StoryEditor
Rynek i trendy
03.02.2022 00:00

Kradzieży w sklepach jest coraz więcej. Łupem złodziei padają często kosmetyki i perfumy

Artykuły drogeryjne i higieniczne są – obok ubrań, dodatków, butów i sprzętów elektronicznych – na szczycie produktów, którymi najbardziej interesują się sklepowi złodzieje. Do tej listy dochodzą też produkty podstawowe, w tym chemia gospodarcza, które napędzają drobne kradzieże.

Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, w 2021 roku stwierdzono 24 995 przestępstw kradzieży w sklepach. To więcej niż w 2020 roku, kiedy było ich 20 103. W ubiegłym roku nastąpił też wzrost względem 2019 roku. Wówczas takich zdarzeń odnotowano 17 386.

– Dane są niepokojące, ale też nie aż tak zaskakujące. Najprostszym wyjaśnieniem tendencji wzrostowej przestępstw kradzieży jest powrót złodziei sklepowych do aktywności. Nadrabiają zaległości z okresów twardych lockdownów, kiedy mieli ograniczoną przestrzeń do działania. Było to do przewidzenia i prawdopodobnie obrazuje determinację środowiska, które w ten sposób zarobkuje – komentuje Łukasz Grzesik, ekspert ds. zapobiegania kradzieżom sklepowym.

Grzegorz Wojtasik, wiceprezes zarządu Impel Facility Services, podkreśla, że dane są niepokojące, ponieważ oznaczają one realny wzrost przestępczości. W związku z obostrzeniami pandemicznymi klienci wchodzą do sklepów z zasłoniętą twarzą. Taka sytuacja wymaga od pracowników ochrony dodatkowej czujności, aby móc zidentyfikować potencjalne zagrożenie i skutecznie działać. Ekspert zaznacza też, że spora część pracowników ochrony ma dodatkowe obowiązki, polegające m.in. na sprawdzaniu, czy klienci stosują maseczki. 

– Nie można też ignorować innych skutków pandemii i inflacji. One sprawiły, że część budżetów gospodarstw domowych wyraźnie ucierpiała. W efekcie rosnąca presja na zaspokojenie podstawowych potrzeb może być kolejnym powodem wzrostu kradzieży – dodaje Łukasz Grzesik.

Więcej przestępstw…

Z policyjnych statystyk wynika, że w 2021 roku najwięcej przestępstw kradzieży w sklepach stwierdzono w województwie mazowieckim – 4 807. Dalej w zestawieniu odnotowano dolnośląskie – 4 102, śląskie – 3 178, pomorskie – 1 797 i kujawsko-pomorskie – 1 691. Z kolei najmniej takich zdarzeń odnotowano w podlaskim – 330, świętokrzyskim – 411 i opolskim – 426. Ponadto w piętnastu województwach liczba przestępstw kradzieży w 2021 roku była większa niż w 2019 roku. Wyjątkiem jest podlaskie, gdzie w ubiegłym roku odnotowano spadek względem zarówno 2020 roku (417), jak i 2019 roku (489).

– O liczbie przestępstw kradzieży w danym województwie decyduje wiele czynników. Istotna w tym przypadku jest również wielkość aglomeracji i zagęszczenie handlu. Obiekty handlowe o dużym potencjale, z wieloma markami i towarami, znajdujące się w bliskiej odległości, będą atrakcyjnym miejscem dla osób zajmujących się kradzieżą. Ale duża aktywność złodziei może w realny sposób przełożyć się na czas reakcji służb. Co prawda większość nie uniknie zatrzymania, ale zanim to nastąpi, może dojść do kilku skutecznych prób – stwierdza ekspert ds. zapobiegania kradzieżom sklepowym.

… i wykroczeń kradzieży

Ponadto z policyjnych danych wynika, że w 2021 roku stwierdzono 186 312 wykroczeń kradzieży w sklepach. Rok wcześniej odnotowano ich 175 597. Patrząc na dane bardziej szczegółowe, widać, że do takich zdarzeń dochodziło głównie w sklepach wielkopowierzchniowych. W 2020 roku odnotowano ich tam 144 390, a w 2021 roku – 150 654.

– W dużych sklepach złodzieje czują się bardziej anonimowi. Pracownicy ochrony są mocniej skupieni na linii kas oraz dodatkowych obowiązkach związanych z pandemią. Oczywiście, często w takich placówkach są stanowiska monitoringu. Pracownicy obserwują obraz z kamer, ale anonimowość utrudnia wskazanie czy wyłapanie osób, które podejrzanie się zachowują – wyjaśnia Grzegorz Wojtasik.

Z kolei Łukasz Grzesik zaznacza, że drobnych kradzieży zazwyczaj dokonują pojedyncze osoby. Działania te podyktowane są głównie zaspokojeniem podstawowych potrzeb lub chęcią posiadania modnej rzeczy. Natomiast towary o większej wartości są domeną grup zorganizowanych. Jak podkreśla ekspert, kradzione są przede wszystkim ubrania i dodatki, buty, artykuły drogeryjne i higieniczne, a także sprzęty elektroniczne. Należy również wspomnieć o produktach tak podstawowych, jak żywność, alkohol czy chemia gospodarcza, które napędzają drobne kradzieże. W minionym okresie świątecznym mogło być również większe zainteresowanie zabawkami.

– Część wykroczeń ma miejsce w wielkopowierzchniowych sklepach budowlanych. Z nich stosunkowo łatwo można wynieść jedną rzecz czy kilka drobnych, np. wiertła, tarcze itd. Te placówki handlowe nie posiadają bramek antykradzieżowych. Nie ma takich sytuacji, że system zasygnalizuje, że towar jest wynoszony. Obowiązek weryfikacji ma kasjer oraz pracownik ochrony, któremu monitoring wskaże podejrzaną osobę – informuje wiceprezes Impel Facility Services.

Natomiast w sklepach małopowierzchniowych stwierdzono w ubiegłym roku 35 658 wykroczeń kradzieży. To o 14,2 proc. więcej niż w 2020 roku, kiedy takich zdarzeń odnotowano 31 207. Jak zaznacza Grzegorz Wojtasik, placówki handlowe próbują optymalizować koszty. Najłatwiej zmniejszyć wydatki na usługi, które nie są bezpośrednio związane z biznesem. I część podmiotów ogranicza ochronę, co też ma wpływ na policyjne statystyki.

– W bieżącym roku należy spodziewać się dalszej dynamiki wzrostów przestępstw i wykroczeń kradzieży ze względu na presję powodowaną głównie czynnikami ekonomicznymi. Rosnące potrzeby będą determinować większą aktywność złodziei. Im większa będzie presja oraz im łatwiej będzie zbyć skradziony towar, tym bardziej portfele detalistów skurczą się w wyniku kradzieży – podsumowuje Łukasz Grzesik.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
18.05.2026 11:40
Spadkobiercy Giorgio Armani wystawią na sprzedaż część udziałów modowego giganta
Giorgio Armani planuje sprzedaż części imperiumshutterstock

Śmierć legendarnego projektanta we wrześniu 2025 roku uruchomiła procedury sukcesyjne w jego modowym imperium. Spadkobiercy zamierzają sprzedać początkowy pakiet 15 proc. udziałów w spółce. Włoska prasa wskazuje trzy potężne podmioty, które mogą podzielić się wpływami w prestiżowej marce.

Testamentowa wola i plan podziału imperium 

W wieku 91 lat Giorgio Armani był jedynym właścicielem globalnej marki. Sytuacja zmieniła się diametralnie po jego śmierci we wrześniu 2025 roku. Projektant pozostawił precyzyjny testament, w którym określił przyszłość swojego biznesu. Zobowiązał w nim spadkobierców do sprzedaży 15 proc. udziałów w okresie od 12 do 18 miesięcy od otwarcia spadku.

Jak donosi Personal Care Insights, plan zakłada równy podział tego pakietu pomiędzy trzech rynkowych potentatów. W grę wchodzą koncerny LVMH, L‘Oréal oraz EssilorLuxottica. Warto przy tym wspomnieć, że włoski dziennik La Repubblica poinformował w niedzielę 10 maja 2026 roku, że zmarły kreator mody osobiście wskazał te podmioty jako preferowanych partnerów. Dyrektor generalny marki, Giuseppe Marsocci, przygotowuje już strategię wdrożenia tych założeń. Szef firmy zamierza powołać dwóch doradców do sprawnej realizacji transakcji.

L‘Oréal 

Naturalnym faworytem do przejęcia części biznesu wydaje się francuski gigant kosmetyczny L‘Oréal. Podmiot ten od lat ściśle współpracuje z włoskim domem mody. Ponadto, prowadzony przez firmę dział Luxe odpowiada bezpośrednio za produkty kosmetyczne sygnowane nazwiskiem projektanta. Przedsiębiorstwo oficjalnie zadeklarowało chęć kontynuacji tej misji i dalszego rozwijania linii Armani Beauty.

Segment kosmetyczny włoskiej marki radzi sobie doskonale i generuje około 1,5 miliarda euro rocznego przychodu. Liczba ta obrazuje skalę przedsięwzięcia, stanowiąc około 10 proc. całkowitej sprzedaży luksusowego działu francuskiego koncernu. Francuzi planują skupić się przede wszystkim na tym wysokomarżowym segmencie, co pozwoli im umocnić pozycję w sektorze premium.

image

Zapach sterowany przez AI? L’Oréal pokazuje przyszłość fragrance

LVMH 

Zgoła odmienne podejście może zaprezentować koncern LVMH, kierowany przez najbogatszych inwestorów w segmencie dóbr luksusowych. Grupa posiada w swoim portfolio 75 prestiżowych marek i słynie z przejmowania kontroli nad domami mody. Jak informuje Personal Care Insights, potężne zaplecze finansowe stawia ten podmiot w roli kandydata do zakupu całości włoskiego przedsiębiorstwa. Przychody LVMH w 2025 roku osiągnęły poziom około 80,8 miliarda euro.

Zróżnicowana struktura biznesowa grupy obejmuje odzież, galanterię skórzaną, biżuterię oraz perfumy. Sprawia to, że menedżerowie LVMH widzą w Armani szansę na przejęcie całej grupy, a nie tylko kosmetycznej odnogi. Koncern udowodnił niedawno swoją elastyczność, kupując mniejszościowy pakiet udziałów w BDK Parfums. Inwestycja ta zabezpieczyła pozycję firmy na rynku niszowych zapachów przy jednoczesnym zachowaniu autonomii twórczej przejmowanej marki.

EssilorLuxottica 

Trzecim podmiotem uwzględnionym w testamentowych zapisach jest EssilorLuxottica. To globalny gracz, który koncentruje się na projektowaniu, produkcji i dystrybucji zaawansowanych produktów optycznych. Firma zarządza tak znanymi markami jak Ray-Ban, Oakley oraz Supreme, rozwijając jednocześnie zaawansowane rozwiązania z obszaru med-tech.

Wejście do akcjonariatu Giorgio Armani da spółce bezpośredni dostęp do segmentu ultra-premium. Początkowa sprzedaż 15 proc. udziałów może być jedynie wstępem do głębszej rekonstrukcji własnościowej. Założyciel marki przewidział bowiem w testamencie, że po trzech latach od jego śmierci inwestorzy zyskają możliwość zwiększenia zaangażowania aż do pakietu większościowego. Następne miesiące pokażą, jak giganci podzielą między sobą wpływy we włoskim imperium.

Źródło: Personal Care Insights

Zobacz także:

image

Sprzedaż kosmetyków rośnie. Branża uroda i zdrowie liderem rynku

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
18.05.2026 11:37
K-Beauty: Amorepacific rzuca wyzwanie zachodnim gigantom
Nowym motorem napędowym Amorepacific stała się Ameryka Północnashutterstock

Rynek kosmetyków koreańskich przechodzi najbardziej radykalną transformację w swojej historii. Kim Seung-hwan, CEO południowokoreańskiego konglomeratu Amorepacific (właściciela m.in. Laneige, Sulwhasoo i COSRX), ujawnił stabilną, ale niezwykle konsekwentną strategię „globalnej rebalansacji”. W dobie zaciętej walki między sieciami Sephora i Ulta Beauty o ekskluzywne kontrakty z azjatyckimi brandami, Amorepacific drastycznie odcina pępowinę od rynku chińskiego, przenosząc ciężar biznesowy do Ameryki Północnej i Europy.

Koniec ery Chin i wielkie starcie detalistów 

Przez lata Chiny były głównym eldorado dla marek z Korei Południowej. Jednak jak wynika z danych rynkowych, Amorepacific zredukowało swoje uzależnienie od Państwa Środka z ponad 50% udziału w sprzedaży zagranicznej w 2021 roku do zaledwie ok. 18% na początku 2026 roku. Ten odwrót to element rygorystycznego zarządzania ryzykiem i unikania koncentracji na jednym rynku.

Uwolniony kapitał płynie szerokim strumieniem na Zachód. W USA i Europie trwa właśnie zjawisko określane przez ekspertów jako K-Beauty Showdownsieci Sephora, Ulta Beauty oraz Amazon ścigają się, by zablokować i zakontraktować na wyłączność najgorętsze koreańskie brandy, zanim na rynku zachodnim zadebiutuje tamtejszy detaliczny gigant Olive Young.

Ameryka Północna nowym sercem operacji i sukces COSRX

Nowym motorem napędowym Amorepacific stała się Ameryka Północna, gdzie przychody firmy w ubiegłych kwartałach rosły w tempie przekraczającym 50% rok do roku. Wielokanałowa strategia wzrostu opiera się na dwóch filarach: fuzjach i przejęciach oraz premiumizacji flagowych brandów.

Kluczowym ruchem było pełne przejęcie kultowej marki niezależnej COSRX (znanej na całym świecie z wiralowych produktów opartych na mucynie ślimaka). Ta akwizycja otworzyła koncernowi drzwi do generacji Z i Millenialsów. Równolegle Amorepacific konsekwentnie podnosi pozycjonowanie cenowe i marżowość swoich tradycyjnych marek: Laneige (globalny hit z maskami do ust Lip Sleeping Mask) oraz luksusowej, zakorzenionej w medycynie tradycyjnej Sulwhasoo. Targetowanie cyfrowo natywnych konsumentów poprzez e-commerce i prestiżowy retail pozwala na windowanie średniej wartości zamówienia (AOV) i unikanie wojen cenowych.

image

K-fragrance rośnie w siłę. Zapachy kolejnym filarem K-beauty

Strategia „Everyone Global” i innowacje oparte na AI

Wizja Kim Seung-hwana na najbliższe lata zakłada wejście do ścisłej trójki globalnych liderów pielęgnacji skóry premium i osiągnięcie aż 70% udziału rynków zagranicznych w całkowitej sprzedaży. Służyć ma temu program „Everyone Global”, którego istotnym elementem jest transformacja cyfrowa (AI First) oraz zaawansowana biotechnologia anti-aging (monetyzacja patentu Ginsenomics w Sulwhasoo).

Amorepacific udowadnia, że nowoczesne piękno to data-driven wellness. Koncern wdraża w kanałach omnichannel zaawansowane systemy diagnostyczne, takie jak Dr. AMORE (system analizy skóry oparty na sztucznej inteligencji) oraz Custom Match (algorytm AI do spersonalizowanego doboru makijażu, zintegrowany m.in. z inteligentnymi lustrami Samsung AI Beauty Mirror).

Dla zachodnich potentatów, takich jak L’Oréal czy Coty, przemyślana strategia Amorepacific to jasny sygnał: K-beauty przestało być chwilową modą na urocze opakowania. Dzisiejsze K-Beauty w wydaniu rynkowych liderów to technologia medyczna, zaawansowane AI, potężne zaplecze naukowe i precyzyjnie skalkulowana ekspansja wielokanałowa, która trwale zmienia udziały w globalnym rynku kosmetyków premium.

Źródło: BeautyMatter 

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
18. maj 2026 12:51