StoryEditor
Zdrowie
24.04.2023 00:00

FA® So good® w Super-Pharm: pyszne, zdrowe i w promocji

Pasty arachidowe FA® So good® mają naturalny, krótki skład. Powstają z nieprzetworzonych orzeszków, a słodzone są daktylami / fot. materiały prasowe
Marka FA® So good® tworzy artykuły spożywcze wolne od sztucznych dodatków, wypełniaczy i chemii. Amatorzy prostych receptur oraz każdy, kto chciałby spróbować pysznych, a równocześnie zdrowych produktów mają świetną okazję – w drogeriach Super-Pharm trwa promocja na pasty orzechowe. Przy okazji warto zapoznać się z ofertą superfoods o znakomitych właściwościach odżywczych.

FA® So good® jest marką stworzoną z myślą o wszystkich, którzy kochają zdrową i nieprzetworzoną żywność. Oferuje proste receptury, dobre tłuszcze, produkty bez dodatku cukru, zdrowe mieszanki mąk, poręczne oleje w sprayu oraz gotowe przekąski w wymiarze „guilty free”, które można sobie serwować bez wyrzutów sumienia.

Czysty skład, bez dodatków i chemii maja też stworzone przez FA® So good® pasty orzechowe – 100 proc. naturalne i nie zawierające żadnych dodatków w postaci cukrów, konserwantów czy oleju palmowego. Można je polecać wszystkim dbającym o świadome odżywianie, którzy jednocześnie chcą uzupełnić swoja dietę o wartości odżywcze, a do tego cenią dobry smak. Obecnie można je kupić w promocyjnych cenach. Akcja prowadzona jest w drogeriach Super-Pharm.

Naturalna pasta orzechowa 

Pasty FA® So good® w słojach są znakomitą alternatywą tradycyjnego masła orzechowego. Posiadają naturalny, krótki skład, powstają z nieprzetworzonych orzeszków a słodzone są daktylami. Zawierają też wyłącznie naturalne aromaty, są wolne od glutenu i odpowiednie dla wegan i wegetarian.  

W ofercie marki są pasty arachidowe słony karmel, banan i kokos w wersji smooth oraz miazga z orzeszków ziemnych w wersji crunchy (zawiera grubo zmielone orzechy). Można je jeść łyżką – prosto ze słoika, stosować jako smarowidło, dodatek do ciast. Są też świetną bazą sosów czy składnikiem koktajlu, która oprócz wrażeń smakowych uzupełni je o białko, witaminy i minerały oraz zdrowe tłuszcze.

Superfoods – ekstrakty o dobroczynnym działaniu

Na półkach Super-Pharm czekają też superfoods, które są bestsellerowymi produktami marki So good! Stanowią źródło naturalnych witamin i minerałów, a oferowane są w formie łatwo przyswajalnego dla organizmu proszku. Można go dodawać do wody, jogurtu, kefiru lub soku owocowego lub warzywnego. Zapewniają prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu.  

Przeznaczone są  dla osób ceniących zdrową formę, stawiających na naturę, ceniących czyste składy, żyjących w trybie slow-life lub dążącym do osiągnięcia harmonii duszy i ciała. Ekstrakty o dobroczynnym działaniu połączone zostały w nich, by maksymalne wykorzystać ich właściwości. Działają synergistycznie i stanowią świetne uzupełnienie składników diety. Nie zawierają konserwantów i są odpowiednie dla wegan.

Dlaczego powstał Green Detox

Detox, czyli oczyszczanie organizmu z produktów przemiany materii oraz toksyn to bardzo skomplikowany, ale niezbędny dla zachowania zdrowia każdego człowieka proces. Odpowiedzialny jest za to cały nasz organizm, ale szczególną rolę odgrywają trzy narządy – wątroba, nerki i płuca. Ponieważ narządy te pracują nieustannie od momentu narodzenia przez 24 godziny na dobę, to warto zaoferować im wsparcie. Mogą nim być naturalne substancje zawarte w różnego rodzaju roślinach, w szczególności owocach i warzywach.

Co jest w środku?

Chlorella, spirulina, młody jęczmień, miłorząb japoński, trawa pszeniczna, zielona herbata, burak, żen-szeń i wiele innych dóbr w postaci proszku, który jest jak prawdziwa, zielona bomba witaminowa, jednocześnie oczyszczająca organizm z zalegających toksyn. Wszystkie składniki to ekstrakty w 100 proc. naturalne.

Dlaczego powstał Red Antioxidants?

Działanie antyoksydantów polega na skutecznym usuwaniu wolnych rodników z naszego organizmu. Powstają one podczas podstawowych procesów życiowych, lecz ich produkcja jest szczególnie wzmożona przy złych nawykach żywieniowych, zanieczyszczonym powietrzu czy w okresach długotrwałego stresu. Jeżeli równowaga między ilością wytwarzanych wolnych rodników a ich neutralizacją przez antyoksydanty zostaje zachwiana, układ odpornościowy staje się osłabiony, przez co zwiększa się ryzyko zapadnięcia na różnego rodzaju choroby.

Co jest w środku?

Starannie wybrane i wyselekcjonowane ekstrakty z warzyw i owoców o silnych właściwościach antyoksydacyjnych, bez żadnych zbędnych dodatków. Antyoksydanty – inaczej przeciwutleniacze – to naturalne substancje aktywne występujące w owocach, warzywach, roślinach i ziołach. Ich aktywność jest kluczowa dla zdrowia organizmu, zmniejszenia ryzyka powstania wielu schorzeń, a także spowolnienia procesów starzenia.

Dlaczego powstał Adaptogen Mix?

We współczesnym świecie trudno uniknąć stresu.  Jednakmożna walczyć z jego skutkami, a pomocą w tej walce są adaptogeny. To prywatna armia walcząca o przywrócenie w organizmie równowagi. Skuteczność tych roślin polega na oddziaływaniu na cały organizm, a nie na poszczególne narządy. Pomagają od środka przystosować się do trudnych, stresujących warunków, działając jak najlepszy wewnętrzny sojusznik.

Co jest w środku?

Mieszanka dobroczynnych ekstraktów roślinnych, zwanych adaptogenami. Ich wspólną cechą jest skuteczne niwelowanie stresu fizycznego i psychicznego oraz adaptacja organizmu do niesprzyjających warunków zewnętrznych. Są to całkowicie naturalne substancje aktywne o normalizującym wpływie na cały organizm, jedncześnie – w przeciwieństwie do różnego rodzaju stymulantów i używek – nie uzależniają.

Dlaczego powstał Perfect Collagen?

Kompleks powstał, aby wspomóc regenerację i odbudowę chrząstki stawowej, produkcję kolagenu na powierzchni kości i stawów, a także mazi i płynów, które odpowiadają za ich prawidłowe funkcjonowanie.

Co jest w środku?

Uzupełniające się wzajemnie połączenie peptydów kolagenu wołowego z MSM (postać organiczna siarki), glukozamina, chondroityna, kwas hialuronowy i witamina C w kompleksie, czyli połączenie kwasu askorbinowego z ekstraktem z dzikiej róży i owocami z wiśni acerola.

Ekstrakty te zawierają flawonoidy, które gwarantują stopniowe uwalnianie i wykorzystanie witaminy C przez nasz organizm. Wszystko to w prawidłowym połączeniu działa jak ogromna machina wspomagająca regenerację i odbudowę chrząstki stawowej, wzmacniająca strukturę włosów oraz regenerację paznokci i skóry.

Dlaczego powstał Marine Collagen?

Kolagen to jedno z najważniejszych białek ludzkich, które stanowi ponad 30 proc. wszystkich białek, a w przypadku skóry właściwej aż 70 proc. Jest bezwzględnie najważniejszym białkiem strukturalnym, odpowiedzialnym za budowę skóry, włosów, paznokci, ścięgien, chrząstki stawowej oraz naczyń krwionośnych. Bez odpowiedniego poziomu kolagenu organizm ludzki nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować.

Co jest w środku?

Beauty Marine Collagen zawiera opatentowany kolagen morski Peptan® F. Przeprowadzone badania wykazały, że spożywanie 5 g kolag enu Peptan® F dziennie przez 90 dni zmniejsza zmarszczki wokół oczu o 13 proc. i aż o 10 proc. wokół ust. Dla bardziej efektywnego działania wzbogacono go w kwas hialuronowy i witaminę C tylko naturalnego pochodzenia – z owoców dzikiej róży, baobabu, camu camu i aceroli. Wszystkie te owoce mają wysoką koncentrację naturalnej witaminy C o bardzo dobrej przyswajalności i stopniowym uwalnianiu w zależności od zapotrzebowania organizmu.

Po więcej bieżących informacji marka FA® So good® zaprasza na swój profil na Instagramie   

Właścicielem marki FA® So good® jest Fitness Authority – producent suplementów dla sportowców z kilkunastoletnim doświadczeniem, który od 2004 roku tworzy produkty doceniane na całym świecie. Marka kieruje swoją ofertę nie tylko do osób aktywnych fizycznie, ale wszystkich pragnących odżywiać się zdrowo. FA® So good® to także „czysta etykieta” (clean label). Jej produkty są bezpieczne, naturalne i bez zbędnych dodatków, wypełniaczy i chemii.

Artykuł sponsorowany
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
29.04.2026 09:25
Ochrona przeciwsłoneczna w świetle nowych danych – UVA, UVB i aktualne podejście naukowe
adobestock

W połowie marca 2026 roku profesor Marc Pissavini opublikował w prestiżowym czasopiśmie naukowym International Journal of Cosmetic Science artykuł pt. Rational determination of real-life UV exposure across latitudes: An extended Diffey-based model integrating behavioural factors. W swojej publikacji przedstawił otrzymane wyniki badań, w których zaproponował naukowe ramy umożliwiające lepsze zrozumienie, w jaki sposób rzeczywista ekspozycja na promieniowanie słoneczne, czynniki behawioralne, efektywne dawki promieniowania UVB i UVA oraz geometria słoneczna wpływają na ilość promieniowania UV faktycznie docierającego do skóry w codziennych warunkach.

Rosnąca skala problemu: rak skóry i fotostarzenie

Obecnie ponad co trzeci nowotwór na świecie jest rakiem skóry. Szacuje się, że ponad 8 mln przypadków może być związanych z nadmierną ekspozycją na promieniowanie słoneczne. Dodatkowo około 80 proc. widocznych oznak starzenia skóry wynika z nadmiernego narażenia na promieniowanie UV. Niestety liczby te stale rosną na całym świecie.

Badania przeprowadzone przez profesora Marca Pissaviniego nie miały na celu określania konkretnych wartości SPF dla konsumentów czy dermatologów ani umniejszania ryzyka związanego z ekspozycją na słońce. Ich głównym założeniem było ilościowe określenie:

·       dawek promieniowania UVB i UVA docierających do powierzchni Ziemi,

·       oraz rzeczywistych, efektywnych dawek UV (ERD) otrzymywanych przez człowieka.

Analizy przeprowadzono dla szerokości geograficznych od 0° do 60°N oraz dla każdego miesiąca w roku. Otrzymane wyniki stanowią podstawę do oceny poziomu ochrony przeciwsłonecznej i prowadzenia świadomej dyskusji o fotoprotekcji.

Ograniczenia tradycyjnych modeli

Dotychczasowe modele, takie jak arkusz opracowany przez Diffeya, pozwalają dokładnie oszacować natężenie promieniowania UV w idealnych warunkach (np. przy bezchmurnym niebie). Są one wartościowe jako punkt odniesienia.

Nie uwzględniają jednak kluczowego aspektu — rzeczywistej dawki promieniowania UV, jaka faktycznie dociera do skóry. Jednak skuteczność filtrów przeciwsłonecznych i ochrona konsumentów zależą nie tylko od natężenia promieniowania w środowisku, lecz także od rzeczywistej dawki promieniowania UV docierającej do skóry. A to właśnie ta dawka (ERD – efektywna dawka otrzymana) decyduje o skuteczności ochrony przeciwsłonecznej.

Realistyczna ocena dawek UV i potrzeb ochrony przeciwsłonecznej

W przeprowadzonym przez profesora Pissaviniego badaniu dzienne dawki promieniowania UV obliczane były dla 21. dnia każdego miesiąca, aby uchwycić sezonowe skrajności. Wartości te wyrażono jako standardowe dawki rumieniowe (SED) dla UVB oraz dawki ważone dla UVA i obliczono dla różnych szerokości geograficznych na podstawie klasycznego modelu Diffeya. Następnie uwzględnione zostały czynniki bardziej zbliżone do rzeczywistego życia, takie jak faktyczny czas przebywania na zewnątrz oraz ułożenie ciała względem słońca, co pozwoliło oszacować rzeczywistą dawkę promieniowania docierającą do skóry (ERD).

Dodatkowo przyjęta została realistyczna ilość stosowanego filtra przeciwsłonecznego (0,8 mg/cm²), aby określić wymagany poziom ochrony.

Wyniki pokazują, że rzeczywista ekspozycja na promieniowanie UV jest znacznie niższa niż sugerują modele teoretyczne, ponieważ ograniczają ją czynniki behawioralne i praktyczne. Jednocześnie zapotrzebowanie na ochronę przeciwsłoneczną zmienia się w przewidywalny sposób w zależności od pory roku i położenia geograficznego, głównie ze względu na geometrię słoneczną.

Opracowany model pozwala więc lepiej zrozumieć codzienną ekspozycję na UV, uzupełnia dotychczasowe podejście Diffeya i stanowi solidną podstawę do oceny poziomu ochrony przeciwsłonecznej, projektowania produktów oraz prowadzenia dyskusji naukowych i edukacji konsumentów.

Nowe spojrzenie na produkty z SPF – co to oznacza dla konsumentów i branży filtrów przeciwsłonecznych?

Badania profesora Marca Pissaviniego wnoszą istotny wkład w zrozumienie rzeczywistej ekspozycji na promieniowanie UV, pokazując wyraźną różnicę między wartościami teoretycznymi, a faktyczną dawką promieniowania, która dociera do skóry. Uwzględnienie czynników, takich jak czas przebywania na zewnątrz czy orientacja ciała, a także ilości aplikowanego produktu z SPF, pozwala na bardziej precyzyjną ocenę skuteczności ochrony przeciwsłonecznej.

Wyniki sugerują, że w codziennych warunkach bardzo wysokie wartości SPF mogą nie przekładać się na proporcjonalnie większą ochronę, co może zmienić sposób postrzegania fotoprotekcji zarówno przez konsumentów, jak i specjalistów.

Dla branży kosmetycznej oznacza to potencjalną zmianę w postrzeganiu produktów z SPF – odejście od maksymalizowania jego wartości na rzecz bardziej kompleksowego podejścia do ochrony skóry. Uwzględnia ono realne warunki stosowania produktów, równowagę między ochroną UVB i UVA oraz konieczność edukacji konsumentów w zakresie ich prawidłowej aplikacji.

Może to wpłynąć zarówno na projektowanie nowych receptur, jak i na komunikację marketingową oraz przyszłe regulacje dotyczące oznakowania i deklarowanej skuteczności produktów przeciwsłonecznych.

Zastosowanie mniejszych ilości filtrów UV w formulacjach może przełożyć się na lepsze właściwości sensoryczne produktów, takie jak lżejsza konsystencja czy większy komfort stosowania. Jednocześnie pojawia się ryzyko nadmiernego uproszczenia przekazu i zbyt swobodnego podejścia konsumentów do fotoprotekcji. Informacja o niższym zapotrzebowaniu na ochronę może być błędnie interpretowana jako przyzwolenie na stosowanie zbyt małych ilości produktu, co w konsekwencji może prowadzić do niewystarczającej ochrony i negatywnych skutków zdrowotnych.

W dłuższej perspektywie takie podejście sprzyja jednak bardziej świadomemu, naukowo uzasadnionemu rozwojowi produktów oraz ich lepszemu dopasowaniu do rzeczywistych potrzeb użytkowników.

Aleksandra Kondrusik

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
24.04.2026 09:11
Dzieci kupują anti-aging. Sephora musi się tłumaczyć
Marketing beauty wobec dzieci pod lupą regulatorówShutterstock

Sephora zapowiada wprowadzenie nowych zasad dotyczących komunikacji produktów pielęgnacyjnych dla najmłodszych. To efekt rosnącej presji regulatorów i krytyki wobec praktyk marketingowych branży beauty, która coraz częściej kieruje przekaz do nieletnich konsumentów.

W tym artykule przeczytasz:

  • Koniec swobody komunikacji do najmłodszych
  • "Sephora kids” to już nie trend, a problem
  • Skóra dzieci to nie rynek dla anti-aging
  • Czy branża świadomie targetuje najmłodszych?
  • Czy regulacje zatrzymają ten trend?

Koniec swobody komunikacji do najmłodszych

Porozumienie z prokuratorem generalnym stanu Connecticut, Williamem Tongiem, kończy dochodzenie dotyczące promowania kosmetyków anti-aging wśród dzieci.

Sephora zobowiązała się do wprowadzenia wyraźnych ostrzeżeń na stronach sprzedażowych oraz przeszkolenia pracowników w zakresie identyfikowania produktów nieodpowiednich dla młodszych użytkowników.

"Sephora kids” to już nie trend, a problem

Zjawisko tzw. "Sephora kids” dzieci kupujących kosmetyki dla dorosłych, w tym produkty anti-aging – przestało być jedynie viralowym trendem z TikToka. Stało się raczej symbolem szerszego problemu – przenikania komunikacji beauty do coraz młodszych grup odbiorców. Influencerzy, estetyczne treści i narracja wokół "perfekcyjnej skóry” sprawiają, że granica wieku konsumenta zaczyna się zacierać.

image

Kontrowersje wokół talku wracają. Johnson & Johnson na celowniku

Skóra dzieci to nie rynek dla anti-aging

Eksperci nie pozostawiają wątpliwości – stosowanie składników takich jak retinol czy silne kwasy przez dzieci może prowadzić do podrażnień, a nawet trwałych uszkodzeń skóry.

Stanowisko to podziela British Association for Dermatologists, wskazując na realne zagrożenia wynikające z niekontrolowanego stosowania aktywnych składników przez najmłodszych.

Jednocześnie rośnie ryzyko reputacyjne dla marek, które (nawet pośrednio) wpisują się w ten trend.

Czy branża świadomie targetuje najmłodszych?

Pomimo krytyki rynek nie zwalnia. Pojawiają się kolejne marki kierowane do młodszych odbiorców, takie jak Sincerely Yours czy Rini, a detaliści rozwijają ofertę dla nastolatków.

Jednocześnie działania takie jak weryfikacja wieku czy ograniczenia sprzedaży wprowadzane przez wybrane firmy pokazują, że branża zaczyna dostrzegać skalę problemu — choć wciąż reaguje niespójnie.

image

Produkty antytrądzikowe: 53 proc. konsumentów marnuje pieniądze na nieskuteczne preparaty

Czy regulacje zatrzymają ten trend?

Sephora nie jest odosobnionym przypadkiem. Włoskie organy prowadzą postępowanie wobec niej oraz Benefit Cosmetics, zarzucając stosowanie ukrytych strategii marketingowych wobec nieletnich.

Pojawiają się także inicjatywy legislacyjne, jak projekt ustawy w USA ograniczający dostęp dzieci do produktów anti-aging.

W tle pojawia się nowe zjawisko określane jako "cosmeticorexia”obsesja na punkcie idealnej skóry, która może mieć konsekwencje zarówno zdrowotne, jak i psychologiczne.

 

Źródło: Personal Care Insights

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. maj 2026 15:10