StoryEditor
Rynek i trendy
31.08.2026 12:09

Dolly Parton nie zarobiła na kosmetykach tyle, ile mogła. I to być może było jej największe branżowe dziedzictwo.

25 singli na pierwszym miejscu listy Billboardu, rekord wśród kobiet wykonujących muzykę country, kontrakt kosmetyczny wart 2 mln dolarów już w latach 90. i portfolio zapachów rozwijane współcześnie. Dolly Parton, która zmarła we wtorek w Nashville w wieku 80 lat po krótkiej walce z chorobą nowotworową, pozostawiła po sobie nie tylko muzyczne imperium. Dla branży beauty była ikoną, która dekadami konsekwentnie udowadniała, że sztuczny wygląd i autentyczność wcale nie muszą się wykluczać.

image
Dolly Parton Wigs
Dolly Parton przez całą karierę budowała wizerunek oparty na pozornej sprzeczności. Z jednej strony była ucieleśnieniem maksymalizmu: wielkie blond włosy, peruki, mocny makijaż, sztuczne rzęsy, manicure i stroje pokryte kryształkami. Z drugiej – otwarcie mówiła o tym, że jej wygląd jest świadomie wykreowany i wymaga czasu, pieniędzy oraz zabiegów.

– Potrzeba dużo czasu i pieniędzy, żeby wyglądać tak tanio – żartowała w swojej autobiografii z 1994 roku.

Ta autoironia była jednym z fundamentów jej marki osobistej. Jej pierwszy przebój, „Dumb Blonde”, który trafił na listy przebojów, również opierał się na grze ze stereotypem „głupiej blondynki”. Parton wykorzystywała stereotypy dotyczące kobiecego wyglądu, jednocześnie konsekwentnie je podważając. "Dowcipy o głupich blondynkach mnie nie obrażają — nie jestem ani głupia, ani nie jestem blondynką", powiedziała w jednym z wywiadów.

Rekord 25 numerów jeden i biznes jak okiem sięgnąć

Dolly Parton była jedną z najbardziej skutecznych biznesowo artystek swojego pokolenia. Zdobyła 25 pierwszych miejsc na country liście Billboardu, ustanawiając rekord wśród kobiet. Talent kompozytorski i popularność sceniczną przełożyła następnie na kolejne przedsięwzięcia – od kariery filmowej, przez park rozrywki, po rozbudowany system licencji i współprac komercyjnych.

Jej działalność biznesowa obejmowała partnerstwa m.in. z Good American, Duncan Hines, Kendra Scott i Krispy Kreme. Co ciekawe, mimo że jej wizerunek od dziesięcioleci był nierozerwalnie związany z kosmetykami i stylizacją, sama Parton relatywnie ostrożnie wykorzystywała swój potencjał komercyjny w branży beauty.

Pierwszą dużą próbę podjęła w 1993 roku, podpisując z Revlonem kontrakt o wartości 2 mln dolarów na kolekcję Beauty Confidence. Projekt ostatecznie nie został zrealizowany zgodnie z pierwotnymi planami z powodu różnic dotyczących m.in. treści reklamy telewizyjnej typu infomercial. Revlon wypuścił jednak linię peruk sygnowanych nazwiskiem artystki.

Dopiero kilkadziesiąt lat później jej obecność w branży beauty nabrała bardziej metodycznego, przemyślanego charakteru.

Od zapachów do makijażu. Scent Beauty rozwija markę Dolly Parton

Pod koniec 2020 roku firma Edge Beauty, która później zmieniła nazwę na Scent Beauty, poinformowała o uzyskaniu licencji na tworzenie zapachów związanych z Dolly Parton. Portfolio było następnie stopniowo rozszerzane i obejmuje obecnie około siedmiu produktów zapachowych.

Wiele z nich nawiązuje bezpośrednio do rodzinnego Tennessee i estetyki amerykańskiego Południa. Wśród nazw znalazły się m.in. Smoky Mountain, Tennessee Sunset, Scent From Above oraz Dancing Fireflies.

image

Dolly Parton poszerza kolekcję zapachów Front Porch i działa w ramach CSR

W 2024 roku współpraca Parton z Scent Beauty została rozszerzona o segment makijażowy. Według Steve’a Mormorisa, CEO Scent Beauty, artystka aktywnie uczestniczyła w procesie kreatywnym – zarówno przy tworzeniu kompozycji zapachowych, jak i projektowaniu opakowań.

– Tworzyła zapachy odnoszące się do jej południowych korzeni, kobiecości i zamiłowania do kwiatów. Pracowała również nad opakowaniami pokrytymi kryształkami i motywami motyli, które były dla niej symbolem zdolności do marzeń – podkreśla Mormoris.

Dla Scent Beauty współpraca z Parton była więc czymś więcej niż klasycznym wykorzystaniem wizerunku celebrytki. Marka osobista artystki miała bezpośrednio wpływać na estetykę i koncepcję produktów.

image
Revlon
„Jeśli coś zwisa, opada albo przeszkadza, poprawię to”

Największy wpływ Dolly Parton na branżę beauty prawdopodobnie nie wynika jednak z liczby sprzedanych perfum czy wartości kontraktów licencyjnych. Jej znaczenie polegało przede wszystkim na otwartym podejściu do modyfikowania własnego wyglądu.

W czasach, gdy wiele znanych osób zaprzeczało korzystaniu z chirurgii plastycznej, Parton publicznie mówiła o swoich zabiegach. Jej słynne wypowiedzi na ten temat – od „Jeśli coś zwisa, opada albo się ciągnie, podciągnę to, odsysam lub wyrwę” po stwierdzenie, że jest „self-made woman i ma rachunki od lekarzy, żeby to udowodnić” – łączyły humor z całkowitym brakiem potrzeby ukrywania własnych wyborów.

To podejście zwraca dziś uwagę specjalistów z branży medycyny estetycznej. Deepak Dugar, chirurg plastyczny, podkreśla, że Parton pokazała, iż korzystanie z zabiegów nie musi oznaczać utraty własnej tożsamości. "Przez lata zmieniały się jej włosy, makijaż i wygląd, a ona otwarcie korzystała z zabiegów kosmetycznych. Ale kiedy patrzyło się na Dolly, nigdy nie miało się wrażenia, że wygląda jak ktoś inny. Zawsze wyglądała jak Dolly" – zauważył w wypowiedzi dla Beauty Independent.

image

Po perfumach przyszedł czas na szminki. Dolly Parton wypuszcza nową linię kosmetyków

To właśnie zachowanie rozpoznawalności i indywidualnego charakteru staje się obecnie jednym z ważniejszych tematów w dyskusji o medycynie estetycznej. W świecie zdominowanym przez powtarzalne trendy, media społecznościowe i coraz bardziej ujednolicone wzorce urody, jej przykład pokazuje alternatywną drogę: modyfikowanie wyglądu bez kopiowania cudzej twarzy czy stylu.

Maksymalizm zamiast „quiet beauty”

Dolly Parton przez dekady reprezentowała podejście, które można uznać za przeciwieństwo współczesnego minimalizmu estetycznego. Nie próbowała ukrywać makijażu, sprawiać wrażenia, że „obudziła się taka”, ani dostosowywać się do aktualnej definicji naturalności.

Sercem wypełniającej całe pomieszczenia osobowości Parton były jej platynowoblond włosy, dzięki ogromnej kolekcji peruk. „To było staromodne podejście do stylizacji z romantyzmem i fantazją królowych muzyki country lat 80.” – mówi Rachael Gibson, dziennikarka znana jako The Hair Historian, w wypowiedzi dla InStyle. Chociaż kształt jej włosów zmieniał się na przestrzeni lat, od bufiastego tapirowania w stylu lat 60. po pierzastą fryzurę typu mullet, ogromna objętość i odcień tlenionego blondu pozostały niezmienne. „Zawsze były duże i blond, czy to loki, czy warstwowe, tapirowane, długie włosy. Były to kluczowe cechy, a wszystko inne po prostu się na nich nadbudowywało.”

image
Revlon
Jak zauważa dziennikarka beauty Kirbie Johnson, Parton świadomie reprezentowała „za dużo” – w świecie, w którym kobiety, szczególnie wraz z wiekiem, często słyszą, że powinny się wizualnie minimalizować.

Jednocześnie jej przekaz nie polegał na zachęcaniu innych do kopiowania jej wyglądu. Przeciwnie, sama wielokrotnie podkreślała, że każdy powinien odnaleźć własną definicję piękna, i nie ukrywała, że jej koncept piękna jest też stricte użytkowy. Jej akrylowe paznokcie, często pomalowane na kolor czerwieni wozu strażackiego, były nie tylko wisienką na torcie jej wizualnej prezentacji, ale także jej instrumentem. W 2019 roku, podczas występu w programie The Tonight Show Starring Jimmy Fallon, Parton ujawniła, że ​​odegrały one kluczową rolę w powstaniu jej przeboju z 1980 roku „9 to 5”. Linię basową tworzyła, stukając akrylowymi paznokciami o siebie, co naśladowało dźwięk maszyny do pisania. W książeczce jej płyty znajduje się nawet dopisek tam, gdzie zazwyczaj podaje się, który artysta używał konkretnego instrumentu: „Nails by Dolly”.

To właśnie ten aspekt jej dziedzictwa jest szczególnie aktualny dla branży beauty. Dolly Parton udowodniła, że autentyczność nie musi oznaczać rezygnacji z peruk, sztucznych rzęs, makijażu czy chirurgii plastycznej. Można świadomie konstruować własny wizerunek, wydawać pieniądze na jego utrzymanie i jednocześnie pozostawać wiarygodnym.

Dla branży, która coraz częściej komunikuje indywidualizm i różnorodność, Parton była przykładem konsekwencji na długo przed tym, zanim „autentyczność” stała się marketingowym hasłem. Jej największą lekcją dla beauty nie jest więc konkretny produkt, trend czy technika makijażu. Jest nią przekonanie, że piękno nie musi oznaczać dostosowania się do obowiązującego standardu.

Jak podsumowuje jedna z najczęściej przywoływanych zasad Dolly Parton: najpierw trzeba dowiedzieć się, kim się jest, a potem robić to świadomie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Katarzyna Warzecha, Gabona: K-Beauty zmienia tradycyjne kategorie kosmetyczne. Na czym polega jej siła? [FBK 2026]
Katarzyna Warzecha, Gabonawiadomoscikosmetyczne.pl

K-Beauty przestało być niszowym trendem i coraz mocniej wpływa na ofertę marek kosmetycznych. Koreańskie podejście do pielęgnacji, wielofunkcyjne formuły, innowacyjne opakowania i nowe spojrzenie na makijaż inspirują również europejskich producentów. O tym, jak przenosić te rozwiązania na polski rynek i dlaczego kluczowe pozostaje dopasowanie oferty do lokalnego konsumenta, mówiła Katarzyna Warzecha, General Manager w Gabona, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

W tym artykule przeczytasz:

  • K-Beauty wychodzi poza niszę
  • Najpierw pielęgnacja, później makijaż
  • Wielofunkcyjność wymaga jasnej komunikacji
  • Europejskie marki inspirują się Koreą
  • Lokalny konsument wyznacza granice trendu

K-Beauty wychodzi poza niszę

Koreańskie kosmetyki coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność na rynku, a ich znaczenie wykracza poza zainteresowanie pojedynczymi produktami czy sezonowymi trendami. K-Beauty staje się kategorią, która realnie sprzedaje się i wpływa na kierunki rozwoju branży. Jej siła wynika między innymi z wielofunkcyjności produktów oraz podejścia do pielęgnacji, które nie ogranicza się do tradycyjnego podziału na kosmetyki dla kobiet i mężczyzn.

– K-Beauty przestało być niszową ciekawostką. Stało się kategorią, która dobrze się sprzedaje i wyznacza trendy. Między innymi dzięki multifunkcjonalności i zdjęciu ograniczeń, które na polskim rynku były, na przykład, związane z genderowaniem, gdyż K-beauty nie ma płci – podkreślała Katarzyna Warzecha podczas debaty „Hybrid Beauty. Trendy, które zmieniają tradycyjne kategorie kosmetyczne”.

Najpierw pielęgnacja, później makijaż

Jedną z cech wyróżniających koreańskie podejście do urody jest traktowanie pielęgnacji jako podstawy całego efektu. Makijaż nie stanowi odrębnego etapu, lecz uzupełnia pracę nad kondycją skóry.

– Tu liczy się, żeby ta "baza”, skóra, była zadbana. Dopiero do tego dochodzi makijaż – mówiła Warzecha.

Podobne podejście widać w produktach do makijażu, które coraz częściej łączą funkcje upiększające z pielęgnacyjnymi. Przykładem jest kategoria produktów do ust, na którą koreańskie marki zwracają szczególną uwagę.

– K-Beauty bardzo skupia się na ustach. W Korei usta są ważniejsze od oczu. I faktycznie te usta są ogrywane tam na wiele sposobów. To, co jest innego w tych markach, to to, że wszystkie konsystencje są pielęgnujące. Nawet tinty matowe w tych markach odżywiają i nawilżają – wskazywała przedstawicielka Gabona.

image

Łukasz Matyński, Media Choice: Sama świadomość marki nie zapełni koszyka klienta [FBK 2026]

Wielofunkcyjność wymaga jasnej komunikacji

Łączenie kilku właściwości w jednym kosmetyku to kolejny ważny element strategii produktowej. Sama liczba deklarowanych korzyści nie przesądza jednak o sukcesie. Z perspektywy marketingowej istotne pozostaje wskazanie jednej, najważniejszej obietnicy, którą konsument zrozumie już w miejscu sprzedaży.

– Nawet jeżeli mamy produkty multifunkcjonalne, to na koniec dnia marketer powinien wybrać korzyść kluczową, którą można zakomunikować już przy półce. Na koniec dnia klient jest tak wyedukowany, że nie oczekuje jednego efektu, tylko tego, że produkt, którego szuka, będzie obładowany wartościami – zaznaczyła Warzecha.

Europejskie marki inspirują się Koreą

Wpływ K-Beauty jest widoczny nie tylko w rosnącym zainteresowaniu koreańskimi produktami. Z koreańskich rozwiązań korzystają również marki europejskie, które próbują przenieść na własne produkty elementy charakterystyczne dla tego segmentu.

– Ten trend koreański jest tak silny, że europejskie marki starają się w niego wbić. Wiele marek czerpie z tego, co jest najlepszego w K-Beauty, czyli między innymi szybkość innowacji czy opakowania, które są inne i ciekawe – mówiła przedstawicielka Gabona.

Wśród przykładów wskazała markę colorgram, której tinty do ust mają opakowania inspirowane piankami marshmallow. Takie rozwiązania pokazują, że konkurencja nie dotyczy wyłącznie składu i działania kosmetyku. Znaczenie ma również forma produktu, sposób jego prezentacji i wyróżnienie go na półce.

image

Bartosz Woźnicki, Inglot: P-beauty to nie mrzonka, ale wykreowanie tego trendu wymaga wsparcia rządu [FBK 2026]

Lokalny konsument wyznacza granice trendu

Koreańskie kosmetyki mogą inspirować producentów, ale nie wszystkie rozwiązania sprawdzą się na każdym rynku. Różnice dotyczą między innymi oczekiwań wobec efektów pielęgnacji, preferencji kolorystycznych i podejścia do wyglądu skóry.

– Istotny jest dobór asortymentu tak, żeby pasował do lokalnego odbiorcy. W Azji popularne jest rozjaśnienie cery, co niekoniecznie by się u nas przyjęło. Kolorystykę trzeba dopasować do lokalnego rynku – podkreślała Warzecha.

Oznacza to konieczność selekcji asortymentu, a nie bezpośredniego kopiowania oferty popularnej w Korei. Produkt, który odnosi sukces na jednym rynku, może wymagać innej gamy kolorystycznej lub odmiennego sposobu komunikacji w Polsce.

K-Beauty pokazuje tym samym, jak zmieniają się granice tradycyjnych kategorii kosmetycznych. Pielęgnacja łączy się z makijażem, jeden produkt może odpowiadać na kilka potrzeb, a inspiracje z rynków azjatyckich wpływają na działania europejskich marek. Ostatecznie o powodzeniu tych rozwiązań decyduje jednak to, czy producent potrafi przełożyć globalny trend na konkretną potrzebę lokalnego konsumenta.

O Forum Branży Kosmetycznej

Forum Branży Kosmetycznej to biznesowe wydarzenie dla branży kosmetycznej łączące konferencję, przestrzeń wystawienniczą i networking. Skupia się na dostarczaniu wiedzy na temat rynku kosmetycznego, wiodących kategorii, trendów, konsumenckich, rozwoju kanałów sprzedaży oraz wyzwań stojących przed branżą. FBK pod skrzydłami Wiadomości Kosmetycznych organizowane jest przez Wydawnictwo Gospodarcze, wydawcę biznesowych portali wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl oraz magazynu „Wiadomości Handlowe”.

 

image
Wiadomości Kosmetyczne
Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Łukasz Bobiński, L’Oréal: Premiumizacja i doświadczenie napędzają rynek beauty. Co dalej z luksusem? [FBK 2026]
Łukasz Bobiński, Chief Growth Officer Lux Division L‘Orealwiadomoscikosmetyczne.pl

Polski rynek kosmetyków premium rozwija się w tempie dwucyfrowym, a konsumenci coraz wyraźniej poszukują produktów, które zapewniają nie tylko jakość, lecz także wyjątkowe doświadczenie. O kierunkach wzrostu sektora beauty, zmianach na rynku luksusowym i wyzwaniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji mówił Łukasz Bobiński, Chief Growth Officer Lux Division w L’Oréal, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

W tym artykule przeczytasz:

  • Kosmetyki premium napędzają wzrost rynku
  • Rynek luksusowy się polaryzuje
  • Więcej selektywnych perfumerii w Polsce
  • Starzenie się społeczeństwa i wpływ AI

Kosmetyki premium napędzają wzrost rynku

Niepewność gospodarcza nie przekreśla perspektyw rozwoju branży kosmetycznej. Zdaniem Łukasza Bobińskiego beauty pozostaje kategorią, w której decyzje zakupowe w dużym stopniu wynikają z emocji. To właśnie ten aspekt, w połączeniu z rosnącym zainteresowaniem produktami premium, może wspierać dalszy rozwój rynku.

– Ja uważam, że tak naprawdę przed branżą beauty jest cały czas optymistyczna perspektywa. Wierzymy, że beauty jest kategorią, którą kupujemy emocjami. Jeżeli chodzi o kategorię kosmetyków premium, to w Polsce rozwija się ona dwucyfrowo, więc ta dynamika jest i będziemy ją utrzymywać. Wierzę, że ta premiumizacja to jest coś, co będzie się przyczyniało do jakościowego wzrostu sektora – podkreślał przedstawiciel L’Oréal.

Premiumizacja oznacza dla branży szansę na budowanie wartości nie tylko przez zwiększanie sprzedaży, ale również przez rozwijanie oferty odpowiadającej na wyższe oczekiwania klientów. Istotne pozostaje przy tym uzasadnienie ceny. Konsumenci muszą dostrzegać wartość, która wykracza poza sam produkt.

Rynek luksusowy się polaryzuje

Segment kosmetyków luksusowych przez lata uchodził za stosunkowo odporny na kryzysy. Obecne otoczenie rynkowe stawia jednak przed nim nowe wyzwania. Jak zauważył Łukasz Bobiński, zmienia się zarówno struktura wydatków konsumentów, jak i sposób, w jaki wchodzą oni w świat luksusu.

– Klienci chcieli i dalej będą chcieli płacić za doświadczenie. Widzimy, że społeczeństwo się polaryzuje i rozkład pieniędzy w nim również. W samej kategorii luksusowej przyrosty są największe w segmencie ultra-luxury – mówił.

Oznacza to, że szczególnie dynamicznie rozwija się najwyższy poziom rynku luksusowego. Jednocześnie nie znika zainteresowanie konsumentów, którzy aspirują do tej kategorii, ale dysponują mniejszym budżetem. Marki muszą więc odpowiadać na potrzeby różnych grup: zarówno klientów gotowych wydawać coraz więcej na najbardziej ekskluzywne produkty, jak i tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z luksusem.

– Mamy też większą aspiracyjność. Konsumenci chcą wejść do tej kategorii. Stąd produkty z tej kategorii również o niższej cenie – wskazywał Bobiński.

image

Katarzyna Waszek, NielsenIQ: Są wartości, które skłaniają Polaków do większych wydatków na kosmetyki [FBK 2026]

Więcej selektywnych perfumerii w Polsce

Jednym z obszarów, w których L’Oréal dostrzega potencjał dalszego rozwoju, jest rozbudowa sieci selektywnej dystrybucji. W przypadku kosmetyków luksusowych znaczenie ma bowiem nie tylko dostępność produktu, lecz także miejsce zakupu i związane z nim doświadczenie.

– Widzimy duży potencjał w tym, żeby pokryć Polskę jeszcze bardziej selektywnymi perfumeriami – zapowiedział przedstawiciel L’Oréal.

Starzenie się społeczeństwa i wpływ AI

Podczas debaty poruszono również temat starzenia się społeczeństwa. Zmiany demograficzne będą istotnym kontekstem dla rozwoju branży beauty.

Za jedno z najważniejszych wyzwań nadchodzących lat uznał natomiast rozwój sztucznej inteligencji i jego konsekwencje dla sektora kosmetycznego.

– Największym wyzwaniem na najbliższe lata będzie zrozumienie wpływu AI na branżę kosmetyczną i wpływu tych zmian – podsumował.

Obok premiumizacji i zmieniających się oczekiwań klientów branża będzie musiała zmierzyć się także z technologiczną transformacją. Dla producentów i sprzedawców kluczowe stanie się zrozumienie, w jaki sposób AI wpłynie na funkcjonowanie rynku i relacje z konsumentami.

 

image
Wiadomości Kosmetyczne
Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. październik 2026 02:51