StoryEditor
Rynek i trendy
08.09.2020 00:00

Nieodwracalna zmiana. Jak COVID-19 zainfekował polski handel [RAPORT]

W jakim stopniu pandemia przyśpieszy cyfryzację konsumentów? Czy zamiłowanie konsumentów do częstych i małych zakupów w tradycyjnych sklepach zostaie zastąpione przez handel online? Jak kilka miesięcy pandemii wpłynęło na potrzeby zakupowe konsumentów? Na te pytania odpowiada raport GfK "Handel 2020. Wpływ COVID-19 na handel 2020/2021".

W latach 2010–2020 ogólna siła nabywcza mieszkańców Polski (czyli suma pieniędzy do wydania w ciągu 12 miesięcy) wzrosła o 59 proc. W tym samym czasie wydatki w handlu detalicznym (także w skali 12-miesięcznej) wzrosły o 52 proc. - z 319 do 486 miliardów złotych.

W 2019 roku 29 proc. tej kwoty zasiliło obroty centrów handlowych o powierzchni GLA minimum 5000 mkw, a kolejne 9 proc. zostało zagospodarowane przez handel internetowy. Czy lockdown zakręcił kurek z konsumenckim paliwem? - zastanawiają się autorzy raportu.

„Statystyczny” Polak większość swojego budżetu na zakupy w handlu detalicznym wydatkował poza dwoma najbardziej nowoczesnymi kanałami sprzedaży, tj. centrami handlowymi i e-commerce. Rozdrobniona struktura handlu wpływa na styl, w jakim Polacy robią zakupy. Lubią je robić często, w małych sklepach i za małe kwoty.

Taka charakterystyka strony podażowej znajduje swoje odzwierciedlenie po stronie popytowej – kryterium ceny jest w Polsce wciąż kluczowym czynnikiem wyboru w czasie zakupów, a wciąż silne przyzwyczajenie konsumentów do kupowania przynajmniej niektórych kategorii produktowych w małych sklepach lub na bazarach/targowiskach jest ważnym czynnikiem wyboru miejsca zakupów.

Gdzie i dlaczego kupują Polacy

Polacy kupują w centrach handlowych, ale także w około  335 tysiącach sklepów stacjonarnych oraz około 32 tysiącach sklepów internetowych. Powyższe liczby ilustrują dużą skalę rozdrobnienia środowiska handlowego, w którym porusza się polski konsument. Dodatkowo, strukturę wydatków Polaków w handlu detalicznym  można określić jako ekonomiczną: niemal 40 proc. udziału mają  w niej zakupy FMCG, 1/3 liczby wszystkich placówek stacjonarnych to sklepy spożywcze.

Zróżnicowanie wyborów miejsca zakupów następuje w równym stopniu w sferze:  doboru kanałów  online vs offline, doboru tradycyjnych  vs nowoczesnych form  handlu stacjonarnego. Te dwie cechy polskiego rynku handlu detalicznego okazały się mieć fundamentalne znaczenie dla jego rozwoju przez ostatnie 20 lat.

Efekt dla branży FMCG

W okresie od stycznia do kwietnia udział sektora FMCG w wartości całego rynku e-commerce wzrósł z 1,1% do 1,4% – to duży wzrost, ale nie daje podstaw przypuszczać, aby w ciągu bieżącego roku udział wartości sprzedaży FMCG online w całym rynku e-commerce wzrósł np. do poziomu 10%.

Trudno sobie wyobrazić, aby dynamiczne przyrosty sprzedaży online z pierwszych tygodni, a nawet dwóch miesięcy pandemii, często przy handlu stacjonarnym działającym w niepełnym wymiarze, skutkowały dwucyfrowym wzrostem dla całego e-commerce w skali całego 2020. 

Wzrost liczby gospodarstw, która dokonała zakupów  FMCG online o 1,5 mln

Pandemia, poprzez zamknięcie sklepów i potrzebę konsumentów dopasowania stylu życia do izolacji, na krótko zaburzyła tradycyjny model doboru kanałów online vs offline.

W pierwszych miesiącach pandemii odsetek gospodarstw domowych, które zrobiły zakupy e-grocery wzrósł o 3,2 punktu procentowego. Odsetek gospodarstw domowych, które zrobiły zakupy z kategorii kosmetyki i chemii gospodarczej wzrósł o 10,3 punktu procentowego.

Zacieranie barier pomiędzy zakupami online i offline prowadzi do nieuniknionego odpływu klientów z handlu wielkopowierzchniowego do handlu online. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie grupy docelowe odpływają do kanału sprzedaży online w równym stopniu.

Prawdopodobieństwo kupowania w internecie jest wyższe wśród młodszych, niż wśród starszych konsumentów, wśród zamożniejszych, niż mniej zamożnych, wśród zamieszkałych w dużych miastach, niż w mniejszych miejscowościach.

W przypadku handlu tradycyjnego, małego, rozproszonego, jego typowy klient jest mniej otwarty na nowości, ma również mniejszą swobodę w wydatkowaniu siły nabywczej, przy jednocześnie trudniejszym dostępie do nowoczesnych kanałów sprzedaży – czy to ze względu na odległość do placówek handlu nowoczesnego, czy też brak infrastruktury technicznej umożliwiającej swobodne zakupy internetowe.

Istotnym czynnikiem jest również tradycyjny styl życia, praktykowany zwłaszcza przez konsumentów pochodzących z mniejszych miejscowości, który „każe” cenić przede wszystkim to, co sprawdzone, wypróbowane. W konsekwencji jest to typ klienta bardziej lojalnego wobec dotychczasowych miejsc zakupu, któremu trudniej jest eksperymentować z nowymi doświadczeniami zakupowymi.

Co się zmieni po pandemii?

Liczba konsumentów korzystająca z kanału online z powodu COVID-19 zwiększy się, prawdopodobnie  z 11 do 13 milionów. Skłonność do korzystania z nowoczesnych kanałów zakupowych pozostanie największa wśród najmłodszych klientów, osób relatywnie zamożnych, mieszkańców największych miast. W tym momencie trudno wskazać czy obecni (nowi) konsumenci zostaną z kanałem online na stałe.

Prawdopodobnie nowi klienci e-commerce będą zachowywać się tak, jak ich poprzednicy w erze przed koronawirusem – będą konsumentami ominchannelowymi wybierającymi kanał zakupowy w zależności od potrzeby i nastroju.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
15.02.2026 09:52
Kosmetyczne Labubu? Błyszczyki Everybody London w blind boxach w Rossmannie
Everybody London x Olivia Nowicka - kolekcja błyszczyków dostępna w Rossmannieeverybodylondon i olivianowicka_IG

W ostatnich miesiącach w drogeriach Rossmann pojawiła się nowa propozycja kosmetyczna, która szybko przyciągnęła zainteresowanie klientek: drogeria wprowadziła do sprzedaży błyszczyki do ust marki Everybody London w formie Blind Box – czyli produktów sprzedawanych bez ujawniania wariantu kolorystycznego aż do momentu otwarcia opakowania. Kolekcja kosmetyków została przygotowana we współpracy z makijażystką Olivią Nowicką.

Czym jest blind box i jak działa ta strategia?

Koncepcja blind box pochodzi z kultury kolekcjonerskiej – produkty pakowane są w jednakowe opakowania, a zawartość pozostaje ukryta, co ma wprowadzać element niespodzianki. Kupujący nie wie zatem, jaki odcień błyszczyka trafi do jego rąk, dopóki nie zakupi i nie otworzy opakowania. Ten mechanizm angażuje konsumentów emocjonalnie – zakup przypomina odkrywanie prezentu-niespodzianki, a nie zwykłą transakcję. W ostatnich dzięki takiej formie sprzedaży zaskakującą globalnie miesiąch furorę robiły maskotki Labubu.

W przypadku blind boxów Everybody London x Olivia Nowicka w Rossmannie każdy box zawiera jedną z pięciu kolorystycznych wersji błyszczyka z breloczkiem, który można przyczepić np. do torebki. Opakowanie z zewnątrz jest identyczne, konsumentka nie wie, jaki kolor kosmetyku znajdzie wewnątrz. To właśnie tajemnica zawartości stanowi o sile przyciągania tej formuły. Dodatkową dużą zachętą do zakupu większej ilości produktów była informacja o “specjalnym” błyszczyku, określanym jako “Secret”. Jak podaje Rossmann, szansa na trafienie tego rzadkiego egzemplarza wynosi 1:16. 

Dostępność i oferta w Rossmannie

Produkty blind box od Everybody London były dostępne w sprzedaży online i stacjonarnie w Rossmannie w cenie wyjściowej 39,99, obecnie cena promocyjna wynosi 29,99 zł – z możliwością miksowania z innymi kosmetykami marki (np. przy -50 proc.  na drugi produkt). Jednak część linii, np. Peptide Lip Balm w formacie blind box, została szybko wyprzedana i oznaczona w sklepie internetowym Rossmanna jako „chwilowo niedostępna” – co wskazuje na  wysoki popyt (lub kreowanie tego popytu przez trudniejszą dostępność produktu).

Aktualnie w ofercie pojawiają się kolejne dropy i edycje sezonowe (np. obecna promocja walentynkowa obowiązuje do 18 lutego lub do wyczerpania zapasów), co wskazuje na kontynuację strategii blind box w makijażu ust.

Jak klientki komentują produkty i oceniają akcję Rossmanna?

Chociaż oficjalne recenzje na stronie Rossmanna są na razie ograniczone do kilkunastu wpisów, społeczność beauty intensywnie dyskutuje o blind boxach w mediach społecznościowych. W social mediach (na platformach TikTok i Instagram) pojawiają się relacje z otwierania kolejnych boxów, gdzie użytkowniczki pokazują zawartość i porównują odcienie, co prowadzi do wielu dyskusji i zachęca kolejne użytkowniczki do zakupów i poszukiwania “sekretnego” odcienia..

Klientki traktują “polowanie” na błyszczyki jako zabawę z elementem kolekcjonowania – u wielu widoczna jest chęć „skompletowania wszystkich wersji” – tak jak kiedyś w przypadku Pokemonów.

Oczywiście nie brakuje w sieci głosów krytycznych, krytykujących nadmierny, niepotrzebny konsumpcjonizm (kupowanie więcej kosmetyków, niż jest to w rzeczywistości potrzebne). Inni wskazują na stosunkowo wysoką cenę produktu i fakt, że element blind nie dla wszystkich ma wartość dodaną. “Balsam jak balsam. Made in China, kolory na ustach wypadają bardzo blado, do tego stopnia że u mnie wszystkie odcienie wyglądają tak samo. Za taką cenę oczekiwałam większej jakości” – tak oceniła produkt jedna z klientek sklepu internetowego Rossmann. Inna napisała z kolei o zakupionym błyszczyku: “Budzi dreszczyk emocji, bo nie wiesz co jest w środku. Kolor ładny, ale trochę zaskoczyło mnie, że to chiński produkt”.

Generalnie opinie klientek są skrajne – oscylują od entuzjastycznych („świetna zabawa i estetyczne opakowanie”) po sceptyczne („czy warto płacić za niespodziankę?”). Jednak zdecydowana większość komentarzy w social media sugeruje, że blind box zadziałało – generuje buzz w sieci, angażując odbiorców.

Sukces sprzedażowy promocji w formie blind box?

Choć Rossmann oficjalnie nie udostępnił danych sprzedażowych, dostępne źródła wskazują, że błyszczyk i balsam z linii blind box stały się prawdziwym hitem – produkty zniknęły z półek znacznie szybciej niż zakładano, a wielu klientów pyta o ich ponowne pojawienie się.

Ten wzrost popytu nie wynika tylko z samej atrakcyjnej ceny, ale też z marketingu i mechanizmu sprzedaży blind box, która wykorzystuje psychologię ciekawości, emocji, rywalizacji i element kolekcjonowania. 

Blind box, czyli plusy dodatnie i plusy ujemne

Co można zaliczyć Rossmannowi na plus? Na pewno udało się wywołać duże zaangażowanie emocjonalne wśród klientek  – niespodzianka i element „prezentu” zwiększają atrakcyjność zakupu, co może prowadzić do większej liczby transakcji niż przy standardowej sprzedaży.

Marketing “zrobił się sam” przez media społecznościowe: użytkownicy chętnie dzielili się unboxingami, filmowali otwieranie swoich błyszczyków, dzielili się opiniami o nich w social mediach – co generuje darmowy content marketing.

Ograniczona dostępność i element kolekcjonowania przyspieszają sprzedaż i mogą podnieść średnią wartość koszyka, wypływając na większą (niż przy standardowej sprzedaży kosmetyków) rotację towaru. Ważny jest też aspekt budowania lojalności – kolejne „dropy” czy edycje i sezonowe promocje przyciągają klientów ponownie, zachęcając do powrotu. 

Minusy i ryzyka modelu blind box

  • Percepcja wartości – nie wszyscy konsumenci widzą dla siebie wartość w elemencie zabawy czy niespodzianki, co może ograniczać przyciąganie do sklepu bardziej racjonalnych nabywców, zorientowanych na minimalizm i redukowanie zbędnych zakupów.
  • Ryzyko przesycenia – jeśli marka nadużyje formatu blind, spadnie jej unikatowość i aura ekskluzywności, unikalności i wyjątkowości.
  • Potencjalne skojarzenia z mechanizmami hazardowymi – choć kosmetyki to produkt codzienny, mechanizm losowości bywa porównywany do gier czy loterii, co może wywoływać dyskusje etyczne w kontekście marketingowym (a w tym przypadku mamy do czynienia z klientami młodymi, nastoletnimi).

Kampania blind box z kosmetykami Everybody London w Rossmannie to ciekawe case study pokazujące, jak nietypowe formaty sprzedaży mogą ożywić kategorię produktów masowych i wywołać na rynku szum. Mechanika zakupu „w ciemno” wpisuje się w trend angażowania emocjonalnego klienta oraz generowania user-generated content, co w efekcie może przekładać się na zwiększoną rotację i świadomość marki. Jednak ten model wymaga wyważenia między ciekawością a rzeczywistą wartością produktu – bez tego element blind może szybko przekształcić się z innowacyjnej strategii marketingowej w krótkotrwałą modę. 

Dla marek kosmetycznych i sieci handlowych to sygnał, że innowacje w formie sprzedaży mają potencjał generowania ruchu i konwersji – pod warunkiem, że nie staną się jedynie jednorazową atrakcją lub – z drugiej strony – nie będą pojawiać się zbyt często.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
13.02.2026 16:52
Piękno, które ratuje życie. Nivea z nową rolą społeczną
Piękno, które ratuje życie. Nowa kampania NIVEANivea/Instagram

Branża kosmetyczna coraz częściej udowadnia, że troska o piękno może iść w parze z odpowiedzialnością społeczną. Nivea, łącząc rutynę pielęgnacyjną z akcją krwiodawstwa, pokazuje, że oddawanie krwi może stać się nawykiem równie ważnym, jak codzienny self-care.

Kampania Nivea „Giving Glow”: Self-care jako społeczna odpowiedzialność 

Nivea, we współpracy z agencją Publicis, przenosi się na pole społecznej odpowiedzialności. Kampania „Giving Glow” wykorzystuje fakt, że do codziennej rutyny, poza standardową pielęgnacją, można włączyć także myślenie o dobru innych. 

Donacja została przedstawiona jak nowy produkt z kategorii beauty, a do influencerów trafiły PR-owe paczki stylizowane na zestawy kosmetyczne. W środku znalazły się symboliczne puste worki na krew, stylizowane na opakowania pielęgnacyjne, wraz z QR-kodami kierującymi do najbliższego centrum krwiodawstwa. 

W krajach Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) banki krwi działają pod stałą presją — zapotrzebowanie przewyższa podaż, a krew traci ważność po nieco ponad miesiącu. Jedynie około 1 proc. populacji oddaje krew przynajmniej raz, a mniej niż 40 proc. wraca na kolejną donację. Kampania Nivea wykorzystuje ten kontekst, pokazując, że najważniejsza forma troski o siebie może polegać na trosce o innych. Działania marki obejmują QR-kody do rejestracji wizyt, przypomnienia o kolejnych okazjach do oddania krwi oraz system nagród zachęcający do ponownej donacji co cztery miesiące — mechanizmy znane z aplikacji lojalnościowych i subskrypcji. 

image

Beiersdorf wprowadza nowy wariant Nivea – wegańską odsłonę kultowej niebieskiej puszki

Nowe standardy w marketingu beauty 

Kampania „Giving Glow” to znacznie więcej niż jednorazowa akcja PR-owa. Nivea wdrożyła elementy, które wspierają osoby planujące oddać krew lub rozważające taki gest – od prostych narzędzi rejestracji, przez system przypomnień, po program nagród. Dzięki temu oddawanie krwi może stać się trwałym nawykiem uczestników kampanii. To przykład, jak mechaniki aplikacyjne i konsumenckie mogą być zastosowane dla dobra społecznego. Dobroczynność została potraktowana jak „produkt”, który promuje się z równą troską, jak kosmetyki czy technologie. 

Kampania Nivea pokazuje marketerom, jak przełamywać kategorie marketingowe i łączyć self-care, social engagement oraz strategie retencyjne, aby osiągnąć realny społeczny impact. Działania te przekraczają ramy tradycyjnych kampanii CSR, udowadniając, że dobroczynność może być wpleciona w codzienną narrację marki bez utraty autentyczności i komunikacyjnej siły. 

Swego czasu Lush, znany z etycznych kosmetyków, ogłosił wyjątkową charytatywną inicjatywę. Wszystkie zyski ze sprzedaży mydła Watermelon Slice miały być przeznaczone na projekty oferujące profesjonalne wsparcie psychiczne i poradnictwo traumatyczne dla dzieci w Gazie i na Zachodnim Brzegu. 

image

Lush wspomoże charytatywnie dzieci w oblężonej Gazie

Obie kampanie pokazują, że kosmetyki mogą być czymś więcej niż tylko produktami do codziennej pielęgnacji. Dzięki kreatywnym i autentycznym działaniom marki budują trwały społeczny impact. Tym samym inspirując odbiorców do wsparcia inicjatyw, które realnie zmieniają życie innych. To dowód, że branża beauty może odgrywać istotną rolę w kształtowaniu postaw społecznych, promując dobroczynność i solidarność. 

Piotr Rutkowski
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. luty 2026 05:04