StoryEditor
Rynek i trendy
20.10.2013 00:00

Müller: Innowacyjna drogeria w dojrzałym wieku

Najstarsza niemiecka sieć drogeryjna Müller słynie z bardzo szerokiego asortymentu. To aż 185 tys. pozycji asortymentowych! Kosmetyki stanowią tylko część z nich. Czym jeszcze związała ze sobą klientów, że trwa od 60 lat?

Powstają coraz większe drogerie, a znikają z rynku te małe, które nie są w stanie (ze względu na ograniczoną powierzchnię) zaproponować klientowi odpowiednio szerokiego wyboru asortymentu. Otwieranie dużych placówek związane jest również z tym, że przy obecnej konkurencji na rynku trudno jest ze sprzedaży samych kosmetyków i chemii domowej zarobić na koszty, nie mówiąc o uzyskaniu przyzwoitego zysku. Stąd konieczność wprowadzania uzupełniających, pozadrogeryjnych kategorii produktów i usług, które dają klientowi dodatkowy bodziec do zrobienia zakupów. Pojawia się jednak pytanie – jakie dodatkowe kategorie miałby to być? Pomocna w uzyskaniu odpowiedzi może być wizyta w sklepach należących do niemieckiej sieci drogeryjnej Müller, która posiada, według informacji ze strony internetowej, 185 tys. SKU w swoim asortymencie. Odwiedziłam drogerie Müller, by podzielić się swoimi spostrzeżeniami z Czytelnikami „Wiadomości Kosmetycznych”.

3 x NAJ
Sieć drogeryjna Müller zatrudnia obecnie 30 tys. pracowników i prowadzi 674 sklepy w 7 europejskich krajach. Wśród największych niemieckich sieci drogeryjnych można ją scharakteryzować jako 3 x NAJ.
Po pierwsze jest NAJSTARSZA, zatem posiada największe doświadczenie rynkowe. Założona została w 1953 roku przez Erwina Müllera i obchodzi w tym roku 60-lecie swojego istnienia. Początkowo funkcjonowała jako salon fryzjerski, aby przekształcić się w drogerię, cały czas konsekwentnie rozszerzając asortyment pozadrogeryjny. Po drugie jest to sieć, która otwiera NAJWIĘKSZE LOKALE drogeryjne; jak czytamy w materiałach informacyjnych, powierzchnia sklepów to od 400 do nawet 4,5 tys. mkw. Średnia powierzchnia w przypadku sklepów otwieranych po 2000 roku to 2,25 tys. mkw. Tak duże powierzchnie wymagają szerokiej gamy produktów i to nie tylko kosmetycznych. Zatem, po trzecie jest to sieć o NAJSZERSZYM ASORTYMENCIE.
4 filary
Warto poświęcić czas i dokonać refleksji nad głównymi wartościami, którymi Müller kieruje się, prowadząc swoją sieć drogerii. Te wartości to 4 równoważne filary informujące pracowników firmy i jej klientów, co jest dla firmy najważniejsze:
1  Niskie ceny
Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że relacja jakości do ceny produktów jest ważna dla klienta. Klienci zawsze porównywali, porównują i będą porównywać ceny pomiędzy poszczególnymi sklepami. Stąd wysiłki sieci Müller, aby być postrzeganą jako ta, która dba o portfele swoich klientów. Aktualnym przykładem takiego działania jest całoroczna promocja z okazji 60-lecia jej istnienia.
2  Miła obsługa
3  Rzetelne doradztwo

Znamienne jest to, że aż dwa spośród czterech filarów działania firmy koncentrują się na zagadnieniu jakości obsługi klienta w sklepie. Myślę, że chodzi tu o fakt, iż rynek drogeryjny w Niemczech osiągnął pewien punkt przełomowy, w którym również my w Polsce niedługo się znajdziemy. A mianowicie bardzo trudno jest uzyskać przewagę nad konkurencją samym wyglądem lokalu i asortymentem. Odwiedzając chociażby rodzime nowo otwierane sklepy, takich sieci jak Hebe, Laboo, Sekrety Urody, Vica, widać, że są one dopracowane w najmniejszym szczególe pod względem wizualizacji zewnętrznej i wewnętrznej. Można by śmiało postawić tezę, że sklepy te są wręcz bliskie doskonałości: bogaty asortyment, szerokie alejki, odpowiednio wyeksponowane materiały reklamowe, przyjazna kolorystyka, logiczne ustawienie towarów na półce, dobre oświetlenie itd. Wchodząc do takiej nowo otwieranej drogerii, jedynie specjalista z branży może wskazać elementy, które należy zmienić, poprawić czy uzupełnić. Natomiast dla zwykłego klienta sklepy te są po prostu zgodne z jego oczekiwaniami. Skoro trudno wyróżnić się na rynku wyglądem i asortymentem, pozostaje walka o klienta w obszarze cen, lokalizacji i jakości obsługi. Jednakże, jeżeli chodzi o ceny produktów i lokalizacje sklepów, to na decyzje w tym zakresie duży wpływ mają czynniki zewnętrzne, tj. działania konkurencji ceny zakupu kosmetyków od producentów, czy koniunktura w nieruchomościach. Tak naprawdę swoboda decyzji jest tu bardzo ograniczona. W związku z tym, jestem głęboko przekonana, że to właśnie doradztwo, czyli jakość obsługi klienta, będzie w nadchodzącym czasie nabierać coraz większego znaczenia. Tym bardziej skłaniam się ku takiemu stwierdzeniu, że kwalifikacje personelu nadal pozostawiają wiele do życzenia. Tyle razy widziałam piękną drogerię, dobrze zaopatrzoną, a personel jakby z poprzedniej epoki – niezaangażowany, nieznający produktów, podchodzący do klienta bez empatii. Oznaki zmian w podejściu do jakości obsługi pojawiają się już jednak na rynku, przytoczę tu chociażby przykład programu szkoleń internetowych w sieci drogerii Jasmin („Wiadomości Kosmetyczne” 07-08/2013). Warto sobie wziąć ten fakt do serca i nie dać się wyprzedzić konkurencji.
4  Szeroki asortyment
Asortyment w drogeriach Müller to przede wszystkim produkty, które spodziewamy się znaleźć w tego typu sklepie, czyli kosmetyki, wody toaletowe i chemia domowa. Dodatkowo zastaniemy tu jednak również bogatą ofertę produktów multimedialnych, tj. płyty CD i DVD z muzyką i filmami, konsole do gier oraz same gry, wszelkie akcesoria do telefonów komórkowych. Drogerie Müller oferują także szeroką kategorię produktów papierniczo-biurowych, czyli wszelkiego rodzaju materiały do pisania, zeszyty, segregatory itd. Kolejną grupą towarów są zabawki dla dzieci. Pozostałe kategorie to zdrowa żywność, karma dla zwierząt, słodycze, wina, kawy, biżuteria, produkty sezonowe, np. klapki na plażę czy zabawki plażowe, skarpety, rajstopy, odżywki dla sportowców, żarówki, latarki, świeczki, kartki pamiątkowe i jeszcze inne pomniejsze.
Moją szczególną uwagę zwróciła pasmanteria, czyli igły, nici, łatki, zatrzaski, umieszczona na szczycie kilku regałów. Uważam, że to dobry pomysł na uzupełnienie asortymentu drogerii, ponieważ działające niegdyś wyspecjalizowane pasmanterie w większości poupadały i obecnie jest duży problem z zakupem drobnych elementów naprawczych garderoby. Brak takich sklepów został zresztą już dostrzeżony przez zespół kupców z sieci Hebe, która wprowadziła pasmanterię do swoich sklepów (brawo!).
Dodatkowe usługi
Trafionym pomysłem jest umieszczenie w każdej drogerii Müller automatu do wywoływania zdjęć. To usługa dobrze znana, wywoływanie zdjęć oferuje też Rossmann. Dziwi mnie, że pomysł jest rzadko kopiowany. Przecież spora cześć kosmetyków kupowana jest z różnego rodzaju okazji – urodziny, imieniny itd., a te często utrwalamy na zdjęciach. Ekspedient, który dowie się, że zakupy są związane z takimi właśnie okazjami, powinien wprost zaprosić klienta do powrotu do sklepu w celu wywołania zdjęć. A ponowna wizyta klienta to oczywiście okazja do sprzedania mu kolejnych produktów. Następuje zacieśnianie relacji z klientem, wzrasta jego lojalność do placówki, w której spełnione zostają jego kolejne potrzeby. A sam automat nie zajmuje dużo miejsca i nie wymaga obsługi przez pracownika.

Wszechobecne konkursy

Sieci handlowe wykorzystują konkursy, by zachęcić klientów do dokonywania zakupów i częstszych wizyt w sklepie (posiadanie paragonu jest prawie zawsze warunkiem uczestnictwa w konkursie). Ponadto osoba biorąca udział w zabawie musi podać swoje dane osobowe, w ten sposób budowana jest baza klientów – ta wiedza jest na wagę złota. Konkursy, przeważnie w całości lub w dużej części, są sponsorowane przez producentów i tym samym nie obciążają budżetu samej sieci handlowej. Przykładem sieci, która praktycznie nieprzerwanie prowadzi konkursy, są drogerie Rossmann. Wykorzystuje ona do tego celu głównie swoją stronę internetową. Sieć drogeryjna Müller poszła jeszcze o krok dalej. Informacje o prowadzonych konkursach są wszechobecne w sklepie. Klient, stojąc przy półce, od razu widzi, że może wygrać np. wycieczkę do ciepłych krajów. Jest to zatem dodatkowy bodziec motywujący go do zakupów. Prosty pomysł, jak najbardziej do wykorzystania.

Klub Mein Baby (Moje Dziecko)

Dzieci to dla rodziców wiele radości, ale i dużo wydatków. Młodzi rodzice stanowią szczególną kategorię klientów sklepów drogeryjnych. Muszą regularnie kupować wiele produktów z asortymentu kosmetyczno-drogeryjnego dla swoich pociech, począwszy od tych higienicznych – olejków, pieluszek, szamponów, nawilżonych chusteczek, poprzez żywnościowe – mleko, słoiczki z jedzeniem, herbatki, kaszki, nie wspominając o całej liście smoczków, butelek do mleka, delikatnych proszków do prania dostosowanych do skóry niemowląt itd. Znów dobrym przykładem, znanym z naszego rynku, działań skierowanych do rodziców jest klub Rossnę firmy Rossmann. Zarejestrowani rodzice otrzymują kartę, która uprawnia do procentowych zniżek na zakupy dziecięcych artykułów w sklepach tej sieci. Taki klub posiada również sieć drogeryjna Müller. Nazywa się Mein Baby, czyli po prostu Moje Dziecko. Rodzic zarejestrowany w klubie korzysta z kuponowych książeczek, które są dostępne w każdym sklepie sieci. Kupony upoważniają do kwotowej zniżki na dany produkt w określonym czasie.

Nigdy nie jest za późno na naukę

W 1969 roku Egon Müller wrócił z podróży do Stanów Zjednoczonych. Celem jego wyprawy było poznanie, jak działa tamtejszy handel detaliczny, jakie pomysły i rozwiązania są tam stosowane. Jednak, przede wszystkim, chciał przyjrzeć się, jak funkcjonuje słabo jeszcze znany w Europie model sklepu samoobsługowego. To, co zobaczył, utwierdziło go w przekonaniu, iż tego typu sklepy będą w przyszłości dominującą formą handlu detalicznego. Müller zaadaptował do swoich potrzeb najlepsze rozwiązania zza oceanu, stając się między innymi pionierem na niemieckim rynku w sprzedaży samoobsługowej, wyprzedzając tym samym konkurencję. Drogerie Müller istnieją już 60 lat na rynku, ale nadal poszukują najlepszych metod i wzorów godnych naśladowania. Takie podejście do prowadzenia biznesu jest warte naśladowania. Dopiero gdy obejrzymy wiele pomysłów, rozwiązań i ciekawostek, możemy krytycznie i z refleksją spojrzeć na własny biznes oraz przenieść do siebie najlepsze praktyki.
Tekst i zdjęcia:
Sylwia Gać-Mytych,
partner zarządzający, sgm consulting


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
22.10.2026 13:32
GLP-1 zmienia rynek zapachów; gourmand zaczyna być substytutem rozkoszy podniebienia
Czy semaglutyd wpłynie na branżę zapachową?Domeckol via Pixabay

Rosnąca popularność leków z grupy GLP-1 może wpływać nie tylko na sposób odżywiania, ale również na preferencje zapachowe konsumentów. Producenci kompozycji zapachowych obserwują większe zainteresowanie perfumami jako źródłem przyjemności sensorycznej, podczas gdy segment gourmand rozszerza się o coraz bardziej wytrawne i złożone nuty.

Zapachy inspirowane żywnością od lat są istotną częścią rynku perfum. Do pionierów kategorii gourmand należą m.in. Angel Thierry’ego Muglera, inspirowany watą cukrową, oraz Nina marki Nina Ricci, przywołująca skojarzenia z jabłkiem w karmelu. W ostatnich latach segment zyskał jednak nowe znaczenie. Według analiz przywoływanych przez Reuters udział zapachów określanych jako „gourmet and edible” wśród innowacji produktowych w kategorii zapachów wzrósł do 24 proc., wobec 9 proc. dwa lata wcześniej. To obecnie drugi pod względem liczby nowych produktów segment zapachowy, ustępujący jedynie kompozycjom kwiatowym.

Rozwój gourmand był początkowo związany m.in. z pandemią i przyspieszeniem sprzedaży perfum online. Konsument kupujący zapach bez możliwości wcześniejszego powąchania produktu łatwiej może zdecydować się na kompozycję odwołującą się do znanych skojarzeń smakowych. Jednocześnie kategorię wspiera rosnąca siła nabywcza i wpływ generacji Z, która traktuje zapach jako element szerszego doświadczenia sensorycznego.

GLP-1 jako nowy czynnik

Jak donosi agencja Reuters, teraz producenci zapachów analizują kolejny czynnik mogący wpływać na rozwój kategorii: rosnącą popularność leków z grupy GLP-1, wykorzystywanych m.in. w terapii otyłości. Do tej grupy należą produkty takie jak Wegovy firmy Novo Nordisk czy Mounjaro Eli Lilly.

Skala potencjalnego wpływu jest znacząca. Według Światowej Organizacji Zdrowia ponad 1 mld osób na świecie żyje z otyłością, co tworzy ogromną potencjalną grupę użytkowników terapii redukujących masę ciała. Firmy farmaceutyczne i analitycy szacują, że wartość rynku leków GLP-1 może sięgnąć nawet 150 mld dolarów do 2030 r.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Na razie nie ma jednak podstaw, by jednoznacznie stwierdzić, że stosowanie GLP-1 bezpośrednio powoduje określone zmiany preferencji zapachowych. Zarówno firmy zapachowe, jak i naukowcy, z którymi rozmawiał Reuters, podkreślają konieczność prowadzenia dalszych badań.

Potencjalny mechanizm jest jednak przedmiotem analiz. Leki GLP-1 mogą powodować m.in. nudności i problemy żołądkowo-jelitowe, a badacze obserwują również możliwe zmiany dotyczące apetytu, odczuwania smaku i zapachu. Paule Joseph, współdyrektorka National Smell and Taste Center przy amerykańskim National Institutes of Health, wskazuje, że możliwość wpływu GLP-1 na układ chemosensoryczny nie jest hipotezą pozbawioną podstaw. Jednocześnie zaznacza, że jest zbyt wcześnie, by określić skalę i charakter tego oddziaływania.

Zapach jako źródło przyjemności

Potencjalna zmiana zachowań konsumenckich jest już analizowana przez największych producentów kompozycji zapachowych. Givaudan, IFF, CPL Aromas oraz L’Oréal potwierdziły Reutersowi, że badały zależności między terapiami GLP-1 a preferencjami dotyczącymi zapachów.

IFF wskazuje na możliwość zwiększenia zainteresowania zapachem jako źródłem przyjemności sensorycznej. Podobne obserwacje ma L’Oréal. Firma interpretuje je w kontekście poszukiwania przez część konsumentów innych form przyjemności w sytuacji, gdy jedzenie przestaje pełnić tak istotną funkcję nagradzającą.

Givaudan analizuje zależność od około roku. Według firmy u części użytkowników GLP-1 niektóre wcześniej lubiane zapachy mogą stać się mniej atrakcyjne, podczas gdy inne zyskują na znaczeniu. Ogólny kierunek obserwacji wskazuje jednak na wzrost zainteresowania zapachami i perfumami.

Dla producentów oznacza to możliwość dalszego rozwoju segmentu gourmand, ale także poszerzania jego definicji. Givaudan rozwija obecnie kompozycje odwzorowujące wielowarstwowe profile wypieków, takich jak banoffee, panettone czy cupcakes. Chodzi nie tylko o słodycz, lecz także o odtworzenie różnych elementów doświadczenia kulinarnego: chrupkości, kremowości, mleczności czy kwasowości.

Gourmand coraz bardziej wytrawny

Zmiany w kategorii widoczne są również niezależnie od GLP-1. Dane NIQ dotyczące amerykańskich użytkowników tych leków pokazują, że wydają oni na zapachy o 26 proc. więcej niż przeciętny konsument. Według Anny Mayo z NIQ użytkownicy GLP-1 są bardziej zaangażowani w kategorię beauty i wydają więcej również w innych segmentach.

image

Ozempiconomia: jak „chudszy” konsument wpłynął na mapę wydatków w sektorze beauty & wellness

Marki zapachowe nie prowadzą przy tym powszechnie własnych badań nad wpływem GLP-1 na preferencje konsumentów. Puig i Coty koncentrują się przede wszystkim na obserwacji zmian rynkowych. Obie firmy spodziewają się utrzymania popularności klasycznych kompozycji waniliowych, ale jednocześnie wskazują na rosnącą różnorodność nut gourmand.

Kategoria coraz wyraźniej odchodzi od prostego skojarzenia „słodkiego deseru”. W kompozycjach pojawiają się nuty alkoholi, whisky, rumu i tequili, a także kakao, przypraw i bardziej wytrawnych składników. CPL Aromas obserwuje szczególne zainteresowanie generacji Z aromatami słonymi, fermentowanymi, prażonymi i umami. Wśród nowych kierunków wymieniane są sezam, miso, ryż, trufla i matcha.

Równolegle rozwijają się połączenia wanilii z orzechami, m.in. pistacjami. Według Coty kolejna generacja gourmand będzie koncentrować się bardziej na smaku i teksturze niż na samej słodyczy.

Dla rynku kosmetycznego oznacza to dalsze poszerzanie granic kategorii zapachowej. Gourmand przestaje być wyłącznie synonimem cukru, wanilii i karmelu. Producenci testują kompozycje inspirowane całym doświadczeniem jedzenia – od kremowości i ciepłego mleka po fermentację, przyprawy i nuty wytrawne. Jeżeli dalsze badania potwierdzą wpływ terapii GLP-1 na percepcję zapachów i zachowania zakupowe, rosnąca grupa ich użytkowników może stać się dodatkowym czynnikiem kształtującym rozwój kategorii.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.10.2026 13:48
Kosmetyki przyczyną ponad 42 tys. urazów oczu. Badanie objęło 20 lat
Tusze do rzęs, zalotki, eyelinery i spraye utrwalające odpowiadają za sporo urazów oczu.Zyanya BMO

W latach 2005–2024 kosmetyki i produkty do pielęgnacji ciała były przyczyną 42 457 wizyt na oddziałach ratunkowych w Stanach Zjednoczonych z powodu urazów oczu. Oznacza to średnio około 2100 przypadków rocznie, czyli niemal sześć dziennie. Najbardziej narażone były kobiety i dziewczęta, ale blisko jedna czwarta poszkodowanych miała nie więcej niż cztery lata.

Dane pochodzą z badania zaprezentowanego podczas 130. dorocznego spotkania Amerykańskiej Akademii Okulistyki (American Academy of Ophthalmology, AAO). Analiza objęła dwie dekady i wskazała, że produkty kosmetyczne, mimo powszechnego zastosowania w gospodarstwach domowych, mogą stanowić źródło poważnych urazów narządu wzroku. Ryzyko wiąże się zarówno z kontaktem oka z substancjami chemicznymi, jak i z nieprawidłowym używaniem urządzeń do stylizacji.

Badacze wykorzystali dane z National Electronic Injury Surveillance System (NEISS), federalnej bazy gromadzącej informacje o urazach leczonych na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Na podstawie reprezentatywnej próby przypadków system umożliwia oszacowanie liczby zdarzeń w skali całych Stanów Zjednoczonych.

Kobiety i małe dzieci w grupie ryzyka

Kobiety i dziewczęta odpowiadały za 81,8 proc. wszystkich odnotowanych urazów. Średni wiek poszkodowanych wynosił 24 lata, jednak istotną część przypadków stanowiły zdarzenia dotyczące najmłodszych dzieci. Osoby w wieku do czterech lat odpowiadały za niemal jedną czwartą wszystkich urazów związanych z kosmetykami.

Większość incydentów, bo 63 proc., miała miejsce w domu. Wśród najczęściej występujących obrażeń znalazły się urazy termiczne, stanowiące około 26 proc. przypadków, oraz urazy związane z ekspozycją na substancje chemiczne, które odpowiadały za około 25 proc.

image

Trend golenia rzęs u mężczyzn: nowy sposób na „męskość” i nowa usługa barberska?

W pierwszej grupie zagrożeń mieszczą się między innymi oparzenia spowodowane niewłaściwym użyciem podgrzewanych zalotek do rzęs i innych urządzeń do stylizacji. Do drugiej mogą prowadzić kontakty oczu z kosmetykami w płynie, aerozolami czy klejami do rzęs. Badanie nie ograniczało się zatem do jednej kategorii produktów, lecz obejmowało różne artykuły kosmetyczne i higieniczne.

Aatif Syed, główny autor badania i student medycyny na University of Missouri-Kansas City, zwrócił uwagę, że codzienne stosowanie kosmetyków może sprzyjać niedocenianiu związanego z nimi ryzyka. Jak podkreślił, kontakt z okiem, szczególnie w przypadku substancji chemicznych lub urządzeń o wysokiej temperaturze, może prowadzić do poważnych obrażeń.

Inne zagrożenia dla dzieci i dorosłych

Jednym z najważniejszych wniosków analizy jest różnica między przyczynami urazów u dzieci i dorosłych. Wśród najmłodszych pacjentów oparzenia chemiczne stanowiły 45,8 proc. obrażeń. W grupie dorosłych ich udział wynosił zaledwie 0,5 proc.

Według badaczy aż 83,2 proc. wszystkich oparzeń chemicznych uwzględnionych w analizie było związanych z sytuacją, w której dziecko uzyskało dostęp do produktu kosmetycznego. W grupie dzieci do czwartego roku życia 70 proc. urazów następowało po samodzielnym sięgnięciu po kosmetyk bez nadzoru osoby dorosłej.

W przypadku dorosłych dominowały natomiast zdarzenia związane z wykonywaniem własnych zabiegów pielęgnacyjnych. Aż 90 proc. poszkodowanych w tej grupie doznało urazu podczas samodzielnego stosowania produktu, a nie w trakcie zabiegu wykonywanego przez profesjonalistę.

image

Usterka przyprawiająca o ból zębów: Dyson wycofuje część szczoteczek CameraJet

Wyniki wskazują więc na potrzebę różnicowania działań profilaktycznych w zależności od wieku użytkowników. W przypadku dzieci kluczowe znaczenie ma ograniczenie dostępu do kosmetyków, zwłaszcza preparatów w płynie i aerozoli. U dorosłych większą rolę może odgrywać prawidłowa obsługa urządzeń do stylizacji oraz zachowanie ostrożności podczas aplikacji produktów w bezpośrednim sąsiedztwie oczu.

Zmiany w strukturze urazów

Badacze odnotowali również zmiany w charakterze wypadków na przestrzeni analizowanych 20 lat. Z czasem zmniejszała się liczba urazów związanych z używaniem podgrzewanych produktów, natomiast wzrastała liczba przypadków, w których obrażenia wiązały się z działaniem innej osoby.

Dostępne informacje nie wskazują jednak, jakie konkretne czynniki odpowiadają za te zmiany. Nie pozwalają również przesądzić, czy spadek liczby urazów związanych z urządzeniami grzewczymi wynika z poprawy konstrukcji produktów, zmian w sposobie ich użytkowania czy innych okoliczności.

Dla producentów kosmetyków i akcesoriów do pielęgnacji wyniki badania stanowią przypomnienie o znaczeniu bezpieczeństwa użytkowania, odpowiednich instrukcji oraz komunikacji dotyczącej ryzyka. W przypadku produktów stosowanych w pobliżu oczu istotne są zarówno właściwości samego preparatu lub urządzenia, jak i sposób jego przechowywania oraz aplikacji.

American Academy of Ophthalmology prowadzi działania edukacyjne dotyczące bezpiecznego stosowania kosmetyków w okolicy oczu i udostępnia bezpłatne materiały dla pacjentów. Autorzy badania podkreślają, że proste środki ostrożności, takie jak przechowywanie kosmetyków poza zasięgiem dzieci i ostrożne posługiwanie się urządzeniami grzewczymi, mogą pomóc ograniczyć liczbę tego rodzaju urazów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
28. październik 2026 14:52