StoryEditor
Producenci
20.03.2019 00:00

Kto odpowiada za wybory konsumentów i powstawanie mitów na temat kosmetyków?

To głównie producenci są odpowiedzialni za to, jaki przekaz na temat ich kosmetyków trafia do konsumenta. Nie sieci handlowe, ani nie blogerzy – tak krótko można podsumować dyskusję na temat kosmetycznych mitów, do której zasiedli przedstawiciele handlu, producentów i świata nauki oraz badacze i influencerzy. Debata odbyła się podczas VI Forum Branży Kosmetycznej organizowanego przez "Wiadomości Kosmetyczne". Jej inicjatorem był Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego. 

Aż 87 proc. konsumentów ankietowanych przez firmę Test Me Too uważa, że kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze niż konwencjonalne. Ponad 70 proc. respondentów parabeny, silikony i SLS kojarzą się źle, a 21 proc. nie kupuje kosmetyków z takim składem. W przypadku 90 proc. deklaracja „nie zawiera…” ma wpływ na decyzje o zakupie. 76 proc. szuka informacji o składnikach i ich bezpieczeństwie w internecie.

Te badania były punktem wyjścia do debaty o odpowiedzialności producentów, dystrybutorów, handlu i influencerów za umacnianie mitów o kosmetykach w społecznej świadomości. Debata odbyła się podczas VI Forum Branży Kosmetycznej 2018 w Warszawie organizowanego przez redakcję „Wiadomości Kosmetycznych”. Wzięły w niej udział wszystkie zainteresowane strony. Pomysłodawcą i gospodarzem panelu był Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego – największa organizacja skupiająca firmy kosmetyczne w Polsce i działająca na rzecz integracji oraz rozwoju branży.

Powstało podwójne prawo

Pretekstem do zorganizowania dyskusji na temat konsumenckich mitów było zjawisko wynikające ze zmieniających się trendów konsumenckich.

Chodzi o deklaracje „free from”. Konsumenci chętniej sięgają po kosmetyki, na których opakowaniu widzą np. hasło „paraben free”. W odpowiedzi na te oczekiwania coraz więcej marek oferuje takie produkty, co wśród użyt‑kowników kosmetyków pogłębia przekonanie o szkodliwości parabenów. Tymczasem, zgodnie z obowiązującym prawem, parabeny są dopuszczone do stosowania w przemyśle kosmetycznym, w związku z czym nie powinno się umieszczać na etykietach produktów deklaracji „nie zawiera”. Od 1 lipca 2019 roku w życie wejdzie zapis o kategorycznym zakazie dyskredytowania parabenów. Jest to „Dokument techniczny dotyczący oświadczeń o produktach kosmetycznych”, który precyzuje, jak należy stosować przepisy rozporządzenia Komisji Europejskiej nr 655/2013 z dnia 10 lipca 2013 r., zgodnie z którym oświadczenia umieszczane na opakowaniach produktów powinny być uczciwe (kryterium numer 5) i nie mogą pokazywać w złym świetle konkurencji ani legalnie stosowanych składników. Dziś, obok obowiązujących regulacji prawnych, mamy „regulacje” konsumenckie.

 – Dla konsumenta synonimem pojęcia „naturalny kosmetyk” stał się „kosmetyk niekonserwowany”. Powstał równoległy rynkowy porządek prawny, który stoi w sprzeczności z twardą literą prawa – podkreślała Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalny Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i pytała, dlaczego konsumenci wierzą blogerom, którzy upraszczając obraz, utwierdzają konsumentów w strachu przed dozwolonymi i przebadanymi składnikami używanymi w kosmetykach. Nie ufają natomiast nauce i ekspertom. To ma swoje dalsze konsekwencje.

Pod wpływem konsumenckich trendów sieci handlowe budują swoją ofertę, eliminując z rynku kosmetyki ze składnikami, które nie cieszą się dobrą sławą, choć na ich szkodliwość nie ma naukowego dowodu. Zdaniem producentów tym samym sieci wchodzą w rolę regulatora rynku i umacniają szkodliwe mity na temat kosmetyków w świadomości konsumentów.

Tymczasem, zgodnie z obowiązującym prawem, parabeny są dopuszczone do stosowania w przemyśle kosmetycznym. Są gruntownie przebadanym konserwantem, o bardzo dobrym profilu dermatologicznym, z 80‑letnią historią stosowania – przypomniała Blanka Chmurzyńska‑Brown.

Producenci sami wysyłają konsumentów na poszukiwania autorytetów w internecie. 

Konsumenci wolą prosty przekaz

Influencerów podczas debaty reprezentowała Anita Bachowska-Pęczak, chemik, a zarazem twórczyni bloga „Sroka o”, która m.in. analizuje składniki kosmetyków. Zarzuciła ona producentom, że sami wysyłają konsumentów na poszukiwania autorytetów w internecie. – Wszystko przez bełkot marketingowy, jakim są etykiety kosmetyków. Odpowiedzi na ważne pytania nie daje też lista składników, bo przeciętny konsument nie ma wystarczającej wiedzy, aby wyciągnąć z niej jakieś wnioski. Dlatego woli wejść do internetu i otrzymać gotową odpowiedź, czy ten produkt spełni jego oczekiwania, czy lepiej trzymać się od niego z daleka, bo ze względu na występowanie określonych substancji może mieć np. działanie drażniące – mówiła podczas debaty.

Katarzyna Wyszyńska, digital marketing manager w sieci Super‑Pharm Poland, przyznała, że wyzwaniem dla branży są problemy komunikacyjne, zwłaszcza w temacie parabenów. – To ogromny problem etyczno‑biznesowy. Chcemy oferować takie kosmetyki, jakich oczekuje konsument, ale z drugiej strony powinniśmy zadbać o to, żeby wiedza na dany temat była transparentna. A tego obecnie brakuje – zaznaczała Katarzyna Wyszyńska. Według niej stworzyły się dwa światy komunikacyjne – świat autorytetów mówiących językiem, którego nie rozumie klient. Nie rozumiejąc, tworzy swój język, bardzo upraszczając wszelkie problemy. Nie ma nic pośrodku i warto się tą przestrzenią zająć. I to jest zadanie dla producentów i handlu. – Ktoś musi w zrozumiały sposób informować o tym, co się wydarzy, jeśli zrezygnujemy z konserwantów – apelowała przedstawicielka Super‑Pharm.

Podwójna legislacja jest problemem, bo krzywdzi niektórych producentów, a innych, którzy często nieuczciwie wykorzystują panujące trendy, promuje i pozwala bardzo szybko zdobyć udziały rynkowe, kosztem uczciwych graczy

Na razie jednak rzeczywistość jest inna. Leszek Szwajcowski, wiceprezes zarządu sieci DP Drogerie Polskie, powiedział wprost: – Polscy konsumenci nie wierzą sprzedawcom. Ufają kolegom, znajomym, blogerom. Jak duży wpływ na sprzedaż mają ci ostatni? Czasem są to tysiące procent wzrostu. Szczególnie młode osoby są podatne na tego typu sugestie – przyznał przedstawiciel zarządu Drogerii Polskich. Dlatego sieciom handlowym nie pozostaje nic innego, jak poszerzyć półkę kosmetyków naturalnych, bo one stały się najmodniejsze. – Problem polega na tym, że do końca nie wiemy, które produkty tak faktycznie są naturalne. Nie wiedzą tego również konsumenci. Kierują się nazwą umieszczoną na opakowaniu, wyglądem tego opakowania i informacją o tym, czego produkt nie zawiera. Zaczyna mieć to większe znaczenie od tego, co kosmetyk zawiera i jak działa. Dlatego przychylam się do postulatu edukacji konsumentów. Podwójna legislacja jest problemem, bo krzywdzi niektórych producentów, a innych, którzy często nieuczciwie wykorzystują panujące trendy, promuje i pozwala bardzo szybko zdobyć udziały rynkowe, kosztem uczciwych graczy – podsumował Leszek Szwajcowski.

Z pewnością branża musi się nauczyć mierzyć z nową dla niej rzeczywistością, jaką jest demokratyzacja komunikacji. – Kiedyś mikrofon był po jednej stronie. W telewizji, radiu i prasie wypowiadały się autorytety, a konsument mógł tylko słuchać. Dziś dzięki platformom wideo i blogom głos może zabrać każdy i wiele osób chętnie z tego korzysta, znajdując odbiorców swojego przekazu. Najzwyczajniej trzeba się z tym liczyć i nauczyć się prowadzić z twórcami tych treści dialog – podpowiadał dr Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury, wykładowca w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego.

Dr n. med. inż. Katarzyna Pytkowska, rektor Wyższej Szkoły Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie, przyznała, że ludziom nauki trudno skonstruować podobnie prosty przekaz, który konsument znajduje w kanale intranetowym. – Najpopularniejszym słówkiem naukowym jest „ale…”. Nie ma więc mowy o prostych odpowiedziach na pytania o to, czy dany składnik szkodzi, czy nie szkodzi, używać go, czy nie. Potrzebna jest dyskusja, dodatkowe informacje: dla kogo to jest dobre, co dana osoba chce uzyskać. Trzeba najpierw dokładnie zdiagnozować problem, by móc doradzać. Dla wielu osób ten proces jest jednak zbyt skomplikowany i długi. Dlatego zdają się na przekaz mocno uproszczony – mówiła Katarzyna Pytkowska. Dodała, że może rzeczywiście byłoby dobrze, gdyby naukowcy nauczyli się używać prostszego języka, ale i konsumenci powinni podjąć wysiłek weryfikowania danych.

W debacie o konsumenckich mitach uczestniczyli: Anita BachowskaPęczak, chemik, twórczyni bloga „Sroka o”; Anna Frydrych, kierownik ds. naukowych i legislacyjnych, Orkla Care; Anna Luks, marketing manager, Eurus; dr Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury, wykładowca w Instytucie Kultury Polskiej UW; Magdalena Piwkowska, senior client consultant, Nielsen Polska; dr n. med. inż. Katarzyna Pytkowska, rektor Wyższej Szkoły Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia; Leszek Szwajcowski, wiceprezes zarządu sieci DP Drogerie Polskie; Katarzyna Wyszyńska, Digital marketing manager, SuperPharm Poland. Dyskusję poprowadziły: Blanka ChmurzyńskaBrown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i Katarzyna Bochner, redaktor naczelna „Wiadomości Kosmetycznych”.

Producenci sami tworzą mity

Magdalena Piwkowska, senior client consultant w firmie badawczej Nielsen, przyznała, że o tym, iż parabeny, SLS i silikony są złe dowiedziała się w drogerii z kosmetycznych opakowań. Takie wrażenie odniosła, czytając etykiety z informacjami: „paraben free” czy „nie zawiera”. To pokazuje, jak ogromne znaczenie ma to z jakim przekazem do konsumenta wychodzą sami producenci. – Dopiero od niedawna, dzięki kontaktom z ludźmi z branży kosmetycznej, mam wiedzę o tym, że paraben jest najlepiej przebadanym konserwantem. A także o tym, że kosmetyki z konserwantami są najbezpieczniejsze w użytkowaniu. Nie jestem jednak pewna, czy można odwrócić bieg rzeki i przekonać konsumentów do substancji, których najzwyczajniej się boją. Być może przyszłość handlu kosmetykami to lodówki – zastanawiała się podczas debaty Magdalena Piwkowska.

Podała też przykłady z branży spożywczej, gdzie pod wpływem konsumenckich oczekiwań sprzedaż nie‑których produktów wskoczyła na inne tory. Tak stało się z gotowymi zupami. Producenci zauważyli, że ich konsumenci chcą odżywiać się zdrowo, a nie faszerować glutaminianem sodu dodawanym do zup w proszku. Dlatego produkują gotowe zupy z krótkim terminem ważności, które trzeba przechowywać w lodówkach. Być może branżę kosmetyczna czeka podobna przyszłość. – Jest już marka, która oferuje kosmetyki bez konserwantów, które wymagają przechowywania w lodówce, zarówno w sklepie, jak i w domu. Na razie wydaje się to ekstremalnym rozwiązaniem, ale to, co dziś nas dziwi, w niedalekiej przyszłości może być normą – podsumowała ekspertka z Nielsena.

Przekaz "free from" nie jest nieuczciwy, tylko rzetelny. Informacja pojawia się po to, by konsumentom umożliwić wybór

Po pierwsze etyka i edukacja

Anna Frydrych, kierownik ds. naukowych i legislacyjnych w firmie Orkla Care, zapewniła, że zarówno marka Soraya, jak i Dermika nie stosują deklaracji „bez parabenów”. Przyznała równocześnie, że do oznaczenia opakowania deklaracją „paraben free” koncern był zmuszony w przypadku innej z marek, obecnych w jednej ze szwedzkich sieci aptecznych. – Musieliśmy podjąć takie kroki, by pozostać na półkach – przyznała Anna Frydrych. Według niej w Polsce, na szczęście, jest miejsce zarówno dla marek, które budują swoją pozycję na deklaracjach „nie zawiera”, jak i takich, które się nimi nie posługują i nie dotyczy to tylko konserwantów. Podała przykład mydła. Z jednej strony są to żele pod prysznic bez mydła – mydło w tym kontekście występuje jako niepożądany składnik, z drugiej strony są marki, które na mydle budują cały swój marketing. – Trzeba zwyczajnie starać się znaleźć dla siebie miejsce na rynku, ale równocześnie być etycznym w swoim postępowaniu, w kontakcie z konsumentami, we wprowadzaniu trendów – podsumowała.

Anna Luks, marketing manager w firmie dystrybucyjnej Eurus, przyznała, że dla użytkowników kosmetyków takich marek jak Natura Siberica, które firma oferuje, brak parabenów i SLS‑ów w składzie jest kluczowy przy podejmowaniu decyzji o zakupie. To dlatego taka informacja trafia na opakowania produktów. – Przekaz nie jest nieuczciwy, tylko rzetelny. Informacja pojawia się po to, by konsumentom umożliwić wybór – powiedziała. Równocześnie zgodziła się, że potrzebna jest edukacja i to zadanie mogłyby wziąć na siebie firmy produkcyjne czy dystrybutorzy.

W dobie tak mocno zakorzenionego w konsumenckiej świadomości mitu może to być trudne, ale nie jest niemożliwe. – Można zacząć od pytania: „Konsumentko, czy zastanawiałaś się, do czego służą konserwanty?”. To daje możliwość zaprezentowania dobroczynnego działania tych składników i wyjaśnienia dlaczego bez obaw można stosować kosmetyki z parabenami – zasugerował dr Marcin Napiórkowski.

Anita Bachowska‑Pęczak prowadząca blog „Sroka o” zwróciła uwagę na to, jak głęboko nieetyczne bywają zachowania samych producentów nie tylko w kontekście deklaracji o stosowaniu określonych składników czy budowania pozycji na fałszywym przekazie marketingowym. – Producenci zaczynają się zgłaszać do blogerów z propozycjami typu „zapłacę ci, jak napiszesz źle o tej marce”. Rolą takiego blogera ma być oczernienie konkurencji poprzez różne wpisy. Rynek kosmetyczny sam sobie tworzy wroga – przestrzegała.

Jako kupcy jesteśmy zobowiązani mieć na półkach taki towar, jakiego oczekują konsumenci 

Czy sieci handlowe są odpowiedzialne za wybory konsumentów?

Katarzyna Wyszyńska na pytanie Blanki Chmurzyńskiej‑Brown, czy Super‑Pharm czuje się odpowiedzialny za kreowanie mody na produkty bez parabenów oraz na inne, które stosują nieetyczne deklaracje marketingowe, odpowiedziała, że absolutnie nie zgadza się z tą retoryką. – Ten temat to problem społeczno‑etyczno‑ biznesowy. Potrzebne jest otwarcie drzwi do dyskusji, w którą wszystkie strony będą zaangażowane – podkreśliła. – Marki będą się cały czas kierować do blogerek i influencerek, bo zmieniły się czasy, to w internecie młodzi klienci szukają informacji i to jest grupa odniesienia. Odpowiednio współpracując z tą grupą, można uzyskać efekt pozytywny, a dyskredytować działania negatywne – dodała Katarzyna Wyszyńska. – Czerpmy inspiracje z branży mody, z branży spożywczej, która jest moim zdaniem latarnią, przewodnikiem jak działać. Propagujmy wyłącznie etyczny biznes i czyste praktyki. Takie zachowania, jak np. zatrudnianie blogerów do dyskredytowania innych marek, powinny być natychmiast napiętnowane przez środowisko – dodała Katarzyna Wyszyńska.

Leszek Szwajcowski z sieci DP Drogerie Polskie również nie zgodził się założeniem, że to sieci handlowe w największym stopniu wpływają na konsumentów i podsuwają im te, a nie inne produkty. – Bardzo byśmy chcieli tworzyć trendy i mody, jednak tak naprawdę tylko możemy obserwować zachowania konsumentów i starać się na‑ dążyć za ich potrzebami – podkreślił. – Jako kupcy jesteśmy zobowiązani mieć na półkach taki towar, jakiego oczekują. Dlatego przychylam się mocno do pomysłu edukacji konsumentów i do ujednolicenia polityki opisywania produktów – podwójna legislacja jest problemem. Podstawą powinna być rzetelna komunikacja z konsumentem, umieszczanie prawdziwych opisów na produktach, gra fair play i etyka biznesowa, która dotyczy nie tylko producentów, ale też blogerów i mediów – podsumował Leszek Szwajcowski.

Czytaj także:

Mity konsumenckie szkodzą branży kosmetycznej i samym konsumentom

90 proc. konsumentów sądzi, że kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze niż pozostałe

VI Forum Branży Kosmetycznej 2018 [ZAPIS RELACJI NA ŻYWO]

Już 3 października! VII Forum Branży Kosmetycznej  Zapraszamy!

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.08.2026 13:40
Koreański Amorepacific zwiększa zyski. Sprzedaż rośnie o 28 proc.
Amorepacific zwiększył w II kwartale zysk operacyjny o 53,3 proc. Sprzedaż zagraniczna wzrosła o 28 proc., mimo spadku w Chinach.fot. Fot. Shutterstock

Grupa Amorepacific zwiększyła w II kwartale 2026 roku przychody o 14,6 proc., a zysk operacyjny o 53,3 proc. Firma mocno rozwija sprzedaż poza Koreą Południową. Przychody zagraniczne wzrosły o 28 proc., a wzrost w Ameryce Północnej, Europie i Japonii zrekompensował spadek sprzedaży w Chinach kontynentalnych.

Amorepacific zwiększa przychody i zysk operacyjny

Grupa Amorepacific odnotowała dwucyfrowy wzrost przychodów i zysku operacyjnego w drugim kwartale 2026 roku. Wyniki były wspierane przez silny popyt krajowy oraz rozwój sprzedaży na rynkach międzynarodowych, przede wszystkim w Ameryce Północnej, Europie i Japonii.

Przychody grupy wzrosły rok do roku o 14,6 proc., do 1,2543 bln KRW. Zysk operacyjny zwiększył się natomiast o 53,3 proc., do 122,8 mld KRW.

- Główna spółka zależna grupy, Amorepacific, odnotowała wzrost przychodów o 17 proc. oraz zysku operacyjnego o 59 proc. Sprzedaż zagraniczna zwiększyła się o 28 proc., a zagraniczny zysk operacyjny niemal się podwoił - podaje globalcosmeticsnews.com.

image

Koreańska pielęgnacja w Biedronce. Sieć rozwija ofertę kosmetyczną

Marki kosmetyczne rosną w Korei Południowej

Na rynku Korei Południowej wzrost odnotowały marki z segmentów premium, dermokosmetyków i pielęgnacji włosów. Wśród nich znalazły się:

  •  Sulwhasoo 
  • HERA
  • AESTURA 
  • ILLIYOON
  • LANEIGE 
  • Mise-en-Scène

Przypomnijmy, że sprzedaż tych marek była wspierana przez kanały internetowe, sklepy wielomarkowe (MBS) oraz domy towarowe.

image

Koreańskie marki beauty zdobywają kolejne rynki. Europa Zachodnia notuje 58-procentowy wzrost

Amorepacific rozwija sprzedaż na rynkach zagranicznych

Wzrost sprzedaży zagranicznej był związany m.in. z wynikami podczas Amazon Prime Day. Marki LANEIGE, COSRX, ILLIYOON i Mise-en-Scène znalazły się wśród najlepiej sprzedających się marek kosmetycznych podczas wydarzenia.

COSRX zajęła również czołowe pozycje w sprzedaży na Amazonie w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Z kolei w Japonii firma odnotowała rekordową sprzedaż podczas kampanii Qoo10 Mega Wari.

Jednocześnie Amorepacific odnotował spadek przychodów w Chinach kontynentalnych. Firma prowadzi tam obecnie optymalizację kanałów sprzedaży.

Spadek sprzedaży w Chinach został z nawiązką zrekompensowany przez wzrost w Ameryce Północnej, Europie i Japonii. Wyniki wskazują tym samym na rosnące znaczenie rynków poza Chinami w rozwoju międzynarodowej działalności grupy.

Amorepacific stawia na globalną ekspansję

Firma kontynuuje realizację długoterminowej strategii „Create New Beauty”. Obejmuje ona: 

  • globalną ekspansję
  • rozwój innowacji opartych na biotechnologii
  • integrację sztucznej inteligencji 
  • transformację organizacyjną

image

Ranking widoczności AI: TOP 10 drogerii w Polsce. Jak mniejsze marki ogrywają sieci premium?

Wyniki za II kwartał 2026 roku pokazują dalszą dywersyfikację działalności Amorepacific poza Chinami. Wzrost w Ameryce Północnej, Europie i Japonii wspiera strategię globalnej ekspansji firmy. 

Jednocześnie poprawa rentowności przy rosnącej sprzedaży międzynarodowej pokazuje możliwość dalszego rozwijania marek premium i wzmacniania pozycji firmy na globalnym rynku kosmetycznym.

Źródło: Amorepacific Group

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.08.2026 11:41
Konsultacje SEAC i RAC dla PFAS – czy nadchodzą kolejne restrykcje dla branży kosmetycznej?
Branżę kosmetyczną czeka intensywny okres dostosowywania receptur i łańcuchów dostaw surowców do nowych wymagańShutterstock

Do 25 maja 2026 roku trwały konsultacje projektu opinii Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych (SEAC) w sprawie proponowanego ograniczenia stosowania substancji per- i polifluoroalkilowych (PFAS). Po marcowym przyjęciu przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) naukowej oceny ryzyka związanego z PFAS, Komitet SEAC rozpoczął analizę społeczno-ekonomicznych skutków planowanych restrykcji dla PFAS.

Prace nad ograniczeniem wyraźnie nabierają tempa i zmierzają w kierunku jednego z największych ograniczeń chemicznych w historii rozporządzenia REACH (ang. Registration, Evaluation, Authorisation and Restriction). Proponowane regulacje mogą bowiem objąć ponad 10 000 substancji jednocześnie, a ich konsekwencje będą odczuwalne nie tylko w branży kosmetycznej, ale również w wielu innych sektorach gospodarki.

PFAS – czym są „wieczne chemikalia”?

PFAS (ang. per- and polyfluoroalkyl substances) to szeroka grupa związków chemicznych per- i polifluoroalkilowych, których struktura zawiera co najmniej jeden w pełni fluorowany atom węgla, najczęściej występujący w postaci grupy –CF₃ lub –CF₂–. Charakterystyczną właściwością tych substancji jest obecność wyjątkowo trwałych wiązań węgiel–fluor (C–F), które są jednymi z najsilniejszych wiązań występujących w chemii organicznej. To właśnie one odpowiadają za wysoką odporność PFAS na degradację i ich dużą trwałość w środowisku, stąd związki te często określane są mianem „wiecznych chemikaliów” (ang. forever chemicals).

Określenie PFAS nie dotyczy jednej, konkretnej substancji, ale ogromnej grupy związków chemicznych. W bazach chemicznych zidentyfikowanych zostało ponad 10 000 struktur, które spełniały kryteria przyjętej definicji PFAS.

Zastosowanie PFAS w produktach kosmetycznych

W produktach kosmetycznych związki PFAS znalazły zastosowanie przede wszystkim ze względu na swoje właściwości technologiczne, takie jak przykładowo:

  • zwiększenie odporności produktu na działanie wody i sebum,
  • poprawienie trwałości makijażu,
  • tworzenie cienkiego, gładkiego filmu na powierzchni skóry,
  • poprawę rozprowadzania produktu oraz jego aplikacji.

PFAS najczęściej stosowane były przede wszystkim w produktach, od których klient oczekuje wysokiej trwałości lub wodoodporności, m.in. w maskarach i eyelinerach, długotrwałych podkładach, pomadkach, kosmetykach wodoodpornych, a także w niektórych produktach przeciwsłonecznych. W recepturach kosmetycznych stosowano również fluoropolimery, których zadaniem było m.in. zwiększenie trwałości produktu oraz jego odporności na działanie wody i innych czynników zewnętrznych.

Od regulacji pojedynczych substancji do ograniczenia całej grupy PFAS

W przeszłości działania regulacyjne koncentrowały się przede wszystkim na pojedynczych substancjach należących do grupy PFAS, takich jak PFOA (kwas perfluorooktanowy) czy PFOS (kwas perfluorooktanosulfonowy). Aktualnie zmienia się podejście regulatorów – zamiast analizowania i regulowania poszczególnych związków to coraz częściej proponuje się objęcie ograniczeniami całej, bardzo szerokiej grupy PFAS.

image

PFAS w UE – przyjęcie opinii RAC i konsekwencje dla przemysłu

W wyniku propozycji przedłożonej przez pięć państw – Niemcy, Danię, Holandię, Norwegię i Szwecję – Unia Europejska prowadzi prace nad jednym z największych ograniczeń chemicznych w historii rozporządzenia REACH. Proponowane ograniczenie PFAS ma zostać wprowadzone w ramach załącznika XVII do REACH.

W wyniku przedłożenia propozycji projektu przez pięć państw - Niemcy, Danię, Holandię, Norwegię i Szwecję -Unia Europejska prowadzi prace nad jedną z największych restrykcji chemicznych w historii rozporządzenia REACH. Proponowane ograniczenia PFAS planowo ma zostać wprowadzone w ramach załącznika XVII do REACH.

Obecnie projekt jest oceniany przez poniższe Komitety działające przy ECHA:

  • RAC (Risk Assessment Committee) – pod kątem oceny ryzyka dla zdrowia i środowiska,
  • SEAC (Socio-Economic Analysis Committee) – pod kątem analizy skutków społeczno-ekonomicznych.

Przyjęcie ostatecznej opinii SEAC planowane jest do końca 2026 roku. Po jej przyjęciu zakończy się naukowa ocena proponowanego ograniczenia prowadzona przez komitety ECHA. Następnie obie końcowe opinie RAC i SEAC zostaną przekazane Komisji Europejskiej.

Na ich podstawie Komisja Europejska przygotuje projekt ograniczenia, który następnie zostanie omówiony i poddany głosowaniu w Komitecie REACH, złożonym z przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej. Dopiero po przejściu niniejszego procesu, możliwe będzie przyjęcie ostatecznych przepisów i określenie szczegółowych warunków, a także terminów ich zastosowania.

Jednocześnie niektóre kraje nie czekają na zakończenie procesu na poziomie całej Unii Europejskiej i już zaczęły wprowadzać własne ograniczenia dotyczące PFAS w kosmetykach. Od początku stycznia 2026 roku we Francji obowiązują przepisy zakazujące sprzedaży produktów kosmetycznych, które zawierają celowo dodane związki PFAS. Podobne restrykcje dla produktów kosmetycznych zostały przyjęte również w niektórych stanach USA, np. w Kalifornii.

Stanowisko RAC w sprawie ograniczenia PFAS

Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) zajmuje się oceną ryzyka, jakie substancje chemiczne mogą stwarzać dla zdrowia ludzi i środowiska w ramach rozporządzenia REACH.

W przypadku PFAS zadaniem RAC było określenie, czy substancje te stwarzają ryzyko dla ludzi i środowiska, a także ocena czy proponowane ogólnounijne ograniczenie w ramach REACH jest odpowiednim środkiem pozwalającym na ograniczenie takiego ryzyka.

Po kilku latach prac, w które zaangażowani byli sprawozdawcy, członkowie RAC, eksperci ECHA oraz przedstawiciele zainteresowanych stron, Komitet uznał, że PFAS stanowią narastające zagrożenie dla zdrowia ludzi i środowiska, a podjęcie dalszych działań regulacyjnych jest konieczne.

Jednym z argumentów przemawiających za wprowadzeniem ograniczenia jest wyjątkowo wysoka trwałość PFAS. Substancje te bardzo wolno ulegają degradacji, przez co mogą pozostawać w środowisku przez długi czas i prowadzić do stopniowego wzrostu narażenia.

Stanowisko SEAC dotyczące stosowania PFAS w kosmetykach

Ocena propozycji wdrożenia ograniczeń Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych (SEAC) obejmuje zarówno produkty kosmetyczne zawierające PFAS, jak i wykorzystanie kwasu trifluorooctowego (TFA) w syntezie peptydów stosowanych jako surowce kosmetyczne.

image

Co dalej z PFAS w kosmetykach? FDA: Nie jesteśmy pewni

Zadaniem SEAC jest ocena, czy proponowane ogólnounijne ograniczenie stosowania PFAS jest proporcjonalne z punktu widzenia skutków społeczno-ekonomicznych. Punktem wyjścia dla tej analizy jest ocena ryzyka przygotowana przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC). Następnie SEAC porównuje przewidywane korzyści dla zdrowia ludzi i środowiska wynikające z ograniczenia emisji PFAS z potencjalnymi kosztami dla przemysłu, konsumentów, dostawców alternatywnych rozwiązań oraz całego społeczeństwa.

W opublikowanym projekcie opinii SEAC zasadniczo popiera wprowadzenie szerokiego ograniczenia stosowania PFAS na poziomie Unii Europejskiej. Jednocześnie Komitet wskazuje, że w wybranych sektorach uzasadnione mogą być czasowe odstępstwa, ze względu na brak dostępności alternatywnych rozwiązań lub możliwości ich wdrożenia z przyczyn technicznych lub ekonomicznych.

Ocena została przeprowadzona oddzielnie dla każdego zastosowania PFAS i uwzględniała m.in.:

  • dostępność alternatywnych rozwiązań,
  • wielkość emisji PFAS,
  • czas potrzebny na zastąpienie PFAS,
  • koszty wdrożenia zmian,
  • przewidywane korzyści wynikające z ograniczeń,
  • szersze skutki społeczno-ekonomiczne.

W odniesieniu do produktów kosmetycznych zawierających PFAS, Komitet SEAC uznał, że nie ma żadnych podstaw do wprowadzenia odstępstw od proponowanego ograniczenia. Zdaniem Komitetu dostępność alternatywnych rozwiązań jest na ten moment wystarczająca, a potencjalne korzyści wynikające z ograniczenia emisji PFAS przewyższają koszty dostosowania dla sektora.

Odrębnie ocenione zostało wykorzystanie kwasu trifluorooctowego (TFA) w syntezie peptydów stosowanych jako surowce kosmetyczne. W tym przypadku SEAC wskazał, że dostępne informacje nie pozwalają na jednoznaczną ocenę dostępności odpowiednich alternatyw oraz konsekwencji proponowanego ograniczenia, stąd ten temat wymaga dalszej analizy.

PFAS – co dalej z branżą kosmetyczną?

Zmiana podejścia w postrzeganiu PFAS – nie jako pojedynczej substancji, a jako całej grupy związków chemicznych – istotnie zmienia sposób, w jaki branża kosmetyczna powinna patrzeć na ocenę surowców oraz projektowanie receptur kosmetycznych.

Rynek produktów kosmetycznych powinien zacząć się stopniowo przygotowywać na konieczność reformulacji receptur, zwłaszcza tych, gdzie PFAS odpowiadają za wodoodporność, trwałość czy właściwości filmotwórcze. Kosmetyki wodoodporne oraz typu long-lasting będą najbardziej wymagające do zmiany surowca będącego alternatywną opcją dla PFAS. Zastąpienie jednego składnika nie zawsze może być wystarczające, aby zachować właściwości produktu, w niektórych przypadkach konieczne może być wprowadzenie większych zmian w recepturze.

Producenci będą musieli również dokładnie przeanalizować wykorzystywane surowce pod kątem obecności PFAS jako potencjalnych zanieczyszczeń technologicznych. Coraz większego znaczenia nabierze współpraca z dostawcami pod kątem udostępnienia odpowiedniej dokumentacji dla surowców kosmetycznych.

image

Guardian: PFAsy w prezerwatywach w i drogerii erotycznej są realnym zagrożeniem dla konsumentów i konsumentek

Przy wdrożeniu działań związanych z zastąpienie PFAS, wyzwaniem może się okazać zachowanie tych samych właściwości sensorycznych i porównywalnego poziomu trwałości produktu. Dodatkowo dochodzą jeszcze równolegle prowadzone regulacje dotyczące mikroplastików czy niższych limitów zanieczyszczeń dla silikonów cyklicznych.

Kierunek zmian regulacyjnych zmierza w stronę szerokiego ograniczenia PFAS, a wraz z nim większej kontroli nad ich obecnością w produktach i surowcach kosmetycznych. Branżę kosmetyczną czeka intensywny okres dostosowywania receptur i łańcuchów dostaw surowców do nowych wymagań. Jednocześnie może być to bodzieć do rozwoju nowych technologii i poszukiwania alternatywnych rozwiązań, które pozwolą uzyskać trwałe produkty bez konieczności stosowania PFAS.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. sierpień 2026 23:56