StoryEditor
Twarz
29.01.2015 00:00

Zmieniaj krem na zimę!

Tak samo jak zimą wymieniamy garderobę, musimy też zrobić przegląd kosmetyczki. Lekkie, nawilżające kremy raczej idą w odstawkę. Zastępują je kremy ochronne o gęstszej konsystencji, bogatym składzie i właściwościach natłuszczających. Co nie oznacza jednak, że skóry nie trzeba nawilżać. Wprost przeciwnie.

Niezależnie od rodzaju cery, zimowa pielęgnacja powinna skupiać się na ochronie przed mrozem i ucieczką ze skóry wody – twierdzą kosmetolodzy. Podstawą właściwiej pielęgnacji są odpowiednie kosmetyki oczyszczające. Zdecydowanie odradza się stosowanie klasycznych mydeł. – Są silnymi, zasadowymi detergentami, powodującymi wypłukiwanie z powierzchni naskórka części składników naturalnego płaszcza ochronnego. Skóra pod ich wpływem staje się przesuszona, złuszcza się, a nawet pęka – mówi dr n. biol. Karolina Bazela, kierownik Laboratorium Naukowego Lirene i poleca raczej płyny micelarne i mleczka (np. płyn micelarny 3w1 Lirene Cera Wrażliwa, mleczko do demakijażu twarzy i oczu Lirene Cera Naczynkowa).
Co się dzieje ze skórą zimą?
Gdy temperatura spada poniżej zera, nasz organizm zaczyna funkcjonować inaczej, co odbija się na naszym samopoczuciu i wyglądzie. – Zimowe dni są dla skóry niemałym stresem. Osoby ze skórą wrażliwą i z natury suchą już w czasie pierwszych jesiennych chłodów obserwują zmiany w wyglądzie cery. Staje się ona bardziej odwodniona, szorstka i zaczerwieniona. To efekt zmian następujących w płaszczu ochronnym naskórka pod wpływem chłodnego i suchego powietrza, a także ciągłym drażnieniem skóry przez ubrania – wyjaśnia dr Karolina Bazela. Co dokładnie się dzieje? – Gdy robi się zimno, organizm, próbując zachować stałą temperaturę wewnątrz ciała, ogranicza przepływ krwi i metabolizm w skórze. Tym samym gruczoły łojowe produkują mniej sebum, a komórki naskórka mniej składników płaszcza wodno­‑lipidowego – ceramidów, cholesterolu, niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych – wyjaśnia dermatolog dr Magdalena Łuczkowska, ekspert Nivea. – W ten sposób zostaje osłabiona siła naturalnej bariery ochronnej, która zabezpiecza skórę przed drażniącymi czynnikami z zewnątrz. Biorąc pod uwagę bardzo niską wilgotność powietrza, również w pomieszczeniach, a przy tym mróz, wiatr – skóra nieuchronnie będzie spierzchnięta i podrażniona – podsumowuje. To dlatego zimą wiele z nas twierdzi, że ma skórę wrażliwą, bo staje się ona szorstka, sucha, a nawet pojawiają się na niej wypryski.

Jaka pielęgnacja?

Specjalna, dopasowana do tej trudnej pory roku. Leciutkie musy i kremy o działaniu przede wszystkim nawilżającym nie poradzą sobie z ochroną skóry, której w tym okresie wymaga. Trzeba jednak pamiętać, że zimą skóra również musi być nawilżana. – Nawilżanie skóry to nie wprowadzanie do niej wody z zewnątrz, lecz umożliwienie jej zatrzymania wilgoci pochodzącej z wewnątrz. Nowoczesne kremy nawilżające nie zawierają wolnej wody, która mogłaby w skórze zamarzać. Ich działanie związane jest z obecnością hydroskopijnych cząstek uniemożliwiających parowanie wody obecnej naturalnie w naskórku – tłumaczy Karolina Bazela. Niewątpliwie jednak zalecane są przede wszystkim kremy o działaniu ochronnym. – Optymalnym rozwiązaniem będzie krem, który łączy w sobie funkcje nawilżające i natłuszczające – mówi Agnieszka Olejniczak, kosmetolog z działu naukowo­‑szkoleniowego Oceanic. – W porównaniu z klasycznym kremem pielęgnacyjnym, kremy ochronne mają dużo bogatszą konsystencję i silniejsze właściwości nawilżające. Ich bazę stanowią głównie tłuszcze, woski i oleje roślinne – dodaje.

Co w składzie?

Składniki odżywczo­‑ochronne połączone z filtrami UV (w kremach do stosowania na dzień). – Warto szukać substancji osłaniających, o właściwościach nie tylko nawilżających, ale i natłuszczających, regenerujących, takich jak oleje roślinne, np. oliwkowy, masło kakaowe, glicerydy kokosowe, masło Shea – radzi Joanna Kowalczuk, kierownik działu marketingu firmy Ziaja. Poleca szczególnie produkty z najpopularniejszych linii pielęgnacyjnych Ziaja: oliwkowej, masło kakaowe, kozie mleko, liście zielonej oliwki.
Dr Magdalena Łuczkowska podkreśla, że jednymi z najlepszych składników kojących podrażnioną i wysuszoną skórę są dekspantenol i wyciąg z lukrecji. – Udowodniono w licznych badaniach naukowych, że ich działanie kojące, przeciwzapalne, porównywane jest z działaniem 1­‑proc. hydrokortyzonu, czyli steroidu stosowanego w lecznictwie dermatologicznym – mówi. – Badania te przeprowadzono u osób z atopowym zapaleniem skóry, czyli z ekstremalnie podrażnioną i wysuszoną skórą. Warto także dodać, że lukrecja została Medyczną Rośliną Roku 2012, ze względu na jej niezwykle bogatą zawartość substancji wykorzystywanych w medycynie, zwłaszcza w pielęgnacji i leczeniu skóry – wyjaśnia dr Łuczkowska. Ekstrakt z lukrecji znajdziemy np. w linii Nivea Sensitive przeznaczonej do pielęgnacji cery wrażliwej.
Skład kremów ochronnych jest inny niż lekkich preparatów nawilżających i nieco inaczej zachowują się w kontakcie ze skórą oraz w połączeniu z innymi kosmetykami. Przypomina o tym kosmetolog Agnieszka Olejniczak. – Ze względu na swoją bogatszą, tłustszą konsystencję nie zawsze dobrze łączą się z podkładem. Szczególnie osoby o cerze tłustej i mieszanej widzą, że po nałożeniu kremu ochronnego twarz zaczyna się świecić, a makijaż „spływa” – mówi i dodaje, że osoby o cerze suchej i naczyniowej rzadziej miewają takie problemy, ich skóra zdecydowanie szybciej wchłania krem i nie pozostaje na niej tłusta warstwa. – Coraz więcej kremów ochronnych wyposażonych jest jednak w lekką formułę, która pozwala na ich stosowanie również jako kremów pod makijaż – podkreśla Agnieszka Olejniczak. Również Joanna Kowalczuk zapewnia, że nawet tłuste kremy mają obecnie tak dobre, nowoczesne receptury, że dobrze się wchłaniają i nie pozostawiają na skórze tłustego filmu.
Kosmetolog Ewelina Staniszewska, ekspert L’Oréal Paris, uważa że nawet jeśli nie ma się cery suchej i pytko unaczynionej, zimą powinno się stosować dodatkowe preparaty, które chronią skórę. – Warto sięgać po suche olejki do twarzy, np. Nuti Gold L’Oréal Paris. Można dodać kroplę olejku do kremu pielęgnacyjnego i regularnie stosować takie połączenie – podpowiada.
Jak dobierać zimowy krem?
Należy dopasować go do typu cery. Zimą nasilają się problemy osób mających skórę suchą i tzw. dysfunkcyjną. – Tego typu cery – wrażliwa, atopowa, odwodniona, z trądzikiem różowatym, z przebarwieniami, rozszerzonymi naczynkami, po zabiegach medycznych lub kosmetycznych – wymagają wyjątkowej uwagi i pielęgnacji – mówi Joanna Kowalczuk. – Ważna jest nie tylko ochrona przed zimnem, ale również zapobieganie podrażnieniom, wzmacnianie mechanizmów obronnych skóry, intensywna regeneracja i długotrwałe nawilżanie – tłumaczy Joanna Kowalczuk i mówi, że do tego typu cer polecane są specjalne kuracje ziaja med (np. nawilżająca, lipidowa czy z witaminą C). Wydawać by się mogło, że osoby o cerze tłustej, z reguły grubszej i wytwarzającej więcej sebum, lepiej radzą sobie z zimowymi warunkami. Tymczasem Agnieszka Olejniczak przestrzega, że podobnie jak posiadacze cery mieszanej i trądzikowej, muszą rozważnie dobierać zimowe kosmetyki pielęgnacyjne. – Powinny unikać one preparatów, które w swoim składzie zawierają tłuste substancje komedogenne (zapychające pory, powodujące powstawanie zaskórników), takie jak parafina, lanolina i niektóre oleje roślinne – wyjaśnia Agnieszka Olejniczak. Na zimę poleca kosmetyki z trzech linii ochronnych AA Formuła Zimowa, AA Men Winter i Oillan Winter.
Warto również pamiętać, że często przyczyną podrażnień skóry zimą jest nie mróz, ale przegrzane, bardzo suche powietrze w pomieszczeniach. – Jeżeli skóra w ciągu dnia jest ściągnięta to należy położyć dodatkową warstwę kremu nawilżającego (np. regenerująco­‑odżywczy krem Lirene Cera Sucha).
Niezwykle istotna jest także regeneracja skóry nocą. – Jeśli wzmocnimy ją odpowiednimi preparatami w nocy, kiedy ma największą skuteczność wchłaniania składników aktywnych, to w ciągu dnia będzie również bardziej odporna i mniej skłonna do przesuszania i do podrażnień – radzi kosmetolog Ewelina Staniszewska.

Jakie błędy popełniamy w zimowej pielęgnacji?

Dr n.med., dermatolog Magdalena Łuczkowska, ekspert Nivea:
Podstawowym błędem w zimowej pielęgnacji jest niezauważenie potrzeb skóry i brak reakcji. Większość osób nie zmienia pielęgnacji „letniej” na „zimową”. Niestety, produkty do pielęgnacji twarzy i ciała, które dają nam doskonałe benefity latem, mogą okazać się zbyt lekkie w formule i nie wzmocnić płaszcza lipidowego tak, jak oczekuje tego skóra. Zimą potrzebne są delikatne kosmetyki do mycia (bez silnych detergentów) i bogate, kojące i lipidowe kremy i balsamy.


Katarzyna Bochner



ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
24.08.2026 11:01
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią / Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
Gallery

Koreańska pielęgnacja w Polsce wkracza w zupełnie nową fazę. Segment K-beauty rośnie dynamiczniej niż cała branża kosmetyczna, a konsumenci coraz mocniej poszukują zaawansowanych rozwiązań premium. Na ten rynkowy popyt odpowiada wyłączny importer i dystrybutor SkinCare.pl, wprowadzając do Polski markę SUNGBOON EDITOR. Flagowa ampułka liftingująca brandu sprzedała się już w milionach egzemplarzy na całym świecie. O filozofii skin longevity, technologii ultra niskocząsteczkowego kolagenu i planach ekspansji na polskim rynku rozmawiamy z Pawłem Karczewskim, Prezesem Zarządu SkinCare.pl oraz Magdaleną Małkiewicz, Growth & Marketing Director SkinCare.pl.

1. K-Beauty od lat wyznacza trendy w pielęgnacji. Dlaczego zdecydowaliście się wprowadzić do Polski akurat SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: To prawda, K-beauty potrafi wyprzedzać rynek kosmetyczny o kilka kroków. Wyróżnia się umiejętnym łączeniem innowacyjnych technologii, skutecznych składników aktywnych i przyjemności codziennego stosowania. SUNGBOON EDITOR zwrócił naszą uwagę właśnie takim podejściem: marka tworzy bardzo nowoczesne formuły odpowiadające na konkretne potrzeby skóry, a przy tym opiera komunikację na wyrazistych składnikach. Myślę, że SUNGBOON EDITOR w wyjątkowy sposób przenosi technologie znane z profesjonalnej kosmetyki do domowego spa i dzięki temu zaawansowana pielęgnacja staje się dostępna na co dzień, bez konieczności wizyty w gabinecie.          

2. Gwiazdą marki jest ampułka Silk Peptide Intensive Lifting Ampoule. Co sprawia, że to właśnie ona stała się bestsellerem? 

Paweł Karczewski: Nie bez powodu stała się bestsellerem i flagowym produktem SUNGBOON EDITOR. To ona w dużej mierze zbudowała rozpoznawalność marki i odniosła olbrzymi sukces sprzedażowy. Wyróżnia się efektowną formułą z widocznymi włóknami kolagenowymi, ukierunkowaną na poprawę jędrności, elastyczności i wygładzenie skóry. Kolagenowe nici natychmiast przyciągają uwagę, a ampułka jednocześnie oferuje to, czego konsumenci oczekują od K-beauty: realne działanie, lekką konsystencję, komfort stosowania i efekt zadbanej, bardziej napiętej oraz promiennej cery. 

3. Coraz częściej mówi się nie o anti-aging, ale o „skin longevity”. Jak SUNGBOON EDITOR wpisuje się w tę filozofię? 

Magdalena Małkiewicz: Zmiana z „anti-aging” na „skin longevity” to znacznie więcej niż nowy trend. To ewolucja sposobu myślenia o pielęgnacji, która odchodzi od walki z wiekiem na rzecz długofalowego wspierania zdrowia i kondycji skóry. Ten kierunek jest nam bardzo bliski, ponieważ odpowiada na rosnącą świadomość konsumentów i ich potrzebę bardziej autentycznej komunikacji. Proces starzenia jest naturalną częścią życia i, moim zdaniem, pięknym przywilejem. Rolą nowoczesnej pielęgnacji nie jest obiecywanie zatrzymania czasu, ale wspieranie skóry poprzez skuteczną, regularną pielęgnację podejmowaną dla siebie, a nie pod wpływem zewnętrznych oczekiwań. SUNGBOON EDITOR doskonale wpisuje się w tę filozofię. Marka łączy zaawansowane technologie i wysoką skuteczność z prostym, dostępnym podejściem do pielęgnacji, przenosząc rozwiązania inspirowane profesjonalną kosmetologią do codziennej rutyny.  Jako dystrybutor konsekwentnie budujemy portfolio marek przyszłościowych, opartych na technologii, badaniach i realnej skuteczności, a jednocześnie dostępnych dla szerokiego grona konsumentów. Wierzymy, że rolą dystrybutora jest nie tylko wprowadzanie innowacyjnych marek na rynek, ale także współtworzenie odpowiedzialnej komunikacji o pielęgnacji, takiej, która zachęca do świadomej troski o skórę i budowania jej długoterminowej kondycji, zamiast skupiania się na walce z upływem czasu.

4. SkinCare.pl jest na rynku znany jako importer i dystrybutor wielu azjatyckich marek. Jak SUNGBOON EDITOR uzupełnia to portfolio? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR doskonale uzupełnia nasze portfolio, ponieważ reprezentuje segment premium koreańskiej pielęgnacji, oparty na innowacyjnych składnikach aktywnych i zaawansowanych technologiach. W naszej ofercie znajdują się marki odpowiadające na różne potrzeby konsumentów, natomiast SUNGBOON EDITOR wyróżnia się nowoczesnym podejściem do pielęgnacji skóry, skoncentrowanym na jej długofalowej kondycji, regeneracji i zachowaniu zdrowego wyglądu. To marka dla świadomych klientów, którzy oczekują skutecznych formuł, wysokiej jakości oraz produktów zgodnych z najnowszymi trendami K-beauty. Dzięki temu nasze portfolio staje się jeszcze bardziej kompleksowe i pozwala nam odpowiadać na potrzeby zarówno osób rozpoczynających przygodę z koreańską pielęgnacją, jak i najbardziej wymagających miłośników kosmetyków premium. 

 

 

5. Co dokładnie zyskuje partner B2B, decydując się na współpracę z Wami? 

Paweł Karczewski: Przede wszystkim bezpieczeństwo, stabilność i prawdziwe partnerstwo. Historia SkinCare.pl pokazuje, że rzadko zmieniamy marki obecne w naszej dystrybucji. Stawiamy na długofalowy rozwój i jesteśmy lojalni wobec partnerów biznesowych, z którymi od wielu lat wspólnie popularyzujemy kosmetyki koreańskie na polskim rynku. Nasi klienci są zaopiekowani na każdym etapie współpracy. Proponujemy rozwiązania dostosowane do ich indywidualnych potrzeb, co dotyczy zarówno asortymentu i cen, jak i promocji oraz wsparcia marketingowego. Pozostajemy w bliskim, częstym kontakcie i aktywnie reagujemy na zmieniające się oczekiwania rynku. Nie narzucamy jednego schematu działania, ponieważ nasi klienci, sieci handlowe, drogerie i e-commerce funkcjonują inaczej. Wierzymy, że dobrze dopasowana oferta, poparta partnerską relacją i wzajemnym zaufaniem, zawsze przynosi najlepsze i najtrwalsze efekty. 

6. Ceny w segmencie K-beauty potrafią być bardzo różne. Gdzie plasuje się SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR plasuje się w segmencie premium K-beauty. Marka łączy zaawansowane składniki aktywne, dopracowane formuły i elegancką identyfikację wizualną, oferując pielęgnację dla klientek, które szukają czegoś więcej niż podstawowego działania. To kosmetyki o wysokiej wartości pielęgnacyjnej, stworzone z myślą o świadomych konsumentkach zwracających uwagę zarówno na skuteczność formuły, jak i na jakość całego doświadczenia z marką. 

7. Jak oceniacie potencjał tej kategorii w Polsce i jakie są Wasze plany na najbliższe miesiące? 

Paweł Karczewski: Potencjał kategorii K-beauty w Polsce wciąż jest bardzo duży. Konsumenci są coraz bardziej świadomi, zwracają uwagę na składniki aktywne i szukają produktów, które oferują realne korzyści dla skóry. Widzimy również rosnące zainteresowanie markami premium, łączącymi innowacyjne technologie z wysoką jakością. Dlatego wierzymy, że SUNGBOON EDITOR ma przed sobą bardzo obiecującą przyszłość. W najbliższych miesiącach planujemy sukcesywnie poszerzać ofertę marki, rozwijać współpracę z partnerami handlowymi oraz zwiększać jej dostępność w Polsce. Chcemy, aby SUNGBOON EDITOR stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek premium w segmencie koreańskiej pielęgnacji. 

8. Strzykawka w zestawie brzmi dość odważnie. Czy to nie odstrasza klientów? 

Magdalena Małkiewicz: Przez chwilę sami się o to obawialiśmy, ale jest dokładnie przeciwnie. Strzykawka to jeden z elementów, które najmocniej przyciągają uwagę. Na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z procedurami gabinetowymi i ostrzykiwaniem, ale szybko okazuje się, że pełni wyłącznie funkcję precyzyjnego aplikatora. Dzięki niej łatwo odmierzyć odpowiednią ilość ampułki i dozować ją bez kontaktu palców z formułą. Ten zabieg projektowy dobrze oddaje charakter marki, która łączy pielęgnację domową z estetyką inspirowaną profesjonalnymi kuracjami. Zamiast odstraszać, aplikator buduje wrażenie zaawansowanej technologii, wyróżnia kosmetyk na półce i sprawia, że sama aplikacja staje się bardziej angażującym rytuałem. 

9. Wspomnieliście o ogromnym sukcesie sprzedażowym. Jak duża jest skala popularności tej ampułki? 

Paweł Karczewski: Skala popularności jest naprawdę imponująca. Według najnowszych danych marki ampułka przekroczyła już 2,46 mln sprzedanych opakowań w kanałach online i offline, stając się jednym z najważniejszych produktów w portfolio SUNGBOON EDITOR. Jej sukces nie ogranicza się przy tym do Korei, a tak silne wyniki sprzedażowe były dla nas jednym z najważniejszych sygnałów, że warto pokazać ten produkt również europejskim konsumentom. Chcemy wykorzystać jego potencjał i zbudować w Europie równie mocną rozpoznawalność marki, opierając komunikację nie tylko na efektownej formule, ale także na realnym sukcesie rynkowym. 

10. Marka mocno stawia na kolagen poniżej 300 daltonów. Co ta wartość realnie oznacza dla skóry? 

Paweł Karczewski: Kolagen jest wykorzystywany w kosmetykach na szeroką skalę, a konsumenci wciąż go poszukują, od lat utrzymuje się w czołówce fraz wyszukiwanych w internecie. Jego działanie na skórę zależy od wykorzystanej formy. W postaci podstawowej działa pielęgnująco: nawilża, poprawia wygląd i sprężystość, nie ma jednak szansy na przenikanie przez warstwę rogową, ponieważ jego cząsteczka to około 300 000 Da (daltonów). Dzięki hydrolizie można ją zmniejszyć do około 1000–50 000 Da. Wtedy w składzie INCI widnieje jako Hydrolyzed Collagen. O wartościach poniżej 5000 Da mówi się jako o kolagenie niskocząsteczkowym; im mniejsza masa cząsteczkowa, tym mniejsze peptydy kolagenowe, a to sprzyja lepszemu działaniu. SUNGBOON EDITOR postawił na kolagen ultraniskocząsteczkowy, o masie poniżej 300 daltonów, co świadczy o naprawdę imponującej technologii i zintensyfikowanym działaniu. 

11. Marka ma podobno swoich fanów wśród gwiazd. To prawda, że sięga po nią Kris Jenner? 

Magdalena Małkiewicz: Tak, na jej Instagramie można obejrzeć rutynę pielęgnacyjną z wykorzystaniem maski kolagenowej w połączeniu z serum. Nie trzeba być jej fanem ani ekspertem pielęgnacyjnym, żeby zobaczyć, jak doskonale wygląda jej skóra po siedemdziesiątce. To świetny przykład połączenia medycyny estetycznej z przemyślaną pielęgnacją. Produkty nakładane na jej skórę nie są przypadkowe. Jej słynny lifting, choć spektakularny, wymagał lat przygotowań i wielu miesięcy domowej pielęgnacji, aby utrzymać najlepsze efekty. Cieszymy się, że produkty SUNGBOON EDITOR zyskały viralową popularność i zostały docenione przez tak duże profile. 

12. Najważniejsze pytanie dla polskich klientek to gdzie i jak można teraz kupić? 

Paweł Karczewski: Z dumą możemy potwierdzić, że jesteśmy oficjalnym dystrybutorem marki SUNGBOON EDITOR w Polsce. Kosmetyki są już dostępne zarówno w naszym sklepie internetowym, jak i w największych sieciach drogeryjnych oraz na marketplace’ach m.in. w Hebe, Super-Pharm, Empiku, E-Zebrze, La Makeup i Aptekach DOZ; można je znaleźć również na Allegro. To dla nas ogromne wyróżnienie, że marka w tak krótkim czasie zdobyła zaufanie czołowych partnerów handlowych. Nie zwalniamy jednak tempa i już w najbliższych miesiącach planujemy rozszerzać ofertę o kolejne bestsellerowe produkty i zwiększać dostępność marki w Polsce. To ważny aspekt również dla konsumenta, który nie musi obawiać się długiej wysyłki ani dodatkowych kosztów związanych np. z cłem czy podatkiem VAT.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
19.07.2026 00:57
Shiseido bada ekstrakt z kolendry. Naukowcy odkryli, że może usuwać „komórki zombie” i wspierać produkcję kolagenu
Odkrycie właściwości kolendry jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną Sorbis

Naukowcy Shiseido odkryli, że ekstrakt z owoców kolendry siewnej może selektywnie eliminować starzejące się komórki skóry, nie naruszając komórek zdrowych. Odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w rozwoju kosmetyków przeciwstarzeniowych.

Japoński koncern kosmetyczny Shiseido poinformował o wynikach badań nad ekstraktem z owoców kolendry siewnej, czyli Coriandrum sativum. Według firmy składnik wykazuje podwójne działanie: pomaga usuwać komórki senescentne, nazywane potocznie „komórkami zombie”, a jednocześnie sprzyja zwiększeniu liczby zdrowych komórek skóry. Wyniki badań opisał branżowy serwis Personal Care Insights.

Komórki senescentne to komórki, które przestały się dzielić i prawidłowo pełnić swoje funkcje, ale nadal pozostają aktywne metabolicznie. Mogą wydzielać czynniki określane jako SASP, w tym cytokiny, chemokiny, czynniki wzrostu i enzymy proteolityczne. Substancje te mogą nasilać stan zapalny oraz negatywnie oddziaływać na otaczające zdrowe komórki, przyspieszając procesy związane ze starzeniem się tkanek.

Ekstrakt działał selektywnie na starzejące się fibroblasty

W przeprowadzonych przez Shiseido eksperymentach ekstrakt z owoców kolendry dodano do hodowli fibroblastów skóry właściwej, które wcześniej poddano stresowi oksydacyjnemu w celu wywołania procesów starzenia komórkowego.

Badany składnik uruchamiał apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, w starzejących się fibroblastach. Takiego działania nie zaobserwowano natomiast w prawidłowych komórkach, które nie zostały poddane procesowi starzenia. Zdaniem badaczy wskazuje to, że ekstrakt może działać selektywnie na komórki senescentne.

image

Shiseido prognozuje rekordową stratę netto. Spółka obniża prognozy sprzedaży i tnie koszty

Kiedy składnik dodano do mieszaniny zawierającej zbliżoną liczbę zdrowych i starzejących się komórek, naukowcy odnotowali zmniejszenie udziału komórek senescentnych oraz wzrost liczby komórek prawidłowych. Obniżył się również poziom markerów starzenia komórkowego SA-β-Gal i p21.

Więcej zdrowych komórek, większa produkcja kolagenu

Zwiększenie liczby prawidłowo funkcjonujących fibroblastów przełożyło się w badaniach na wzrost produkcji kolagenu. Fibroblasty odpowiadają za wytwarzanie składników macierzy zewnątrzkomórkowej, które wpływają między innymi na strukturę, jędrność i elastyczność skóry.

Shiseido ocenia, że jednoczesne usuwanie komórek senescentnych i wspieranie populacji zdrowych fibroblastów może stać się podstawą nowego podejścia do pielęgnacji skóry starzejącej się. Firma chce wykorzystywać doświadczenia z medycyny regeneracyjnej do opracowywania kolejnych rozwiązań z zakresu healthy aging i kosmetologii komórkowej.

image

Antyaiging. Dlaczego po 40. roku życia przestaje działać ulubiona pielęgnacja? Hormony potrzebują ruchu

Odkrycie jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną skóry i włosów. Ekstrakt z kolendry był wcześniej analizowany pod kątem zwiększania liczby komórek tworzących mieszki włosowe. Już w 1997 roku firma opracowała ekstrakt wspierający namnażanie komórek macierzy włosa i zewnętrznej osłonki korzenia.

Senolityki nowym kierunkiem w kosmetykach anti-aging

Substancje, które mają selektywnie eliminować starzejące się komórki, określane są jako senolityki. Rozwiązania te są coraz częściej badane nie tylko w medycynie regeneracyjnej, lecz także przez producentów składników aktywnych i firmy kosmetyczne poszukujące nowych mechanizmów przeciwdziałania oznakom starzenia.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Wyniki przedstawione przez Shiseido dotyczą jednak badań laboratoryjnych prowadzonych na hodowlach komórkowych. Nie oznaczają jeszcze, że ekstrakt zapewni takie samo działanie w gotowym kosmetyku stosowanym na ludzkiej skórze. Firma nie poinformowała również o terminie wprowadzenia na rynek produktu wykorzystującego opisywaną technologię.

Badania pokazują jednak, że rozwój segmentu anti-aging coraz wyraźniej przesuwa się od powierzchniowej poprawy wyglądu skóry w stronę rozwiązań oddziałujących na mechanizmy starzenia komórkowego. Dla producentów kosmetyków i surowców może to oznaczać rosnące znaczenie składników inspirowanych senolitykami, medycyną regeneracyjną oraz badaniami nad długowiecznością komórek.

Źródła: Personal Care Insights, Shiseido Company

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. wrzesień 2026 23:07