StoryEditor
Wywiady
07.05.2025 10:30

Dr. Susanne von Schmiedeberg: Nauka i intuicja kluczem do sukcesu marki

Dla mnie piękno to kwestia nastawienia - mówi Dr. Susanne von Schmiedeberg / mat.prasowe

Dr. Susanne von Schmiedeberg to jedna z wyjątkowych kobiet, stojących za markami kosmetycznymi. Jej historia dowodzi, że nauka i intuicja niespodziewanie mogą iść w parze, będąc kluczem do sukcesu na skalę międzynarodową.

Jedno zdanie, które najlepiej oddaje filozofię Pani marki?

Dr. Susanne von Schmiedeberg to innowacyjna marka ekspercka, która wykorzystuje moją wiedzę o składnikach i doświadczenie jako dermatologa. Jej celem jest dostarczenie klientom wiedzy na temat tego, jak uzyskać elastyczną, promienną i młodzieńczą skórę oraz zdrowsze życie.

Z sukcesem udało się Pani rozwinąć swoją własną markę beauty. Co było motywacją do jej stworzenia?

Moją absolutną motywacją było i jest: dożyć 120 lat w zdrowiu i pięknie. Zaczęłam o tym myśleć już jako studentka medycyny. Przede wszystkim zadałam sobie pytanie: Czy w ogóle możliwe jest, aby pozostać zdrowym i pięknym przez tak długi czas? Co musisz zrobić, aby to osiągnąć, a raczej czego nie powinieneś robić?

Szybko stało się jasne, że nadmiar cukru w naszej codziennej diecie to kluczowy czynnik, który nie tylko skraca nasze życie, ale także znacząco wpływa na jakość naszego zdrowia w czasie, który spędzamy na tej planecie. Następnie zadałam sobie pytanie: Co konkretnie cukier robi ze skórą? Było bardzo mało badań naukowych na ten temat. Ale nie poddałam się. Podsumowując, cukier jest jedną z głównych przyczyn starzenia się skóry, obok światła UV! Choć wszyscy wiemy, że cukier jest niezdrowy, jego ilość w naszej diecie jest dziś większa niż kiedykolwiek wcześniej. Cukier jest bardzo reaktywną substancją, która natychmiast wiąże się z włóknami kolagenowymi naszej skóry, niszcząc je trwale i nieodwracalnie. Wtedy właśnie pojawiła się moja motywacja: nie chciałam tego ani dla moich pacjentów, ani dla siebie! Dlatego opracowałam składnik aktywny – L-karnozynę – która znalazła się w mojej gamie produktów do pielęgnacji skóry.

L-karnozyna może zapobiegać sacharyfikacji (scukrzaniu) włókien kolagenowych, a tym samym spowalniać proces starzenia się naszej skóry. Zostało to udowodnione w badaniach. L-karnozyna może skutecznie oddziaływać na skórę, gdyż specjalna kapsułka liposomowa dostarcza składnik aktywny tam, gdzie jest on potrzebny.

Jest to jedyna linia kosmetyków do pielęgnacji skóry na rynku, która zawiera tę unikalną koncepcję składników aktywnych. Odniosła wielki sukces, ponieważ użytkownicy moich produktów wyraźnie dostrzegają ich działanie, a jednocześnie przekonują się, jak łatwo można zadbać o zdrowie ciała i umysłu. Mniej cukru może zapewnić o wiele zdrowsze życie i znacznie piękniejszą skórę. Zdrowie i piękno mogą być takie proste. To przesłanie jest moją motywacją.

Co pozwoliło Pani dotrzeć do miejsca, w którym Pani jest dzisiaj? Jaką drogę zawodową Pani przeszła?

Myślę, że to, kim dzisiaj jestem i gdzie jestem, to wypadkowa wielu rzeczy. Oprócz tego, że bardzo chciałam zostać lekarzem, nie planowałam niczego w życiu. Wszystko po prostu jakoś się ułożyło, jak elementy układanki, które pasują do siebie. Jestem bardzo szczęśliwa, że zostałam lekarzem. Bardzo kocham swoją pracę dermatologa i nie wyobrażam sobie lepszej drogi zawodowej. Każdego dnia czuję się jak dziecko, kiedy idę do mojego gabinetu – sprawia mi to ogromną radość.

Wtedy nigdy bym nie pomyślała, że będę miała troje dzieci. A teraz mogę śmiało powiedzieć, że to najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam. Jestem ogromnie wdzięczna za tę trójkę. Są po prostu niesamowici. A do tego wszystkiego jeszcze dwa biznesy! Nigdy nie sądziłam, że będę założycielką własnej marki produktów do pielęgnacji skóry obok prowadzonej praktyki dermatologicznej. To wspaniałe połączenie – móc wykorzystać całą swoją wiedzę jako dermatolog w każdym produkcie autorskiej marki. Prawdziwe spełnienie marzeń!

Oczywiście nie zapominając o moim mężu! Od 27 lat tworzymy tę całą wyjątkową historię razem – to najlepsze, co mogło mi się przydarzyć. Wszystkie pozytywne doświadczenia z różnych dziedzin życia, a szczególnie lekcje, które wyniosłam z błędów popełnionych jako matka, bizneswoman, lekarka i żona, ukształtowały mnie na osobę, którą jestem dzisiaj. Jestem z tego dumna!

Jakie były największe trudności, wyzwania, jakie napotkała Pani na swojej drodze zawodowej/w procesie tworzenia i prowadzenia marki własnej?

Mogę odpowiedzieć na to pytanie bardzo krótko: pokochałam każdy błąd, który do tej pory popełniłam! Bo to właśnie dzięki nim nauczyłam się najwięcej. Zazwyczaj nie popełniamy tego samego błędu dwa razy — każdy z nich zostawia ślad, który nas kształtuje i sprawia, że stajemy się lepsi. Błędy są trudne, czasem bolesne, ale to one pokazują nam, gdzie jeszcze możemy się rozwijać.

Oczywiście – byłoby pięknie, gdyby na tym się kończyło. Ale życie nieustannie rzuca nam pod nogi nowe przeszkody. Zawsze znajdzie się nowy błąd do popełnienia, nowa trudność, która pojawia się znienacka. I tak, czasem naprawdę mam tego dość. Czasem tracę wiarę, czuję się przytłoczona, daleka od jakiegokolwiek „ideału”. A mimo to – kocham ten proces. Kocham tę drogę. To właśnie nieustanne wyzwania są moim napędem. One sprawiają, że wciąż idę dalej. Bo bez nich nie ma rozwoju – ani osobistego, ani zawodowego, ani tego związanego z budowaniem własnej marki.

Jaki był Pani przełomowy moment w biznesie?

Moja przeprowadzka do Szwajcarii! Prawie 8 lat temu, po 17 latach w Niemczech, gdzie prowadziłam dużą i rozpoznawalną praktykę, poczułam, że nadszedł czas na zmianę. Jako rodzina i jako przedsiębiorcy chcieliśmy spróbować czegoś nowego, raz jeszcze rzucić sobie wyzwanie i otworzyć nowy rozdział w naszym życiu.

W tamtym czasie czułam się bardzo niepewnie, bo do tej pory moje życie było przecież absolutnie wspaniałe – miałam wszystko, czego potrzeba, by być szczęśliwą. Czułam się, jakbym była otulona ciepłym, przytulnym kocem. Czułam się bezpiecznie. A mimo to zdecydowaliśmy się na ten krok. I będę szczera: było naprawdę ciężko! Nagle zniknęła strefa komfortu. Nie było już blisko rodziny, mamy, która mogłaby pomóc przy dzieciach. Nie było przyjaciół, z którymi można się spotkać spontanicznie. Wszystko, co było znane i bezpieczne, zniknęło – a to, co nowe, wydawało się obce, dziwne i zupełnie nieoswojone.

Zobacz też: Dr Irena Eris: Bądź cierpliwa i nie bój się ryzykować

Rozpoczęcie nowej praktyki od zera, a potem stworzenie własnej marki kosmetycznej – wszystko to wiązało się z ogromnymi wyzwaniami, z którymi nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Do tego dochodziło wprowadzenie dwójki moich najmłodszych dzieci w zupełnie nowe środowisko, szukanie domu, budowanie nowych relacji, próba odnalezienia codziennego szczęścia w zupełnie innym świecie. To było prawdziwe wyzwanie – emocjonalne, osobiste, zawodowe. Ale jednocześnie coś, co dało mi siłę i nową perspektywę.

Na początku często budziłam się w nowym domu i wtedy przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem – to było przerażające. Każdy element mojego życia był inny niż ten, do którego byłam przyzwyczajona. I właśnie w tym najtrudniejszym momencie, kiedy naprawdę zaczęłam się zastanawiać, czy to była zła decyzja – nastąpił przełom.

To poczucie niepewności obudziło we mnie niespodziewaną energię. Być może właśnie po to, by stworzyć nową stabilność i zbudować poczucie tożsamości na nowo. Ten impuls dał mi ogromnego kopa – zarówno w życiu rodzinnym, jak i zawodowym. Z całych sił chciałam iść naprzód, nie oglądać się za siebie. Zaczęłam wszystko odkrywać na nowo. Rozpoczęłam zupełnie nową przygodę, zyskałam świeżą perspektywę na wiele spraw, nowe codzienne rytuały, inne smaki, inną mentalność, piękne otoczenie i – co najcenniejsze – kilku wspaniałych, nowych przyjaciół.

Co poradziłaby Pani sobie samej sprzed lat?

Bądź bardziej wyluzowana, zatrzymaj się, rozejrzyj się, obserwuj. Ale i tak muszę dziś dać sobie tę radę! Jestem absolutnie niecierpliwa, wolę, żeby wszystko działo się natychmiast. Mój najstarszy syn ostatnio polecił mi książkę... o stoicyzmie! Cóż, chyba nie muszę nic więcej dodawać. Spróbuję...

Jak ładuje pani swoje życiowe i zawodowe baterie?

Mam trójkę dzieci, własną klinikę dermatologiczną i swoją markę kosmetyków! Zawsze muszę pamiętać o tym, by naładować akumulatory. Kreatywność to moje szczególne źródło energii. Problem pojawia się jednak, gdy jestem bardzo zestresowana – wtedy moja kreatywność znika. I to właśnie motywuje mnie do działania, bo wiem, że muszę odnaleźć balans, by znowu poczuć tę twórczą moc.

Godzinami, a nawet dniami krążę wokół sztalugi z płótnem, aż w mojej głowie coś się otwiera i w końcu zaczynam tworzyć. Kiedy zaczynam malować, wiem, że zaczyna się proces ładowania moich baterii. Malowanie to moje ukojenie. Wszystkie dzieła sztuki w moim domu i klinice są mojego autorstwa. Czasami jednak moja rodzina próbuje mnie powstrzymać przed malowaniem kolejnych obrazów, ponieważ zaczyna już powoli brakować miejsca na ścianach.

Inną opcją na naładowanie baterii są ćwiczenia, staram się chodzić na siłownię trzy do czterech razy w tygodniu. Sport jest dla mnie jak rutyna pielęgnacyjna, której potrzebuję, by czuć się lepiej i zadbać o swoje zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Ćwiczenia pomagają również zwiększyć moją energię twórczą. A kiedy moja kreatywność jest na wysokich obrotach, staję się lepszym lekarzem, matką, przyjacielem, żoną i partnerem biznesowym.

Jaka jest Pani definicja piękna?

Dla mnie piękno to kwestia nastawienia. Kiedy nagrywaliśmy pierwszą reklamę telewizyjną mojej marki w 2019 roku, zadano mi właśnie to pytanie. I do dziś wierzę, że piękno jest kształtowane przez nasze osobiste nastawienie! Ponieważ piękno to coś więcej niż tylko nasza zewnętrzna „fasada”. Piękno to osobowość, charyzma, siła, pozytywność, autentyczność, wszystkie te cechy promieniują na zewnątrz z naszego wnętrza i przekładają się na nasze wyjątkowe, unikatowe piękno. I właśnie to chcę przekazać za pomocą mojej marki.

Możemy świadomie wpływać na nasze wewnętrzne nastawienie – na przykład dbając o zdrowie ciała poprzez mądre wybory: dietę o niskiej zawartości cukru, dobry sen i regularną aktywność fizyczną. Chcę inspirować ludzi, by podejmowali właśnie takie mądre decyzje, bo to, jak o siebie dbamy od środka, zawsze znajduje odbicie na zewnątrz. Równocześnie moja linia kosmetyków troszczy się o te drobne zewnętrzne aspekty – jak zmarszczki, tekstura skóry czy oznaki starzenia. To harmonijne połączenie: wewnętrzne i zewnętrzne piękno tworzą spójną całość. A tylko wtedy, gdy dostrzegamy obie te strony, naprawdę widzimy piękno.

(źródło: Douglas)

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
30.03.2026 11:10
Orkun Gül, Avon Polska: Omnichannel to naturalna ewolucja naszego modelu, a nie jego zmiana
Orkun Gül, nowy dyrektor generalny Avon PolskaAvon Polska

Ponad 100 tysięcy konsultantek, rosnąca obecność w sieciach Rossmann i Hebe oraz ambitna strategia omnichannel – Avon Polska przechodzi jedną z najistotniejszych transformacji w swojej historii. Orkun Gül, nowy dyrektor generalny, który wcześniej zarządzał 23 rynkami w regionie Azji i Afryki, w rozmowie o przyszłości marki wyjaśnia, jak pogodzić dziedzictwo sprzedaży bezpośredniej z wymaganiami współczesnego e-commerce. W rozmowie analizujemy też, dlaczego Polska jest kluczowym hubem dla regionu EMEA oraz jak modernizacja modelu operacyjnego wpływa na logistykę w Garwolinie.

Jakie główne cele postawił pan przed sobą na stanowisku dyrektora generalnego Avon Polska i które z tych celów są dla pana priorytetem na najbliższe 12 miesięcy? 

Moim najważniejszym celem jako dyrektora generalnego Avon Polska jest przyspieszenie transformacji polskiego rynku, w szczególności poprzez dalszy rozwój strategii omnichannel. Chcę, aby nasze klientki i klienci mogli korzystać z produktów marki Avon w sposób, który jest dla nich najbardziej wygodny – czy to przez konsultantki, online, czy w punktach retail. 

W nadchodzącym roku priorytetem będzie dalsza integracja kanałów, tak aby doświadczenie było spójne i dostępne tam, gdzie, kiedy i jak oczekują tego konsumenci. Równocześnie istotne pozostaje wzmacnianie roli Konsultantek, które są sercem naszej firmy. W Polsce to ponad 100 tysięcy osób rozwijających swój biznes w ramach Avon, dlatego transformacja omnichannel powinna realnie wspierać ich rozwój. Będziemy inwestować w narzędzia, szkolenia i rozwiązania, które pomogą im skuteczniej docierać do klientów i rozwijać działalność w zmieniającym się otoczeniu rynkowym.

Połączenie globalnego doświadczenia z lokalną ekspertyzą pozwoli nam przyspieszyć rozwój Avon w Polsce i dalej wzmacniać naszą społeczność.

W oświadczeniu dla prasy wspomniano o przyspieszeniu transformacji modelu biznesowego i rozwoju strategii omnichannel – jakie konkretne inicjatywy planuje pan w tym zakresie?

Avon przechodzi intensywną transformację biznesową, w której kluczową rolę odgrywa rozwój strategii omnichannel. W praktyce oznacza to konkretne działania w kilku obszarach. Rozwijamy współpracę z partnerami retailowymi, takimi jak Rossmann czy Hebe, oraz systematycznie poszerzamy ofertę produktów dostępnych w tych kanałach. Równolegle inwestujemy w e-commerce i rozwój cyfrowego doświadczenia zakupowego, które dla wielu konsumentów staje się dziś jednym z głównych punktów kontaktu z marką.

Istotnym elementem transformacji jest także wsparcie konsultantek. Rozwijamy narzędzia cyfrowe, które ułatwiają prowadzenie biznesu, budowanie relacji z klientkami i łączenie działań offline z online. Omnichannel traktujemy jako naturalną ewolucję modelu Avon, a nie jego zmianę.

Jak doświadczenia z zarządzania rynkami Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki mogą wspierać Pańską pracę w Polsce, biorąc pod uwagę różnice rynkowe i konsumenckie? Czy coś zdążyło Pana zdziwić, jeśli chodzi o ww. różnice?

Zarządzanie rynkami Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki, obejmującymi łącznie 23 kraje, nauczyło mnie przede wszystkim elastyczności i dostosowywania strategii do lokalnych uwarunkowań przy jednoczesnym zachowaniu spójnej wizji rozwoju marki.

W wielu z tych krajów transformacja omnichannel była jednym z głównych motorów wzrostu. To doświadczenie pokazuje, jak skutecznie łączyć sprzedaż bezpośrednią, retail i kanały online oraz jak budować narzędzia wspierające społeczności współpracujące z marką – niezależnie od poziomu dojrzałości digitalowej danego rynku. 

Polska wyróżnia się bardzo wysoką świadomością konsumencką i szybkim tempem adaptacji nowych technologii. Pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie także skala zaangażowania i siła społeczności Avon – to jeden z naszych największych atutów na tym rynku.

Jaka jest pana wizja roli sprzedaży bezpośredniej konsultantek w Polsce w kontekście rosnącej roli kanałów retail i online oraz rosnącego sceptycyzmu wobec sprzedaży bezpośredniej?

Sprzedaż bezpośrednia pozostaje jednym z kluczowych filarów modelu Avon w Polsce i ważnym wyróżnikiem naszej marki. To model oparty na relacjach i zaufaniu, który od lat buduje naszą pozycję rynkową – dziś odpowiada za ponad 90 proc. naszego biznesu w Polsce.

Jednocześnie zmieniają się zachowania konsumentów i sposoby kontaktu z marką. Dlatego koncentrujemy się na budowaniu spójnego ekosystemu, w którym różne kanały wzajemnie się uzupełniają. W tym kontekście rola Konsultantek nie znika, lecz ewoluuje, coraz częściej łącząc działania offline i online oraz wykorzystując nowe narzędzia do rozwijania swojego biznesu.

Jak ocenia pan strategiczne znaczenie polskiego rynku kosmetycznego dla Avonu i jakie są jego potencjalne silne strony? 

Polska jest jednym z kluczowych krajów dla Avon w Europie i ważnym elementem naszej strategii w regionie. To dynamicznie rozwijająca się kategoria – według danych Euromonitor w 2024 roku segment beauty w Polsce zwiększył swoją wartość o około 7 proc. rok do roku. 

Jednocześnie jest to bardzo konkurencyjne środowisko, w którym silnie obecne są zarówno globalne, jak i lokalne marki. Dla Avon Polska ma szczególne znaczenie także ze względu na naszą mocną pozycję w wybranych segmentach. W kategorii zapachów masowych pozostajemy liderem, co potwierdza zaufanie konsumentów do naszej marki i siłę naszego portfolio.

Polska odgrywa też ważną rolę w strukturze Avon International – odpowiada już za ponad jedną trzecią sprzedaży retailowej w tym regionie. Dzięki temu jest dla nas nie tylko istotnym obszarem sprzedaży, ale także miejscem, w którym możemy dalej rozwijać markę i wzmacniać jej pozycję.

W materiałach dla prasy wspomniano o modernizacji modeli operacyjnych — czy może Pan podać przykłady procesów, które planuje Pan zmodernizować? 

Modernizacja modeli operacyjnych oznacza przede wszystkim dostosowanie sposobu działania firmy do zmieniających się oczekiwań konsumentów i realiów współczesnego rynku beauty. Dziś kluczowe są szybkość działania, elastyczność oraz dobre wykorzystanie danych.

W praktyce koncentrujemy się na dalszej cyfryzacji wybranych procesów, upraszczaniu sposobu pracy oraz rozwijaniu narzędzi, które ułatwiają współpracę z konsultantkami i wspierają je w prowadzeniu biznesu. Równolegle przyglądamy się procesom w obszarze e-commerce i marketingu, tak aby szybciej reagować na zmieniające się potrzeby konsumentów.

Jakie wyzwania dostrzega Pan w obszarze logistyki i efektywności procesów sprzedażowych, i jak zamierza Pan im przeciwdziałać? 

Jednym z największych wyzwań w obszarze logistyki i procesów sprzedażowych jest dziś rosnąca złożoność kanałów dystrybucji oraz oczekiwania konsumentów dotyczące szybkości i wygody zakupów. Klienci chcą mieć dostęp do produktów w różnych miejscach – zarówno online, jak i offline, przy jednoczesnej sprawnej realizacji zamówień.

Odpowiedzią na te zmiany jest dalsze usprawnianie procesów logistycznych i lepsza integracja kanałów sprzedaży. Istotną rolę odgrywa tu także infrastruktura w Polsce, w tym centrum produkcyjno-dystrybucyjne w Garwolinie, które jest jednym z kluczowych hubów Avon w regionie EMEA i wspiera rozwój zarówno sprzedaży bezpośredniej, jak i nowych kanałów dystrybucji.

image

Milena Gasperowicz-Burdyńska, Avon: Polskie marki są odważne, nie boją się ryzykować [FBK 2025]

Jakie działania wizerunkowe lub komunikacyjne będą kluczowe dla umacniania obecności marki Avon w Polsce w najbliższej przyszłości? 

Avon to marka z blisko 140-letnią historią, która przez dekady zbudowała bardzo silną pozycję i rozpoznawalność wśród polskich konsumentów. Dlatego dziś naszym priorytetem nie są spektakularne kampanie wizerunkowe, lecz przede wszystkim wzmocnienie fundamentów biznesu i przygotowanie marki na kolejne lata rozwoju.

Skupiamy się na reorganizacji modeli działania, usprawnianiu procesów oraz rozwoju narzędzi i kanałów, które pozwolą nam jeszcze lepiej odpowiadać na potrzeby konsumentów i partnerów biznesowych. Wierzymy, że właśnie takie praktyczne działania – poprawiające doświadczenie zakupowe i codzienną współpracę z marką – mają dziś największą wartość. Avon jest mocno zakorzeniony w świadomości Polek i Polaków, a naszym celem jest rozwijać tę relację w sposób nowoczesny i odpowiadający realiom współczesnego rynku.

Czym pana zdaniem wyróżnia się polski rynek kosmetyczny na tle innych, jeśli chodzi o preferencje konsumenckie? Czy powtarzana ostatnio zwłaszcza w social mediach formułka o “Slavic beauty” rzeczywiście ma odzwierciedlenie w wynikach sprzedaży? 

Polski rynek kosmetyczny wyróżnia przede wszystkim bardzo świadomy i wymagający konsument. Polki i Polacy świetnie orientują się w trendach, składach produktów i nowościach, a jednocześnie są bardzo otwarci na testowanie nowych rozwiązań. To sprawia, że jest to jeden z najbardziej dynamicznych rynków beauty w Europie.

Jeśli chodzi o pojęcie „Slavic beauty”, myślę, że jest ono raczej pewnym skrótem kulturowym, który dobrze funkcjonuje w mediach społecznościowych. W praktyce widzimy, że polskie konsumentki przede wszystkim szukają kosmetyków skutecznych, nowoczesnych technologicznie i oferujących dobrą relację jakości do ceny. Coraz większą rolę odgrywa też podejście skoncentrowane na zdrowiu skóry i świadomej pielęgnacji.

To, co naprawdę wyróżnia polski rynek, to połączenie wysokiej świadomości konsumenckiej z dużą ciekawością trendów. Dzięki temu nowe rozwiązania bardzo szybko znajdują tu odbiorców, a konkurencja między markami dodatkowo napędza rozwój całej kategorii.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
30.03.2026 09:20
Ardell: od Hollywood po TikToka. Jak powstają rzęsy, które wyznaczają trendy?
Ardell: od Hollywood po TikToka. Jak powstają rzęsy, które wyznaczają trendy?Materiał Partnera

Ardell od ponad 50 lat wyznacza kierunek w kategorii sztucznych rzęs – od kultowych Wispies po najnowsze technologie, które pozwalają osiągnąć salonowy efekt w kilka minut. O tym, jakie innowacje zmieniają zachowania konsumentek, które trendy dominują na rynku i dlaczego „effortless beauty” staje się nowym standardem opowiada Karolina Wajcht, Marketing Manager w Sentique International LLC.

Ardell działa od ponad pół wieku, stając się w tym czasie globalnym liderem w kategorii sztucznych rzęs. Co było fundamentem takiego sukcesu marki i jakie wartości przyświecają jej obecnie?

Fundamentem sukcesu Ardell od samego początku była głęboka pasja do tworzenia piękna i innowacji, która pozwalała kobietom wyrażać siebie w pełni. Marka powstała ponad 50 lat temu z inspiracji wizażystów z Hollywood, poszukujących idealnych rzęs, które dodadzą spojrzeniu głębi i ekspresji. Klucz leżał w połączeniu rzemiosła, dbałości o detale i stałego dążenia do perfekcji. Obecnie te wartości pozostają niezmienne. Cenimy sobie jakość, autentyczność i demokratyzację piękna, oferując produkty, które są dostępne dla każdej kobiety, niezależnie od jej umiejętności makijażowych czy budżetu. Wierzymy, że sztuczne rzęsy powinny być przedłużeniem naturalnego piękna, a nie jego ukryciem.

Jak od czasu powstania marki zmieniło się postrzeganie sztucznych rzęs w świecie beauty? Jakie etapy tu dostrzegacie?

Postrzeganie sztucznych rzęs przeszło fascynującą ewolucję. Początkowo, w latach 60. i 70. XX wieku, były one synonimem scenicznego blasku, często kojarzone z ekstrawagancją i profesjonalnym makijażem. Były to rzęsy na specjalne okazje, wymagające pewnych umiejętności w aplikacji.

Kolejny etap to liberalizacja – Ardell odegrał tu kluczową rolę, wprowadzając rzęsy bardziej dostępne, łatwiejsze w użyciu i naturalnie wyglądające, takie jak kultowe Ardell Wispies. Stały się one elementem codziennego makijażu, pozwalając na subtelne podkreślenie oka.

Ostatnia dekada to prawdziwa rewolucja. Dzięki social mediom i wzrastającej popularności makijażu rzęsy stały się elementem kreatywności i samoekspresji. Już nie tylko na wielkie wyjścia, ale jako integralna część wizerunku na Instagrama, TikToka oraz na co dzień. Obserwujemy również ogromny wzrost trendu "self-care" i "DIY beauty", gdzie kobiety samodzielnie, w domowym zaciszu, stają się swoimi własnymi wizażystkami. Ardell nie tylko obserwuje, ale aktywnie kształtuje te etapy, odpowiadając na zmieniające się potrzeby innowacyjnymi produktami.

Na czym polega przewaga Ardell nad innymi markami w tej kategorii?

Przewaga Ardell opiera się na kilku filarach. Po pierwsze: dziedzictwo i doświadczenie. Ponad pół wieku na rynku to dowód na to, że rozumiemy potrzeby konsumentów i potrafimy się do nich dostosować. Po drugie: ciągła innowacja. Nigdy nie spoczywamy na laurach, nieustannie poszukując nowych technologii i rozwiązań, aby ułatwić aplikację i noszenie rzęs, a także podnieść jakość makijażu. Po trzecie: szeroka gama produktów. Od klasycznych rzęs na pasku, przez kępki, „połówki” i 3/4, rzęsy magnetyczne, po innowacyjne zestawy Seamless – oferujemy coś dla każdego, niezależnie od preferencji czy poziomu zaawansowania. Po czwarte: jakość i komfort noszenia. Nasze rzęsy są lekkie, wygodne i wykonane z materiałów najwyższej jakości, co minimalizuje podrażnienia i zapewnia naturalny wygląd. Warto też podkreślić, że nasze rzęsy są wielokrotnego użytku, co jest zarówno ekonomiczne, jak i ekologiczne.

Ardell bywa określany „ekspertem od stylizacji oka”. Co to dla was oznacza w praktyce?

Bycie „ekspertem od stylizacji oka” oznacza dla nas kompleksowe podejście. To nie tylko produkcja rzęs, ale także głębokie zrozumienie anatomii oka, różnych typów urody i stylów makijażu. W praktyce przekłada się to na doradztwo w doborze odpowiedniego kształtu i długości rzęs, aby harmonijnie podkreślić urodę każdej użytkowniczki. Zapewniamy również narzędzia i akcesoria, takie jak kultowe kleje DUO czy aplikatory, które ułatwiają perfekcyjną aplikację. To oznacza również nieustanne szkolenie naszych partnerów handlowych i konsumentów, dzieląc się wiedzą i najlepszymi praktykami. Jesteśmy doradcami i przewodnikami w świecie stylizacji oka.

Jakie najczęstsze błędy popełniają konsumentki przy aplikacji rzęs? 

Najczęstsze błędy to z pewnością brak personalizacji – nieodpowiedni dobór rzęs do kształtu oka czy niedocinanie rzęs, zbyt duża ilość kleju, który może sklejać naturalne rzęsy, lub zbyt duża odległość od linii rzęs. Często zdarza się też nakładanie rzęs, zanim klej osiągnie odpowiednią konsystencję, przez co nie trzymają się one mocno.

W jaki sposób Ardell wspiera swoje konsumentki edukacyjnie?

Ardell angażuje się w intensywną edukację konsumentek. Używamy m.in.:

– Instrukcji dołączanych do produktów: Jasne i obrazowe przewodniki krok po kroku. Idziemy wręcz krok dalej – pracujemy nad tym, aby na każdym produkcie widniał kod QR kierujący do jasnych instrukcji i tutoriali w formie filmików.

– Materiałów wideo: Na naszych kanałach social media stale publikujemy tutoriale, tips & tricks, które pokazują, jak prawidłowo aplikować rzęsy i jakie triki stosują profesjonaliści.

Jakie dostrzegacie zasadnicze różnice w podejściu do stylizacji oka pomiędzy rynkami? Na przykład w USA, w Europie oraz w Polsce?

Różnice są wyraźne i wynikają z kontekstu kulturowego oraz dominujących trendów. W USA stylizacja oka często charakteryzuje się odwagą i ekspresją. Mamy do czynienia z trendami na bardzo wyraziste, dramatyczne rzęsy, duże objętości i kreatywne rozwiązania. Makijaż to tam często forma sztuki i wyróżnienia się.

W Europie Zachodniej obserwujemy większą różnorodność. Od minimalistycznych, naturalnych stylizacji po bardziej glamour. Wiele krajów europejskich skłania się ku subtelniejszemu podkreślaniu urody, ale również ceni sobie wysoką jakość i innowacyjność.

W Polsce panuje tendencja do poszukiwania złotego środka. Polki doceniają naturalność, ale jednocześnie chcą, aby makijaż był efektowny. Obserwujemy silny trend na rzęsy, które dodają objętości i długości, ale jednocześnie wyglądają autentycznie. Dowodem na to jest sukces linii Balayage, czyli rzęs w odcieniach brązu. W Stanach linia ta nie odniosła sukcesu, a na naszym rynku jest stabilnym liderem. Ważna jest też trwałość i komfort noszenia, zwłaszcza że styl życia Polek jest bardzo aktywny. Ardell, dzięki swojej szerokiej ofercie, jest w stanie dopasować się do każdego z tych rynków, oferując zarówno naturalne Wispies, jak i bardziej szałowe opcje.

Jakie są obecnie najważniejsze trendy w stylizacji oka i jak Ardell na nie odpowiada? W jakim kierunku trendy te będą zmierzać w nadchodzących miesiącach?

Obecnie w stylizacji oka dominują cztery kluczowe trendy:

1. "Clean Girl Aesthetic": makijaż ma być niewidoczny, ale jednocześnie podkreślać naturalne piękno. Ardell odpowiada na to rzęsami Wispies, Naked Lashes i kępkami, które delikatnie zagęszczają i wydłużają rzęsy, tworząc efekt "woke up like this".

2. Mocne podkreślenie linii rzęs: mocniejsze w odbiorze referencje w połączeniu z naszym klejem DUO w wersji czarnej, który sprawia, że eyeliner nie jest potrzebny.

3. Makijaż DIY i "effortless beauty": konsumentki szukają produktów łatwych w aplikacji, które pozwalają na szybki, ale efektowny makijaż w domu. Tutaj "game changerami" są zestawy Seamless Underlash Extensions, które eliminują potrzebę użycia tradycyjnego kleju i trzymają zaaplikowane kępki nawet 10 dni.

4. Kolorowe rzęsy: sukces techniki Balayage przeniesionej do świata rzęs udowodnił, że dalsze innowacje w tej kategorii są konieczne. Czarne rzęsy to już za mało, klientki oczekują rzęs bordowych, zielonych czy brokatowych.

W nadchodzących miesiącach przewiduję dalszą personalizację. Konsumentki będą szukać rzęs idealnie dopasowanych do ich kształtu oka, preferowanego stylu i okazji. Prawdopodobne jest też pojawienie się nowych, jeszcze łatwiejszych w aplikacji technologii

 

Jak pandemia i boom na makijaż DIY wpłynęły na nawyki zakupowe w kategorii rzęs? Jakie zmiany wtedy zauważyliście?

Pandemia była katalizatorem wielu zmian. Zamknięcie salonów kosmetycznych i praca zdalna sprawiły, że kosmetyka DIY z konieczności stała się normą. W kategorii rzęs zaobserwowaliśmy gwałtowny wzrost zainteresowania produktami, które umożliwiały wykonanie profesjonalnego makijażu w domu. Konsumentki zaczęły eksperymentować z różnymi stylami, kupując zestawy kępek, Seamless i inne innowacyjne produkty, które wcześniej były domeną profesjonalistów.

Zauważyliśmy również, że zmienił się sposób nauki. Wzrosło zapotrzebowanie na tutoriale online i łatwo dostępne poradniki. Efekt "Zoom-ready" stał się kluczowy – makijaż musiał dobrze wyglądać na kamerze podczas wideokonferencji. Wtedy kluczowe stały się rzęsy, które pięknie i nienachalnie podkreślają oko.

image
Materiał Partnera

 

Przewaga rynkowa Ardell wynika na pewno z wielu innowacji – od rzęs z klejem już na pasku po technologię Lift & Lock. Które rozwiązania są obecnie waszym game changerem?

Ardell zawsze był synonimem innowacji. Dziś naszymi głównymi game changerami są zdecydowanie:

1. Zestawy Seamless: to rewolucja dla wielu kobiet. Aplikacja pod rzęsami (underlash) sprawia, że rzęsy są totalnie niewidoczne, a technologia Bond & Seal sprawia, że przez proces aplikacji nie przechodzimy codziennie – rzęsy trzymają się aż do 10 dni.

image
Materiał Partnera

2. Press On Lashes: jest to absolutna nowość na rynku, stworzona z myślą o maksymalnym uproszczeniu aplikacji. Posiadają klej aktywowany naciskiem, co sprawia, że są gotowe do użycia w zaledwie kilka sekund. Idealne dla początkujących i tych, którzy cenią sobie ultra szybki makijaż. To odpowiedź na dynamiczny styl życia i potrzebę natychmiastowego efektu.

3. Technologia Wispies: pomimo lat na rynku, rzęsy Wispies wciąż są ikoną i odpowiadają na potrzeby naturalnego, ale zmysłowego spojrzenia, stanowiąc klasykę, do której wraca wielu konsumentów. Ich lekkość i efekt „piórka” są niezrównane.

Te innowacje pozwalają nam nie tylko utrzymać pozycję lidera, ale także otwierać kategorię na nowe grupy konsumentek, które wcześniej obawiały się sztucznych rzęs.

 

 

Co zainspirowało Ardell do wejścia w nowe kategorie, takie jak na przykład lakier do paznokci w formie naklejek?

Inspiracja do rozszerzenia portfolio wynika z naszej misji, aby być kompleksowym ekspertem w zakresie urody. Rzęsy są kluczowym elementem, ale rozumiemy, że spójny wizerunek to również zadbane paznokcie. Postawiliśmy na lakier w formie naklejek, ponieważ idealnie wpisuje się to w naszą strategię: prostota aplikacji, kosmetyka DIY i szybkość. Chcemy oferować rozwiązania, które pozwalają konsumentkom osiągnąć salonowy efekt w domu, bez wysiłku i w krótkim czasie. Widzimy tu ogromny potencjał, szczególnie w segmencie młodszych konsumentów ceniących sobie wygodę i ekspresję wizerunkową.

Jak wygląda proces tworzenia nowych produktów? Jak często wprowadzacie nowości do swojej oferty?

Proces tworzenia nowych produktów w Ardell jest kompleksowy i wieloetapowy. Zaczyna się od dogłębnej analizy trendów rynkowych, badań konsumenckich oraz śledzenia najnowszych technologii. Nasz zespół badawczo-rozwojowy ściśle współpracuje z wizażystami i influencerami, aby zrozumieć rzeczywiste potrzeby i oczekiwania. Następnie przechodzimy do fazy prototypowania, testów laboratoryjnych i konsumenckich, dbając o najwyższą jakość i bezpieczeństwo. Cały proces jest iteracyjny – nieustannie dopracowujemy formuły i design, aż do osiągnięcia doskonałości. Wprowadzamy nowości regularnie, co najmniej kilka razy do roku. Rynek beauty jest niezwykle dynamiczny, a my chcemy być zawsze o krok przed konkurencją, oferując innowacyjne i pożądane produkty. Naszym celem jest zaskakiwanie i inspirowanie konsumentów.

 

 

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. kwiecień 2026 07:31