StoryEditor
Producenci
01.10.2025 13:33

Grupa INCO planuje ekspansję w wielkim stylu

Produkty z portfolio firmy dostępne są już na ponad 20 rynkach, w tym w Niemczech, Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie, Wietnamie i krajach skandynawskich / Grupa INCO

Grupa INCO, producent znanego płynu do mycia naczyń Ludwik, ogłosiła korektę swojej strategii rozwoju na lata 2024–2028. W ramach zmian firma podnosi wartość inwestycji do 250 milionów złotych, co oznacza wzrost o 20 proc. względem pierwotnych założeń. Środki zostaną przeznaczone m.in. na rozbudowę istniejących zakładów, budowę nowych linii produkcyjnych oraz wdrożenie innowacyjnej technologii wytwarzania nawozów organicznych z wykorzystaniem odzyskiwanej energii.

W Górze Kalwarii powstaje obecnie hala produkcyjna o powierzchni około 10 tys. mkw., w której będzie można uruchomić nawet cztery linie wytwórcze. Równocześnie rozwijany jest zakład opakowań w Koniecpolu, a w Suszu budowana jest nowa hala do produkcji nawozów naturalnych. Zgodnie z planem, pierwsze partie nawozów ekologicznych mają trafić na rynek w 2027 roku.

Dynamicznie rośnie również znaczenie eksportu w działalności spółki. W 2024 roku sprzedaż zagraniczna wzrosła o 31 proc. rok do roku i stanowi obecnie 12 proc. przychodów Grupy INCO. Produkty z portfolio firmy dostępne są już na ponad 20 rynkach, w tym w Niemczech, Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie, Wietnamie i krajach skandynawskich. Do listy dołączyły ostatnio Mongolia i Korea Południowa. Zarząd podkreśla, że ograniczenia produkcyjne niemieckich koncernów chemicznych sprzyjają wzrostowi zainteresowania ofertą polskiego producenta w Europie Zachodniej.

Ambicją Grupy INCO jest utrzymanie pozycji lidera w kategorii płynów do mycia naczyń w Polsce. Firma planuje zakończyć rok 2025 już trzeci raz z rzędu jako numer jeden pod względem wolumenu sprzedaży. Kluczowym wsparciem dla tego celu ma być historycznie największa kampania marketingowa w dziejach spółki.

Na działania promocyjne przeznaczone zostanie aż 20 proc. całkowitych nakładów inwestycyjnych, czyli około 50 mln zł. Kampania obejmie telewizję, radio, internet, działania trade marketingowe oraz współpracę z influencerami. To pierwsza tak szeroko zakrojona akcja marketingowa w historii Grupy INCO, która ma umocnić pozycję marki Ludwik na rynku krajowym i jednocześnie zwiększyć jej rozpoznawalność na rynkach zagranicznych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 16:28
Zmiana na szczycie Eurofragance od 1 stycznia 2026 roku: Joan Pere Jiménez dyrektorem
Eurofragrance

Eurofragance poinformowało, że 1 stycznia 2026 r. stanowisko dyrektora generalnego objął Joan Pere Jiménez. Spółka, której centrala mieści się w Barcelonie, podkreśla, że nominacja jest elementem strategii opartej na rozwoju wewnętrznych talentów i ma wzmocnić jej pozycję w globalnym sektorze kompozycji zapachowych.

Nowy etap w zarządzaniu firmą opiera się na planie strategicznym zbudowanym wokół trzech filarów: innowacji, ludzi oraz klientów. Według zapowiedzi zarządu taki model ma przyspieszyć ekspansję na rynkach kluczowych i wzmocnić konkurencyjność Eurofragance w perspektywie kolejnych lat.

Proces sukcesji był planowany od 2023 r. i realizowany etapami w 2025 r., aby zapewnić ciągłość zarządzania. Dotychczasowy CEO, Laurent Mercier, który kierował spółką od 2018 r., pozostaje związany z Eurofragance jako członek rady dyrektorów, co ma zagwarantować stabilność strategiczną po zmianie na najwyższym stanowisku.

Joan Pere Jiménez jest związany z firmą od ponad 10 lat. Dołączył jako dyrektor operacyjny (COO), odpowiadając za efektywność operacyjną i rozwój zaplecza przemysłowego. Następnie kierował ekspansją w Europie, Afryce i Turcji, a później w regionie Azji i Pacyfiku. W okresie od stycznia 2024 r. do końca 2025 r. pełnił funkcję dyrektora ds. rynków (Chief Market Officer), zarządzając wszystkimi rynkami na poziomie globalnym.

Zapowiedziany plan działania obejmuje m.in. rozbudowę globalnej obecności poprzez nowe fabryki i Creative Centers oraz przyspieszenie cyfryzacji. Wśród priorytetów wskazano także taktyczne wykorzystanie narzędzi AI, które mają zwiększyć zwinność organizacyjną, tempo innowacji i bliskość współpracy z klientami na poszczególnych rynkach.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 14:09
Nomi Beauty pozywa Estée Lauder o kradzież technologii i potencjalne straty
Estée Lauder mierzy się z kolejną w tym miesiącu kontrowersją.Marzena Szulc

Startup Nomi Beauty złożył pozew w federalnym sądzie na Manhattanie, oskarżając Estée Lauder Companies o bezprawne wykorzystanie technologii, która miała zwiększać sprzedaż kosmetyków w hotelach i kanałach duty free. Spółka twierdzi, że po zerwaniu kontraktów w 2018 i 2020 r. koncern miał przejąć rozwiązania umożliwiające identyfikację rzeczywistych preferencji konsumentów, co — według pozwu — przełożyło się na „dosłownie miliardy dolarów” nowego przychodu po stronie Estée Lauder.

Nomi, której nazwa jest fonetyczną grą słów od „know me”, wskazuje, że jej „tajny składnik” był projektowany z myślą o zwiększaniu sprzedaży w luksusowych hotelach — zarówno w strefach duty free, jak i poprzez zakupy dokonywane bezpośrednio w pokojach. Rozwiązanie miało też ograniczyć zależność koncernu od tradycyjnych kanałów detalicznych i wspierać marki należące do grupy, takie jak Clinique oraz MAC Cosmetics.

Zgodnie z treścią skargi Estée Lauder, zamiast wywiązać się z umów lub sfinalizować rozmowy o przejęciu Nomi, miał „zagłodzić” partnerów hotelowych startupu poprzez ograniczenie dostaw produktów, a następnie wdrożyć konkurencyjne programy. Te inicjatywy uruchomiono m.in. w Chinach, Kostaryce, Malezji, Wielkiej Brytanii oraz w Stanach Zjednoczonych, a — jak twierdzi Nomi — miały one opierać się na tych samych tajemnicach handlowych, które startup przekazywał koncernowi przez lata.

image

Ronald Lauder zamieszany w plany Trumpa dt. Grenlandii? Konsumenci sugerują bojkot Estée Lauder

Nomi domaga się odszkodowania o nieujawnionej wartości, obejmującego roszczenia kompensacyjne, karne oraz potrójne. Prawnik spółki, Matthew Schwartz, stwierdził w korespondencji mailowej, że „skradzione innowacje Nomi wprowadziły Estée Lauder w erę informacji”, a koncern nadal „czerpie z nich ogromne korzyści finansowe”. Obie firmy mają siedziby w Nowym Jorku; Estée Lauder nie odpowiedział bezpośrednio na prośby o komentarz.

Pozew pojawia się w momencie, gdy Estée Lauder realizuje strategię „Beauty Reimagined”, ogłoszoną w lutym ubiegłego roku. Plan zakłada m.in. nowe premiery w segmencie prestiżowym, uproszczenie łańcucha dostaw oraz redukcję kosztów, w tym zapowiedź nawet 7 000 zwolnień, mających pomóc w odbudowie wyników po okresie spadków sprzedaży.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. styczeń 2026 03:01