StoryEditor
Rynek i trendy
24.06.2024 15:07

Polacy zaczęli ciąć wydatki na zakupy w internecie. To wina galopujących cen

Firma Samoseo zbadała zwyczaje zakupowe Polaków kupujących w internecie pytając o nie 1010 respondentów w pierwszym kwartale br. Z zebranych danych wynika, że na to w sposób robimy e-zakupy, duży wpływ miała inflacja. Wzrost cen i spadek wartości pieniądza przełożyły się na koszyki zakupowe.

Z badania Samoseo – agencji specjalizującej się w SEO i współpracującej m.in. z firmami z sektora kosmetycznego – wynika, że już 75,8 proc. Polaków  kupuje w Internecie co najmniej kilka razy w miesiącu.

41,7 proc. Polaków wydaje na zakupy w Internecie w skali miesiąca 1000 zł lub więcej. Nieco ponad 3/4 Polaków wydało jednorazowo na jeden produkt 1500 zł lub więcej (76,3 proc.).Grupą, która najczęściej kupuje w Internecie (co najmniej kilka razy w tygodniu), są osoby w wieku od 30 do 39 lat (40,3 proc.).

Mężczyźni częściej kupują droższe rzeczy w Internecie. Według autorów raportu może to wynikać m.in. z tego, że mężczyźni nadal zarabiają więcej niż kobiety.  Według raportu GUS opublikowanego w marcu 2022 r., przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto mężczyzn było wyższe o 14,7 proc. od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto kobiet.

Szybki wzrost cen wpłynął jednak na nawyki zakupowe Polaków. Aż 86 proc. uczestników badania  przyznało, że inflacja uderzyła ich po kieszeni i zmieniła ich podejście do zakupów.

image
Na co Polacy zwracają największą uwagę podczas zakupów internetowych. Raport 2024 Semseo: Nawyki e-zakupowe Polaków – ile wydajemy w Internecie i co najchętniej kupujemy?  
Semseo
Dla połowy Polaków kupujących w Internecie cena jest głównym czynnikiem w procesie decyzyjnym (53 proc.). Z raportu wynika, że największe znaczenie cena ma dla osób w wieku 18-29 lat (61,3 proc.).  Z wiekiem Polacy coraz mniej zwracają uwagę na cenę. Jest to istotny czynnik dla 51,9 proc. osób w wieku 30-39 lat, 47,8 proc. osób w wieku 40-49 lat i 42,4 proc. osób w wieku 50-59 lat.  Zmiana tego trendu następuje po 60. roku życia (47,5 proc.), gdy po przejściu na emeryturę dochody konsumentów zaczynają spadać.  

39,2 proc. Polaków ze względu na wzrost cen stara się kupować mniej. 31,3 proc. szuka tańszych zamienników i częściej porównuje ceny. 15,5 proc. ankietowanych częściej  korzysta z promocji i programów lojalnościowych. Odkładają  zakupy do chwili, gdy w sklepie pojawią się sezonowe obniżki lub darmowa dostawa.

Ranking pokazuje, w których regionach kraju wzrost cen w największym stopniu przełożył się na koszyki i zwyczaje zakupowe. Na pierwszym miejscu znaleźli się mieszkańcy Poznania. 93,1 proc. stwierdziło, że pod wpływem inflacji zmienili swoje nawyki zakupowe. Na drugim miejscu znaleźli się mieszkańcy Białegostoku (90,3 proc.), a na trzecim – Łodzi (89,3 proc). W mniejszym stopniu odczuli to mieszkańcy Warszawy 82,2 proc. i Gdańska (78,8 proc.).

image
Jak inflacja wpłynęła na zwyczaje zakupowe Polaków? Raport 2024 Semseo: Nawyki e-zakupowe Polaków – ile wydajemy w Internecie i co najchętniej kupujemy?  
Semseo
Wśród osób kupujących w internecie inflację najbardziej odczuli Millenialsi. 91,3 proc. ankietowanych w wieku od 30 do 39 lat musiało zmienić dotychczasowe nawyki zakupowe. To osoby, które najmocniej odczuły m.in. wzrost rat kredytów, dlatego to właśnie ta grupa wiekowa musiała najbardziej szukać oszczędności.

Inflacja stała się odczuwalna także dla najmłodszej badanej grupy Polaków. Przyznało to 86,1 proc. osób w wieku 18-29 lat. Blisko połowa z nich stara się ograniczać liczbę kupowanych produktów.

Osoby w wieku 40-49 lat częściej szukają tańszych zamienników i częściej porównują ceny (39,6 proc.), a internauci w wieku 50-59 lat starają się przede wszystkim oszczędzać, kupując mniej (36,4 proc.).

Inflacja najmniej przełożyła się na zwyczaje zakupowe internautów z pokolenia Silversów.  26,7 proc. osób w wieku 60+ kupujących w internecie nie zmieniło swoich przyzwyczajeń. Pozostali starają się ograniczać liczbę kupowanych produktów (31,7 proc.), szukają tańszych zamienników, częściej porównują ceny (25,8 proc.) oraz częściej korzystają z promocji i programów lojalnościowych (15,8 proc.). Według autorów raportu może to być spowodowane tym, że osoby z tego pokolenia już przed wzrostem cen zaczęły oszczędzać w internecie.   

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
24.04.2026 10:34
Kosmetyki mogą zdrożeć. Winne rosnące koszty surowców z Chin
Rosnące koszty zmieniają strukturę rynku beautyShutterstock

Wzrost cen surowców powiązanych z ropą naftową zaczyna przekładać się na wyższe ceny eksportowe z Chin, co może przyspieszyć globalną inflację — również w branży kosmetycznej. Dane rynkowe wskazują, że producenci stopniowo przenoszą rosnące koszty na odbiorców.

W tym artykule przeczytasz:

  • Koniec okresu "tanich” dostaw z Chin
  • Surowce petrochemiczne pod presją
  • Czy marki przeniosą koszty na konsumentów?
  • Inflacja może przyspieszyć
  • Konsumenci jeszcze tego nie odczuli
  • Co to oznacza dla branży beauty?

Koniec okresu "tanich” dostaw z Chin

Po kilku latach spadków ceny eksportowe z Chin zaczynają rosnąć. W marcu odnotowano wyraźne podwyżki w wielu kategoriach dóbr konsumpcyjnych, co przerywa trend, który dotychczas pomagał ograniczać inflację na rynkach globalnych.

Zmiana ta jest związana m.in. z rosnącymi kosztami surowców petrochemicznych, będących podstawą produkcji wielu komponentów wykorzystywanych również w branży kosmetycznej m.in. w opakowaniach i składnikach formuł.

Surowce petrochemiczne pod presją

Najsilniej rosną koszty materiałów takich jak plastik, włókna syntetyczne czy chemikalia pochodzące z ropy. W praktyce oznacza to wzrost cen produktów wykorzystujących te komponenty.

W kontekście rynku beauty szczególne znaczenie mają opakowania z tworzyw sztucznych oraz składniki bazujące na pochodnych ropy, które stanowią istotny element kosztowy produkcji kosmetyków.

image

Potęga C-beauty: od fabryki świata do globalnych brandów [ANALIZA]

Czy marki przeniosą koszty na konsumentów?

Wzrost kosztów nie ogranicza się do jednego segmentu. Producenci mierzą się jednocześnie z drożejącymi surowcami, metalami i komponentami elektronicznymi, co dodatkowo zwiększa presję cenową w całym łańcuchu dostaw.

Dla marek kosmetycznych oznacza to rosnące koszty produkcji, logistyki i pakowania — a w konsekwencji potencjalną konieczność rewizji cen końcowych.

Inflacja może przyspieszyć

Dotychczas spadające ceny eksportowe z Chin działały jako bufor ograniczający inflację w gospodarkach rozwiniętych. Obecnie efekt ten zaczyna słabnąć.

Analitycy wskazują, że w 2026 roku inflacja w głównych gospodarkach może ponownie przekroczyć poziom 3 proc., co oznacza odwrócenie wcześniejszego trendu stabilizacji cen.

image

Chiny i Japonia jako nowy motor wzrostu w globalnej perfumerii niszowej [ROCZNIK WK 2025/26]

Konsumenci jeszcze tego nie odczuli

Na razie wzrost cen eksportowych nie w pełni przełożył się na ceny dla konsumentów. Wiele produktów dostępnych obecnie na rynku zostało zamówionych wcześniej, przy niższych kosztach produkcji.

Jednak w kolejnych miesiącach, wraz z realizacją nowych zamówień, presja cenowa może stać się bardziej widoczna.

Co to oznacza dla branży beauty?

Choć część analityków wskazuje, że Chiny mogą częściowo amortyzować globalny wzrost cen, wiele zależy od dalszego rozwoju sytuacji geopolitycznej i kosztów energii.

Dla producentów i detalistów to sygnał, że okres względnej stabilności kosztowej może się kończyć. W najbliższych miesiącach kluczowe będzie to, w jakim stopniu rosnące wydatki uda się zrównoważyć i czy ostatecznie trafią one do konsumenta.

 

Źródło: Fashion Network

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
24.04.2026 09:11
Dzieci kupują anti-aging. Sephora musi się tłumaczyć
Marketing beauty wobec dzieci pod lupą regulatorówShutterstock

Sephora zapowiada wprowadzenie nowych zasad dotyczących komunikacji produktów pielęgnacyjnych dla najmłodszych. To efekt rosnącej presji regulatorów i krytyki wobec praktyk marketingowych branży beauty, która coraz częściej kieruje przekaz do nieletnich konsumentów.

W tym artykule przeczytasz:

  • Koniec swobody komunikacji do najmłodszych
  • "Sephora kids” to już nie trend, a problem
  • Skóra dzieci to nie rynek dla anti-aging
  • Czy branża świadomie targetuje najmłodszych?
  • Czy regulacje zatrzymają ten trend?

Koniec swobody komunikacji do najmłodszych

Porozumienie z prokuratorem generalnym stanu Connecticut, Williamem Tongiem, kończy dochodzenie dotyczące promowania kosmetyków anti-aging wśród dzieci.

Sephora zobowiązała się do wprowadzenia wyraźnych ostrzeżeń na stronach sprzedażowych oraz przeszkolenia pracowników w zakresie identyfikowania produktów nieodpowiednich dla młodszych użytkowników.

"Sephora kids” to już nie trend, a problem

Zjawisko tzw. "Sephora kids” dzieci kupujących kosmetyki dla dorosłych, w tym produkty anti-aging – przestało być jedynie viralowym trendem z TikToka. Stało się raczej symbolem szerszego problemu – przenikania komunikacji beauty do coraz młodszych grup odbiorców. Influencerzy, estetyczne treści i narracja wokół "perfekcyjnej skóry” sprawiają, że granica wieku konsumenta zaczyna się zacierać.

image

Kontrowersje wokół talku wracają. Johnson & Johnson na celowniku

Skóra dzieci to nie rynek dla anti-aging

Eksperci nie pozostawiają wątpliwości – stosowanie składników takich jak retinol czy silne kwasy przez dzieci może prowadzić do podrażnień, a nawet trwałych uszkodzeń skóry.

Stanowisko to podziela British Association for Dermatologists, wskazując na realne zagrożenia wynikające z niekontrolowanego stosowania aktywnych składników przez najmłodszych.

Jednocześnie rośnie ryzyko reputacyjne dla marek, które (nawet pośrednio) wpisują się w ten trend.

Czy branża świadomie targetuje najmłodszych?

Pomimo krytyki rynek nie zwalnia. Pojawiają się kolejne marki kierowane do młodszych odbiorców, takie jak Sincerely Yours czy Rini, a detaliści rozwijają ofertę dla nastolatków.

Jednocześnie działania takie jak weryfikacja wieku czy ograniczenia sprzedaży wprowadzane przez wybrane firmy pokazują, że branża zaczyna dostrzegać skalę problemu — choć wciąż reaguje niespójnie.

image

Produkty antytrądzikowe: 53 proc. konsumentów marnuje pieniądze na nieskuteczne preparaty

Czy regulacje zatrzymają ten trend?

Sephora nie jest odosobnionym przypadkiem. Włoskie organy prowadzą postępowanie wobec niej oraz Benefit Cosmetics, zarzucając stosowanie ukrytych strategii marketingowych wobec nieletnich.

Pojawiają się także inicjatywy legislacyjne, jak projekt ustawy w USA ograniczający dostęp dzieci do produktów anti-aging.

W tle pojawia się nowe zjawisko określane jako "cosmeticorexia”obsesja na punkcie idealnej skóry, która może mieć konsekwencje zarówno zdrowotne, jak i psychologiczne.

 

Źródło: Personal Care Insights

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. kwiecień 2026 15:34