StoryEditor
Rynek i trendy
01.02.2024 09:53

Rośnie liczba kradzieży w sklepach. Zarówno drobnych, jak i kwalifikowanych jako przestępstwo

Łupem drobnych przestępców często padają towary luksusowe, takie jak perfumy / Shutterstock
W 2023 r. odnotowano niemal 279 tys. drobnych kradzieży, kwalifikowanych jako wykroczenie. To o niemal 17 proc. więcej niż rok wcześniej. Natomiast tych poważniejszych, na kwotę przekraczającą najpierw 500, a po zmianie przepisów 800 zł, czyli uznawanych za przestępstwo było ponad 40 tys. (wzrost o ponad 20 proc.) – wynika z danych Komendy Głównej Policji. Eksperci uważają, że w tym roku sytuacja raczej się nie poprawi. Powody to wciąż rosnące ceny, ubożenia społeczeństwa oraz działalności wyspecjalizowanych grup przestępczych.

Wzrost liczby kradzieży sklepowych to trend, który utrzymał się także w 2023 r. Z najnowszych danych Komendy Głównej Policji (KGP) wynika, że liczba przestępstw kradzieży wzrosła r/r. o 22,2 proc. i przekroczyła 40 tys. To przypadki, gdy skradziony został towar o wartości do 500 zł. Jednak w październiku 2023 r. podniesiono ten pułap do 800 zł. Z kolei wykroczeń czy kradzieży towarów poniżej tego poziomu było w 2023 r. niemal 279 tys. To o 16,9 proc. więcej niż rok wcześniej.

 

Prof. Jadwiga Mazur z Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa mówi:

Przestępstw kradzieży dokonują zarówno drobni sprawcy, jak i grupy zorganizowane. Te ostatnie bardziej zainteresowane są przedmiotami, które są traktowane jako luksusowe. Dotyczy to ubrań, perfum i sprzętu elektronicznego.

Eksperci zgodnie podkreślają, że walka z tym zjawiskiem jest o tyle trudna, iż państwo jest dość bierne. Dodatkowo podniesienie kwoty, od której kradzież jest przestępstwem, zdecydowanie nie pomogło, a wręcz wywołało przeciwny efekt. Jedni kradną bowiem z chęci zarobku, ale są też tacy, których do takiej działalności popycha brak wystarczających środków na utrzymanie się.

Maciej Wróblewski, wykładowca Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa, podinspektor policji w stanie spoczynku uważa, że są trzy grupy osób dokonujących tzw. kradzieży sklepowych:

Największa obejmuje ludzi o najniższym statusie materialnym, którzy dopuszczają się takich czynów z pobudek czysto egzystencjalnych. Drugą grupę stanowią drobni przestępcy kradnący towary luksusowe, np. perfumy czy mniejszy sprzęt elektroniczny, a trzecią tworzą kleptomani oraz nastolatkowie chcący popisać się przed rówieśnikami.

Nie można nie zauważyć, że również inflacja jest jednym z powodów popychających Polaków do kradzieży, podobnie jak i będące jej efektem ubożenie społeczeństwa. Na większe przyzwolenie na kradzieże składa się też kilka innych czynników – od braku poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego po niepewność jutra. W efekcie skala zjawiska rośnie i nic nie wskazuje, by to miało się zmienić.

Prof. Robert Socha komentuje:

Dane dotyczą tylko zgłoszonych przypadków kradzieży, ale skala jest znacznie większa. Sieci handlowe zazwyczaj nie ujawniają informacji na temat kradzieży. Wynika to m.in. z obawy, iż wizerunek sklepu, w którym łatwo można coś ukraść, mógłby zachęcić kolejne osoby do takich czynów. Ubożejące polskie społeczeństwo chce nadal żyć na takim poziomie jak przed inflacją. Niestety brak finansów powoduje, że niektórzy zaczynają kraść, aby utrzymać wcześniejszy poziom życia.

Według różnych szacunków, obecnie tylko 10 proc. kradzieży (przestępstw i wykroczeń łącznie) jest ujawnianych, o czym informuje Robert Biegaj, ekspert rynku retailowego z Grupy Offerista:

Jeśli rzeczywiście tak jest, to liczba przestępstw kradzieży nie przekracza wcale 40 tysięcy, a jest sporo większa. A to już milionowe straty dla handlu. I tutaj trzeba sobie jasno powiedzieć, że są one oczywiście przerzucane na uczciwych konsumentów, bo innego mechanizmu w tej kwestii nie ma. Sieci handlowe nie mogą przecież dopłacać do interesu.

Policja podaje, że najczęściej występujące kwoty kradzieży w przestępstwach stwierdzonych w 2023 roku to 600 zł – 579 stwierdzonych tego typu czynów. W przypadku kwoty 520 zł stwierdzono 507 przypadków, z kolei 391 zdarzeń dotyczyło kradzieży o wartości 550 zł. Dla kwoty 540 zł ujawniono 389 tego typu kwestii, a dla 640 zł było ich 307. Widać więc, że są to wciąż kwoty poniżej 800 zł, choć taki pułap kradzieży jako przestępstwa obowiązuje już od października ub.r.

Dobrym rozwiązaniem pozwalającym na walkę ze złodziejami, którzy starają się kraść towary o takiej wartości, by stanowiły wykroczenie, jest wprowadzona kilka lat temu nowelizacja przepisów prawa karnego. Pozwala ona na tzw. sumowanie się kradzieży sklepowych, będących wykroczeniami w jedno przestępstwo. Kilka działań wykonanych w krótkich okresach czasu, z góry zaplanowanych, uważa się za jeden czyn zabroniony. Wówczas można je sumować i uznać za przestępstwo – mówi prof. Socha.

W efekcie zamiast traktować dwie kradzieże o wartości np. po 500 zł jako osobne wykroczenia, za które grozi kara grzywny, kwalifikuje się je jako popełnione w warunkach czynu ciągłego przestępstwo kradzieży o wartości łącznej 1000 zł. A to już jest zagrożone karą pozbawienia wolności. Sklepom jednak trudno jest w ten sposób walczyć ze złodziejstwem. Rosnące koszty wynagrodzeń nie pozwalają bez ograniczeń zwiększać choćby służb ochrony.

Z policyjnych statystyk wynika również, że w 2023 r. stwierdzono blisko 223 tys. wykroczeń kradzieży ze sklepów wielkopowierzchniowych, a niecałe 56 tys. – z małopowierzchniowych.

To efekt większego przyzwolenia społecznego na kradzieże w dużych placówkach, z reguły międzynarodowych firm. Statystyczny konsument jest przekonany o ich bogactwie i generowanych przez nie wysokich zyskach – uzupełnia ekspert z Grupy Offerista. 

prof. Jadwiga Mazur zwraca uwagę, że sklepy wielkopowierzchniowe mają w swoją działalność wliczony pewien zakres strat z tytułu kradzieży. Do tego placówki wielkopowierzchniowe czy galerie to miejsca, gdzie łatwiej jest dokonać kradzieży zwłaszcza przez sprawne i doświadczone w tym procederze osób.

Jednak w mniejszych sklepach też mamy złodziei okazjonalnych. Efekt to straty dla właścicieli, ale też wzrastające poczucie niemocy w walce ze sprawcami, zwłaszcza jeśli nie ma możliwości inwestycji w ochronę, monitoring lub dodatkowy personel – komentuje ekspertka.

Eksperci prognozują dalszy wzrost kradzieży sklepowych, a powody tego pozostaną te same, co wcześniej.

Na pewno to nie wysokość ewentualnej kary za przestępstwo lub wykroczenie powinna być priorytetem, lecz jej nieuchronność. Poza tym kwestia ustalenia granicy kwotowej pomiędzy przestępstwem a wykroczeniem jest jedynie manipulacją statystyczną. bez względu na kwotę, jaka określała granicę pomiędzy przestępstwem a wykroczeniem, najwięcej kradzieży kwotowo mieściło się w ramach odpowiedzialności za wykroczenie – zwraca uwagę Maciej Wróblewski.

Robert Biegaj także nie spodziewa się zmian na lepsze, ponieważ wprowadzone w ubiegłym roku nowe przepisy będą raczej sprzyjać wzrostowi kradzieży niż do tego zniechęcać.

Nie widać wielkiej woli państwa do walki z tym zjawiskiem i tutaj wcale nie chodzi o zaostrzanie kar. Raczej pozostawia się to samym sklepom, które de facto nie do końca radzą sobie z tym problemem. W kwestii wykroczeń może nastąpić delikatny spadek, bo słabnie też inflacja, a to był główny motor napędowy w tym przypadku, jednak taki scenariusz nie jest do końca pewny – mówi ekspert z Grupy Offerista.

Eksperci zwracają też uwagę na możliwość jeszcze jednego negatywnego scenariusza. Osoby, które w czasach wysokiej inflacji kradły z biedy i poprawiły swoją sytuację finansową, mogą nie do końca chcieć zrezygnować z tego procederu.

Jeśli nikt ich nie złapał na gorącym uczynku, to mogą uważać takie zajęcie za bezpieczne. Mogą też żyć w przeświadczeniu, że nic złego nie robią. I ten wątek warto szerzej obserwować w tym roku – podsumowuje Robert Biegaj.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
07.08.2026 12:43
Koniec solariów? Wielka Brytania rozważa radykalne zmiany
Solaria a zdrowie skóry. Eksperci obalają mity o ich korzyściach. (Fot. Shutterstock)Shutterstock

Światowa Organizacja Zdrowia zakwalifikowała solaria jako czynnik rakotwórczy z grupy 1. Wielka Brytania chce pójść w ślady innych krajów, rozważa całkowity zakaz działalność komercyjnych solariów. Eksperci ostrzegają przed negatywnymi skutkami oraz obalają mity dotyczące wątpliwych korzyści.

Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, sztuczne promieniowanie ultrafioletowe nie jest zdrowe dla naszej skóry. Dawki UV występujące podczas rekreacyjnego opalania się w solarium są nawet 12 razy wyższe niż w świetle słonecznym. Jak wskazują badania, ryzyko wystąpienia czerniaka wzrasta wraz z czasem spędzonym na korzystaniu z łóżek do opalania. 

Statystyki opublikowane przez ministerstwo pokazują, że częste korzystanie z solarium wiąże się ze wzrostem ryzyka wystąpienia czerniaka. Ilość sesji zwiększa prawdopodobieństwo choroby:

  • od 1 do 14 sesji ryzyko to 19 proc.
  • od 15 do 30 sesji ryzyko to 31 proc.
  • a przy 40 sesjach to 55 proc.

Ciemna strona solarium

Wizyta w solarium dla wielu konsumentów jest przyjemnym rytuałem. Czy taka forma opalania jest zdrowa? O szkodliwości tej usługi przypomina dermatolożka dr Ophelia Veraitch, która podkreśla, że WHO zakwalifikowało solaria w tej samej kategorii co papierosy i pluton. 

Analiza z 2021 roku obejmująca 14 tys. osób chorych na czerniaka — najgroźniejszą postać raka skóry — jednoznacznie wykazała zwiększone ryzyko zachorowania związane z korzystaniem z solarium. 

Warto dodać, że Brytyjski Komitet ds. Medycznych Aspektów Promieniowania w Środowisku (COMARE), działający przy Departamencie Zdrowia i Opieki Społecznej, poinformował w raporcie opublikowanym w ubiegłym miesiącu, że korzystanie z solarium przed ukończeniem 35. roku życia zwiększa ryzyko zachorowania na czerniaka o 75 procent. Poza zwiększaniem ryzyka nowotworów solaria przyspieszają proces starzenia się skóry. Uszkadzają DNA komórek i prowadzą do rozpadu kolagenu.

W jakich krajach solarium jest zakazane? 

Brazylia, Iran i Australia już wcześniej zakazały działalności solariów.  Lekarz medycyny estetycznej dr Joseph Hkeik mówi, że takie rozwiązanie przyniosło bardzo dobre efekty w ograniczaniu liczby zachorowań na czerniaka. Podkreśla również, że reszta świata powinna wprowadzić taki zakaz. 

image

Doda ujawniła, że solarium doprowadziło ją do czerniaka. Branża beauty: to nagonka, ktoś jej za to zapłacił

- Ryzyko jest na tyle poważne, że w styczniu Brytyjskie Stowarzyszenie Dermatologów (British Association of Dermatologists — BAD) ogłosiło, iż popiera całkowity zakaz działalności komercyjnych solariów w Wielkiej Brytanii, powołując się na dobrze udokumentowany związek między korzystaniem z solarium a rakiem skóry oraz na niewystarczające egzekwowanie obowiązujących przepisów — mówi dermatolożka konsultantka dr Clare Kiely.

Solaria w social mediach. Niezdrowy marketing

Brytyjskie stowarzyszenie w czerwcu udostępniło raport “Comare”, w którym wskazano, że niektóre firmy świadczące usługi solaryjne w swoich reklamach rozpowszechniają dezinformacje.  

Fałszywe informacje i niepotwierdzone naukowo stwierdzenia o rzekomych korzyściach zdrowotnych ma wzmocnić treści publikowane w social mediach. Wielka Brytania rozważa zakaz działalności komercyjnych solarium, ale myśli również nad ograniczeniem reklamowania tego typu usług. 

Niektóre firmy oferujące usługi solaryjne mówią o nieprawdziwych korzyściach zdrowotnych tej usługi. Zastosowanie światła podczerwonego obok promieniowania UV ma wspomagać produkcję kolagenu. 

- To po prostu śmieszne. Promieniowanie UV wyrządza kolagenowi nieporównywalnie większe szkody niż jakiekolwiek korzyści, jakie mogłoby przynieść światło czerwone — komentuje specjalistka medycyny estetycznej dr Sophie Shotter

Pogarszająca się sytuacja branży solariów może być szansą biznesową dla sektora beauty. Salony kosmetyczne mogą wykorzystać ten trend, edukując klientów na temat zagrożeń związanych z opalaniem i rozwinąć ofertę bezpiecznych alternatyw. Takich jak: kosmetyki samoopalające, opalanie natryskowe czy produkty nadające skórze efekt opalenizny bez ekspozycji na promieniowanie UV.

A co z rzekomymi korzyściami?

Mimo wielu zagrożeń związanych z promieniowaniem UV,  klienci solarium często wskazują, że usługa poprawia im samopoczucie, łagodzi stany zapalne skóry oraz zwiększa poziom witaminy D. Czy faktycznie tak jest? 

Istnieją badania sugerujące, że ekspozycja na promieniowanie UV może ograniczać stan zapalny skóry i przynosić ulgę osobom cierpiącym na egzemę, łuszczycę czy trądzik. Oznacza to, że korzystanie z solarium może czasowo łagodzić objawy tych chorób, jednak nie oznacza to, że jest bezpieczną metodą leczenia.

- Każda opalenizna uzyskana pod wpływem słońca lub promieniowania UV jest oznaką uszkodzenia skóry. Ciemniejszy kolor skóry to mechanizm obronny organizmu przed dalszymi uszkodzeniami  — wyjaśnia dr Veraitch.

Światłoterapia jest wykorzystywana przez dermatologów, ale nie ma nic wspólnego z korzystaniem z solarium. Dr Clare Kiely wyjaśnia, że w terapii wykorzystuje się ściśle kontrolowane dawki promieniowania UVB pod nadzorem lekarza. Natomiast komercyjne solaria emitują głównie promieniowanie UVA, które wnika głębiej w skórę, a ekspozycja odbywa się bez kontroli medycznej. 

- To zupełnie inna sytuacja niż leczenie dermatologiczne — dodaje.

Z tego samego powodu solaria nie są dobrym źródłem witaminy D. Dr Veraitch wyjaśnia, że do jej produkcji organizm potrzebuje promieniowania UVB. Choć moda na opaleniznę nie przemija, coraz więcej dowodów wskazuje, że nie warto płacić za nią własnym zdrowiem.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
07.08.2026 11:32
Najpierw zdrowi, potem piękni: Polacy zmieniają podejście do urody
Karolina Grabowska STAFFAGE

Zdrowie, kondycja fizyczna i psychiczna oraz codzienne nawyki coraz silniej definiują sposób, w jaki Polacy postrzegają piękno. Z badania DOZ.pl wynika, że w perspektywie najbliższych pięciu lat największe znaczenie dla rozumienia urody będzie miało zdrowie i dobra kondycja fizyczna, podczas gdy medycyna estetyczna i chirurgia plastyczna pozostają na marginesie wskazań konsumentów. Jednocześnie niewielki odsetek respondentów wiąże przyszłość beauty z rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji.

Zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, zdrowie psychiczne, sen i profilaktyka coraz częściej są postrzegane nie jako elementy towarzyszące dbaniu o wygląd, ale jako jego podstawy. Taki obraz wyłania się z raportu DOZ.pl „Piękno zaczyna się od zdrowia”, przygotowanego na podstawie badania przeprowadzonego w lipcu 2026 roku na reprezentatywnej próbie 1027 dorosłych Polaków.

Wyniki wskazują na przesunięcie akcentów w sposobie definiowania piękna. Konsumenci w większym stopniu łączą atrakcyjny wygląd z ogólną kondycją organizmu i stylem życia, a w mniejszym z działaniami nastawionymi wyłącznie na zmianę wyglądu. Dla rynku kosmetycznego, farmaceutycznego i szerzej rozumianego sektora consumer health oznacza to rosnące znaczenie kategorii znajdujących się na styku urody, zdrowia i profilaktyki.

Kondycja fizyczna najważniejszym czynnikiem

Największa grupa respondentów – 51 proc. – uważa, że w ciągu najbliższych pięciu lat na sposób rozumienia piękna najbardziej wpłynie zdrowie i dobra kondycja fizyczna. Oznacza to, że ponad połowa badanych wskazuje właśnie ten obszar jako kluczowy dla przyszłości kategorii beauty.

Na drugim miejscu znalazło się zdrowie psychiczne, wskazane przez 43 proc. respondentów. Niewiele mniej, bo 42 proc., uznało za istotny czynnik zdrowe odżywianie. Kolejne miejsca zajęły odpowiednia ilość snu oraz profilaktyka. Sen wskazało 35 proc. badanych, natomiast profilaktykę – 32 proc.

image

Oriflame: nauka o długowieczności zmienia podejście branży beauty do starzenia się skóry

Zestawienie pokazuje, że pięć najczęściej wskazywanych czynników związanych z przyszłością piękna dotyczy przede wszystkim zdrowia i stylu życia. Żaden z nich nie odnosi się bezpośrednio do zabiegów ingerujących w wygląd.

Różnica jest szczególnie widoczna w przypadku medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej. Zabiegi medycyny estetycznej wskazało 9 proc. respondentów, a operacje plastyczne zaledwie 6 proc. Obie odpowiedzi znalazły się na końcu zestawienia.

Oznacza to, że między najczęściej wskazywanym czynnikiem – zdrowiem i kondycją fizyczną, z wynikiem 51 proc. – a medycyną estetyczną istnieje różnica 42 punktów procentowych. W przypadku chirurgii plastycznej różnica wynosi już 45 punktów procentowych.

Dane sugerują więc, że w perspektywie pięciu lat konsumenci nie oczekują przede wszystkim dalszej eskalacji działań nastawionych na modyfikowanie wyglądu. Znacznie częściej wskazują na rozwiązania związane z utrzymaniem dobrej kondycji i zapobieganiem problemom zdrowotnym.

Piękno jako efekt codziennych nawyków

Wyniki badania wpisują się w szerszą zmianę sposobu myślenia o self-care. Dbanie o siebie coraz częściej obejmuje kilka obszarów jednocześnie: od sposobu odżywiania, przez aktywność fizyczną i sen, po zdrowie psychiczne i działania profilaktyczne.

– Obserwujemy, jak zmieniają się potrzeby i oczekiwania naszych użytkowników. Dlatego postanowiliśmy zapytać Polaków nie tylko o to, jak dziś dbają o siebie, ale także jak wyobrażają sobie przyszłość zdrowia i urody – mówi Katarzyna Majcher, Head of Commercial DOZ.pl.

image

Konsument beauty chce wartości, a nie tylko niskiej ceny. Raport McKinsey

Jak podkreśla, wyniki wskazują, że dobry wygląd jest coraz częściej traktowany jako rezultat zdrowych nawyków, a nie cel sam w sobie. Z perspektywy rynku oznacza to również zmianę oczekiwań wobec marek i sprzedawców. Sam dostęp do szerokiego portfolio produktów może być niewystarczający. Rosnące znaczenie mają również informacje pozwalające konsumentom podejmować świadome decyzje oraz rozwiązania ułatwiające codzienne dbanie o zdrowie.

Taki kierunek może mieć znaczenie szczególnie dla kategorii, które tradycyjnie funkcjonowały na pograniczu segmentów health i beauty. Suplementy diety, produkty wspierające zdrowie skóry i włosów, preparaty związane ze snem czy produkty do pielęgnacji mogą być coraz częściej oceniane przez konsumentów nie tylko przez pryzmat efektu kosmetycznego, ale także ich miejsca w szerszym modelu dbania o organizm.

Zdrowie psychiczne i sen w centrum self-care

Na uwagę zasługują również wyniki dotyczące zdrowia psychicznego i snu. 43 proc. respondentów wskazało zdrowie psychiczne jako jeden z najważniejszych czynników, które będą kształtować rozumienie piękna w perspektywie pięciu lat. To wynik o 8 punktów procentowych niższy od zdrowia i kondycji fizycznej, ale jednocześnie wyższy niż wskazania dotyczące zdrowego odżywiania, snu czy profilaktyki.

Odpowiednią ilość snu wskazało 35 proc. badanych, co plasuje ten czynnik na czwartym miejscu. W porównaniu z zabiegami medycyny estetycznej różnica wynosi 26 punktów procentowych, a w porównaniu z operacjami plastycznymi – 29 punktów procentowych.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku profilaktyki. 32 proc. respondentów uznało ją za czynnik mający istotne znaczenie dla przyszłego rozumienia piękna. Wynik ten jest ponad trzykrotnie wyższy niż wskazanie medycyny estetycznej i ponad pięciokrotnie wyższy niż wskazanie operacji plastycznych.

image

Suplementy podbijają TikTok Shop. Sprzedaż przekroczyła 182 mln dolarów

– Coraz więcej osób pyta nie tylko o leczenie, ale przede wszystkim o to, jak skutecznie dbać o zdrowie na co dzień. Coraz więcej osób rozumie, że dobra kondycja, zdrowy sen, właściwe odżywianie czy profilaktyka nie są dodatkiem do atrakcyjnego wyglądu, ale jego fundamentem – ocenia dr Michał Domaszewski, prezes Ambasadorów Zdrowia.

Jego zdaniem znaczenie mają przede wszystkim codzienne działania, a nie jednorazowe interwencje. Taka perspektywa może wpływać na sposób, w jaki konsumenci będą w kolejnych latach wybierać produkty i usługi związane zarówno ze zdrowiem, jak i urodą.

AI nie jest jeszcze motorem przyszłości beauty

Wyniki badania pokazują jednocześnie, że konsumenci nie przypisują obecnie dużego znaczenia technologiom związanym ze sztuczną inteligencją. Pomimo dynamicznego rozwoju narzędzi AI w handlu, marketingu i personalizacji oferty, rozwiązania tego typu zajęły odległe miejsca w zestawieniu.

Zaledwie 4 proc. respondentów uznało, że wsparcie AI w wyborze produktów będzie jednym z najważniejszych czynników kształtujących przyszłość piękna. Jeszcze mniej – 2 proc. – wskazało technologie umożliwiające wirtualne testowanie kosmetyków.

Oznacza to, że między zdrowiem i kondycją fizyczną, wskazanymi przez 51 proc. badanych, a wsparciem AI w wyborze produktów istnieje różnica aż 47 punktów procentowych. W przypadku wirtualnego testowania kosmetyków różnica wynosi 49 punktów procentowych.

Dane te nie oznaczają, że konsumenci odrzucają nowe technologie. Pokazują natomiast, że na poziomie deklaracji nie są one obecnie postrzegane jako najważniejszy element przyszłości beauty. Zdecydowanie większą rolę przypisuje się podstawowym elementom stylu życia i zdrowia.

Rynek beauty coraz bliżej consumer health

Raport DOZ.pl wskazuje więc na kierunek, w którym granica między rynkiem kosmetycznym a sektorem zdrowotnym może stawać się coraz mniej wyraźna. Dla konsumentów pielęgnacja wyglądu jest częścią szerszego podejścia do dobrostanu, obejmującego zarówno kondycję fizyczną, jak i psychiczną.

Znaczenie poszczególnych kategorii dobrze obrazuje rozkład odpowiedzi. 51 proc. badanych wskazało zdrowie i kondycję fizyczną, 43 proc. zdrowie psychiczne, 42 proc. zdrowe odżywianie, 35 proc. sen, a 32 proc. profilaktykę. Dla porównania, 9 proc. wybrało medycynę estetyczną, a 6 proc. chirurgię plastyczną. Jeszcze niżej znalazły się technologie: 4 proc. dla AI wspierającej wybór produktów i 2 proc. dla wirtualnego testowania kosmetyków.

W praktyce oznacza to, że największy potencjał rozwoju może być związany nie tyle z kolejnymi sposobami ingerowania w wygląd, ile z produktami i usługami odpowiadającymi na potrzebę kompleksowego dbania o siebie. Jednocześnie rośnie znaczenie edukacji konsumentów, wiarygodnych informacji i prostych rozwiązań, które można włączyć do codziennego życia.

image

E-apteki zmieniają rynek beauty. Konsumenci wybierają wygodę i dyskrecję

Raport „Piękno zaczyna się od zdrowia” został po raz pierwszy zaprezentowany podczas brunchu prasowego inaugurującego trzecią edycję Plebiscytu Znakomitość Roku DOZ.pl. Badanie ma stanowić punkt wyjścia do dyskusji o zmieniających się potrzebach konsumentów. Sam plebiscyt jest natomiast jego praktycznym uzupełnieniem – użytkownicy DOZ.pl wybierają produkty, którym ufają i które, w ich ocenie, najlepiej wspierają codzienne dbanie o zdrowie i urodę.

Badanie przeprowadzono w lipcu 2026 roku metodą ilościową na reprezentatywnej próbie 1027 dorosłych Polaków. Jego wyniki pokazują, że w deklaracjach konsumentów przyszłość piękna jest przede wszystkim związana ze zdrowiem i jakością życia. Technologie oraz działania skoncentrowane wyłącznie na zmianie wyglądu pozostają zdecydowanie mniej istotne.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. sierpień 2026 03:47