StoryEditor
Producenci
03.09.2018 00:00

[RAPORT] Andrzej Geryk, Test Me Too: Słuchaj, co mówi konsument

Czy konsumenci mogą zmienić kierunek działań marketingowych marki albo spowodować, że kosmetyk nie zostanie wprowadzony na rynek? Mogą. – Dziś najcenniejsza jest umiejętność  słuchania konsumentów, o ile czasem umie się przyjąć również krytykę – mówi Andrzej Geryk, założyciel platformy Test Me Too, na której zarejestrowanych jest już 150 tys. użytkowników zaangażowanych w testowanie nowości.

Kiedy zaczynaliście działalność, testowanie produktów i ich ocenianie w sposób zorganizowany, czyli przez grupy testerek, było nowością. Dziś wydaje się być normą. Jak w ciągu tych kilku lat zmieniły się relacje producentów, marek z konsumentami? Czy są bliższe?

Firmy są z pewnością bardziej aktywne w mediach społecznościowych, ale są to działania głównie marketingowe. Bardzo często nie dotyczą produktu, a raczej zaangażowania w markę. Choć media społecznościowe dają możliwość komunikacji z konsumentami, moim zdaniem jest ona dziś najczęściej jednostronna. Zazwyczaj fanpage marek są prowadzone przez wyspecjalizowane agencje, które przede wszystkim mają budować zasięg i prowadzić dobry marketing. Wydaje mi się, że jest to też powód tak dużego zaangażowania konsumentów zarejestrowanych na naszej platformie w testowanie produktów i chęci dzielenia się opiniami o nich.

W świecie internetowym wszyscy mówią, a mało kto słucha. My w tym całym zgiełku zadajemy pytania w imieniu współpracujących z nami marek i pragniemy odpowiedzi, przede wszystkim słuchamy. To powoduje, że druga strona jest w pełni zaangażowana, jest szczera i otwarta. Na platformie mamy zarejestrowanych ponad 150 tys. osób. Wyselekcjonowana grupa otrzymuje do testowania produkty i wypełniając ankiety wyraża o nich opinie. Wynikają z tego bardzo ciekawe odkrycia, które potrafią zmienić akcenty czy nawet komunikację marketingową, bo korzyści, które odkrywają konsumenci, okazują się zaskakujące dla producentów. Nie domyślają się, że pewne cechy mają aż takie znaczenie.  

Zdarzyło się, że wewnątrz firmy pojawił się pomysł zmiany pozycjonowania cenowego produktu, po testach zrezygnowano z niego.

Czy pod wpływem tych opinii producent jest w stanie zmienić swój produkt albo w ogóle zrezygnować z wprowadzenia go na rynek? A może dzięki konsumentom rodzą się pomysły na zupełnie nowe produkty? Zna Pan takie przypadki?

Tak, zarówno w kategoriach kosmetycznych, chemii gospodarczej czy w produktach dziecięcych takie przypadki miały miejsce. Pod wpływem opinii konsumentów nastąpiła modyfikacja produktów. Zostały do nich dodane ułatwienia, o które konsumenci prosili, podsumowując testowanie produktów. Mogę mówić o tym bardzo ogólnie, ale uwagi dotyczyły np. zmiany opakowania, żeby dozowanie produktu było wygodniejsze. Inny przypadek dotyczył komunikacji marketingowej szamponu przeciwłupieżowego. Zdecydowana większość testujących go konsumentek zwróciła uwagę, że jest wyjątkowy, bo włosy po jego użyciu są miękkie i dają się układać. Ta cecha stała się najważniejszą w przekazie marketingowym, bo wyróżniła produkt na tle innych szamponów przeciwłupieżowych.

Zdarzyło się, że wewnątrz firmy pojawił się pomysł zmiany pozycjonowania cenowego produktu, po testach zrezygnowano z niego. Jeszcze inny produkt, który miał być już wprowadzany na polski rynek, po testowaniu został cofnięty do macierzystej firmy, szybko zmodyfikowanyi dopiero wtedy wrócił. Wszystko zależy od tego, na ile można w machinie produkcyjnej pozwolić sobie na reakcję, bo czasami są to działania bardzo kosztowne i nie można ich wdrożyć albo musi upłynąć długi czas. Jeśli produkt jest na etapie wstępnej produkcji na polskim rynku, można jeszcze bardzo dużo zrobić, ale jeśli jest już w pełnej dystrybucji, to sprawa zaczyna się komplikować. Jednak 80 proc. zleceń, które otrzymujemy, dotyczy testowania nowości.

Na wagę złota są Ci, którzy wyrażają pozytywne opinie o markach i produktach.

W związku z tym, czy przed wprowadzaniem jakiegokolwiek produktu warto przeprowadzić testowanie i zapytać konsumenta, co o nim myśli, czy warto wprowadzać go na rynek?

Proces wprowadzania produktów na rynek jest skomplikowany i kosztowny, więc warto. Dziś wszyscy, na całym świecie, poszukują sposobów dotarcia do konsumenta. Na wagę złota są Ci, którzy wyrażają pozytywne opinie o markach i produktach. Tutaj już podczas badania minimum tysiąc osób fizycznie ma do czynienia z produktem, już na tym etapie zaczyna się kontakt konsumenta z nowością. Firma oczywiście otrzymuje prawa do posługiwania się opiniami o produkcie i wynikami testów w całej swojej komunikacji marketingowej.

Myślę, że badania konsumenckie, testowanie to powinno być abecadło przy wprowadzaniu nowości. Można stosować różne rodzaje badań. Te, które my proponujemy,mają tę przewagę, że ogromna liczba osób – największy test obejmował 4-tysięczną grupę – otrzymuje produkt i testuje go w domu, w otoczeniu, w którym ma on na co dzień funkcjonować, nie w specjalnych warunkach badania jako takiego. Często są to produkty, takie jak np. proszek do prania czy kostki do zmywarki, których działanie trudno sprawdzić w inny sposób, w warunkach badania fokusowego. W przypadku kosmetyków są to odczucia nie tylko związane ze stosowaniem, ale też np. wrażenia estetyczne, jak produkt prezentuje się na półce w łazience, ile zajmuje miejsca itd.

W takim razie, o co producenci najczęściej pytają konsumentów, czego chcą się od nich dowiedzieć?

Jedni chcą poznać zachowania konsumenckie w danej kategorii, jakie czynniki mogą być ważne, gdy w nią wchodzą. Inni są bardzo zainteresowani spontanicznymi treściami wyrażanymi w ankietach i czasami tylko tym, bo z punktu widzenia marketingu i sprzedaży jest to majątek. Są to takie „fotografie” z życia, niewymuszone opinie, z których można wyciągnąć szereg wniosków. Trzecia grupa klientów to ci, którzy są zainteresowani, aby ich nowość była obecna w mediach społecznościowych.

Jeśli firma nie miała danego produktu w swoim portfolio, to dla niej jest to nowość, ale z punktu widzenia rynku – niekoniecznie

Jeden z producentów opowiadał mi, że w wyniku prostego konkursu, który sam przeprowadził, dostał zwrotnie mnóstwo pomysłów na nowe produkty i właśnie sukcesywnie wprowadza je do portfolio. Konsumenci sami powiedzieli, czego chcą i właściwie wykonali pracę za dział marketingu.

Może iść to oczywiście w tę stronę. Trzeba jednak pamiętać, że w szkołach biznesu powtarzane są jak mantra cytaty wizjonerów,takich jak Steve Jobs czy założyciel firm Sony - Akio Morita - który powiedział: „Gdybym pytał konsumentów, to nigdy nie wprowadziłbym na rynek walkmana, bo nikt sobie nie wyobrażał, że można chodzić i słuchać muzyki”. Wydaje mi się jednak, że najcenniejsza jest umiejętność słuchania konsumentów, o ile czasem umie się przyjąć również krytykę. Jeśli chodzi o sugestie, poszukiwanie inspiracji na przyszłość, jest to skarbnica pomysłów.

Jak konsumenci rozumieją nowość?

Bardzo ciekawe pytanie i na pewno warto je sobie zadać. Jeśli firma nie miała danego produktu w swoim portfolio, to dla niej jest to nowość, ale z punktu widzenia rynku – niekoniecznie. Podobnie jak zmiana opakowania. W badaniu, które przeprowadziliśmy dla „Wiadomości Kosmetycznych” większość konsumentek odpowiedziała, że nowość to dla nich innowacyjny kosmetyk, którego dotąd w ogóle nie było na rynku.

Czy nie jest więc to słowo nadużywane?

Z marketingowego punktu widzenia, jeśli dana firma ma grupę wiernych klientów, to dla nich jest to z kolei bardzo ważna informacja, że wcześniej musieli kupować pewne produkty innych marek, a teraz mogą mieć kosmetyk swojego ulubionego producenta. Ma to więc sens i na pewno lepiej głośno krzyczeć, że się wprowadziło nowość, niż nic nie mówić.

Hasło „nowość” jest też komunikatem odświeżającym wizerunek marki. Firma, która wprowadza nowości, jest postrzegana zdecydowanie lepiej niż ta, która ich nie wprowadza lub wprowadza mało. Nie dziwmy się więc, że tak często używa się określenia „nowość” wobec produktów, które nie spełniają w pełni definicji nowości jako takiej. Jest to po prostu marketingowe oddziaływanie na klienta. Branżowo powinno być zrozumiałe, choć niewątpliwie może powodować szum informacyjny na rynku.

Trzeba być pewnym, że kierunek, który się obrało, jest właściwy, czyli trzeba się bardzo dobrze przygotować na starcie do wprowadzania marki lub produktu na rynek.

Od czego zależy to, czy nowość wzbudzi zainteresowanie?
Gdybym to wiedział, byłbym bardzo bogaty i na pewno nie zdradziłbym tej informacji w wywiadzie (śmiech). Patrząc na szereg rynków, nie tylko na kosmetyczny, pozwoliłbym sobie na komentarz, że markom jest trudno utrzymać spójność przekazu marketingowego. Nie ukrywam, że wygrywają tu wielkie korporacje, w których know-how jest pogłębione procedury nie pozwalają pewnych rzeczy robić. Natomiast im mniejsza firma, tym labilność większa i wizerunek, jakość opakowania, stosunek do grupy docelowej, komunikacja z konsumentami w ciągu życia marki mogą się zmienić tak bardzo, że finalnie nie wiadomo, dla kogo jest to produkt, czy na pewno wygląda tak, jak powinien wyglądać.

Walka o spójność przesłania powinna być priorytetem dla brandów. Trzeba też być pewnym, że kierunek, który się obrało, jest właściwy, czyli trzeba się bardzo dobrze przygotować na starcie do wprowadzania marki lub produktu na rynek. Przed rozpoczęciem badania zadajemy bardzo konkretne pytania naszym klientom, w tym o grupę docelową produktu. Dostajemy na przykład taką odpowiedź: „kobiety, 25-40 lat, duże miasta, pracujące”. I dobrze, ale to jest demografia. A kim te kobiety mają być, co lubić, czego nie lubić, czego używać, czego nie używać? Dla kogo jest ten kosmetyk? Jaka jest ta hipotetyczna osoba, która ma go używać? Jakie potrzeby ma konsument? Bardzo trudno jest uzyskać odpowiedź na takie pytania.

A to jest bardzo ważne, bo trzeba wiedzieć, do kogo się chce dotrzeć z produktem, aby mógł być on postrzegany jako innowacyjny, ciekawy i przydatny. Jest to również niezbędna wiedza do testów, które prowadzimy, ponieważ tylko w ten sposób możemy dobrać reprezentatywną grupę respondentów dla danego produktu. Bo po co pytać o opinie na temat kremu, który nie pachnie, kobiety, dla których zapach to podstawowy i niezbędny walor produktu? Ale jeśli jest to kosmetyk przeznaczony właśnie dla kobiet, które unikają zapachowych kosmetyków, to już można się pochwalić informacją na opakowaniu czy przy półce, że tysiąc testerek potwierdza, że krem nie drażni zapachem.

Czy kobiety – bo jednak 90 proc. użytkowniczek kosmetyków to kobiety – są nadal otwarte na nowe produkty? A może odczuwają przesyt nowościami?

Ponad 80 proc. konsumentek deklaruje w naszym badaniu, że nowości nigdy za dużo, i że uwielbiają kupować nowe kosmetyki. To jest samonapędzający się mechanizm. Marki wywołują głód nowości u konsumentek, a te poszukują nowości, bo mają różnorodne potrzeby. Na pewno nie obserwujemy żadnego znudzenia nowościami.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
09.10.2026 10:52
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
Gallery

Najpierw były dłonie terapeutów, tysiące zabiegów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiły się kosmetyki. AMARI wykorzystuje doświadczenie swoich SPA jako przestrzeń, w której produkt spotyka się z profesjonalnym dotykiem, a wiedza z gabinetu trafia do codziennej pielęgnacji.

AMARI Cosmetics nie powstało jako kolejna marka kosmetyczna, która później postanowiła wejść do świata SPA. Droga była dokładnie odwrotna. Najpierw były gabinety SPA, dłonie terapeutów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiła się potrzeba stworzenia własnych kosmetyków. Dziś AMARI przekłada doświadczenie zdobywane przez 10 lat w profesjonalnych gabinetach - rozwijając własną filozofię Amari Touch™ i tworząc pielęgnację, którą klientki mogą zabrać ze SPA do własnego domu 

Zanim powstały kosmetyki, był dotyk.

Historia AMARI Cosmetics nie zaczęła się od pomysłu na kolejny krem czy serum. Jej początkiem było AMARI Spa. Przez lata marka zdobywała doświadczenie poprzez codzienną pracę z ciałem i skórą podczas masaży oraz profesjonalnych rytuałów. Kosmetyk w takim środowisku przestaje być jedynie produktem stojącym na półce. Znaczenie ma nie tylko jego skład, lecz również konsystencja, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania oraz to, jak zachowuje się pod wpływem ciepła dłoni. 

Dziś produkty AMARI są na co dzień wykorzystywane w 17 salonach SPA przez ponad 150 terapeutów. To właśnie profesjonalne środowisko SPA stało się jednym z najważniejszych elementów DNA marki.

SPA jako żywe laboratorium marki.

AMARI Cosmetics rozwija swoje formuły z myślą o skuteczności, sensoryczności i komforcie stosowania. Oprócz badań laboratoryjnych produkty są sprawdzane także w rzeczywistych warunkach SPA.

To pozwala obserwować m.in. sposób rozprowadzania kosmetyku, jego zachowanie podczas masażu, współpracę z ciepłem dłoni oraz odczucie, jakie pozostawia na skórze. 

W efekcie gabinet staje się dla marki czymś więcej niż miejscem świadczenia usług. Jest przestrzenią, w której produkt spotyka się z praktyką.

To interesujący model również z perspektywy rynku beauty. AMARI nie próbuje bowiem odtworzyć atmosfery SPA wyłącznie poprzez komunikację marketingową. SPA jest rzeczywistym źródłem doświadczenia marki i środowiskiem, w którym jej kosmetyki funkcjonują na co dzień.

Za kosmetykami stoją ręce terapeutów.

Jednym z wyróżników AMARI są ludzie, którzy zwykle pozostają poza pierwszym planem komunikacji marek kosmetycznych — masażyści i terapeuci.

To oni przez wiele godzin pracują z produktami na skórze klientów, poznając formuły poprzez dotyk i profesjonalną praktykę. Ich doświadczenie marka chce coraz mocniej przekładać na sposób tworzenia produktów oraz edukację konsumentek. 

Ocena produktu nie ma ograniczać się wyłącznie do samej formuły, ale obejmować również takie aspekty jak tekstura, poślizg, komfort aplikacji czy zachowanie kosmetyku podczas profesjonalnego rytuału. To właśnie profesjonalny dotyk ma być jednym z najbardziej charakterystycznych kodów AMARI.

Od rodzinnej fascynacji masażem do własnej marki.

Za historią AMARI stoi Marianna Sadkowska, założycielka marki.

Masaż był obecny w jej życiu znacznie wcześniej niż biznes beauty. Jej mama jest profesjonalną masażystką, dlatego znaczenie dotyku i pracy z ciałem poznawała od dzieciństwa. 

Kolejnym ważnym momentem była podróż do Azji i doświadczenie profesjonalnego masażu tajskiego. To właśnie ono stało się jednym z impulsów do stworzenia pierwszego AMARI Spa. Dlatego azjatyckie inspiracje w AMARI nie mają pełnić wyłącznie funkcji estetycznej. Marka czerpie przede wszystkim z podejścia do ciała, dotyku, rytuału i świadomego poświęcania czasu pielęgnacji.

„Zdecydowanie jakość, i to powtórzę kilka razy: jakość, jakość i jeszcze raz jakość. To jest absolutny fundament Amari Spa.” - Marianna Sadkowska, założycielka AMARI. 

 

 

To zdanie dobrze tłumaczy również genezę AMARI Cosmetics.

W profesjonalnym SPA kosmetyk nie jest bowiem jedynie dodatkiem do zabiegu. Jego tekstura, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania i zachowanie pod wpływem ciepła dłoni wpływają na całe doświadczenie klienta

Jak podkreśla Marianna Sadkowska, produkty wykorzystywane podczas zabiegów są integralną częścią jakości usługi. Potrzeba zapewnienia odpowiedniego standardu także w tym obszarze stała się jednym z powodów stworzenia własnej marki AMARI Cosmetics. 

Filozofia Amari Touch™ – kosmetyk to dopiero początek.

Współczesny rynek beauty przez lata zachęcał konsumentki do rozbudowywania rutyn pielęgnacyjnych o kolejne produkty i etapy. AMARI chce zaproponować nieco inną perspektywę. Nie chodzi o to, aby koniecznie dodawać kolejny krok. Chodzi o to, aby zmienić sposób wykonywania tych, które już są częścią codzienności.

Tak powstała filozofia Amari Touch™, która łączy trzy elementy: produkt + dotyk + rytuał.

Kosmetyk staje się punktem wyjścia do kilku minut świadomej pracy z ciałem. Sposób rozprowadzania produktu, ruch dłoni czy tempo aplikacji mają sprawić, że zwykła pielęgnacja zacznie przypominać mały rytuał zaczerpnięty z doświadczenia SPA. 

To również sposób na przeniesienie kompetencji terapeutów poza gabinet: profesjonalne techniki są upraszczane do gestów, które konsumentka może wykonać samodzielnie w domu.

Od pielęgnacji twarzy po rytuały ciała. Bestsellery AMARI Cosmetics.

Portfolio AMARI Cosmetics rozwija się wokół dwóch uzupełniających się światów: pielęgnacji twarzy oraz rytuałów pielęgnacji ciała. Marka konsekwentnie buduje ofertę w taki sposób, aby kosmetyki mogły funkcjonować zarówno samodzielnie, jak i jako kolejne etapy domowego rytuału inspirowanego doświadczeniem AMARI Spa.

W kategorii pielęgnacji twarzy znajdują się produkty oczyszczające, peelingi, serum, kremy i maski. Wśród kluczowych propozycji są m.in. nawilżający krem na dzień THAI HYDRA, regenerujący krem na noc THAI REPAIR oraz jeden z bestsellerów marki -dwufazowe serum ze złotem GOLD ELIXIR. Ten ostatni łączy dwie fazy aktywowane poprzez wstrząśnięcie produktu formuła zawiera m.in. składniki nawilżające, oleje roślinne oraz złote drobinki nadające skórze subtelny blask. AMARI Cosmetics

Szczególnie rozbudowaną częścią portfolio jest jednak pielęgnacja ciała, bezpośrednio związana ze DNA marki AMARI SPA. Tworzą ją żele pod prysznic, peelingi, balsamy, bogate masła oraz olejki, które można wykorzystywać także podczas masażu. Produkty występują w różnych liniach zapachowych i pielęgnacyjnych, dzięki czemu klient może budować wieloetapowy rytuał: od oczyszczenia i złuszczenia skóry, przez jej nawilżenie i odżywienie, aż po masaż olejkiem. 

Wśród produktów budujących rozpoznawalność portfolio znajduje się również rozświetlające masło do ciała THAI GOLD. Bogata formuła z masłem shea i olejami roślinnymi została uzupełniona złotymi drobinkami, które pozostawiają na skórze subtelny efekt glow. Produkt może być stosowany zarówno w codziennej pielęgnacji, jak i jako element rytuału masażu ciała. 

Tym, co spaja tak szerokie portfolio, nie ma być jednak wyłącznie wspólna estetyka czy inspiracja Azją. AMARI buduje produkty wokół idei rytuału - kosmetyk ma odpowiadać na konkretną potrzebę skóry, ale jednocześnie angażować zapach, teksturę i dotyk. Dzięki temu klient może odtworzyć w domu kolejne etapy doświadczenia znanego z AMARI SPA: oczyścić skórę, wygładzić ją peelingiem, otulić balsamem lub masłem i zakończyć pielęgnację masażem olejkiem.

GOLD ELIXIR – pielęgnacja, którą trzeba najpierw wstrząsnąć.

Jednym z najbardziej charakterystycznych produktów AMARI jest GOLD ELIXIR, dwufazowe serum do twarzy.

Przed aplikacją obie fazy należy połączyć poprzez wstrząśnięcie butelki — gest stał się punktem wyjścia do charakterystycznego dla produktu The Golden Shake.

Formuła łączy kompleks kwasu hialuronowego z fazą olejową, w której znalazły się m.in. oleje jojoba, krokoszowy, tamanu, ryżowy i z rokitnika, a także skwalan. Serum zawiera również złote drobinki, dzięki którym sama aplikacja zyskuje dodatkowy wymiar sensoryczny. To przykład podejścia AMARI, w którym formuła, tekstura i sposób aplikacji tworzą jedno doświadczenie.

THAI MANGO – pielęgnacja ciała zamieniona w rytuał

Sensoryczny charakter marki szczególnie wyraźnie widać w linii THAI MANGO. Linia obejmuje żel pod prysznic, peeling, balsam i olejek. Cztery produkty tworzą kompletny rytuał oczyszczenia, wygładzenia i nawilżenia skóry, połączony charakterystycznym, tropikalnym zapachem mango.

Produkty można stosować jako kolejne elementy domowego rytuału: oczyszczenie skóry, peeling wykonywany okrężnymi ruchami oraz balsam rozgrzany wcześniej w dłoniach i aplikowany powolnymi, otulającymi ruchami.

W ten sposób marka próbuje odtworzyć w domu nie tyle konkretny zabieg gabinetowy, ile sposób myślenia o pielęgnacji wyniesiony ze SPA.

Beauty coraz częściej sprzedaje doświadczenie, nie tylko produkt.

Rynek kosmetyczny jest dziś niezwykle konkurencyjny. Konsument może wybierać pomiędzy setkami produktów komunikujących podobne składniki aktywne, potrzeby skóry i efekty pielęgnacyjne. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera odpowiedź na pytanie: dlaczego właśnie ta marka ma być zapamiętana?

AMARI buduje swoją odpowiedź wokół doświadczenia, którego nie musi tworzyć od podstaw na potrzeby komunikacji kosmetyków. Ono już istnieje — w gabinetach SPA, pracy terapeutów i codziennym kontakcie ze skórą.

To właśnie z tego doświadczenia marka chce tworzyć własny, rozpoznawalny świat pielęgnacji. Nie tylko produkt.


AMARI Cosmetics.
BORN IN THE SPA.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
07.10.2026 14:32
Miraculum zwiększa sprzedaż. Po trzech kwartałach 2026 r. przychody wzrosły o 9 proc.
W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin.Miraculum

Miraculum szacuje, że w okresie od stycznia do września 2026 r. osiągnęło 41,91 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Oznacza to wzrost o 9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Spółka realizuje jednocześnie strategię na lata 2026–2030, zakładającą koncentrację na sześciu kluczowych markach kosmetycznych.

Miraculum szacuje przychody ze sprzedaży netto w pierwszych trzech kwartałach 2026 r. na 41,910 mln zł. W analogicznym okresie 2025 r. sprzedaż netto wyniosła 38,559 mln zł. Oznacza to wzrost o 3,351 mln zł, czyli 9 proc. rok do roku.

Tegoroczny wynik oznacza również wyraźne zwiększenie dynamiki sprzedaży w porównaniu z pierwszym półroczem. Po sześciu miesiącach 2026 r. Miraculum raportowało 27,921 mln zł przychodów netto, wobec 27,652 mln zł rok wcześniej. W ujęciu rocznym oznaczało to wówczas wzrost o zaledwie 1 proc.

Oznacza to, że w samym trzecim kwartale spółka wygenerowała szacunkowo około 13,989 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Dla porównania, w III kwartale 2025 r. sprzedaż wyniosła około 10,907 mln zł, jeśli różnicę między wynikami dziewięciomiesięcznymi i półrocznymi potraktować jako przybliżenie. Wzrost sprzedaży w tym ujęciu wyniósł więc około 28 proc.

Sześć marek w centrum strategii

Wyniki sprzedażowe są realizowane w momencie wdrażania przez Miraculum nowej strategii rozwoju na lata 2026–2030, przedstawionej przez spółkę na początku czerwca 2026 r. Jednym z jej głównych założeń jest koncentracja na markach, które spółka uznaje za kluczowe dla dalszego rozwoju.

W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin. Spółka chce wzmacniać ich pozycję poprzez wyraźniejsze zdefiniowanie cech poszczególnych marek i budowanie ich odrębności na rynku. Ma to służyć zarówno zwiększeniu konkurencyjności, jak i budowaniu długoterminowej wartości brandów.

image

Boom nostalgii lat 90.: które marki mogą na nim realnie zyskać i dlaczego

Taka strategia oznacza koncentrację zasobów na ograniczonej liczbie marek zamiast równomiernego rozwijania całego portfolio. W przypadku producenta posiadającego marki o różnym profilu i historii ma to pozwolić na bardziej precyzyjne określenie ich grup docelowych, pozycjonowania oraz przewag konkurencyjnych.

Miraculum zakłada przy tym dalszy rozwój sprzedaży zagranicznej. Europa pozostaje dla spółki kluczowym rynkiem, jednak jej potencjał wzrostu oceniany jest jako niższy niż w regionach rozwijających się. Wśród przyczyn spółka wskazuje przede wszystkim dojrzałość europejskiego rynku oraz wymagania regulacyjne.

Sprzedaż rośnie, ale sytuacja finansowa pozostaje wyzwaniem

Wzrost przychodów w 2026 r. należy analizować również w kontekście sytuacji finansowej Miraculum. Na 31 grudnia 2025 r. suma bilansowa spółki wynosiła 59,7 mln zł. Jednocześnie spółka wykazała 1,02 mln zł straty, a jej kapitał własny zmniejszył się do 27,8 mln zł.

Dane za trzy kwartały 2026 r. wskazują więc na poprawę dynamiki sprzedaży, szczególnie widoczną po słabszym pod względem wzrostu pierwszym półroczu. Przychody po dziewięciu miesiącach są już o 3,35 mln zł wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy po sześciu miesiącach różnica wynosiła niespełna 0,27 mln zł.

Z perspektywy branży kosmetycznej kluczowe będzie zatem nie tylko utrzymanie 9-proc. dynamiki przychodów w całym 2026 r., ale także przełożenie wzrostu sprzedaży na poprawę rentowności. Strategia na lata 2026–2030 zakłada jednocześnie rozwój rozpoznawalnych polskich marek i ekspansję geograficzną, co będzie wymagało odpowiedniego poziomu inwestycji w marketing, dystrybucję i rozwój portfolio.

Po trzech kwartałach 2026 r. Miraculum znajduje się zatem w innym punkcie niż po pierwszym półroczu. Przychody wzrosły z 27,921 mln zł po sześciu miesiącach do szacowanych 41,910 mln zł po dziewięciu miesiącach, a dynamika roczna przyspieszyła z 1 do 9 proc. Kolejne miesiące pokażą, czy wzrost sprzedaży będzie miał charakter trwały i w jakim stopniu wesprze realizację celów przyjętych w strategii na lata 2026–2030.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
10. październik 2026 05:33