StoryEditor
Rynek i trendy
04.02.2021 00:00

Rynek kosmetyków do włosów zyskał na pandemii

Pandemia koronawirusa miała wpływ na umocnienie się niektórych zwyczajów pielęgnacyjnych. Zyskała na tym część kategorii produktowych, także tych związanych z  pielęgnacją i farbowaniem włosów. Dotyczy to m.in. kosmetyków do domowej koloryzacji oraz wszelkich preparatów uzupełniających podstawową pielęgnację, takich jak maski, lotiony czy ampułki.    

Epidemia postawiła nas wszystkich przed nowymi wyzwaniami. Covid 19 spowodował, że zmieniło się nasze podejście do wielu aspektów życia. Przez długi czas byliśmy uwięzieni w domach i musieliśmy radzić sobie sami z tym, w czym do tej pory wspierali nas fachowcy w salonach fryzjerskich – mówi Emilia Szymczak, dyrektor marketingu w firmie Marion. Według niej ten czas przyczynił się do tego, że konsumenci poszukiwali produktów, po które łatwo było sięgnąć w domowej pielęgnacji włosów. – Ogromną popularnością cieszyły się w tym okresie produkty do koloryzacji: farby do włosów, szamponetki, szampony koloryzujące, reduktory siwizny, a także produkty do profesjonalnej pielęgnacji i stylizacji włosów. Świetnie sprzedawały się wszystkie nasze produkty z tego segmentu – podkreśla  i dodaje, że dziś, choć wiele obostrzeń mamy już za sobą, ten trend się utrzymał

Konsument ciekawy nowości i gotowy do eksperymentowania

Lockdown sprawił, że Polacy przekonali się, że produkty przeznaczone do domowych zabiegów pielęgnacyjnych i regeneracyjnych z powodzeniem mogą zastąpić profesjonalne kuracje w salonach fryzjerskich. Na tej fali firmy proponują więc kolejne rozwiązania i nowości. W ofercie firmy Marion pojawiły się  szybkie w użyciu, intensywne, oparte o składniki naturalne, maski w saszetkach Vegan Drop. – To idealny sposób na poprawienie wyglądu oraz kondycji każdego rodzaju włosów. Są poręczne, można zabrać je ze sobą na wypad za miasto czy w delegację. Nasi klienci od dawna pytali o takie produkty – mówi Emilia Szymczak. Zapewnia też, że od pierwszych dni sprzedaży wzbudziły zainteresowanie odbiorców hurtowych i detalicznych i stały się hitem. Są wygodne, zawierają ilość produktu odpowiednią do jednorazowego użycia, a to sprawia, że konsumenci sięgają po nie chętnie, testują różne ich rodzaje. – Podobają się współczesnym konsumentom ciekawym nowości i gotowym do eksperymentowania – podkreśla.

Za sukcesem tych produktów stoi tez kolejny wyraźny trend, czyli wykorzystanie w produkcji wyłącznie wegańskich składników. – W kontekście kosmetyków wegańskich nie możemy już mówić o chwilowej modzie. Stały się one stałym trendem, a po kosmetyki z nim zgodne sięgają nie tylko weganie. Na pewno jest to efekt rosnącej świadomości na temat tego, co kupujemy i, jak sądzę, trend ten będzie zyskiwał na znaczeniu w najbliższej przyszłości – mówi dyrektor marketingu Marion. Zdradza przy okazji, że w ofercie firmy pojawiać się będzie coraz więcej produktów mających proste, naturalne składy, w tym kosmetyki wegańskie.

Rozbudowany rytuał pielęgnacyjny jako remedium na stres

Jak pokazują badania firmy Mitel przeprowadzone w różnych krajach podczas pandemii, konsumenci  stosowali różnorodne, często dość rozbudowane rytuały pielęgnacyjne jako remedium na stres.

Jeśli już jesteśmy przy stresie to warto przypomnieć, że jest to jeden z częstszych czynników wywołujących osłabienie i nadmierne wypadanie włosów. Dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn, bez względu na wiek. Po wybuchu pandemii, niepokój o zdrowie oraz życie swoje i najbliższych, niepewność jutra, obawa o pracę, utrata stabilności finansowej stały się czynnikami, które odbiły się na samopoczuciu i wyglądzie wielu osób. 

Choć jeszcze do niedawna z całych linii pielęgnacyjnych czy regeneracyjnych produktów do włosów konsumenci najczęściej wybierali szampony i odżywki, to coraz częściej rozszerzają swoje zainteresowania na pozostałe produkty, takie jak żel, lotion czy kuracje w ampułkach. – Są to produkty do miejscowego stosowania i  poleca się je uzupełniająco do szamponów, szczególnie osobom z nasilonym   wypadaniem włosów. Zawierają one wyższe stężenia składników aktywnych i są produktami, które pozostawia się na skórze głowy, nie spłukuje. Dzięki temu zapewniają one dłuższy kontakt składników aktywnych ze skórą głowy i mieszkami włosowymi, i wpływają na efektywność kuracji wzmacniającej – mówi Marcin Tabara, kierownik ds. marketingu w firmie Pharmena, której marka Dermena jest obecna w sprzedaży aptecznej.

Wyjaśnia przy okazji, że produkty w poszczególnych liniach tej marki są dobierane do stanu włosów i ich potrzeb. Zatem odżywki poleca się szczególnie włosom suchym, zniszczonym i obciążonym farbowaniem. Zregenerują one włosy i poprawią ich kondycję. Sprawią, że włosy nabiorą blasku i zdrowego wyglądu. Natomiast produkty do miejscowego stosowania pomyślane zostały właśnie w związku z narastającym problemem wypadania włosów. – Kupują je zarówno kobiety, jak i mężczyźni, wśród których rośnie świadomość, że odpowiednio wczesne zastosowanie kuracji może wzmocnić włosy i spowolnić proces ich utraty – zapewnia Marcin Tabara. –  To jest kierunek, w którym obecnie zmierzamy, bo widzimy, że zainteresowanie takimi produktami jest coraz większe. Na półkach w punktach sprzedaży powinno zatem znaleźć się miejsce nie tylko na szampony, odżywki i maski, ale także na lotiony, wcierki i ampułki – dodaje. Zwraca przy okazji uwagę, że problem wypadania włosów jest bardzo powszechny zwłaszcza u mężczyzn. Ma podłoże genetyczne i rozpoczyna się dość wcześnie (nawet ok. 20 roku życia), a z upływem lat coraz bardziej postępuje. W wieku około 50 lat dotyczy około 60 proc. populacji męskiej.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.04.2026 15:21
Dlaczego niewłaściwa informacja produktowa napędza falę zwrotów?
Wysyłka bez adresu odbiorcy - nowa usługa jest już dostępna na rynkuShutterstock

Detaliści na całym świecie dwoją się i troją, by zminimalizować odsetek zwracanych zamówień online. Jednak najnowsze badanie PX dowodzi, że skala zwrotów wciąż się powiększa, a winę za to ponosi słaba informacja produktowa". Problem ten przestaje być wyzwaniem logistycznym po zakupie, a staje się kluczowym elementem strategii marketingowej i ochrony marży.

Firma Akeneo, specjalizująca się w zarządzaniu doświadczeniami produktowymi (PX – Product Experience), opublikowała raport wskazujący na niepokojący trend. Niepoprawne, niekompletne i niespójne dane o produktach są czynnikiem wzmagającym niepotrzebne zwroty, co eroduje marże i niszczy zaufanie klientów na każdym etapie – zarówno przed przejściem do kasy, jak i po dostawie – alarmują eksperci.

Zwroty jako problem kosztujący miliardy 

Zjawisko to nie jest problemem lokalnym, a globalny zasięg badania potwierdza skalę zjawiska. National Retail Federation podaje, że tylko w samych Stanach Zjednoczonych że średnia stopa zwrotu w handlu detalicznym zbliża się do 17 proc., a całkowite koszty zwrotów dla branży wynoszą blisko 900 mld dolarów rocznie.

Podczas gdy detaliści intensywnie inwestują w szybsze, tańsze i bardziej elastyczne procesy obsługi zwrotów, badanie Akeneo sugeruje, że wielu z nich przegapia najbardziej możliwą do uniknięcia przyczynę, jaką są niedokładne lub niepełne informacje o produktach.

Słabe dane niszczą lojalność

“Zwroty produktów nie są już tylko problemem posprzedażowym" – czytamy w raporcie. Słaba informacja produktowa wpływa obecnie na każdy etap ścieżki zakupowej klienta: od zaufania przy zakupie i konwersji, po wskaźniki zwrotów, lojalność i wartość życiową klienta (lifetime value - LTV).

Złe doświadczenia związane z danymi o produktach wpływają bezpośrednio na zachowania zakupowe:

  • 70 proc. konsumentów twierdzi, że kupiłoby inny produkt niż zamierzony z powodu braku informacji.
  • 65 proc. jest skłonnych zrezygnować z zakupu 
  • 68 proc. przestałoby kupować u danej marki po złych doświadczeniach z informacją produktową.

Klucz do sukcesu: dokładna informacja produktowa

Jasne, dokładne i szczegółowe informacje produktowe mają kluczowe znaczenie. Prawie dwie trzecie (62 proc.) konsumentów deklaruje, że znacznie chętniej zatrzyma zakupiony przedmiot i będzie czuło się dobrze z zakupem, gdy otrzyma solidne dane.

image

Koniec ery „tanich paczek z Chin”? UE wprowadza nową opłatę manipulacyjną od listopada

Co konkretnie składa się na dobrą informację produktową w e-commerce?

  • spójne wskazówki dotyczące rozmiaru i dopasowania
  • dokładne atrybuty i specyfikacje
  • wysokiej jakości zdjęcia
  • transparentne informacje o materiałach, dostępności i zrównoważonym rozwoju (sustainability).

Wpływ inflacji na decyzje zakupowe

Raport zwraca uwagę na rosnącą presję ekonomiczną. Prawie trzy czwarte (73 proc.) konsumentów ma trudności ze znalezieniem wszystkich informacji produktowych potrzebnych do podjęcia pewnej decyzji zakupowej. Jednocześnie 71 proc. deklaruje, że poświęca teraz więcej czasu na weryfikację zakupów ze względu na inflację i wyższe ceny. 

To oznacza, że poprzeczka dla jakości danych produktowych została zawieszona jeszcze wyżej.

Wiele firm wciąż nie łączy kropek między jakością danych produktowych a wskaźnikami zwrotów – podsumowuje Romain Fouache, CEO Akeneo.Gdy informacja produktowa jest niekompletna, niejasna lub niespójna, klienci są znacznie bardziej narażeni na otrzymanie czegoś, co nie spełnia ich oczekiwań, a to prowadzi bezpośrednio do zwrotów. Jednak gdy dane są dokładne, spójne, szczegółowe i łatwe do zrozumienia, kupujący kupują z pewnością. Lepsze dane produktowe nie tylko podnoszą konwersję; chronią marże, lojalność i wiarygodność marki – wskazuje ekspert.

(źródło: FashionNetwork)

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.04.2026 11:52
Marka własna vs. brand-gigant. Jak Balea wyprzedziła Nivea w sercach konsumentów?
Jak to się stało, że kosmetykom marki własnej Balea (drogerie DM) udało się wyprzedzić kultowe niebieskie opakowania Nivea?ai

Przez dekady w sektorze FMCG obowiązywała niepisana zasada: marka własna (private label) jest tania, a brand producencki – jakościowy. Wybór produktu z logo sieci drogerii był podyktowany oszczędnością, ale nigdy prestiżem czy wyższą satysfakcją. Jednak dane z 2025 i początku 2026 roku nie pozostawiają złudzeń: ta era dobiegła końca. Analiza BrandIndex od YouGov pokazuje, że marka Balea, należąca do drogerii DM, stała się dla konsumentów w Niemczech bardziej relewantna niż ikoniczna Nivea.

Dane, które budzą niepokój w centrali Beiersdorf

Zestawienie wyników obu marek w badaniu YouGov BrandIndex ujawnia fascynującą zmianę w postrzeganiu wartości przez klienta. Choć Nivea (jej właściciel to koncern Beiersdorf) pozostaje globalnym symbolem pielęgnacji, jej przewaga topnieje w niemal każdym kluczowym segmencie, a w niektórych – została już bezpowrotnie utracona.

Jeszcze w 2021 roku Nivea prowadziła w rankingu satysfakcji klienta (Net-Score 63 pkt.), wyprzedzając Baleę o 1,6 pkt. Najnowsze dane pokazują całkowite odwrócenie ról:

  • Balea: 65,3 pkt.
  • Nivea: 61,8 pkt.

Stosunek ceny do jakości (price-performance)

Tutaj przepaść powiększa się najbardziej. W 2021 roku obie marki dzieliły zaledwie 3 punkty. Dziś percepcja Nivea w tym obszarze spadła do poziomu 31,1. Natomiast Balea poszybowała w górę, osiągając 42,7 pkt. Konsumenci nie tylko uważają Baleę za tańszą, ale coraz częściej postrzegają cenę Nivea jako nieuzasadnioną w stosunku do oferowanych korzyści.

Mimo niemal stuprocentowej rozpoznawalności marki Nivea (92,1 proc.), to Balea (76,9 proc. rozpoznawalności) wygrywa w bezpośredniej deklaracji zakupowej. Wśród osób znających obie marki, 23,3 proc. wybiera Baleę, podczas gdy na Nivea decyduje się 21 proc.

Dlaczego Balea wygrywa? Strategia „prawdziwej marki”

Sukcesu Balei nie można zredukować wyłącznie do inflacji i szukania oszczędności. Jak zauważa ekspertka rynku FMCG, Silke Reuter, DM dokonało czegoś, co nie udało się wielu innym sieciom: zbudowało z marki własnej markę lifestylową.

Balea nie jest już postrzegana jako marka własna w tradycyjnym sensie. Produkty są atrakcyjne, mają świetny design i opakowania, które konsumenci z dumą prezentują na Instagramie czy TikToku – podkreśla ekspertka.

Kluczowe filary sukcesu marki Balea:

  • Design, który nie krzyczy „tanio”: w przeciwieństwie do marek typu entry price (jak Edeka - Gut & Günstig), Balea stawia na estetykę opracowywaną przez topowe agencje. Granica wizualna między produktem premium a marką własną uległa zatarciu.
  • Innowacja zamiast kopiowania: Balea nie jest naśladowcą brandów. Sieć DM konsekwentnie rozwija własne receptury i unikalne kategorie produktowe, od odżywek po specjalistyczne kremy z filtrem, budując autorytet ekspercki.
  • Szybkość reakcji (speed-to-market): marka własna potrafi wdrożyć trend (np. konkretny składnik aktywny jak niacynamid czy ceramidy) znacznie szybciej, niż korporacje z dłuższymi ścieżkami decyzyjnymi.
  • Agresywna strategia półkowa: DM nie waha się usuwać produktów znanych marek z półek, by zrobić miejsce dla Balei. Konsument, nie mając alternatywy w swojej ulubionej drogerii, sięga po markę własną, przekonuje się do jej jakości i... zostaje przy niej na stałe.
    image

    Sławomir Kołodziej, Kaufland: Nie chcemy konkurować o konsumenta z drogeriami

Paradoks jakości: percepcja vs. rzeczywistość

Warto zwrócić uwagę na istotny niuans: Nivea nadal prowadzi w kategorii „postrzegana jakość” (55 pkt wobec 42,5 pkt Balei). Dlaczego więc przegrywa w satysfakcji i sprzedaży?

Odpowiedzią jest psychologia zakupów codziennych. Silke Reuter zauważa, że przeciętny konsument poświęca na wybór kremu rano około 3,5 sekundy. Różnice w składzie czy działaniu między marką za 3 euro a tą za 8 euro są w codziennym użytkowaniu dla laika niemal niewyczuwalne. Jeśli jakość Balei jest „wystarczająco dobra”, to cena i wizerunek stają się decydujące.

Co więcej, marki takie jak Balea, Isana (Rossmann) czy Cien (Lidl) często opuszczają te same linie produkcyjne (np. zakłady Dalli-Werke). Fakt, że Balea radzi sobie znacznie lepiej niż Isana, dowodzi, że to nie zawartość tubki, ale zarządzanie marką i ekosystemem sklepu stanowią o zwycięstwie.

Czy „niebieska puszka” jest już martwa? Wyzwania dla Nivea

Dla Beiersdorf wnioski są brutalne: sama rozpoznawalność marki już nie pomaga. Eksperci sugerują, że Nivea musi przestać polegać na nostalgii. Legendarna niebieska puszka kremu, choć ikoniczna, może być postrzegana przez młodsze pokolenia jako relikt przeszłości.

Nivea musi stworzyć innowację, która sprawi, że konsument zrozumie, dlaczego marka przemysłowa jest nadal lepszym wyborem. Ścieżka środka już nie działa – potrzebna jest albo wyraźna przewaga cenowa (mało prawdopodobne), albo miażdżąca przewaga technologiczna. Obecnie, niebieska puszka jest być może nieco... martwa – diagnozuje Silke Reuter, ekspertka od zarządzania marką.

Sytuację pogarszają nowi gracze i „edukatorzy z mediów społecznościowych” (np. influencerzy), którzy poddają składy obu marek surowej ocenie. W świecie clean beauty Nivea musi udowodnić swoją wartość merytoryczną, by uzasadnić wyższą marżę.

image

Barbara Schmehl i Grzegorz Gerus, DM: Atrakcyjne ceny to coś więcej, niż szybkie promocje

Czego uczy nas starcie Balea vs. Nivea?

  1. Zagrożenie ze strony retailera: sieci handlowe dysponują danymi o sprzedaży w czasie rzeczywistym i kontrolują „ostatni metr” przed klientem (półkę); marka własna zyskuje dzięki temu przewagę operacyjną, której nie da się nadrobić samym budżetem reklamowym
  2. Koniec taniego wizerunku produktu: inwestycja w opakowanie i design marki własnej to najlepiej wydane pieniądze w procesie budowania marży
  3. Kognitywne ułatwienie: jeśli marka własna jest dostępna w każdym segmencie (od mydła po serum), buduje lojalność horyzontalną; dzięki temu klient ufa bardziej całościowo marce Balea
  4. Ewolucja marki przemysłowej: giganci tacy jak Nivea muszą przestać konkurować obecnością, a zacząć konkurować rozwiązaniem wyzwań, których marka własna nie potrafi zaadresować (np. zaawansowane badania kliniczne, trendy longevity czy AI-skincare).

Jak przewidują eksperci, rok 2026 w branży beauty upłynie pod znakiem dalszej profesjonalizacji marek własnych. Przypadek Balea pokazuje, że przy odpowiedniej strategii uczeń jest w stanie nie tylko dorównać mistrzowi, ale zacząć dyktować warunki na boisku, które dotąd należało do globalnych korporacji. To starcie gigantów pokazuje, jak bardzo zmieniają się reguły gry w FMCG.

(Źródło: Analiza na podstawie artykułu „Handelsmarke vs. Marke: Wo Balea Nivea überholt hat”, portal absatzwirtschaft.de)

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. kwiecień 2026 15:59