StoryEditor
Rynek i trendy
07.03.2025 11:54

Sława w perfumach, kremie i pudrze? Celebryckie marki nieustająco w natarciu

Czy marka osobista to nadal gwarancja zysku w coraz bardziej konkurencyjnym przemyśle kosmetycznym? Czasy, kiedy znane twarze i nazwiska łączone były jedynie z luksusowymi produktami, bezpowrotnie minęły. Dziś celebryckie piękno może sprzedać każdy, od influencerek z TikToka promujących dyskontowe produkty po gwiazdy sportu malowane drogą szminką, a nawet… otwierające własne laboratoria kosmetyczne.

Zobaczmy, jak przedstawia się polski krajobraz marek beauty opartych lub wspieranych przez znane nazwiska.

Średnia i niska półka na wagę złota

Linie makijażowe adresowane do młodych konsumentek, przedstawicielek pokolenia Z i millennialsów, to sektor zagospodarowany przez polskie influencerki, urodowe i modowe. Cztery opisane przedsięwzięcia przedstawiają różne modele biznesowe, z którymi eksperymentują polscy producenci: kolekcje typowo sezonowe, debiut w sektorze wsparty znaną twarzą, limitowany asortyment niezależny od sezonu i autorska propozycja marki.

Bell x RLM

Red Lipstick Monster, czyli Ewa Grzelakowska-Kostoglu, przecierała szlaki polskiej społeczności makijażowej na YouTube już kilkanaście lat temu. Rozwinęła swoją działalność w różnych kierunkach, w tym wellness.

Jednak to współpraca z polskim producentem kosmetyków Bell, wprowadzana do obrotu w sieci Biedronka, odnosi spektakularne sukcesy, idealnie trafiając w trendy kochane przez nastolatki: kremowe formuły, brokatowe wykończenia w odważnych kolorach i wielofunkcyjne produkty. Cena kosmetyków z tej linii jest wyższa niż podobne kosmetyki ze stałej kolekcji, jednak nadal pozostaje w zasięgu docelowej klienteli.

Face Boom (Bielenda) x Kinga Sawczuk

Kinga Sawczuk to influencerka o bardziej modowo-lifestyle’owym profilu, dysponująca imponującymi zasięgami (milion follwersów na Instagramie, pięć milionów na TikToku), a także aspirująca aktorka. Kolekcja makijażowa, która powstała dla marki Face Boom (produkowana przez Bielendę) zawiera bardziej stonowane propozycje niż RLM, idealnie pasujące do wizerunku młodej szykownej podróżniczki.

Czy influencerski debiut w sektorze makijażowym marki znanej z kosmetyków do pielęgnacji nie daje wrażenia pewnej… tymczasowości? Może to zaledwie testowanie rentowności super konkurencyjnego obszaru branży kosmetycznej? Pozostaje nam czekać na kolejne nowości.

Inglot x Komunikatywnie

Inglot jako marka obecna już na całym świecie współpracuje z influencerami i gwiazdami z wielu krajów, a w Polsce wybór padła na Weronikę Sączawę, znaną pod pseudonimem Komunikatywnie (ponad 500 tys. follwersów na Instagramie).

Styl makijażu Sączawy można opisać jako popularne wśród młodych kobiet połączenie Hailey Bieber z lekką nutką Selelny Gomez: zgaszone róże, eleganckie beże, bezpieczne brązy, półtransparentne wykończenia. Kolekcję dystrybuują drogerie Hebe oraz salony Inglot, gdzie można znaleźć te same produkty jako element stałego asortymentu, bez brandingu Komunikatywnie.

Marka wypuściła już dwie odsłony minimalistycznej, kapsułowej wręcz linii kosmetyków, które same w sobie stanowią świetną propozycję produktową – w miejsce Weroniki Sączawy można by zaprosić dowolną modelkę i efekt w kampanii reklamowej prezentowałby się równie dobrze. Ciekawe, czy był to zabieg celowy, aby pokazać uniwersalność produktów, czy po prostu wyjątkowo zachowawczy koncept marketingowy.

Brush Up! by Maxineczka

Maxineczka, czyli Joanna Ferdynus-Gołuszko, podobnie jak Red Lipstick Monster założyła kanał makijażowy na YouTube jeszcze zanim w polskim słowniku znalazło się słowo “influencer”. Z całego mojego zestawienia ma też największe doświadczenie w biznesie kosmetycznym, m.in. od lat produkuje własną kolekcję pędzli, a także wypuściła swoje kosmetyki z marką Makeup Revolution. Obecnie w drogeriach Rossmann możemy kupić jej autorską kolekcję kosmetyków do makijażu.

W asortymencie można znaleźć nie tylko formuły mocno inspirowane wysokopółkowymi viralowymi kosmetykami (np. rozświetlaczami Rare Beauty), ale również oryginalne propozycje, które robią wrażenie zarówno na entuzjastach makijażu, jak i zawodowych wizażystach (np. paleta cieni do brwi, puder rozświetlający pod oczy). Warto zaznaczyć, że przedsięwzięcie influencerki tworzącej markę właściwie od zera wyróżnia nie tylko duża swoboda twórcza, ale również o wiele większe ryzyko związane z utrzymaniem się na rynku. 

Polska pielęgnacja ma twarz znanej aktorki

Polskie marki kosmetyczne nieodmiennie od lat nawiązują współprace z aktorkami filmowymi i telewizyjnymi, budując w ten sposób autentyczne narracje wokół swoich produktów i wzmacniając ich rozpoznawalność. Małgorzata Kożuchowska, ikona stylu i elegancji, stała się twarzą Dax Perfecta Skin, podkreślając tym samym wyrafinowany charakter linii pielęgnacyjnej skierowanej do dojrzałych kobiet.

Z kolei luksusowa Dr Irena Eris zaprosiła do kampanii Magdalenę Boczarską, aktorkę cenioną za elegancki styl i profesjonalizm, co idealnie współgra z prestiżowym wizerunkiem marki. Tego rodzaju współprace nie tylko podnoszą wiarygodność produktów, ale także pozwalają markom budować silne, emocjonalne więzi z konsumentkami, które utożsamiają się z wartościami reprezentowanymi przez ambasadorki.

Podobne działania podejmują również marki o zupełnie innym profilu i strategii komunikacji. Tołpa, znana z minimalistycznego podejścia do kosmetyków i skutecznych, naturalnych składników, postawiła na współpracę z Joanną Opozdą, której subtelna uroda i świeżość doskonale oddają filozofię marki.

Natomiast marka Bioliq, konsekwentnie stawiająca na współpracę z polskimi aktorkami, angażuje do kampanii ambasadorki, które uosabiają naturalność i świadomą pielęgnację. Najnowszą twarzą tej marki została Agnieszka Sienkiewicz, która w reklamie pojawiła się wraz z córką Zofią, nadając całej kampanii ciepły, rodzinny wydźwięk i podkreślając wielopokoleniowy wymiar dbałości o urodę.

Luksusowo i światowo

Iga Świątek x Lancôme

Współpraca największego konglomeratu kosmetycznego na świecie (Lancôme należy do koncernu L’Oréal) i topowej polskiej tenisistki wzbudziła sensację zarówno w branży kosmetycznej, jak i sportowej. Iga Świątek jest pierwszą Polką wyróżnioną jako ambasorka Lancôme oraz pierwszą sportowczynią na świecie reprezentującą ten luksusowy brand urodowy. W kampanii promocyjnej podkreślono porcelanową cerę i intensywnie czerwone usta za pomocą nowoczesnej czarnej stylizacji i kontrastowego oświetlenia.

Tenisistka wspiera również program CSR dla kobiet “Write Your Future” prowadzony przez Lancôme. Ta niezwykle przemyślana i dopracowana w każdym szczególe współpraca może stać się wzorem nie tylko dla firmy kosmetycznych, ale także dla gwiazd rozważających otwarcie nowego źródła przychodu.

Daria Zawiałow x Yves Saint Laurent

Yves Saint Laurent Beauty od lat angażuje się w inicjatywy łączące świat beauty z ważnymi tematami społecznymi. W ramach kampanii „Miłość to nie przemoc”, skupiającej się na przeciwdziałaniu przemocy w związkach, marka nawiązała współpracę współpracę z polską ambasadorką, Darią Zawiałow. Jej wybór nie jest przypadkowy – wokalistka, znana ze swojej charyzmy, autentyczności i silnego wizerunku, została ambasadorką akcji, podkreślając wartości promowane przez YSL Beauty – wolność, pewność siebie i świadome podejmowanie decyzji.

Kampania, realizowana we współpracy z fundacją SEXEDpl, ma na celu edukowanie i zwiększenie świadomości na temat przemocy psychicznej oraz fizycznej. Można powiedzieć, że w tym przypadku marka kosmetyczna i reprezentująca ją celebrytka skupiają się na szerszej narracji, wybiegającej poza tematy ściśle związane z branżą kosmetyczną.

Sportowcy wkraczają do gry

​Polscy sportowcy angażują się w branżę kosmetyczną, osiągając przy tym znaczące sukcesy finansowe. Ewa Chodakowska, znana trenerka fitness, założyła markę BeBIO, oferującą naturalne kosmetyki. W 2019 roku jej spółka Bebio odnotowała przychody w wysokości 14,89 mln zł, co stanowiło wzrost o 12 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, jednak zysk netto spadł z 5,55 mln zł do 4,68 mln zł. ​

Anna Lewandowska, sportsmenka i trenerka, wprowadziła na rynek markę Phlov, łączącą nowoczesne technologie z naturalnymi składnikami. W 2021 roku jej firma Moodiphy, odpowiedzialna za produkcję kosmetyków Phlov, osiągnęła przychody na poziomie 14 mln zł, a zysk netto wyniósł ponad 4 mln zł.  W 2023 roku Lewandowska poinformowała o blisko 30-procentowym wzroście przychodów, co świadczy o dynamicznym rozwoju marki. ​

Marcin Gortat, były zawodnik NBA, wraz z żoną Żanetą Gortat-Stanisławską, założyli firmę MG Evolution, specjalizującą się w produkcji kontraktowej kosmetyków. Firma dysponuje nowoczesnym parkiem maszynowym i laboratorium R&D, co pozwala na tworzenie innowacyjnych produktów kosmetycznych. MG Evolution oferuje kompleksową obsługę klienta, od pomysłu po finalny produkt, dostosowując się do indywidualnych potrzeb zleceniodawców. ​

Czytaj też: Żaneta Gortat-Stanisławska, MG Evolution: Konsumenckie trendy przekładają się na rynek produkcji kontraktowej [SONDA: Prognozy 2025]

Podsumowanie

W kształtowaniu polskiego rynku kosmetycznego istotną rolę odgrywają celebryci, influencerzy oraz sportowcy. Marki bazujące na znanych twarzach nieustannie zdobywają popularność, a współprace między firmami kosmetycznymi a osobami publicznymi przybierają różne formy – od jednorazowych kolekcji po długofalowe projekty i własne linie kosmetyczne. Kolekcje makijażowe od gwiazd Instagrama i TikToka celują głównie w pokolenie Z i millenialsów, a sukces zależy zarówno od siły ich marki osobistej, jak i jakości samego produktu.

Z kolei w kategorii pielęgnacji dominują aktorki i gwiazdy telewizji, od lat angażowane do kampanii polskich marek beauty. Od brandów luksusowych (Magdalena Boczarska dla Ireny Eris) po ekologiczne (Joanna Opozda dla Tołpy), strategia promocji z udziałem znanej twarzy sprawdza się w tym obszarze od lat. Z kolei w segmencie premium na uwagę zasługują współprace międzynarodowych marek z polskimi gwiazdami, jak nowa globalna ambasadorka Lancôme, Iga Świątek.

Zainteresowanie branżą kosmetyczną wykazują również sportowcy, którzy zakładają własne firmy. Ewa Chodakowska z sukcesem rozwija markę BeBIO, notującą milionowe przychody, a Anna Lewandowska rozbudowuje swoją ofertę Phlov. Marcin i Żaneta Gortatowie natomiast postawili na produkcję kontraktową, tworząc MG Evolution, które dostarcza rozwiązania dla marek kosmetycznych.

Wszystkie te przypadki pokazują, że celebrycka marka osobista wciąż może przynieść zyski, ale kluczem do sukcesu jest nie tylko rozpoznawalność, lecz także jakość i autentyczność oferowanych produktów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
30.01.2026 11:17
Karolina Starmach, Dela Cosmetics: Unijne regulacje są impulsem do innowacji kosmetycznych, a nie barierą rozwoju
Karolina Starmach, export manager w Dela Cosmeticsmat.pras.

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, w długiej perspektywie wzmacniając konkurencyjność europejskich – w tym też polskich – producentów – uważa Karolina Starmach, export manager w firmie Dela Cosmetics.

Przez pięć lat pracowała pani jako technolog, poznając branżę kosmetyczną od najdrobniejszych – i to dosłownie – podstaw. W jaki sposób dogłębna znajomość receptur i procesu produkcji wpływa dziś na rozmowy z zagranicznymi partnerami i budowanie zaufania do marki kosmetycznej? W czym takie doświadczenie pomaga?

Dogłębna znajomość receptur i procesów produkcyjnych realnie skraca dystans w rozmowach z zagranicznymi partnerami. Przez pięć lat pracy jako technolog nauczyłam się myśleć o produkcie nie tylko marketingowo, ale przede wszystkim procesowo i jakościowo. Dziś, jako export manager, mogę prowadzić rozmowy również na poziomie merytorycznym, co znacząco zwiększa wiarygodność firmy. W praktyce oznacza to, że partnerzy szybciej podejmują decyzje, bo widzą, że po drugiej stronie jest osoba, która rozumie ryzyka technologiczne, ograniczenia surowcowe i regulacyjne. To buduje zaufanie do producenta, a nie tylko do samego produktu. 

Unia Europejska regularnie wprowadza ograniczenia, dotyczące stosowania określonych składników. Jak te regulacje wpływają na konkurencyjność europejskich, w tym polskich, producentów kosmetyków na rynkach międzynarodowych? Czy producenci traktują te regulacje jako bariery w rozwoju czy jako impuls do ciągłych innowacji?

Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, a nie barierą rozwoju. Oczywiście wymagają one dużych nakładów pracy, ale w długiej perspektywie wzmacniają konkurencyjność europejskich producentów. Firmy działające w UE uczą się projektować produkty bardziej świadomie, bezpiecznie i przyszłościowo. Dzięki temu na rynkach międzynarodowych europejskie – w tym polskie – kosmetyki są postrzegane jako bardziej zaawansowane technologicznie i godne zaufania. To bardzo silny argument eksportowy. 

Zakazy i ograniczenia dotyczące składników często oznaczają konieczność reformulacji obecnych na rynku produktów. Jak firmy kosmetyczne mogą pogodzić rosnące koszty R&D z oczekiwaniami rynków zagranicznych, dotyczącymi ceny i jakości?

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Kluczowe jest jednak rozsądne zarządzanie tym procesem: projektowanie formulacji w taki sposób, aby były możliwie „odporne” na przyszłe zmiany regulacyjne oraz skalowalne na różne rynki. W ten sposób koszty R&D stają się inwestycją, która zwraca się w postaci dłuższego cyklu życia produktu i większej elastyczności eksportowej.  

image

Dorota i Wojciech Soszyńscy, Oceanic: Branża kosmetyczna nie wybacza zastoju [ROCZNIK WK 2025/26]

Czy doświadczenie technologiczne pomaga pani lepiej odpowiadać na pytania i obawy dystrybutorów dotyczące bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi przepisami? Czy wiedza techniczna i technologiczna pomaga w sprzedaży B2B?

Tak – i to w sposób fundamentalny. W sprzedaży B2B, szczególnie w eksporcie, decyzje nie są podejmowane wyłącznie na podstawie ceny czy estetyki produktu. Dystrybutorzy oczekują konkretnych, rzetelnych odpowiedzi dotyczących bezpieczeństwa, stabilności, skuteczności i zgodności z lokalnym prawem. Moje doświadczenie technologiczne pozwala prowadzić rozmowy na poziomie faktów, a nie ogólników. To znacząco przyspiesza proces sprzedaży i zwiększa zaufanie do producenta jako długoterminowego partnera. 

Dlaczego pani zdaniem eksport, czyli ekspansja zagraniczna, nie jest już opcją dla działalności, ale często staje się koniecznością dla producentów kosmetyków? Jak szukacie takich nowych rynków zbytu?

Rynek lokalny, nawet jeśli dynamiczny, nie jest dziś wystarczający, aby zapewnić stabilny rozwój producenta kosmetyków. Eksport przestał być dodatkiem do działalności – stał się jej naturalnym kierunkiem. Dla firm takich jak Dela Cosmetics, które oferują wysoką jakość i elastyczność produkcyjną, ekspansja zagraniczna jest logicznym krokiem. Nowych rynków nie szukamy przypadkowo – analizujemy ich potencjał regulacyjny, potrzeby konsumenckie i dojrzałość rynku private label. 

image

P-beauty Made in Poland może osiągnąć sukces [ROCZNIK WK 2025/26]

Czym firma powinna się kierować przy wyborze nowych rynków eksportowych: wielkością rynku, trendami konsumenckimi i modami, barierami regulacyjnymi czy dopasowaniem do DNA marki? 

Przy wyborze nowych rynków eksportowych najważniejsze jest dopasowanie do kompetencji producenta i DNA marki, a nie sama wielkość rynku czy chwilowe trendy konsumenckie. Duży, modny rynek może wyglądać atrakcyjnie w analizach, ale jeśli nie jest gotowy na oferowaną jakość, poziom cenowy lub model współpracy, bardzo szybko staje się kosztownym błędem strategicznym. 

Z perspektywy producenta kosmetyków kluczowe jest realistyczne spojrzenie na własne możliwości: zaplecze technologiczne, elastyczność produkcji, gotowość do adaptacji receptur oraz zdolność spełnienia lokalnych wymogów regulacyjnych. Rynek, który wymaga całkowitej zmiany portfolio lub modelu biznesowego, rzadko jest dobrym punktem startowym dla eksportu. W Dela Cosmetics nowe rynki analizujemy wielowymiarowo. Oczywiście bierzemy pod uwagę wielkość rynku i potencjał sprzedażowy, ale traktujemy je jako warunek konieczny, a nie decydujący. Znacznie ważniejsze są dojrzałość rynku private label, świadomość konsumentów, stabilność regulacyjna oraz dostęp do rzetelnych partnerów dystrybucyjnych. 

Co pomaga najlepiej w eksploracji nowych rynków? Targi, stowarzyszenia, eventy branżowe?

W eksploracji nowych rynków kluczową rolę odgrywają targi i bezpośrednie spotkania branżowe. To właśnie tam można szybko zweryfikować realne zainteresowanie produktem, poziom wiedzy potencjalnych partnerów oraz ich podejście do jakości i zgodności regulacyjnej. Żadne raporty czy analizy nie zastąpią rozmów twarzą w twarz, podczas których bardzo szybko widać, czy dana współpraca ma potencjał długoterminowy. Istotnym wsparciem są również stowarzyszenia branżowe i lokalne instytucje wspierające eksport, jednak traktujemy je jako narzędzie uzupełniające. Decydujące znaczenie ma zawsze praktyczna weryfikacja rynku – rozmowy, testowe projekty i stopniowe budowanie obecności, zamiast gwałtownej ekspansji bez zaplecza operacyjnego. 

Jak bardzo trzeba dziś dostosowywać produkt (pod kątem składu, komunikacji z rynkiem i konsumentem, opakowania) do lokalnych rynków? Czy i gdzie jest granica między adaptacją a utratą spójności, DNA marki?

Produkt musi być dostosowany do lokalnych rynków, szczególnie pod kątem składu i komunikacji, ale nie może tracić swojej tożsamości. Granica adaptacji przebiega tam, gdzie zmiany zaczynają rozmywać to, co stanowi o unikalności marki. 

Najlepsze efekty osiągają firmy, które potrafią zachować spójny rdzeń produktu, jednocześnie elastycznie reagując na lokalne potrzeby. To wymaga bardzo dobrej współpracy działów technologii, sprzedaży i marketingu. 

image

Diagnoza innowacyjności branży kosmetycznej. Co wynika z badania PZPK?

Jakie największe różnice regulacyjne zauważa Pani pomiędzy rynkiem UE a rynkami pozaeuropejskimi (np. Ameryki, Azja) i jak wpływają one na strategię eksportową firmy?

Największą różnicą jest brak jednolitości regulacyjnej poza UE. Podczas gdy Unia Europejska oferuje spójne ramy prawne, rynki takie jak USA czy Azja wymagają indywidualnego podejścia do każdego kraju, a czasem nawet regionu. To bezpośrednio wpływa na strategię eksportową – zmusza producentów do większej elastyczności technologicznej i bardzo dobrego przygotowania dokumentacyjnego. Firmy, które nie mają zaplecza technologicznego, często nie są w stanie skalować eksportu poza Europę. 

Jak Pani ocenia potencjał polskich marek kosmetycznych, jaką mają opinię na świecie? Co z perspektywy eksportu może okazać się największym wyzwaniem (a może i szansą?) w najbliższych latach? Czym polscy producenci mogą konkurować na świecie?

Polskie marki kosmetyczne mają bardzo duży, wciąż niewykorzystany potencjał eksportowy. Są coraz lepiej postrzegane jako producenci oferujący dobrą jakość, nowoczesne składy i rozsądny poziom cen. Największym wyzwaniem będzie dalsze różnicowanie się na tle globalnej konkurencji. Jednocześnie jest to ogromna szansa – polscy producenci mogą konkurować elastycznością, zapleczem technologicznym, szybkością reagowania na trendy i bardzo dobrą znajomością regulacji.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
29.01.2026 14:30
Fenomen Bridgerton i milczenie polskich marek kosmetycznych — jak skorzystać na hitowym serialu?
Czy polscy producenci omijają szansę na doskonałe zarobki?DALL-E

Serial Bridgerton od Netflixa od momentu premiery w 2020 roku pozostaje jednym z największych globalnych hitów platformy streamingowej. Trzeci sezon produkcji w pierwszych tygodniach emisji wygenerował 165,2 mln godzin oglądania i uplasował się w czołówce najpopularniejszych anglojęzycznych tytułów Netfliksa w historii, osiągając 91,9 mln pełnych wyświetleń do początku 2025 roku. Skala ta czyni serial jednym z najbardziej nośnych kulturowo zjawisk ostatnich lat.

Zasięg Bridgerton ma bezpośrednie przełożenie na zachowania konsumenckie. W weekend premiery trzeciego sezonu serial obejrzało 45 mln widzów na całym świecie, co przełożyło się na wzrost zainteresowania estetyką epoki regencji, modą historyczną oraz zapachami i rytuałami inspirowanymi XIX-wieczną arystokracją. Trend ten widoczny jest zarówno w mediach społecznościowych, jak i w strategiach marketingowych globalnych marek beauty.

Popularność serialu przekłada się na silne zainteresowanie konsumentów – w dniach premiery trzeciego sezonu przez weekend obejrzało go 45 mln widzów na całym świecie, co było rekordowym wynikiem w zestawieniach oglądalności Netfliksa.  Ten globalny zasięg i duża liczba osób zafascynowanych estetyką epoki regencji tworzy wymierną wartość marketingową potencjalnych partnerstw licencyjnych.

image

Brytyjska marka stworzyła perfumy we współpracy z... Netflixem. Co było inspiracją?

Marki kosmetyczne i lifestyle’owe na świecie coraz częściej wykorzystują ten potencjał. Przykładowo włoska marka makijażowa Kiko Milano w 2024 r. wprowadziła limitowaną serię makijażu inspirowaną Bridgerton – kolekcja obejmuje osiem produktów dekoracyjnych, w tym cienie do powiek, eyelinery i błyszczyki z motywami graficznymi zaczerpniętymi z serialu. Równolegle Netflix we współpracy z amerykańskim Bath & Body Works wypuścił linię ponad 30 produktów do higieny osobistej inspirowanych motywami z Bridgerton, w pięciu różnych zapachach i z opakowaniami w stylu regencyjnym.  Te strategiczne partnerstwa pokazują, że serial może być efektywnie wykorzystany do budowania sprzedaży i zaangażowania konsumentów poza ekranem.

Inny przykład z rynku perfumeryjnego to brytyjska marka Floral Street, która stworzyła limitowaną wersję perfum Enchanted Masquerade we współpracy z Netflix i Shondaland. Perfumy te, utrzymane w klimacie regencji z dominantą nut kwiatowych i gourmand, dostępne są w formatach 50 ml (99 USD) i 10 ml (35 USD) i odnoszą się bezpośrednio do estetyki serialu. Te przykłady ilustrują, jak globalne brandy beauty potrafią komercjalizować emocjonalny i estetyczny ładunek Bridgerton w produktach fizycznych. Działania te często idą w parze z kampaniami w mediach społecznościowych, angażującymi fanów estetyki regencyjnej i generującymi widoczność marki w kanałach e-commerce oraz retailu.

image

"Emily w Paryżu" to billboard, nie serial; co z tego wynika dla marek kosmetycznych w perspektywie 5. sezonu? [CASE STUDY]

Na tle tych działań polski rynek kosmetyczny pozostaje bierny. Pomimo wysokiej popularności serialu również w Polsce, brak jest przykładów rodzimych marek, które próbowałyby wykorzystać jego estetykę – czy to poprzez oficjalne collaby, czy działania pośrednie. To istotna luka, szczególnie w kontekście rosnącej konkurencji i potrzeby wyróżnienia się w segmencie beauty.

Jednocześnie korzystanie z fenomenu Bridgerton nie musi oznaczać wchodzenia w obszar licencji Netfliksa. Prawo autorskie chroni konkretne nazwy, postacie, scenariusze i elementy identyfikacyjne, ale nie chroni ogólnych trendów kulturowych ani estetycznych inspiracji. Otwiera to przestrzeń do działań legalnych, a jednocześnie marketingowo skutecznych.

  • Pierwszym bezpiecznym obszarem jest trend estetyczny „regencycore”, który funkcjonuje niezależnie od samego serialu. Inspiracje epoką regencji – pastelowe kolory, perły, kwiaty, gorsety, klasyczne nuty zapachowe (róża, fiołek, irys, bergamotka) – mogą być wykorzystywane w komunikacji, projektach opakowań czy limitowanych kolekcjach sezonowych bez jakichkolwiek odniesień do Bridgerton jako marki.
  • Drugim kierunkiem są narracje historyczne i sensoryczne. Polskie marki mogą opowiadać o „rytuałach pielęgnacyjnych arystokracji XIX wieku”, „zapachach salonów europejskich” czy „wieczornej toaletce damy z początku XIX wieku”. Tego typu storytelling bazuje na historii i kulturze, a nie na chronionym IP, a jednocześnie rezonuje z odbiorcami zafascynowanymi serialową estetyką.
  • Trzecia możliwość to kampanie contentowe i edukacyjne, np. artykuły, materiały wideo lub współprace z ekspertami, które pokazują, jak wyglądały kosmetyki, perfumy i makijaż 200 lat temu – zestawione z ich współczesnymi odpowiednikami. Takie działania mogą generować wysokie zasięgi organiczne, szczególnie w social mediach i mediach branżowych, bez ryzyka naruszenia praw autorskich.
  • Wreszcie, marki mogą sięgać po współprace z influencerami i twórcami estetycznymi, którzy już funkcjonują w nurcie „romantic vintage”, „historical beauty” czy „cottagecore”. Tego typu twórcy nie odnoszą się bezpośrednio do serialu, ale do szerokiego kontekstu kulturowego, który Bridgerton jedynie spopularyzował.
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. luty 2026 13:02