StoryEditor
Rynek i trendy
07.03.2025 11:54

Sława w perfumach, kremie i pudrze? Celebryckie marki nieustająco w natarciu

Czy marka osobista to nadal gwarancja zysku w coraz bardziej konkurencyjnym przemyśle kosmetycznym? Czasy, kiedy znane twarze i nazwiska łączone były jedynie z luksusowymi produktami, bezpowrotnie minęły. Dziś celebryckie piękno może sprzedać każdy, od influencerek z TikToka promujących dyskontowe produkty po gwiazdy sportu malowane drogą szminką, a nawet… otwierające własne laboratoria kosmetyczne.

Zobaczmy, jak przedstawia się polski krajobraz marek beauty opartych lub wspieranych przez znane nazwiska.

Średnia i niska półka na wagę złota

Linie makijażowe adresowane do młodych konsumentek, przedstawicielek pokolenia Z i millennialsów, to sektor zagospodarowany przez polskie influencerki, urodowe i modowe. Cztery opisane przedsięwzięcia przedstawiają różne modele biznesowe, z którymi eksperymentują polscy producenci: kolekcje typowo sezonowe, debiut w sektorze wsparty znaną twarzą, limitowany asortyment niezależny od sezonu i autorska propozycja marki.

Bell x RLM

Red Lipstick Monster, czyli Ewa Grzelakowska-Kostoglu, przecierała szlaki polskiej społeczności makijażowej na YouTube już kilkanaście lat temu. Rozwinęła swoją działalność w różnych kierunkach, w tym wellness.

Jednak to współpraca z polskim producentem kosmetyków Bell, wprowadzana do obrotu w sieci Biedronka, odnosi spektakularne sukcesy, idealnie trafiając w trendy kochane przez nastolatki: kremowe formuły, brokatowe wykończenia w odważnych kolorach i wielofunkcyjne produkty. Cena kosmetyków z tej linii jest wyższa niż podobne kosmetyki ze stałej kolekcji, jednak nadal pozostaje w zasięgu docelowej klienteli.

Face Boom (Bielenda) x Kinga Sawczuk

Kinga Sawczuk to influencerka o bardziej modowo-lifestyle’owym profilu, dysponująca imponującymi zasięgami (milion follwersów na Instagramie, pięć milionów na TikToku), a także aspirująca aktorka. Kolekcja makijażowa, która powstała dla marki Face Boom (produkowana przez Bielendę) zawiera bardziej stonowane propozycje niż RLM, idealnie pasujące do wizerunku młodej szykownej podróżniczki.

Czy influencerski debiut w sektorze makijażowym marki znanej z kosmetyków do pielęgnacji nie daje wrażenia pewnej… tymczasowości? Może to zaledwie testowanie rentowności super konkurencyjnego obszaru branży kosmetycznej? Pozostaje nam czekać na kolejne nowości.

Inglot x Komunikatywnie

Inglot jako marka obecna już na całym świecie współpracuje z influencerami i gwiazdami z wielu krajów, a w Polsce wybór padła na Weronikę Sączawę, znaną pod pseudonimem Komunikatywnie (ponad 500 tys. follwersów na Instagramie).

Styl makijażu Sączawy można opisać jako popularne wśród młodych kobiet połączenie Hailey Bieber z lekką nutką Selelny Gomez: zgaszone róże, eleganckie beże, bezpieczne brązy, półtransparentne wykończenia. Kolekcję dystrybuują drogerie Hebe oraz salony Inglot, gdzie można znaleźć te same produkty jako element stałego asortymentu, bez brandingu Komunikatywnie.

Marka wypuściła już dwie odsłony minimalistycznej, kapsułowej wręcz linii kosmetyków, które same w sobie stanowią świetną propozycję produktową – w miejsce Weroniki Sączawy można by zaprosić dowolną modelkę i efekt w kampanii reklamowej prezentowałby się równie dobrze. Ciekawe, czy był to zabieg celowy, aby pokazać uniwersalność produktów, czy po prostu wyjątkowo zachowawczy koncept marketingowy.

Brush Up! by Maxineczka

Maxineczka, czyli Joanna Ferdynus-Gołuszko, podobnie jak Red Lipstick Monster założyła kanał makijażowy na YouTube jeszcze zanim w polskim słowniku znalazło się słowo “influencer”. Z całego mojego zestawienia ma też największe doświadczenie w biznesie kosmetycznym, m.in. od lat produkuje własną kolekcję pędzli, a także wypuściła swoje kosmetyki z marką Makeup Revolution. Obecnie w drogeriach Rossmann możemy kupić jej autorską kolekcję kosmetyków do makijażu.

W asortymencie można znaleźć nie tylko formuły mocno inspirowane wysokopółkowymi viralowymi kosmetykami (np. rozświetlaczami Rare Beauty), ale również oryginalne propozycje, które robią wrażenie zarówno na entuzjastach makijażu, jak i zawodowych wizażystach (np. paleta cieni do brwi, puder rozświetlający pod oczy). Warto zaznaczyć, że przedsięwzięcie influencerki tworzącej markę właściwie od zera wyróżnia nie tylko duża swoboda twórcza, ale również o wiele większe ryzyko związane z utrzymaniem się na rynku. 

Polska pielęgnacja ma twarz znanej aktorki

Polskie marki kosmetyczne nieodmiennie od lat nawiązują współprace z aktorkami filmowymi i telewizyjnymi, budując w ten sposób autentyczne narracje wokół swoich produktów i wzmacniając ich rozpoznawalność. Małgorzata Kożuchowska, ikona stylu i elegancji, stała się twarzą Dax Perfecta Skin, podkreślając tym samym wyrafinowany charakter linii pielęgnacyjnej skierowanej do dojrzałych kobiet.

Z kolei luksusowa Dr Irena Eris zaprosiła do kampanii Magdalenę Boczarską, aktorkę cenioną za elegancki styl i profesjonalizm, co idealnie współgra z prestiżowym wizerunkiem marki. Tego rodzaju współprace nie tylko podnoszą wiarygodność produktów, ale także pozwalają markom budować silne, emocjonalne więzi z konsumentkami, które utożsamiają się z wartościami reprezentowanymi przez ambasadorki.

Podobne działania podejmują również marki o zupełnie innym profilu i strategii komunikacji. Tołpa, znana z minimalistycznego podejścia do kosmetyków i skutecznych, naturalnych składników, postawiła na współpracę z Joanną Opozdą, której subtelna uroda i świeżość doskonale oddają filozofię marki.

Natomiast marka Bioliq, konsekwentnie stawiająca na współpracę z polskimi aktorkami, angażuje do kampanii ambasadorki, które uosabiają naturalność i świadomą pielęgnację. Najnowszą twarzą tej marki została Agnieszka Sienkiewicz, która w reklamie pojawiła się wraz z córką Zofią, nadając całej kampanii ciepły, rodzinny wydźwięk i podkreślając wielopokoleniowy wymiar dbałości o urodę.

Luksusowo i światowo

Iga Świątek x Lancôme

Współpraca największego konglomeratu kosmetycznego na świecie (Lancôme należy do koncernu L’Oréal) i topowej polskiej tenisistki wzbudziła sensację zarówno w branży kosmetycznej, jak i sportowej. Iga Świątek jest pierwszą Polką wyróżnioną jako ambasorka Lancôme oraz pierwszą sportowczynią na świecie reprezentującą ten luksusowy brand urodowy. W kampanii promocyjnej podkreślono porcelanową cerę i intensywnie czerwone usta za pomocą nowoczesnej czarnej stylizacji i kontrastowego oświetlenia.

Tenisistka wspiera również program CSR dla kobiet “Write Your Future” prowadzony przez Lancôme. Ta niezwykle przemyślana i dopracowana w każdym szczególe współpraca może stać się wzorem nie tylko dla firmy kosmetycznych, ale także dla gwiazd rozważających otwarcie nowego źródła przychodu.

Daria Zawiałow x Yves Saint Laurent

Yves Saint Laurent Beauty od lat angażuje się w inicjatywy łączące świat beauty z ważnymi tematami społecznymi. W ramach kampanii „Miłość to nie przemoc”, skupiającej się na przeciwdziałaniu przemocy w związkach, marka nawiązała współpracę współpracę z polską ambasadorką, Darią Zawiałow. Jej wybór nie jest przypadkowy – wokalistka, znana ze swojej charyzmy, autentyczności i silnego wizerunku, została ambasadorką akcji, podkreślając wartości promowane przez YSL Beauty – wolność, pewność siebie i świadome podejmowanie decyzji.

Kampania, realizowana we współpracy z fundacją SEXEDpl, ma na celu edukowanie i zwiększenie świadomości na temat przemocy psychicznej oraz fizycznej. Można powiedzieć, że w tym przypadku marka kosmetyczna i reprezentująca ją celebrytka skupiają się na szerszej narracji, wybiegającej poza tematy ściśle związane z branżą kosmetyczną.

Sportowcy wkraczają do gry

​Polscy sportowcy angażują się w branżę kosmetyczną, osiągając przy tym znaczące sukcesy finansowe. Ewa Chodakowska, znana trenerka fitness, założyła markę BeBIO, oferującą naturalne kosmetyki. W 2019 roku jej spółka Bebio odnotowała przychody w wysokości 14,89 mln zł, co stanowiło wzrost o 12 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, jednak zysk netto spadł z 5,55 mln zł do 4,68 mln zł. ​

Anna Lewandowska, sportsmenka i trenerka, wprowadziła na rynek markę Phlov, łączącą nowoczesne technologie z naturalnymi składnikami. W 2021 roku jej firma Moodiphy, odpowiedzialna za produkcję kosmetyków Phlov, osiągnęła przychody na poziomie 14 mln zł, a zysk netto wyniósł ponad 4 mln zł.  W 2023 roku Lewandowska poinformowała o blisko 30-procentowym wzroście przychodów, co świadczy o dynamicznym rozwoju marki. ​

Marcin Gortat, były zawodnik NBA, wraz z żoną Żanetą Gortat-Stanisławską, założyli firmę MG Evolution, specjalizującą się w produkcji kontraktowej kosmetyków. Firma dysponuje nowoczesnym parkiem maszynowym i laboratorium R&D, co pozwala na tworzenie innowacyjnych produktów kosmetycznych. MG Evolution oferuje kompleksową obsługę klienta, od pomysłu po finalny produkt, dostosowując się do indywidualnych potrzeb zleceniodawców. ​

Czytaj też: Żaneta Gortat-Stanisławska, MG Evolution: Konsumenckie trendy przekładają się na rynek produkcji kontraktowej [SONDA: Prognozy 2025]

Podsumowanie

W kształtowaniu polskiego rynku kosmetycznego istotną rolę odgrywają celebryci, influencerzy oraz sportowcy. Marki bazujące na znanych twarzach nieustannie zdobywają popularność, a współprace między firmami kosmetycznymi a osobami publicznymi przybierają różne formy – od jednorazowych kolekcji po długofalowe projekty i własne linie kosmetyczne. Kolekcje makijażowe od gwiazd Instagrama i TikToka celują głównie w pokolenie Z i millenialsów, a sukces zależy zarówno od siły ich marki osobistej, jak i jakości samego produktu.

Z kolei w kategorii pielęgnacji dominują aktorki i gwiazdy telewizji, od lat angażowane do kampanii polskich marek beauty. Od brandów luksusowych (Magdalena Boczarska dla Ireny Eris) po ekologiczne (Joanna Opozda dla Tołpy), strategia promocji z udziałem znanej twarzy sprawdza się w tym obszarze od lat. Z kolei w segmencie premium na uwagę zasługują współprace międzynarodowych marek z polskimi gwiazdami, jak nowa globalna ambasadorka Lancôme, Iga Świątek.

Zainteresowanie branżą kosmetyczną wykazują również sportowcy, którzy zakładają własne firmy. Ewa Chodakowska z sukcesem rozwija markę BeBIO, notującą milionowe przychody, a Anna Lewandowska rozbudowuje swoją ofertę Phlov. Marcin i Żaneta Gortatowie natomiast postawili na produkcję kontraktową, tworząc MG Evolution, które dostarcza rozwiązania dla marek kosmetycznych.

Wszystkie te przypadki pokazują, że celebrycka marka osobista wciąż może przynieść zyski, ale kluczem do sukcesu jest nie tylko rozpoznawalność, lecz także jakość i autentyczność oferowanych produktów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
31.08.2026 12:09
Dolly Parton nie zarobiła na kosmetykach tyle, ile mogła. I to być może było jej największe branżowe dziedzictwo.
Dolly Parton

25 singli na pierwszym miejscu listy Billboardu, rekord wśród kobiet wykonujących muzykę country, kontrakt kosmetyczny wart 2 mln dolarów już w latach 90. i portfolio zapachów rozwijane współcześnie. Dolly Parton, która zmarła we wtorek w Nashville w wieku 80 lat po krótkiej walce z chorobą nowotworową, pozostawiła po sobie nie tylko muzyczne imperium. Dla branży beauty była ikoną, która dekadami konsekwentnie udowadniała, że sztuczny wygląd i autentyczność wcale nie muszą się wykluczać.

image
Dolly Parton Wigs
Dolly Parton przez całą karierę budowała wizerunek oparty na pozornej sprzeczności. Z jednej strony była ucieleśnieniem maksymalizmu: wielkie blond włosy, peruki, mocny makijaż, sztuczne rzęsy, manicure i stroje pokryte kryształkami. Z drugiej – otwarcie mówiła o tym, że jej wygląd jest świadomie wykreowany i wymaga czasu, pieniędzy oraz zabiegów.

– Potrzeba dużo czasu i pieniędzy, żeby wyglądać tak tanio – żartowała w swojej autobiografii z 1994 roku.

Ta autoironia była jednym z fundamentów jej marki osobistej. Jej pierwszy przebój, „Dumb Blonde”, który trafił na listy przebojów, również opierał się na grze ze stereotypem „głupiej blondynki”. Parton wykorzystywała stereotypy dotyczące kobiecego wyglądu, jednocześnie konsekwentnie je podważając. "Dowcipy o głupich blondynkach mnie nie obrażają — nie jestem ani głupia, ani nie jestem blondynką", powiedziała w jednym z wywiadów.

Rekord 25 numerów jeden i biznes jak okiem sięgnąć

Dolly Parton była jedną z najbardziej skutecznych biznesowo artystek swojego pokolenia. Zdobyła 25 pierwszych miejsc na country liście Billboardu, ustanawiając rekord wśród kobiet. Talent kompozytorski i popularność sceniczną przełożyła następnie na kolejne przedsięwzięcia – od kariery filmowej, przez park rozrywki, po rozbudowany system licencji i współprac komercyjnych.

Jej działalność biznesowa obejmowała partnerstwa m.in. z Good American, Duncan Hines, Kendra Scott i Krispy Kreme. Co ciekawe, mimo że jej wizerunek od dziesięcioleci był nierozerwalnie związany z kosmetykami i stylizacją, sama Parton relatywnie ostrożnie wykorzystywała swój potencjał komercyjny w branży beauty.

Pierwszą dużą próbę podjęła w 1993 roku, podpisując z Revlonem kontrakt o wartości 2 mln dolarów na kolekcję Beauty Confidence. Projekt ostatecznie nie został zrealizowany zgodnie z pierwotnymi planami z powodu różnic dotyczących m.in. treści reklamy telewizyjnej typu infomercial. Revlon wypuścił jednak linię peruk sygnowanych nazwiskiem artystki.

Dopiero kilkadziesiąt lat później jej obecność w branży beauty nabrała bardziej metodycznego, przemyślanego charakteru.

Od zapachów do makijażu. Scent Beauty rozwija markę Dolly Parton

Pod koniec 2020 roku firma Edge Beauty, która później zmieniła nazwę na Scent Beauty, poinformowała o uzyskaniu licencji na tworzenie zapachów związanych z Dolly Parton. Portfolio było następnie stopniowo rozszerzane i obejmuje obecnie około siedmiu produktów zapachowych.

Wiele z nich nawiązuje bezpośrednio do rodzinnego Tennessee i estetyki amerykańskiego Południa. Wśród nazw znalazły się m.in. Smoky Mountain, Tennessee Sunset, Scent From Above oraz Dancing Fireflies.

image

Dolly Parton poszerza kolekcję zapachów Front Porch i działa w ramach CSR

W 2024 roku współpraca Parton z Scent Beauty została rozszerzona o segment makijażowy. Według Steve’a Mormorisa, CEO Scent Beauty, artystka aktywnie uczestniczyła w procesie kreatywnym – zarówno przy tworzeniu kompozycji zapachowych, jak i projektowaniu opakowań.

– Tworzyła zapachy odnoszące się do jej południowych korzeni, kobiecości i zamiłowania do kwiatów. Pracowała również nad opakowaniami pokrytymi kryształkami i motywami motyli, które były dla niej symbolem zdolności do marzeń – podkreśla Mormoris.

Dla Scent Beauty współpraca z Parton była więc czymś więcej niż klasycznym wykorzystaniem wizerunku celebrytki. Marka osobista artystki miała bezpośrednio wpływać na estetykę i koncepcję produktów.

image
Revlon
„Jeśli coś zwisa, opada albo przeszkadza, poprawię to”

Największy wpływ Dolly Parton na branżę beauty prawdopodobnie nie wynika jednak z liczby sprzedanych perfum czy wartości kontraktów licencyjnych. Jej znaczenie polegało przede wszystkim na otwartym podejściu do modyfikowania własnego wyglądu.

W czasach, gdy wiele znanych osób zaprzeczało korzystaniu z chirurgii plastycznej, Parton publicznie mówiła o swoich zabiegach. Jej słynne wypowiedzi na ten temat – od „Jeśli coś zwisa, opada albo się ciągnie, podciągnę to, odsysam lub wyrwę” po stwierdzenie, że jest „self-made woman i ma rachunki od lekarzy, żeby to udowodnić” – łączyły humor z całkowitym brakiem potrzeby ukrywania własnych wyborów.

To podejście zwraca dziś uwagę specjalistów z branży medycyny estetycznej. Deepak Dugar, chirurg plastyczny, podkreśla, że Parton pokazała, iż korzystanie z zabiegów nie musi oznaczać utraty własnej tożsamości. "Przez lata zmieniały się jej włosy, makijaż i wygląd, a ona otwarcie korzystała z zabiegów kosmetycznych. Ale kiedy patrzyło się na Dolly, nigdy nie miało się wrażenia, że wygląda jak ktoś inny. Zawsze wyglądała jak Dolly" – zauważył w wypowiedzi dla Beauty Independent.

image

Po perfumach przyszedł czas na szminki. Dolly Parton wypuszcza nową linię kosmetyków

To właśnie zachowanie rozpoznawalności i indywidualnego charakteru staje się obecnie jednym z ważniejszych tematów w dyskusji o medycynie estetycznej. W świecie zdominowanym przez powtarzalne trendy, media społecznościowe i coraz bardziej ujednolicone wzorce urody, jej przykład pokazuje alternatywną drogę: modyfikowanie wyglądu bez kopiowania cudzej twarzy czy stylu.

Maksymalizm zamiast „quiet beauty”

Dolly Parton przez dekady reprezentowała podejście, które można uznać za przeciwieństwo współczesnego minimalizmu estetycznego. Nie próbowała ukrywać makijażu, sprawiać wrażenia, że „obudziła się taka”, ani dostosowywać się do aktualnej definicji naturalności.

Sercem wypełniającej całe pomieszczenia osobowości Parton były jej platynowoblond włosy, dzięki ogromnej kolekcji peruk. „To było staromodne podejście do stylizacji z romantyzmem i fantazją królowych muzyki country lat 80.” – mówi Rachael Gibson, dziennikarka znana jako The Hair Historian, w wypowiedzi dla InStyle. Chociaż kształt jej włosów zmieniał się na przestrzeni lat, od bufiastego tapirowania w stylu lat 60. po pierzastą fryzurę typu mullet, ogromna objętość i odcień tlenionego blondu pozostały niezmienne. „Zawsze były duże i blond, czy to loki, czy warstwowe, tapirowane, długie włosy. Były to kluczowe cechy, a wszystko inne po prostu się na nich nadbudowywało.”

image
Revlon
Jak zauważa dziennikarka beauty Kirbie Johnson, Parton świadomie reprezentowała „za dużo” – w świecie, w którym kobiety, szczególnie wraz z wiekiem, często słyszą, że powinny się wizualnie minimalizować.

Jednocześnie jej przekaz nie polegał na zachęcaniu innych do kopiowania jej wyglądu. Przeciwnie, sama wielokrotnie podkreślała, że każdy powinien odnaleźć własną definicję piękna, i nie ukrywała, że jej koncept piękna jest też stricte użytkowy. Jej akrylowe paznokcie, często pomalowane na kolor czerwieni wozu strażackiego, były nie tylko wisienką na torcie jej wizualnej prezentacji, ale także jej instrumentem. W 2019 roku, podczas występu w programie The Tonight Show Starring Jimmy Fallon, Parton ujawniła, że ​​odegrały one kluczową rolę w powstaniu jej przeboju z 1980 roku „9 to 5”. Linię basową tworzyła, stukając akrylowymi paznokciami o siebie, co naśladowało dźwięk maszyny do pisania. W książeczce jej płyty znajduje się nawet dopisek tam, gdzie zazwyczaj podaje się, który artysta używał konkretnego instrumentu: „Nails by Dolly”.

To właśnie ten aspekt jej dziedzictwa jest szczególnie aktualny dla branży beauty. Dolly Parton udowodniła, że autentyczność nie musi oznaczać rezygnacji z peruk, sztucznych rzęs, makijażu czy chirurgii plastycznej. Można świadomie konstruować własny wizerunek, wydawać pieniądze na jego utrzymanie i jednocześnie pozostawać wiarygodnym.

Dla branży, która coraz częściej komunikuje indywidualizm i różnorodność, Parton była przykładem konsekwencji na długo przed tym, zanim „autentyczność” stała się marketingowym hasłem. Jej największą lekcją dla beauty nie jest więc konkretny produkt, trend czy technika makijażu. Jest nią przekonanie, że piękno nie musi oznaczać dostosowania się do obowiązującego standardu.

Jak podsumowuje jedna z najczęściej przywoływanych zasad Dolly Parton: najpierw trzeba dowiedzieć się, kim się jest, a potem robić to świadomie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
28.08.2026 09:00
Koniec rytuałów? Jeden kosmetyk chce zastąpić trzy. Skinimalizm i hybrydyzacja zmieniają rynek beauty [RAPORT WK]
Multifunkcyjność staje się trwałym kierunkiem rozwoju kategorii, a nie wyłącznie sezonową tendencją.Fotolia

Rynek beauty przechodzi cichą rewolucję. Skomplikowane, 10-krokowe rutyny pielęgnacyjne w wielu segmentach tracą na znaczeniu. Współczesny konsument wybiera mniej produktów, ale oczekuje od nich większej liczby funkcji. Ten kierunek opisują skinimalizm, multifunkcyjność, hybrydyzacja i skinification. W Polsce widać go w sezonowym wzroście sprzedaży produktów BB, CC i DD, premierach marek oraz komunikacji sieci handlowych.

Kosmetyki wielofunkcyjne tworzą nowe formaty i kategorie na półkach, a zarazem zwiększają oczekiwania konsumentów wobec skuteczności. Nie oznacza to jednak, że oferta lub koszyk zakupowy się kurczą. Skinimalizm, multifunkcyjność, hybrydyzacja i skinification opisują ten sam kierunek zmian, trend, ale nie są synonimami.

image

Hiperkonsumpcja, slow beauty czy skinimalizm? [ROCZNIK WK 2025/26]

Cztery pojęcia, które często wrzucamy do jednego worka

Skinimalizm oznacza świadomie uproszczoną rutynę: mniej przypadkowych warstw, a więcej koncentracji na realnych potrzebach skóry, regularności i jakości formuł. Nie musi oznaczać minimalnej liczby składników ani rezygnacji z przyjemności pielęgnowania się.

Multifunkcyjność dotyczy produktu, który ma kilka zastosowań lub zapewnia kilka korzyści. Może to być krem do twarzy, ciała i rąk, produkt do policzków i ust albo olejek wykorzystywany na kilku etapach pielęgnacji włosów.

Hybrydyzacja zaciera granice między kategoriami. Najbardziej czytelnym przykładem jest makijaż z funkcjami pielęgnacyjnymi, ale podobny mechanizm działa w produktach z filtrami, do ust, włosów, skóry głowy i ciała.

Skinification z kolei przenosi język, składniki aktywne i standard dowodowy pielęgnacji twarzy do innych segmentów: makijażu, haircare, scalp care, bodycare, a nawet produktów do ust.

Globalne benchmarki potwierdzają kierunek zmian

Prognozy rynkowe różnią się zakresem, ale są zgodne co do kierunku zmian. Intel Market Research szacuje, że globalny rynek skinimalizmu może niemal się podwoić do 2034 r. Zmieniają się również deklarowane nawyki konsumentów: rośnie zainteresowanie krótkimi rutynami i produktami łączącymi pielęgnację, ochronę oraz efekt wizualny.

Także InsightAce Analytic prognozuje dynamiczny rozwój szeroko rozumianego segmentu produktów w duchu skinimalizmu: średnio o 10,7 proc. rocznie w latach 2026–2035. W jego koszyku znajdują się m.in. wielofunkcyjne kremy, hybrydowe filtry, sera, łagodne produkty myjące, balsamy i sztyfty oraz hybrydy pielęgnacyjno-makijażowe. Zakres analiz poszczególnych firm badawczych jest jednak różny. Dlatego trafniejsze jest porównywanie tempa i architektury trendu niż bezpośrednie zestawianie wartości rynków.

image

Cloud skin, colour drenching i skinimalism. Trendy beauty na lato 2026

Najnowsze raporty i dane rynkowe (2025/2026)*

Intel Market Research – „Skinimalism Market Outlook 2026–2034”

Wartość rynku. Globalny rynek skinimalizmu jest szacowany w 2026 r. na 3,72 mld dol. Do 2034 r. ma osiągnąć 7,21 mld dol., przy średniorocznym wzroście na poziomie 9,7 proc.

  • Nawyki konsumenckie. Według raportu 68 proc. użytkowników kosmetyków preferuje codzienną rutynę składającą się z maksymalnie trzech kroków. Jednocześnie 72 proc. kupujących deklaruje, że poszukuje produktów hybrydowych – np. łączących krem nawilżający, SPF, antyoksydanty i pigment – ze względu na oszczędność czasu i skuteczność.

Mintel – „Global Beauty and Personal Care Predictions 2026”

  • Metabolic Beauty – zdrowie komórkowe. Konsumenci oczekują, że codzienne produkty do makijażu i pielęgnacji będą działać prewencyjnie i naprawczo również na poziomie komórkowym.
  • Sensorial Synergy – sensoryka jako czynnik wyboru. Skuteczność potwierdzona badaniami ma iść w parze z wyjątkowym doświadczeniem sensorycznym, w tym z lekkimi teksturami pozwalającymi skórze „oddychać” w upalne dni.

Circana – „B Book 2026. Global Beauty Market Performance”

  • Redefined Value – nowe rozumienie wartości. Konsumenci coraz częściej definiują wartość nie przez niską cenę, lecz przez wielozadaniowość i jakość produktu.
  • Dynamika kategorii. Globalny segment prestige makeup wzrósł o 5 proc., a prestige skincare o 4 proc. Produkty łączące cechy obu kategorii, np. tinty pielęgnacyjne, mają generować wysokie marże i dynamikę sprzedaży w kanale omnichannel.

Euromonitor International – „Top Trends 2025/2026”

  • Clinical Confidence – zaufanie kliniczne. Pielęgnacja oparta na dowodach naukowych przenika do makijażu i produktów do ciała. Na znaczeniu zyskują kosmetyki hybrydowe z rekomendacją dermatologiczną albo potwierdzonym działaniem nawilżającym lub ochronnym, w tym SPF.
  • Recession Glam. Kupujący przechodzą na bardziej przemyślane zakupy, czyli thoughtful consumerism, wybierając produkty wielofunkcyjne zamiast rozbudowanych rutyn.

 

*Uwaga metodologiczna: raporty obejmują różne rynki, okresy i koszyki produktowe. Ich wartości i dynamik nie należy bezpośrednio sumować ani uśredniać. Stanowią światowe benchmarki kierunku zmian, a nie wycenę polskiego rynku hybrid beauty.

Letnia kosmetyczka była tylko testem dla hybryd

Konsumentki, które na urlop zabrały tint z filtrem, jeden krem do twarzy, ciała i dłoni, sztyft do ust i policzków oraz olejek multifunkcyjny, po powrocie nie muszą już automatycznie wracać do wieloetapowych rytuałów. Letnia kosmetyczka jest symbolem szerszej zmiany: skinimalizm staje się świadomym wyborem, a nie tylko sezonowym rozwiązaniem.

– Latem, przy wysokich temperaturach i wilgotnej pogodzie, dobrze sprawdzają się produkty, które łączą kilka funkcji. Halo Glow Skin Tint SPF 50 pomaga wyrównać wygląd skóry i jednocześnie zapewnia ochronę przeciwsłoneczną. Sheer For It Blush Tint dodaje policzkom świeżego koloru, a przy tym może być stosowany także jako tint do ust. Z kolei Power Grip Primer i Power Grip Setting Spray pomagają utrzymać makijaż na miejscu przez wiele godzin – mówi Payal Bangar, Director, Marketing, International, e.l.f. Beauty.

image

Hiperkonsumpcja, slow beauty czy skinimalizm? [ROCZNIK WK 2025/26]

Dobrym symbolem tej zmiany na masowej półce pielęgnacji skóry jest Mixa Urea Cica Repair+ z portfolio Garniera – krem przeznaczony do twarzy, ciała i dłoni, oferowany również w mniejszym opakowaniu o pojemności 150 ml. Producent deklaruje do 100 godzin nawilżenia. Produkt nie buduje wartości przez mnożenie kroków, ale ma rozwiązać kilka codziennych problemów naraz i jasno uzasadnić swoje miejsce w łazience.

– W sezonie letnim obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania także lżejszymi formatami makijażu, które łączą funkcje upiększające i pielęgnacyjne. Konsumentki coraz częściej sięgają po produkty BB, CC czy DD oraz formuły z dodatkowymi korzyściami, takimi jak ochrona SPF. Wpisuje się to w szerszy trend hybrydyzacji, w ramach którego konsumenci poszukują wygodnych, wielofunkcyjnych rozwiązań odpowiadających na potrzebę prostszej i bardziej efektywnej rutyny beauty – mówi Małgorzata Misiura, Chief Digital Marketing Officer w L’Oréal Polska i Kraje Bałtyckie.

Także z danych i raportów marki Eisenberg wynika, że potrzeba prostoty i wygody szczególnie wyraźnie zaznacza się w okresie wakacyjnym, gdy znaczenia nabierają kompaktowość i uniwersalność. Przykładem jest EISENBERG Sublime Tan Face & Body Oil – formuła odpowiadająca na potrzeby pielęgnacyjne zarówno twarzy, jak i ciała. Według marki konsumenci coraz częściej poszukują przemyślanych, wielozadaniowych formuł, które zachowują skuteczność i jakość. Rosnące zainteresowanie takimi rozwiązaniami sugeruje, że multifunkcyjność staje się trwałym kierunkiem rozwoju kategorii, a nie wyłącznie sezonową tendencją.

Przykładów jest coraz więcej. Tint staje się jednocześnie bazą, lekkim podkładem i ochroną przeciwsłoneczną. Konturówka działa jako eyeliner, baza pod cień i kremowy cień. Olejek do włosów można dodać do odżywki, zastosować przed myciem albo wykorzystać na ciało. Balsam do ust przestaje być tylko nośnikiem koloru, ponieważ ma także wspierać barierę i zapewniać długofalowy efekt pielęgnacyjny.

Skinimalizm jako odtrutka na rynkowy chaos

Według danych NielsenIQ 64 proc. globalnych konsumentów czuje się przytłoczonych nadmiarem produktów beauty dostępnych na rynku. Przebodźcowani konsumenci szukają prostoty. Hybrydyzacja nie jest więc wyrazem lenistwa, lecz świadomego wyboru.

image

Czy “messy makeup” pokona “clean girl”? Kto zyska na nowym trendzie kosmetycznym?

– Dane o przeciążeniu konsumentów bardzo dobrze pokazują, dlaczego skinimalizm przestał być jedynie trendem, a stał się realną zmianą podejścia do pielęgnacji. Nasza marka powstała właśnie z tej potrzeby – chcemy pozwolić konsumentowi wyglądać i czuć się świetnie bez konieczności analizowania dziesiątek składników, porównywania produktów i budowania wieloetapowych rutyn. Naszą filozofię najlepiej oddaje hasło MORE EFFECT, LESS EFFORT: maksymalny efekt przy możliwie najmniejszym nakładzie czasu, wysiłku i uwagi – mówi Weronika Kowalczuk, Marketing Director SKN HOUR, marki dostępnej w sieci Douglas, która wyrasta ze zmęczenia nadmiarem wyboru.

Skinimalizm nie oznacza jednak całkowitego odrzucenia rytuałów.

– Jednego dnia możemy mieć ochotę na dłuższy rytuał, a drugiego potrzebować dwóch skutecznych kroków, które zrobią całą pracę za nas – dodaje Weronika Kowalczuk.

Nie jest to również powrót dawnych kosmetyków „5 w 1”, które obiecywały wszystko, lecz rzadko były najlepsze w czymkolwiek. Nowa multifunkcyjność opiera się na mocnej funkcji podstawowej i dodatkowych korzyściach, które mogą wyeliminować kolejny produkt, krok lub decyzję.

– Równolegle widoczna jest potrzeba oszczędności czasu. W prognozach Spate na 2025 rok wśród rosnących trendów znalazły się rozwiązania time-saving, a Vogue Business w „The Beauty Consumer Trends Set to Define 2025” wskazywał na rozwój uproszczonych rutyn oraz produktów multi-tasking, które pozwalają oszczędzać czas bez rezygnacji ze skuteczności. Szczególnie mocno widzę potencjał takiego podejścia w segmencie premium. Czas to dziś nowy luksus. Konsumentka premium chce świadomie dbać o siebie, interesuje ją skuteczność, zdrowie, longevity i jakość składników – mówi Monika Frydrych, założycielka LUARE, pierwszej polskiej marki premium haircare i pierwszej młodej, niezależnej polskiej marki beauty, która dołączyła do portfolio Sephora.

Polski rynek jest duży, ale hybrydy nie mają własnej rubryki

W publicznych danych nie ma jednej wydzielonej kategorii „hybrid beauty” dla Polski. Skala rynku bazowego jest jednak znacząca. Według Cosmetics Europe sprzedaż detaliczna kosmetyków i produktów higieny osobistej w Polsce osiągnęła w 2025 r. 6,4 mld euro. To szósty wynik w Europie – po Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Hiszpanii. Cały rynek europejski był wart 110 mld euro, a jego największą kategorią pozostawała pielęgnacja skóry o wartości 32,3 mld euro. Kosmetyki kolorowe odpowiadały za 13,6 mld euro.

image

Czy Arab beauty to następny globalny trend?

Dane te pokazują, że hybrydy w Polsce rosną na styku największych segmentów rynku, a nie na jego marginesie. Marki makijażowe, takie jak e.l.f. i Catrice, dodają do kolorówki składniki aktywne, m.in. kwas hialuronowy, skwalan i niacynamid. Marki pielęgnacyjne oraz dermokosmetyczne, w tym Sesderma, L’Oréal i Dove, wzbogacają natomiast formuły o pigmenty, filtry SPF czy składniki rozświetlające.

Raport Mintel pokazuje, że 52 proc. przedstawicieli pokolenia Z aktywnie poszukuje uproszczonych rutyn pielęgnacyjnych opartych na mniejszej liczbie kroków. Skinimalizm nie jest jednak prostą historią o kupowaniu coraz mniejszej liczby kosmetyków.

PMR podawał, że 51 proc. polskich konsumentów z generacji Z korzysta z co najmniej czterech kategorii makijażowych; w najstarszych pokoleniach odsetek ten wynosił 18 proc. Zetki wybierają przy tym lżejszy efekt: 81 proc. sięga po tusz do rzęs, 67 proc. po korektor, a 58 proc. po rozświetlacz lub bronzer. Młody konsument może więc używać wielu kategorii, a równocześnie oczekiwać, że każdy produkt będzie lekki, łatwy w użyciu i wielozadaniowy.

Lato przesuwa sprzedaż, ale nie likwiduje podkładu

Najmocniejszy polski dowód na zmianę formatu przynoszą dane L’Oréal. Małgorzata Misiura, Chief Digital Marketing Officer w L’Oréal Polska i Kraje Bałtyckie, podaje, że w 2025 r. sprzedaż produktów BB, CC i DD w okresie od czerwca do sierpnia była średnio o około 62 proc. wyższa niż w styczniu, podczas gdy sprzedaż klasycznych podkładów była średnio o około 24 proc. niższa. Podobny trend był widoczny w czerwcu 2026 r., kiedy sprzedaż BB, CC i DD wzrosła o około 45 proc., a podkładów spadła o około 26 proc. względem stycznia.

To wyraźna sezonowa substytucja, ale nie pełna wymiana kategorii.

– Nie oznacza to jednak całkowitej rezygnacji z tradycyjnych podkładów. W sezonie letnim lżejsze formaty zyskują oczywiście na znaczeniu, ale konsumentki raczej poszerzają swoje codzienne rutyny pielęgnacji i make-up o lżejsze formaty (takie jak fluidy), w tym hybrydowe formuły z SPF, niż całkowicie zmieniają kategorię produktu – wyjaśnia Małgorzata Misiura.

Ta różnica jest kluczowa z perspektywy producenta i retailu. Produkt wielofunkcyjny może zastąpić kilka kroków podczas urlopu, ale w całorocznym koszyku często staje się dodatkowym formatem przeznaczonym na inną pogodę, porę dnia lub oczekiwany efekt. Skinimalizm może zatem ograniczać liczbę warstw w jednej aplikacji, ale niekoniecznie liczbę okazji zakupowych w ciągu roku.

image

Beauty dla chłopców? Gen Alpha kupuje skincare, perfumy i kosmetyki premium

L’Oréal Paris wzmacnia ten kierunek premierą True Match Balm. Według informacji producenta formuła lekkiego podkładu w balsamie zawiera 80 proc. bazy pielęgnacyjnej, w tym kwas hialuronowy i emolienty. Kompakt z lusterkiem i gąbeczką łączy doświadczenie podkładu, balsamu i produktu do szybkich poprawek. Sześć odcieni pokazuje jednak również ograniczenie hybryd: im więcej funkcji skupia produkt, tym trudniejsze stają się decyzje dotyczące gamy odcieni, dopasowania, trwałości i komunikacji.

W e.l.f. Cosmetics wielofunkcyjność jest budowana zarówno przez formułę, jak i sposób użycia.

– Dzisiejsi konsumenci szukają produktów, które robią więcej, ale nie komplikują codziennej rutyny. Dlatego przez cały rok rozwijamy formuły, które są łatwe w użyciu i łączą kilka korzyści w jednym produkcie. Dobrym przykładem jest Halo Glow Skin Tint SPF 50, hybryda pielęgnacji i makijażu, która w jednym kroku działa jak ochrona przeciwsłoneczna, baza i lekki produkt koloryzujący – mówi Payal Bangar. – Halo Glow Liquid Filter można nosić samodzielnie, pod makijaż lub na niego, mieszać z podkładem albo stosować jako rozświetlacz. Z kolei Halo Glow Skin Tint SPF 50 łączy w jednym prostym kroku funkcję bazy, lekkiego produktu koloryzującego i ochrony przeciwsłonecznej.

SPF – segment na styku profilaktyki zdrowotnej i beauty

Globalnym benchmarkiem pozostaje kategoria sun care. Fotoprotekcja przeszła transformację – z czysto funkcjonalnej ochrony przed promieniowaniem UV stała się kompleksowym rozwiązaniem anti-aging, nawilżającym i tonującym koloryt. Produkty takie jak podkłady z SPF, np. Tower 28 SunnyDays SPF 30, czy kremy łączące ochronę barierową z pigmentem wyznaczają kierunek rozwoju. Z kolei w codziennej pielęgnacji konsumenci szukają rozwiązań bazowych – takich jak krem Exoses marki Sesderma, który ma dbać o mikrobiom skóry bez potrzeby nakładania kolejnych warstw.

Szacuje się, że globalny rynek kosmetyków do ochrony przeciwsłonecznej wzrośnie z 12 mld dol. w 2026 r. do 19,4 mld dol. w 2033 r., przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 7,1 proc. Podkłady z filtrem SPF miały zdobyć największy udział w przychodach tego rynku – 23,3 proc. – a najszybciej rosnącym podsegmentem mają być nawilżające kremy z SPF, z prognozowanym CAGR na poziomie 8,2 proc.

Choć Circana nie publikuje w otwartym komunikacie osobnych danych dla Polski, dane europejskie pokazują kierunek. Sun care rośnie szybciej niż wiele tradycyjnych segmentów beauty, a szczególnie dynamiczny jest facial SPF. Według Circany europejski rynek prestiżowych produktów sun care wygenerował 239,7 mln euro sprzedaży w ciągu 12 miesięcy zakończonych w marcu 2026 r., rosnąc o 17 proc. rok do roku. Produkty face sun care, czyli facial SPF, wzrosły aż o 26 proc. wartościowo. Circana wskazuje dermatologiczny przekaz, kampanie zdrowotne, TikToka, Instagram, K-beauty i hybrydy skincare–SPF jako czynniki normalizujące codzienne stosowanie filtrów.

Makijaż nie chce już wybierać między efektem a pielęgnacją

W globalnych prognozach makijaż hybrydowy rośnie szybciej niż wiele dojrzałych kategorii, ale liczby trzeba czytać ostrożnie. Intel Market Research wycenia rynek na 6,89 mld dol. w 2025 r. i prognozuje jego wzrost do 14,23 mld dol. w 2034 r., co odpowiada średniorocznemu tempu 8,5 proc.

image

Koreańskie marki beauty zdobywają kolejne rynki. Europa Zachodnia notuje 58-procentowy wzrost

Market Research Future stosuje znacznie szerszą definicję: 21,21 mld dol. w 2024 r. i 42,85 mld dol. w 2035 r., przy CAGR na poziomie 6,6 proc. Ponad trzykrotna różnica wartości w punkcie wyjścia dowodzi, że danych nie należy łączyć w jeden „konsensus rynkowy”. Wspólny jest natomiast kierunek: w obu modelach rynek ma się w przybliżeniu podwoić.

Produkty typu multi-stick, przeznaczone do ust, policzków i powiek, oraz odżywcze olejki-błyszczyki podbijają media społecznościowe. Popyt napędzają wymagania pokolenia Z, ale także dążenie konsumentów do optymalizacji budżetu.

– W e.l.f. jesteśmy bardzo blisko naszej społeczności. Słuchamy, czego potrzebuje i czego oczekuje od beauty, a potem przekładamy te potrzeby na konkretne produkty. Coraz częściej słyszymy, że konsumenci szukają wielofunkcyjnych, hybrydowych kosmetyków, które nie każą wybierać między jakością premium a przystępną ceną – mówi Payal Bangar, Director, Marketing, International w e.l.f. Beauty.

Polska marka INGLOT pokazuje z kolei, że hybrydyzacja dotyczy również makijażu oczu. Creamy Line działa jako klasyczna konturówka, baza pod cienie albo kremowy cień i ma zapewniać wodoodporność oraz trwałość do 16 godzin. Shimmer Glow może być używany solo lub jako topper, a estry masła shea w formule mają zwiększać komfort aplikacji. Produkt pozostaje przede wszystkim kosmetykiem do makijażu, ale przejmuje funkcje i język sensoryczny znany z pielęgnacji.

Usta stają się osobną strefą pielęgnacji

Hybrydyzacja najszybciej przestaje być widoczna tam, gdzie jeszcze niedawno granice były najbardziej oczywiste. Firma Schwan Cosmetics opisuje przesunięcie produktów do ust z ostatniego kroku makijażu do samodzielnej kategorii pielęgnacyjnej. Opracowany przez firmę system LipLift łączy kapsułkowane peptydy, sfery hialuronowe i bioaktywne ceramidy w formule konturówki.

Cornelia Riepl, Director Product Marketing w Schwan Cosmetics, wskazuje, że konsumenci nie chcą już wybierać między intensywnością koloru a pielęgnacją. Oczekują jednocześnie definicji, objętości, nawilżenia, wsparcia bariery i korzyści długoterminowych. Dla producentów oznacza to trudny kompromis: składniki aktywne mogą zmieniać teksturę, stabilność i trwałość, podczas gdy produkt nadal musi zapewniać nasycenie koloru i odporność na transfer.

To ważny benchmark dla polskiego rynku. Samo dodanie modnego składnika do pomadki przestaje wystarczać. W segmencie hybryd rośnie znaczenie badań aplikacyjnych, instrumentalnych i klinicznych, ponieważ dodatkowy claim pielęgnacyjny staje się częścią uzasadnienia ceny.

Perfumy: jeden zapach zamiast całej kolekcji

Podobną ulgę może przynosić uproszczenie wyboru w świecie zapachów. W tej kategorii skinimalistyczna logika nie polega na hybrydyzacji formuły, lecz na ograniczeniu liczby decyzji: zamiast kilku flakonów i ciągłej zmiany kompozycji – jeden zapach, który zostaje z konsumentem na długo i nie domaga się uwagi. To powrót do idei signature scent, czyli zapachu traktowanego jak rozpoznawalny, osobisty podpis.

Przykładem takiego pozycjonowania jest kolekcja Signature marki Sorvella Perfume. Autorska kompozycja Cardamom & Saffron. Według marki wysoka zawartość olejków przekłada się na trwałość i jakość kompozycji, która ma utrzymywać się na skórze przez cały dzień bez ponownej aplikacji. Obietnica jest zgodna z logiką skinimalizmu: jeden flakon, mniej decyzji i brak potrzeby dokładania kolejnego produktu w ciągu dnia.

Haircare i scalp care: technologia ma być złożona, doświadczenie proste

Skinification włosów i skóry głowy jest kolejnym etapem tej samej zmiany. Unilever rozwija Dove DermaCare oraz Clear ScalpCeuticals Pro, przenosząc do scalp care m.in. niacynamid, prebiotyczną glicerynę, peptydy i technologie wspierające barierę. To na razie benchmark z rynków Meksyku i Chin, a nie dowód sprzedażowy z Polski, ale pokazuje kierunek działania globalnego koncernu: specjalistyczne składniki i dermatologiczny dowód trafiają do produktów o masowym lub masstige’owym zasięgu.

image

Codzienna pielęgnacja to nowy element profilaktyki? Tak uważają europejscy konsumenci

Eric Han, Head of R&D Beauty & Wellbeing North Asia i Global Scalp Innovation Lead w Unilever, mówi o poszukiwaniu przez konsumentów holistycznej pielęgnacji, która łączy potwierdzoną skuteczność dermatologiczną z przyjemną teksturą, zapachem i opakowaniem. W tej logice Dove nie sprzedaje już wyłącznie szamponu. Sprzedaje rozwiązanie problemu skóry głowy, doświadczenie premium i łatwy do zrozumienia rezultat.

Polska marka LUARE przenosi tę samą zasadę do selektywnego haircare. The Elixir Hair Oil można stosować na końcówki, dodać do odżywki jako „repair booster”, wykorzystać do olejowania przed myciem, a także stosować na ciało. Monika Frydrych, założycielka LUARE, podkreśla, że skinification sprawiła, iż znacznie bardziej świadomie mówimy dziś o kondycji skóry głowy, jej barierze, wypadaniu włosów, regeneracji uszkodzeń czy długoterminowym zdrowiu włosów. Zastrzega zarazem, że nowoczesna multifunkcyjność „nie oznacza produktu, który robi wszystko, ale niczego szczególnie dobrze”. Jej zdaniem przyszłość polega na zamykaniu coraz większej wiedzy i coraz bardziej zaawansowanej technologii w mniejszej liczbie produktów.

– Rynek haircare znajduje się dziś w bardzo ciekawym momencie. Z jednej strony obserwujemy coraz większą specjalizację kategorii i bardzo szybkie tempo innowacji. Z drugiej – przy tak dużej liczbie produktów, nowych formatów i coraz bardziej szczegółowych komunikatów, coraz ważniejsza staje się potrzeba uproszczenia wyboru i codziennej pielęgnacji. Nie oznacza to, że konsumenci chcą wiedzieć mniej czy oczekiwać mniej od produktów. Wręcz przeciwnie – chcą coraz bardziej zaawansowanych rezultatów, ale coraz prostszej drogi do ich osiągnięcia – mówi Monika Frydrych.

Skinimalizm wchodzi do drogerii jako język wyboru

W lipcu 2026 r. Hebe poświęciło skinimalizmowi odcinek „Urodomaniaczek”, budując przekaz wokół trzech filarów: skutecznego oczyszczania, nawilżenia i wsparcia bariery oraz codziennego SPF. Wśród pokazywanych produktów znalazły się m.in. krem do twarzy i pod oczy z SPF 50 marki Asoa, emolientowy olejek do mycia ciała i twarzy Le Cour, tonik-mgiełka oraz galaretka do demakijażu i mycia twarzy Orientana, rozświetlający sztyft Phlov, a także krem YUMI Men do twarzy, ciała i rąk.

Nie jest to jeszcze osobna strefa handlowa, ale sygnał, że retailer zaczyna pełnić funkcję tłumacza trendu. W przypadku hybryd nazwa kategorii na etykiecie cenowej nie wystarcza. Konsument musi szybko zrozumieć, który krok produkt zastępuje, jaka jest jego funkcja główna i które dodatkowe korzyści są rzeczywiście potwierdzone.

– Potwierdzają to również nasze doświadczenia ze współpracy z Sephora. W selektywnym retailu klientka ma dziś ogromny wybór świetnych marek i zaawansowanych produktów, dlatego każdy kolejny kosmetyk musi bardzo jasno uzasadnić swoje miejsce w jej rutynie – ale też na półce w perfumerii. Widzimy bardzo dobry odbiór naszych produktów i wiele pozytywnych opinii płynących z perfumerii – mówi Monika Frydrych.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

To dodatkowy sygnał, że klientka premium nie potrzebuje po prostu większej liczby produktów. Potrzebuje kosmetyków, od których może oczekiwać więcej. Z perspektywy handlowej najważniejsza jest więc prostota obietnicy.

– To właśnie dlatego marki hybrydowe są atrakcyjne również dla retailu stacjonarnego. Ich obietnica jest czytelna: jeden dobrze zaprojektowany produkt odpowiada na kilka potrzeb, łatwo włączyć go do codzienności, a jego działanie można od razu zrozumieć i często także zobaczyć. Największe zainteresowanie obserwujemy wokół produktów, które łączą zaawansowane działanie pielęgnacyjne z natychmiastowym efektem wizualnym – nawilżeniem, zdrowym blaskiem czy wyglądem wypoczętej skóry – wyjaśnia Weronika Kowalczuk, Marketing Director SKN HOUR.

Taka obietnica ma dużą wartość na zatłoczonej półce. Jest prosta do zakomunikowania, może skrócić czas namysłu i ułatwić konsultantowi rekomendację. Jednocześnie produkt hybrydowy bywa trudniejszy do odnalezienia. Podkład-serum może logicznie należeć do makijażu, pielęgnacji albo strefy SPF. Multi-stick może konkurować jednocześnie z różem, pomadką i cieniem. Bez podwójnej ekspozycji, dobrej taksonomii e-commerce i wyszukiwalnych benefitów innowacja może przegrać nie z formułą, lecz z architekturą sklepu.

Retail musi przebudować nie tylko półkę, ale też wyszukiwarkę

W przypadku hybryd największym wyzwaniem nie jest brak benefitów, lecz ich nadmiar. Gdy opakowanie próbuje jednocześnie komunikować pigment, SPF, nawilżenie, glow, działanie barierowe i trwałość, konsument może nie wiedzieć, co jest główną obietnicą.

Raport NIQ „Smart Beauty” z 2026 r. pokazuje, jak ważne jest połączenie cyfrowego odkrywania z fizycznym testowaniem. W amerykańskim badaniu Gen Alpha 78 proc. respondentów odkrywało produkty beauty przez co najmniej jedno źródło online, a 77 proc. korzystało z walidacji w świecie realnym. Wśród użytkowników makijażu 70 proc. preferowało zakup w sklepie. Badanie dotyczy USA, a nie Polski, ale jego wniosek jest użyteczny również dla tutejszych sieci: im bardziej wielofunkcyjny i nowy jest format, tym większa potrzeba zarówno dobrego opisu cyfrowego, jak i możliwości sprawdzenia na miejscu tekstury, odcienia oraz sposobu użycia.

Dla retailu oznacza to pięć konkretnych zadań:

Jedna funkcja prowadząca. Produkt powinien być przypisany do kategorii według podstawowej potrzeby, a dodatkowe funkcje muszą wzmacniać przekaz, a nie go zaciemniać.

Podwójna widoczność. Hybryda może pozostać fizycznie na jednej półce, ale w e-commerce powinna być odnajdywalna przez kilka ścieżek, filtrów i fraz.

Merchandising według problemu. Strefy „szybki poranek”, „beauty on the go”, „bariera + SPF” lub „policzki i usta” mogą lepiej wyjaśniać zastosowanie niż tradycyjna taksonomia kategorii.

Dowód obok claimu. Im więcej funkcji i wyższa cena, tym ważniejsze stają się testy, czas działania, sposób aplikacji oraz jasne określenie ograniczeń produktu.

Edukacja personelu i treści. Hybryda wymaga demonstracji. Krótki film, porównanie efektu, instrukcja aplikacji i odpowiedź na pytanie „co ten produkt zastępuje?” stają się elementami konwersji.

Jeden produkt nie zawsze oznacza mniejszy ślad i niższy rachunek

Multifunkcyjność łatwo połączyć w komunikacji ze smart shoppingiem i ograniczaniem odpadów. Zależność ta nie jest jednak automatyczna. Produkt hybrydowy może być droższy, mieć bardziej złożone opakowanie albo szybciej się zużywać, jeśli konsument stosuje go na kilka obszarów. Mniejsza liczba opakowań w rutynie nie musi też oznaczać mniejszego śladu środowiskowego w całym cyklu życia.

Najbezpieczniejsza komunikacja B2B powinna zatem oddzielać trzy poziomy: wygodę użytkownika, ekonomię pojedynczej rutyny oraz mierzalny wpływ środowiskowy.

– Wielofunkcyjność wpisuje się również w szersze cele środowiskowe Grupy L‘Oréal. Ograniczanie liczby opakowań i zwiększanie funkcjonalności produktów wspiera realizację zobowiązań związanych z redukcją wpływu środowiskowego. Celem Grupy jest zmniejszenie intensywności wszystkich opakowań o 20% względem 2019 roku; w 2025 roku osiągnięto redukcję na poziomie 12%. Równolegle firma dąży do ograniczenia wykorzystania plastiku pierwotnego o 50%. W 2025 roku poziom takiej redukcji wyniósł już 37% względem 2019 roku – podaje Małgorzata Misiura, Chief Digital Marketing Officer w L’Oréal Polska i Kraje Bałtyckie, w komentarzu dla Wiadomości Kosmetycznych.

image

Jak zmiany demograficzne kształtują ofertę sieci handlowych w Polsce?

To konkretne wskaźniki korporacyjne, ale nie dowodzą automatycznie przewagi środowiskowej każdego produktu multi-use.

Podobnej dyscypliny wymagają claimy pielęgnacyjne w makijażu. SPF w tincie nie zawsze zastępuje pełną, prawidłowo aplikowaną warstwę ochrony przeciwsłonecznej. Aktywny składnik na etykiecie nie gwarantuje efektu, jeśli jego stężenie, stabilność lub sposób użycia są niewystarczające. Hybrydyzacja zwiększa więc potencjał innowacji, ale równocześnie podnosi koszt badań, odpowiedzialność regulacyjną i ryzyko rozczarowania konsumenta.

 

Komentarz redakcji: Anita Leowska-Skiba

Kto wygra złotą erę multifunkcyjności?

Nie wygra produkt z najdłuższą listą obietnic. Wygra ten, który ma wyraźną funkcję podstawową, dwie lub trzy przekonujące korzyści dodatkowe i dowód, że ich połączenie nie osłabia żadnej z nich. Wygra marka, która potrafi powiedzieć nie tylko „robi więcej”, ale także „który krok możesz dzięki temu pominąć” oraz „dla kogo ten skrót rzeczywiście działa”.

Wygra również retailer, który zrozumie, że granice kategorii przestały pokrywać się z logiką konsumenta. Półka nadal musi mieć porządek, ale wyszukiwarka, filtry, ekspozycje sezonowe i rekomendacje personelu powinny podążać za potrzebami: szybciej, lżej i skuteczniej, przy mniejszej liczbie decyzji.

W Polsce skinimalizm i hybrid beauty nie są publicznie raportowane jako samodzielne kategorie sprzedażowe. Analiza łączy dane całego rynku, sezonowe dane producenta, materiały produktowe, komentarze eksperckie oraz globalne benchmarki. Wyceny firm badawczych opierają się na różnych definicjach koszyka i nie powinny być sumowane ani uśredniane.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
31. sierpień 2026 22:05