StoryEditor
Twarz
07.06.2014 00:00

Życie zaczyna się po 40

Kobiety nie ustają w poszukiwaniu cudownego kremu, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odejmie lat, zlikwiduje zmarszczki, rozjaśni skórę, doda jej blasku. Coraz więcej wiedzą o składzie kosmetyków i nie chcą za nie przepłacać, choć nadal są gotowe uszczuplić portfel, gdy zachwyci je jakość marki i produktu, bo… życie zaczyna się po 40!

Jakich kremów używają Polki zaliczane do pokolenia kobiet 40+? Z danych GfK Polonia (raport Health & Beauty 2011), na które powołuje się L’Oréal Polska, wynika że przede wszystkim nawilżających – 78 proc. respondentek i przeciwzmarszkowych – 38 proc. Jak mają się dane statystyczne do tego, co obserwują w drogeriach sprzedawcy? – Kobiety przede wszystkim szukają kosmetyków nawilżających. Najlepiej, żeby miały w składzie kwas hialuronowy i modne składniki, takie jak olej arganowy – z nim obecnie sprzeda się wszystko. Natomiast nie pytają wprost o działanie przeciwzmarszczkowe kremów, nie chcą poruszać tego tematu – śmieje się Anna Grzyb, kierowniczka drogerii Wispol w Rzeszowie. Samo nawilżanie dla tzw. cery dojrzałej to jednak za mało. Może po przekroczeniu progu 40+ niełatwo jest o zmarszczkach mówić, ale świadomość, że się starzejemy przecież pozostaje. A gdyby ktoś miał poczucie, że będąc w połowie życia (statystycznie) ciągle jest piękny i młody – dementujemy. Tak dobrze to nie ma… Jak przypomina Magdalena Sieniuć, kierownik produktu Lirene w Laboratorium Kosmetycznym Dr Irena Eris, po 40. roku życia w skórze uaktywniają się procesy zależne od wewnętrznego zegara biologicznego, czyli tzw. starzenie chronologiczne. Zmiany te zachodzą zarówno w funkcjonowaniu naskórka, jak i skóry właściwej. Skóra wyraźniej traci na elastyczności, często ma gorszy koloryt, zmarszczki stają się bardziej widoczne. W wielu przypadkach obserwuje się zaburzenia w złuszczaniu naskórka i nadmierne jego rogowacenie. W skórze właściwej włókna kolagenu i elastyny stają się mniej uporządkowane, a pomiędzy różnymi cząsteczkami białek tworzą się niewłaściwe połączenia, które dodatkowo wpływają na obniżenie elastyczności i sprężystości skóry. Uff… Czy można się dziwić, że wolałybyśmy o tym wszystkim zapomnieć?

Abecadło pielęgnacji 40+

Nasza skóra jest papierkiem lakmusowym organizmu. Jak jesteśmy wypoczęci, zrelaksowani, dobrze się odżywiamy i nawilżamy ją (również od środka odpowiednio dużo pijąc) – promienieje. Gdy przybywa nam zmartwień i zarywamy noce nad komputerem, staje się ziemista, szara, a ledwo widoczne zmarszczki zamieniają się w paskudne bruzdy. – Kondycja skóry jest uzależniona przede wszystkim od ogólnego stanu zdrowia – potwierdza Katarzyna Tyborowska, kierownik Laboratorium Badań i Rozwoju Kosmetyków w firmie Ziaja. – Prawidłowe funkcjonowanie skóry powinno się opierać na trzech podstawowych działaniach: nawilżaniu, regeneracji i ochronie – podpowiada. I właśnie takie składniki – jak podkreśla Michał Towalski, junior shopper marketing manager Nivea Polska – o właściwościach silnie regenerujących, nawilżających, odbudowujących, które przywracają jędrność i witalność skóry, trafiają do kremów 40+. Wśród najbardziej popularnych wymienia:
•  Koenzym Q10 – mobilizuje starzejące się komórki do pracy, dodaje im energii, neutralizuje nadmiar wolnych rodników – dzięki temu zwiększa ich żywotność.
•  Kwas hialuronowy – zwiększa zdolność skóry do wiązania wody w skórze właściwej. W młodej skórze, dzięki jego dużej zawartości, mamy wody pod dostatkiem, ale z wiekiem ilość kwasu maleje, a skóra robi się sucha i mało sprężysta.
•  Kreatyna – stymuluje wytwarzanie kolagenu w skórze, przyspiesza procesy
regeneracji oraz aktywizuje skórę do walki z oznakami starzenia.
Aktywne składniki w profilaktyce przeciwzmarszczkowej
Jeśli mówimy o rytuałach pielęgnacyjnych, trzeba pamiętać, że od wieku metrykalnego bardziej istotne jest to, w jakiej kondycji jest nasze ciało i skóra. Gdybyśmy jednak musieli uogólniać? – Na pewno po 40. roku życia należy zwrócić baczną uwagę na ochronę przed czynnikami zewnętrznymi – podpowiada Anna Bukowska, product manager Dermika. –  Szukajmy więc kosmetyków nawilżająco-przeciwzmarszczkowych, ale z filtrami UV. Aby pielęgnacja była kompletna, na noc stosujmy kremy odżywcze, takie które będą odpowiadały bezpośrednio na potrzeby naszej skóry. Jeśli więc mamy problem z naczynkami, potrzebujemy składników wzmacniających je, np. flawonoidów. Jeśli naszym problemem są przebarwienia, potrzebujemy składników rozjaśniających, a jeśli boimy się zmarszczek – pytajmy o składniki stymulujące kolagen. Można zaryzykować stwierdzenie, że ostatnie lata należą do komórek macierzystych, coraz powszechniej stosowanych w kremach do codziennej pielęgnacji, oferta produktów opartych na tych składnikach jest już naprawdę szeroka. Ciekawym składnikiem jest też multifunkcyjna ektoina  – stwierdza.
Ektoinę zawiera linia Biogeniq Dermika. Jest to  związek  aktywny o niepowtarzalnych właściwościach pielęgnacyjnych, wytwarzany przez mikroorganizmy żyjące w ekstremalnie trudnych warunkach, m.in. na pustyniach solnych. Ektoina, niczym przeciwstarzeniowa szczepionka, chroni komórki przed wysuszeniem, ultrafioletem i wolnymi rodnikami, zapobiega uszkodzeniom i mutacjom, działając na kilku poziomach w skórze. W innej linii pielęgnacyjnej – Skin Calligraphy – Dermika sięgnęła po komórki macierzyste z motylego kwiatu, które działają antyoksydacyjnie i przeciwzapalnie, a także silnie ograniczają aktywność koenzymu rozkładającego kolagen w skórze.
Aktywnych, nowych lub na nowo odkrywanych, składników pojawia się w kosmetykach pielęgnacyjnych  coraz więcej. W kremie Nivea Q10 Plus Energy, który usuwa oznaki zmęczenia skóry, znajdziemy ekstrakt z wilczych jagód.  Krem sprzedaje się na tyle dobrze, że marka już jest na etapie wdrażania serum Nivea Q10 Plus Eliksir Energetyczny, który będzie bardziej skoncentrowaną postacią kremu. Eliksir powinien pojawić się na rynku w ciągu 1,5 miesiąca.
Podstawowym składnikiem kremów na dzień Bielenda Laser Xtreme jest BioLumen Lift – rewolucyjny surowiec, oparty na polifenolach z morwy indyjskiej. Pod wpływem promieni UV zamienia światło dzienne, padające  na skórę, na światło czerwone. W wyniku emisji światła czerwonego komórki w głębszych warstwach skóry zostają pobudzone do regeneracji. Wzrasta również poziom elastyny, a skóra staje się widocznie odnowiona i odmłodzona. 
Składnik przewodni serii Perfecta Dekoder Genów Młodości to biokoncentrat z algi Wakame, który reaktywuje 14 genów  odbudowujących podłoże skóry właściwej. To dzięki niemu już po 14 dniach (jak obiecuje producent – Dax Cosmetics) widoczna jest kompleksowa redukcja objawów starzenia, takich jak wiotkość skóry, zagłębienia, bruzdy i zmarszczki każdego typu.
W kosmetykach Lirene Matrix Protect 45+ składniki aktywne, takie jak lipidy, proteiny ze słodkich migdałów, witaminy C i E, olej z avocado, niacynamid i kwas foliowy przeciwdziałają procesom glikacji, działając przeciwzmarszczkowo i naprawczo. Chronią struktury skóry dzięki wzmocnieniu macierzy międzykomórkowej, poprawiają kondycję skóry i chronią ją przed szkodliwym wpływem środowiska. Natomiast TGF Aktivate Technology, zawarta w kremach Lirene Ideale, aktywuje naturalnie występujący w skórze tkankowy czynnik wzrostu TGF odpowiedzialny za namnażanie i wzrost nowych komórek. Pobudza ich naprawę i odnowę.
Zwolenniczki kremów pielęgnacyjnych Ziai z grupy wiekowej 40+ znajdą w nich m.in.: hydrolizat z  Caesalpinia Spinosa Gum, peptyd Tripeptide-10 Citrulline, hydrolizaty roślinnych protein oraz lipidy budujące barierę naskórkową: ceramidy, kwas linolowy, linolenowy, NNKT, fosfolipidy i skwalan. Substancje te działają aktywnie, mocno i głęboko. Nie tylko nawilżają, ale też odbudowują i wspomagają naturalną regenerację, wygładzają i zmiękczają naskórek.
W kremie liftingującym 40+ Eveline Cosmetics Laser Precision kwas hialuronowy, Matrixyl 3000, PhytoCellTec, centella asiatica, algi laminaria, kompleks witamin A, E, F intensywnie nawilżają, kompleksowo regenerują i odżywiają skórę.
Produkty z nowozelandzkim aktywnym miodem Manuka na początku tego roku wprowadziła na rynek firma Mincer Pharma i już kolejne marki zaczynają sięgać po ten składnik. Posiada on bowiem udowodnioną aktywność przeciwrodnikową i przeciwzapalną, a także antybakteryjną.
Wspomaga wzrost nowych, młodych komórek i sprzyja regeneracji tkanek.  Przywraca skórze nawilżenie i zapobiega przed jej wysuszeniem. Jest  naturalną i ekologiczną bronią skierowana przeciw przyczynom starzenia się skóry.
Nowe pokolenie świadomych 40-latek
Czy 40+ to przełomowy moment dla naszego organizmu, nawet jeśli tego wyraźnie nie odczuwamy? Niestety tak. – Trzeba rozpocząć intensywną pielęgnację wygładzającą, regenerującą i odżywczą – mówi Katarzyna Tyborowska. – Potrzebna jest zróżnicowana pielęgnacja dzienna i nocna. Szczególnie ważny jest regenerujący demakijaż – już rzadziej żele, a częściej mleczka lub płyny dwufazowe do demakijażu – pielęgnacja skóry wokół oczu, ust i na dekolcie oraz ochrona skóry przed UV. Tu również wskazane są preparaty przeciwzmarszczkowe, głęboko odżywcze – podpowiada.
Czy współczesne „czterdziestki” są świadome potrzeb swojej skóry, czy wiedzą jakie kosmetyki im służą, czy są gotowe zapłacić za sprawdzoną jakość? Posłuchajmy praktyka: – Różnica w zachowaniu konsumentek jest bardzo widoczna – mówi Anna Grzyb z drogerii Wispol. – Powiedziałabym, że kiedyś były skrępowane swoim wiekiem, kobiety czterdziestoletnie czuły się chyba starzej. Dziś „głowa do góry, pierś do przodu” – to pewne siebie, zadbane kobiety, które znają swoje atuty. Często mają bardzo dużą wiedzę o kosmetykach, znają skład, formuły, działanie. Jeśli chodzi o wydatki – tu zdania są podzielone. Jedne szukają droższych produktów, bo uważają, że za ceną stoi jakość. Inne – i jest ich coraz więcej – z pełną świadomością mówią, że nie chcą przepłacać, bo tańsze produkty nie różnią się działaniem od tych drogich. Generalnie mają świetne zdanie o polskich markach i produktach do pielęgnacji twarzy – opowiada. A co na to producenci? – Kobiety w tym wieku zdecydowanie więcej uwagi poświęcają pielęgnacji. Interesują się nowościami i skutecznymi rozwiązaniami kosmetologicznymi. Są w stanie zainwestować w droższe produkty, których skuteczność jest rzetelnie udowodniona – mówi Anna Bukowska.
– Skrupulatnie śledzą nowinki rynkowe, sprawdzają skład preparatów i ich właściwości. Szukają kosmetyków ściśle odpowiadających potrzebom ich skóry, które pozwolą im zachować młody, promienny wygląd na dłużej. Na tego typu produkty są skłonne wydać więcej, przy czym cenią sobie także rodzimych producentów, oferujących wysokiej jakości kosmetyki w przystępnej cenie – podkreśla Katarzyna Butrymowicz-Knap, dyrektor marketingu w firmie Bielenda Kosmetyki Naturalne. Zauważa także, że szukają preparatów wielozadaniowych, które skutecznie wygładzą i zredukują istniejące zmarszczki, a także wyrównają koloryt cery. W tym kierunku od jakiegoś czasu zmierza myślenie o pielęgnacji – stąd taki sukces kremów BB i CC i kolejnych wielozadaniowych nowości wprowadzanych na rynek. Jedną z nich jest linia Revitalift Blur L’Oréal Paris. Przygotowując te kosmetyki dla „niecierpliwych”, wzięto pod uwagę, że współczesne kobiety 40+ nie lubią marnować czasu, żyją aktywnie i od kosmetyków oczekują natychmiastowego efektu. Wielozadaniowy krem Revitalift Magic Blur wygładza zmarszczki, ujędrnia skórę i wyrównuje jej koloryt. Na krem warto nałożyć (i stosować do poprawek w ciągu dnia) korektor udoskonalający z tej samej linii, dzięki któremu zmarszczki i pory stają się mniej widoczne.
Motorem napędowym branży kosmetycznej są nowości. W kategorii pielęgnacji twarzy odpowiadają za ponad 40 proc. sprzedaży. Rocznie wchodzi tu na rynek ok. 700 nowych produktów! – Kobiety pogodziły się z faktem, że natychmiastowych efektów w postaci likwidacji zmarszczek żaden krem nie przyniesie. Natomiast cały czas poszukują tego „idealnego, cudownego” kremu, chętnie testują nowości, dlatego tak niska jest lojalność w tej kategorii – podsumowuje Michał Tolwiński.
Katarzyna Bochner



Do zmieniających się zachowań konsumentów, na które ma wpływ szereg czynników, w tym niewątpliwie łatwy dostęp do informacji i ich wymiana przez internet, muszą dostosować się producenci w swoich strategiach marketingowych (planowanie nowości, opakowań, kampanii reklamowych, komunikacji, wybór ambasadorów, polityka cenowa i sprzedażowa itd. itp.). Niezwykle cenne są wszelkie dane, które pomagają określić tzw. grupę docelową i odpowiedzieć na pytanie co, dlaczego i pod wpływem jakich czynników kupują konsumenci. Podczas organizowanego przez naszą redakcję Forum Branży Kosmetyczno-Chemicznej (28 października 2013 r.) profile konsumentek w kontekście ich wrażliwości na kampanie medialne przedstawiła Aleksandra Węgrewicz-Łastowiecka, digital manager w domu mediowym ZenithOptimedia Group, powołując się na dane SMG/KRC (Target  Group  Index,  fale: styczeń – czerwiec 2013).
Kobiety w przedziale wiekowym 25-45 zostały określone jako „świadome” (młodsze – „poszukujące”, starsze – „doświadczone”). Co je wyróżnia? 73 proc. twierdzi, że rodzina jest dla nich ważniejsza niż kariera. 62 proc. deklaruje, że wydaje pieniądze rozważniej niż kiedyś. 59 proc. jest w stanie zapłacić więcej za produkty dobrej jakości. Tyle samo przekonuje, że zazwyczaj pozostaje wiernymi marce, jeśli ją polubi.  56 proc. uważa, że produkt droższy, ładniej opakowany nie smakuje lepiej niż inny, tańszy. 51 proc. ufa produktom polecanym przez ekspertów.


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
26.10.2026 10:00
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku? / Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Gallery

Konsumentka szukająca serum do skóry wrażliwej coraz częściej nie wpisuje już w wyszukiwarkę dwóch słów. Opisuje typ skóry, składniki, budżet i oczekiwany efekt, a następnie prosi AI o zawężenie wyboru. Dla marek beauty oznacza to zmianę nie tylko w mediach, ale w całej ścieżce decyzji zakupowej.

Od frazy do rozmowy

Przez lata wyszukiwanie można było opisywać dość prostą ścieżką: potrzeba, fraza, wynik, karta produktu. Ten model nie znika, ale obok niego pojawia się rozmowa, np. w ChatGTP. Użytkownik może zadać dłuższe pytanie, doprecyzować oczekiwania i oczekiwać odpowiedzi uwzględniającej konkretny kontekst. Widać to również w rozwoju samego Google. Firma testuje formaty reklamowe oparte na Gemini, które mają odpowiadać na konkretne pytania i pojawiać się jako pomocny element konwersacyjnego wyszukiwania. 

Dla beauty ma to szczególne znaczenie. Wybór kosmetyku rzadko sprowadza się przecież do samej kategorii produktowej. Znaczenie mają rodzaj skóry lub włosów, skład, rutyna, budżet, wcześniejsze doświadczenia i oczekiwany efekt.

Różnica polega więc nie tylko na długości zapytania. Zmienia się również sposób podejmowania decyzji. Użytkownik może najpierw zapytać o problem, później o składnik, następnie porównać kilka rozwiązań, a dopiero na końcu zainteresować się konkretną marką. Dla marketera oznacza to, że komunikacja produktowa powinna odpowiadać nie tylko na pytanie „co sprzedajemy?”, ale również „na jaki problem użytkownika odpowiadamy?” i „dlaczego właśnie ten produkt ma sens w danym kontekście?”.

Widoczność, wiarygodność i konwersja

Pierwszym wyzwaniem jest widoczność. Marka powinna myśleć nie tylko o zapytaniach takich jak „serum z witaminą C”, ale również o pytaniach opisujących potrzebę: „co stosować przy skórze reaktywnej?”, „jak pielęgnować włosy wysokoporowate?” czy „jaki kosmetyk wybrać przy pierwszych przebarwieniach?”. To wymaga szerszego spojrzenia na content. Opisy produktów nadal są ważne, ale coraz większą rolę odgrywają także poradniki, treści edukacyjne, FAQ, materiały eksperckie i odpowiedzi na bardziej szczegółowe pytania pojawiające się przed zakupem.

Drugim wyzwaniem jest wiarygodność. W środowisku, w którym użytkownik oczekuje konkretnej odpowiedzi, coraz większe znaczenie mają jasne informacje o produkcie, składnikach, zastosowaniu i efektach. Ogólny claim marketingowy może budować zainteresowanie, ale nie zawsze odpowiada na pytanie, które poprzedza zakup. Szczególnie w branży kosmetycznej istotna staje się spójność informacji. Jeśli reklama obiecuje jeden efekt, karta produktu opisuje go inaczej, a treść edukacyjna pozostaje bardzo ogólna, marka utrudnia użytkownikowi podjęcie decyzji. Im więcej punktów styku pojawia się po drodze, tym większe znaczenie ma konsekwencja w komunikowaniu właściwości i zastosowania produktu.

Trzecim wyzwaniem pozostaje konwersja. Nawet dobrze dopasowana rekomendacja niewiele daje, jeśli użytkownik trafia na stronę, która nie rozwija obietnicy, utrudnia znalezienie produktu albo nie prowadzi czytelnie do zakupu.

Reklama powinna pomagać, a nie przerywać

Reklamy w środowiskach konwersacyjnych nie warto traktować jak kolejnego miejsca do wyświetlenia tego samego komunikatu. Ich potencjał pojawia się wtedy, gdy reklama rzeczywiście odpowiada na intencję użytkownika i prowadzi do treści lub produktu związanego z jego potrzebą.

Można to sprowadzić do prostego modelu:

pytanie konsumenta → pomocna odpowiedź → wiarygodny dowód → właściwy kanał → mierzalne działanie.

AI nie zastępuje przy tym wyszukiwarki, social mediów, video czy remarketingu. Dokłada kolejny punkt styku do ścieżki, która już wcześniej była wielokanałowa. Google rozwija rozwiązania pozwalające lepiej dopasowywać reklamy i strony docelowe do bardziej konwersacyjnych zapytań, co pokazuje, że granica między wyszukiwaniem informacji a wyborem produktu będzie coraz mniej wyraźna. 

Dla marki kosmetycznej oznacza to konieczność większego uporządkowania całego ekosystemu komunikacji. Social media mogą inspirować i budować zainteresowanie, Search przechwytywać konkretną intencję, video demonstrować produkt lub sposób użycia, a remarketing przypominać o ofercie na późniejszym etapie decyzji. Środowiska AI dochodzą do tego układu jako kolejne miejsce, w którym użytkownik może zetknąć się z rekomendacją, porównaniem albo wyjaśnieniem.

Nie chodzi więc o zastępowanie jednego kanału drugim. Chodzi o to, aby odpowiedź na tę samą potrzebę pozostawała spójna niezależnie od miejsca, w którym konsument rozpoczyna swoją ścieżkę. Dlatego ważna jest obecność w miejscach, gdzie użytkownicy zadają pytania. Dobrym pomysłem jest korzystanie np. z ChatGPT Ads.

Co powinien sprawdzić marketer beauty?

Przed dokładaniem kolejnego narzędzia do media planu warto odpowiedzieć na kilka prostych pytań:

  • Czy znamy pytania, które konsumenci zadają przed zakupem?
  • Czy opisujemy efekt produktu językiem klienta, a nie wyłącznie językiem marki?
  • Czy treści odpowiadają na różne potrzeby skóry, włosów i rutyn pielęgnacyjnych?
  • Czy materiały produktowe zawierają konkretne i możliwe do zweryfikowania informacje?
  • Czy landing page rozwija obietnicę reklamy?
  • Czy kreacje odpowiadają etapowi decyzji?
  • Czy mierzymy nie tylko kliknięcia, ale także wartościowe działania po wejściu na stronę?
  • Czy Search, social media, video, remarketing i nowe środowiska AI tworzą jedną ścieżkę, czy funkcjonują osobno?

Strategia przed technologią

 – Największym błędem byłoby potraktowanie AI jak kolejnej powierzchni reklamowej. Marka kosmetyczna musi najpierw zrozumieć pytanie konsumenta, a dopiero potem dobrać komunikat, format i kanał. Widzimy to także w działaniach dla Sessio z portfolio Chantal, gdzie łączymy Search, Meta, TikTok, Performance Max i remarketing. Każdy z tych punktów styku pełni inną rolę, ale razem powinny prowadzić użytkownika drogą od zainteresowania produktem do zakupu – mówi Mateusz Bojanowski, Head of Digital w agencji Cityboard Digital.

Cityboard Digital odpowiada w przypadku Sessio za zintegrowane działania obejmujące m.in. kampanie Meta Ads, kampanie na TikToku, Google Search, Performance Max i remarketing, łącząc budowanie świadomości z generowaniem ruchu i sprzedaży online. 

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
06.10.2026 13:38
PDRN w serum zamiast w gabinecie. Czy kosmetyki mogą wykorzystać jego potencjał?
PDRN robi karierę w kosmetykach. Czy naprawdę działa?mat. prasowe

PDRN, do niedawna kojarzony przede wszystkim z zabiegami regeneracyjnymi i koreańską medycyną estetyczną, coraz mocniej wchodzi do codziennej pielęgnacji. Po składnik sięgają kolejne marki kosmetyczne, a jedną z najnowszych propozycji jest serum Revitalift Filler L’Oréal Paris z wegańską cząsteczką PDRN+. Pojawia się jednak pytanie: na ile składnik znany z zastosowań iniekcyjnych może działać również wtedy, gdy nakładamy go na skórę?

W tym artykule przeczytasz:

  • PDRN wychodzi z gabinetów
  • Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?
  • Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?
  • PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową
  • L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji
  • Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

PDRN wychodzi z gabinetów

PDRN to skrót od polydeoxyribonucleotide – polideoksyrybonukleotydów, czyli fragmentów DNA. Składnik zyskał popularność w medycynie regeneracyjnej i estetycznej dzięki właściwościom związanym m.in. z procesami naprawczymi, regeneracją tkanek i działaniem przeciwzapalnym. Mechanizm działania PDRN wiązany jest m.in. z aktywacją receptorów adenozynowych A2A oraz tzw. szlaku odzyskiwania nukleotydów.

W klasycznej postaci PDRN wykorzystywany w zastosowaniach medycznych jest zazwyczaj pozyskiwany z oczyszczonego DNA łososia lub pstrąga. To właśnie pochodzenie zwierzęce stało się jednym z powodów poszukiwania alternatywnych źródeł składnika.

Dziś PDRN jest jednym z aktywnych składników, które najlepiej wpisują się w popularny w beauty trend przenoszenia języka i technologii medycyny estetycznej do kosmetyków. Na opakowaniach pojawiają się określenia sugerujące regenerację, biostymulację czy poprawę jakości skóry, a PDRN zaczyna funkcjonować obok takich składników jak kwas hialuronowy, peptydy czy retinoidy.

Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?

Rosnąca popularność PDRN wymusiła rozwój technologii pozwalających pozyskiwać podobne cząsteczki bez wykorzystania materiału pochodzenia zwierzęcego. W badaniach pojawiają się m.in. PDRN pozyskiwane z materiału roślinnego – z kultur komórkowych, korzeni czy kalusa roślinnego.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że każdy "wegański PDRN” jest dokładnie tym samym materiałem co PDRN stosowany w medycynie. Pochodzenie, długość fragmentów DNA, masa cząsteczkowa, sposób oczyszczania i formulacja mogą się między produktami znacząco różnić.

To istotne, ponieważ w przypadku PDRN określenie "wegański” mówi przede wszystkim o źródle materiału, a nie samo w sobie o jego skuteczności.

L’Oréal Paris deklaruje, że jego PDRN+ jest opatentowaną cząsteczką pozyskiwaną w procesie biofermentacji. Według producenta została ona opracowana z myślą o zastosowaniu w kosmetyku i ma być odpowiednio mała, aby przenikać do naskórka.

image

Koniec pustych obietnic. Nowe kosmetyki z DNA łososia i mikroigłami, czyli medycyna estetyczna w domu

Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?

To właśnie tutaj pojawia się najciekawsza część historii. PDRN ma już pewne zaplecze naukowe w zastosowaniach medycznych i estetycznych, ale nie można automatycznie przenosić wyników dotyczących preparatów podawanych w formie iniekcji na serum czy krem.

Przegląd badań dotyczących polinukleotydów stosowanych w medycynie estetycznej wskazuje na obiecujące rezultaty w zakresie poprawy zmarszczek, tekstury i elastyczności skóry. Jednocześnie podkreśla niewielką liczbę badań wysokiej jakości i brak pełnego konsensusu dotyczącego optymalnego zastosowania.

W przypadku kosmetyków stosowanych miejscowo barierą jest przede wszystkim dostarczenie odpowiedniej ilości składnika w odpowiednie miejsce. PDRN jest cząsteczką DNA, a więc nie wystarczy samo umieszczenie jej w formule. Liczy się m.in. jej wielkość, stabilność i sposób dostarczania.

Co ciekawe, pojawiają się już badania próbujące odpowiedzieć właśnie na to pytanie. Opublikowane w 2026 roku badanie dotyczące miejscowo stosowanego PDRN wykazało jego obecność w żywych warstwach naskórka oraz wskazało na poprawę parametrów skóry poddanej fotouszkodzeniom. W badaniu klinicznym oceniano krem pod oczy z 0,1 proc. PDRN przez 28 dni i porównywano go z retinolem. Wyniki były obiecujące, ale dotyczą konkretnej długości fragmentów PDRN i konkretnej formulacji – nie każdego kosmetyku określanego jako produkt z PDRN.

To ważne rozróżnienie. Nie ma jednej, uniwersalnej "mocy PDRN”. Składnik może występować w różnych formach i o różnych parametrach, a wyniki jednego preparatu nie mogą być automatycznie przypisywane całej kategorii.

PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku roślinnych i wegańskich odpowiedników. Badania laboratoryjne nad PDRN pozyskiwanym z roślin, m.in. żeń-szenia czy Gynostemma pentaphyllum, wskazują na potencjalne działanie wspierające barierę skóry, proliferację komórek czy procesy naprawcze.

Jednocześnie najnowszy przegląd dotyczący roślinnych polinukleotydów i PDRN wyraźnie zaznacza, że większość dostępnych danych ma charakter przedkliniczny. Na tym etapie nie można więc uznać, że roślinny PDRN jest klinicznie równoważny tradycyjnemu PDRN pochodzenia zwierzęcego.

image

TikTok Shop napędza sprzedaż beauty. Te marki zarobiły miliony na livestreamach

L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji

Na tym tle interesująca jest premiera nowego Revitalift Filler L’Oréal Paris. Marka połączyła w nim opatentowaną, wegańską cząsteczkę PDRN+ z trzema rodzajami kwasu hialuronowego. Producent przedstawia produkt jako przykład trendu "zabiegu w buteleczce”, czyli przenoszenia składników kojarzonych dotychczas z gabinetami do codziennej pielęgnacji.

Według danych przedstawionych przez L’Oréal Paris sześciotygodniowa ocena kliniczna z udziałem 53 kobiet wykazała redukcję drobnych zmarszczek do 60 proc.

Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

Popularność PDRN dobrze wpisuje się w szerszą zmianę na rynku beauty. Konsumentki coraz częściej interesują się składnikami wcześniej zarezerwowanymi dla gabinetów, a marki odpowiadają na to kosmetykami inspirowanymi procedurami medycyny estetycznej.

PDRN ma w tym trendzie szczególne miejsce, bo łączy kilka obecnie mocnych kierunków: zainteresowanie koreańską pielęgnacją, regeneracją skóry, „skin quality”, biotechnologią i składnikami pochodzenia alternatywnego. Sam termin przestał być już wyłącznie specjalistycznym określeniem stosowanym przez lekarzy i kosmetologów.

Do mainstreamu wprowadza go także marketing największych koncernów. W kampanii nowego serum L’Oréal Paris występuje Kendall Jenner, która od 2026 roku jest globalną ambasadorką marki.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
31. październik 2026 08:30