StoryEditor
Producenci
03.09.2018 00:00

[RAPORT] Andrzej Geryk, Test Me Too: Słuchaj, co mówi konsument

Czy konsumenci mogą zmienić kierunek działań marketingowych marki albo spowodować, że kosmetyk nie zostanie wprowadzony na rynek? Mogą. – Dziś najcenniejsza jest umiejętność  słuchania konsumentów, o ile czasem umie się przyjąć również krytykę – mówi Andrzej Geryk, założyciel platformy Test Me Too, na której zarejestrowanych jest już 150 tys. użytkowników zaangażowanych w testowanie nowości.

Kiedy zaczynaliście działalność, testowanie produktów i ich ocenianie w sposób zorganizowany, czyli przez grupy testerek, było nowością. Dziś wydaje się być normą. Jak w ciągu tych kilku lat zmieniły się relacje producentów, marek z konsumentami? Czy są bliższe?

Firmy są z pewnością bardziej aktywne w mediach społecznościowych, ale są to działania głównie marketingowe. Bardzo często nie dotyczą produktu, a raczej zaangażowania w markę. Choć media społecznościowe dają możliwość komunikacji z konsumentami, moim zdaniem jest ona dziś najczęściej jednostronna. Zazwyczaj fanpage marek są prowadzone przez wyspecjalizowane agencje, które przede wszystkim mają budować zasięg i prowadzić dobry marketing. Wydaje mi się, że jest to też powód tak dużego zaangażowania konsumentów zarejestrowanych na naszej platformie w testowanie produktów i chęci dzielenia się opiniami o nich.

W świecie internetowym wszyscy mówią, a mało kto słucha. My w tym całym zgiełku zadajemy pytania w imieniu współpracujących z nami marek i pragniemy odpowiedzi, przede wszystkim słuchamy. To powoduje, że druga strona jest w pełni zaangażowana, jest szczera i otwarta. Na platformie mamy zarejestrowanych ponad 150 tys. osób. Wyselekcjonowana grupa otrzymuje do testowania produkty i wypełniając ankiety wyraża o nich opinie. Wynikają z tego bardzo ciekawe odkrycia, które potrafią zmienić akcenty czy nawet komunikację marketingową, bo korzyści, które odkrywają konsumenci, okazują się zaskakujące dla producentów. Nie domyślają się, że pewne cechy mają aż takie znaczenie.  

Zdarzyło się, że wewnątrz firmy pojawił się pomysł zmiany pozycjonowania cenowego produktu, po testach zrezygnowano z niego.

Czy pod wpływem tych opinii producent jest w stanie zmienić swój produkt albo w ogóle zrezygnować z wprowadzenia go na rynek? A może dzięki konsumentom rodzą się pomysły na zupełnie nowe produkty? Zna Pan takie przypadki?

Tak, zarówno w kategoriach kosmetycznych, chemii gospodarczej czy w produktach dziecięcych takie przypadki miały miejsce. Pod wpływem opinii konsumentów nastąpiła modyfikacja produktów. Zostały do nich dodane ułatwienia, o które konsumenci prosili, podsumowując testowanie produktów. Mogę mówić o tym bardzo ogólnie, ale uwagi dotyczyły np. zmiany opakowania, żeby dozowanie produktu było wygodniejsze. Inny przypadek dotyczył komunikacji marketingowej szamponu przeciwłupieżowego. Zdecydowana większość testujących go konsumentek zwróciła uwagę, że jest wyjątkowy, bo włosy po jego użyciu są miękkie i dają się układać. Ta cecha stała się najważniejszą w przekazie marketingowym, bo wyróżniła produkt na tle innych szamponów przeciwłupieżowych.

Zdarzyło się, że wewnątrz firmy pojawił się pomysł zmiany pozycjonowania cenowego produktu, po testach zrezygnowano z niego. Jeszcze inny produkt, który miał być już wprowadzany na polski rynek, po testowaniu został cofnięty do macierzystej firmy, szybko zmodyfikowanyi dopiero wtedy wrócił. Wszystko zależy od tego, na ile można w machinie produkcyjnej pozwolić sobie na reakcję, bo czasami są to działania bardzo kosztowne i nie można ich wdrożyć albo musi upłynąć długi czas. Jeśli produkt jest na etapie wstępnej produkcji na polskim rynku, można jeszcze bardzo dużo zrobić, ale jeśli jest już w pełnej dystrybucji, to sprawa zaczyna się komplikować. Jednak 80 proc. zleceń, które otrzymujemy, dotyczy testowania nowości.

Na wagę złota są Ci, którzy wyrażają pozytywne opinie o markach i produktach.

W związku z tym, czy przed wprowadzaniem jakiegokolwiek produktu warto przeprowadzić testowanie i zapytać konsumenta, co o nim myśli, czy warto wprowadzać go na rynek?

Proces wprowadzania produktów na rynek jest skomplikowany i kosztowny, więc warto. Dziś wszyscy, na całym świecie, poszukują sposobów dotarcia do konsumenta. Na wagę złota są Ci, którzy wyrażają pozytywne opinie o markach i produktach. Tutaj już podczas badania minimum tysiąc osób fizycznie ma do czynienia z produktem, już na tym etapie zaczyna się kontakt konsumenta z nowością. Firma oczywiście otrzymuje prawa do posługiwania się opiniami o produkcie i wynikami testów w całej swojej komunikacji marketingowej.

Myślę, że badania konsumenckie, testowanie to powinno być abecadło przy wprowadzaniu nowości. Można stosować różne rodzaje badań. Te, które my proponujemy,mają tę przewagę, że ogromna liczba osób – największy test obejmował 4-tysięczną grupę – otrzymuje produkt i testuje go w domu, w otoczeniu, w którym ma on na co dzień funkcjonować, nie w specjalnych warunkach badania jako takiego. Często są to produkty, takie jak np. proszek do prania czy kostki do zmywarki, których działanie trudno sprawdzić w inny sposób, w warunkach badania fokusowego. W przypadku kosmetyków są to odczucia nie tylko związane ze stosowaniem, ale też np. wrażenia estetyczne, jak produkt prezentuje się na półce w łazience, ile zajmuje miejsca itd.

W takim razie, o co producenci najczęściej pytają konsumentów, czego chcą się od nich dowiedzieć?

Jedni chcą poznać zachowania konsumenckie w danej kategorii, jakie czynniki mogą być ważne, gdy w nią wchodzą. Inni są bardzo zainteresowani spontanicznymi treściami wyrażanymi w ankietach i czasami tylko tym, bo z punktu widzenia marketingu i sprzedaży jest to majątek. Są to takie „fotografie” z życia, niewymuszone opinie, z których można wyciągnąć szereg wniosków. Trzecia grupa klientów to ci, którzy są zainteresowani, aby ich nowość była obecna w mediach społecznościowych.

Jeśli firma nie miała danego produktu w swoim portfolio, to dla niej jest to nowość, ale z punktu widzenia rynku – niekoniecznie

Jeden z producentów opowiadał mi, że w wyniku prostego konkursu, który sam przeprowadził, dostał zwrotnie mnóstwo pomysłów na nowe produkty i właśnie sukcesywnie wprowadza je do portfolio. Konsumenci sami powiedzieli, czego chcą i właściwie wykonali pracę za dział marketingu.

Może iść to oczywiście w tę stronę. Trzeba jednak pamiętać, że w szkołach biznesu powtarzane są jak mantra cytaty wizjonerów,takich jak Steve Jobs czy założyciel firm Sony - Akio Morita - który powiedział: „Gdybym pytał konsumentów, to nigdy nie wprowadziłbym na rynek walkmana, bo nikt sobie nie wyobrażał, że można chodzić i słuchać muzyki”. Wydaje mi się jednak, że najcenniejsza jest umiejętność słuchania konsumentów, o ile czasem umie się przyjąć również krytykę. Jeśli chodzi o sugestie, poszukiwanie inspiracji na przyszłość, jest to skarbnica pomysłów.

Jak konsumenci rozumieją nowość?

Bardzo ciekawe pytanie i na pewno warto je sobie zadać. Jeśli firma nie miała danego produktu w swoim portfolio, to dla niej jest to nowość, ale z punktu widzenia rynku – niekoniecznie. Podobnie jak zmiana opakowania. W badaniu, które przeprowadziliśmy dla „Wiadomości Kosmetycznych” większość konsumentek odpowiedziała, że nowość to dla nich innowacyjny kosmetyk, którego dotąd w ogóle nie było na rynku.

Czy nie jest więc to słowo nadużywane?

Z marketingowego punktu widzenia, jeśli dana firma ma grupę wiernych klientów, to dla nich jest to z kolei bardzo ważna informacja, że wcześniej musieli kupować pewne produkty innych marek, a teraz mogą mieć kosmetyk swojego ulubionego producenta. Ma to więc sens i na pewno lepiej głośno krzyczeć, że się wprowadziło nowość, niż nic nie mówić.

Hasło „nowość” jest też komunikatem odświeżającym wizerunek marki. Firma, która wprowadza nowości, jest postrzegana zdecydowanie lepiej niż ta, która ich nie wprowadza lub wprowadza mało. Nie dziwmy się więc, że tak często używa się określenia „nowość” wobec produktów, które nie spełniają w pełni definicji nowości jako takiej. Jest to po prostu marketingowe oddziaływanie na klienta. Branżowo powinno być zrozumiałe, choć niewątpliwie może powodować szum informacyjny na rynku.

Trzeba być pewnym, że kierunek, który się obrało, jest właściwy, czyli trzeba się bardzo dobrze przygotować na starcie do wprowadzania marki lub produktu na rynek.

Od czego zależy to, czy nowość wzbudzi zainteresowanie?
Gdybym to wiedział, byłbym bardzo bogaty i na pewno nie zdradziłbym tej informacji w wywiadzie (śmiech). Patrząc na szereg rynków, nie tylko na kosmetyczny, pozwoliłbym sobie na komentarz, że markom jest trudno utrzymać spójność przekazu marketingowego. Nie ukrywam, że wygrywają tu wielkie korporacje, w których know-how jest pogłębione procedury nie pozwalają pewnych rzeczy robić. Natomiast im mniejsza firma, tym labilność większa i wizerunek, jakość opakowania, stosunek do grupy docelowej, komunikacja z konsumentami w ciągu życia marki mogą się zmienić tak bardzo, że finalnie nie wiadomo, dla kogo jest to produkt, czy na pewno wygląda tak, jak powinien wyglądać.

Walka o spójność przesłania powinna być priorytetem dla brandów. Trzeba też być pewnym, że kierunek, który się obrało, jest właściwy, czyli trzeba się bardzo dobrze przygotować na starcie do wprowadzania marki lub produktu na rynek. Przed rozpoczęciem badania zadajemy bardzo konkretne pytania naszym klientom, w tym o grupę docelową produktu. Dostajemy na przykład taką odpowiedź: „kobiety, 25-40 lat, duże miasta, pracujące”. I dobrze, ale to jest demografia. A kim te kobiety mają być, co lubić, czego nie lubić, czego używać, czego nie używać? Dla kogo jest ten kosmetyk? Jaka jest ta hipotetyczna osoba, która ma go używać? Jakie potrzeby ma konsument? Bardzo trudno jest uzyskać odpowiedź na takie pytania.

A to jest bardzo ważne, bo trzeba wiedzieć, do kogo się chce dotrzeć z produktem, aby mógł być on postrzegany jako innowacyjny, ciekawy i przydatny. Jest to również niezbędna wiedza do testów, które prowadzimy, ponieważ tylko w ten sposób możemy dobrać reprezentatywną grupę respondentów dla danego produktu. Bo po co pytać o opinie na temat kremu, który nie pachnie, kobiety, dla których zapach to podstawowy i niezbędny walor produktu? Ale jeśli jest to kosmetyk przeznaczony właśnie dla kobiet, które unikają zapachowych kosmetyków, to już można się pochwalić informacją na opakowaniu czy przy półce, że tysiąc testerek potwierdza, że krem nie drażni zapachem.

Czy kobiety – bo jednak 90 proc. użytkowniczek kosmetyków to kobiety – są nadal otwarte na nowe produkty? A może odczuwają przesyt nowościami?

Ponad 80 proc. konsumentek deklaruje w naszym badaniu, że nowości nigdy za dużo, i że uwielbiają kupować nowe kosmetyki. To jest samonapędzający się mechanizm. Marki wywołują głód nowości u konsumentek, a te poszukują nowości, bo mają różnorodne potrzeby. Na pewno nie obserwujemy żadnego znudzenia nowościami.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
14.08.2026 05:19
Producent hybryd do paznokci wykorzystał grafen i trafi w dziesiątkę. Teraz zdobywa rynek sprzętów dla salonów
8belle

Highlander Enterprise S.A., właściciel marki 8belle, podsumowuje udane pierwsze półrocze 2026 roku. Spółka notuje wyraźny wzrost przychodów z O,09 do 2,3 mln zł, optymalizuje koszty i rozpycha się na profesjonalnym rynku beauty.

Głównym atutem w walce o przewagę nad konkurencją stają się innowacyjne preparaty z dodatkiem grafenu. Spółka zaczęła ekspansję zagraniczną - jej produkty trafią na rynki zagraniczne m.in. do USA i Włoch. 

Cięcie kosztów zaczyna powoli przynosić wymierne efekty. W pierwszym półroczu 2026 r. przychody Highlander Enterprise wyniosły ok. 0,23 mln zł (wobec zaledwie 0,09 mln zł rok wcześniej). 

Jak podkreśla Artur Górski, Prezes Zarządu, spółka widzi wyraźny postęp w skali sprzedaży i liczy, że na przełomie III i IV kwartału br. uda się niemal całkowicie zniwelować negatywny wpływ historycznej działalności na bieżące wyniki finansowe.

Grafen w kosmetykach: technologiczny as w rękawie 

Rynek produktów do stylizachi paznokci, rozwija się od kilku lat dynamiiecznie - jendak to było za mało dla dla Highlander Enterprise (dawniej Advanced Graphene Productsto). Spółka postanowiła wyróżnić się unikalną technologią i wykorzystaała swoje kompetencje naukowe, wprowadzając grafen do kosmetyków.

W ofercie dla profesjonalistów znajdują się obecnie takie dwa produkty: baza hybrydowa Grafen Nude Base oraz żel budujący Expert Graphene Rose Essence. Zainteresowanie tymi rozwiązaniami jest na tyle duże, że firma już zapowiada sukcesywne rozszerzanie „grafenowego” portfolio, co pozwoli mu wyprzedzić tradycyjną konkurencję.

Sprzęt i nowe rynki - strategiczne partnerstwa

W maju br. Highlander Enterprise podpisał umowę agencyjną ze spółką Aurumaris, na mocy której będzie (za wynagrodzeniem prowizyjnym) pośredniczyć w sprzedaży jej marek na terenie Polski. Celem jest budowanej sieci dystrybucji bez konieczności ponoszenia kosztów produkcji własnej.

Od początku 2026 roku firma buduje kompleksową ofertę dla salonów, wprowadzając m.in. lampy UV LED i pochłaniacze pyłu. Kategoria urządzeń ma być w nadchodzących miesiącach mocno rozwijana.

Komercjalizacja marki 8belle, rozwój innowacji grafenowych, poszerzanie oferty sprzętowej oraz konsekwentne zdobywanie nowych salonów kosmetycznych w Polsce i za granicą ma doprowadzić do osiągnięcia przez spółkę trwałej rentowności.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
12.08.2026 16:27
“Odpraw nie ma”, "pensje w ratach", mówią byli pracownicy Organique. Co poszło nie tak?
Wiadomości Kosmetyczne

Po 27 latach działalności Organique, jedna z rozpoznawalnych polskich marek kosmetyków naturalnych, przestała prowadzić sprzedaż internetową i zapowiedziała oficjalny komunikat dotyczący swojej przyszłości. Marka, która rozpoczęła działalność w 2000 r. od ręcznej produkcji glicerynowych mydeł, przez ponad dwie dekady rozwijała własną sieć sprzedaży i ofertę kosmetyków naturalnych. Z wypowiedzi byłych i obecnych pracowników publikowanych w internecie wynika, że problemy firmy miały narastać od dłuższego czasu i obejmowały m.in. ograniczenie produkcji, redukcję zatrudnienia oraz zaległości wobec pracowników.

Na stronie internetowej Organique nie można już obecnie składać zamówień. W miejsce katalogu produktów pojawił się komunikat: „Pracujemy nad planami na przyszłość! Prosimy Was o cierpliwość. Oficjalny komunikat pojawi się za jakiś czas”. Firma nie przedstawiła dotychczas publicznie szczegółowych informacji dotyczących przyczyn wstrzymania sprzedaży ani dalszych planów wobec marki.

Nieoficjalnie przedstawiciel centrali firmy przekazał, że po 27 latach obecności na polskim rynku Organique kończy działalność. Jednocześnie zaznaczono, że dla osób współtworzących historię przedsiębiorstwa jest to trudny moment. Na tym etapie nie wiadomo jednak, czy komunikat o zakończeniu działalności oznacza definitywny koniec marki, jej sprzedaż, likwidację przedsiębiorstwa czy próbę przeprowadzenia procesu restrukturyzacyjnego.

Od ręcznie robionych mydeł do własnej sieci sprzedaży

Organique powstało w 2000 r. z inicjatywy Tomasza Czarskiego. Początki firmy związane były z ręczną produkcją glicerynowych mydeł, jednak w kolejnych latach przedsiębiorstwo systematycznie poszerzało portfolio. Oferta obejmowała kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, a także produkty związane z domową i profesjonalną pielęgnacją SPA.

W portfolio znajdowały się m.in. kule do kąpieli, sole, peelingi, masła i preparaty pielęgnacyjne. Firma rozwijała również produkty przeznaczone do wykorzystania w gabinetach kosmetycznych i SPA. Tym samym Organique budowało pozycję nie tylko jako marka kosmetyczna skierowana do konsumentów, lecz także jako dostawca produktów dla sektora profesjonalnego.

Przez ponad dwie dekady działalności przedsiębiorstwo rozwijało własną sieć sprzedaży. Produkty Organique były dostępne w sklepach firmowych w największych polskich miastach. Marka prowadziła również działalność poza Polską, a jej produkty trafiały m.in. na rynki Grecji, Rumunii i Szwecji.

Długi okres obecności na rynku sprawił, że Organique stało się jedną z marek kojarzonych z rozwojem polskiego segmentu kosmetyków naturalnych. Firma działała w okresie, w którym zainteresowanie kosmetykami opartymi na składnikach pochodzenia naturalnego stopniowo przechodziło z niszy do głównego nurtu rynku beauty.

Kryzys miał narastać od miesięcy

Z dostępnych publicznie wypowiedzi byłych pracowników wynika, że problemy przedsiębiorstwa nie rozpoczęły się wraz z zamknięciem sklepu internetowego. W komentarzach pojawiają się informacje o wcześniejszym ograniczaniu działalności produkcyjnej, redukcjach zatrudnienia, zamykaniu sklepów oraz sprzedaży części majątku.

Jedna z osób przedstawiających się jako była pracowniczka wskazywała, że już około 2025 r. zwolniono znaczną część osób zatrudnionych przy produkcji i magazynowaniu w Obornikach. Według tej relacji część pracowników miała następnie odejść z własnej inicjatywy. W komentarzu pojawia się również informacja o sprzedaży maszyn wykorzystywanych do produkcji i konfekcjonowania kosmetyków.

Według tej samej relacji produkcja własnych kosmetyków miała być w coraz większym stopniu zastępowana realizacją zleceń dla innych przedsiębiorstw, a następnie również zewnętrznym outsourcingiem produkcji i konfekcji. Wskazywano także na ograniczenie działań marketingowych i reklamowych.

Kolejnym sygnałem pogłębiających się problemów miała być likwidacja części sieci sprzedaży. W komentarzach pracowników wymieniano m.in. zamknięcie sklepu w centrum handlowym Magnolia we Wrocławiu, który wcześniej był przedstawiany jako jedna z nowych lokalizacji marki.

Informacje o wniosku o upadłość

Szczególnie istotna jest data 4 maja 2026 r. W komentarzu opublikowanym przez osobę deklarującą, że jest pracownikiem Organique, pojawiła się informacja, że tego dnia przedsiębiorstwo miało złożyć dokumenty dotyczące upadłości. W tym samym wpisie wymieniono szereg działań mających świadczyć o kryzysie firmy: masowe zwolnienia, likwidację produkcji, sprzedaż majątku, zamykanie sklepów, wypowiadanie umów z dużymi kontrahentami oraz wyprzedaże.

Firma nie przedstawiła w komunikacie dotyczącym obecnej sytuacji szczegółowych informacji na ten temat. Wg. danych z Krajowego Rejestru Sądowego podmiot gospodarczy o numerze KRS 0001005430 złożył stosowny wniosek 30 kwietnia bieżącego roku.

image
Monitoring upadłości i restrukturyzacji

Jeżeli postępowanie upadłościowe rzeczywiście zostało wszczęte, dalsze losy przedsiębiorstwa zależałyby m.in. od decyzji sądu, sytuacji majątkowej spółki oraz sposobu zabezpieczenia interesów wierzycieli. Nie oznaczałoby to automatycznie, że sama marka Organique musi zniknąć z rynku. W postępowaniach dotyczących przedsiębiorstw możliwe są różne scenariusze, w tym sprzedaż części aktywów lub praw do marki.

Pracownicy zgłaszają problemy z wypłatami

Jednym z najpoważniejszych wątków pojawiających się w publicznych komentarzach są zaległości wobec pracowników. Wpisy z 2026 r. dotyczą m.in. niewypłaconych wynagrodzeń, odpraw oraz ekwiwalentów za niewykorzystany urlop.

W komentarzu z 13 lipca 2026 r. osoba przedstawiająca się jako były pracownik opisywała, że 30 czerwca pracownicy mieli otrzymać wiadomość o wysłaniu wypowiedzeń, a od 1 lipca przestać świadczyć pracę. Według tej relacji za czerwiec wypłacono około 2 tys. zł, przy czym pracownicy mieli zostać poinformowani, że firma nie wypłaci większej kwoty z powodu braku środków.

W tym samym komentarzu wskazano na brak wypłaty odpraw i ekwiwalentów za urlop oraz problemy z otrzymaniem świadectw pracy. Są to jednak relacje pracowników, a nie oficjalne stanowisko przedsiębiorstwa.

Jeszcze wcześniej, 21 maja 2026 r., były pracownik zarzucał firmie brak wypłaty należnych świadczeń i brak odpowiedzi na wezwania dotyczące zaległości. Z kolei komentarz z 16 lipca 2026 r. dotyczył niewypłaconych pieniędzy za wykonaną pracę oraz braku kontaktu ze strony przedsiębiorstwa.

Najświeższa z przytoczonych wypowiedzi pochodzi z 12 sierpnia 2026 r. Jej autor, przedstawiający się jako były pracownik, twierdzi, że do Państwowej Inspekcji Pracy miało trafić wiele skarg, a przeprowadzenie kontroli miało być utrudniane przez zarząd. Również ta informacja wymaga potwierdzenia w oficjalnych źródłach.

Koniec marki czy zmiana właściciela?

Obecna sytuacja Organique pozostawia kilka kluczowych pytań dotyczących przyszłości przedsiębiorstwa i samej marki. Nie wiadomo, czy zakończenie działalności operacyjnej będzie oznaczało likwidację marki, czy też prawa do niej mogą zostać zaoferowane potencjalnemu inwestorowi.

image

Koniec polskiej marki Organique. Po 27 latach producent kosmetyków zamyka działalność

Istotne znaczenie może mieć również majątek przedsiębiorstwa. W relacjach pracowników pojawiają się informacje o sprzedaży wyposażenia produkcyjnego oraz nieruchomości związanych z działalnością firmy, w tym zakładu w Obornikach i magazynu w Szewcach. Nie zostało jednak oficjalnie potwierdzone, jaki jest obecnie status tych aktywów.

Historia Organique pokazuje jednocześnie, jak zmienił się polski rynek kosmetyczny w ciągu ostatnich 27 lat. Marka zaczynała w 2000 r., gdy segment kosmetyków naturalnych był znacznie mniejszy niż obecnie, i przez lata budowała rozpoznawalność w oparciu o własne produkty, sklepy oraz ofertę dla sektora SPA.

Teraz działalność sprzedażowa została wstrzymana, a firma zapowiada oficjalne stanowisko. Do czasu jego publikacji przyczyny zakończenia działalności, skala zobowiązań oraz dalsze losy Organique pozostają niejasne. Z punktu widzenia rynku kosmetycznego będzie to istotny przypadek zarówno ze względu na 27-letnią historię marki, jak i skalę zmian, które według relacji pracowników miały poprzedzić obecny kryzys. 

Redakcja zwróciła się do Tomasza Czarskiego z prośbą o komentarz, nie został on jednak udzielony do momentu publikacji tekstu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. sierpień 2026 07:09