StoryEditor
Rynek i trendy
23.08.2018 00:00

Etyczny konsumpcjonizm – rosnący trend w sektorze kosmetycznym

Na rynku pojawia się coraz więcej wegańskich produktów kosmetycznych. Ich producenci nie ograniczają ich odbiorców do osób niejedzących mięsa. Wegańskimi kosmetykami zainteresowani są także ci konsumenci, którym bliska jest idea etycznego konsumpcjonizmu. Nowy trend sprawia, że coraz więcej osób z sympatią traktuje produkty, których wytwarzanie w żadnym aspekcie nie przyczynia się do cierpienia czy eksploatacji zwierząt, zatem nie ma w nich jakichkolwiek składników odzwierzęcych.

Weganizm to trend, który rośnie nie tylko w branży spożywczej, ale wyłania się coraz wyraźniej również w innych sektorach produkcji, w szczególności w kategoriach urodowych. Brytyjska sieć sklepów ze zdrową żywnością Holland & Barrett ogłosiła niedawno, że zwiększy liczbę wegańskich produktów spożywczych, ale i kosmetycznych. Zapowiedziała też otwarcia sklepów wyłącznie wegańskich. Takie doświadczenie ma już za sobą brytyjski detalista Superdrug, który na początku tego roku otworzył w Londynie specjalny sklep typu pop-up (tymczasowy), aby zwrócić uwagę na szeroką ofertą wegańskich produktów kosmetycznych, podkręcając równocześnie apetyt na takie produkty wśród klientów.

Rynek kosmetyków wegańskich rozwija się dynamicznie – ocenia Andrew McDougall, analityk Mintel's Global Beauty and Personal Care. – Trend jest wynikiem tego, że coraz więcej osób przechodzi na dietę roślinną. Chcą one, by ich styl życia był spójny we wszystkich aspektach, także tym urodowym. Jednak po kosmetyki wegańskie sięgają nie tylko weganie czy wegetarianie, ale także tzw. świadomi konsumenci, dla których ważny jest etyczny aspekt pozyskiwania składników w sektorze kosmetycznym. Ma to związek nie tylko z obawą o to, czy rzeczywiście żaden ze składników danego produktu nie był testowany na zwierzętach. Jest również wynikiem niezgody na cierpienie i nadmierną eksploatację zwierząt podczas pozyskiwania popularnie wykorzystywanych w kosmetykach składników, takich jak mleko, miód, jedwab, śluz ślimaka, lanolina i wiele innych.

Według globalnej bazy nowych produktów tworzonej przez Mintela, wegańskie artykuły w ciągu ostatnich pięciu lat (od lipca 2013 r. do czerwca 2018 r.) odnotowały wzrost o 175 proc. Wśród nich są kosmetyki do pielęgnacji ciała, twarzy czy włosów, a także produkty i akcesoria makijażowe (np. pędzle).

Etyczny konsumpcjonizm rośnie jako trend w sektorze kosmetycznym. – Marki powinny podkreślać naturalność składników swoich produktów, ale także ich zgodność z wegańskim stylem życia. Nowym firmom pomoże to zbudować grupę sympatyków i lojalnych konsumentów, a te o ustalonej pozycji zyskają nowych użytkowników – zwraca uwagę Andrew McDougall. Warto zatem na opakowaniach komunikować istotne wartości poprzez zwroty: „produkt wegański”, „wytworzony bez okrucieństwa”, „neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla". Warto też pomyśleć o certyfikatach. 

W Polsce darmowe oznaczenie – znak V – od 2011 roku przyznaje Fundacja VIVA! Mogą go otrzymać produkty, które są w 100 proc. roślinne i nie zawierają żadnych składników pochodzenia zwierzęcego (w tym tych pochodzących z uboju) i nie są testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Znak jest przyznawany na 12 miesięcy. Po roku produkty muszą przejść ponownie weryfikację i kontrolę.

Analityk  Mintela ma także radę dla sklepów, by wydzieliły u siebie przestrzeń poświęconą wegańskiej urodzie. Będzie ona atrakcyjna dla kupujących, którzy docenią wygodę zakupów bez konieczności sprawdzania etykiet. I zapewnia, że zainteresowanie może przerosnąć oczekiwania, bowiem na wegańskie kosmetyki nie decydują się wyłącznie weganie czy wegetarianie. Coraz częściej są to po prostu świadomi konsumenci.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
18.05.2026 11:40
Spadkobiercy Giorgio Armani wystawią na sprzedaż część udziałów modowego giganta
Giorgio Armani planuje sprzedaż części imperiumshutterstock

Śmierć legendarnego projektanta we wrześniu 2025 roku uruchomiła procedury sukcesyjne w jego modowym imperium. Spadkobiercy zamierzają sprzedać początkowy pakiet 15 proc. udziałów w spółce. Włoska prasa wskazuje trzy potężne podmioty, które mogą podzielić się wpływami w prestiżowej marce.

Testamentowa wola i plan podziału imperium 

W wieku 91 lat Giorgio Armani był jedynym właścicielem globalnej marki. Sytuacja zmieniła się diametralnie po jego śmierci we wrześniu 2025 roku. Projektant pozostawił precyzyjny testament, w którym określił przyszłość swojego biznesu. Zobowiązał w nim spadkobierców do sprzedaży 15 proc. udziałów w okresie od 12 do 18 miesięcy od otwarcia spadku.

Jak donosi Personal Care Insights, plan zakłada równy podział tego pakietu pomiędzy trzech rynkowych potentatów. W grę wchodzą koncerny LVMH, L‘Oréal oraz EssilorLuxottica. Warto przy tym wspomnieć, że włoski dziennik La Repubblica poinformował w niedzielę 10 maja 2026 roku, że zmarły kreator mody osobiście wskazał te podmioty jako preferowanych partnerów. Dyrektor generalny marki, Giuseppe Marsocci, przygotowuje już strategię wdrożenia tych założeń. Szef firmy zamierza powołać dwóch doradców do sprawnej realizacji transakcji.

L‘Oréal 

Naturalnym faworytem do przejęcia części biznesu wydaje się francuski gigant kosmetyczny L‘Oréal. Podmiot ten od lat ściśle współpracuje z włoskim domem mody. Ponadto, prowadzony przez firmę dział Luxe odpowiada bezpośrednio za produkty kosmetyczne sygnowane nazwiskiem projektanta. Przedsiębiorstwo oficjalnie zadeklarowało chęć kontynuacji tej misji i dalszego rozwijania linii Armani Beauty.

Segment kosmetyczny włoskiej marki radzi sobie doskonale i generuje około 1,5 miliarda euro rocznego przychodu. Liczba ta obrazuje skalę przedsięwzięcia, stanowiąc około 10 proc. całkowitej sprzedaży luksusowego działu francuskiego koncernu. Francuzi planują skupić się przede wszystkim na tym wysokomarżowym segmencie, co pozwoli im umocnić pozycję w sektorze premium.

image

Zapach sterowany przez AI? L’Oréal pokazuje przyszłość fragrance

LVMH 

Zgoła odmienne podejście może zaprezentować koncern LVMH, kierowany przez najbogatszych inwestorów w segmencie dóbr luksusowych. Grupa posiada w swoim portfolio 75 prestiżowych marek i słynie z przejmowania kontroli nad domami mody. Jak informuje Personal Care Insights, potężne zaplecze finansowe stawia ten podmiot w roli kandydata do zakupu całości włoskiego przedsiębiorstwa. Przychody LVMH w 2025 roku osiągnęły poziom około 80,8 miliarda euro.

Zróżnicowana struktura biznesowa grupy obejmuje odzież, galanterię skórzaną, biżuterię oraz perfumy. Sprawia to, że menedżerowie LVMH widzą w Armani szansę na przejęcie całej grupy, a nie tylko kosmetycznej odnogi. Koncern udowodnił niedawno swoją elastyczność, kupując mniejszościowy pakiet udziałów w BDK Parfums. Inwestycja ta zabezpieczyła pozycję firmy na rynku niszowych zapachów przy jednoczesnym zachowaniu autonomii twórczej przejmowanej marki.

EssilorLuxottica 

Trzecim podmiotem uwzględnionym w testamentowych zapisach jest EssilorLuxottica. To globalny gracz, który koncentruje się na projektowaniu, produkcji i dystrybucji zaawansowanych produktów optycznych. Firma zarządza tak znanymi markami jak Ray-Ban, Oakley oraz Supreme, rozwijając jednocześnie zaawansowane rozwiązania z obszaru med-tech.

Wejście do akcjonariatu Giorgio Armani da spółce bezpośredni dostęp do segmentu ultra-premium. Początkowa sprzedaż 15 proc. udziałów może być jedynie wstępem do głębszej rekonstrukcji własnościowej. Założyciel marki przewidział bowiem w testamencie, że po trzech latach od jego śmierci inwestorzy zyskają możliwość zwiększenia zaangażowania aż do pakietu większościowego. Następne miesiące pokażą, jak giganci podzielą między sobą wpływy we włoskim imperium.

Źródło: Personal Care Insights

Zobacz także:

image

Sprzedaż kosmetyków rośnie. Branża uroda i zdrowie liderem rynku

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
18.05.2026 11:37
K-Beauty: Amorepacific rzuca wyzwanie zachodnim gigantom
Nowym motorem napędowym Amorepacific stała się Ameryka Północnashutterstock

Rynek kosmetyków koreańskich przechodzi najbardziej radykalną transformację w swojej historii. Kim Seung-hwan, CEO południowokoreańskiego konglomeratu Amorepacific (właściciela m.in. Laneige, Sulwhasoo i COSRX), ujawnił stabilną, ale niezwykle konsekwentną strategię „globalnej rebalansacji”. W dobie zaciętej walki między sieciami Sephora i Ulta Beauty o ekskluzywne kontrakty z azjatyckimi brandami, Amorepacific drastycznie odcina pępowinę od rynku chińskiego, przenosząc ciężar biznesowy do Ameryki Północnej i Europy.

Koniec ery Chin i wielkie starcie detalistów 

Przez lata Chiny były głównym eldorado dla marek z Korei Południowej. Jednak jak wynika z danych rynkowych, Amorepacific zredukowało swoje uzależnienie od Państwa Środka z ponad 50% udziału w sprzedaży zagranicznej w 2021 roku do zaledwie ok. 18% na początku 2026 roku. Ten odwrót to element rygorystycznego zarządzania ryzykiem i unikania koncentracji na jednym rynku.

Uwolniony kapitał płynie szerokim strumieniem na Zachód. W USA i Europie trwa właśnie zjawisko określane przez ekspertów jako K-Beauty Showdownsieci Sephora, Ulta Beauty oraz Amazon ścigają się, by zablokować i zakontraktować na wyłączność najgorętsze koreańskie brandy, zanim na rynku zachodnim zadebiutuje tamtejszy detaliczny gigant Olive Young.

Ameryka Północna nowym sercem operacji i sukces COSRX

Nowym motorem napędowym Amorepacific stała się Ameryka Północna, gdzie przychody firmy w ubiegłych kwartałach rosły w tempie przekraczającym 50% rok do roku. Wielokanałowa strategia wzrostu opiera się na dwóch filarach: fuzjach i przejęciach oraz premiumizacji flagowych brandów.

Kluczowym ruchem było pełne przejęcie kultowej marki niezależnej COSRX (znanej na całym świecie z wiralowych produktów opartych na mucynie ślimaka). Ta akwizycja otworzyła koncernowi drzwi do generacji Z i Millenialsów. Równolegle Amorepacific konsekwentnie podnosi pozycjonowanie cenowe i marżowość swoich tradycyjnych marek: Laneige (globalny hit z maskami do ust Lip Sleeping Mask) oraz luksusowej, zakorzenionej w medycynie tradycyjnej Sulwhasoo. Targetowanie cyfrowo natywnych konsumentów poprzez e-commerce i prestiżowy retail pozwala na windowanie średniej wartości zamówienia (AOV) i unikanie wojen cenowych.

image

K-fragrance rośnie w siłę. Zapachy kolejnym filarem K-beauty

Strategia „Everyone Global” i innowacje oparte na AI

Wizja Kim Seung-hwana na najbliższe lata zakłada wejście do ścisłej trójki globalnych liderów pielęgnacji skóry premium i osiągnięcie aż 70% udziału rynków zagranicznych w całkowitej sprzedaży. Służyć ma temu program „Everyone Global”, którego istotnym elementem jest transformacja cyfrowa (AI First) oraz zaawansowana biotechnologia anti-aging (monetyzacja patentu Ginsenomics w Sulwhasoo).

Amorepacific udowadnia, że nowoczesne piękno to data-driven wellness. Koncern wdraża w kanałach omnichannel zaawansowane systemy diagnostyczne, takie jak Dr. AMORE (system analizy skóry oparty na sztucznej inteligencji) oraz Custom Match (algorytm AI do spersonalizowanego doboru makijażu, zintegrowany m.in. z inteligentnymi lustrami Samsung AI Beauty Mirror).

Dla zachodnich potentatów, takich jak L’Oréal czy Coty, przemyślana strategia Amorepacific to jasny sygnał: K-beauty przestało być chwilową modą na urocze opakowania. Dzisiejsze K-Beauty w wydaniu rynkowych liderów to technologia medyczna, zaawansowane AI, potężne zaplecze naukowe i precyzyjnie skalkulowana ekspansja wielokanałowa, która trwale zmienia udziały w globalnym rynku kosmetyków premium.

Źródło: BeautyMatter 

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
18. maj 2026 12:59