StoryEditor
Producenci
15.09.2024 13:11

Unilever i Accenture rozszerzają partnerstwo strategiczne, by stosować generatywną AI w celu zwiększenia produktywności

Unilever i Accenture chcą wspólnie ustanowić nowy branżowy standard zastosowania generatywnej AI w zwiększaniu produktywności oraz wydajności biznesu.

Unilever rozszerzył współpracę strategiczną z Accenture, by uprościć swój trzon usług cyfrowych i zwiększyć wydajność działania przedsiębiorstwa. To, co firmy wypracują przez kolejne lata, ma stać się nowym branżowym standardem w zakresie produktywności opartej na generatywnej sztucznej inteligencji. Uwzględni on skalowanie przypadków, które okazały się skuteczne w zakresie redukcji kosztów i wydajności operacyjnej w firmie tak, by można było zastosować je na całym świecie.

Nawiązane przez Unilever i Accenture partnerstwo podkreśla znaczenie generatywnej AI w kształtowaniu strategii korporacyjnych. Najprawdopodobniej firmy korzystające ze sztucznej inteligencji w celu usprawnienia operacji uzyskają przewagę nad innymi.

Czytaj też: Do czego Unilever, właściciel marki Dove, wykorzystuje sztuczną inteligencję?

– W Unilever wprowadziliśmy już 500 aplikacji opartych na AI, co pomaga nam osiągnąć nowe poziomy wydajności. W miarę dojrzewania sztucznej inteligencji, widzimy w niej coraz większy potencjał. (...) Dzięki światowej klasy narzędziom i możliwościom Accenture, będziemy mogli analizować, gdzie i w jaki sposób AI może osiągnąć największy wpływ transformacyjny i przynieść największe zyski – skomentował Hein Schumacher, dyrektor generalny Unilever.

Aplikacje wykorzystywane przez Unilever obejmują różne obszary działalności, od optymalizacji łańcucha dostaw i rodzajów produktów, aż po marketing i obsługę klienta. Przedsiębiorstwo już w kwietniu 2023 roku opisywało, że zespoły ds. badań i rozwoju Unilever od ponad dekady wykorzystują AI w swojej pracy, by wprowadzać najwyższej klasy innowacje.

„Dokonujemy ogromnych odkryć na temat biologii człowieka oraz interakcji ciała z naszym mikrobiomem, co jest możliwe tylko dzięki dostępowi do danych na dużą skalę, uczeniu maszynowemu i obliczeniom o wielkiej wydajności, które tworzą połączenia, których ludzki mózg nigdy nie byłby w stanie osiągnąć sam. (...) A łącząc to, co najlepsze w technologii, danych i ludziach, identyfikujemy i przewidujemy trendy konsumenckie, zanim te się pojawią” – czytamy na blogu Unilever.

Unilever wprowadził też wykorzystanie AI w asystowaniu w wirtualnych zakupach. Opracował w tym celu dwa programy: BeautyHub Pro i Pond’s Skin Institute. BeautyHub Pro, dostępne na Filipinach oraz w Tajlandii, to oprogramowanie, które na podstawie selfie oraz wypełnionego quizu oferuje spersonalizowane porady w zakresie pielęgnacji skóry i włosów – przedstawia wizualizacje oraz rekomendacje produktów jednej z marek Unilever. Pond’s Skin Institute, dostępne na Filipinach i w Indonezji, w podobny sposób identyfikuje problemy ze skórą. Programy sprawdziły się – osoby korzystające z nich kupują niemal 40 proc. więcej produktów niż te robiące zakupy w innym miejscu.

Czytaj też: Dove chce nauczyć sztuczną inteligencję, jak wygląda prawdziwe piękno

Teraz przedsiębiorstwo ma nadzieję, że wykorzystanie platformy GenWizard należącej do Accenture przyspieszy rozwój technologii oraz produktów cyfrowych. Platforma dysponuje ponad 350 patentami generatywnej AI, narzędzi gotowych do zastosowania oraz frameworków, które można łączyć w celu zapewnienia kompleksowych rozwiązań technologicznych w dowolnym celu biznesowym.

– To kolejny ekscytujący rozdział w naszej trwającej od dziesięcioleci współpracy, który podniesie poprzeczkę w zakresie tego, w jaki sposób przedsiębiorstwa mogą skalować generatywną sztuczną inteligencję, aby zwiększać produktywność. Platforma GenWizard umożliwi Unilever stworzenie pełnego spektrum rozwiązań z wykorzystaniem generatywnej AI w całej swojej działalności, co pomoże zwiększyć wydajność, obciąć koszty, odkryć nowe sposoby pracy oraz ostatecznie pomóc w zwiększeniu przewagi nad konkurencją – skomentowała Julie Sweet, przewodnicząca i dyrektorka generalna Accenture.

Współpraca opiera się na wcześniej ogłoszonym przez obie firmy wysiłku na rzecz zbadania zastosowań skalowania generatywnej AI w operacjach biznesowych Unilever. Teraz koncern przetestuje nowe rozwiązania za pomocą swoich laboratoriów AI Horizon3, by dokonać analizy obszarów, na które generatywna sztuczna inteligencja może mieć znaczny wpływ.

To nie pierwsze innowacje osiągnięte dzięki współpracy Unilever i Accenture. Wcześniej, wraz z Microsoftem oraz jego spółką Avanade, firmy przeprowadziły jedną z największych oraz najbardziej kompleksowych migracji danych do chmury. Transformacja trwała 18 miesięcy i wywołała jak informują firmy zaledwie minimalne zakłócenia w działalności Unilever, a przełożyła się na większą efektywność operacyjną oraz redukcję emisji dwutlenku węgla. Accenture, Microsoft i Unilever wyznaczyły tym samym w branży usług konsumpcyjnych nowe standardy w zakresie migracji danych do chmury.

Czytaj też: Unilever inwestuje w technologie przekształcania CO2 w surowce

Unilever to jeden z wiodących światowych koncernów dostarczających produkty przeznaczone do pielęgnacji ciała i higieny osobistej, środkiczystości oraz żywność. W portfolio przedsiębiorstwa znajduje się ponad 400 marek, których łączna sprzedaż w 2023 roku osiągnęła wartość 59,6 miliarda euro (czyli około 255,7 miliarda złotych). Unilever prowadzi sprzedaż w ponad 190 krajach świata, a z produktów firmy korzysta 3,4 miliarda osób każdego dnia. Przykładowe marki wchodzące w skład Unilever to: Coccolino, Domestos, Persil, Axe, Dove, Rexona czy Timotei.

Accenture to wiodąca firma o globalnym zasięgu pomagająca budować trzon usług cyfrowych firmom, rządom i organizacjom, optymalizować ich pracę oraz przyspieszać wzrost przychodów. Zatrudnia około 750 tysięcy osób, obsługując klientów w ponad 120 krajach

Anna Tess Gołębiowska

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
22.05.2026 10:39
Baiba Čipa-Ziemele, Dzintars: Polska to dla nas zupełnie inny rynek, z wysoką konkurencyjnością
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars / mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
/ mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars / mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
/ mat.pras.
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki Dzintars
Gallery

Ma 175 lat tradycji, własne laboratoria i niemal 40 proc. udziału w swoim segmencie na rodzimym rynku. Dzintars, legenda bałtyckiej kosmetyki, oficjalnie debiutuje w Polsce – w drogeriach Rossmann. Baiba Čipa-Ziemele, chief marketing & export officer marki, w rozmowie o strategii podboju polskiego rynku zdradza, jak smakiem rabarbaru i czarnej porzeczki chce przekonać do siebie pokolenie Z oraz millenialsów.

Jako marka Dzintars zadebiutowaliście właśnie na polskim rynku. Z jakimi kluczowymi przewagami konkurencyjnymi wchodzicie na półki naszych drogerii?

Wejście na Polski rynek było dla nas głównym celem w tym roku i bardzo się cieszymy, że już oficjalnie wystartowaliśmy. Jeżeli chodzi o przewagi konkurencyjnie, to na pewno wyróżnia nas połączenie skuteczności, nowoczesnych technologii i bardzo wyrazistego podejścia do kategorii oral care. Linia Asari, od której rozpoczęliśmy naszą sprzedaż w Polsce, oferuje formuły zawierające do 95 proc. składników pochodzenia naturalnego – najwyższy w porównaniu z konkurencją według szeroko zakrojonych badań, a także wysoką zawartość biodostępnego fluoru (nawet 94 proc. całkowitej deklarowanej ilości, podczas gdy średnia rynkowa wynosi od 73 proc. do 86 proc.). Nie bez znaczenia są też niestandardowe smaki, takie jak rabarbar czy czarna porzeczka.

Czy taki triumwirat wyróżników towarzyszy firmie od początku jej działalności?

Dzintars to marka kosmetyczna obecna na rynku od lat 50. XX wieku, której historia sięga ponad 175 lat i wywodzi się z łotewskiej fabryki H.A. Brieger, założonej w 1849 roku. Od lat rozwijamy produkty w oparciu o własne laboratoria i doświadczenie ekspertów, łącząc naturalne składniki z nowoczesną kosmetologią. Dziś jesteśmy jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek kosmetycznych w krajach bałtyckich i konsekwentnie rozwijamy naszą obecność na rynkach międzynarodowych. Chcemy pokazać, że codzienna higiena jamy ustnej może być jednocześnie skuteczna, nowoczesna i przyjemna w smaku.

Kim jest wasz główny konkurent na Łotwie, a kogo widzicie w tej roli w Polsce?

Rynek kosmetyczny jest dziś niezwykle konkurencyjny. Działa na nim wiele silnych marek lokalnych i międzynarodowych. Każda z kategorii, w których jesteśmy obecni, charakteryzuje się inną dynamiką konkurencji, a ze względu na bardzo szerokie portfolio produktów rywalizujemy o uwagę konsumentów z wieloma brandami. Na Łotwie mamy jednak bardzo dobrze ugruntowaną pozycję i silną rozpoznawalność marki. W sierpniu 2025 r. Linia Asari osiągnęła 39 proc. udziału na rynku łotewskim w segmencie past owocowych i ziołowych. Wśród 20 najlepiej sprzedających się produktów znalazły się wszystkie cztery warianty smakowe past. Od 2021 roku Dzintars jest obecny również na Litwie, w Estonii i Gruzji.

A jak postrzegacie Polskę?

Polska to dla nas zupełnie inny i zdecydowanie większy rynek, z dużo większą liczbą marek i bardzo wysoką konkurencyjnością. Uważnie analizujemy działania konkurencji oraz staramy się świadomie dopasowywać nasze działania do specyfiki tego rynku. Jednocześnie trudno wskazać jednego głównego konkurenta, ponieważ nasze portfolio nie ogranicza się wyłącznie do past do zębów. Również w kategorii higieny jamy ustnej mierzymy się z silną konkurencją - zarówno ze strony globalnie rozpoznawalnych marek, jak i silnych lokalnych brandów obecnych na polskim rynku.

Decyzja o wejściu na polski rynek z linią Asari była przede wszystkim efektem dostrzeżenia przez nas oraz naszych partnerów dystrybucyjnych przestrzeni dla produktów oferujących bardziej unikalne podejście do smaków oraz doświadczenia konsumenckiego w kategorii oral care. Ale chcemy rozwijać swoje portfolio na tym rynku, wprowadzając nowe produkty, nowe kategorie, u kolejnych partnerów z branży retail.

Wróćmy jeszcze do waszego rodzimego rynku: jaki profil klienta docelowego przyniósł wam sukces na Łotwie?

Na rynku łotewskim obserwujemy szczególnie duże zainteresowanie naszą marką w grupie wiekowej 25–44 lata. Są to konsumenci świadomi tego, jakie produkty wybierają, zwracający uwagę na transparentność składów oraz ceniący zarówno skuteczność działania, jak i bardziej premium doświadczenie związane z codzienną pielęgnacją. To także osoby wrażliwe na design i estetykę marek, które potrafią połączyć dziedzictwo z nowoczesnym, odważnym wizerunkiem. Właśnie z myślą o takim odbiorcy powstała linia Asari i dziś widzimy, że jest to wyjątkowo lojalna i zaangażowana grupa konsumentów. Zauważamy również, że bardzo dobrze sprawdza się połączenie wysokiej jakości premium z jednocześnie przystępną ceną. Nasi konsumenci zwracają uwagę nie tylko na skuteczność produktów, ale także na skład, design oraz całościowe doświadczenie związane z codzienną troską o siebie.

W Polsce to też będzie wasza grupa docelowa?

W Polsce chcemy docierać przede wszystkim do dwóch grup. Pierwszą jest Gen Z, czyli osoby w wieku około 15–30 lat, które bardzo aktywnie korzystają z TikToka i social mediów, traktując je jako główne miejsce odkrywania nowych produktów i trendów. Widzimy, że coraz mocniej rozwijają się tam trendy związane z self care czy bardziej estetycznym podejściem do codziennej higieny. Drugą grupą są millenialsi w wieku 31–44 lat, którzy podejmują bardziej świadome i pragmatyczne decyzje zakupowe.

Jakie trendy rynkowe z krajów bałtyckich chcecie przenieść do Polski?

Jednym z najbardziej wyraźnych trendów, które obserwujemy na rynkach bałtyckich, jest rosnące zainteresowanie produktami do higieny jamy ustnej, których używanie sprawia konsumentom autentyczną przyjemność - gdzie smak, tekstura i doświadczenie sensoryczne są równie istotne jak skuteczność działania potwierdzona klinicznie. Idea, że mycie zębów może być przyjemnym codziennym rytuałem, a nie wyłącznie funkcjonalnym obowiązkiem, bardzo mocno rezonowała z konsumentami w krajach bałtyckich i w dużej mierze przyczyniła się do sukcesu linii Asari.

Widzimy również silne zainteresowanie produktami, które oferują jakość premium, pozostając jednocześnie przystępnymi cenowo. Konsumenci oczekują dziś wysokiej jakości oraz transparentności składów, ale bez konieczności płacenia cen typowych dla segmentu luksusowego.

Kolejnym istotnym trendem jest rosnące znaczenie wyrazistej identyfikacji wizualnej marki, szczególnie wśród młodszych konsumentów, którzy odkrywają produkty za pośrednictwem mediów społecznościowych i oczekują, że opakowanie oraz estetyka będą spójne z jakością produktu. To właśnie te trendy chcemy rozwijać również na polskim rynku.

Czy wasze receptury wykorzystują unikalne, lokalne składniki z regionu bałtyckiego?

W recepturach bardzo ważną rolę odgrywa połączenie naturalnych składników, lokalnego know-how oraz własnych badań rozwijanych przez Dzintars od dziesięcioleci. Produkty powstają w naszym własnym laboratorium na Łotwie i są rozwijane przez specjalistów w oparciu o ponad 50 lat badań w obszarze oral care. Współpracujemy również z lokalnymi producentami i dostawcami z regionu bałtyckiego, pozyskując naturalne ekstrakty, miód, proteiny oraz składniki botaniczne charakterystyczne dla tamtejszego środowiska naturalnego. Takie podejście do sourcingu jest dla nas nie tylko gwarancją jakości, ale również ważnym elementem historii marki. Region bałtycki ma bogatą tradycję wykorzystywania składników pochodzenia naturalnego w pielęgnacji i właśnie to dziedzictwo postrzegamy jako jeden z wyróżników marki Dzintars.

Potwierdzeniem naszego podejścia do jakości i innowacji jest także uzyskany w lutym 2025 roku certyfikat ISO 13485, który potwierdza zdolność firmy do rozwoju i produkcji wyrobów medycznych.

Czy formuły produktów były modyfikowane pod kątem preferencji polskich konsumentów?

Na ten moment wprowadzamy do Polski formuły opracowane pierwotnie na rynku łotewskim, gdzie Asari osiągnęło bardzo dobre wyniki i dużą popularność wśród konsumentów. Wierzymy, że unikalne smaki i nasze podejście do oral care mają duży potencjał również w Polsce.

Jaki model dystrybucji planujecie: drogerie sieciowe, apteki czy salony beauty?

Na ten moment koncentrujemy się przede wszystkim na współpracy z siecią Rossmann, gdzie pasty Asari są już dostępne we wszystkich ponad 1800 sklepach w Polsce. To dla nas bardzo ważny partner i mocny fundament do budowania obecności marki na polskim rynku.

Jednocześnie prowadzimy już rozmowy z kolejnymi drogeriami oraz sieciami sklepów, które mogą być następnym naturalnym krokiem w rozwoju dystrybucji Dzintars w Polsce.

Czy stawiacie na własny e-commerce, czy szukacie partnerów typu marketplace?

Obecnie koncentrujemy się przede wszystkim na budowaniu wizerunku marki w Polsce i rozwijaniu współpracy z partnerami handlowymi. Produkty są już dostępne zarówno stacjonarnie, jak i online w sieci Rossmann.

Jakie są Wasze plany logistyczne zapewniające ciągłość dostaw z Łotwy?

Ciągłość dostaw jest dla nas kwestią priorytetową, dlatego od początku budowaliśmy model logistyczny zapewniający stabilną dostępność produktów na wszystkich rynkach, na których jesteśmy obecni. Nasza produkcja odbywa się w Rydze na Łotwie, a za fizyczny przepływ towarów do Polski odpowiadają sprawdzeni partnerzy dystrybucyjni.

Utrzymujemy odpowiednie poziomy zapasów, które pozwalają nam elastycznie reagować zarówno na wahania popytu, jak i sezonowe wzrosty sprzedaży. Proces planowania produkcji jest również ściśle skoordynowany z prognozami naszych partnerów handlowych.

Atutem - z perspektywy logistycznej - jest także niewielka odległość między Łotwą a Polską, co umożliwia stosunkowo szybkie uzupełnianie dostaw. Wraz ze wzrostem skali działalności na polskim rynku jesteśmy przygotowani do dalszego zwiększania mocy produkcyjnych i powierzchni magazynowych tak, aby zapewnić nieprzerwaną dostępność produktów.

Jakie macie cele na ten rok związane z Polską, a jakie długoterminowe?

W tym roku naszym głównym celem jest zbudowanie rozpoznawalności marki Dzintars i linii Asari oraz dalszy rozwój dystrybucji. Chcemy przede wszystkim pokazać polskim konsumentom nasze podejście do oral care, które łączy skuteczność, naturalne składniki i bardziej sensoryczne doświadczenie produktu. Skupiamy się również na analizie rynku i bardzo uważnym obserwowaniu reakcji konsumentów.

Długoterminowo patrzymy na Polskę jako jeden z kluczowych rynków rozwoju w Europie Środkowej. Nasze portfolio nie ogranicza się wyłącznie do past do zębów, dlatego w przyszłości widzimy potencjał do rozszerzania obecności Dzintars o kolejne kategorie kosmetyczne i dalszego budowania marki w segmencie beauty.

Które produkty stanowią wasz bestsellerowy trzon (TOP3 sprzedaży)?

Wśród produktów z linii Asari naszymi trzema najlepiej sprzedającymi się wariantami są pasta do zębów Pigwa i Jabłko, która od momentu premiery pozostaje numerem jeden sprzedaży i jest ceniona za świeże, energetyzujące połączenie smaków; pasta Czarna Porzeczka, która okazała się pozytywnym zaskoczeniem oraz zdobyła bardzo lojalną grupę odbiorców, szczególnie wśród młodszych konsumentów; oraz Pomarańcza i Mięta, wybierana przez osoby poszukujące bardziej klasycznego efektu świeżości w nowoczesnym wydaniu.

Bardzo obiecujące wyniki od początku sprzedaży osiąga również nowo wprowadzona żelowa pasta Wild Strawberry i spodziewamy się, że wraz z rozwojem dystrybucji dołączy ona do grona naszych bestsellerów. Jeśli spojrzymy szerzej na całe portfolio marki, to w TOP3 kategorii sprzedażowych znajdują się obecnie pasty do zębów, produkty do pielęgnacji skóry oraz ust.

Katarzyna Pierzchała
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
21.05.2026 16:52
Koniec ery zgadywania w suplementacji. Amerykański gigant Function przejął SuppCo
Konsumenci kupują suplementy pod wpływem mody, reklam oraz rekomendacji znanych influencerówshutterstock

Konsumenci kupują suplementy pod wpływem mody, reklam oraz rekomendacji znanych influencerów. Niestety często wybierają dawki niezgodne z potrzebami organizmu. Połączenie badań laboratoryjnych z niezależną weryfikacją produktów ma całkowicie odmienić ten rynek.

Większość ludzi traktuje preparaty witaminowe oraz mineralne jako uniwersalne produkty, dobre dla każdego organizmu. Wypada zauważyć, że modne trendy w mediach społecznościowych wprawdzie napędzają masową sprzedaż w aptekach i drogeriach, ale rzadko idą w parze z realnym zapotrzebowaniem. Konsumenci ryzykują zdrowie, samodzielnie dobierając przypadkowe dawki substancji aktywnych pochodzących z niesprawdzonych, detalicznych źródeł.

Jak donosi Nutrition Insight, amerykańska platforma monitorowania zdrowia Function postanowiła rozwiązać ten problem i przejęła firmę SuppCo. Tym samym kupujący zyskają jednoczesny dostęp do zaawansowanych analiz laboratoryjnych oraz obiektywnych ocen gotowych preparatów. Taka fuzja pozwala precyzyjnie śledzić realny wpływ konkretnych składników diety na ludzką biologię w miarę upływu czasu.

– Zamiast zgadywać, użytkownicy mogą lepiej zrozumieć, czego rzeczywiście potrzebuje ich organizm, identyfikować produkty wyższej jakości spełniające bardziej rygorystyczne standardy oraz śledzić, jak te składniki wpływają na ich biologię w czasie – tłumaczy w rozmowie z Nutrition Insight Jonathan Swerdlin, dyrektor generalny i współzałożyciel Function.

image

Jak Polacy kupują OTC? Większość szuka okazji cenowych w gazetkach z promocjami [Raport Blix i Kantar]

Warto wspomnieć, że przejęta spółka SuppCo prowadzi program niezależnej certyfikacji preparatów pod nazwą “Tested by SuppCo”. Przedstawiciele firmy kupują towary w sklepach detalicznych całkowicie anonimowo, a następnie weryfikują zawartość składników aktywnych w akredytowanych laboratoriach ISO 17025. Podmiot celowo nie czerpie żadnych bezpośrednich zysków ze sprzedaży recenzowanych produktów.

Niezależność od marek suplementacyjnych stanowi fundament całego systemu oceny jakości o nazwie “Trust Score”. Platforma gromadzi obecnie szczegółowe dane o przeszło 35 tysiącach produktów i analizuje pół miliona schematów dawkowania. 

Połowa produktów nie spełnia norm

Prawidłowe zarządzanie zdrowiem wymaga stałego monitorowania parametrów życiowych za pomocą markerów biologicznych. Jednak tradycyjna opieka medyczna rzadko oferuje pacjentom tak swobodny dostęp do diagnostyki bez wcześniejszego skierowania lekarskiego. Nowy model działania traktuje każdą witaminę jako substancję czynną, która bezpośrednio modyfikuje parametry laboratoryjne krwi oraz wpływa na długoterminową kondycję fizyczną.

Jak informuje Nutrition Insight, wewnętrzne analizy z 2025 roku wykazały porażające odchylenia od norm w branży wellness. Eksperci przetestowali najchętniej kupowane preparaty w siedmiu kategoriach produktowych, które generowały masową sprzedaż internetową. Około połowa zbadanych próbek nie posiadała składu zgodnego z oficjalną deklaracją producenta umieszczoną na etykiecie butelki.

image

Maria Sharapova inwestuje w suplementy dla kobiet. Marka Amulet stawia na zdrowe hormony

Sztuczna inteligencja sprawdzi krew

Rynek boryka się obecnie z plagą marek, które powstają błyskawicznie w celu zdobycia chwilowego rozgłosu w sieci. Producenci wykorzystują system honorowy, w którym nikt nie weryfikuje rzetelności opisów marketingowych przed faktycznym wprowadzeniem towaru do obrotu. Cyfrowa platforma ma stanowić skuteczną tarczę ochronną dla konsumentów poszukujących rzetelnych informacji.

– Ludzie zasługują na wiedzę o tym, co naprawdę znajduje się w kupowanej butelce, a nie tylko o tym, co obiecuje marketing na etykiecie – podkreśla w rozmowie z Nutrition Insight Steve Martocci, dyrektor generalny i współzałożyciel SuppCo.

Przyszłość branży należy do spersonalizowanych systemów operacyjnych zdrowia opartych na sztucznej inteligencji. Nowoczesne narzędzia technologiczne połączą wyniki badań krwi, rezonansu magnetycznego oraz codzienne nawyki w jeden spójny algorytm. Dynamiczne zalecenia będą ewoluować razem ze zmieniającą się biologią człowieka, zastępując statyczne średnie populacyjne.

To ogromny krok naprzód dla całej kategorii. Przez lata branża mówiła o personalizacji, nie będąc w stanie jej realnie zapewnić. Nie da się spersonalizować zestawu suplementów bez niezależnej oceny jakości produktów i rzeczywistego, ciągłego obrazu tego, co dzieje się w organizmie człowieka – konkluduje Martocci.

Źródło: Nutrition Insight

Zobacz także:

image

Drogerie rzucają wyzwanie dyskontom: Rossmann i DM walczą o „koszyk zdrowia” Polaków

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. maj 2026 13:48