StoryEditor
Rynek i trendy
20.10.2013 00:00

Müller: Innowacyjna drogeria w dojrzałym wieku

Najstarsza niemiecka sieć drogeryjna Müller słynie z bardzo szerokiego asortymentu. To aż 185 tys. pozycji asortymentowych! Kosmetyki stanowią tylko część z nich. Czym jeszcze związała ze sobą klientów, że trwa od 60 lat?

Powstają coraz większe drogerie, a znikają z rynku te małe, które nie są w stanie (ze względu na ograniczoną powierzchnię) zaproponować klientowi odpowiednio szerokiego wyboru asortymentu. Otwieranie dużych placówek związane jest również z tym, że przy obecnej konkurencji na rynku trudno jest ze sprzedaży samych kosmetyków i chemii domowej zarobić na koszty, nie mówiąc o uzyskaniu przyzwoitego zysku. Stąd konieczność wprowadzania uzupełniających, pozadrogeryjnych kategorii produktów i usług, które dają klientowi dodatkowy bodziec do zrobienia zakupów. Pojawia się jednak pytanie – jakie dodatkowe kategorie miałby to być? Pomocna w uzyskaniu odpowiedzi może być wizyta w sklepach należących do niemieckiej sieci drogeryjnej Müller, która posiada, według informacji ze strony internetowej, 185 tys. SKU w swoim asortymencie. Odwiedziłam drogerie Müller, by podzielić się swoimi spostrzeżeniami z Czytelnikami „Wiadomości Kosmetycznych”.

3 x NAJ
Sieć drogeryjna Müller zatrudnia obecnie 30 tys. pracowników i prowadzi 674 sklepy w 7 europejskich krajach. Wśród największych niemieckich sieci drogeryjnych można ją scharakteryzować jako 3 x NAJ.
Po pierwsze jest NAJSTARSZA, zatem posiada największe doświadczenie rynkowe. Założona została w 1953 roku przez Erwina Müllera i obchodzi w tym roku 60-lecie swojego istnienia. Początkowo funkcjonowała jako salon fryzjerski, aby przekształcić się w drogerię, cały czas konsekwentnie rozszerzając asortyment pozadrogeryjny. Po drugie jest to sieć, która otwiera NAJWIĘKSZE LOKALE drogeryjne; jak czytamy w materiałach informacyjnych, powierzchnia sklepów to od 400 do nawet 4,5 tys. mkw. Średnia powierzchnia w przypadku sklepów otwieranych po 2000 roku to 2,25 tys. mkw. Tak duże powierzchnie wymagają szerokiej gamy produktów i to nie tylko kosmetycznych. Zatem, po trzecie jest to sieć o NAJSZERSZYM ASORTYMENCIE.
4 filary
Warto poświęcić czas i dokonać refleksji nad głównymi wartościami, którymi Müller kieruje się, prowadząc swoją sieć drogerii. Te wartości to 4 równoważne filary informujące pracowników firmy i jej klientów, co jest dla firmy najważniejsze:
1  Niskie ceny
Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że relacja jakości do ceny produktów jest ważna dla klienta. Klienci zawsze porównywali, porównują i będą porównywać ceny pomiędzy poszczególnymi sklepami. Stąd wysiłki sieci Müller, aby być postrzeganą jako ta, która dba o portfele swoich klientów. Aktualnym przykładem takiego działania jest całoroczna promocja z okazji 60-lecia jej istnienia.
2  Miła obsługa
3  Rzetelne doradztwo

Znamienne jest to, że aż dwa spośród czterech filarów działania firmy koncentrują się na zagadnieniu jakości obsługi klienta w sklepie. Myślę, że chodzi tu o fakt, iż rynek drogeryjny w Niemczech osiągnął pewien punkt przełomowy, w którym również my w Polsce niedługo się znajdziemy. A mianowicie bardzo trudno jest uzyskać przewagę nad konkurencją samym wyglądem lokalu i asortymentem. Odwiedzając chociażby rodzime nowo otwierane sklepy, takich sieci jak Hebe, Laboo, Sekrety Urody, Vica, widać, że są one dopracowane w najmniejszym szczególe pod względem wizualizacji zewnętrznej i wewnętrznej. Można by śmiało postawić tezę, że sklepy te są wręcz bliskie doskonałości: bogaty asortyment, szerokie alejki, odpowiednio wyeksponowane materiały reklamowe, przyjazna kolorystyka, logiczne ustawienie towarów na półce, dobre oświetlenie itd. Wchodząc do takiej nowo otwieranej drogerii, jedynie specjalista z branży może wskazać elementy, które należy zmienić, poprawić czy uzupełnić. Natomiast dla zwykłego klienta sklepy te są po prostu zgodne z jego oczekiwaniami. Skoro trudno wyróżnić się na rynku wyglądem i asortymentem, pozostaje walka o klienta w obszarze cen, lokalizacji i jakości obsługi. Jednakże, jeżeli chodzi o ceny produktów i lokalizacje sklepów, to na decyzje w tym zakresie duży wpływ mają czynniki zewnętrzne, tj. działania konkurencji ceny zakupu kosmetyków od producentów, czy koniunktura w nieruchomościach. Tak naprawdę swoboda decyzji jest tu bardzo ograniczona. W związku z tym, jestem głęboko przekonana, że to właśnie doradztwo, czyli jakość obsługi klienta, będzie w nadchodzącym czasie nabierać coraz większego znaczenia. Tym bardziej skłaniam się ku takiemu stwierdzeniu, że kwalifikacje personelu nadal pozostawiają wiele do życzenia. Tyle razy widziałam piękną drogerię, dobrze zaopatrzoną, a personel jakby z poprzedniej epoki – niezaangażowany, nieznający produktów, podchodzący do klienta bez empatii. Oznaki zmian w podejściu do jakości obsługi pojawiają się już jednak na rynku, przytoczę tu chociażby przykład programu szkoleń internetowych w sieci drogerii Jasmin („Wiadomości Kosmetyczne” 07-08/2013). Warto sobie wziąć ten fakt do serca i nie dać się wyprzedzić konkurencji.
4  Szeroki asortyment
Asortyment w drogeriach Müller to przede wszystkim produkty, które spodziewamy się znaleźć w tego typu sklepie, czyli kosmetyki, wody toaletowe i chemia domowa. Dodatkowo zastaniemy tu jednak również bogatą ofertę produktów multimedialnych, tj. płyty CD i DVD z muzyką i filmami, konsole do gier oraz same gry, wszelkie akcesoria do telefonów komórkowych. Drogerie Müller oferują także szeroką kategorię produktów papierniczo-biurowych, czyli wszelkiego rodzaju materiały do pisania, zeszyty, segregatory itd. Kolejną grupą towarów są zabawki dla dzieci. Pozostałe kategorie to zdrowa żywność, karma dla zwierząt, słodycze, wina, kawy, biżuteria, produkty sezonowe, np. klapki na plażę czy zabawki plażowe, skarpety, rajstopy, odżywki dla sportowców, żarówki, latarki, świeczki, kartki pamiątkowe i jeszcze inne pomniejsze.
Moją szczególną uwagę zwróciła pasmanteria, czyli igły, nici, łatki, zatrzaski, umieszczona na szczycie kilku regałów. Uważam, że to dobry pomysł na uzupełnienie asortymentu drogerii, ponieważ działające niegdyś wyspecjalizowane pasmanterie w większości poupadały i obecnie jest duży problem z zakupem drobnych elementów naprawczych garderoby. Brak takich sklepów został zresztą już dostrzeżony przez zespół kupców z sieci Hebe, która wprowadziła pasmanterię do swoich sklepów (brawo!).
Dodatkowe usługi
Trafionym pomysłem jest umieszczenie w każdej drogerii Müller automatu do wywoływania zdjęć. To usługa dobrze znana, wywoływanie zdjęć oferuje też Rossmann. Dziwi mnie, że pomysł jest rzadko kopiowany. Przecież spora cześć kosmetyków kupowana jest z różnego rodzaju okazji – urodziny, imieniny itd., a te często utrwalamy na zdjęciach. Ekspedient, który dowie się, że zakupy są związane z takimi właśnie okazjami, powinien wprost zaprosić klienta do powrotu do sklepu w celu wywołania zdjęć. A ponowna wizyta klienta to oczywiście okazja do sprzedania mu kolejnych produktów. Następuje zacieśnianie relacji z klientem, wzrasta jego lojalność do placówki, w której spełnione zostają jego kolejne potrzeby. A sam automat nie zajmuje dużo miejsca i nie wymaga obsługi przez pracownika.

Wszechobecne konkursy

Sieci handlowe wykorzystują konkursy, by zachęcić klientów do dokonywania zakupów i częstszych wizyt w sklepie (posiadanie paragonu jest prawie zawsze warunkiem uczestnictwa w konkursie). Ponadto osoba biorąca udział w zabawie musi podać swoje dane osobowe, w ten sposób budowana jest baza klientów – ta wiedza jest na wagę złota. Konkursy, przeważnie w całości lub w dużej części, są sponsorowane przez producentów i tym samym nie obciążają budżetu samej sieci handlowej. Przykładem sieci, która praktycznie nieprzerwanie prowadzi konkursy, są drogerie Rossmann. Wykorzystuje ona do tego celu głównie swoją stronę internetową. Sieć drogeryjna Müller poszła jeszcze o krok dalej. Informacje o prowadzonych konkursach są wszechobecne w sklepie. Klient, stojąc przy półce, od razu widzi, że może wygrać np. wycieczkę do ciepłych krajów. Jest to zatem dodatkowy bodziec motywujący go do zakupów. Prosty pomysł, jak najbardziej do wykorzystania.

Klub Mein Baby (Moje Dziecko)

Dzieci to dla rodziców wiele radości, ale i dużo wydatków. Młodzi rodzice stanowią szczególną kategorię klientów sklepów drogeryjnych. Muszą regularnie kupować wiele produktów z asortymentu kosmetyczno-drogeryjnego dla swoich pociech, począwszy od tych higienicznych – olejków, pieluszek, szamponów, nawilżonych chusteczek, poprzez żywnościowe – mleko, słoiczki z jedzeniem, herbatki, kaszki, nie wspominając o całej liście smoczków, butelek do mleka, delikatnych proszków do prania dostosowanych do skóry niemowląt itd. Znów dobrym przykładem, znanym z naszego rynku, działań skierowanych do rodziców jest klub Rossnę firmy Rossmann. Zarejestrowani rodzice otrzymują kartę, która uprawnia do procentowych zniżek na zakupy dziecięcych artykułów w sklepach tej sieci. Taki klub posiada również sieć drogeryjna Müller. Nazywa się Mein Baby, czyli po prostu Moje Dziecko. Rodzic zarejestrowany w klubie korzysta z kuponowych książeczek, które są dostępne w każdym sklepie sieci. Kupony upoważniają do kwotowej zniżki na dany produkt w określonym czasie.

Nigdy nie jest za późno na naukę

W 1969 roku Egon Müller wrócił z podróży do Stanów Zjednoczonych. Celem jego wyprawy było poznanie, jak działa tamtejszy handel detaliczny, jakie pomysły i rozwiązania są tam stosowane. Jednak, przede wszystkim, chciał przyjrzeć się, jak funkcjonuje słabo jeszcze znany w Europie model sklepu samoobsługowego. To, co zobaczył, utwierdziło go w przekonaniu, iż tego typu sklepy będą w przyszłości dominującą formą handlu detalicznego. Müller zaadaptował do swoich potrzeb najlepsze rozwiązania zza oceanu, stając się między innymi pionierem na niemieckim rynku w sprzedaży samoobsługowej, wyprzedzając tym samym konkurencję. Drogerie Müller istnieją już 60 lat na rynku, ale nadal poszukują najlepszych metod i wzorów godnych naśladowania. Takie podejście do prowadzenia biznesu jest warte naśladowania. Dopiero gdy obejrzymy wiele pomysłów, rozwiązań i ciekawostek, możemy krytycznie i z refleksją spojrzeć na własny biznes oraz przenieść do siebie najlepsze praktyki.
Tekst i zdjęcia:
Sylwia Gać-Mytych,
partner zarządzający, sgm consulting


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.02.2026 13:02
Dagmara Gołek, Allegro: Sektor beauty dynamicznie adaptuje się do cyfrowej rzeczywistości [ROCZNIK WK 2025/26]
Dagmara Gołek (Allegro) była jedną z prelegentek podczas Forum Branży Kosmetycznej 2025WK

Allegro jako lider e-commerce znajduje się w samym centrum transformacji sektora beauty, który dostosowuje się do cyfrowej rzeczywistości. Analizując 2025 rok i prognozy na przyszłość dostrzegamy, że konsumenci w kategorii Uroda stawiają na kluczowe wartości: wygodę, opłacalność i naukowo potwierdzoną skuteczność produktu. Globalne trendy, takie jak ewolucja K-Beauty i rosnące zapotrzebowanie na spersonalizowane rozwiązania, redefiniują oczekiwania zakupowe, co znajduje odzwierciedlenie w aktywności użytkowników na naszej platformie – komentuje dla Rocznika Wiadomości Kosmetycznych Dagmara Gołek, group category manager beauty w Allegro.

Polscy konsumenci są praktyczni i świadomi. Badania "Customer Journey 2025", które przeprowadziliśmy wspólnie z Minds&Roses jasno pokazują, że aż 72 proc. respondentów rozpoczyna poszukiwania kosmetyków bezpośrednio na platformach handlowych, a Allegro dominuje w tym procesie. Aż 76 proc. osób, które rozpoczęło tu poszukiwania, finalizuje transakcję na naszej platformie. Najważniejszym motywatorem zakupu online jest lepsza cena (44 proc.), ale zaraz za nią plasują się wygoda (27 proc.) i szybkość dostawy (26 proc.). 

Planowanie zakupów kontra impuls, czyli w poszukiwaniu wzrostu

Dogłębna analiza zachowań konsumentów pokazuje, że zakupy kosmetyków w sieci mają wyraźnie dwoisty charakter, co stwarza różne możliwości dla strategii handlowych i marketingowych. 

Zdecydowana większość, bo aż 68 proc. transakcji, to zakupy planowane. Ten segment jest napędzany przez misję uzupełnienia zapasów (49 proc.) lub intencjonalny, planowany od dłuższego czasu zakup konkretnego produktu (34 proc.). To segment wymagający od marek zapewnienia korzystnych zestawów produktowych.

Jednocześnie fakt, że jedna trzecia transakcji to zakupy spontaniczne, stanowi ogromny, wciąż nie w pełni wykorzystany potencjał dla marketerów. Konsumenci dokonują ich przy okazji, szukając inspiracji lub chcąc kupić "coś dla poprawy nastroju" (5 proc.). 

image

Trendy, które zdefiniowały branżę beauty w 2025 [ROCZNIK WK 2025/26]

Kluczowe kategorie i dominacja K-beauty

W 2025 roku obserwowaliśmy stabilny popyt na kluczowe kategorie. Największa i dynamicznie rozwijająca się podkategoria włosów (zarówno pielęgnacja, jak i koloryzacja) weszła na wyższy poziom. Konsument dba nie tylko o włosy, ale też o kondycję skóry głowy, stosując wcierki, peelingi trychologiczne i specjalistyczne szampony. 

W segmencie Twarz najczęściej wyszukiwane były produkty pielęgnacyjne, takie jak kremy, serum, produkty z filtrem SPF 50 oraz te oparte na kwasach. Świadczy to o priorytecie, jakim stała się kompleksowa, codzienna pielęgnacja. 

Nieustannie dominującym trendem jest silny popyt na koreańskie marki, takie jak m.in. Beauty of Joseon, Skin 1004 czy Anua. Dzięki pracy mojego zespołu, jak również naszych partnerów, którzy dynamicznie rozwijają swoją ofertę na Allegro, możemy pochwalić się najszerszą ofertą koreańskich kosmetyków na rynku. W pierwszych trzech kwartałach 2025 odnotowaliśmy dynamikę sprzedaży K-beauty na poziomie 78 proc. rok do roku, oferując wybór spośród 180 marek i prawie 9 tys. produktów. 

Trend ten występuje obok rosnących gigantów, takich jak Nivea czy L’Oreal, polskich producentów jak Bielenda, Eveline i Ziaja, oraz marek premium, takich jak Rituals, która cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem konsumentów Allegro. 

Pielęgnacja zwiększa swoje udziały w strukturze całego Beauty i jest to dobry znak dla polskiego sektora, który w mojej ocenie ma silną reprezentację marek, doskonałą jakość i lojalnego konsumenta. 

image

Magdalena Pająk, Ipsos Poland: K-beauty, czyli co nas czeka na koreańskiej półce?

W kategorii Make-up wyszukiwania koncentrowały się na frazach związanych z rzęsami, podkładami (często również z ochroną przeciwsłoneczną) oraz produktami do brwi. Z kolei w kategorii Manicure odnotowaliśmy wysokie zainteresowanie artykułami profesjonalnymi, takimi jak akcesoria, bazy i topy oraz markami lakierów hybrydowych, co wskazuje na trend wykonywania zaawansowanego manicure w domu przy rosnących cenach usług w salonach.

Trzy newralgiczne obszary w kontekście kierunków rozwoju produktowego:

●    Dermokosmetyki: przejście od produktów masowych do formuł o statusie quasi-farmaceutycznym,

●    Kosmetyki trychologiczne: przeciwdziałające wypadaniu włosów, wzmacniających cebulki włosa, wspierające kondycję skalpu

●    Kosmetyki hybrydowe (make-up & skincare): zacieranie granicy między makijażem a pielęgnacją. Innowacyjne podkłady, pudry czy pomadki będą wzbogacane o składniki aktywne i zaawansowaną ochronę przeciwsłoneczną.

Przyszłość pod znakiem beauty science

Przyszłość sektora Beauty rysuje się w barwach zaawansowanej edukacji i głęboko spersonalizowanych potrzeb konsumenckich. Kluczową siłą napędową zmian staje się wyemancypowany Konsument 3.0, który przekształca zgromadzoną wiedzę w precyzyjnie sformułowane oczekiwania wobec branży. Nie jest to już bierny odbiorca marketingu, lecz aktywny uczestnik procesu innowacji.

W efekcie oczekiwania klientów koncentrują się na natychmiastowej, ukierunkowanej skuteczności. Konsument poszukuje szybkich i celowanych rozwiązań problemów, a fundamentem jego zaufania staje się twardy dowód naukowy – transparentne badania i testy potwierdzające działanie produktu, nowoczesne składniki aktywne i ich stężenia. 

Artykuł ukazał się pierwotnie w roczniku Wiadomości Kosmetycznych 2025/26.

Ten 160-stronicowy magazyn z wyjątkową okładką autorstwa graficzki Oli Niepsuj można można nabyć tutaj 

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
30.01.2026 11:17
Karolina Starmach, Dela Cosmetics: Unijne regulacje są impulsem do innowacji kosmetycznych, a nie barierą rozwoju
Karolina Starmach, export manager w Dela Cosmeticsmat.pras.

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, w długiej perspektywie wzmacniając konkurencyjność europejskich – w tym też polskich – producentów – uważa Karolina Starmach, export manager w firmie Dela Cosmetics.

Przez pięć lat pracowała pani jako technolog, poznając branżę kosmetyczną od najdrobniejszych – i to dosłownie – podstaw. W jaki sposób dogłębna znajomość receptur i procesu produkcji wpływa dziś na rozmowy z zagranicznymi partnerami i budowanie zaufania do marki kosmetycznej? W czym takie doświadczenie pomaga?

Dogłębna znajomość receptur i procesów produkcyjnych realnie skraca dystans w rozmowach z zagranicznymi partnerami. Przez pięć lat pracy jako technolog nauczyłam się myśleć o produkcie nie tylko marketingowo, ale przede wszystkim procesowo i jakościowo. Dziś, jako export manager, mogę prowadzić rozmowy również na poziomie merytorycznym, co znacząco zwiększa wiarygodność firmy. W praktyce oznacza to, że partnerzy szybciej podejmują decyzje, bo widzą, że po drugiej stronie jest osoba, która rozumie ryzyka technologiczne, ograniczenia surowcowe i regulacyjne. To buduje zaufanie do producenta, a nie tylko do samego produktu. 

Unia Europejska regularnie wprowadza ograniczenia, dotyczące stosowania określonych składników. Jak te regulacje wpływają na konkurencyjność europejskich, w tym polskich, producentów kosmetyków na rynkach międzynarodowych? Czy producenci traktują te regulacje jako bariery w rozwoju czy jako impuls do ciągłych innowacji?

Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, a nie barierą rozwoju. Oczywiście wymagają one dużych nakładów pracy, ale w długiej perspektywie wzmacniają konkurencyjność europejskich producentów. Firmy działające w UE uczą się projektować produkty bardziej świadomie, bezpiecznie i przyszłościowo. Dzięki temu na rynkach międzynarodowych europejskie – w tym polskie – kosmetyki są postrzegane jako bardziej zaawansowane technologicznie i godne zaufania. To bardzo silny argument eksportowy. 

Zakazy i ograniczenia dotyczące składników często oznaczają konieczność reformulacji obecnych na rynku produktów. Jak firmy kosmetyczne mogą pogodzić rosnące koszty R&D z oczekiwaniami rynków zagranicznych, dotyczącymi ceny i jakości?

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Kluczowe jest jednak rozsądne zarządzanie tym procesem: projektowanie formulacji w taki sposób, aby były możliwie „odporne” na przyszłe zmiany regulacyjne oraz skalowalne na różne rynki. W ten sposób koszty R&D stają się inwestycją, która zwraca się w postaci dłuższego cyklu życia produktu i większej elastyczności eksportowej.  

image

Dorota i Wojciech Soszyńscy, Oceanic: Branża kosmetyczna nie wybacza zastoju [ROCZNIK WK 2025/26]

Czy doświadczenie technologiczne pomaga pani lepiej odpowiadać na pytania i obawy dystrybutorów dotyczące bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi przepisami? Czy wiedza techniczna i technologiczna pomaga w sprzedaży B2B?

Tak – i to w sposób fundamentalny. W sprzedaży B2B, szczególnie w eksporcie, decyzje nie są podejmowane wyłącznie na podstawie ceny czy estetyki produktu. Dystrybutorzy oczekują konkretnych, rzetelnych odpowiedzi dotyczących bezpieczeństwa, stabilności, skuteczności i zgodności z lokalnym prawem. Moje doświadczenie technologiczne pozwala prowadzić rozmowy na poziomie faktów, a nie ogólników. To znacząco przyspiesza proces sprzedaży i zwiększa zaufanie do producenta jako długoterminowego partnera. 

Dlaczego pani zdaniem eksport, czyli ekspansja zagraniczna, nie jest już opcją dla działalności, ale często staje się koniecznością dla producentów kosmetyków? Jak szukacie takich nowych rynków zbytu?

Rynek lokalny, nawet jeśli dynamiczny, nie jest dziś wystarczający, aby zapewnić stabilny rozwój producenta kosmetyków. Eksport przestał być dodatkiem do działalności – stał się jej naturalnym kierunkiem. Dla firm takich jak Dela Cosmetics, które oferują wysoką jakość i elastyczność produkcyjną, ekspansja zagraniczna jest logicznym krokiem. Nowych rynków nie szukamy przypadkowo – analizujemy ich potencjał regulacyjny, potrzeby konsumenckie i dojrzałość rynku private label. 

image

P-beauty Made in Poland może osiągnąć sukces [ROCZNIK WK 2025/26]

Czym firma powinna się kierować przy wyborze nowych rynków eksportowych: wielkością rynku, trendami konsumenckimi i modami, barierami regulacyjnymi czy dopasowaniem do DNA marki? 

Przy wyborze nowych rynków eksportowych najważniejsze jest dopasowanie do kompetencji producenta i DNA marki, a nie sama wielkość rynku czy chwilowe trendy konsumenckie. Duży, modny rynek może wyglądać atrakcyjnie w analizach, ale jeśli nie jest gotowy na oferowaną jakość, poziom cenowy lub model współpracy, bardzo szybko staje się kosztownym błędem strategicznym. 

Z perspektywy producenta kosmetyków kluczowe jest realistyczne spojrzenie na własne możliwości: zaplecze technologiczne, elastyczność produkcji, gotowość do adaptacji receptur oraz zdolność spełnienia lokalnych wymogów regulacyjnych. Rynek, który wymaga całkowitej zmiany portfolio lub modelu biznesowego, rzadko jest dobrym punktem startowym dla eksportu. W Dela Cosmetics nowe rynki analizujemy wielowymiarowo. Oczywiście bierzemy pod uwagę wielkość rynku i potencjał sprzedażowy, ale traktujemy je jako warunek konieczny, a nie decydujący. Znacznie ważniejsze są dojrzałość rynku private label, świadomość konsumentów, stabilność regulacyjna oraz dostęp do rzetelnych partnerów dystrybucyjnych. 

Co pomaga najlepiej w eksploracji nowych rynków? Targi, stowarzyszenia, eventy branżowe?

W eksploracji nowych rynków kluczową rolę odgrywają targi i bezpośrednie spotkania branżowe. To właśnie tam można szybko zweryfikować realne zainteresowanie produktem, poziom wiedzy potencjalnych partnerów oraz ich podejście do jakości i zgodności regulacyjnej. Żadne raporty czy analizy nie zastąpią rozmów twarzą w twarz, podczas których bardzo szybko widać, czy dana współpraca ma potencjał długoterminowy. Istotnym wsparciem są również stowarzyszenia branżowe i lokalne instytucje wspierające eksport, jednak traktujemy je jako narzędzie uzupełniające. Decydujące znaczenie ma zawsze praktyczna weryfikacja rynku – rozmowy, testowe projekty i stopniowe budowanie obecności, zamiast gwałtownej ekspansji bez zaplecza operacyjnego. 

Jak bardzo trzeba dziś dostosowywać produkt (pod kątem składu, komunikacji z rynkiem i konsumentem, opakowania) do lokalnych rynków? Czy i gdzie jest granica między adaptacją a utratą spójności, DNA marki?

Produkt musi być dostosowany do lokalnych rynków, szczególnie pod kątem składu i komunikacji, ale nie może tracić swojej tożsamości. Granica adaptacji przebiega tam, gdzie zmiany zaczynają rozmywać to, co stanowi o unikalności marki. 

Najlepsze efekty osiągają firmy, które potrafią zachować spójny rdzeń produktu, jednocześnie elastycznie reagując na lokalne potrzeby. To wymaga bardzo dobrej współpracy działów technologii, sprzedaży i marketingu. 

image

Diagnoza innowacyjności branży kosmetycznej. Co wynika z badania PZPK?

Jakie największe różnice regulacyjne zauważa Pani pomiędzy rynkiem UE a rynkami pozaeuropejskimi (np. Ameryki, Azja) i jak wpływają one na strategię eksportową firmy?

Największą różnicą jest brak jednolitości regulacyjnej poza UE. Podczas gdy Unia Europejska oferuje spójne ramy prawne, rynki takie jak USA czy Azja wymagają indywidualnego podejścia do każdego kraju, a czasem nawet regionu. To bezpośrednio wpływa na strategię eksportową – zmusza producentów do większej elastyczności technologicznej i bardzo dobrego przygotowania dokumentacyjnego. Firmy, które nie mają zaplecza technologicznego, często nie są w stanie skalować eksportu poza Europę. 

Jak Pani ocenia potencjał polskich marek kosmetycznych, jaką mają opinię na świecie? Co z perspektywy eksportu może okazać się największym wyzwaniem (a może i szansą?) w najbliższych latach? Czym polscy producenci mogą konkurować na świecie?

Polskie marki kosmetyczne mają bardzo duży, wciąż niewykorzystany potencjał eksportowy. Są coraz lepiej postrzegane jako producenci oferujący dobrą jakość, nowoczesne składy i rozsądny poziom cen. Największym wyzwaniem będzie dalsze różnicowanie się na tle globalnej konkurencji. Jednocześnie jest to ogromna szansa – polscy producenci mogą konkurować elastycznością, zapleczem technologicznym, szybkością reagowania na trendy i bardzo dobrą znajomością regulacji.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. luty 2026 15:42