StoryEditor
Rynek i trendy
07.03.2025 11:54

Sława w perfumach, kremie i pudrze? Celebryckie marki nieustająco w natarciu

Czy marka osobista to nadal gwarancja zysku w coraz bardziej konkurencyjnym przemyśle kosmetycznym? Czasy, kiedy znane twarze i nazwiska łączone były jedynie z luksusowymi produktami, bezpowrotnie minęły. Dziś celebryckie piękno może sprzedać każdy, od influencerek z TikToka promujących dyskontowe produkty po gwiazdy sportu malowane drogą szminką, a nawet… otwierające własne laboratoria kosmetyczne.

Zobaczmy, jak przedstawia się polski krajobraz marek beauty opartych lub wspieranych przez znane nazwiska.

Średnia i niska półka na wagę złota

Linie makijażowe adresowane do młodych konsumentek, przedstawicielek pokolenia Z i millennialsów, to sektor zagospodarowany przez polskie influencerki, urodowe i modowe. Cztery opisane przedsięwzięcia przedstawiają różne modele biznesowe, z którymi eksperymentują polscy producenci: kolekcje typowo sezonowe, debiut w sektorze wsparty znaną twarzą, limitowany asortyment niezależny od sezonu i autorska propozycja marki.

Bell x RLM

Red Lipstick Monster, czyli Ewa Grzelakowska-Kostoglu, przecierała szlaki polskiej społeczności makijażowej na YouTube już kilkanaście lat temu. Rozwinęła swoją działalność w różnych kierunkach, w tym wellness.

Jednak to współpraca z polskim producentem kosmetyków Bell, wprowadzana do obrotu w sieci Biedronka, odnosi spektakularne sukcesy, idealnie trafiając w trendy kochane przez nastolatki: kremowe formuły, brokatowe wykończenia w odważnych kolorach i wielofunkcyjne produkty. Cena kosmetyków z tej linii jest wyższa niż podobne kosmetyki ze stałej kolekcji, jednak nadal pozostaje w zasięgu docelowej klienteli.

Face Boom (Bielenda) x Kinga Sawczuk

Kinga Sawczuk to influencerka o bardziej modowo-lifestyle’owym profilu, dysponująca imponującymi zasięgami (milion follwersów na Instagramie, pięć milionów na TikToku), a także aspirująca aktorka. Kolekcja makijażowa, która powstała dla marki Face Boom (produkowana przez Bielendę) zawiera bardziej stonowane propozycje niż RLM, idealnie pasujące do wizerunku młodej szykownej podróżniczki.

Czy influencerski debiut w sektorze makijażowym marki znanej z kosmetyków do pielęgnacji nie daje wrażenia pewnej… tymczasowości? Może to zaledwie testowanie rentowności super konkurencyjnego obszaru branży kosmetycznej? Pozostaje nam czekać na kolejne nowości.

Inglot x Komunikatywnie

Inglot jako marka obecna już na całym świecie współpracuje z influencerami i gwiazdami z wielu krajów, a w Polsce wybór padła na Weronikę Sączawę, znaną pod pseudonimem Komunikatywnie (ponad 500 tys. follwersów na Instagramie).

Styl makijażu Sączawy można opisać jako popularne wśród młodych kobiet połączenie Hailey Bieber z lekką nutką Selelny Gomez: zgaszone róże, eleganckie beże, bezpieczne brązy, półtransparentne wykończenia. Kolekcję dystrybuują drogerie Hebe oraz salony Inglot, gdzie można znaleźć te same produkty jako element stałego asortymentu, bez brandingu Komunikatywnie.

Marka wypuściła już dwie odsłony minimalistycznej, kapsułowej wręcz linii kosmetyków, które same w sobie stanowią świetną propozycję produktową – w miejsce Weroniki Sączawy można by zaprosić dowolną modelkę i efekt w kampanii reklamowej prezentowałby się równie dobrze. Ciekawe, czy był to zabieg celowy, aby pokazać uniwersalność produktów, czy po prostu wyjątkowo zachowawczy koncept marketingowy.

Brush Up! by Maxineczka

Maxineczka, czyli Joanna Ferdynus-Gołuszko, podobnie jak Red Lipstick Monster założyła kanał makijażowy na YouTube jeszcze zanim w polskim słowniku znalazło się słowo “influencer”. Z całego mojego zestawienia ma też największe doświadczenie w biznesie kosmetycznym, m.in. od lat produkuje własną kolekcję pędzli, a także wypuściła swoje kosmetyki z marką Makeup Revolution. Obecnie w drogeriach Rossmann możemy kupić jej autorską kolekcję kosmetyków do makijażu.

W asortymencie można znaleźć nie tylko formuły mocno inspirowane wysokopółkowymi viralowymi kosmetykami (np. rozświetlaczami Rare Beauty), ale również oryginalne propozycje, które robią wrażenie zarówno na entuzjastach makijażu, jak i zawodowych wizażystach (np. paleta cieni do brwi, puder rozświetlający pod oczy). Warto zaznaczyć, że przedsięwzięcie influencerki tworzącej markę właściwie od zera wyróżnia nie tylko duża swoboda twórcza, ale również o wiele większe ryzyko związane z utrzymaniem się na rynku. 

Polska pielęgnacja ma twarz znanej aktorki

Polskie marki kosmetyczne nieodmiennie od lat nawiązują współprace z aktorkami filmowymi i telewizyjnymi, budując w ten sposób autentyczne narracje wokół swoich produktów i wzmacniając ich rozpoznawalność. Małgorzata Kożuchowska, ikona stylu i elegancji, stała się twarzą Dax Perfecta Skin, podkreślając tym samym wyrafinowany charakter linii pielęgnacyjnej skierowanej do dojrzałych kobiet.

Z kolei luksusowa Dr Irena Eris zaprosiła do kampanii Magdalenę Boczarską, aktorkę cenioną za elegancki styl i profesjonalizm, co idealnie współgra z prestiżowym wizerunkiem marki. Tego rodzaju współprace nie tylko podnoszą wiarygodność produktów, ale także pozwalają markom budować silne, emocjonalne więzi z konsumentkami, które utożsamiają się z wartościami reprezentowanymi przez ambasadorki.

Podobne działania podejmują również marki o zupełnie innym profilu i strategii komunikacji. Tołpa, znana z minimalistycznego podejścia do kosmetyków i skutecznych, naturalnych składników, postawiła na współpracę z Joanną Opozdą, której subtelna uroda i świeżość doskonale oddają filozofię marki.

Natomiast marka Bioliq, konsekwentnie stawiająca na współpracę z polskimi aktorkami, angażuje do kampanii ambasadorki, które uosabiają naturalność i świadomą pielęgnację. Najnowszą twarzą tej marki została Agnieszka Sienkiewicz, która w reklamie pojawiła się wraz z córką Zofią, nadając całej kampanii ciepły, rodzinny wydźwięk i podkreślając wielopokoleniowy wymiar dbałości o urodę.

Luksusowo i światowo

Iga Świątek x Lancôme

Współpraca największego konglomeratu kosmetycznego na świecie (Lancôme należy do koncernu L’Oréal) i topowej polskiej tenisistki wzbudziła sensację zarówno w branży kosmetycznej, jak i sportowej. Iga Świątek jest pierwszą Polką wyróżnioną jako ambasorka Lancôme oraz pierwszą sportowczynią na świecie reprezentującą ten luksusowy brand urodowy. W kampanii promocyjnej podkreślono porcelanową cerę i intensywnie czerwone usta za pomocą nowoczesnej czarnej stylizacji i kontrastowego oświetlenia.

Tenisistka wspiera również program CSR dla kobiet “Write Your Future” prowadzony przez Lancôme. Ta niezwykle przemyślana i dopracowana w każdym szczególe współpraca może stać się wzorem nie tylko dla firmy kosmetycznych, ale także dla gwiazd rozważających otwarcie nowego źródła przychodu.

Daria Zawiałow x Yves Saint Laurent

Yves Saint Laurent Beauty od lat angażuje się w inicjatywy łączące świat beauty z ważnymi tematami społecznymi. W ramach kampanii „Miłość to nie przemoc”, skupiającej się na przeciwdziałaniu przemocy w związkach, marka nawiązała współpracę współpracę z polską ambasadorką, Darią Zawiałow. Jej wybór nie jest przypadkowy – wokalistka, znana ze swojej charyzmy, autentyczności i silnego wizerunku, została ambasadorką akcji, podkreślając wartości promowane przez YSL Beauty – wolność, pewność siebie i świadome podejmowanie decyzji.

Kampania, realizowana we współpracy z fundacją SEXEDpl, ma na celu edukowanie i zwiększenie świadomości na temat przemocy psychicznej oraz fizycznej. Można powiedzieć, że w tym przypadku marka kosmetyczna i reprezentująca ją celebrytka skupiają się na szerszej narracji, wybiegającej poza tematy ściśle związane z branżą kosmetyczną.

Sportowcy wkraczają do gry

​Polscy sportowcy angażują się w branżę kosmetyczną, osiągając przy tym znaczące sukcesy finansowe. Ewa Chodakowska, znana trenerka fitness, założyła markę BeBIO, oferującą naturalne kosmetyki. W 2019 roku jej spółka Bebio odnotowała przychody w wysokości 14,89 mln zł, co stanowiło wzrost o 12 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, jednak zysk netto spadł z 5,55 mln zł do 4,68 mln zł. ​

Anna Lewandowska, sportsmenka i trenerka, wprowadziła na rynek markę Phlov, łączącą nowoczesne technologie z naturalnymi składnikami. W 2021 roku jej firma Moodiphy, odpowiedzialna za produkcję kosmetyków Phlov, osiągnęła przychody na poziomie 14 mln zł, a zysk netto wyniósł ponad 4 mln zł.  W 2023 roku Lewandowska poinformowała o blisko 30-procentowym wzroście przychodów, co świadczy o dynamicznym rozwoju marki. ​

Marcin Gortat, były zawodnik NBA, wraz z żoną Żanetą Gortat-Stanisławską, założyli firmę MG Evolution, specjalizującą się w produkcji kontraktowej kosmetyków. Firma dysponuje nowoczesnym parkiem maszynowym i laboratorium R&D, co pozwala na tworzenie innowacyjnych produktów kosmetycznych. MG Evolution oferuje kompleksową obsługę klienta, od pomysłu po finalny produkt, dostosowując się do indywidualnych potrzeb zleceniodawców. ​

Czytaj też: Żaneta Gortat-Stanisławska, MG Evolution: Konsumenckie trendy przekładają się na rynek produkcji kontraktowej [SONDA: Prognozy 2025]

Podsumowanie

W kształtowaniu polskiego rynku kosmetycznego istotną rolę odgrywają celebryci, influencerzy oraz sportowcy. Marki bazujące na znanych twarzach nieustannie zdobywają popularność, a współprace między firmami kosmetycznymi a osobami publicznymi przybierają różne formy – od jednorazowych kolekcji po długofalowe projekty i własne linie kosmetyczne. Kolekcje makijażowe od gwiazd Instagrama i TikToka celują głównie w pokolenie Z i millenialsów, a sukces zależy zarówno od siły ich marki osobistej, jak i jakości samego produktu.

Z kolei w kategorii pielęgnacji dominują aktorki i gwiazdy telewizji, od lat angażowane do kampanii polskich marek beauty. Od brandów luksusowych (Magdalena Boczarska dla Ireny Eris) po ekologiczne (Joanna Opozda dla Tołpy), strategia promocji z udziałem znanej twarzy sprawdza się w tym obszarze od lat. Z kolei w segmencie premium na uwagę zasługują współprace międzynarodowych marek z polskimi gwiazdami, jak nowa globalna ambasadorka Lancôme, Iga Świątek.

Zainteresowanie branżą kosmetyczną wykazują również sportowcy, którzy zakładają własne firmy. Ewa Chodakowska z sukcesem rozwija markę BeBIO, notującą milionowe przychody, a Anna Lewandowska rozbudowuje swoją ofertę Phlov. Marcin i Żaneta Gortatowie natomiast postawili na produkcję kontraktową, tworząc MG Evolution, które dostarcza rozwiązania dla marek kosmetycznych.

Wszystkie te przypadki pokazują, że celebrycka marka osobista wciąż może przynieść zyski, ale kluczem do sukcesu jest nie tylko rozpoznawalność, lecz także jakość i autentyczność oferowanych produktów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
07.08.2026 12:43
Koniec solariów? Wielka Brytania rozważa radykalne zmiany
Solaria a zdrowie skóry. Eksperci obalają mity o ich korzyściach. (Fot. Shutterstock)Shutterstock

Światowa Organizacja Zdrowia zakwalifikowała solaria jako czynnik rakotwórczy z grupy 1. Wielka Brytania chce pójść w ślady innych krajów, rozważa całkowity zakaz działalność komercyjnych solariów. Eksperci ostrzegają przed negatywnymi skutkami oraz obalają mity dotyczące wątpliwych korzyści.

Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, sztuczne promieniowanie ultrafioletowe nie jest zdrowe dla naszej skóry. Dawki UV występujące podczas rekreacyjnego opalania się w solarium są nawet 12 razy wyższe niż w świetle słonecznym. Jak wskazują badania, ryzyko wystąpienia czerniaka wzrasta wraz z czasem spędzonym na korzystaniu z łóżek do opalania. 

Statystyki opublikowane przez ministerstwo pokazują, że częste korzystanie z solarium wiąże się ze wzrostem ryzyka wystąpienia czerniaka. Ilość sesji zwiększa prawdopodobieństwo choroby:

  • od 1 do 14 sesji ryzyko to 19 proc.
  • od 15 do 30 sesji ryzyko to 31 proc.
  • a przy 40 sesjach to 55 proc.

Ciemna strona solarium

Wizyta w solarium dla wielu konsumentów jest przyjemnym rytuałem. Czy taka forma opalania jest zdrowa? O szkodliwości tej usługi przypomina dermatolożka dr Ophelia Veraitch, która podkreśla, że WHO zakwalifikowało solaria w tej samej kategorii co papierosy i pluton. 

Analiza z 2021 roku obejmująca 14 tys. osób chorych na czerniaka — najgroźniejszą postać raka skóry — jednoznacznie wykazała zwiększone ryzyko zachorowania związane z korzystaniem z solarium. 

Warto dodać, że Brytyjski Komitet ds. Medycznych Aspektów Promieniowania w Środowisku (COMARE), działający przy Departamencie Zdrowia i Opieki Społecznej, poinformował w raporcie opublikowanym w ubiegłym miesiącu, że korzystanie z solarium przed ukończeniem 35. roku życia zwiększa ryzyko zachorowania na czerniaka o 75 procent. Poza zwiększaniem ryzyka nowotworów solaria przyspieszają proces starzenia się skóry. Uszkadzają DNA komórek i prowadzą do rozpadu kolagenu.

W jakich krajach solarium jest zakazane? 

Brazylia, Iran i Australia już wcześniej zakazały działalności solariów.  Lekarz medycyny estetycznej dr Joseph Hkeik mówi, że takie rozwiązanie przyniosło bardzo dobre efekty w ograniczaniu liczby zachorowań na czerniaka. Podkreśla również, że reszta świata powinna wprowadzić taki zakaz. 

image

Doda ujawniła, że solarium doprowadziło ją do czerniaka. Branża beauty: to nagonka, ktoś jej za to zapłacił

- Ryzyko jest na tyle poważne, że w styczniu Brytyjskie Stowarzyszenie Dermatologów (British Association of Dermatologists — BAD) ogłosiło, iż popiera całkowity zakaz działalności komercyjnych solariów w Wielkiej Brytanii, powołując się na dobrze udokumentowany związek między korzystaniem z solarium a rakiem skóry oraz na niewystarczające egzekwowanie obowiązujących przepisów — mówi dermatolożka konsultantka dr Clare Kiely.

Solaria w social mediach. Niezdrowy marketing

Brytyjskie stowarzyszenie w czerwcu udostępniło raport “Comare”, w którym wskazano, że niektóre firmy świadczące usługi solaryjne w swoich reklamach rozpowszechniają dezinformacje.  

Fałszywe informacje i niepotwierdzone naukowo stwierdzenia o rzekomych korzyściach zdrowotnych ma wzmocnić treści publikowane w social mediach. Wielka Brytania rozważa zakaz działalności komercyjnych solarium, ale myśli również nad ograniczeniem reklamowania tego typu usług. 

Niektóre firmy oferujące usługi solaryjne mówią o nieprawdziwych korzyściach zdrowotnych tej usługi. Zastosowanie światła podczerwonego obok promieniowania UV ma wspomagać produkcję kolagenu. 

- To po prostu śmieszne. Promieniowanie UV wyrządza kolagenowi nieporównywalnie większe szkody niż jakiekolwiek korzyści, jakie mogłoby przynieść światło czerwone — komentuje specjalistka medycyny estetycznej dr Sophie Shotter

Pogarszająca się sytuacja branży solariów może być szansą biznesową dla sektora beauty. Salony kosmetyczne mogą wykorzystać ten trend, edukując klientów na temat zagrożeń związanych z opalaniem i rozwinąć ofertę bezpiecznych alternatyw. Takich jak: kosmetyki samoopalające, opalanie natryskowe czy produkty nadające skórze efekt opalenizny bez ekspozycji na promieniowanie UV.

A co z rzekomymi korzyściami?

Mimo wielu zagrożeń związanych z promieniowaniem UV,  klienci solarium często wskazują, że usługa poprawia im samopoczucie, łagodzi stany zapalne skóry oraz zwiększa poziom witaminy D. Czy faktycznie tak jest? 

Istnieją badania sugerujące, że ekspozycja na promieniowanie UV może ograniczać stan zapalny skóry i przynosić ulgę osobom cierpiącym na egzemę, łuszczycę czy trądzik. Oznacza to, że korzystanie z solarium może czasowo łagodzić objawy tych chorób, jednak nie oznacza to, że jest bezpieczną metodą leczenia.

- Każda opalenizna uzyskana pod wpływem słońca lub promieniowania UV jest oznaką uszkodzenia skóry. Ciemniejszy kolor skóry to mechanizm obronny organizmu przed dalszymi uszkodzeniami  — wyjaśnia dr Veraitch.

Światłoterapia jest wykorzystywana przez dermatologów, ale nie ma nic wspólnego z korzystaniem z solarium. Dr Clare Kiely wyjaśnia, że w terapii wykorzystuje się ściśle kontrolowane dawki promieniowania UVB pod nadzorem lekarza. Natomiast komercyjne solaria emitują głównie promieniowanie UVA, które wnika głębiej w skórę, a ekspozycja odbywa się bez kontroli medycznej. 

- To zupełnie inna sytuacja niż leczenie dermatologiczne — dodaje.

Z tego samego powodu solaria nie są dobrym źródłem witaminy D. Dr Veraitch wyjaśnia, że do jej produkcji organizm potrzebuje promieniowania UVB. Choć moda na opaleniznę nie przemija, coraz więcej dowodów wskazuje, że nie warto płacić za nią własnym zdrowiem.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
07.08.2026 11:32
Najpierw zdrowi, potem piękni: Polacy zmieniają podejście do urody
Karolina Grabowska STAFFAGE

Zdrowie, kondycja fizyczna i psychiczna oraz codzienne nawyki coraz silniej definiują sposób, w jaki Polacy postrzegają piękno. Z badania DOZ.pl wynika, że w perspektywie najbliższych pięciu lat największe znaczenie dla rozumienia urody będzie miało zdrowie i dobra kondycja fizyczna, podczas gdy medycyna estetyczna i chirurgia plastyczna pozostają na marginesie wskazań konsumentów. Jednocześnie niewielki odsetek respondentów wiąże przyszłość beauty z rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji.

Zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, zdrowie psychiczne, sen i profilaktyka coraz częściej są postrzegane nie jako elementy towarzyszące dbaniu o wygląd, ale jako jego podstawy. Taki obraz wyłania się z raportu DOZ.pl „Piękno zaczyna się od zdrowia”, przygotowanego na podstawie badania przeprowadzonego w lipcu 2026 roku na reprezentatywnej próbie 1027 dorosłych Polaków.

Wyniki wskazują na przesunięcie akcentów w sposobie definiowania piękna. Konsumenci w większym stopniu łączą atrakcyjny wygląd z ogólną kondycją organizmu i stylem życia, a w mniejszym z działaniami nastawionymi wyłącznie na zmianę wyglądu. Dla rynku kosmetycznego, farmaceutycznego i szerzej rozumianego sektora consumer health oznacza to rosnące znaczenie kategorii znajdujących się na styku urody, zdrowia i profilaktyki.

Kondycja fizyczna najważniejszym czynnikiem

Największa grupa respondentów – 51 proc. – uważa, że w ciągu najbliższych pięciu lat na sposób rozumienia piękna najbardziej wpłynie zdrowie i dobra kondycja fizyczna. Oznacza to, że ponad połowa badanych wskazuje właśnie ten obszar jako kluczowy dla przyszłości kategorii beauty.

Na drugim miejscu znalazło się zdrowie psychiczne, wskazane przez 43 proc. respondentów. Niewiele mniej, bo 42 proc., uznało za istotny czynnik zdrowe odżywianie. Kolejne miejsca zajęły odpowiednia ilość snu oraz profilaktyka. Sen wskazało 35 proc. badanych, natomiast profilaktykę – 32 proc.

image

Oriflame: nauka o długowieczności zmienia podejście branży beauty do starzenia się skóry

Zestawienie pokazuje, że pięć najczęściej wskazywanych czynników związanych z przyszłością piękna dotyczy przede wszystkim zdrowia i stylu życia. Żaden z nich nie odnosi się bezpośrednio do zabiegów ingerujących w wygląd.

Różnica jest szczególnie widoczna w przypadku medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej. Zabiegi medycyny estetycznej wskazało 9 proc. respondentów, a operacje plastyczne zaledwie 6 proc. Obie odpowiedzi znalazły się na końcu zestawienia.

Oznacza to, że między najczęściej wskazywanym czynnikiem – zdrowiem i kondycją fizyczną, z wynikiem 51 proc. – a medycyną estetyczną istnieje różnica 42 punktów procentowych. W przypadku chirurgii plastycznej różnica wynosi już 45 punktów procentowych.

Dane sugerują więc, że w perspektywie pięciu lat konsumenci nie oczekują przede wszystkim dalszej eskalacji działań nastawionych na modyfikowanie wyglądu. Znacznie częściej wskazują na rozwiązania związane z utrzymaniem dobrej kondycji i zapobieganiem problemom zdrowotnym.

Piękno jako efekt codziennych nawyków

Wyniki badania wpisują się w szerszą zmianę sposobu myślenia o self-care. Dbanie o siebie coraz częściej obejmuje kilka obszarów jednocześnie: od sposobu odżywiania, przez aktywność fizyczną i sen, po zdrowie psychiczne i działania profilaktyczne.

– Obserwujemy, jak zmieniają się potrzeby i oczekiwania naszych użytkowników. Dlatego postanowiliśmy zapytać Polaków nie tylko o to, jak dziś dbają o siebie, ale także jak wyobrażają sobie przyszłość zdrowia i urody – mówi Katarzyna Majcher, Head of Commercial DOZ.pl.

image

Konsument beauty chce wartości, a nie tylko niskiej ceny. Raport McKinsey

Jak podkreśla, wyniki wskazują, że dobry wygląd jest coraz częściej traktowany jako rezultat zdrowych nawyków, a nie cel sam w sobie. Z perspektywy rynku oznacza to również zmianę oczekiwań wobec marek i sprzedawców. Sam dostęp do szerokiego portfolio produktów może być niewystarczający. Rosnące znaczenie mają również informacje pozwalające konsumentom podejmować świadome decyzje oraz rozwiązania ułatwiające codzienne dbanie o zdrowie.

Taki kierunek może mieć znaczenie szczególnie dla kategorii, które tradycyjnie funkcjonowały na pograniczu segmentów health i beauty. Suplementy diety, produkty wspierające zdrowie skóry i włosów, preparaty związane ze snem czy produkty do pielęgnacji mogą być coraz częściej oceniane przez konsumentów nie tylko przez pryzmat efektu kosmetycznego, ale także ich miejsca w szerszym modelu dbania o organizm.

Zdrowie psychiczne i sen w centrum self-care

Na uwagę zasługują również wyniki dotyczące zdrowia psychicznego i snu. 43 proc. respondentów wskazało zdrowie psychiczne jako jeden z najważniejszych czynników, które będą kształtować rozumienie piękna w perspektywie pięciu lat. To wynik o 8 punktów procentowych niższy od zdrowia i kondycji fizycznej, ale jednocześnie wyższy niż wskazania dotyczące zdrowego odżywiania, snu czy profilaktyki.

Odpowiednią ilość snu wskazało 35 proc. badanych, co plasuje ten czynnik na czwartym miejscu. W porównaniu z zabiegami medycyny estetycznej różnica wynosi 26 punktów procentowych, a w porównaniu z operacjami plastycznymi – 29 punktów procentowych.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku profilaktyki. 32 proc. respondentów uznało ją za czynnik mający istotne znaczenie dla przyszłego rozumienia piękna. Wynik ten jest ponad trzykrotnie wyższy niż wskazanie medycyny estetycznej i ponad pięciokrotnie wyższy niż wskazanie operacji plastycznych.

image

Suplementy podbijają TikTok Shop. Sprzedaż przekroczyła 182 mln dolarów

– Coraz więcej osób pyta nie tylko o leczenie, ale przede wszystkim o to, jak skutecznie dbać o zdrowie na co dzień. Coraz więcej osób rozumie, że dobra kondycja, zdrowy sen, właściwe odżywianie czy profilaktyka nie są dodatkiem do atrakcyjnego wyglądu, ale jego fundamentem – ocenia dr Michał Domaszewski, prezes Ambasadorów Zdrowia.

Jego zdaniem znaczenie mają przede wszystkim codzienne działania, a nie jednorazowe interwencje. Taka perspektywa może wpływać na sposób, w jaki konsumenci będą w kolejnych latach wybierać produkty i usługi związane zarówno ze zdrowiem, jak i urodą.

AI nie jest jeszcze motorem przyszłości beauty

Wyniki badania pokazują jednocześnie, że konsumenci nie przypisują obecnie dużego znaczenia technologiom związanym ze sztuczną inteligencją. Pomimo dynamicznego rozwoju narzędzi AI w handlu, marketingu i personalizacji oferty, rozwiązania tego typu zajęły odległe miejsca w zestawieniu.

Zaledwie 4 proc. respondentów uznało, że wsparcie AI w wyborze produktów będzie jednym z najważniejszych czynników kształtujących przyszłość piękna. Jeszcze mniej – 2 proc. – wskazało technologie umożliwiające wirtualne testowanie kosmetyków.

Oznacza to, że między zdrowiem i kondycją fizyczną, wskazanymi przez 51 proc. badanych, a wsparciem AI w wyborze produktów istnieje różnica aż 47 punktów procentowych. W przypadku wirtualnego testowania kosmetyków różnica wynosi 49 punktów procentowych.

Dane te nie oznaczają, że konsumenci odrzucają nowe technologie. Pokazują natomiast, że na poziomie deklaracji nie są one obecnie postrzegane jako najważniejszy element przyszłości beauty. Zdecydowanie większą rolę przypisuje się podstawowym elementom stylu życia i zdrowia.

Rynek beauty coraz bliżej consumer health

Raport DOZ.pl wskazuje więc na kierunek, w którym granica między rynkiem kosmetycznym a sektorem zdrowotnym może stawać się coraz mniej wyraźna. Dla konsumentów pielęgnacja wyglądu jest częścią szerszego podejścia do dobrostanu, obejmującego zarówno kondycję fizyczną, jak i psychiczną.

Znaczenie poszczególnych kategorii dobrze obrazuje rozkład odpowiedzi. 51 proc. badanych wskazało zdrowie i kondycję fizyczną, 43 proc. zdrowie psychiczne, 42 proc. zdrowe odżywianie, 35 proc. sen, a 32 proc. profilaktykę. Dla porównania, 9 proc. wybrało medycynę estetyczną, a 6 proc. chirurgię plastyczną. Jeszcze niżej znalazły się technologie: 4 proc. dla AI wspierającej wybór produktów i 2 proc. dla wirtualnego testowania kosmetyków.

W praktyce oznacza to, że największy potencjał rozwoju może być związany nie tyle z kolejnymi sposobami ingerowania w wygląd, ile z produktami i usługami odpowiadającymi na potrzebę kompleksowego dbania o siebie. Jednocześnie rośnie znaczenie edukacji konsumentów, wiarygodnych informacji i prostych rozwiązań, które można włączyć do codziennego życia.

image

E-apteki zmieniają rynek beauty. Konsumenci wybierają wygodę i dyskrecję

Raport „Piękno zaczyna się od zdrowia” został po raz pierwszy zaprezentowany podczas brunchu prasowego inaugurującego trzecią edycję Plebiscytu Znakomitość Roku DOZ.pl. Badanie ma stanowić punkt wyjścia do dyskusji o zmieniających się potrzebach konsumentów. Sam plebiscyt jest natomiast jego praktycznym uzupełnieniem – użytkownicy DOZ.pl wybierają produkty, którym ufają i które, w ich ocenie, najlepiej wspierają codzienne dbanie o zdrowie i urodę.

Badanie przeprowadzono w lipcu 2026 roku metodą ilościową na reprezentatywnej próbie 1027 dorosłych Polaków. Jego wyniki pokazują, że w deklaracjach konsumentów przyszłość piękna jest przede wszystkim związana ze zdrowiem i jakością życia. Technologie oraz działania skoncentrowane wyłącznie na zmianie wyglądu pozostają zdecydowanie mniej istotne.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
08. sierpień 2026 09:18