StoryEditor
Zdrowie
24.04.2023 00:00

FA® So good® w Super-Pharm: pyszne, zdrowe i w promocji

Pasty arachidowe FA® So good® mają naturalny, krótki skład. Powstają z nieprzetworzonych orzeszków, a słodzone są daktylami / fot. materiały prasowe
Marka FA® So good® tworzy artykuły spożywcze wolne od sztucznych dodatków, wypełniaczy i chemii. Amatorzy prostych receptur oraz każdy, kto chciałby spróbować pysznych, a równocześnie zdrowych produktów mają świetną okazję – w drogeriach Super-Pharm trwa promocja na pasty orzechowe. Przy okazji warto zapoznać się z ofertą superfoods o znakomitych właściwościach odżywczych.

FA® So good® jest marką stworzoną z myślą o wszystkich, którzy kochają zdrową i nieprzetworzoną żywność. Oferuje proste receptury, dobre tłuszcze, produkty bez dodatku cukru, zdrowe mieszanki mąk, poręczne oleje w sprayu oraz gotowe przekąski w wymiarze „guilty free”, które można sobie serwować bez wyrzutów sumienia.

Czysty skład, bez dodatków i chemii maja też stworzone przez FA® So good® pasty orzechowe – 100 proc. naturalne i nie zawierające żadnych dodatków w postaci cukrów, konserwantów czy oleju palmowego. Można je polecać wszystkim dbającym o świadome odżywianie, którzy jednocześnie chcą uzupełnić swoja dietę o wartości odżywcze, a do tego cenią dobry smak. Obecnie można je kupić w promocyjnych cenach. Akcja prowadzona jest w drogeriach Super-Pharm.

Naturalna pasta orzechowa 

Pasty FA® So good® w słojach są znakomitą alternatywą tradycyjnego masła orzechowego. Posiadają naturalny, krótki skład, powstają z nieprzetworzonych orzeszków a słodzone są daktylami. Zawierają też wyłącznie naturalne aromaty, są wolne od glutenu i odpowiednie dla wegan i wegetarian.  

W ofercie marki są pasty arachidowe słony karmel, banan i kokos w wersji smooth oraz miazga z orzeszków ziemnych w wersji crunchy (zawiera grubo zmielone orzechy). Można je jeść łyżką – prosto ze słoika, stosować jako smarowidło, dodatek do ciast. Są też świetną bazą sosów czy składnikiem koktajlu, która oprócz wrażeń smakowych uzupełni je o białko, witaminy i minerały oraz zdrowe tłuszcze.

Superfoods – ekstrakty o dobroczynnym działaniu

Na półkach Super-Pharm czekają też superfoods, które są bestsellerowymi produktami marki So good! Stanowią źródło naturalnych witamin i minerałów, a oferowane są w formie łatwo przyswajalnego dla organizmu proszku. Można go dodawać do wody, jogurtu, kefiru lub soku owocowego lub warzywnego. Zapewniają prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu.  

Przeznaczone są  dla osób ceniących zdrową formę, stawiających na naturę, ceniących czyste składy, żyjących w trybie slow-life lub dążącym do osiągnięcia harmonii duszy i ciała. Ekstrakty o dobroczynnym działaniu połączone zostały w nich, by maksymalne wykorzystać ich właściwości. Działają synergistycznie i stanowią świetne uzupełnienie składników diety. Nie zawierają konserwantów i są odpowiednie dla wegan.

Dlaczego powstał Green Detox

Detox, czyli oczyszczanie organizmu z produktów przemiany materii oraz toksyn to bardzo skomplikowany, ale niezbędny dla zachowania zdrowia każdego człowieka proces. Odpowiedzialny jest za to cały nasz organizm, ale szczególną rolę odgrywają trzy narządy – wątroba, nerki i płuca. Ponieważ narządy te pracują nieustannie od momentu narodzenia przez 24 godziny na dobę, to warto zaoferować im wsparcie. Mogą nim być naturalne substancje zawarte w różnego rodzaju roślinach, w szczególności owocach i warzywach.

Co jest w środku?

Chlorella, spirulina, młody jęczmień, miłorząb japoński, trawa pszeniczna, zielona herbata, burak, żen-szeń i wiele innych dóbr w postaci proszku, który jest jak prawdziwa, zielona bomba witaminowa, jednocześnie oczyszczająca organizm z zalegających toksyn. Wszystkie składniki to ekstrakty w 100 proc. naturalne.

Dlaczego powstał Red Antioxidants?

Działanie antyoksydantów polega na skutecznym usuwaniu wolnych rodników z naszego organizmu. Powstają one podczas podstawowych procesów życiowych, lecz ich produkcja jest szczególnie wzmożona przy złych nawykach żywieniowych, zanieczyszczonym powietrzu czy w okresach długotrwałego stresu. Jeżeli równowaga między ilością wytwarzanych wolnych rodników a ich neutralizacją przez antyoksydanty zostaje zachwiana, układ odpornościowy staje się osłabiony, przez co zwiększa się ryzyko zapadnięcia na różnego rodzaju choroby.

Co jest w środku?

Starannie wybrane i wyselekcjonowane ekstrakty z warzyw i owoców o silnych właściwościach antyoksydacyjnych, bez żadnych zbędnych dodatków. Antyoksydanty – inaczej przeciwutleniacze – to naturalne substancje aktywne występujące w owocach, warzywach, roślinach i ziołach. Ich aktywność jest kluczowa dla zdrowia organizmu, zmniejszenia ryzyka powstania wielu schorzeń, a także spowolnienia procesów starzenia.

Dlaczego powstał Adaptogen Mix?

We współczesnym świecie trudno uniknąć stresu.  Jednakmożna walczyć z jego skutkami, a pomocą w tej walce są adaptogeny. To prywatna armia walcząca o przywrócenie w organizmie równowagi. Skuteczność tych roślin polega na oddziaływaniu na cały organizm, a nie na poszczególne narządy. Pomagają od środka przystosować się do trudnych, stresujących warunków, działając jak najlepszy wewnętrzny sojusznik.

Co jest w środku?

Mieszanka dobroczynnych ekstraktów roślinnych, zwanych adaptogenami. Ich wspólną cechą jest skuteczne niwelowanie stresu fizycznego i psychicznego oraz adaptacja organizmu do niesprzyjających warunków zewnętrznych. Są to całkowicie naturalne substancje aktywne o normalizującym wpływie na cały organizm, jedncześnie – w przeciwieństwie do różnego rodzaju stymulantów i używek – nie uzależniają.

Dlaczego powstał Perfect Collagen?

Kompleks powstał, aby wspomóc regenerację i odbudowę chrząstki stawowej, produkcję kolagenu na powierzchni kości i stawów, a także mazi i płynów, które odpowiadają za ich prawidłowe funkcjonowanie.

Co jest w środku?

Uzupełniające się wzajemnie połączenie peptydów kolagenu wołowego z MSM (postać organiczna siarki), glukozamina, chondroityna, kwas hialuronowy i witamina C w kompleksie, czyli połączenie kwasu askorbinowego z ekstraktem z dzikiej róży i owocami z wiśni acerola.

Ekstrakty te zawierają flawonoidy, które gwarantują stopniowe uwalnianie i wykorzystanie witaminy C przez nasz organizm. Wszystko to w prawidłowym połączeniu działa jak ogromna machina wspomagająca regenerację i odbudowę chrząstki stawowej, wzmacniająca strukturę włosów oraz regenerację paznokci i skóry.

Dlaczego powstał Marine Collagen?

Kolagen to jedno z najważniejszych białek ludzkich, które stanowi ponad 30 proc. wszystkich białek, a w przypadku skóry właściwej aż 70 proc. Jest bezwzględnie najważniejszym białkiem strukturalnym, odpowiedzialnym za budowę skóry, włosów, paznokci, ścięgien, chrząstki stawowej oraz naczyń krwionośnych. Bez odpowiedniego poziomu kolagenu organizm ludzki nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować.

Co jest w środku?

Beauty Marine Collagen zawiera opatentowany kolagen morski Peptan® F. Przeprowadzone badania wykazały, że spożywanie 5 g kolag enu Peptan® F dziennie przez 90 dni zmniejsza zmarszczki wokół oczu o 13 proc. i aż o 10 proc. wokół ust. Dla bardziej efektywnego działania wzbogacono go w kwas hialuronowy i witaminę C tylko naturalnego pochodzenia – z owoców dzikiej róży, baobabu, camu camu i aceroli. Wszystkie te owoce mają wysoką koncentrację naturalnej witaminy C o bardzo dobrej przyswajalności i stopniowym uwalnianiu w zależności od zapotrzebowania organizmu.

Po więcej bieżących informacji marka FA® So good® zaprasza na swój profil na Instagramie   

Właścicielem marki FA® So good® jest Fitness Authority – producent suplementów dla sportowców z kilkunastoletnim doświadczeniem, który od 2004 roku tworzy produkty doceniane na całym świecie. Marka kieruje swoją ofertę nie tylko do osób aktywnych fizycznie, ale wszystkich pragnących odżywiać się zdrowo. FA® So good® to także „czysta etykieta” (clean label). Jej produkty są bezpieczne, naturalne i bez zbędnych dodatków, wypełniaczy i chemii.

Artykuł sponsorowany
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
17.09.2026 12:32
Niebezpieczne kosmetyki nadal trafiają do klientów Amazona i Temu. W składzie rtęć
Kosmetyki z rtęcią wracają do sprzedaży. Problemem są marketplace‘y (fot. Shutterstock)Shutterstock

Mimo obowiązującego od lat zakazu produkty do rozjaśniania skóry zawierające rtęć nadal można znaleźć na dużych platformach e-commerce. Reuters zidentyfikował ponad 20 takich produktów oferowanych m.in. na Amazonie, Temu i TikTok Shop. Żaden z nich nie deklarował jednak obecności rtęci w składzie, a Reuters nie potwierdził niezależnie jej zawartości.

W tym artykule przeczytasz:

  • Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami
  • Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry
  • Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy
  • Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami
  • Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Zakaz stosowania rtęci w kosmetykach obowiązuje w wielu krajach od lat, ale nie wyeliminował z rynku wszystkich produktów zawierających ten toksyczny metal. Jak wynika z analizy Reuters, kremy i inne produkty do rozjaśniania skóry, które znalazły się wcześniej na listach produktów zakazanych, nadal były dostępne na platformach należących do największych graczy e-commerce.

Dziennikarze Reuters znaleźli ponad 20 produktów na Amazonie, Temu i amerykańskim TikTok Shop, a także na należących do Amazona platformach w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Indiach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Analizę przeprowadzono według stanu na 1 września 2026 roku.

Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami

Problemem jest nie tylko samo oferowanie nielegalnych kosmetyków, ale także sposób, w jaki sprzedawcy próbują omijać systemy kontroli platform.

Reuters znalazł przypadki produktów, które po usunięciu z oferty pojawiały się ponownie pod inną nazwą lub za pośrednictwem innego sprzedawcy. W jednym z przypadków krem "Chandni”, wcześniej wskazany przez amerykańską FDA jako zawierający rtęć, był sprzedawany na Amazonie w Indiach jako "Beauty Brightening Cream”. Na zdjęciu produktu prawidłowa nazwa została dodatkowo zamazana.

Co istotne, żaden z produktów analizowanych przez Reuters nie wymieniał rtęci w składzie. Dziennikarze nie byli również w stanie niezależnie potwierdzić obecności toksycznego składnika we wszystkich znalezionych produktach. Ich identyfikacja opierała się na wcześniejszych listach produktów, wynikach badań i publicznie dostępnych informacjach.

image

Prawo się rzekło, PPWR u płota. Nowe obowiązki, koszty starych stocków i problem fragmentacji

Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry

Produkty rozjaśniające skórę są częścią wartego miliardy dolarów rynku kosmetycznego, szczególnie popularnego w niektórych krajach Azji, Afryki i na Karaibach.

Jak wskazuje cytowany przez Reuters Winston Morgan, toksykolog z University of East London, rtęć może dawać efekt rozjaśnienia skóry w ciągu kilku dni, szybciej niż legalne składniki, takie jak kwas kojowy czy arbutyna. Jest również stosunkowo tania i łatwa do zastosowania w formulacjach.

To właśnie szybkość działania i cena mogą sprawiać, że produkty zawierające rtęć nadal znajdują nabywców. Reuters przywołuje badanie Boston University z 2021 roku, według którego kosmetyki rozjaśniające zawierające kwas kojowy kosztowały średnio 24,89 dolara za uncję, podczas gdy produkty zawierające rtęć znalezione przez dziennikarzy w USA kosztowały około 6,50 dolara za uncję.

Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy

Skala problemu jest szczególnie istotna ze względu na toksyczność rtęci. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje, że nie istnieje znany bezpieczny poziom ekspozycji na rtęć. Metal może negatywnie wpływać m.in. na nerki, mózg i układ nerwowy.

W 2013 roku przyjęto Konwencję z Minamaty, której stronami jest ponad 150 państw. Dokument ma ograniczać m.in. produkcję, import i sprzedaż produktów zawierających rtęć.

W USA FDA ogranicza zawartość rtęci w kosmetykach do maksymalnie 1 części na milion (ppm). Reuters przypomina jednak, że organy regulacyjne w USA i Wielkiej Brytanii znajdowały wcześniej produkty do rozjaśniania skóry zawierające znacznie wyższe stężenia tego metalu.

image

Pakistan: toksyczne poziomy rtęci w kremach wybielających

Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami

Reuters zwrócił się do platform, na których znaleziono produkty. Amazon, Temu i TikTok podkreśliły, że sprzedaż wskazanych kosmetyków jest zabroniona i że podejmują działania mające na celu ich usunięcie oraz ukaranie sprzedawców.

Amazon poinformował o stosowaniu m.in. weryfikacji sprzedawców, wymaganiu dokumentacji potwierdzającej zgodność produktów oraz – w niektórych przypadkach – wyników badań laboratoryjnych przed dopuszczeniem produktu do sprzedaży. Firma deklaruje również współpracę z organami regulacyjnymi i aktualizowanie list produktów objętych zakazami.

TikTok wskazał, że jego zasady zabraniają produktów mających na celu wybielanie, rozjaśnianie skóry lub redukcję poziomu melaniny. Temu również zadeklarowało usuwanie ofert, które naruszają przepisy lub zasady platformy.

Jednocześnie Reuters podaje, że większość znalezionych przez dziennikarzy produktów nadal znajdowała się na platformach 1 września, mimo że wcześniej została zidentyfikowana jako potencjalnie nielegalna.

Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Problem zwraca uwagę na trudność kontrolowania produktów sprzedawanych za pośrednictwem marketplace‘ów. Sprzedawca może znajdować się w innym kraju niż konsument, produkt może być oferowany pod zmienioną nazwą, a jego skład nie zawsze odpowiada informacjom zamieszczonym w ofercie.

WHO potwierdziła Reuters, że kosmetyki rozjaśniające skórę zawierające rtęć nadal są sprzedawane za pośrednictwem internetowych i transgranicznych platform e-commerce, co utrudnia nadzór i egzekwowanie przepisów. Organizacja wskazuje na potrzebę większej współpracy pomiędzy rządami, platformami i sprzedawcami.

Przykładem działań regulatorów jest Francja. 28 sierpnia francuskie władze wydały komunikat dotyczący wycofania kremu Advanced Beauty Cream – Pearl Shine – Parley Goldie, który wcześniej został znaleziony przez Reuters w sprzedaży. Według francuskich urzędników rtęć jest regularnie wykrywana w produktach przeznaczonych do rozjaśniania skóry, a jej obecność ma na celu blokowanie syntezy melaniny.

 

Źródło: Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ciało
26.08.2026 19:04
Bielizna staje się nowym skincare. Czy "carewear” będzie kolejną kategorią beauty?
Skincare wychodzi z łazienki. Teraz trafia do bieliznyShutterstock

Kremy, sera, suplementy, kosmetyki z probiotykami – do tej pory pielęgnacja skóry kojarzyła się przede wszystkim z tym, co nakładamy na ciało. Teraz do wellness i skincare coraz śmielej wkraczają ubrania. Bielizna ma nie tylko dobrze leżeć i być wygodna, ale także wspierać mikrobiom skóry. Powstaje nowa kategoria określana jako "carewear”, na styku mody, beauty i technologii.

W tym artykule przeczytasz:

  • Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej
  • Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię
  • Od bielizny do "drugiej skóry”
  • Carewear nie kończy się na majtkach
  • Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami
  • Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?
  • "Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Jeszcze niedawno wybierając bieliznę, konsumentki zwracały uwagę przede wszystkim na krój, materiał, dopasowanie i wygląd. Później doszły takie funkcje jak bezszwowość, odprowadzanie wilgoci, właściwości antybakteryjne czy termoregulacja. Dziś poprzeczka przesuwa się jeszcze wyżej. Ubranie ma aktywnie współpracować ze skórą.

To kolejny etap procesu, w którym granice między beauty, wellness i fashion coraz bardziej się zacierają. Skoro możemy kupić serum wspierające mikrobiom skóry, dlaczego podobnej funkcji nie miałaby pełnić tkanina, która przez wiele godzin bezpośrednio dotyka ciała?

Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej

Jednym z najciekawszych przykładów tego kierunku jest brytyjska marka bieliźniana Underdays. Jej założycielki Aurelie Salas i Oria Mackenzie postawiły na rozwój kategorii, którą można określić mianem "carewear”. Odzieży projektowanej z myślą nie tylko o komforcie, ale również o potrzebach skóry.

W najnowszej kolekcji marki wykorzystano technologię UNDERskin, opartą na rozwiązaniu HeiQ Skin Care. Tkanina została wykończona systemem synbiotycznym zawierającym prebiotyki i probiotyki, które mają wspierać równowagę mikrobiomu skóry.

Technologia HeiQ jest przeznaczona właśnie do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą. Producent deklaruje, że system może działać do 40 cykli prania, a substancje aktywne są uwalniane z powierzchni materiału podczas noszenia.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię

Nie jest przypadkiem, że właśnie mikrobiom znalazł się w centrum zainteresowania producentów funkcjonalnych tkanin. W kosmetyce od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie produktami, które mają pomagać w utrzymaniu równowagi mikrobiomu skóry.

HeiQ wykorzystuje w swoich rozwiązaniach połączenie prebiotyków i probiotyków, określane jako synbiotyki. W technologii tekstylnej są one osadzone w bio-based, porowatej matrycy polimerowej, z której mogą stopniowo przechodzić na skórę podczas kontaktu z materiałem.

To nie oznacza oczywiście, że majtki czy koszulka zastępują kosmetyk. Właśnie tutaj potrzebna jest ostrożność w komunikacji. Mówimy raczej o technologii tekstylnej wspierającej określone właściwości skóry, a nie o nowym rodzaju kremu w formie ubrania.

Sama technologia jest zresztą szersza niż bielizna. HeiQ wskazuje jako potencjalne zastosowania również odzież sportową, warstwy bazowe i tekstylia domowe.

Od bielizny do "drugiej skóry”

W przypadku Underdays zastosowanie takiej technologii jest szczególnie interesujące, ponieważ bielizna jest jedną z niewielu kategorii odzieży, która przez wiele godzin pozostaje w bardzo bliskim kontakcie z ciałem.

To właśnie dlatego może być atrakcyjnym nośnikiem funkcji kojarzonych dotychczas z kosmetykami.

Wyobraźmy sobie prosty schemat: rano aplikujemy serum, krem z filtrem i dezodorant, wieczorem kolejne kosmetyki, a przez cały dzień nosimy ubranie wykonane z materiału, który również ma określone właściwości pielęgnacyjne. Skincare przestaje być wtedy wyłącznie rytuałem wykonywanym przed lustrem. Staje się częścią środowiska, które otacza ciało przez cały dzień.

To dobrze wpisuje się w szerszą zmianę w kategorii intimate apparel. Jak wynika z materiałów dotyczących rozwoju rynku bielizny, współczesne produkty coraz częściej łączą komfort, funkcjonalność, technologię materiałową i wellness. Wśród rozwijanych rozwiązań wymienia się m.in. tkaniny odprowadzające wilgoć, antybakteryjne, termoregulacyjne czy adaptacyjne.

image

Azja coraz ważniejszym kierunkiem eksportu polskich kosmetyków. Trzy rynki, trzy różne strategie

Carewear nie kończy się na majtkach

Underdays nie jest jedynym przykładem tego, jak fashion zaczyna przejmować język beauty.

Technologia HeiQ Skin Care została wykorzystana również przez markę Coperni w kolekcji C+ Carewear. Producent materiałów opisuje ją jako odzież wykorzystującą technologię kosmetyczną przeznaczoną do wspierania równowagi mikrobiomu skóry.

W podobnym kierunku rozwija się brytyjska marka Sylva, założona przez Tallulah Harlech. Jej ubrania są projektowane z myślą o osobach ze skórą wrażliwą, a materiały mają zapewniać komfort i ograniczać dyskomfort związany z noszeniem odzieży.

Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami

To jeden z ciekawszych aspektów tego trendu z punktu widzenia rynku beauty.

Marki rozwijające "carewear” niekoniecznie muszą postrzegać jako swoich konkurentów inne firmy odzieżowe. Ich punktem odniesienia mogą być marki skincare, wellness czy body care.

Logika jest podobna do tej, którą przez lata rozwijały marki kosmetyczne: produkt ma rozwiązywać konkretny problem i wpisywać się w codzienny rytuał konsumenta. Tyle że zamiast kremu czy serum rozwiązaniem jest teraz materiał.

To otwiera potencjalnie ogromne pole dla współpracy między sektorami. Marka kosmetyczna może wejść w tekstylia, marka odzieżowa w skincare, a producent technologii materiałowych stać się dostawcą "składników” dla obu kategorii.

Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?

Tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: ile w "carewear” jest realnej technologii, a ile marketingu?

Sam fakt zastosowania substancji aktywnych w tkaninie nie oznacza automatycznie, że efekt będzie porównywalny z działaniem kosmetyku aplikowanego bezpośrednio na skórę. Kluczowe są m.in. dawka, sposób uwalniania substancji, czas kontaktu ze skórą, trwałość technologii oraz to, czy deklarowany efekt został odpowiednio potwierdzony.

HeiQ informuje o testach, w których sprawdzano transfer synbiotyków z materiału na skórę. Firma podaje również, że technologia została oceniona jako niepodrażniająca i przeznaczona do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą.

Nie należy jednak robić z tego skrótu myślowego, że probiotyczna bielizna = kosmetyk do pielęgnacji skóry. To dwie różne kategorie produktów i różne sposoby działania.

image

Skims wprowadza nocną maskę modelującą twarz – nowy krok w kierunku “rzeźbienia” urody

"Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Rozwój carewear wpisuje się w szerszy trend funkcjonalizacji tekstyliów. Materiały mogą już nie tylko być miękkie czy przewiewne. Mogą regulować temperaturę, odprowadzać wilgoć, ograniczać powstawanie zapachu, a także wykorzystywać technologie biologiczne.

HeiQ rozwija obecnie całą gamę technologii tekstylnych, m.in. rozwiązania związane z termoregulacją, kontrolą zapachu czy zarządzaniem wilgocią.

Problem polega na tym, że im więcej funkcji dodajemy do materiału, tym bardziej rośnie jego technologiczna i produkcyjna złożoność. Pojawia się więc pytanie o koszty, trwałość oraz realną wartość dla konsumenta.

To szczególnie istotne w przypadku bielizny. Jest ona prana często, ma bezpośredni kontakt z wrażliwymi obszarami ciała i musi przede wszystkim pozostać wygodna. Technologia nie może odbywać się kosztem podstawowej funkcji produktu.

Skincare przyszłości może być noszony, a nie nakładany

Carewear jest na razie niewielką i eksperymentalną kategorią. Nie oznacza to jednak, że nie pokazuje kierunku, w którym może rozwijać się rynek beauty.

Przez ostatnie lata obserwowaliśmy przechodzenie kosmetyków od prostych produktów pielęgnacyjnych do produktów "smart”, spersonalizowanych, opartych na mikrobiomie, składnikach aktywnych i technologii. Naturalną konsekwencją tego procesu jest wyjście tych rozwiązań poza opakowanie kosmetyku.

Najpierw były kremy i sera. Potem suplementy, urządzenia beauty tech i kosmetyki wykorzystujące zaawansowane systemy dostarczania składników. Teraz pojawia się odzież, która chce stać się kolejną warstwą pielęgnacji.

Bielizna może więc być jednym z pierwszych miejsc, w których zobaczymy na większą skalę połączenie fashion i skincare. Nie dlatego, że zastąpi kosmetyki, lecz dlatego, że może rozszerzyć pojęcie pielęgnacji na wszystkie elementy, które mają bezpośredni kontakt z naszym ciałem.

 

Źródło: Iconicapparelhouse, Hypebae

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
30. wrzesień 2026 13:02