StoryEditor
Rynek i trendy
07.10.2024 11:46

Mintel: Branża kosmetyczna zmierza w kierunku przełomowych inicjatyw na rzecz zrównoważonego rozwoju [Beauty Trends 2025]

Mintel: Zrównoważony rozwój w kosmetyce nie jest już opcjonalny; to podstawowe oczekiwanie. Konsumenci oczekują produktów, które są nie tylko wydajne, ale także stawiają na pierwszym miejscu odpowiedzialność za środowisko / fot. Shutterstock

Wyzwaniem stojącym przed markami jest wpisanie działań na rzecz środowiska w swoje DNA. Rosnąca świadomość konsumentek sprawia, że nieetyczne zachowania firm będą przekreślać ich szanse na rozwój.

„Global Beauty and Personal Care Trends 2025” (Globalne trendy w dziedzinie urody i pielęgnacji ciała 2025) to najnowszy raport firmy badawczej Mintel obecnej na rynku od 1972 roku. Za przygotowanie raportu odpowiadają Andrew McDougall, dyrektor ds. urody i pielęgnacji osobistej, Laurie Du, starsza analityczka ds. urody i pielęgnacji osobistej, Clare Hennigan, główna analityczka ds. urody i pielęgnacji osobistej, KinShen Chan, główny analityk ds. urody i pielęgnacji osobistej, Reiko Hasegawa, starsza analityczka ds. urody i pielęgnacji osobistej oraz Clotilde Drapé, główna analityczka ds. urody i pielęgnacji osobistej.

Czytaj też: Mintel: Przyszłość branży beauty to rozwój technologii i świadome konsumentki [Beauty Trends 2025]

– Zrównoważony rozwój w kosmetyce nie jest już opcjonalny; to podstawowe oczekiwanie. Konsumenci oczekują produktów, które są nie tylko wydajne, ale także stawiają na pierwszym miejscu odpowiedzialność za środowisko – podkreśla zespół autorski raportu.

Ewolucja trendu

Rozdział „Turning the Tide”, czyli „Zmiana kursu”, poświęcony został kwestii zrównoważonego rozwoju. Mintel przedstawia korzenie tego trendu począwszy od 2009 roku.

image
Anna Tess Gołębiowska, autorka
fot. materiały własne autorki
Ekstremalna etyka (2009)

Wraz ze wzrostem świadomości ekologicznej, marki wprowadziły innowacje w postaci ekologicznych opakowań i zmniejszały swój ślad wodny. Ruch ten był napędzany rosnącą świadomością ekologiczną i chęcią złagodzenia wpływu produktów kosmetycznych na planetę.

Nowa naturalność (2010)

Nowa wizja naturalności mniej skupiała się na certyfikacji, a bardziej na wynikach. Marki zaczęły wdrażać bardziej zaawansowane praktyki zrównoważonego rozwoju, w tym systemy recyklingu w obiegu zamkniętym.

Zabawa w Matkę Naturę (2018)

Koncepcja naturalnego piękna ewoluowała, obejmując podejście miejscowe, formuły produktów kosmetycznych i procesy produkcyjne.

Odpadów „mniej niż zero” (2019)

Zaawansowane praktyki zrównoważonego rozwoju, w tym stosowanie składników biotechnologicznych, zostały w pełni wprowadzone w życie. Marki będące pionierami skoncentrowały się na recyklingu złożonych materiałów, a nowi gracze wykorzystali biologię syntetyczną napędzaną światłem, aby uzyskać produkcję o ujemnym śladzie węglowym.

Eko-lucja kosmetyczna (2021)

Związek konsumentek z otoczeniem zyskał na znaczeniu, zmuszając je do ponownej oceny priorytetów zakupowych pod kątem eko-etyki.

Biznes etyczny i ekologiczny

Mintel podkreśla, że im bardziej widoczne stają się skutki katastrofy klimatycznej, tym silniejsze są oczekiwania wobec producentów, by połączyli wydajne rozwiązania z praktykami etycznymi i ekologicznymi. Troska o zrównoważony rozwój to podstawowy postulat konsumentek.

  • 78 proc. tajskich konsumentek sprzeciwia się kupowaniu od firm, które zachowują się nieetycznie (np. wprowadzając konsumentki w błąd, źle traktując zatrudnione osoby).
  • 61 proc. amerykańskich konsumentek oczekuje, że marki będą pełnić wiodącą rolę w  rozwiązywaniu problemów środowiskowych.
  • 57 proc. hiszpańskich konsumentek oświadcza, że lokalne firmy i marki są ich pierwszym wyborem podczas zakupów.

Nowoczesne marki korzystają z zielonej chemii – czyli projektowania produktów oraz procesów chemicznych w sposób redukujący lub eliminujący użycie substancji mających negatywny wpływ na środowisko oraz zdrowie ludzi. Koncepcja zielonej chemii została wprowadzona w 1991 roku przez Paula Anastasa. Wśród jej założeń znajdują się zapobieganie powstawaniu odpadów zamiast późniejszego radzenia sobie z nimi, korzystanie z surowców ze źródeł naturalnych, ograniczanie użycia rozpuszczalników i innych substancji pomocniczych czy projektowanie produktów w taki sposób, by rozkładały się na substancje nieszkodliwe.

Czytaj też: Trend naturalny będzie napędzał kategorię kosmetyków kolorowych do 2031 r.

Marki wykorzystują też zrównoważone źródła botaniczne oraz zapewniają, że w imię zrównoważonego rozwoju nie poświęcają skuteczności produktów. Przykładem mogą być marki takie jak Oio Lab czy Attitude, które wykorzystują zarówno najnowszą wiedzę naukową, jak i praktyki przyjazne dla środowiska.

Oio Lab opracowało metodę konserwacji opartą na roślinności. Inwestuje w przyjazne planecie rozwiązania takie jak domowe kompostowniki. Każdy zakup produktu Calming Emulsion przekłada się na zasadzenie metra kwadratowego różnorodnego biologicznie lasu.

Attitude z kolei ma w swojej ofercie The LEAVES BAR, czyli dezodorant pozbawiony plastiku. Jest pakowany w biodegradowalną tekturową tubkę oraz posiada certyfikat EWG VERIFIED przyznawany przez Environmental Working Group (Grupa robocza ds. środowiska), czyli amerykańską organizację zajmującą się ochroną zdrowia i środowiska. Certyfikat gwarantuje, że produkt nie może zawierać składników uważanych za szkodliwe, musi mieć w pełni transparentny skład oraz spełniać rygorystyczne normy produkcji. People for the Ethical Treatment of Animals (Ludzie na rzecz etycznego traktowania zwierząt) szerzej znane jako PETA zaświadcza z kolei, że dezodorant jest całkowicie wegański i powstał bez wywoływania cierpienia u zwierząt.

Kolejnym przykładem realizacji nowych trendów jest współpraca firmy Debut z L’Oréal w celu opracowania bioidentycznych składników, które odtwarzają naturę bez wyczerpywania zasobów planety. Efektem współpracy ma być stworzenie kilkunastu składników, które zastąpią konwencjonalne składniki stosowane obecnie w produktach do pielęgnacji skóry, włosów i makijażu oraz w perfumach. Ponieważ jednak świadomość konsumentek na temat tych innowacji pozostaje ograniczona, brandy powinny postawić na większą edukację odbiorczyń.

Kolejnym trendem jest wprowadzenie do obrotu produktów opakowaniach wielokrotnego użytku. To zarówno sposób na redukcję odpadów, jak i jednoczesne zachęcanie do lojalności marce i kolejnych zakupów.

– W regionach takich jak Chiny i Japonia, gdzie zrównoważony rozwój zaczyna mieć znaczący wpływ na decyzje konsumenckie, marki odpowiadają lokalnymi, dostosowanymi do klimatu produktami i wielofunkcyjnymi formułami. Przykładem mogą być japońskie firmy wyznaczające przejrzyste cele zrównoważonego rozwoju i angażujące konsumentki, umieszczając w sklepach pudełka do recyklingu – by sygnalizować swoje zaangażowanie w redukcję odpadów przy jednoczesnym spełnianiu oczekiwań konsumentek – czytamy w raporcie.

Przekształcanie odpadów w cenne zasoby

W okresie 18 miesięcy do 3 lat w wyniku rozwoju tego trendu przemysł kosmetyczny będzie interesować się najnowocześniejszymi technologiami i innowacyjnymi współpracami, aby wzmocnić działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, przy jednoczesnym zachowaniu dbałości o jakość i skuteczność produktów.

– Nowe techniki, takie jak biofarmacja i zaawansowane rolnictwo, będą napędzać recykling składników, przekształcając odpady w cenne zasoby. Marki będą coraz częściej współpracować z firmami spożywczymi w celu opracowania produktów bezodpadowych, wykorzystujących zrównoważone źródła składników, które są zgodne z gospodarką o obiegu zamkniętym – prognozuje zespół badawczy Mintel.

  • 66 proc. japońskich konsumentek jest zainteresowanych kupowaniem produktów kosmetycznych posiadających oświadczenia, że są przyjazne dla środowiska i ekologii.
  • 64 proc. francuskich konsumentek woli naturalne składniki uzyskane w laboratorium od syntetycznych.
  • 55 proc. dorosłych Amerykanek zgadza się, że katastrofa klimatyczna wpływa na ich determinację, by dokonywać wyborów zgodnych ze zrównoważonym rozwojem.
  • 54 proc. dorosłych Włoszek byłoby zainteresowanych korzystaniem ze sztucznej inteligencji, która pomogłaby im znaleźć nowe naturalne i organiczne produkty do wypróbowania.

Ponieważ skutki katastrofy klimatycznej będą coraz bardziej dotkliwe, brandy będą poszukiwać innowacji, które dadzą radę stawić czoła konkretnym wyzwaniom środowiskowym. Mintel prognozuje m.in. pojawienie się większej ilości produktów podobnych do Broc Shot, który podkreśla zagrożenia dla bezpieczeństwa środowiskowego, z jakimi mierzą się osoby pracujące na pierwszej linii, na przykład w straży pożarnej.

Broc Shot to środek, który zawiera 15 mg naturalnego sulforafanu, zapewniający ochronę przed licznymi substancjami chemicznymi, na które jesteśmy narażeni codziennie. Jednocześnie brand prowadzi Firefighter Protection Program (Program Ochrony Strażaków), dzięki któremu firma za każdy zakupiony Broc Shot, przekazuje jeden produkt straży pożarnej, aby pomóc w detoksykacji organizmu narażonego w czasie wykonywania obowiązków przez jej pracowników.

Globalne przepisy dotyczące emisji dwutlenku węgla, takie jak Carbon Border Adjustment Mechanism (Mechanizm dostosowania granic pod względem emisji dwutlenku węgla), czyli wprowadzona przez Unię Europejską taryfa na produkty o wysokiej zawartości węgla takie jak stal, cement i niektóre rodzaje energii elektrycznej importowane na teren UE, będąca częścią Europejskiego Zielonego Ładu, która wejdzie w życie w 2026 roku, będą w stanie zmusić firmy do wykazania namacalnej redukcji śladu węglowego.

By wyróżnić się na tle konkurencji, brandy postarają się zintegrować tematykę zrównoważonego rozwoju ze swoją podstawową tożsamością tak, by wysiłki te zostały docenione przez konsumentki. Przykładem może być Peterson’s Lab Moisturiser, czyli produkt zaprojektowany z myślą o ekstremalnym klimacie prowincji Gan Su. To indynezyjska marka kosmetyków do pielęgnacji skóry oparta na wiedzy naukowej, wykorzystujący technologię Luminescience (luminescencji) stworzoną w Kanadzie.

Czytaj też: Beiersdorf i Macro Biologics nawiązują partnerstwo, by opracować peptydy przeciwdrobnoustrojowe do zastosowania w pielęgnacji skóry

Kosmetyki będą łączyć minimalizm, adaptację regionalną i społeczną odpowiedzialność biznesu, wspierając lokalne gospodarki oraz oferując ukierunkowane rozwiązania. Kolejnym ważnym aspektem będzie nacisk na dowody – firmy będą coraz częściej prezentować realne skutki swoich wysiłków na rzecz zrównoważonego rozwoju, tak jak dziś robią to Kao Corporation i Lion Corporation w zakresie recyklingu opakowań foliowych. Przedsiębiorstwa odniosły sukces w stworzeniu pierwszego produktu częściowo wykorzystującego materiały pochodzące z recyklingu, gdzie surowcem były opakowania tego samego produktu, co jest ważnym krokiem w tworzeniu gospodarki o obiegu zamkniętym.

Nacisk na lokalne ekosystemy i krajową produkcję będzie odzwierciedlał wysiłki podejmowane w innych branżach, co będzie czyniło zrównoważony rozwój naturalnym oraz bardziej opłacalnym dla klientek. Kierunkiem rozwoju branży kosmetycznej jest przyjęcie podejścia, że zrównoważony rozwój to korzyść, ponieważ wspiera lokalne społeczności i obniża koszty, czyniąc go integralną oraz bezwysiłkową częścią doświadczeń konsumenckich.

Coś z niczego

– Branża kosmetyczna zmierza w kierunku przełomowych inicjatyw na rzecz zrównoważonego rozwoju, które będą harmonizować z ziemskimi ekosystemami. Marki będą eksplorować rozwiązania zakorzenione w glebie, wykorzystując regeneracyjne rolnictwo i zrównoważone praktyki polowe. Na przykład innowacyjne składniki, takie jak glikoproteiny pochodzące z homarów, staną się bardziej powszechne, oferując korzyści w zakresie wysokiej wydajności, a jednocześnie wspierając ochronę środowiska morskiego. W miarę jak precyzyjna fermentacja i rolnictwo wertykalne staną się powszechne, marki kosmetyczne przyjmą te technologie, aby produkować biosyntetyczne składniki przy minimalnym wpływie na środowisko – podkreśla zespół autorski raportu, prognozując sytuację w branży za pięć i więcej lat.

Na czele branży staną firmy takie jak Lumy-bio z Chin, które wykorzystywać będą syntetyczną biologię napędzaną światłem, aby czerpać cząsteczki z powietrza, dążąc do stworzenia produkcji o ujemnym śladzie węglowym. Zmiana w kierunku innowacji biosyntetycznych zdefiniuje na nowo proces pozyskiwania składników i położy nacisk na zrównoważony rozwój bez uszczerbku dla społeczności.

Produkty kosmetyczne przyszłości będą projektowane tak, by dostosowywały się do zmian środowiskowych i fizjologicznych w czasie rzeczywistym. Środki pielęgnujące skórę będą dostosowywać się do zmieniających się warunków klimatycznych, a dezodoranty będą uwalniać neutralizujące zapach cząsteczki w zależności od temperatury ciała. Kosmetyki okażą się zarówno przystosowane do klimatu, jak i wysoce spersonalizowane, ściśle łącząc technologię z naturą.

Ważną inwestycją dla brandów będą systemy recyklingu w obiegu zamkniętym oraz zaawansowana filtracja, której celem będzie wychwytywanie mikroplastików, co dostosuje ich działania do praktyk zrównoważonego rozwoju.  

Inspiracją nowych standardów będą firmy takie jak Fermenstation Co., czyli przedsiębiorstwo zorientowane na badania i rozwój, próbujące stworzyć własną technologię fermentacji metodą upcyklingu. Fermenstation Co. zamienia niewykorzystane zasoby w bioetanol – firma skomercjalizowała metodę produkcji etanolu z organicznego, certyfikowanego przez Japanese Agricultural Standard (Japoński standard rolniczy) produkowanego poprzez rekultywację niewykorzystywanych pól ryżowych.

Czytaj też: Lush Cosmetics nawiązał współpracę ze start-upem zagospodarowującym resztki jedzenia

W przyszłości każdy aspekt produkcji kosmetyków, od pozyskiwania składników aż po utylizację, będzie wspierać zrównoważony rozwój i działać na rzecz zdrowej planety.

Anna Tess Gołębiowska

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.10.2026 15:43
Enzymy w detergentach zyskują na znaczeniu. Rynek ma rosnąć dzięki ekologii i technologii
Kapsułki z detergentem do prania.Mouse family/Shutterstock

Rosnące zapotrzebowanie na biodegradowalne środki czyszczące, rozwój technologii wieloenzymatycznych i zastosowanie detergentów enzymatycznych w ochronie zdrowia zwiększają znaczenie tej kategorii. Według Market Growth Reports globalny rynek detergentów enzymatycznych może wzrosnąć z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r., przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 6,2 proc. Dane zawarte w materiale wskazują jednak na różne wartości bazowe rynku, zależnie od przyjętej definicji kategorii.

Detergenty enzymatyczne są kategorią środków czyszczących, w których za rozkładanie określonych rodzajów zabrudzeń odpowiadają enzymy, m.in. proteazy, amylazy, lipazy czy celulazy. Ich zastosowanie obejmuje zarówno gospodarstwa domowe, jak i sektor medyczny, przemysł oraz laboratoria. W ostatnich latach rozwój tej kategorii jest powiązany przede wszystkim z poszukiwaniem skutecznych środków czyszczących, które jednocześnie pozwalają ograniczać wykorzystanie agresywnych substancji chemicznych.

Według jednego z ujęć przedstawionych w analizie globalny rynek detergentów enzymatycznych był wart w 2024 r. około 3,2 mld dol. i ma osiągnąć 5,8 mld dol. w 2030 r. Inne dane zawarte w materiale odnoszą się do węższej kategorii i wskazują na wartość 1,5 mld dol. globalnego rynku enzymów detergentowych w 2024 r. Jeszcze inna prognoza zakłada wzrost rynku detergentów enzymatycznych z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r. przy CAGR 6,2 proc. Różnice wskazują na odmienne zakresy analizowanych segmentów i definicje rynku.

Szpitale głównym odbiorcą

Największym obszarem zastosowania detergentów enzymatycznych pozostaje ochrona zdrowia. Z przedstawionych danych wynika, że szpitale odpowiadały w 2024 r. za 60,18 proc. udziału w rynku według zastosowania. Produkty enzymatyczne wykorzystywane są m.in. do mycia narzędzi chirurgicznych i endoskopów, czyli na etapie poprzedzającym właściwą dezynfekcję lub sterylizację.

W szerszej segmentacji zastosowania medyczne i związane z ochroną zdrowia odpowiadały za około 54 proc. globalnego rynku, podczas gdy zastosowania gospodarstwa domowego stanowiły około 29 proc. popytu. W USA około 38 proc. całkowitego popytu na detergenty enzymatyczne ma pochodzić z zastosowań w ochronie zdrowia.

image

Rozporządzenie 2026/405 w sprawie detergentów – nowy etap regulacji środków powierzchniowo czynnych

Znaczenie segmentu medycznego wiąże się z właściwościami enzymów. Proteazy mogą rozkładać pozostałości białkowe, amylazy – skrobię, a lipazy – tłuszcze. Pozwala to projektować preparaty przeznaczone do usuwania różnych rodzajów zanieczyszczeń organicznych.

Rozwijane są przy tym formulacje zawierające kilka enzymów. Detergenty dwuenzymatyczne odpowiadały w 2024 r. za 51,15 proc. rynku według typu produktu, co czyniło je największym segmentem. Najczęściej łączą one proteazę i amylazę. Jednocześnie najszybciej rozwijającą się kategorią mają być detergenty wieloenzymatyczne, zawierające trzy lub więcej enzymów.

To właśnie technologie wieloenzymatyczne są jednym z istotnych kierunków prac badawczo-rozwojowych. Według przedstawionych danych około 42 proc. działań związanych z rozwojem produktów koncentruje się na technologiach wykorzystujących wiele enzymów. Ich celem jest zwiększenie skuteczności preparatów wobec różnych rodzajów zabrudzeń oraz umożliwienie ich stosowania w większej liczbie procesów czyszczenia.

Ekologia wpływa na formulacje

Drugim ważnym czynnikiem rozwoju kategorii jest presja na ograniczanie wpływu środków czyszczących na środowisko. Około 66 proc. zainteresowania rynkowego ma koncentrować się na biodegradowalnych i bardziej przyjaznych środowisku detergentach. Z kolei około 46 proc. producentów ma rozwijać formulacje biodegradowalne i pozbawione fosforanów.

Ważnym kierunkiem są również produkty skoncentrowane. Według danych zawartych w analizie około 41 proc. producentów pracuje nad skoncentrowanymi i oszczędzającymi wodę formulacjami. W przypadku detergentów enzymatycznych może to oznaczać jednoczesne ograniczenie ilości produktu potrzebnego do wykonania procesu czyszczenia oraz zmniejszenie udziału wody w formule i transporcie.

Kategoria korzysta również z rozwoju enzymów pochodzenia biologicznego. Rynek enzymów bio-pochodnych stosowanych w detergentach ma osiągnąć wartość 3,14 mld dol. do 2032 r. Rozwój tego segmentu jest związany zarówno z oczekiwaniami konsumentów dotyczącymi produktów o niższym wpływie środowiskowym, jak i z presją regulacyjną dotyczącą składu i oddziaływania środków czyszczących.

image

Polacy na zakupach chemii domowej. Absolutna dominacja dyskontów!

W 2024 r. około 48 proc. nowych produktów miało obejmować biodegradowalne formulacje o ograniczonej zawartości substancji chemicznych. Jednocześnie około 42 proc. inwestycji miało być kierowanych na poprawę stabilności enzymów i zwiększenie ich skuteczności.

Niższa temperatura, większa skuteczność

Jedną z potencjalnych przewag technologii enzymatycznych jest możliwość skutecznego usuwania części zabrudzeń w niższych temperaturach. Ma to znaczenie szczególnie w segmencie detergentów do prania oraz środków stosowanych w gospodarstwach domowych.

Według przedstawionych danych około 51 proc. konsumentów preferuje produkty enzymatyczne do prania i sprzątania ze względu na skuteczność usuwania plam oraz możliwość czyszczenia w niższej temperaturze. Około 47 proc. preferencji konsumenckich ma być związanych właśnie ze skutecznością usuwania zabrudzeń i działaniem w niskich temperaturach.

Największą część rynku produktowego stanowią natomiast detergenty enzymatyczne w płynie – około 51 proc. preferencji produktowych. Ich popularność wiązana jest z wygodą stosowania i możliwością uzyskania odpowiedniego stężenia preparatu w zależności od zastosowania.

Jednocześnie technologia enzymatyczna ma ograniczenia. Enzymy są szczególnie skuteczne wobec zabrudzeń organicznych, natomiast mogą być mniej przydatne w przypadku osadów mineralnych czy rdzy. Ich działanie zależy również od temperatury i pH. Oznacza to konieczność precyzyjnego projektowania formulacji pod kątem konkretnego zastosowania.

Problemem pozostają także koszty. Około 53 proc. presji kosztowej na rynku ma być związane z ceną formulacji i produkcji enzymów. Procesy biotechnologiczne wymagane do ich wytwarzania są bardziej złożone niż produkcja części tradycyjnych składników detergentowych.

image

74 proc. konsumentów zwraca uwagę na zrównoważony rozwój. Detergenty enzymatyczne zyskują na znaczeniu

Kolejne ograniczenia dotyczą stabilności produktu. Około 36 proc. barier adopcji ma być związanych z przechowywaniem oraz krótszym okresem przydatności części formulacji. Z kolei około 42 proc. konsumentów deklaruje obawy dotyczące potencjalnej wrażliwości skóry i reakcji alergicznych.

Ameryka Północna liderem, Azja-Pacyfik rośnie

Pod względem geograficznym największy udział w rynku ma Ameryka Północna. Według danych zawartych w materiale region odpowiada za około 37 proc. globalnego popytu. Dominującą pozycję zajmują Stany Zjednoczone, gdzie znaczenie detergentów enzymatycznych wynika m.in. z wymogów dotyczących higieny w placówkach medycznych oraz rozwoju technologii czyszczenia.

Około 63 proc. procesów sterylizacji i czyszczenia instrumentów szpitalnych w USA ma obecnie wykorzystywać detergenty enzymatyczne. Jednocześnie zastosowania medyczne odpowiadają za około 38 proc. krajowego popytu na tę kategorię.

Europa pozostaje istotnym rynkiem dzięki rozwiniętej infrastrukturze ochrony zdrowia oraz regulacjom środowiskowym wspierającym stosowanie biodegradowalnych środków czyszczących. Wśród głównych rynków wymieniane są Niemcy, Francja i Wielka Brytania.

Najwyższą dynamikę wzrostu ma natomiast wykazywać region Azji-Pacyfiku. Jego udział w globalnym popycie szacowany jest na około 33 proc. Rozwój rynku wspierają inwestycje w ochronę zdrowia, urbanizacja oraz rosnąca świadomość dotycząca higieny gospodarstw domowych. Szczególnie istotne są Chiny, Indie i Japonia.

Dla producentów enzymów i detergentów oznacza to możliwość rozwoju zarówno w segmencie profesjonalnym, jak i konsumenckim. Jednocześnie wejście na rynki medyczne wiąże się z koniecznością spełnienia wymogów dotyczących bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi regulacjami.

Inwestycje w biotechnologię

Rozwój rynku przekłada się na inwestycje w technologie enzymatyczne. Według danych przedstawionych w analizie w 2024 r. na badania i rozwój technologii enzymatycznych na świecie przeznaczono ponad 420 mln dol. Środki kierowane są m.in. na zwiększenie stabilności enzymów, poprawę ich aktywności w różnych temperaturach i zakresach pH oraz opracowywanie nowych kombinacji enzymatycznych.

image

UOKIK: Skontrolowano oznakowania detergentów, 16 proc. partii z nieprawidłowościami

Około 45 proc. inwestycji strategicznych ma być związanych z zaawansowanymi badaniami nad enzymami i technologiami zrównoważonego czyszczenia. Z kolei około 37 proc. aktywności partnerskiej koncentruje się na rozwiązaniach dla zrównoważonego czyszczenia w ochronie zdrowia i przemyśle.

Na konkurencyjnym rynku działają zarówno globalne firmy z sektora chemicznego i biotechnologicznego, jak i wyspecjalizowani producenci środków do zastosowań medycznych. Wśród wymienianych przedsiębiorstw znajdują się m.in. Ecolab, Getinge, Ruhof, Lion Corporation i Micro-Scientific. Około 57 proc. rynku ma być skoncentrowane w rękach ugruntowanych przedsiębiorstw z branży chemicznej i biotechnologicznej, podczas gdy około 39 proc. wzrostu konkurencji ma pochodzić od regionalnych producentów ekologicznych detergentów.

Dla sektora kosmetycznego rozwój tej technologii jest istotny przede wszystkim jako element szerszego trendu w kierunku biodegradowalnych składników, niższych temperatur procesów mycia, koncentratów i formulacji o ograniczonym wpływie środowiskowym. Jednocześnie dane dotyczące rynku detergentów enzymatycznych należy interpretować z uwzględnieniem różnic w definicjach kategorii – przedstawione prognozy obejmują bowiem różne zakresy produktowe, od samych enzymów detergentowych po szerzej definiowany rynek gotowych detergentów enzymatycznych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
01.10.2026 12:24
Najpierw Boo Basket, potem Halloween. Jesienne trendy napędzają sprzedaż kosmetyków
Jesień zaczyna się na TikToku. Tak rodzi się nowy sezon beautyInstagram

Halloween przez lata pozostawało w polskim handlu raczej pojedynczym wydarzeniem. Dziś coraz trudniej patrzeć na nie wyłącznie przez pryzmat jednego wieczoru i sprzedaży kostiumów czy słodyczy. W beauty jesień zaczyna działać jak osobny sezon sprzedażowy, a Halloween jest tylko jednym z jego punktów kulminacyjnych. Wcześniej pojawiają się jesienne trendy makijażowe, zapachy kojarzone z "cozy season”, powrót do intensywniejszej pielęgnacji i coraz popularniejszy w mediach społecznościowych trend Boo Basket.

W tym artykule przeczytasz:

  • „Code Orange” pokazuje, że Halloween zaczyna się wcześniej
  • Jesienny reset zaczyna się od pielęgnacji
  • Potem zmienia się kolor półki...
  • Czym jest Boo Basket?
  • Jesień pachnie wanilią, cynamonem i pumpkin spice
  • Halloween jako mini-peak w większym Golden Quarter
  • Nie każdy jesienny trend będzie kolejnym Black Friday
  • Magazyn też musi być gotowy na „spooky season”

„Code Orange” pokazuje, że Halloween zaczyna się wcześniej

Dobrym przykładem jest trend „Code Orange”, który rozprzestrzenił się w mediach społecznościowych. Hasło służy użytkownikom do sygnalizowania, że w sklepach pojawiły się już produkty związane z Halloween, jesienią i tzw. spooky season. Sam moment wprowadzenia sezonowego asortymentu staje się więc treścią, którą konsumenci wyszukują, nagrywają i udostępniają.

Na początku września na TikToku znajdowało się już 128,1 tys. postów z hashtagiem #CodeOrange, a na Instagramie 255 tys. postów oznaczonych „Code Orange”.

Media społecznościowe potrafią dziś skrócić drogę między odkryciem produktu a zakupem. Użytkownik widzi, że dany sklep wprowadził jesienną kolekcję, kosmetyki w halloweenowych opakowaniach albo nowe zapachy, przekazuje tę informację dalej, a zainteresowanie kolejnymi produktami zaczyna narastać.

W przypadku beauty sezonowość nie ogranicza się przy tym do produktów z nadrukowanymi dyniami czy kosmetyków do charakteryzacji.

Jesienny reset zaczyna się od pielęgnacji

Zmiana sezonu oznacza również zmianę potrzeb skóry. Po lecie konsumenci mogą szukać bardziej odżywczych kremów, łagodniejszych produktów oczyszczających i kosmetyków wspierających barierę hydrolipidową. Do jesiennej pielęgnacji pasują składniki takie jak ceramidy, gliceryna czy kwas hialuronowy, a wraz z mniejszą ekspozycją na słońce część konsumentów wraca także do produktów zawierających retinoidy.

Równolegle rośnie zainteresowanie zabiegami profesjonalnymi odpowiadającymi na problemy, które stają się bardziej widoczne po lecie – przesuszenie, utrata blasku czy skutki ekspozycji na słońce.

image

Pumpkin spice wraca. Jak marki i drogerie mogą wykorzystać jesienny trend?

Potem zmienia się kolor półki...

Jesień przynosi również wyraźną zmianę w makijażu. Na półkach pojawiają się odcienie miedzi, bordo, śliwki, jagodowych czerwieni i głębokiego brązu. Cięższe, jesienne kolory nie muszą jednak oznaczać mocnego makijażu. Popularność zyskują również transparentne i lekkie wykończenia, które pozwalają wprowadzić jesienną paletę do codziennego makijażu.

Media społecznościowe dokładają do tego kolejne mikrotrendy. Przykładem może być „eyemaxxing”, w którym kolorystyka makijażu oczu jest dobierana m.in. pod kątem koloru tęczówki. Brązy i miedzie są często wykorzystywane przy niebieskich oczach, a śliwki, burgundy i głębokie fiolety przy zielonych.

Każdy z tych trendów może generować popyt na inne produkty. Jeden konsument będzie szukał nowego cienia do powiek, inny pomadki w kolorze burgundu, a jeszcze inny palety, którą można wykorzystać do stworzenia halloweenowego looku.

Czym jest Boo Basket?

Do tego sezonowego miksu dochodzi jeszcze jeden trend, który mocno wykorzystuje potencjał kategorii beauty – Boo Basket.

Idea jest prosta, zamiast jednego dużego prezentu przygotowuje się jesienny koszyk pełen drobnych upominków. Mogą znaleźć się w nim słodycze, świece, skarpetki czy kubek, ale bardzo często także kosmetyki – produkty do kąpieli, maseczki, balsamy do ciała, produkty do włosów, makijaż czy zapachy. 

 

 

Boo Basket nie jest propozycją prezentu na konkretną okazję jak np. Święta Bożego Narodzenia czy Walentynki. Jest po prostu prezentem "na jesień", często dawanym bez większego powodu. Nie ogranicza go też płeć. Jesienne koszyki dla mężczyzny - chłopaka, brata czy ojca stają się równie popularne co damskie wersje. Jego siła tkwi również w samej formie. Koszyk jest przygotowywany indywidualnie, fotografowany i publikowany w mediach społecznościowych. Pojedyncze produkty zaczynają funkcjonować więc nie tylko jako kosmetyki, ale również jako element większej, wizualnej kompozycji. 

 

 

To szczególnie korzystne dla produktów o niższej i średniej cenie. Nie trzeba kupować drogiego zestawu prezentowego – można skomponować własny koszyk z kilku produktów, które razem tworzą gotowy prezent.

W przypadku beauty dobrze sprawdzają się tu kosmetyki o wyraźnym zapachu, atrakcyjnym opakowaniu lub kojarzące się z jesienią. Wanilia, cynamon, dynia, karmel czy korzenne nuty wpisują się w szerszy trend „cozy season”, który w mediach społecznościowych buduje zainteresowanie jesiennymi rytuałami. Boo Basket może więc dodatkowo wydłużać sezon zakupowy. 

Jesień pachnie wanilią, cynamonem i pumpkin spice

Zapachy są zresztą jednym z segmentów, które szczególnie dobrze wykorzystują jesienną narrację.

Po letnich, świeżych i cytrusowych kompozycjach konsumenci zaczynają szukać zapachów cieplejszych i bardziej otulających. Pumpkin spice, wanilia, chai, cynamon czy inne korzenne nuty wpisują się w estetykę „cozy season”. Trend może przechodzić między kategoriami. Ten sam konsument może zainteresować się perfumami o waniliowym zapachu, a następnie sięgnąć po balsam do ciała, żel pod prysznic czy świecę utrzymane w podobnej nucie.

image

French Touch 2026: kosmetyki i salony fryzjerskie w jesiennej akcji promocyjnej

Halloween jako mini-peak w większym Golden Quarter

W tym kontekście Halloween można traktować jako mini-peak w ramach szerszego okresu wzmożonego handlu.

Tradycyjny kalendarz retailowy ma dobrze znane punkty kulminacyjne: Black Friday, Cyber Monday i okres przedświąteczny. W beauty pomiędzy nimi pojawia się jednak coraz więcej mniejszych momentów, które mogą wygenerować krótkotrwały, ale intensywny wzrost zainteresowania.

Najpierw jest powrót do jesiennej pielęgnacji. Potem zmiana kolorystyki makijażu i zapachów. Następnie pojawiają się Boo Baskets, halloweenowe kolekcje i kosmetyki do charakteryzacji. Chwilę później rynek wchodzi już w okres świątecznych zestawów, kalendarzy adwentowych i prezentów. Halloween jest pod tym względem szczególne, bo popyt może być bardzo skoncentrowany. Konsument potrzebujący kosmetyku na imprezę czy makijażu na konkretną okazję ma określony termin zakupu. Decyzja zakupowa może więc zostać podjęta znacznie szybciej niż w przypadku produktu kupowanego „przy okazji”.

Nie każdy jesienny trend będzie kolejnym Black Friday

Wyzwaniem nie jest więc samo przygotowanie się na Halloween. Większym problemem może być kumulacja wielu niewielkich pików popytu, które następują po sobie w krótkich odstępach.

Historyczne wyniki sprzedaży nadal pozostają ważnym punktem odniesienia, ale w przypadku trendów napędzanych przez TikToka czy Instagram nie zawsze wystarczą. Wczesne sygnały mogą pojawić się w mediach społecznościowych, zanim przełożą się na zamówienia.

„Code Orange” może sygnalizować wcześniejsze zainteresowanie Halloween. Popularność określonego zapachu może zapowiadać wzrost popytu na całą grupę produktów. Z kolei trend taki jak Boo Basket może zwiększyć sprzedaż wielu drobnych produktów, które osobno nie musiałyby zostać uznane za sezonowe. Do tego dochodzą pogoda, kampanie marketingowe, premiery nowych produktów i działania twórców internetowych.

W praktyce retailer potrzebuje więc nie tylko prognozy, ale również szybkiej informacji o tym, co dzieje się już na półce i w magazynie.

image

Unboxingi, TikTok i 24 okienka. Skąd fenomen kalendarzy adwentowych?

Magazyn też musi być gotowy na „spooky season”

Sezonowość jest wyzwaniem również dla logistyki. W przypadku produktów halloweenowych okno zakupowe może być krótkie, a klient oczekuje dostawy przed konkretną imprezą, weekendem czy wydarzeniem. Potrzebna jest więc odpowiednia liczba pracowników, elastyczność w kompletowaniu zamówień oraz możliwość szybkiego przesuwania priorytetów, kiedy jeden produkt zaczyna sprzedawać się szybciej, niż zakładano. Automatyzacja może przejąć część powtarzalnych zadań magazynowych, ale przy krótkich pikach równie istotna pozostaje możliwość szybkiego reagowania przez zespoły operacyjne.

Znaczenie ma również dostępność usług kurierskich. W przypadku zakupu halloweenowego dostawa dzień po wydarzeniu nie jest już opóźnieniem – produkt traci dla konsumenta swoją wartość.

Jesienny sezon beauty zaczyna się wcześniej

Halloween coraz trudniej traktować jako pojedynczą datę w kalendarzu handlowym. Jest raczej jednym z momentów szerszego jesiennego sezonu, którego początek można zauważyć już we wrześniu.

Oznacza to więcej okazji do zakupów dla kategorii beauty, ale również krótszy czas pomiędzy kolejnymi zmianami zainteresowania. Jesienna półka nie jest już wyłącznie kwestią wymiany ekspozycji. Coraz częściej jej zawartość jest kształtowana przez trendy, które pojawiają się w mediach społecznościowych i w ciągu kilku tygodni przechodzą z ekranu telefonu do sklepu.

 

Źródło: Cosmeticsbusiness

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. październik 2026 00:35