StoryEditor
Wywiady
26.02.2024 12:24

Aleksandra Gawlas-Wilińska, Henkel: Różnorodność wyzwań i wsparcie dla kobiet w łączeniu życiowych ról jest kluczowe dla rozwoju karier kobiet w biznesie

Aleksandra Gawlas-Wilińska, dyrektor marketingu działu Henkel Consumer Brands w Henkel Polska / fot. mat. prasowe Henkel
Jako kobiety mamy dużo do zaoferowania biznesowi, chociażby naszą empatię, która bardzo się sprawdza w kierowaniu mniejszymi i większymi zespołami. Firmy, które nie budują różnorodności, także w ramach kadry zarządzającej, odnoszą gorsze wyniki biznesowe i jest to potwierdzone badaniami. Po prostu same się w ten sposób osłabiają – mówi Aleksandra Gawlas-Wilińska, od 12 lat związana z firmą Henkel Polska, od września 2023 r. na stanowisku dyrektor marketingu działu Henkel Consumer Brands, odpowiadająca za całe portfolio marek kosmetycznych i detergentowych.

Obiecałyśmy sobie, że w tym wywiadzie porozmawiamy o kobietach. O kobietach w biznesie, które łączą wymagającą ścieżkę zawodową z prywatnym, rodzinnym życiem. Mają dzieci. Zacznijmy od początku. Jak to się stało, że Pani droga zawodowa tak się ułożyła? 

Studiowałam Finanse i Bankowość oraz Zarządzanie i Marketing w Szkole Głównej Handlowej, więc już na tym etapie byłam ukierunkowana na pracę w biznesie. Uważam, że wiedza z zakresu finansów znakomicie wzbogaca wiedzę marketingową, ale już na początku studiów wiedziałam, że jednak nie chcę pracować stricte w finansach, że bardziej odnajduję się w obszarze marketingu. Moja zawodowa ścieżka prowadziła przez międzynarodowe firmy branż FMCG, kosmetycznej, później detergentowej i farmaceutycznej. Finalnie na stałe jestem w Henklu od 2012 roku, czyli już 12 lat. 

Czy uważa Pani za korzystne związanie się z jedną firmą na tak długo? 

Patrząc przez pryzmat moich ostatnich 12 lat – tak, uważam to za atut, ponieważ moja praca tak naprawdę co 2-3 lata się zmieniała. Zaczynałam w lokalnym marketingu, w ciekawych czasach, gdy Henkel przejmował  marki od firmy PZ Cussons. Później pracowałam w globalnym marketingu w centrali firmy w Dusseldorfie, gdzie tworzyłam strategie rozwoju i nowe produkty dla wszystkich rynków Henkla w ramach kategorii płynów do płukania. Gdy wróciłam do Polski, przejęłam w ramach działu sprzedaży odpowiedzialność za kluczowych klientów takich jak Kaufland czy Tesco. Następnie stanęłam na czele zespołu marketingu środków do prania i czyszczenia, a potem otrzymałam zadanie stworzenia działu Digital & E-commerce – zaczynałam od podstaw, bo wcześniej takiego zespołu w strukturach Henkla w Polsce nie było. Wreszcie po połączeniu biznesów Beauty Care oraz Laundry & Home Care powierzono mi zarządzanie marketingiem nowo utworzonego działu Henkel Consumer Brands. A w praktyce odpowiadam za marketing, trade marketing i digital marketing. Nie było więc w ciągu tych 12 lat ani jednego momentu stagnacji czy nudy, co więcej miałam wrażenie, że cały czas czegoś nowego się uczę i rozwijam. Byłam przez firmę zachęcana do wychodzenia ze strefy komfortu i zajmowania się nowymi tematami.

To zresztą charakterystyczne dla Henkla. Bardzo duży nacisk kładziemy na to, aby osoby pracujące w dziale marketingu przechodziły do działu sprzedaży i odwrotnie – z działu sprzedaży do działu marketingu. Wierzymy, że takie całościowe spojrzenie na biznes - i od strony potrzeb konsumentów, i od strony potrzeb partnerów handlowych – powoduje, że lepiej się rozumiemy w ramach firmy oraz możemy proponować lepsze rozwiązania naszym odbiorcom. 

Wracając do pytania – jeśli firma gwarantuje nam ciągły rozwój, można wiązać się z nią na wiele lat. Jeśli jednak nie mamy wsparcia i przez szereg lat nic się nie zmienia w oczekiwaniach wobec nas, to uważam, że taka firma nie jest dobrym miejscem dla osoby, która chce się rozwijać. 

Jednym z największych wyzwań w firmach jest rozumienie się osób z działu sprzedaży i działu marketingu. Możliwość spojrzenia na biznes co jakiś czas z innej perspektywy, a szczególnie zanim dojdzie się do stanowiska zarządczego, jest więc bezcenna. Myślę jednak, że firma musi mieć odpowiednie zaplecze i kulturę, bo przejście z jednego zespołu do drugiego i działanie w obszarze, w którym nigdy się nie pracowało, jest bardzo trudne bez wsparcia firmy. 

Oczywiście, wsparcie firmy, zarządu, przełożonych czy kierowników innych zespołów jest tu kluczowe. Na różnych etapach kariery i życia miewamy różne potrzeby. Ja to wsparcie czułam i czuję w wielu momentach i z różnych stron. Miałam szczęście pracować z ludźmi, którzy chcieli ze mną budować zespoły i marki. To były osoby wspierające, chętne do rozwoju, do uczenia się. Nie bały się podejmować wraz ze mną nowych wyzwań. Uważam, że ta otwartość, chęć uczenia się sprawiły, że mogliśmy odnajdywać się w  nowych sytuacjach. 

Jakie doświadczenia wyniosła Pani z pracy na innych rynkach, które wpłynęły na Pani karierę czy współpracę z ludźmi?

Pracowałam w naszej globalnej siedzibie w Niemczech, w Dusseldorfie, gdzie opracowywaliśmy nowości globalne lub przeznaczone dla konkretnych krajów. To był zespół bardzo różnorodny kulturowo, ludzie ze Stanów Zjednoczonych, Iranu, Chin, Korei, cały przekrój narodowości, kultur, wyznań. Na pewno nauczyłam się tam poszanowania i pokory dla różnorodności. 

Nie ukrywam, że na początku było ciężko. My, Polacy, mamy wewnętrzną dyscyplinę pracy. Jesteśmy dość bezpośredni w naszym sposobie komunikowania się. Dość szybko przechodzimy do rzeczy. Lubimy konkrety. Oczywiście uogólniam, ale na tle innych narodowości takie cechy w nas zauważam. Natomiast musiałam zrozumieć, że są różne podejścia do życia, do pracy i czasem trzeba samemu się dostosować, żeby nasi koledzy z innego kręgu kulturowego po pierwsze zrozumieli, po drugie zaakceptowali to, w jakim kierunku dążymy, i chcieli iść z nami. I za to też cenię pracę w Henklu, mamy wiele możliwości, by z wielokulturowością spotykać się i coraz lepiej rozumieć różnorodność. 

Przekonałam się także, że nie możemy mieć jako Polacy żadnych kompleksów. Polska jest krajem bardzo rozwiniętym technologicznie, pod kątem e-commerce, płatności online – inne kraje uczą się od nas. BLIK to fenomen, Allegro to doskonała platforma sprzedaży online  wygrywająca na rynku polskim z globalnym graczem. Z wielką dumą czytam, jak wielu jest polskich profesorów, polskich naukowców, którzy pracowali nad czatem GPT, czy pracują nad różnymi sposobami zaadaptowania AI w poszczególnych branżach. Polska wyróżnia się swoją innowacyjnością także w bliskich mi obszarach biznesowych. Weźmy polski rynek środków piorących, który jest fenomenem na tle Europy. Z kraju zdominowanego proszkami do prania w kilka lat staliśmy się krajem stosującym w dużej mierze najnowocześniejszą formę czyli kapsułki. Z kolei w kategorii kosmetyków do pielęgnacji włosów mamy bardzo specyficzne otoczenie konkurencyjne, z wysoką presją na wprowadzanie innowacji tworzących nowe trendy. 

Czego Pani brakuje?

W obszarze marketingu w Polsce brakuje mi jednego rzetelnego badania wszystkich mediów. Takiej organizacji jak Joint Industry Committee, zarządzającej badaniem konsumpcji mediów, abyśmy wreszcie mogli jako marketerzy patrzeć na zasięgi całościowo, a nie przez pryzmat dostawcy. Telewizja, prasa, radio, digital – nikt nie bada mediów kompleksowo. A my chcielibyśmy na konsumenta patrzeć całościowo, lepiej rozumieć, jak komunikować się z nim w różnych mediach, nie dublując zasięgów i dbając o zdrową częstotliwość kontaktów. To dlatego potrzebujemy dobrych badań. Jednocześnie bardzo się cieszę, że powstała w zeszłym roku Polska Organizacja Reklamodawców (www.por.org.pl), która chce zbudować silny głos marketerów w branży. Brakowało mi takiego podmiotu, który mógłby nas reprezentować i zadbać o istotne dla nas tematy, takie jak chociażby Brand Safety, budowanie marketingu opartego na etyce, standardy efektywności czy badanie cross-mediowe. 

Jak udaje się Pani godzić różne role w życiu? Jest sposób, żeby się w tym odnaleźć, nie czuć się przytłoczoną?

Bardzo podziwiam kobiety, które, odnosząc zawodowe sukcesy na wielu polach, otwarcie mówią o swoich wyzwaniach, wynikających z konieczności godzenia ról. Pomaga mi to, kiedy słyszę, że nie jestem jedyna, która boryka się z takimi trudnościami.  

Uważam, że nie ma czegoś takiego jak idealna równowaga przez cały czas. Są momenty w życiu, kiedy jesteśmy wychylone bardziej w jedną lub drugą stronę, a w głowie pojawiają się myśli: powinnam być lepszą mamą albo mogłabym być lepszą menadżerką. U mnie na dobrą sprawę każdy dzień wygląda trochę inaczej i kiedy już z mężem wypracujemy jakiś – jak nam się wydaje – złoty środek, optimum, to nagle sytuacja się zmienia.

I to jest dla mnie klucz do tego, aby kobiety mające dzieci, mogły się rozwijać i realizować swoje ambicje w pracy – możliwość korzystania z pomocy i dzielenia się odpowiedzialnością na zasadach partnerstwa z innymi. Czasami to partner, mąż, czasami rodzice, teściowie czy inne bliskie osoby. To daje spokój i pewność, gdy jesteśmy w pracy, że w domu wszystko jest zaopiekowane choć bez nas. 

Ale to działa także w drugą stronę. Posiadanie w pracy zespołu i współpracowników, do których mam pełne zaufanie, pozwala mi zostawiać wiele tematów w ich rękach. Ważna jest także umiejętność podejmowania decyzji, w co się angażować,  a co odpuszczać. Ustalanie priorytetów i bardzo duża dyscyplina wewnętrzna pozwalają bronić swojego czasu i przeznaczać go tylko na to, co naprawdę ważne.  

Patrząc całkowicie od strony zawodowej – mamy wszelkie możliwości, żeby się rozwijać? 

Dużo zależy od nas samych, bo mam wrażenie, że wiele ograniczeń jest w naszej głowie, więc warto zdać sobie z nich sprawę i po prostu nad nimi pracować. Druga rzecz to kultura biznesowa firm. Jako kobiety mamy dużo do zaoferowania biznesowi, chociażby naszą empatię, która bardzo się sprawdza w kierowaniu mniejszymi i większymi zespołami.

Czytaj także: Kamilla Stańczyk, Eco&More: Biznes to nie testowanie kremików. Tu nie ma ulgi z racji płci 

Firmy, które nie budują różnorodności, także w ramach kadry zarządzającej, odnoszą gorsze wyniki biznesowe, i jest to potwierdzone badaniami. Po prostu same się w ten sposób osłabiają. Henkel jednak stawia na różnorodność zespołów i kadry zarządzającej. W dziale Henkel Consumer Brands jestem częścią 5-osobowego zespołu zarządzającego, którego większość – 3 na 5 – stanowią kobiety odpowiedzialne za obszar marketingu, sprzedaży oraz łańcucha dostaw. Kluczowe tematy biznesowe są w rękach kobiet,  jednocześnie wyniki biznesowe wskazują na bardzo zdrowy rozwój. 

Co możemy my kobiety zrobić dla innych kobiet?

Nie chcę odnosić się do tego, co można i należy zrobić dla kobiet na poziomie polityki lokalnej czy europejskiej. Zawsze koncentruję się na tym, na co mam bezpośredni wpływ. Na pewno więc możemy  same zrobić wiele dla siebie pracując nad naszym nastawieniem, nie wstydząc się sięgać po pomoc, opierając nasze związki na partnerstwie. Kiedy dochodzimy do stanowisk kierowniczych, zaczynamy mieć autentyczny wpływ na to, by kobiety miały takie same szanse rozwoju karier jak mężczyźni, by ułatwiać im powrót do pracy z urlopów macierzyńskich, by wzmacniać ich kompetencje, poczucie własnej wartości i pewność siebie. Za tym pójdą ambicje, gotowość zgłaszania się do trudnych, kompleksowych projektów czy chęć pokazywania swoich sukcesów. Są to naczynia połączone. Pomaga również regularne przeprowadzanie szkoleń dla wszystkich pracowników z ukrytych stereotypów i przekonań. Walka ze stereotypami, także tymi związanymi z kobietami, powinna być elementem kultury organizacyjnej firmy, która stawia na budowanie różnorodności i równości szans rozwoju bez względu na płeć.

Od stworzenia jednostki Henkel Consumer Brands, czyli połączenia dwóch biznesów Beauty Care oraz Laundry & Home Care minęło półtora roku. Od września 2023 r., kiedy objęła Pani stanowisko dyrektor marketingu HCB, pół roku. Spróbujmy podsumować ten okres – jakie są efekty? 

Przede wszystkim warto powiedzieć, że ten proces łączenia działów był podzielony na dwa etapy. Pierwszy miał miejsce w październiku 2022 roku, kiedy nastąpiło połączenie dwóch osobnych dotąd działów biznesowych w obszarze działań operacyjnych i sprzedażowych. Natomiast połączenie w obszarze marketingu i wyłonienie jednego dyrektora marketingu miało miejsce we wrześniu 2023 roku.

Czytaj więcej: Kiril Marinov na czele Henkel Consumer Brands – połączonych działów kosmetycznego i detergentowego

Z perspektywy tych kilku miesięcy 2023 roku mogę powiedzieć, że zdecydowanie poprawiliśmy efektywność naszych działań. Oczywiście pierwsze miesiące były trudne i obarczone dużym wysiłkiem, bo szukaliśmy najlepszej wspólnej drogi, a pracowaliśmy w różnych systemach. W rezultacie sięgnęliśmy po najlepsze praktyki z obydwu biznesów i to już przynosi efekty. 

Zyskaliśmy szerszą perspektywę tego, jak wyglądają potrzeby konsumentów i większą skalę działania z korzyścią dla naszych partnerów biznesowych. Możemy pod parasolem Henkla zaoferować więcej wspólnych akcji dla naszych marek kosmetycznych i chemicznych, poszukując synergii i wzrostów sprzedaży. 

Mamy też większe przełożenie na media. Układamy tak nasze plany mediowe, żeby wzajemnie się uzupełniały. W drugiej połowie 2023 r. zdecydowanie zwiększyliśmy inwestycje w media, a co więcej rok 2024 zapowiada się pod tym względem absolutnie rekordowo. 

Z całą pewnością wewnętrzny przepływ wiedzy i informacji jest już dużo lepszy, efektywniejszy. I jednym z moich głównych celów na najbliższe miesiące jest dalsza integracja zespołu, usprawnianie standardów, harmonizacja procesów stricte marketingowych, trade marketingowych i digital marketingowych. 

To ciekawe, bo jednym z najczęściej powtarzanych stwierdzeń w branży jest to, że szampon to nie to samo co proszek do prania i nie da się dobrze połączyć tych biznesów patrząc na ich rotację, konkurencję, marketing. Rozumiem jednak, że efekt skali przedstawiany w ofertach dla partnerów handlowych oraz to, że o poziomie zakupów czy akcji marketingowych dla wszystkich marek chemicznych i kosmetycznych z Waszego portfolio rozmawiają z jednym menedżerem jest tu decydujący? 

Zdecydowanie tak. Oczywiście są takie działania podejmowane przez sieci handlowe, w które nie możemy wejść ze wszystkimi markami, np. akcja wiosenne porządki. Jednak np. w aktywności CSR, których podejmujemy coraz więcej i chcemy nadawać im szerszy zasięg, wpisują się wszystkie marki Henkla. Mając więcej marek w portfolio i ich budżety, jesteśmy w stanie zyskiwać większą skalę w ramach działań odpowiedzialnych społecznie. O edukację ekologiczną dzieci i dorosłych (np. projekt Lekcja Nieśmiecenia), czysty Bałtyk czy czyste góry mogą i powinny się troszczyć zarówno marki kosmetyczne jak i detergentowe. 

Z jakim przekazem chciałaby Pani dotrzeć do konsumenta, mając na uwadze tak szerokie portfolio produktów, ogromną konkurencyjność polskiego rynku, ale też szum informacyjny? 

Przekaz będzie oczywiście dopasowany do grupy docelowej i danej marki, ale to, co chcemy powiedzieć przede wszystkim, dotyczy bardzo dobrej jakości naszych produktów i budowania emocjonalnej więzi z konsumentem. W bieżącym roku wejdziemy też na rynek z wieloma nowościami w kluczowych dla nas kategoriach, takich jak pranie, produkty do zmywarek czy produkty do pielęgnacji włosów. W tych trzech kategoriach wprowadzamy innowacje oparte o opatentowane technologie. W obecnych czasach konsumenci są bardzo wrażliwi na cenę. My chcemy ich utwierdzić w przekonaniu, że mogą być pewni jakości naszych produktów i że za tę jakość warto zapłacić.

Oczywiście staramy się również, aby nasze produkty były dostępne w atrakcyjnych cenach. Natomiast na pewno nie idziemy w stronę odchudzania formuł, żeby tutaj szukać oszczędności. Wprost przeciwnie. Budujemy jakość, pracujemy z ekspertami, wprowadzamy nowe, opatentowane, profesjonalne technologie, po to, żeby konsument był jeszcze bardziej przekonany, że za każdą złotówką wydaną na nasze marki idzie odpowiednia jakość. Przykładem może być tu nowa formuła masek Gliss, czy lakierów Taft wykorzystująca technologie HAPTIQ stosowaną dotychczas tylko w profesjonalnych salonach. 

Na którym rynku trudniej jest się dziś przebić z innowacjami i z przekazem marketingowym – kosmetycznym czy detergentowym? 

Jak niektórzy mówią „łatwo to już było” (śmiech). Może w latach 90., kiedy brakowało produktów, efektem nowości można było zdobyć miejsce na półce. Obecnie wybicie się na rynku, utrzymanie i zwiększanie udziałów to wyzwanie. Nasi partnerzy biznesowi bardzo skrupulatnie odpytują nas z jakości produktu, z argumentów, dlaczego mają wprowadzać dany produkt na półkę, jak odpowiada on na potrzeby konsumentów, jak wpływa na wartość kategorii, a my bardzo rzetelnie przygotowujemy się do tych dyskusji. 

Na pewno dodatkową trudnością, która pojawia się w przypadku kategorii kosmetycznych, jest bardzo duża liczba graczy działających na rynku. W detergentach rynek wygląda inaczej, mamy kilka bardzo silnych, głównie międzynarodowych firm. W przypadku kosmetyków wiele marek wprowadza nowości bardzo dynamicznie, co chwilę komunikują nową formułę. U nas ten proces nie przebiega tak szybko, ale uważam to za zaletę. Wszelkie nowości są bardzo dobrze przemyślane i przetestowane. Jesteśmy absolutnie pewni tego, co wprowadzamy na rynek, i z jakimi ambasadorami chcemy tworzyć wartość dla konsumenta. W kwestii jakości nie ma u nas kompromisów.  

We wszelkich badaniach Polska jest rynkiem ceny i promocji, ale pokazują one też, że nie chodzi tu o najniższą cenę, a o niską cenę za dobrą jakość. O wartość produktu w szerokim znaczeniu.

To prawda. Mówimy tu o value for money, czyli wartości, którą otrzymuje się w ramach danej kwoty. Zdecydowanie widzimy, że nie chodzi tu o najniższą cenę. Polski konsument nazywany jest smart shopperem. Ciągle szuka okazji cenowych, promocyjnych. Nie lubi przepłacać, ale zarazem ma wysokie oczekiwania wobec produktów i bilansuje te dwa czynniki. 

Wracając do oczekiwań rynku. Sieci handlowe nim rządzą. Oczekują od producentów ekologicznego myślenia. Produkty ekologiczne są droższe, a zarazem ze strony handlu istnieje presja ceny, tak samo jak ze strony konsumenta. Jak pogodzić te dwa aspekty – bycia pro środowiskowym a zarazem zapewnienia w tabelce odpowiedniego wyniku, marży? 

Przede wszystkim tu nie ma alternatywy, czy dyskusji. Dla dobra przyszłych pokoleń musimy iść w stronę ochrony środowiska i odpowiedzialnego wykorzystania zasobów. W Henklu działamy wielotorowo. 

Chcemy, by wszystkie nasze opakowania nadawały się do przetworzenia i były w coraz większym stopniu produkowane z udziałem plastiku pochodzącego z recyklingu. Czasem wręcz idziemy trochę pod prąd, decydując się na opakowanie, które pod kątem estetyki nie jest najlepsze, ale za to jest lepsze dla środowiska.  Przykładem mogą być nasze butelki płynów do prania marki Persil. Z transparentnych butelek przeszliśmy na białe, ponieważ takie łatwiej poddać recyklingowi, a my stawiamy na rozwiązania bardziej zrównoważone środowiskowo. I wierzymy głęboko, że konsumenci to docenią. Optymalizujemy środowiskowo także nasze procesy produkcji. Chcemy, żeby nasze fabryki do 2030 roku były neutralne klimatycznie i ten cel krok za krokiem realizujemy, także w naszej raciborskiej fabryce. 

Ochrona zasobów naturalnych i środowiska to wspólna odpowiedzialność nas wszystkich. Swoją rolę do odegrania mają także konsumenci, wybierając odpowiedzialne produkty, zmywając w niższych temperaturach, właściwie dozując, segregując odpady. Jako producent dokładamy starań, aby konsumentów edukować i uświadamiać. 

W szkołach, wraz z Fundacją Nasza Ziemia, prowadzimy program „Lekcja Nieśmiecenia”, przygotowujemy materiały edukacyjne dla nauczycieli, wyposażamy szkoły w pojemniki do segregacji śmieci. Mamy też program Ambasadorów Zrównoważonego Rozwoju, w którym odpowiednio przygotowani pracownicy Henkla – wolontariusze prowadzą zajęcia w szkołach na rzecz odpowiedzialnej konsumpcji i uczą ekologicznych zachowań.

Ciągle jesteśmy na początku 2024, kiedy zastanawiamy się, jaki on będzie i co będzie kluczowe dla rozwoju biznesu. Na jakie czynniki Pani by wskazała?

Od lipca 2023 widzimy, że tempo wzrostu wynagrodzeń przewyższa tempo wzrostu cen koszyka FMCG, co jest dobrym prognostykiem odnośnie siły nabywczej konsumentów i daje szanse na wzrosty wolumenów w kategoriach dotychczas spadających. Niemniej otoczenie biznesowe pozostaje bardzo konkurencyjne. W naszej strategii będziemy stawiać na opatentowane nowości, budowanie więzi emocjonalnej z konsumentem i działania pro środowiskowe. Pozostaje mieć nadzieję, że nie pojawią się kolejne, niezależne od nas czynniki, które osłabią koniunkturę gospodarczą. Życzyłabym sobie, abyśmy wszyscy mogli pracować w zdrowych, stabilnych warunkach. 

 

***

Aleksandra Gawlas-Wilińska związana jest z firmą Henkel od 2012 roku. Karierę w Henklu rozpoczynała od stanowiska brand managera w dziale Laundry & Home Care (środki do prania i czystości) w polskich strukturach firmy. Następnie w latach 2014-2016 pracowała w globalnej centrali firmy Henkel w Düsseldorfie, w dziale Marketingu Międzynarodowego. Jako international marketing manager odpowiadała za globalny rozwój kategorii płynów do płukania, zarządzała także planem innowacji produktowych na wybranych rynkach krajowych, między innymi w USA, Meksyku, Europie, Dubaju, Iranie i Korei. 

Po powrocie do Polski przez kolejne dwa lata zdobywała doświadczenie w dziale sprzedaży, współpracując z kluczowymi klientami. Od 2019 roku pełniła funkcję dyrektora marketingu Laundry & Home Care, a w 2021 roku stanęła na czele nowo utworzonego w polskim oddziale Henkla działu – Digital & E-commerce w sektorze biznesowym Laundry & Home Care. 

We wrześniu 2023 r. jako dyrektor marketingu przejęła pełną odpowiedzialność za całe portfolio marek kosmetycznych i detergentów w dziale Henkel Consumer Brands, utworzonym z połączenia działów Beauty Care oraz Laundry & Home Care. 

Jest absolwentką Szkoły Głównej Handlowej, ukończyła studia magisterskie na kierunkach Zarządzanie i Marketing oraz Finanse i Bankowość, a także studia podyplomowe z Digital Marketingu. Jest również absolwentką międzynarodowego programu magisterskiego CEMS Master’s in International Management. Od 2012 r. wykłada w Szkole Głównej Handlowej na studiach podyplomowych. W 2021 r. została członkinią Rady Programowej XXII Kongresu Badaczy Rynku i Opinii, a w 2022 członkinią jury nagród Effie. Od 2023 wiceprezeska Polskiej Organizacji Reklamodawców. Prywatnie jest mężatką i mamą Oliwii i Olka. Pasjonatka joggingu, jogi i dalekich podróży.

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
29.09.2026 11:25
Katarzyna Włodarczyk, IQNails: Marki „no name” mocno zaburzają politykę cenową i utrudniają uczciwą konkurencję
”Myślę, że firmy z branży nail beauty powinny przygotować się przede wszystkim na coraz większe rozdrobnienie rynku i rozwój mniejszych, wyspecjalizowanych marek.”Katarzyna Włodarczyk - archiwum prywatne

Rynek nail beauty szybko się zmienia – wraz z trendami dotyczącymi estetyki manicure rosną wymagania wobec producentów w zakresie bezpieczeństwa, jakości, regulacji i odpowiedzialności środowiskowej. Zdaniem Katarzyny Włodarczyk, CEO w IQNails, firmy muszą jednocześnie odróżniać krótkotrwałe mody od trwałych zmian i szukać przewagi poza ceną. W rozmowie mówi o wpływie PPWR na produkcję i opakowania, rosnącej roli specjalizacji oraz marek osobistych stylistek, presji cenowej i perspektywach rozwoju wyspecjalizowanych marek nail beauty.

Które zmiany zachodzące dziś w branży beauty uważa Pani za przełomowe, a które są tylko krótkotrwałymi trendami? Jak IQNails odróżnia jedno od drugiego, podejmując decyzje produktowe i inwestycyjne?

Oczywiście mamy do czynienia z krótkotrwałymi trendami, które pojawiają się i znikają. Raz modny jest krótki manicure, za chwilę wracamy do długich paznokci. Czasami obserwujemy trend na naturalność i powrót do korzeni, a chwilę później króluje bling-bling, efekt kociego oka czy kwiatowe zdobienia. To są trendy, które naturalnie się zmieniają.

Są jednak również tak zwane „twarde trendy” - takie, które pozostają z nami na lata. Doskonałym przykładem jest french. To ponadczasowa stylizacja, która potrafi przetrwać wszystkie krótsze i dłuższe mody.

W IQNails doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jak szybko zmieniają się trendy, dlatego świadomie podjęłam decyzję o rozbudowywaniu kategorii związanej z frenchem. Uważam, że jest to obszar, który ma ogromny potencjał, ponieważ french jest stylizacją ponadczasową, a jednocześnie można go nieustannie reinterpretować i tworzyć jego nowe odsłony. To właśnie ten kierunek będziemy w IQNails mocno rozwijać.

Natomiast bardzo mocnym trendem, który nie tylko jest obecny, ale będzie się wręcz utrwalał, jest budowanie marki osobistej w Internecie i szukanie własnej niszy.

image

Plastikowe cyrkonie wracają. Viralowy trend na whimsy napędza sprzedaż, ale rodzi pytania o odpady

Stylistki coraz częściej specjalizują się w konkretnej dziedzinie — mogą być ekspertkami od frezowania, tworzenia pięknych zdjęć, montowania rolek, manicure hybrydowego czy konkretnego kształtu paznokci, na przykład migdała albo kwadratu. Ta specjalizacja daje ogromną przewagę, ponieważ pozwala wyróżnić się na rynku, zbudować własną społeczność i pozycję eksperta.

A to otwiera kolejne możliwości — między innymi prowadzenie szkoleń, współpracę z markami i budowanie własnego biznesu osobistego. W efekcie stylistka może stworzyć coś znacznie trwalszego niż chwilowy trend – własną markę, rozpoznawalność i pozycję specjalistki w swojej dziedzinie.

PPWR zmienia podejście całej branży do opakowań. Jak nowe wymagania dotyczące projektowania, materiałów, recyklingu i ograniczania ilości opakowań wpłyną na biznes IQNails – i czy w tej kategorii regulacje mogą wymusić zmianę modelu produktu?

Rozporządzenie PPWR opiera się na kilku kluczowych filarach, takich jak ograniczanie pustej przestrzeni w opakowaniach, rzetelne oznakowanie i informowanie konsumentów, bezpieczeństwo chemiczne oraz zwiększanie udziału recyklatu w materiałach opakowaniowych. Jednym z pierwszych obowiązków producentów jest zapewnienie zgodności opakowań z określonymi w PPWR limitami zawartości metali ciężkich — poniżej 100 mg/kg.

Nowe regulacje niewątpliwie przyspieszają ekologiczną transformację całej branży, dlatego już teraz przygotowujemy się do kolejnych wymogów. Duże znaczenie ma dla nas współpraca z polskimi dostawcami. Są to relacje długofalowe, oparte na stałej komunikacji i wspólnym wypracowywaniu rozwiązań, dzięki czemu możemy sprawnie reagować na zmieniające się wymagania dotyczące materiałów i opakowań. Jednocześnie skracamy łańcuchy dostaw i mamy większą kontrolę nad wykorzystywanymi rozwiązaniami.

Już dziś nasze opakowania są niewielkie i kompaktowe, co pozwala ograniczać ilość wykorzystywanych surowców, a jednocześnie efektywniej wykorzystywać przestrzeń transportową. PPWR stawia jednak przed producentami kolejne wyzwania. Niewykluczone, że w najbliższych latach konieczne będzie zrewidowanie części pudełek czy kartoników również pod kątem ich wielkości i konstrukcji.

image

Summerween wkracza do beauty. Halloween zaczyna się już w środku lata

Jednym z najważniejszych obszarów, nad którymi jako producent będziemy pracować, będzie także spełnienie wymagań dotyczących recyklowalności opakowań oraz tam, gdzie ma to zastosowanie, określonego udziału tworzyw pochodzących z recyklingu. Szczególnie istotna będzie tutaj perspektywa 2030 roku i kolejnych etapów wdrażania wymogów PPWR.

Nie traktujemy jednak tych zmian wyłącznie jako obowiązku regulacyjnego. To dla nas impuls do dalszego doskonalenia opakowań i procesów oraz szansa na budowanie przewagi konkurencyjnej na podstawie odpowiedzialnej i świadomej produkcji.

Koszty zgodności z regulacjami rosną, podobnie jak wymagania dotyczące dokumentacji i bezpieczeństwa produktów. Gdzie przebiega dziś granica między koniecznym kosztem regulacyjnym a inwestycją, która może dać firmie przewagę konkurencyjną?

W przypadku IQNails granica między koniecznym kosztem regulacyjnym a inwestycją budującą przewagę konkurencyjną pojawia się w momencie, kiedy przestajemy pytać wyłącznie: „co musimy zrobić?”, a zaczynamy zastanawiać się: „co możemy zrobić lepiej?”.

Oczywiście jako producent musimy zapewnić bezpieczeństwo produktów, odpowiednią dokumentację, identyfikowalność, prawidłowe oznaczenia i kontrolę procesów. To jest podstawa i nie traktuję tego jako przewagi konkurencyjnej, tylko jako odpowiedzialność producenta.

Przewaga zaczyna się poziom wyżej. To bardziej rygorystyczna kontrola jakości, dodatkowe badania, monitorowanie kolejnych partii, dokumentowanie parametrów technicznych czy szybkie reagowanie na zmieniające się wymagania. W przypadku frezów ma to szczególne znaczenie, ponieważ profesjonalistka powinna wiedzieć nie tylko, jak wygląda produkt, ale również, z czego został wykonany, skąd pochodzi i jaką jakość utrzymuje.

image

Czy salony kosmetyczne są skazane na rywalizację cenową i dumping? (cz.1)

Dlatego nie chcemy komunikować klientkom wyłącznie tego, że spełniamy wymagania prawa — to powinno być oczywiste. Chcemy, żeby wiedziały, że IQNails kontroluje jakość produktu znacznie wcześniej, zanim trafi on do ich rąk. I właśnie wtedy koszt związany z jakością i regulacjami zaczyna być realną inwestycją w markę.

Rynek produktów do stylizacji paznokci jest coraz bardziej nasycony. Czy w najbliższych latach o przewadze będzie decydować przede wszystkim innowacja produktowa, marka, cena, bezpieczeństwo składu czy może doświadczenie profesjonalistki pracującej z produktem?

Patrząc na IQNails, jestem producentem i oczywiście mogłabym skupić się wyłącznie na produkcji i sprzedaży produktów. Ale świadomie robię znacznie więcej. Tworzę metody pracy, personalizowane produkty wspólnie ze stylistkami i podologami, a także autorskie wydarzenia związane z frezowaniem.

Podczas tych wydarzeń stylistki nie są tylko uczestniczkami. Występują w roli prelegentek, dzielą się swoją wiedzą, uczą się od siebie, rozwijają swoje marki osobiste i przede wszystkim budują pewność siebie w działaniu.

Uważam, że właśnie tak powinna działać marka, która chce przetrwać wojnę cenową. Nie może konkurować wyłącznie ceną, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto zaoferuje produkt taniej. Trzeba zbudować wokół produktu wartość, społeczność, doświadczenie i relację z odbiorcą.

Wtedy marka przestaje być tylko producentem czy sprzedawcą produktu, a staje się częścią świata swoich klientów. I właśnie w tym kierunku chcę rozwijać IQNails.

Jak zmieni się rola profesjonalnych stylistek paznokci w ciągu najbliższych 3–5 lat? Czy będą one przede wszystkim użytkowniczkami produktów, czy coraz częściej również ekspertkami, które współtworzą trendy i wpływają na decyzje zakupowe konsumentek?

Myślę, że w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat rola stylistki będzie zdecydowanie ewoluować. Przede wszystkim będzie to coraz bardziej świadoma konsumentka i ekspertka – będzie umiała świadomie wybierać produkty oraz z większą pewnością dobierać odpowiednią i bezpieczną stylizację do potrzeb klientki.

image

Jak wygląda biznes urodowy bez różowych okularów? Realia rynku usług kosmetycznych w Polsce

Jednocześnie stylistki będą coraz mocniej rozwijać się jako przedsiębiorczynie. Będą nie tylko wykonywać piękne stylizacje, ale również świadomie zarządzać swoim gabinetem, finansami, marketingiem i własną marką osobistą. To właśnie budowanie eksperckiej pozycji będzie miało coraz większe znaczenie.

Widzę też bardzo duży potencjał w tym, aby stylistka podczas wizyty nie kończyła swojej roli w momencie wykonania usługi. Powinna być również doradczynią klientki w zakresie pielęgnacji dłoni i paznokci oraz utrzymania stylizacji w dobrej kondycji pomiędzy wizytami.

Rekomendowanie odpowiednich produktów do pielęgnacji dłoni, skórek czy całej stylizacji może stać się naturalną częścią profesjonalnej usługi. Klientka wychodzi wtedy z gabinetu nie tylko z pięknymi paznokciami, ale również z wiedzą, jak o nie prawidłowo dbać w domu.

Dlatego uważam, że przyszłość należy do stylistek, które połączą trzy kompetencje: doskonały warsztat, świadome podejście do produktów i bezpieczeństwa oraz umiejętność prowadzenia własnego biznesu i budowania marki osobistej.

W branży kosmetycznej coraz większe znaczenie mają kwestie bezpieczeństwa składników i ograniczeń prawnych dotyczących konkretnych substancji. Czy spodziewacie się, że regulacje będą w przyszłości silniej wpływać na tempo wprowadzania nowych produktów niż same trendy konsumenckie?

Jako producent od początku stawiamy na bardzo wysokie standardy jakości, odpowiadające jakości medycznej, dlatego zmieniających się regulacji nie traktujemy jako zagrożenia. Bezpieczeństwo użytkownika zawsze było dla nas jednym z podstawowych elementów odpowiedzialnej produkcji.

Kluczową rolę odgrywają tutaj regularna kontrola procesów oraz audyty, które pozwalają nam weryfikować zgodność produkcji z przyjętymi standardami i wymaganiami jakościowymi. Nie czekamy więc na pojawienie się kolejnych regulacji, żeby podnosić standardy — jest to integralna część naszego sposobu działania.

W wielu obszarach spełnialiśmy określone standardy jeszcze zanim stały się obowiązkiem prawnym. Dzięki temu możemy utrzymywać stabilny proces produkcyjny i sprawnie odpowiadać zarówno na zmiany regulacyjne, jak i zmieniające się potrzeby profesjonalistów oraz całego rynku.

Konsumentki coraz częściej oczekują jednocześnie trwałości, bezpieczeństwa, szybkości wykonania stylizacji i bardziej świadomego podejścia do środowiska. Które z tych oczekiwań najtrudniej będzie pogodzić biznesowo i technologicznie?

Nie powiedziałabym, że któreś z tych oczekiwań jest nam szczególnie trudno ze sobą pogodzić, ponieważ w IQNails od początku budujemy markę właśnie na podstawie ich połączenia. Jako producent frezów oczywiście stawiamy przede wszystkim na jakość i bezpieczeństwo naszych produktów, ale równie ważne jest dla nas to, co dzieje się wokół samego produktu.

image

Jak salony kosmetyczne mogą przygotować się na nadchodzące Halloween?

Dlatego bardzo mocno stawiamy na profesjonalną komunikację i edukację, którą tworzymy wspólnie z ekspertkami i profesjonalistkami z branży paznokciowej. Zależy nam na tym, aby stylistka nie tylko otrzymała dobre narzędzie, ale również wiedziała, jak świadomie, bezpiecznie i efektywnie z niego korzystać. To właśnie wiedza pozwala połączyć bezpieczeństwo z szybkością i komfortem pracy.

Jednym z przykładów takiego podejścia jest Frezomania — nasz autorski cykl wydarzeń, podczas którego stylistki zdobywają praktyczną wiedzę, wymieniają się doświadczeniami i rozwijają swoje kompetencje. Produkt staje się więc punktem wyjścia do czegoś znacznie większego — edukacji i budowania profesjonalnej społeczności.

Dlatego nie traktuję trwałości, bezpieczeństwa, szybkości pracy czy coraz bardziej świadomego podejścia do prowadzenia biznesu jako elementów, spośród których trzeba wybierać. Dla nas wyzwaniem nie jest ich pogodzenie, ponieważ robimy to od początku istnienia IQNails. Wyzwaniem jest raczej konsekwentne podnoszenie poprzeczki wraz z rozwojem technologii, rynku i oczekiwań profesjonalistek.

Czy obserwujecie zmianę w podejściu do estetyki manicure – od bardzo wyrazistych, skomplikowanych stylizacji w stronę minimalizmu, naturalności i „quiet beauty”? Jeśli tak, jak taka zmiana wpływa na rozwój portfolio IQNails?

Oczywiście trendy będą się zmieniać i minimalizm, naturalność czy bardziej wyraziste stylizacje będą pojawiać się naprzemiennie. I dobrze – rynek potrzebuje zmian, bo nasze klientki również potrzebują nowości, innowacji i powodów, żeby odkrywać coś nowego.

Ale jestem w tej branży już ponad 20 lat, sama od ponad dwóch dekad mam regularnie wykonywane paznokcie i z tej perspektywy mogę powiedzieć jedno: to, co jest ponadczasowe, po prostu zostaje.

To trochę tak jak z dobrą marynarką, białą koszulą czy małą czarną. Możemy zmieniać dodatki, fasony i sposób noszenia, ale pewne rzeczy nigdy nie wychodzą z mody.

image

Boom na salony kosmetyczne. W pół roku przybyło sześć tysięcy firm

Właśnie w ten sposób chcę budować IQNails. Naszą podstawą są oczywiście frezy, ale bardzo mocno rozwijamy również kategorię stylizacji w stylu francuskim – zresztą ten kierunek w dużej mierze wywodzi się ode mnie. Dlatego w naszej ofercie pojawiły się lakiery hybrydowe, bazy, żele i topy, które pozwalają stworzyć idealną stylizację french. I właśnie w tym kierunku będziemy się dalej rozwijać.

Dlaczego? Bo wierzę, że specjalizacja ma ogromną wartość. Kiedy marka jest od wszystkiego, często trudno jej być naprawdę ekspertem w czymkolwiek. Dobra specjalizacja i dobrze wybrana nisza pozwalają budować eksperckość, wiarygodność i zaufanie.

A kiedy naprawdę znasz się na tym, co robisz, stajesz się dla klienta niezawodny. I właśnie na tym chcę budować przyszłość IQNails – nie na podążaniu za każdą chwilową modą, ale na byciu ekspertem w obszarach, które mają ponadczasową wartość.

Co w perspektywie najbliższych kilku lat może być dla producentów i dystrybutorów produktów do stylizacji paznokci większym wyzwaniem: rosnące wymagania regulacyjne, presja cenowa, zmieniające się trendy czy konkurencja ze strony marek działających bezpośrednio w modelu online?

Producenci niekoniecznie bardzo obawiają się zmian w regulacjach, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że przepisy co jakiś czas się zmieniają. Dobrze przygotowana firma powinna być na takie zmiany gotowa i potrafić się do nich dostosować.

Znacznie większym wyzwaniem jest dla mnie presja cenowa, ponieważ bezpośrednio wpływa ona na możliwość utrzymania zdrowej marży, a tym samym na funkcjonowanie całego przedsiębiorstwa. Na rynku pojawiają się również marki pochodzące z nieznanych źródeł, tak zwane „no name”, które często mocno zaburzają politykę cenową i utrudniają uczciwą konkurencję.

Trzeba też pamiętać, że prowadzenie produkcji w Polsce nie jest łatwym zadaniem. Utrzymanie produkcji, odpowiednich standardów, całego zaplecza oraz wyszkolenie specjalistów wymaga czasu, inwestycji i konsekwencji. To zupełnie inna odpowiedzialność niż samo sprowadzenie gotowego produktu i wprowadzenie go do sprzedaży.

Natomiast wierzę, że jeżeli marka ma jasno określoną wizję, misję i cele oraz konsekwentnie i skrupulatnie je realizuje, zmiany rynkowe nie powinny być powodem do obaw. Mogą być wyzwaniem, ale jednocześnie są częścią prowadzenia biznesu.

Dla mnie najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, po co marka istnieje, dokąd zmierza i jakie wartości chce reprezentować. Wtedy nawet w zmieniających się warunkach rynkowych można podejmować decyzje świadomie i długoterminowo.

Gdyby miała Pani wskazać jedną rzecz, na którą firmy z branży nail beauty powinny przygotować się już dziś, choć jej konsekwencje będą w pełni widoczne dopiero za 3–5 lat – co by to było i dlaczego? 

Myślę, że firmy z branży nail beauty powinny przygotować się przede wszystkim na coraz większe rozdrobnienie rynku i rozwój mniejszych, wyspecjalizowanych marek. Już dziś widzimy, jak dużą wartość ma znalezienie własnej niszy, a w perspektywie kolejnych lat ten kierunek będzie moim zdaniem jeszcze mocniejszy.

Nie każda marka musi jednak posiadać własny zakład produkcyjny, żeby rozwijać autorskie produkty. Dlatego jako producent jesteśmy bardzo otwarci na produkcję kontraktową, rozwiązania OEM i private label, personalizację produktów oraz technologiczne wsparcie marek, które chcą stworzyć własną linię. Widzę w tym ogromny potencjał — szczególnie dla mniejszych, eksperckich marek budowanych przez osoby, które bardzo dobrze znają swoją społeczność i jej potrzeby.

image

Producent hybryd do paznokci wykorzystał grafen i trafił w dziesiątkę. Teraz zdobywa rynek sprzętów dla salonów

Jednocześnie musimy być przygotowani na coraz silniejszą konkurencję ze Wschodu, która bardzo dynamicznie się rozwija. Sama cena będzie więc coraz trudniejszym obszarem konkurowania. Dlatego przewagi trzeba szukać gdzie indziej — w jakości, specjalizacji, wiedzy technologicznej, elastyczności produkcji i możliwości tworzenia produktów dopasowanych do konkretnych potrzeb profesjonalistów.

W naszym przypadku ogromną przewagą jest to, że jesteśmy producentem i korzystamy z ponad 20-letniego doświadczenia technologicznego wywodzącego się z produkcji wierteł stomatologicznych. Standardy jakości charakterystyczne dla tego obszaru przenosimy również do produkcji frezów dla branży beauty. To daje nam zaplecze, którego nie da się zbudować z dnia na dzień.

Dlatego uważam, że za 3-5 lat nie wygrają firmy, które będą próbowały być wszystkim dla wszystkich. Rynek będzie coraz bardziej wyspecjalizowany, a rolą dobrego producenta będzie nie tylko dostarczenie produktu, ale również technologii, wiedzy i możliwości stworzenia rozwiązania odpowiadającego konkretnej niszy. I właśnie na taki rozwój rynku chcemy być otwarci.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
22.09.2026 17:28
Iwona Towalska, Unilever: Rola sieci będzie się zwiększać. Wygra nie jeden kanał, lecz najlepiej połączony ekosystem
Iwona Towlska, Head of Customer Strategy Planing Personal Care Unilevermat.prasowe

Wbrew tezie o eliminacji pośredników, rola sieci będzie się zwiększać z uwagi na konsolidację rynku oraz rosnącą dojrzałość modeli omnichannel. W Polsce już dziś mamy sieci, które świetnie łączą sklep fizyczny, aplikację, program lojalnościowy i retail media. Dla dostawców oznacza to przejście od tradycyjnych negocjacji handlowych do partnerstwa opartego na wspólnym celu i danych — mówi Iwona Towalska, Head of Customer Strategy Planning & NRM, Personal Care, Unilever Polska, panelistka tegorocznego Forum Branży Kosmetycznej 2026.

Jak wygląda obecnie i jak się zmienia istotność/waga poszczególnych kanałów dystrybucji w strategiach dostawców takich jak Unilever? Gdzie dzisiaj firmy szukają sprzedaży? 

Istotność kanałów wciąż mierzymy udziałami wartościowymi i wolumenowymi, ale środek ciężkości przesuwa się z pytania „gdzie sprzedajemy?" na „gdzie i jak konsument podejmuje decyzję?". Obserwujemy wyraźną polaryzację formatów – z jednej strony dyskonty i convenience, z drugiej wyspecjalizowane drogerie, stawiające na doświadczenie zakupowe. Jednocześnie rośnie znaczenie e-commerce i q-commerce jako kanałów uzupełniających, a retail media stają się nową warstwą komunikacji w momencie podejmowania decyzji zakupowej. To zmiana, która już się dzieje.

Jak zmienia się rynek i konsument, a także jakie czynniki najmocniej determinują tę zmianę? 

Fundamentem, który trzeba zrozumieć, zanim zaczniemy projektować kanały dotarcia, są makrosiły zmieniające sposób, w jaki żyjemy i kupujemy. To po pierwsze wellbeing, czyli rosnące znaczenie holistycznego podejścia do zdrowia i postrzegania kosmetyku jako elementu rytuału. Po drugie — zmieniający się styl życia, związany m.in. ze starzeniem się społeczeństwa, urbanizacją, presją kosztową, czy  tym, że więcej czasu spędzamy w domu. Niezwykle istotne są też cyfryzacja, podejście technology-first, napędzające hiperwygodę, wykorzystanie danych i personalizację, a także kryzys środowiskowy, który zwiększa presję na działanie, a jednocześnie wzmacnia sceptycyzm wobec claimów. To właśnie umiejętność adaptacji do tych sił będzie wyznaczać kierunki wzrostu i wskazywać, gdzie szukać punktów styku z konsumentem.

Czy już nie mówimy o kanałach, a raczej ekosystemach? 

Nie mówimy już tylko o kanałach sprzedaży, ale o całych ekosystemach, w których wspólnie z retailerami tworzymy doświadczenie konsumenta. W Personal Care lojalność buduje się nie tylko promocją. Ważne są przede wszystkim trzy rzeczy: spójność doświadczenia, komunikacja dopasowana do sytuacji i potrzeb konsumenta oraz wiarygodność marki. Marka i sieć handlowa pełnią różne, uzupełniające się role.

image

Forum Branży Kosmetycznej 2026. Spotkajmy się tam, gdzie powstaje przyszłość rynku beauty

Dla kupującego mniej istotne jest, czy dodatkowa korzyść pochodzi od producenta, czy od sieci. Liczy się to, czy całe doświadczenie odpowiada na jego potrzeby. Dlatego lojalność wobec marki i miejsca zakupu powstaje wspólnie, a nie należy wyłącznie do jednej strony.

Czy w perspektywie kilku lat rola pośredników (między marką a klientem) jakimi są sieci detaliczne, zostanie zminimalizowana/ ograniczona? Co je zastąpi? 

Wbrew tezie o eliminacji pośredników, rola sieci będzie się zwiększać z uwagi na konsolidację rynku oraz rosnącą dojrzałość modeli omnichannel. W Polsce już dziś  mamy sieci, które świetnie łączą sklep fizyczny, aplikację, program lojalnościowy i retail media. Dla dostawców oznacza to przejście od tradycyjnych negocjacji handlowych do partnerstwa opartego na wspólnym celu i danych.

Jakie formaty, koncepty, kanały będą zwycięzcami w obszarze kosmetycznym w ciągu kolejnych 5-10 lat?

Przejście „od kanałów do ekosystemów" to zmiana, która dopiero się kształtuje – jej kierunek jest wyraźny, jednak bez sztywnego punktu końcowego – dlatego wymaga działania krok po kroku. Warto nią zarządzać poprzez budowanie świadomości i zrozumienia, współtworzenie (co-design) z retailerami, rytm częstych, przyrostowych pilotaży i skalowanie success stories, a także adresowanie obaw, wynikających z krótkoterminowych celów i przywiązania do dotychczasowych modeli poprzez jasny plan i dane. Skorzysta na tym nie ten, kto ma najlepszy pomysł, lecz ten, kto skutecznie przeprowadzi przez zmianę ludzi – zarówno we własnej organizacji, jak i po stronie partnerów. 

Tradycyjne drogerie (jak Rossmann czy Hebe) stają się gigantami technologicznymi, dynamicznie rozwijając własne platformy reklamowe (Retail Media Networks). Jak pogodzić obecność i ekspansję marek w kanałach tj. własny e-commerce czy TikTok Shop, z budowaniem relacji z kluczowymi partnerami handlowymi offline? Czy te kanały ze sobą konkurują, czy udało Wam się wypracować model synergii, w którym nowości cyfrowe napędzają ruch w tradycyjnych drogeriach?

Te kanały konkurują ze sobą tylko wtedy, gdy zarządza się nimi w silosach. Punktem wyjścia zawsze jest konsument, nie kanał. Każdy kanał odpowiada na inną misję zakupową i odgrywa inną rolę w ekosystemie nabywcy, dlatego kluczowa jest synergia, a nie rywalizacja – czyli odpowiadanie na różne potrzeby poprzez odpowiednio dobrany asortyment, obsługę i doświadczenie.

Kiedy spojrzymy na to z perspektywy konsumenta, okazuje się, że kanały wcale nie konkurują o to samo. Do drogerii klient idzie po odkrywanie, testowanie i doświadczenie, do dyskontu po wygodę, z e-commerce korzysta ze względu na pełną ofertę i wiedzę opartą na danych, a w social commerce szuka inspiracji i nowości. Ta sama osoba korzysta ze wszystkich tych kanałów, tylko w różnych momentach i z różną intencją.

image

Drogeria Roku 2026. Twój gust ma głos! Wybierz najlepszą drogerię, perfumerię, koncept i strefę beauty w sieciach handlowych.

W tej układance kanały cyfrowe nie zabierają ruchu drogeriom, przeciwnie – mogą go napędzać. TikTok Shop czy własny e-commerce budują popyt, który konsument bardzo często realizuje tam, gdzie może produktu dotknąć, przetestować go i poczuć, czyli w kanale offline. Równolegle same sieci stają się coraz bardziej zaawansowane technologicznie, rozwijając własne Retail Media Networks. To otwiera nowe źródło wartości, jednak zyskuje ten, kto potrafi połączyć dane, wspólny pomiar i cele komercyjne oraz rozwijać retail media tak, by wzmacniać zaufanie.

I tu dochodzimy do sedna: doświadczenie, możliwość testowania i inspiracja to elementy, których nie da się w pełni zdigitalizować. Dlatego rola sieci nie maleje, lecz rośnie. 

Od lidera oczekuje się dziś prowadzenia organizacji przez nieustanną transformację. Jakich kompetencji będzie wymagać zarządzanie przyszłości? Która kompetencja lidera zdecyduje o tym, kto wygra w erze automatyzacji i pracy zespołów wspieranych przez AI?

Technologię można wdrożyć z dnia na dzień, jednak trwała zmiana zachowań i nawyków wymaga czasu, wsparcia i przestrzeni. Prawdziwą kompetencją przyszłości jest umiejętność prowadzenia organizacji przez nieustanną zmianę. Ze zmianą zawsze ma się do czynienia w kilku obszarach jednocześnie i są to: ludzie, procesy i automatyzacja. 

Wszystko zaczyna się od ludzi. Lider przyszłości jest przede wszystkim agentem zmiany, zaczyna od „dlaczego", buduje zaangażowanie i dba o odporność oraz dobrostan zespołu. Kompetencje, również cyfrowe i związane z AI, powinny być rozwijane w sposób ciągły, a nie jednorazowy.

Procesy są pomostem między strategią a egzekucją. Rolą lidera jest przeprojektowanie sposobu pracy tak, aby nadążał za tempem technologii – poprzez jasny podział ról, jedną wspólną wersję danych i rutyny „insight-to-action". 

Automatyzacja natomiast powinna wspierać człowieka. Technologia ma wzmacniać decyzje i kreatywność, przejmując skalę i powtarzalne zadania, a tym samym uwalniając czas na strategię i odważne decyzje. 

Zyskają liderzy, którzy potraktują transformację nie jako jednorazowy projekt a  jako stały sposób działania.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. październik 2026 00:55