StoryEditor
Rynek i trendy
13.02.2023 00:00

Walentynki online i offline - oferty drogerii i sieci na Walentynki 2023 r.

Walentynki to co roku okazja do nie tylko podniesienia wartości koszyka, ale także pozbycia się zalegających stocków w ramach bardzo atrakcyjnych promocji. / Shutterstock
Walentynki 2023 r. podeszły chyba nas wszystkich podstępem — tyle od początku roku działo się w branży kosmetycznej, że… łatwo było o nich zapomnieć! Zajrzyjmy jednak, co na Święto Zakochanych przygotowały sieci, drogerie, perfumerie i dyskonty.

Od kilku miesięcy Polacy zaciskają pasa i ograniczają zbędne wydatki, dlatego czeka nas skromny Dzień Zakochanych. Zdecydowana większość obchodzących Walentynki – aż 61 proc. – przeznaczy na nie mniej niż 100 zł. Jedynie co dziesiąty badany planuje wydatki powyżej 200 zł, głównie są to osoby młode, między 15. a 29. rokiem życia – mówi Anna Szwedowska, konsultantka w GfK. Zadziwiająco,  jedną z najrzadziej planowanych randek na walentynki są wyjścia na masaż, do SPA, lub do sauny; wybierze je zaledwie 5 proc. Polaków.

Przyjrzałyśmy się zatem ofertom małych i dużych sieci drogerii, perfumerii, dyskontów spożywczych i niespożywczych, żeby sprawdzić, jakie promocje i oferty czekają w tym roku na konsumentki i konsumentów. Wygląda na to, że jak co roku w zestawieniach królują zapachy (87 proc. ofert), kosmetyki do makijażu (66 proc. ofert), akcesoria do pielęgnacji i makijażu (47 proc.ofert) i gotowe zestawy prezentowe ( 91 proc. ofert). Na uwagę zasługuje także drogeria erotyczna i gadżety z tej samej kategorii — znaleźć je można w 35 proc. ofert. O rosnącym rynku takich produktów pisałyśmy w tekście Rynek produktów sexual wellness rośnie wraz z liberalizacją społeczeństwa.

Rossmann

Popularna sieć drogerii proponuje specjalną selekcję walentynkowych produktów — głównie upominków w rodzaju kubków, skarpetek, bielizny i pluszaków — ale w ofercie znalazły się także kosmetyki marki Eloy; kule i sole do kąpieli, ale także akcesoria (np. luterka, szczotki i gąbki do makijażu).


Poza tym sklep zachęca do zakupu charytatywnych lizaków: “Masz już kartkę z walentynkowymi życzeniami, ale przydałoby się jeszcze coś słodkiego? Zajrzyj do nas po kolorowe lizaki. Cały dochód z ich sprzedaży wspomoże podopiecznych Szlachetnej Paczki! Lizaki wykonała dla nas Manufaktura Cukierków. Jeden lizak kosztuje 5 zł. Kolorowe słodkości nie tylko pięknie prezentują się w duecie z walentynkowym prezentem, ale również pomagają mniej zamożnym rodzinom! W jaki sposób? Cały dochód z ich sprzedaży przekażemy na projekt społeczny – Szlachetna Paczka”.
 


 

Dealz
 


Dyskont niespożywczy Dealz jak zwykle zaskakuje eklektycznym zestawieniem produktów w swojej gazetce walentynkowej; znajdziemy w niej między innymi promocję 1+1 na produkty kosmetyczne, w tym na licencji Wonder Woman i Disney.
 

Lidl
 


Dyskont spożywczy w tym roku w swojej kolekcji walentynkowej oferuje głównie bieliznę — ale znalazło się w niej miejsce dla pojemnego kuferka na kosmetyki i akcesoria.
 

Biedronka
 


Biedronka również kieruje konsumentki i konsumentów w kierunku akcesoriów: w sekcji z ofertą tymczasową znaleźć można szczotki do włosów i ciała, zestawy do manicure, lokówki czy falownice.
 

Sephora
 


Sieć perfumerii proponuje w ramach akcji Makijaż i pielęgnacja od 99 zł zestawienie produktów popularnych marek (Fenty Beauty, Anastasia Beverly Hills, Smashbox, Biotherm i inne), a wśród Zapachów od 249 zł znaleźć można perfumy i wody brandów Yves Saint Laurent, Chloé, Prada, Valentinco czy Marc Jacobs.
 

Allegro
 


Najpopularniejsza w Polsce platforma ecommerce zestawiła na stronie głównej 12 kategorii prezentowych, w tym Zestawy kosmetyków dla niego i Zapachy dla niej. Szczególnie promowane są najpopularniejsze wśród klientek perfumy i wody, ale także akcesoria do pielęgnacji i stylizacji włosów. Wśród produktów na stronie głównej walentynkowej drogerii jest także sekcja z drogerią erotyczną; znajdują się w niej żele, lubrykanty, perfumy z feromonami i olejkami do masażu. 
 


Drogeria Pigment
 


Oferta Love Story to zestawienie marek i produktów kojarzących się ze zmysłową przyjemnością; seria Miłość od Czterech Szpaków, kosmetyki do makijażu ust Glam Shop, makijaż i pielęgnacja od Paese, suplementy diety i kosmetyki Health Lab oraz olejek Veoli Botanica.
 

Hebe
 


Hebe w ramach oferty walentynkowej oferuje kosmetyki do makijażu w atrakcyjnych cenach — marki kwalifikujące się w ramach promocji to między innymi Nyx, Neonail, Claresa, Paese, Gosh, Kiko, w7, Maybelline i inne.
 

Mintishop
 


Drogeria internetowa Mintishop promuje ideę selflove — po co czekać na prezent od kogoś innego, jeśli można zrobić go sobie samej? Pod hasłem #selflove znajduje się bardzo szerokie zestawienie produktów; akcesoria do makijażu i pielęgnacji, kosmetyki do makijażu i pielęgnacji włosów, lakiery hybrydowe, suplementy diety, świece i wiele więcej.
 

Drogeria Natura
 


W ramach akcji Zapachowe Love klienci i klientki mogą zakupić perfumy i wody toaletowe takich marek, jak Fila, Calvin Klein, Sorvella, Hugo Boss, BI-ES czy Joop!
 

Notino


Ta sieć perfumerii ma jedną z najszerszych i najciekawszych ofert walentynkowych; klienci i klientki mogą zaopatrzyć się w zapachy męskie, damskie i unisex (w tym Mugler, Versace, Hugo Boss i Lacoste), akcesoria erotyczne Satisfyer i Lelo, zestawy kosmetyków Aveda, Moroccanoil, Korres i The Real Techniques, oraz wiele innych propozycji prezentowych z ofert marek ekonomicznych i luksusowych. Poza tym Notino świadczy również usługę grawerowania flakonów perfum i wód toaletowych na życzenie oraz pakuje zamówienia na prezent.

 


Action
 


Holenderska sieć sklepów proponuje konsumentom i konsumentkom kolekcję kosmetyków do makijażu i pielęgnacji oraz akcesoriów w bardzo przystępnych cenach. Wśród marek można znaleźć Niveę, Figenzi, Max & More, Varant i ELLE.
 

 

Douglas

Sieć perfumerii oferuje rabat w wysokości 20 proc. na konkretne produkty, w tym zapachy takich marek jak Paco Rabanne, Yves Saint Laurent, Ariana Grande, Armani, Carolina Herrera i Lancôme. Poza tym, Douglas proponuje darmową dostawę od 149 zł i bezpłatnego pakowanie na prezent.

 


dm drogeriemarkt
 

Podobnie jak w wypadku Drogerii Natura, drogerie dm dzielą swoje produkty na kilka kategorii, w tym prezenty dla niego, dla niej, zapachy dla niego i dla niej, oraz drogerię erotyczną.

 


Damarsklep

 

Internetowy sklep Damarsklep proponuje bardzo oryginalną promocję; przy zakupie produktów marki Apis za minimum 129 zł konsument czy konsumentka może wybrać sobie walentynkowy gadżet Apis za 1 grosz.

 


Cocolita
 

Bardzo obszerną ofertą walentynkową może się pochwalić drogeria Cocolita. Sklep oferuje rabaty do 40 proc. na wybrane produkty w ramach akcji Zrób sobie Walentynki, w tym kosmetyki i akcesoria marek Ecocera, Maybelline, Nacomi, Hean, Cztery Szpaki, Anwen, Claresa i innych.

 


Drogerie Jasmin
 

Walentynki u Drogerii Jasmin są nie tylko dla dorosłych; w kategorii prezentowej znalazły się kosmetyki dla dzieci na licencji Psi Patrol, SpiderMan, Peppa Pig i Babyshark, ale także klasyczne zestawy prezentowe typu last minute, gotowe do podarowania ukochanej osobie.

 


SuperPharm
 

Apteki-drogerie SuperPharm mają dla swoich klientów i klientek klasyczny zestaw produktów prezentowych w promocji z rabatem do 50%; makijaż, pielęgnacja ciała, twarzy i włosów, suplementy diety, akcesoria do stylizacji włosów i pielęgnacji ciała, zapachy i wiele więcej.

 

 

Czytaj także: Kosmetyki i perfumy na czele listy walentynkowych prezentów

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
30.01.2026 11:17
Karolina Starmach, Dela Cosmetics: Unijne regulacje są impulsem do innowacji kosmetycznych, a nie barierą rozwoju
Karolina Starmach, export manager w Dela Cosmeticsmat.pras.

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, w długiej perspektywie wzmacniając konkurencyjność europejskich – w tym też polskich – producentów – uważa Karolina Starmach, export manager w firmie Dela Cosmetics.

Przez pięć lat pracowała pani jako technolog, poznając branżę kosmetyczną od najdrobniejszych – i to dosłownie – podstaw. W jaki sposób dogłębna znajomość receptur i procesu produkcji wpływa dziś na rozmowy z zagranicznymi partnerami i budowanie zaufania do marki kosmetycznej? W czym takie doświadczenie pomaga?

Dogłębna znajomość receptur i procesów produkcyjnych realnie skraca dystans w rozmowach z zagranicznymi partnerami. Przez pięć lat pracy jako technolog nauczyłam się myśleć o produkcie nie tylko marketingowo, ale przede wszystkim procesowo i jakościowo. Dziś, jako export manager, mogę prowadzić rozmowy również na poziomie merytorycznym, co znacząco zwiększa wiarygodność firmy. W praktyce oznacza to, że partnerzy szybciej podejmują decyzje, bo widzą, że po drugiej stronie jest osoba, która rozumie ryzyka technologiczne, ograniczenia surowcowe i regulacyjne. To buduje zaufanie do producenta, a nie tylko do samego produktu. 

Unia Europejska regularnie wprowadza ograniczenia, dotyczące stosowania określonych składników. Jak te regulacje wpływają na konkurencyjność europejskich, w tym polskich, producentów kosmetyków na rynkach międzynarodowych? Czy producenci traktują te regulacje jako bariery w rozwoju czy jako impuls do ciągłych innowacji?

Z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że unijne regulacje są impulsem do innowacji, a nie barierą rozwoju. Oczywiście wymagają one dużych nakładów pracy, ale w długiej perspektywie wzmacniają konkurencyjność europejskich producentów. Firmy działające w UE uczą się projektować produkty bardziej świadomie, bezpiecznie i przyszłościowo. Dzięki temu na rynkach międzynarodowych europejskie – w tym polskie – kosmetyki są postrzegane jako bardziej zaawansowane technologicznie i godne zaufania. To bardzo silny argument eksportowy. 

Zakazy i ograniczenia dotyczące składników często oznaczają konieczność reformulacji obecnych na rynku produktów. Jak firmy kosmetyczne mogą pogodzić rosnące koszty R&D z oczekiwaniami rynków zagranicznych, dotyczącymi ceny i jakości?

Nie da się dziś konkurować globalnie, oszczędzając na R&D. Firmy kosmetyczne muszą zaakceptować fakt, że inwestycje w reformulacje są stałym elementem biznesu, a nie jednorazowym kosztem. Kluczowe jest jednak rozsądne zarządzanie tym procesem: projektowanie formulacji w taki sposób, aby były możliwie „odporne” na przyszłe zmiany regulacyjne oraz skalowalne na różne rynki. W ten sposób koszty R&D stają się inwestycją, która zwraca się w postaci dłuższego cyklu życia produktu i większej elastyczności eksportowej.  

image

Dorota i Wojciech Soszyńscy, Oceanic: Branża kosmetyczna nie wybacza zastoju [ROCZNIK WK 2025/26]

Czy doświadczenie technologiczne pomaga pani lepiej odpowiadać na pytania i obawy dystrybutorów dotyczące bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi przepisami? Czy wiedza techniczna i technologiczna pomaga w sprzedaży B2B?

Tak – i to w sposób fundamentalny. W sprzedaży B2B, szczególnie w eksporcie, decyzje nie są podejmowane wyłącznie na podstawie ceny czy estetyki produktu. Dystrybutorzy oczekują konkretnych, rzetelnych odpowiedzi dotyczących bezpieczeństwa, stabilności, skuteczności i zgodności z lokalnym prawem. Moje doświadczenie technologiczne pozwala prowadzić rozmowy na poziomie faktów, a nie ogólników. To znacząco przyspiesza proces sprzedaży i zwiększa zaufanie do producenta jako długoterminowego partnera. 

Dlaczego pani zdaniem eksport, czyli ekspansja zagraniczna, nie jest już opcją dla działalności, ale często staje się koniecznością dla producentów kosmetyków? Jak szukacie takich nowych rynków zbytu?

Rynek lokalny, nawet jeśli dynamiczny, nie jest dziś wystarczający, aby zapewnić stabilny rozwój producenta kosmetyków. Eksport przestał być dodatkiem do działalności – stał się jej naturalnym kierunkiem. Dla firm takich jak Dela Cosmetics, które oferują wysoką jakość i elastyczność produkcyjną, ekspansja zagraniczna jest logicznym krokiem. Nowych rynków nie szukamy przypadkowo – analizujemy ich potencjał regulacyjny, potrzeby konsumenckie i dojrzałość rynku private label. 

image

P-beauty Made in Poland może osiągnąć sukces [ROCZNIK WK 2025/26]

Czym firma powinna się kierować przy wyborze nowych rynków eksportowych: wielkością rynku, trendami konsumenckimi i modami, barierami regulacyjnymi czy dopasowaniem do DNA marki? 

Przy wyborze nowych rynków eksportowych najważniejsze jest dopasowanie do kompetencji producenta i DNA marki, a nie sama wielkość rynku czy chwilowe trendy konsumenckie. Duży, modny rynek może wyglądać atrakcyjnie w analizach, ale jeśli nie jest gotowy na oferowaną jakość, poziom cenowy lub model współpracy, bardzo szybko staje się kosztownym błędem strategicznym. 

Z perspektywy producenta kosmetyków kluczowe jest realistyczne spojrzenie na własne możliwości: zaplecze technologiczne, elastyczność produkcji, gotowość do adaptacji receptur oraz zdolność spełnienia lokalnych wymogów regulacyjnych. Rynek, który wymaga całkowitej zmiany portfolio lub modelu biznesowego, rzadko jest dobrym punktem startowym dla eksportu. W Dela Cosmetics nowe rynki analizujemy wielowymiarowo. Oczywiście bierzemy pod uwagę wielkość rynku i potencjał sprzedażowy, ale traktujemy je jako warunek konieczny, a nie decydujący. Znacznie ważniejsze są dojrzałość rynku private label, świadomość konsumentów, stabilność regulacyjna oraz dostęp do rzetelnych partnerów dystrybucyjnych. 

Co pomaga najlepiej w eksploracji nowych rynków? Targi, stowarzyszenia, eventy branżowe?

W eksploracji nowych rynków kluczową rolę odgrywają targi i bezpośrednie spotkania branżowe. To właśnie tam można szybko zweryfikować realne zainteresowanie produktem, poziom wiedzy potencjalnych partnerów oraz ich podejście do jakości i zgodności regulacyjnej. Żadne raporty czy analizy nie zastąpią rozmów twarzą w twarz, podczas których bardzo szybko widać, czy dana współpraca ma potencjał długoterminowy. Istotnym wsparciem są również stowarzyszenia branżowe i lokalne instytucje wspierające eksport, jednak traktujemy je jako narzędzie uzupełniające. Decydujące znaczenie ma zawsze praktyczna weryfikacja rynku – rozmowy, testowe projekty i stopniowe budowanie obecności, zamiast gwałtownej ekspansji bez zaplecza operacyjnego. 

Jak bardzo trzeba dziś dostosowywać produkt (pod kątem składu, komunikacji z rynkiem i konsumentem, opakowania) do lokalnych rynków? Czy i gdzie jest granica między adaptacją a utratą spójności, DNA marki?

Produkt musi być dostosowany do lokalnych rynków, szczególnie pod kątem składu i komunikacji, ale nie może tracić swojej tożsamości. Granica adaptacji przebiega tam, gdzie zmiany zaczynają rozmywać to, co stanowi o unikalności marki. 

Najlepsze efekty osiągają firmy, które potrafią zachować spójny rdzeń produktu, jednocześnie elastycznie reagując na lokalne potrzeby. To wymaga bardzo dobrej współpracy działów technologii, sprzedaży i marketingu. 

image

Diagnoza innowacyjności branży kosmetycznej. Co wynika z badania PZPK?

Jakie największe różnice regulacyjne zauważa Pani pomiędzy rynkiem UE a rynkami pozaeuropejskimi (np. Ameryki, Azja) i jak wpływają one na strategię eksportową firmy?

Największą różnicą jest brak jednolitości regulacyjnej poza UE. Podczas gdy Unia Europejska oferuje spójne ramy prawne, rynki takie jak USA czy Azja wymagają indywidualnego podejścia do każdego kraju, a czasem nawet regionu. To bezpośrednio wpływa na strategię eksportową – zmusza producentów do większej elastyczności technologicznej i bardzo dobrego przygotowania dokumentacyjnego. Firmy, które nie mają zaplecza technologicznego, często nie są w stanie skalować eksportu poza Europę. 

Jak Pani ocenia potencjał polskich marek kosmetycznych, jaką mają opinię na świecie? Co z perspektywy eksportu może okazać się największym wyzwaniem (a może i szansą?) w najbliższych latach? Czym polscy producenci mogą konkurować na świecie?

Polskie marki kosmetyczne mają bardzo duży, wciąż niewykorzystany potencjał eksportowy. Są coraz lepiej postrzegane jako producenci oferujący dobrą jakość, nowoczesne składy i rozsądny poziom cen. Największym wyzwaniem będzie dalsze różnicowanie się na tle globalnej konkurencji. Jednocześnie jest to ogromna szansa – polscy producenci mogą konkurować elastycznością, zapleczem technologicznym, szybkością reagowania na trendy i bardzo dobrą znajomością regulacji.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
29.01.2026 14:30
Fenomen Bridgerton i milczenie polskich marek kosmetycznych — jak skorzystać na hitowym serialu?
Czy polscy producenci omijają szansę na doskonałe zarobki?DALL-E

Serial Bridgerton od Netflixa od momentu premiery w 2020 roku pozostaje jednym z największych globalnych hitów platformy streamingowej. Trzeci sezon produkcji w pierwszych tygodniach emisji wygenerował 165,2 mln godzin oglądania i uplasował się w czołówce najpopularniejszych anglojęzycznych tytułów Netfliksa w historii, osiągając 91,9 mln pełnych wyświetleń do początku 2025 roku. Skala ta czyni serial jednym z najbardziej nośnych kulturowo zjawisk ostatnich lat.

Zasięg Bridgerton ma bezpośrednie przełożenie na zachowania konsumenckie. W weekend premiery trzeciego sezonu serial obejrzało 45 mln widzów na całym świecie, co przełożyło się na wzrost zainteresowania estetyką epoki regencji, modą historyczną oraz zapachami i rytuałami inspirowanymi XIX-wieczną arystokracją. Trend ten widoczny jest zarówno w mediach społecznościowych, jak i w strategiach marketingowych globalnych marek beauty.

Popularność serialu przekłada się na silne zainteresowanie konsumentów – w dniach premiery trzeciego sezonu przez weekend obejrzało go 45 mln widzów na całym świecie, co było rekordowym wynikiem w zestawieniach oglądalności Netfliksa.  Ten globalny zasięg i duża liczba osób zafascynowanych estetyką epoki regencji tworzy wymierną wartość marketingową potencjalnych partnerstw licencyjnych.

image

Brytyjska marka stworzyła perfumy we współpracy z... Netflixem. Co było inspiracją?

Marki kosmetyczne i lifestyle’owe na świecie coraz częściej wykorzystują ten potencjał. Przykładowo włoska marka makijażowa Kiko Milano w 2024 r. wprowadziła limitowaną serię makijażu inspirowaną Bridgerton – kolekcja obejmuje osiem produktów dekoracyjnych, w tym cienie do powiek, eyelinery i błyszczyki z motywami graficznymi zaczerpniętymi z serialu. Równolegle Netflix we współpracy z amerykańskim Bath & Body Works wypuścił linię ponad 30 produktów do higieny osobistej inspirowanych motywami z Bridgerton, w pięciu różnych zapachach i z opakowaniami w stylu regencyjnym.  Te strategiczne partnerstwa pokazują, że serial może być efektywnie wykorzystany do budowania sprzedaży i zaangażowania konsumentów poza ekranem.

Inny przykład z rynku perfumeryjnego to brytyjska marka Floral Street, która stworzyła limitowaną wersję perfum Enchanted Masquerade we współpracy z Netflix i Shondaland. Perfumy te, utrzymane w klimacie regencji z dominantą nut kwiatowych i gourmand, dostępne są w formatach 50 ml (99 USD) i 10 ml (35 USD) i odnoszą się bezpośrednio do estetyki serialu. Te przykłady ilustrują, jak globalne brandy beauty potrafią komercjalizować emocjonalny i estetyczny ładunek Bridgerton w produktach fizycznych. Działania te często idą w parze z kampaniami w mediach społecznościowych, angażującymi fanów estetyki regencyjnej i generującymi widoczność marki w kanałach e-commerce oraz retailu.

image

"Emily w Paryżu" to billboard, nie serial; co z tego wynika dla marek kosmetycznych w perspektywie 5. sezonu? [CASE STUDY]

Na tle tych działań polski rynek kosmetyczny pozostaje bierny. Pomimo wysokiej popularności serialu również w Polsce, brak jest przykładów rodzimych marek, które próbowałyby wykorzystać jego estetykę – czy to poprzez oficjalne collaby, czy działania pośrednie. To istotna luka, szczególnie w kontekście rosnącej konkurencji i potrzeby wyróżnienia się w segmencie beauty.

Jednocześnie korzystanie z fenomenu Bridgerton nie musi oznaczać wchodzenia w obszar licencji Netfliksa. Prawo autorskie chroni konkretne nazwy, postacie, scenariusze i elementy identyfikacyjne, ale nie chroni ogólnych trendów kulturowych ani estetycznych inspiracji. Otwiera to przestrzeń do działań legalnych, a jednocześnie marketingowo skutecznych.

  • Pierwszym bezpiecznym obszarem jest trend estetyczny „regencycore”, który funkcjonuje niezależnie od samego serialu. Inspiracje epoką regencji – pastelowe kolory, perły, kwiaty, gorsety, klasyczne nuty zapachowe (róża, fiołek, irys, bergamotka) – mogą być wykorzystywane w komunikacji, projektach opakowań czy limitowanych kolekcjach sezonowych bez jakichkolwiek odniesień do Bridgerton jako marki.
  • Drugim kierunkiem są narracje historyczne i sensoryczne. Polskie marki mogą opowiadać o „rytuałach pielęgnacyjnych arystokracji XIX wieku”, „zapachach salonów europejskich” czy „wieczornej toaletce damy z początku XIX wieku”. Tego typu storytelling bazuje na historii i kulturze, a nie na chronionym IP, a jednocześnie rezonuje z odbiorcami zafascynowanymi serialową estetyką.
  • Trzecia możliwość to kampanie contentowe i edukacyjne, np. artykuły, materiały wideo lub współprace z ekspertami, które pokazują, jak wyglądały kosmetyki, perfumy i makijaż 200 lat temu – zestawione z ich współczesnymi odpowiednikami. Takie działania mogą generować wysokie zasięgi organiczne, szczególnie w social mediach i mediach branżowych, bez ryzyka naruszenia praw autorskich.
  • Wreszcie, marki mogą sięgać po współprace z influencerami i twórcami estetycznymi, którzy już funkcjonują w nurcie „romantic vintage”, „historical beauty” czy „cottagecore”. Tego typu twórcy nie odnoszą się bezpośrednio do serialu, ale do szerokiego kontekstu kulturowego, który Bridgerton jedynie spopularyzował.
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. luty 2026 06:28