StoryEditor
Rynek i trendy
18.10.2024 10:16

Mintel: Czyste piękno, czyli jak świadome podejście do kosmetyków zmienia branżę beauty

Konsumenci czują się zdezorientowani i nie są w stanie ocenić, czy produkt naprawdę jest przyjazny dla środowiska. Fałszywych komunikatów marketingowych jest zbyt dużo / fot. Shutterstock

Dbałość o środowisko naturalne nie jest już czymś, co pozwala się wyróżniać – zbyt wiele brandów powołuje się na to hasło, powodując zagubienie u konsumentek, które nie wiedzą, komu warto zaufać. Świadome i ekologiczne marki muszą znaleźć sposób, jak dotrzeć do klientek oraz liczyć się z tym, że za deklaracjami muszą iść realne efekty.

Termin „czyste piękno” zdobywa coraz większą popularność. Pojęcia „czystego”, „zielonego” czy „zrównoważonego” piękna często używane są zamiennie. Konsumentki i konsumenci stają się coraz bardziej wymagający, ponieważ zwracają uwagę nie tylko na to, co dana marka może im zaoferować, ale też w jaki sposób dany produkt wpływa na środowisko naturalne, społeczeństwo czy zdrowie. Rezygnacja z toksycznych składników, podejście do ekologii i etyki zyskują na znaczeniu. 

image
Anna Tess Gołębiowska, autorka
materiały własne autorki
Czyste piękno w zależności od regionu mogą być rozumiane w różny sposób. W Europie Zachodniej jest ściśle powiązane z pięknem zielonym i zrównoważonym. W Stanach Zjednoczonych brak odgórnych regulacji sprawia, że każda marka może definiować czyste piękno w inny sposób. Z kolei w regionie Azji i Pacyfiku rozumienie czystego piękna jest ściśle powiązane z deklaracją bezpieczeństwa oraz zapewnieniu o „wolności od” – na przykład od toksycznych składników. Wiedza o tych interpretacjach jest niezbędna, by dostosować komunikację do potrzeb poszczególnych osób oraz w ten sposób dotrzeć do klientek i klientów na wszystkich rynkach. Analizę trendu przeprowadził Mintel w tekście „Conscious Cosmetics: The Rise of Clean Beauty” (Świadome kosmetyki: Nastanie czystego piękna). 

Rynek wartości 

Ponieważ etyczne i ekologiczne postulaty stają się coraz powszechniejsze na wielu rynkach, to coraz więcej kwestii przestaje podlegać negocjacjom. Wiedza o zanieczyszczeniu oceanów sprawia, że konsumentki oczekują ekologicznego podejścia do kwestii takich jak opakowania produktów. Rozwiązaniami mogą być opakowania do ponownego napełniania, korzystanie z materiałów innych niż plastik oraz recykling, w szczególności tworzenie gospodarki o obiegu zamkniętym. 

Jedną z tez raportu Mintela „Global Beauty and Personal Care Trends 2025” (Globalne trendy w dziedzinie urody i pielęgnacji ciała 2025) było to, że branża kosmetyczna zmierza w kierunku przełomowych inicjatyw na rzecz zrównoważonego rozwoju. 

Jednocześnie choć na przykład na rynku niemieckim można zaobserwować, że najbardziej priorytetowe okazują się ceny produktów, to kategoria czystego piękna wciąż utrzymuje stałą bazę konsumentek, ponieważ zaledwie ułamek z nich ograniczył liczbę używanych produktów z powodu recesji. 

– Choć stosowanie wyłącznie „czystych” produktów wywołuje mieszane odczucia w Stanach Zjednoczonych, to postawy i zachowania konsumentek świadczą o chęci prowadzenia stylu życia, który odzwierciedla szacunek do samej siebie, najbliższego otoczenia i środowiska – komentuje Mintel. 

Tym co napędza branżę czystej urody są wartości wyznawane przez konsumentki. W Japonii jedna na cztery osoby jest skłonna zapłacić wyższą cenę, jeśli uzna produkt za zgodny ze swoimi ideami oraz stylem życia. To pokazuje, że decyzje zakupowe w branży czystego piękna są uwarunkowane nie tylko wpływem produktu na środowisko, ale też zasadami i filozofią głoszonymi przez markę. 

image
Stanowisko do ponownego  uzupełnianie wielorazowych opakowań, które w swoim firmowym butiku stworzyła marka Yope  
fot. wiadomoscikosmetyczne.pl

Świadome konsumentki, skuteczne rozwiązania 

Zainteresowanie konsumentek produktami, których opakowania można napełniać wielokrotnie, rośnie, co wpisuje się w szukanie etycznych wartości u brandów. Nowe produkty pojawiające się na rynku kosmetyków i pielęgnacji osobistej starają się wpasować w ten trend. 

W 2022 roku aż 9 proc. premier kosmetyków i środków do pielęgnacji osobistej w Wielkiej Brytanii zawierało informacje o wkładach wymiennych. Kategoria mydła do rąk jest tą, w której konsumentki najczęściej wybierają możliwość ponownego uzupełnienia opakowań. W innych kategoriach funkcjonalnych, takich jak pielęgnacja jamy ustnej i dezodoranty – gdzie wygoda jest kluczowa, a konsumentki chętnie kupują ten sam produkt ponownie, jednocześnie zwracając uwagę na budżet – oczekuje się, że wkłady wymienne zostaną dobrze przyjęte. Niższe ceny produktów do uzupełniania opakowań może zwiększyć lojalność wobec marki i umożliwić brandom powiązanie zrównoważonego rozwoju z wartościami, co jest kluczową strategią, ponieważ przystępność cenowa pozostaje najwyższym priorytetem zakupowym dla konsumentek w Wielkiej Brytanii – raportuje Mintel. 

Czytaj też: Sprzedaż luksusowych kosmetyków w formie refill wzrosła o blisko 50 proc.

Bez wątpienia przewagę mają marki własne, które będą się rozwijać, będąc jednocześnie punktem wejścia na rynek kosmetyków ekologicznych. Sięgają po nie już niemal cztery piąte niemieckich konsumentek, co stwarza idealną pozycję, by przekonać osoby, które jeszcze się do nich nie przekonały, z potencjałem zbudowania lojalności wobec brandów. 

Komunikacja kluczem do sukcesu 

Troska konsumentek o zrównoważony rozwój oraz wpływ produkcji na środowisko dotyczy nie tylko opakowań, ale całego cyklu życia produktu – zaczyna się już na etapie pozyskiwania składników i obejmuje też etap utylizacji produktów i wpływu procesu na systemy wodne. Mintel zaobserwował, że niemieckie konsumentki kupujące produkty naturalne i organiczne przeprowadzają samodzielną analizę, którymi produktami warto się zainteresować, a sposób pozyskiwania składników przez producentów jest ważny dla niemal 60 procent kupujących. To pokazuje, że segment czystego piękna przyciąga bardzo zaangażowaną grupę konsumentek, a między zainteresowaniem zrównoważonymi składnikami a wzorcami zakupów istnieje silny związek. Za wzór Mintel stawia platformę T.R.U.S.T firmy Clarins, która umożliwia użytkowniczkom sprawdzenie źródeł poszczególnych składników w celu zapewnienia maksymalnej transparencji. 

Czytaj też: Unilever, USAID oraz EY tworzą The CIRCLE Alliance, by ograniczyć zużycie plastiku

Sephora w swoim marketingu zastosowała grę słów – zwracając się do konsumentek, którym zależy na pielęgnacji skóry bez narażania się na niepożądane efekty, używa słowa cleanical będącego połączeniem „clean” (czysty) oraz „clinical” (kliniczny), podkreślając w ten sposób, że formuła produktów została przebadana w testach klinicznych. W związku z rosnącym zainteresowaniem wsparciem bariery ochronnej skóry czy zwalczaniem trądziku, sprzedawcy detaliczni tacy jak Sephora zachęcają klientki do  sięgania po sprawdzone produkty o dobrym składzie, dostosowane do rozwiązywania konkretnych problemów. 

Niedogodność polegająca na konieczności zwrotu opakowań przeznaczonych do recyklingu oraz wysokie ceny ekologicznych produktów zaowocowały niskim udziałem tej formy w zrównoważonej gospodarce. Mintel proponuje jednak, by marki zasypały tę lukę, łącząc zrównoważony rozwój z wartościami. Wtedy dbanie o środowisko będzie atrakcyjnym bonusem, a nie podstawową cechą produktu. Przykładem może być SBTRCT reklamujące swoje kosmetyki w kostkach jako idealne dla osób podróżujących, ponieważ nie dotyczą ich ograniczenia pojemności płynów, czy brandy Galinée i Krave Beauty, które walczą z marnotrawstwem, sprzedając produkty nieidealne lub z kończącą się datą przydatności ze znacznym rabatem. 

Przeszkody do zwalczenia 

Tym, co zniechęca konsumentki do rynku ekologicznych kosmetyków są ceny. W krajach Unii Europejskiej najniższe ceny produktów naturalnych i organicznych znajdziemy w Niemczech, szczególnie w porównaniu z Francją, Włochami i Hiszpanią. Ponad połowa osób, które nie kupują produktów z segmentu czystego piękna, deklaruje, że powodem zniechęcenia jest zbyt wysoka cena produktów. Co ciekawe, ostatnie działania związane z wprowadzaniem nowych produktów na rynek pokazują, że ekologiczne opcje w kategoriach produktów do włosów i kosmetyków kolorowych są nawet bardziej przystępne cenowo niż zwykłe produkty. 

Marketing firm produkujących kosmetyki ekologiczne stawia sobie za cel walkę z dezorientacją konsumentek. Analiza prowadzonej przez Mintel Global New Products Database (Globalnej bazy danych nowych produktów) wykazała, że komunikaty związane z etyką i środowiskiem pojawiły się w ponad połowie produktów kosmetycznych i środków przeznaczonych do pielęgnacji osobistej wprowadzonych na rynek w terminie od stycznia do lipca 2023 roku w Wielkiej Brytanii, co sprawia, że takie podejście nie jest wyjątkiem, a nową normą. Doprowadziło to do konfuzji klientek, ponieważ aż 65 proc. z nich uważa, że trudno zorientować się, czy marka jest naprawdę przyjazna dla środowiska. Brak jasności stanowi zagrożenie dla tego segmentu i może zaowocować spadkiem obrotów.  

image
fot. Shutterstock
Na zaufanie konsumentek do branży kosmetyków ekologicznych wyjątkowo negatywnie wpływa greenwashing, czyli komunikacja marek wprowadzająca w błąd co do wpływu produktów na środowisko lub korzyści płynących z korzystania z danych produktów. Zaradzić temu mogą regulacje, które pojawiają się na przykład w Unii Europejskiej. 

– Sąd okręgowy w Karlsruhe w Niemczech orzekł, że dm Drogerie Markt nie może używać określeń „neutralny dla klimatu” lub „neutralny dla środowiska” w reklamach produktów takich jak mydło w płynie. Ponadto we wrześniu 2023 roku Parlament Europejski i Rada Europejska osiągnęły tymczasowe porozumienie w sprawie wspólnych kryteriów zakazujących greenwashingu i wprowadzających w błąd twierdzeń dotyczących środowiska. Marki muszą pamiętać, że oprócz tego, że greenwashing prowadzi do roszczeń odszkodowawczych w sądach cywilnych, może również wpłynąć na uwagę opinii publicznej – wylicza Mintel. 

Czytaj też: Koniec z greenwashingiem. Jakie obowiązki nakłada na producentów unijne prawo wzmacniające pozycję konsumentów przy podejmowaniu decyzji zakupowych?

Same deklaracje to zbyt mało, by sprzedać ekologiczne kosmetyki. W Niemczech aż jedna piąta osób, które nie kupują produktów z segmentu czystego piękna, jest przekonana, że zwyczajne kosmetyki zapewniają lepsze rezultaty. Promowanie produktów z segmentu czystego piękna powinno opierać się na cechach możliwych do potwierdzenia w badaniach naukowych. Na taką potrzebę innowacji odpowiadają marki w Indiach, na przykład Chemist at Play deklaruje, że jego produkty przechodzą szeroko zakrojone badania kliniczne, które gwarantują skuteczność i bezpieczeństwo. 

Uczciwa komunikacja środowiskowa

Ponieważ branża czystego piękna może łatwo zostać przesycona produktami, które składają duże obietnice, a jednocześnie oferują małą przejrzystość, kluczowa będzie komunikacja, na jaką postawią marki, aby przyciągnąć klientki i zachęcić je do zaangażowania i lojalności. 

Przejrzysty przekaz zakłada przejrzystość cen. Marki stawiające na czyste piękno muszą jasno komunikować, dlaczego produkty mają wyższą cenę zamiast ogólnikowo komunikować, że powodem są działania na rzecz zrównoważonego rozwoju. Kluczem jest koncentracja na wydajności oraz wysokiej jakości produktu i promowanie przyjazności dla środowiska jako dodatkowego bonusu. Choć pojedyncze cechy, takie jak naturalne składniki lub ekologiczne opakowanie, mogą zachęcić część konsumentek, to wzbudzenie pełnego zaufania do marki wymaga możliwości prześledzenia dowodów na czystość wszystkich aspektów produktu i opakowania, a także jego skuteczności i bezpieczeństwa

Ponieważ aż sześć na dziesięć dorosłych osób w Wielkiej Brytanii ma problem z ustaleniem, skąd czerpać wiarygodne informacje na temat zrównoważonych produktów, kluczowa jest przejrzystość. W złagodzeniu sceptycyzmu może pomóc regularne aktualizowanie przez marki zobowiązań dotyczących zrównoważonego rozwoju takich jak zestawienia emisji dwutlenku węgla na każdym etapie cyklu życia produktu, co pozwoli wyróżniać się na tle innych, które tylko pozorują działania proekologiczne. 

Interesującym rozwiązaniem, który podoba się ponad połowie dorosłych osób w Wielkiej Brytanii, jest korzystanie z systemu sygnalizacji świetlnej na opakowaniach kosmetyków, analogicznego do systemu stosowanej w branży spożywczej. Czerwona, żółta lub zielona punktacja ułatwia zrozumienie zrównoważonego rozwoju. Niemal połowa Brytyjek kupujących produkty kosmetyczne i do pielęgnacji osobistej uważa, że marki powinny dokładniej wyjaśniać, jakich składników używają i dlaczego. 

Obawy dotyczące składu kosmetyków

Niemal połowa osób korzystających z kosmetyków z segmentu czystego piękna przestała w ciągu ostatniego roku korzystać z któregoś z produktów ze względu na obawy dotyczące bezpieczeństwa poszczególnych składników. Amerykańskie konsumentki domagają się większej liczby regulacji, co pozwoliłoby zmniejszyć obawy dotyczące składów. Wcześniejszy wygląd rynku kosmetycznego w Stanach Zjednoczonych doprowadził do tego, że zamiast oficjalnych regulacji, pojawiły się certyfikaty mające pozwolić odróżnić produkty reprezentujące czyste piękno od pozostałych. Posługiwanie się renomowanymi certyfikatami takimi jak EWG (Environmental Working Group) i Leaping Bunny pozwoliło na zdobycie zaufania konsumentek i promowania wysokich standardów. Jednocześnie tylko niewielka część użytkowniczek twierdzi, że zwraca większą uwagę na informacje dodatkowe niż na sam skład, więc pełna przejrzystość i regulacja rynku są uzasadnione. 

Czytaj też: NATRUE ogłasza pierwszy w historii Tydzień Kosmetyków Naturalnych. Globalny event odbędzie się w listopadzie

Choć kwestia rozwiązywania problemów środowiskowych jest poważna, dodatkowym impulsem potrzebnym do pełnego zaangażowania się może być odrobina zabawy. Warto zachęcić konsumentki do ekologicznych działań, wprowadzając coś nieoczekiwanego do rutynowych czynności, co jednocześnie pozwoli im poczuć, że uczestniczą we wprowadzaniu pozytywnych zmian. Ciekawym przykładem może być tworzenie produktów kosmetycznych ze składników będących produktami ubocznymi lub odpadami z innych procesów produkcyjnych, na przykład żywności. To sposób na zaskoczenie konsumentek, który może zaowocować zainteresowaniem marką. 

Jak się odróżnić?

Sektor czystej urody nie jest już ekskluzywną przestrzenią dla marek koncentrujących się na zrównoważonym rozwoju, także zwykłe brandy starają się nadrobić zaległości ze względu na presję wywieraną przez konsumentki, a także coraz surowsze przepisy takie jak Europejski Zielony Ład. Choć bezpieczeństwo użytkowniczek pozostaje najważniejsze, to aby odróżnić się od rzeszy dostępnych produktów, marki będą musiały zadbać o unikatowe niuanse takie jak podkreślenie wpływu produktu na bezpośrednie otoczenie konsumentki, na przykład poprzez brak okrucieństwa wobec zwierząt. Kluczowe może okazać się skupienie na alternatywnych inicjatywach takich jak wspieranie organizacji charytatywnych czy przestrzeganie ideałów społecznych, takich jak handel bezpośredni i handel społecznościowy, oraz pokazanie dbałości dobrostan zwierząt. 

Anna Tess Gołębiowska

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Włosy
13.08.2026 16:55
Włosy jak lustro. Skąd wziął się trend na „glass hair” i jak go osiągnąć?
Włosy jak tafla wody. Kosmetyki i zabiegi, które pomagają osiągnąć efekt glass hairShutterstock

Gładkie, niemal idealnie równe pasma, które odbijają światło jak lustro, od kilku sezonów są jednym z najmocniejszych kierunków w pielęgnacji włosów. „Glass hair”, „liquid hair”, a dziś także „mirror hair” opisują w gruncie rzeczy tę samą zmianę podejścia. Włosy mają nie tylko wyglądać na wystylizowane, ale przede wszystkim sprawiać wrażenie zdrowych, zadbanych i maksymalnie lśniących. Efekt można osiągnąć w domu, choć wymaga on czegoś więcej niż jednego nabłyszczającego kosmetyku. Można też sięgnąć po zabiegi fryzjerskie – ale w ich przypadku spektakularny efekt ma swoją cenę.

W tym artykule przeczytasz:

  • Od glass skin do glass hair
  • „Liquid hair” to kolejny etap tej samej historii
  • Tafla zaczyna się pod prysznicem

  • Nie więcej kosmetyków, tylko lepiej dobrane

  • Dlaczego lato jest dla „glass hair” wyzwaniem?

  • Keratyna: szybki sposób na gładkość, ale nie dla każdego

  • Japońskie prostowanie: wady i zalety

  • „Glass hair” nie musi oznaczać idealnie prostych włosów

  • Tafla jako nowy język "zdrowych włosów”

Od glass skin do glass hair

Historia „glass hair” jest mocno związana z koreańską filozofią beauty. Najpierw popularność zdobyła „glass skin”, czyli skóra o tak intensywnym, równomiernym blasku, że wygląda niemal jak pokryta szkłem. Ten sposób myślenia szybko przeniósł się na pielęgnację włosów.

Nie chodziło już wyłącznie o prostowanie czy używanie dużej ilości produktów nabłyszczających. Kluczowa stała się kondycja włosów: nawilżenie, wygładzenie powierzchni, ograniczenie puszenia i wieloetapowa pielęgnacja. W koreańskim podejściu lśniące włosy są raczej efektem ubocznym dobrej kondycji niż celem osiąganym za wszelką cenę.

Trend „glass hair” został szczególnie mocno spopularyzowany przez media społecznościowe i gwiazdy. Początkowo charakterystyczny był przede wszystkim dla perfekcyjnie gładkich bobów. Z czasem zaczął funkcjonować jako określenie całej estetyki wyjątkowo zadbanych, lśniących włosów. Według źródeł branżowych trend pojawił się już około 2018 roku, a jego kolejne warianty – „liquid hair” czy „mirror hair” – pokazują, że moda na maksymalny połysk nie zamierza szybko zniknąć.

„Liquid hair” to kolejny etap tej samej historii

„Glass hair” i „liquid hair” bywają stosowane zamiennie, choć można wskazać między nimi subtelną różnicę. Glass hair jest bardziej geometryczne. Włosy są bardzo gładkie, proste i mają niemal lustrzaną powierzchnię. Liquid hair ma być bardziej miękkie i „płynne”. Pasma układają się jak strumień, a ich powierzchnia odbija światło bez wrażenia sztywności.

W 2026 roku trend przesuwa się jeszcze dalej w stronę „mirror hair”, czyli efektu włosów przypominających wypolerowane lustro. To estetyka mocno związana z powrotem do bardziej dopracowanego, luksusowego wyglądu fryzury. Jednocześnie zmienia się sposób jego osiągania. Coraz większy nacisk kładzie się na pielęgnację, a nie samo używanie prostownicy.

image

Hebe wprowadza pięć specjalistycznych linii produktów do profesjonalnej pielęgnacji włosów pod marką własną

Tafla zaczyna się pod prysznicem

Największy błąd w myśleniu o efekcie tafli? Traktowanie go jako wyłącznie kwestii stylizacji.

Włosy z uszkodzoną, nierówną powierzchnią łuski słabiej odbijają światło. Są matowe, szorstkie i łatwiej się puszą. Dlatego droga do „glass hair” zaczyna się od podstaw: odpowiedniego oczyszczania, odżywiania i ochrony włosów.

W praktyce oznacza to regularne stosowanie odżywki, okresowe sięganie po maskę oraz pilnowanie równowagi między proteinami, emolientami i humektantami. Proteiny, takie jak keratyna czy jedwab, pomagają wzmacniać włosy, emolienty wygładzają ich powierzchnię, a humektanty odpowiadają za utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia. 

Ważny jest także etap domykania łuski. Pomóc mogą kosmetyki o lekko kwaśnym pH, wody lamelarne czy produkty określane jako laminujące. Ich zadaniem jest wygładzenie powierzchni włosa, dzięki czemu światło odbija się od niej bardziej równomiernie.

Nie więcej kosmetyków, tylko lepiej dobrane

W efekcie tafli łatwo przesadzić. Duża ilość olejku, silikonowego serum czy maski nie oznacza automatycznie większego połysku. Włosy mogą zamiast tego stać się ciężkie, pozlepiane i wyglądać na przetłuszczone.

Dlatego końcowy etap powinien być lekki. Serum lub olejek można potraktować jak „top coat” – kosmetyczne wykończenie, które wygładza powierzchnię i podbija odbijanie światła. Równie ważna jest termoochrona, szczególnie jeśli włosy są suszone lub prostowane.

Samo suszenie również ma znaczenie. Specjaliści od efektu tafli rekomendują jest nawiew kierowany od nasady w stronę końców oraz unikanie bardzo wysokiej temperatury. Takie podejście pozwala ograniczyć puszenie i ułatwia wygładzenie włosów.

image

Pierwszy milion na TikTok Shop. Fryzjerka zarobiła fortunę dzięki livestreamom

Dlaczego lato jest dla „glass hair” wyzwaniem?

Paradoksalnie okres, w którym lśniące włosy wyglądają najlepiej, jest dla nich jednym z trudniejszych. Słońce, wysoka temperatura, wiatr, wilgoć czy słona woda mogą zwiększać przesuszenie i puszenie.

Dlatego letnia wersja efektu tafli powinna opierać się nie tylko na nabłyszczaniu, ale także na ochronie. Warto ograniczyć nadmiar stylizacji na gorąco, stosować produkty termoochronne i zabezpieczać końcówki. Znaczenie ma również sposób osuszania włosów. Delikatniejszy materiał, np. mikrofibra, może ograniczyć mechaniczne uszkodzenia.

To właśnie dlatego w ostatnich miesiącach na rynku pojawia się coraz więcej produktów pozycjonowanych wokół „gloss”, „shine”, „lamination” czy „mirror effect”. Przykładem jest nowa linia Gloss Hair in Balance marki OnlyBio, której komunikacja również została zbudowana wokół efektu gładkich, mocno lśniących pasm. Marka wskazuje w niej m.in. na olej tsubaki, ekstrakt z papai i aminokwasy.

Inny popularne produkty to m.in. Spray Color Wow Dream Coat, woda lamelarna Neboa Express Effect lub HDRÈY Glass Hair Glass Elixir.

Keratyna: szybki sposób na gładkość, ale nie dla każdego

Jeżeli domowa pielęgnacja nie daje oczekiwanego efektu, kolejnym krokiem mogą być zabiegi salonowe. Jednym z najbardziej znanych jest keratynowe wygładzanie włosów.

W tym przypadku celem jest przede wszystkim zmniejszenie puszenia, wygładzenie powierzchni włosa i ułatwienie stylizacji. Zabieg może dać bardzo wyraźny efekt „tafli”, ale nie należy mylić go z regeneracją włosa. To procedura nastawiona przede wszystkim na zmianę jego wyglądu i zachowania podczas stylizacji, podczas gdy regularna pielęgnacja ma wspierać jego kondycję bez zmieniania naturalnego skrętu.

Jest też druga strona. Nadmiar protein w pielęgnacji może prowadzić do tzw. przeproteinowania – włosy stają się wówczas sztywne, matowe i trudniejsze do ułożenia. Tym bardziej nie warto traktować keratyny jako uniwersalnego rozwiązania na każdy rodzaj włosów.

image

Marka OnlyBio wchodzi na rynek wydawniczy z kompendium wiedzy o trychologii

Japońskie prostowanie: wady i zalety

Jeszcze dalej idzie japońskie prostowanie włosów, znane również jako thermal reconditioning. To nie jest po prostu mocniejsza wersja keratynowego wygładzania. Zabieg chemicznie zmienia strukturę włosa, wykorzystując preparat i wysoką temperaturę do zerwania, a następnie ponownego uformowania wiązań dwusiarczkowych. Efekt jest trwały na poddanych zabiegowi partiach włosów – zmienia się dopiero wraz z odrostem.

Z punktu widzenia osoby marzącej o idealnie gładkich włosach zaletą jest właśnie trwałość. Włosy stają się proste, mniej podatne na puszenie i łatwiejsze w codziennej stylizacji. Mogą też zachowywać połysk i gładkość mimo wilgoci.

Cena za ten efekt może być jednak wysoka. Zabieg może osłabiać lub przesuszać włosy, szczególnie jeśli są już zniszczone rozjaśnianiem, koloryzacją albo innymi procesami chemicznymi. Nie jest też dobrym rozwiązaniem dla osób, które lubią regularnie przechodzić z prostych włosów w fale i loki. Eksperci cytowani w materiale wskazują również, że bardzo cienkie lub mocno rozjaśniane włosy nie powinny być poddawane tak intensywnemu procesowi.

To zabieg wymagający czasu, precyzji i późniejszej pielęgnacji. Nowy odrost będzie miał naturalną strukturę, dlatego zabieg wymaga okresowych poprawek – zwykle co 6–12 miesięcy.

„Glass hair” nie musi oznaczać idealnie prostych włosów

Najciekawsza zmiana w trendzie polega jednak na tym, że jego współczesna wersja odchodzi od prostoty rozumianej jako całkowite pozbycie się naturalnej struktury włosa.

Kluczowy jest połysk i gładkość, niekoniecznie włosy wyprostowane do granic możliwości. Efekt tafli można uzyskać także na delikatnych falach. W praktyce oznacza to, że trend jest znacznie bardziej uniwersalny, niż sugerowały jego pierwsze odsłony.

To również dobrze wpisuje się w szerszą zmianę w kategorii haircare. Pielęgnacja włosów coraz bardziej przypomina pielęgnację skóry. Pojawiają się wieloetapowe rutyny, sera, esencje, produkty „barierowe”, składniki aktywne i zabiegi skoncentrowane na jakości włosa, a nie wyłącznie na jego stylizacji. W 2026 roku obserwujemy wręcz dalsze przenikanie języka skin care do hair care

Tafla jako nowy język "zdrowych włosów”

Popularność „glass hair” mówi więc o czymś więcej niż o kolejnej fryzjerskiej modzie z TikToka. Połysk stał się wizualnym skrótem oznaczającym zdrowie, zadbanie i jakość włosa. Im bardziej równomierna powierzchnia pasm, tym mocniej odbijają one światło – a właśnie to daje charakterystyczny efekt tafli.

Nie trzeba jednak od razu umawiać się na chemiczne prostowanie ani budować dziesięciostopniowej rutyny. Dla większości włosów większą różnicę zrobi konsekwentne, dopasowane oczyszczanie, odżywianie, ochrona przed temperaturą i wilgocią oraz odpowiednie wykończenie.

 

Źródło: Vogue.com, Topestetic.pl

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
13.08.2026 15:42
Zjedz sobie urodę: shoty, soki, słodkie suplementy
Wiadomości Kosmetyczne

Jeszcze kilka lat temu suplementy wspierające kondycję skóry, włosów i paznokci kojarzyły się głównie z tabletkami kupowanymi w aptece. Dziś coraz częściej przypominają produkty z półki premium w drogerii lub modne napoje funkcjonalne. Kolagen w kolorowej butelce, shot z adaptogenami, napój na piękną cerę czy saszetki z ceramidami – kategoria nutrikosmetyków rozwija się w szybkim tempie.

Granica między kosmetykami, suplementami i żywnością funkcjonalną coraz bardziej się zaciera. Producenci przekonują, że piękna skóra zaczyna się od środka, a konsumenci wydają się chętnie przyjmować tę narrację.

Piękno zamknięte w butelce

Spacerując dziś alejką z napojami lub suplementami, łatwo odnieść wrażenie, że część produktów mogłaby równie dobrze znaleźć się na półce z kosmetykami. Opakowania przypominają luksusowe sera do twarzy, a komunikacja marketingowa koncentruje się na poprawie jędrności skóry, redukcji zmarszczek, mocniejszych włosach czy zdrowszych paznokciach.

“Według szacunków IndexBox, popyt na suplementy kolagenowe w Polsce będzie rósł w latach 2026–2035 w tempie ok. 6–9% CAGR, przy czym wzrost ten ma być wspierany przez rosnącą popularność koncepcji „beauty from within”, rozwój e-commerce oraz zmianę oczekiwań konsumentów wobec produktów premium i transparentnego pochodzenia surowców. Bardzo istotnym zjawiskiem, które obecnie obserwujemy na rynku, jest wyraźna zmiana kanałów dystrybucji.

Sprzedaż produktów z tej kategorii stopniowo przesuwa się ze stacjonarnych aptek w stronę e-commerce, a to właśnie dynamiczny rozwój nutrikosmetyków jest jednym z kluczowych kół zamachowych tej transformacji. Konsumenci poszukujący zaawansowanej pielęgnacji od wewnątrz znacznie chętniej dokonują zakupów online, gdzie mają dostęp do szerszej oferty, opinii oraz innowacyjnych formuł – obecnie kanał e-commerce odpowiada już za blisko 40% transakcji w obszarze suplementacji urodowej.” - dr Katarzyna Suchoszek, wiceprezeska Krajowej Rady Suplementów i Odżywek

Jeszcze niedawno symbolem tej kategorii był przede wszystkim wymieniony powyżej kolagen. Dziś portfolio producentów jest znacznie szersze i obejmuje m.in. kwas hialuronowy, ceramidy, witaminy antyoksydacyjne, biotynę, cynk, koenzym Q10, adaptogeny czy ekstrakty roślinne. Coraz częściej produkty łączą również funkcje beauty z obietnicami poprawy snu, redukcji stresu czy wsparcia odporności, wpisując się w szeroki trend wellness.

To nie przypadek. Współczesny konsument coraz częściej postrzega zdrowie, wygląd i dobre samopoczucie jako elementy jednego stylu życia, a nie odrębne potrzeby.

Trend napędzany przez media społecznościowe

Popularność nutrikosmetyków trudno analizować bez uwzględnienia wpływu mediów społecznościowych. TikTok, Instagram czy YouTube pełne są materiałów przedstawiających codzienne rytuały obejmujące nie tylko pielęgnację skóry, ale także picie kolagenu czy suplementację składników mających poprawić wygląd.

Eksperci zwracają uwagę, że konsumenci coraz częściej szukają prostych rozwiązań, które można łatwo włączyć do codziennej rutyny. Gotowy shot lub napój funkcjonalny jest pod tym względem znacznie wygodniejszy niż kolejne tabletki czy proszki wymagające przygotowania.

Jednocześnie media społecznościowe przyczyniają się do popularyzacji nowych składników aktywnych. To właśnie tam wielu konsumentów po raz pierwszy spotyka się z pojęciami takimi jak adaptogeny, ceramidy czy peptydy kolagenowe.

Rynek, który szybko rośnie

Rosnąca liczba premier produktowych oraz coraz szersza dystrybucja pokazują, że producenci dostrzegają potencjał tej kategorii. O ile początkowo nutrikosmetyki były domeną marek suplementacyjnych, dziś własne linie rozwijają również firmy kosmetyczne oraz producenci żywności funkcjonalnej.

W efekcie produkty trafiają do coraz większej liczby kanałów sprzedaży – od aptek, przez drogerie i sklepy internetowe, aż po sieci convenience oraz supermarkety.

“Polki coraz chętniej i częściej sięgają po produkty, które działają np. na skórę, włosy i paznokcie “od środka” i robią to świadomie, korzystając z szerokiego spektrum dostępnych rozwiązań. Nasza oferta z jednej strony adresuje ich aktualne potrzeby, z drugiej inspiruje. Staramy się kreować nowe trendy, a nasze klientki, ze swoją otwartością na nowości i dzielenie się z nami uwagami, są w tym przedsięwzięciu wspaniałym partnerem. W obrębie tej kategorii obserwujemy ostatnio nawet dwucyfrowe wzrosty „rok-do-roku”. 

Od pewnego czasu utrzymuje się silna pozycja preparatów z kolagenem oraz dbających o skórę, włosy i paznokcie. Od czasów pandemii, do liderów regularnie dołączają produkty ułatwiające dobry sen.” - Konrad Kowalczyk, lider ds. komunikacji marketingowej, Rossmann

Sklepowa półka zmienia swoje oblicze

Jeszcze kilka lat temu produkty wspierające urodę od środka stanowiły niewielki segment w aptekach. Obecnie coraz częściej pojawiają się również w drogeriach, gdzie są prezentowane obok kosmetyków pielęgnacyjnych, oraz w sklepach spożywczych, w których trafiają do stref z napojami funkcjonalnymi lub produktami prozdrowotnymi.

Dla detalistów jest to atrakcyjny segment nie tylko ze względu na rosnący popyt, ale również możliwość budowania wyższej wartości koszyka zakupowego. Dynamiczny rozwój rynku rodzi jednak pytania o skuteczność oferowanych produktów. O ile część składników – przy odpowiednim stosowaniu i w określonych grupach konsumentów – posiada udokumentowane działanie, eksperci podkreślają, że nie każdy produkt reklamowany jako “beauty drink” przyniesie spektakularne efekty.

Specjaliści przypominają również, że suplement diety nie jest lekiem, a jego zadaniem jest uzupełnienie codziennej diety, a nie zastępowanie zdrowego stylu życia czy odpowiedniej pielęgnacji.

"Od początku 2026 roku w naturalny sposób zwiększyliśmy asortyment w wybranych segmentach związanych z nutrikosmetykami i suplementami diety ze względu na rosnące zainteresowanie klientów tą kategorią. Dotyczy to między innymi produktów wybieranych z myślą o kondycji włosów, skóry, paznokci, a także produktów z segmentów związanych ze snem, pamięcią czy przemianą materii. Do najpopularniejszych propozycji wśród naszych klientów należą kolagenowe beauty shoty, choć popyt na niektóre produkty ma charakter sezonowy.

Coraz częściej konsumenci postrzegają pielęgnację kompleksowo, wybierając rozwiązania wspierające organizm od wewnątrz. Stają się przy tym bardziej świadomi, wnikliwie analizują składy, szukając dopasowania do codziennego stylu życia, a w przypadku shotów doceniają prostotę składu, wygodną formę i smak. Dlatego kładziemy duży nacisk na odpowiedzialną komunikację, zarówno w kontekście użytych składników, jak i gotowych preparatów.

Łącznie w drogeriach dm oferujemy kilkaset pozycji w ramach tych kategorii." - Grzegorz Gerus, dyrektor obszaru zakupów i marketingu drogerii dm w Polsce

Co dalej?

Wiele wskazuje na to, że nutrikosmetyki pozostaną jedną z najszybciej rozwijających się kategorii na styku branży kosmetycznej, spożywczej i suplementacyjnej. Coraz większą rolę mogą odgrywać produkty wielofunkcyjne, odpowiadające jednocześnie na potrzeby związane z urodą, snem, stresem czy energią.

Prawdopodobnie będziemy obserwować dalsze poszerzanie oferty gotowych napojów i shotów, personalizację suplementacji oraz rozwój produktów premium opartych na składnikach o coraz lepiej udokumentowanym działaniu.

Jednocześnie wraz z dojrzewaniem rynku coraz większego znaczenia nabierać będą transparentność komunikacji, jakość badań potwierdzających skuteczność składników oraz edukacja konsumentów. To właśnie od zaufania do marek i wiarygodności deklarowanych efektów może zależeć, czy boom na beauty drinks okaże się chwilową modą, czy trwałą zmianą w sposobie myślenia o pielęgnacji – takiej, która zaczyna się nie tylko przed lustrem, ale również na sklepowej półce.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. sierpień 2026 07:38