StoryEditor
Producenci
03.09.2018 00:00

[RAPORT] Andrzej Geryk, Test Me Too: Słuchaj, co mówi konsument

Czy konsumenci mogą zmienić kierunek działań marketingowych marki albo spowodować, że kosmetyk nie zostanie wprowadzony na rynek? Mogą. – Dziś najcenniejsza jest umiejętność  słuchania konsumentów, o ile czasem umie się przyjąć również krytykę – mówi Andrzej Geryk, założyciel platformy Test Me Too, na której zarejestrowanych jest już 150 tys. użytkowników zaangażowanych w testowanie nowości.

Kiedy zaczynaliście działalność, testowanie produktów i ich ocenianie w sposób zorganizowany, czyli przez grupy testerek, było nowością. Dziś wydaje się być normą. Jak w ciągu tych kilku lat zmieniły się relacje producentów, marek z konsumentami? Czy są bliższe?

Firmy są z pewnością bardziej aktywne w mediach społecznościowych, ale są to działania głównie marketingowe. Bardzo często nie dotyczą produktu, a raczej zaangażowania w markę. Choć media społecznościowe dają możliwość komunikacji z konsumentami, moim zdaniem jest ona dziś najczęściej jednostronna. Zazwyczaj fanpage marek są prowadzone przez wyspecjalizowane agencje, które przede wszystkim mają budować zasięg i prowadzić dobry marketing. Wydaje mi się, że jest to też powód tak dużego zaangażowania konsumentów zarejestrowanych na naszej platformie w testowanie produktów i chęci dzielenia się opiniami o nich.

W świecie internetowym wszyscy mówią, a mało kto słucha. My w tym całym zgiełku zadajemy pytania w imieniu współpracujących z nami marek i pragniemy odpowiedzi, przede wszystkim słuchamy. To powoduje, że druga strona jest w pełni zaangażowana, jest szczera i otwarta. Na platformie mamy zarejestrowanych ponad 150 tys. osób. Wyselekcjonowana grupa otrzymuje do testowania produkty i wypełniając ankiety wyraża o nich opinie. Wynikają z tego bardzo ciekawe odkrycia, które potrafią zmienić akcenty czy nawet komunikację marketingową, bo korzyści, które odkrywają konsumenci, okazują się zaskakujące dla producentów. Nie domyślają się, że pewne cechy mają aż takie znaczenie.  

Zdarzyło się, że wewnątrz firmy pojawił się pomysł zmiany pozycjonowania cenowego produktu, po testach zrezygnowano z niego.

Czy pod wpływem tych opinii producent jest w stanie zmienić swój produkt albo w ogóle zrezygnować z wprowadzenia go na rynek? A może dzięki konsumentom rodzą się pomysły na zupełnie nowe produkty? Zna Pan takie przypadki?

Tak, zarówno w kategoriach kosmetycznych, chemii gospodarczej czy w produktach dziecięcych takie przypadki miały miejsce. Pod wpływem opinii konsumentów nastąpiła modyfikacja produktów. Zostały do nich dodane ułatwienia, o które konsumenci prosili, podsumowując testowanie produktów. Mogę mówić o tym bardzo ogólnie, ale uwagi dotyczyły np. zmiany opakowania, żeby dozowanie produktu było wygodniejsze. Inny przypadek dotyczył komunikacji marketingowej szamponu przeciwłupieżowego. Zdecydowana większość testujących go konsumentek zwróciła uwagę, że jest wyjątkowy, bo włosy po jego użyciu są miękkie i dają się układać. Ta cecha stała się najważniejszą w przekazie marketingowym, bo wyróżniła produkt na tle innych szamponów przeciwłupieżowych.

Zdarzyło się, że wewnątrz firmy pojawił się pomysł zmiany pozycjonowania cenowego produktu, po testach zrezygnowano z niego. Jeszcze inny produkt, który miał być już wprowadzany na polski rynek, po testowaniu został cofnięty do macierzystej firmy, szybko zmodyfikowanyi dopiero wtedy wrócił. Wszystko zależy od tego, na ile można w machinie produkcyjnej pozwolić sobie na reakcję, bo czasami są to działania bardzo kosztowne i nie można ich wdrożyć albo musi upłynąć długi czas. Jeśli produkt jest na etapie wstępnej produkcji na polskim rynku, można jeszcze bardzo dużo zrobić, ale jeśli jest już w pełnej dystrybucji, to sprawa zaczyna się komplikować. Jednak 80 proc. zleceń, które otrzymujemy, dotyczy testowania nowości.

Na wagę złota są Ci, którzy wyrażają pozytywne opinie o markach i produktach.

W związku z tym, czy przed wprowadzaniem jakiegokolwiek produktu warto przeprowadzić testowanie i zapytać konsumenta, co o nim myśli, czy warto wprowadzać go na rynek?

Proces wprowadzania produktów na rynek jest skomplikowany i kosztowny, więc warto. Dziś wszyscy, na całym świecie, poszukują sposobów dotarcia do konsumenta. Na wagę złota są Ci, którzy wyrażają pozytywne opinie o markach i produktach. Tutaj już podczas badania minimum tysiąc osób fizycznie ma do czynienia z produktem, już na tym etapie zaczyna się kontakt konsumenta z nowością. Firma oczywiście otrzymuje prawa do posługiwania się opiniami o produkcie i wynikami testów w całej swojej komunikacji marketingowej.

Myślę, że badania konsumenckie, testowanie to powinno być abecadło przy wprowadzaniu nowości. Można stosować różne rodzaje badań. Te, które my proponujemy,mają tę przewagę, że ogromna liczba osób – największy test obejmował 4-tysięczną grupę – otrzymuje produkt i testuje go w domu, w otoczeniu, w którym ma on na co dzień funkcjonować, nie w specjalnych warunkach badania jako takiego. Często są to produkty, takie jak np. proszek do prania czy kostki do zmywarki, których działanie trudno sprawdzić w inny sposób, w warunkach badania fokusowego. W przypadku kosmetyków są to odczucia nie tylko związane ze stosowaniem, ale też np. wrażenia estetyczne, jak produkt prezentuje się na półce w łazience, ile zajmuje miejsca itd.

W takim razie, o co producenci najczęściej pytają konsumentów, czego chcą się od nich dowiedzieć?

Jedni chcą poznać zachowania konsumenckie w danej kategorii, jakie czynniki mogą być ważne, gdy w nią wchodzą. Inni są bardzo zainteresowani spontanicznymi treściami wyrażanymi w ankietach i czasami tylko tym, bo z punktu widzenia marketingu i sprzedaży jest to majątek. Są to takie „fotografie” z życia, niewymuszone opinie, z których można wyciągnąć szereg wniosków. Trzecia grupa klientów to ci, którzy są zainteresowani, aby ich nowość była obecna w mediach społecznościowych.

Jeśli firma nie miała danego produktu w swoim portfolio, to dla niej jest to nowość, ale z punktu widzenia rynku – niekoniecznie

Jeden z producentów opowiadał mi, że w wyniku prostego konkursu, który sam przeprowadził, dostał zwrotnie mnóstwo pomysłów na nowe produkty i właśnie sukcesywnie wprowadza je do portfolio. Konsumenci sami powiedzieli, czego chcą i właściwie wykonali pracę za dział marketingu.

Może iść to oczywiście w tę stronę. Trzeba jednak pamiętać, że w szkołach biznesu powtarzane są jak mantra cytaty wizjonerów,takich jak Steve Jobs czy założyciel firm Sony - Akio Morita - który powiedział: „Gdybym pytał konsumentów, to nigdy nie wprowadziłbym na rynek walkmana, bo nikt sobie nie wyobrażał, że można chodzić i słuchać muzyki”. Wydaje mi się jednak, że najcenniejsza jest umiejętność słuchania konsumentów, o ile czasem umie się przyjąć również krytykę. Jeśli chodzi o sugestie, poszukiwanie inspiracji na przyszłość, jest to skarbnica pomysłów.

Jak konsumenci rozumieją nowość?

Bardzo ciekawe pytanie i na pewno warto je sobie zadać. Jeśli firma nie miała danego produktu w swoim portfolio, to dla niej jest to nowość, ale z punktu widzenia rynku – niekoniecznie. Podobnie jak zmiana opakowania. W badaniu, które przeprowadziliśmy dla „Wiadomości Kosmetycznych” większość konsumentek odpowiedziała, że nowość to dla nich innowacyjny kosmetyk, którego dotąd w ogóle nie było na rynku.

Czy nie jest więc to słowo nadużywane?

Z marketingowego punktu widzenia, jeśli dana firma ma grupę wiernych klientów, to dla nich jest to z kolei bardzo ważna informacja, że wcześniej musieli kupować pewne produkty innych marek, a teraz mogą mieć kosmetyk swojego ulubionego producenta. Ma to więc sens i na pewno lepiej głośno krzyczeć, że się wprowadziło nowość, niż nic nie mówić.

Hasło „nowość” jest też komunikatem odświeżającym wizerunek marki. Firma, która wprowadza nowości, jest postrzegana zdecydowanie lepiej niż ta, która ich nie wprowadza lub wprowadza mało. Nie dziwmy się więc, że tak często używa się określenia „nowość” wobec produktów, które nie spełniają w pełni definicji nowości jako takiej. Jest to po prostu marketingowe oddziaływanie na klienta. Branżowo powinno być zrozumiałe, choć niewątpliwie może powodować szum informacyjny na rynku.

Trzeba być pewnym, że kierunek, który się obrało, jest właściwy, czyli trzeba się bardzo dobrze przygotować na starcie do wprowadzania marki lub produktu na rynek.

Od czego zależy to, czy nowość wzbudzi zainteresowanie?
Gdybym to wiedział, byłbym bardzo bogaty i na pewno nie zdradziłbym tej informacji w wywiadzie (śmiech). Patrząc na szereg rynków, nie tylko na kosmetyczny, pozwoliłbym sobie na komentarz, że markom jest trudno utrzymać spójność przekazu marketingowego. Nie ukrywam, że wygrywają tu wielkie korporacje, w których know-how jest pogłębione procedury nie pozwalają pewnych rzeczy robić. Natomiast im mniejsza firma, tym labilność większa i wizerunek, jakość opakowania, stosunek do grupy docelowej, komunikacja z konsumentami w ciągu życia marki mogą się zmienić tak bardzo, że finalnie nie wiadomo, dla kogo jest to produkt, czy na pewno wygląda tak, jak powinien wyglądać.

Walka o spójność przesłania powinna być priorytetem dla brandów. Trzeba też być pewnym, że kierunek, który się obrało, jest właściwy, czyli trzeba się bardzo dobrze przygotować na starcie do wprowadzania marki lub produktu na rynek. Przed rozpoczęciem badania zadajemy bardzo konkretne pytania naszym klientom, w tym o grupę docelową produktu. Dostajemy na przykład taką odpowiedź: „kobiety, 25-40 lat, duże miasta, pracujące”. I dobrze, ale to jest demografia. A kim te kobiety mają być, co lubić, czego nie lubić, czego używać, czego nie używać? Dla kogo jest ten kosmetyk? Jaka jest ta hipotetyczna osoba, która ma go używać? Jakie potrzeby ma konsument? Bardzo trudno jest uzyskać odpowiedź na takie pytania.

A to jest bardzo ważne, bo trzeba wiedzieć, do kogo się chce dotrzeć z produktem, aby mógł być on postrzegany jako innowacyjny, ciekawy i przydatny. Jest to również niezbędna wiedza do testów, które prowadzimy, ponieważ tylko w ten sposób możemy dobrać reprezentatywną grupę respondentów dla danego produktu. Bo po co pytać o opinie na temat kremu, który nie pachnie, kobiety, dla których zapach to podstawowy i niezbędny walor produktu? Ale jeśli jest to kosmetyk przeznaczony właśnie dla kobiet, które unikają zapachowych kosmetyków, to już można się pochwalić informacją na opakowaniu czy przy półce, że tysiąc testerek potwierdza, że krem nie drażni zapachem.

Czy kobiety – bo jednak 90 proc. użytkowniczek kosmetyków to kobiety – są nadal otwarte na nowe produkty? A może odczuwają przesyt nowościami?

Ponad 80 proc. konsumentek deklaruje w naszym badaniu, że nowości nigdy za dużo, i że uwielbiają kupować nowe kosmetyki. To jest samonapędzający się mechanizm. Marki wywołują głód nowości u konsumentek, a te poszukują nowości, bo mają różnorodne potrzeby. Na pewno nie obserwujemy żadnego znudzenia nowościami.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
04.09.2026 10:57
Wella Company chce wejść na giełdę. Przychody sięgnęły 2,94 mld dolarów
Wella Company na giełdę. Grupa z OPI i Clairol rośnie i poprawia wynikShutterstock

Wella Company, właściciel m.in. marek OPI, Clairol, Sebastian Professional i Nioxin, złożyła wniosek o debiut na nowojorskiej giełdzie. Firma kontrolowana przez fundusz KKR w roku zakończonym 30 czerwca 2026 roku zwiększyła przychody o ponad 9 proc., do 2,94 mld dolarów.

W tym artykule przeczytasz:

  • Wella zwiększa sprzedaż i wraca do zysku
  • KKR przygotowuje Wella do giełdowego debiutu
  • Pieniądze z IPO mają trafić m.in. na spłatę długu

Wella Company przygotowuje się do wejścia na giełdę. Producent i właściciel marek z kategorii pielęgnacji i koloryzacji włosów oraz produktów do paznokci złożył wniosek o przeprowadzenie pierwszej oferty publicznej (IPO) w USA. Spółka planuje debiut na New York Stock Exchange (NYSE) pod symbolem WELA.

Wella działa obecnie w ponad 100 krajach i zatrudnia ponad 6 tys. osób. W portfolio grupy znajdują się m.in. Wella, OPI, Clairol, Sebastian Professional i Nioxin, a także urządzenia i akcesoria do stylizacji włosów, w tym suszarki, lokówki czy szczotki termiczne.

image

Wella Company szykuje się do debiutu giełdowego w USA. KKR liczy na wycenę wyższą niż 4,3 mld dolarów

Wella zwiększa sprzedaż i wraca do zysku

Z dokumentów złożonych w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wynika, że w roku finansowym zakończonym 30 czerwca 2026 roku Wella osiągnęła 2,94 mld dolarów przychodów, wobec 2,69 mld dolarów rok wcześniej. Oznacza to wzrost o ponad 9 proc.

Jednocześnie firma poprawiła wynik netto. Według danych przytoczonych przez Reuters Wella zakończyła rok z 62,3 mln dolarów zysku netto, podczas gdy rok wcześniej raportowała stratę na poziomie 8,7 mln dolarów. W materiałach Bloomberg dotyczących dokumentów złożonych do SEC pojawia się natomiast zysk netto w wysokości 2,7 mln dolarów wobec straty 44,6 mln dolarów rok wcześniej. Różnica wynika z prezentacji wyników w poszczególnych dokumentach i ujęcia określonych pozycji finansowych.

KKR przygotowuje Wella do giełdowego debiutu

Historia obecnej Wella Company jest związana z transakcją z 2020 roku, kiedy KKR przejął od Coty większościowy udział w firmie. Początkowo 60 proc. udziałów zostało sprzedanych przy wycenie Wella na około 4,3 mld dolarów, uwzględniając zadłużenie.

W grudniu 2025 roku KKR zwiększył swoje zaangażowanie, kupując od Coty pozostałe 25,8 proc. udziałów za 750 mln dolarów. Coty zachowało jednocześnie prawo do 45 proc. wpływów z ewentualnej przyszłej sprzedaży Wella lub jej IPO po spełnieniu określonych warunków dotyczących zwrotu z inwestycji KKR.

Planowany debiut może więc być dla funduszu kolejnym etapem wyjścia z inwestycji. Reuters informował wcześniej, że KKR przygotowywał Wella do oferty publicznej, a potencjalna wycena spółki może być wyższa od poziomu z 2020 roku.

image

Coty sprzedaje ostatnie udziały w Wella i przyspiesza redukcję zadłużenia

Pieniądze z IPO mają trafić m.in. na spłatę długu

Wella nie podała jeszcze ostatecznej liczby oferowanych akcji ani przedziału cenowego. Wiadomo natomiast, że środki pozyskane z IPO mają zostać przeznaczone m.in. na spłatę zadłużenia oraz koszty podatkowe związane z restrukturyzacją.

Za ofertę odpowiadać będą m.in. Goldman Sachs, Bank of America, KKR i JPMorgan.

Debiut Wella wpisuje się w szersze ożywienie na amerykańskim rynku IPO, które po kilku słabszych latach ponownie przyciąga firmy konsumenckie i właścicieli marek detalicznych. W ostatnich miesiącach na giełdę wchodziły lub przygotowywały się do debiutu również spółki z sektora mody i handlu.

 

Źródło: Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Handel
02.09.2026 15:55
Inglot pierwszą inwestycją nowego funduszu. Avallon zebrał 171,5 mln euro
Inglot pierwszą inwestycją Avallon MBO. Fundusz zebrał 171,5 mln euroShutterstock

Avallon MBO uruchomił czwarty fundusz inwestycyjny i już wskazał jego pierwszą inwestycję. Avallon MBO Fund IV, który w pierwszym zamknięciu zebrał 171,5 mln euro, przejął udziały w polskiej marce kosmetycznej Inglot. Docelowo fundusz może dysponować kapitałem sięgającym 260 mln euro.

W tym artykule przeczytasz:

  • Inglot otwiera nowy rozdział z inwestorem finansowym
  • Avallon szuka kolejnych marek konsumenckich
  • Poprzedni fundusz inwestował w marki konsumenckie
  • Fundusz chce inwestować w rozwój tradycyjnych biznesów

Nowy fundusz Avallon MBO będzie inwestował przede wszystkim w średniej wielkości firmy z Polski i Europy Środkowo-Wschodniej. Wśród interesujących dla inwestora obszarów znalazły się marki konsumenckie, e-commerce i przedsiębiorstwa produkcyjne. Pierwszą transakcją Fund IV jest jednak inwestycja szczególnie istotna dla rynku kosmetycznego – przejęcie udziałów w Inglot.

Inglot otwiera nowy rozdział z inwestorem finansowym

Inglot jest pierwszą inwestycją czwartego funduszu Avallon MBO. Polska marka kosmetyczna, znana przede wszystkim z produktów do makijażu, ma za sobą ponad 40 lat działalności i rozpoznawalność zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym.

Wejście inwestora finansowego oznacza kolejny etap rozwoju firmy. Avallon deklaruje, że będzie koncentrował się na przedsiębiorstwach o rocznych przychodach na poziomie 20–100 mln euro, wspierając je m.in. w rozwoju, profesjonalizacji i ekspansji.

W przypadku Inglota inwestycja wpisuje się więc w strategię funduszu dotyczącą marek konsumenckich. Szczegółowe plany dotyczące dalszego rozwoju marki nie zostały w przedstawionych informacjach podane.

image

Inglot x Allegro? Nadchodzi nowa era współprac beauty: z marketplace‘ami.

Avallon szuka kolejnych marek konsumenckich

Inwestycja w Inglot może być istotnym sygnałem dla polskiego rynku beauty. Marki kosmetyczne i szerzej – firmy z sektora dóbr konsumpcyjnych – znajdują się wśród obszarów, którymi interesuje się nowy fundusz.

Avallon chce inwestować zarówno w wykupy menedżerskie, jak i transakcje z właścicielami firm rodzinnych. W kręgu zainteresowania są także przedsiębiorstwa znajdujące się w procesie sukcesji, profesjonalizacji lub konsolidacji.

Fundusz zamierza również wspierać firmy w cyfryzacji i ekspansji zagranicznej.

Poprzedni fundusz inwestował w marki konsumenckie

Avallon ma już doświadczenie w inwestycjach w firmy związane z szeroko rozumianym rynkiem konsumenckim. Avallon MBO III, zamknięty w 2021 roku z kapitałem 137 mln euro, zainwestował m.in. w Clovin, producenta chemii gospodarczej z markami Purox i Dr.Practi, oraz MPPK Group, właściciela marek karm dla zwierząt Wiejska Zagroda i Pan Mięsko.

W portfelu znalazł się również SAT, właściciel sieci S’portofino.

Nowy fundusz będzie jednak dysponował większym kapitałem. Pierwsze zamknięcie Avallon MBO Fund IV przyniosło 171,5 mln euro, a docelowo fundusz może osiągnąć wartość 260 mln euro.

To oznacza większe możliwości inwestycyjne i potencjalnie kolejne transakcje na polskim rynku marek konsumenckich.

image

Inglot dołącza do Too Good To Go. Kosmetyki trafiły do Paczek Niespodzianek

Fundusz chce inwestować w rozwój tradycyjnych biznesów

Jednym z akcentów nowej strategii Avallon jest również cyfryzacja firm spoza sektora technologicznego. Inwestor wskazuje na potencjał automatyzacji, oprogramowania i wykorzystania danych w tradycyjnych przedsiębiorstwach.

Avallon chce także wykorzystywać fundusz do wspierania ekspansji zagranicznej spółek portfelowych.

Z punktu widzenia branży kosmetycznej oznacza to, że Inglot może być nie tylko pojedynczą inwestycją w markę beauty, ale pierwszym przykładem szerszego zainteresowania funduszu tym segmentem rynku. Na kolejne ruchy Avallon MBO Fund IV warto więc patrzeć także przez pryzmat tego, czy do jego portfela trafią następne polskie marki kosmetyczne lub inne firmy związane z sektorem beauty.

 

Więcej na ten temat możesz przeczytać na portalu Wiadomości Handlowe.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
06. wrzesień 2026 13:30