StoryEditor
Wywiady
02.07.2025 12:13

Jakub Kudzia, drogerie Koliber/ Ambra: To nie jest łatwy czas dla rynku drogerii, ale my robimy dobrą robotę

Jakub Kudzia, menadżer ds. projektów detalicznych Ambry (Grupa Eurocash) / Radek Struzik rstruzik.com

Niedawno w Zabrzu odbyły się Targi Ambra – wyjątkowe, bo świętowano w ich trakcie 25-lecie sieci drogerii Koliber. O tym, co kształtuje obecnie rynek drogeryjny w Polsce i jakie są największe wyzwania, stojące przed drogeriami małoformatowymi, rozmawiałam podczas tego wydarzenia z Jakubem Kudzią, menadżerem ds. projektów detalicznych Ambry (Grupa Eurocash).

Jak często Ambra organizuje tego typu spotkania dla swoich klientów?

Spotkamy się na ogół cztery razy roku, z czego dwa wydarzenia są poświęcone sklepom spożywczo-przemysłowym, a dwa – naszym klientom drogeryjnym. Oczywiście niektórzy właściciele, czyli franczyzobiorcy Drogerii Koliber, prowadzą też sklepy spożywcze. Te cztery spotkania rocznie z naszymi klientami są dla nas bardzo ważne, ponieważ nasz biznes to nie tylko sprzedaż, a także relacje.

Zatem spotkania w obecnym formacie, które określiłabym jako mini-targi, to jest coś, co się do tej pory sprawdza?

Tak, nadal w naszym niezależnym kanale, taka forma się dobrze sprawdza. Klienci traktują to jako okazję do spotkania się, networkingu, zbudowania relacji. Przy tym oczywiście prowadzimy sprzedaż – ale w taki sposób, aby zaciekawić klientów ofertą, pokazać im inne, mniej oczywiste kategorie i możliwości zbudowania handlu. Chcemy zaciekawić ich usługami, które mogą wpłynąć na obniżenie kosztów prowadzenia działalności.

Ilu wystawców spotkało się na 25-leciu Kolibra?

Dzisiaj mamy blisko 40 dostawców, którzy spotkali się na miejscu. W ofercie targowej przez cały miesiąc jest ich zdecydowanie więcej. Co ważne, stawiamy też na dostawców nie tylko z kategorii core’owych, czyli chemia, higiena, kosmetyki, ale też z kategorii przemysłowych oraz z kategorii usług. W ofercie przygotowaliśmy również produkty z kategorii artykułów papierniczych, np. torebki prezentowe, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem.

Monitorujecie rynek, żeby być na bieżąco i wiedzieć, co nowego wprowadzić, za jakim nowym dostawcą się rozejrzeć?

Tak, patrzymy z perspektywy sklepu oraz od strony konsumenta – co chciałby lub co mógłby kupić w danym sklepie, w danej drogerii. Staramy się odpowiedzieć na te potrzeby konkretną ofertą. W Ambrze mamy wypracowanych kilka modeli dystrybucyjnych: biorąc towar na magazyn jako oficjalny dystrybutor lub też np. pośrednicząc w sprzedaży.

Od ilu lat Pan się tym zajmuje w Ambrze?

Ponad siedem lat pracy w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu

Jakie są Pana obserwacje, dotyczące zmian na rynku w tym czasie? Wiem, że to jest szerokie pytanie, zatem skupmy się na ostatnim roku-dwóch.

Zdecydowanie po pandemii Covid-19 rynek bardzo się zmienił. To był moim zdaniem jeden z kluczowych czynników zmian. Wcześniej rynek w kategoriach chemiczno-higieniczno-kosmetycznych był stabilnie rosnący we wszystkich kanałach, dzisiaj dynamiki są różne.

Co się najbardziej zmieniło? Na pewno mieliśmy do czynienia z dużą „ucieczką” konsumentów ze sklepów stacjonarnych do internetu, prawda?

Obserwujemy postępujące zmiany demograficzne, a także zmiany nawyków konsumenckich. Zdecydowanie widoczne są zmiany konsumenckie dotyczące wygody zakupów. Jeżeli chodzi o sprzedaż internetową to dane pokazują, że jest to ważny segment sprzedaży jednak nadal sprzedaż w fizycznych sklepach ma ogromny udział w rynku.

Te czynniki chyba szczególnie zachęciły podczas pandemii wielu starszych lub bardziej „tradycyjnych” klientów do kupowania, poszukiwania różnego rodzaju środków czystości, dezynfekcji, maseczek właśnie w sieci?

Można to przyjąć jako impuls do tego, że łatwo znajdziemy różne potrzeby w internecie. Do tego nie bez znaczenia okazała się, wspomniana wcześniej, wygoda zakupów. Jednak, co jest wiodącym czynnikiem dla niezależnego handlu, ludzie nadal kupują, szukając kontaktu ze sprzedawcą. Relacje i zaufanie budowane z klientami w sklepach są istotne, szczególnie wtedy, gdy dla siebie kupuje się produkt typu kosmetyk lub inny wpływający na zdrowie. Przy takim zakupie ważne jest doradztwo oraz bliskość drogerii. To są czynniki, które nas wyróżniają, na które mocno stawiamy w Drogeriach Koliber. Konsumenci oczekują, żeby obsługa przyjazna i wyedukowana, ale również żeby drogeria miała szeroką ofertę produktów i konkurencyjne ceny.

Tak, na ten aspekt „doradczy” i bardziej spersonalizowane podejście do konsumenta ze strony pracowników drogerii wielu zwraca uwagę: aby pracownicy drogerii nie byli tylko osobami rozkładającymi towar na półkach, ale żeby potrafili doradzić, pomóc, i nawiązać relacje z konsumentem.

Tak, jest to bardzo istotny element, dlatego jako dystrybutor, ale też operator w sieci franczyzowej, staramy się pomóc klientom zapewniając dostęp do wiedzy.

Wracając do zmian demograficznych i pokoleniowych. Czy nie jest tak, że ci młodzi z pokolenia Z czy Alfa, że im wystarczy przy zakupach ten przysłowiowy „ekran telefonu” albo zamówienie przez internet, i oni nie chcą być „zaczepiani” przez doradców w drogerii?

Akurat przy kategoriach chemiczno-kosmetycznych, a szczególnie kosmetycznych, uważam, że nadal nawet dla pokolenia Z bardzo istotna jest rozmowa i dostęp do wiedzy. Internet ma bardzo szybki dostęp do informacji jednak ciężko je filtrować i w krótkim czasie wyciągać słuszne wnioski. Kategorie kosmetyczne bardzo często kupuje się wiedzą – dochodzą tu impulsy. Pokolenie Z jest dla mnie bardzo inspirujące. Często to bardzo świadomi ludzie, którzy stawiają na ekologię, zdrowie i dobre samopoczucie..

…czyli przychodzą do drogerii, czytają składy, tak? I mogą być przy tym mniej wrażliwi na cenę, niż starsze pokolenia?

Dokładnie. I to jest super argument dla naszych klientów, aby podkreślali właśnie te argumenty w sprzedaży. Bo czym powinni zachęcić konsumentów z pokolenia Z? Właśnie tym, żeby zaoferować im doradztwo pod kątem ich potrzeb i oczekiwań… Liczą się dla nich trendy, oraz pochodzenie produktów i wpływ na zdrowie. Są bardzo świadomi tego co jest w składzie produktów.

Myślę, że to są kluczowe argumenty, które sprzedawcy powinni używać w trakcie sprzedaży kosmetyków – aby sprzedaż była dobra i skuteczna, również dla młodszego pokolenia konsumentów. Nowe pokolenie jest wymagające, więc też musimy dostosować do tego, jak obecnie konsumenci chcą kupować.

Oczywiście ten trend jest widoczny w cyfryzacji, rozwoju technologii, które przekładają się na sprzedaż np. w sieci lub przez aplikacje. My też to obserwujemy i staramy się nadążać za postępem technologicznym. Z drugiej strony stawiamy na to, na co mamy wpływ i na co naszych klientów stać – więc dlatego podkreślamy mocno relacyjność oraz odpowiednie wsparcie w sprzedaży.

Można zatem powiedzieć, że wasza filozofia sprzedaży to zaopiekowanie potrzeb konsumentów i poznanie tych potrzeb?

Zdecydowanie tak. Ważne jest zadbanie o potrzeby konsumenta w różnym wieku i dostosowanie oferty do danego klienta. Ważne jest stawianie też na te marki, które są „od zawsze”, jak np. kultowy szampon familijny, który jest w rankingach szamponów na rynku niezależnym w pierwszej piątce. Często są to produkty niedostępne w nowoczesnych sieciach a budujące kategorie.

Takich produktów czy marek obecnych na półkach drogerii „od wieków” jest chyba nadal sporo?

Tak, ale one też się zmieniają – na przykład modyfikowane są składy, szaty graficzne w taki sposób, żeby dostosować się do tego młodszego i średniego konsumenta. Stawiamy również na marki, które są odpowiedzialne społecznie, które mają odpowiednie, zdrowe składy. Czyli coś, co dzisiaj konsumenci bardzo mocno doceniają – a szczególnie właśnie ci młodzi.

Jaki jest obecnie udział polskich marek, polskich producentów w ofercie drogerii Koliber?

Większość marek kosmetycznych w Kolibrze jest pochodzenia polskiego. Co więcej, polskie marki dynamicznie rosną. Z drugiej strony, patrząc na udziały w sprzedaży w poszczególnych kategoriach, nadal produkty koncernów zagranicznych są potrzebne w szerokiej ofercie.

Skąd wiecie, jakie są potrzeby waszych klientów? Co warto wprowadzić, a co się nie sprawdzi na naszym rynku?

Spotykamy się z naszymi klientami cztery razy roku na naszych targach. Dodatkowo jesteśmy z nimi w bieżącym kontakcie, co pozwala nam na szybką informację zwrotną czego ich konsumenci szukają w sklepach i drogeriach. Po drugie: rozmawiamy z dostawcami, ciągle staramy się szukać szans i nowych trendów. Po trzecie: czytamy dane rynkowe i wyciągamy mądre wnioski.

Obserwujemy też, co się dzieje w drogeriach na rynku nowoczesnym, bo to one są dzisiaj konkurentem dla naszych drogerii. Bardzo mocno obserwujemy trendy i szukamy wyróżników dla naszych klientów. Staramy się patrzeć również na rynki zagraniczne, co inni robią ciekawego. Szukamy też pomysłów w sieci, dotyczących wszelkich opcji dotarcia do konsumenta.

No właśnie, managerowie sieci dyskontów Pepco podkreślają, jak ważne jest dla nich to zaskakiwanie klienta nowościami, ciekawymi i unikalnymi produktami, najlepiej w krótkich seriach – żeby wyszukać dla nich coś fajnego, co chętnie kupią, pokażą na swoich social mediach...

My też szukamy właśnie innych, nowych dla drogerii kategorii, żeby nasi klienci rozwinęli swój punkt sprzedaży o kategorie typu kartki prezentowe, torebki prezentowe, sztuczne kwiaty, akcesoria pod spotkania/imprezy, coś co klient mógłby kupić przy okazji i byłoby dochodowe.

Bardziej idziemy w Kolibrze w kierunku takim, żeby poszukać i pokazać klientom taką ofertę, która będzie konkurencyjna, niszowa, a na której Klienci mogą zbudować swoją rentowność. A jest to trudny temat ponieważ koszty prowadzenia biznesu bardzo mocno urosły.

Ile obecnie działa drogerii pod szyldem Koliber?

Aktualnie jest ich 135.

Nie chcecie walczyć na ilość sklepów?

Oczywiście zachęcamy do dołączenia do sieci Drogerii Koliber, bo uważam, że oferujemy partnerską współpracę i ciekawą ofertę. Koncentrujemy się na konsumencie a nie na walce z innymi i te działania doceniają nasi franczyzobiorcy.

Zobacz też: Klaudia Rudewicz, Ambra, Eurocash: Nie mamy w magazynach wszystkiego, co pojawia się na rynku, bo nie o to w tym biznesie chodzi

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
29.09.2026 11:25
Katarzyna Włodarczyk, IQNails: Marki „no name” mocno zaburzają politykę cenową i utrudniają uczciwą konkurencję
”Myślę, że firmy z branży nail beauty powinny przygotować się przede wszystkim na coraz większe rozdrobnienie rynku i rozwój mniejszych, wyspecjalizowanych marek.”Katarzyna Włodarczyk - archiwum prywatne

Rynek nail beauty szybko się zmienia – wraz z trendami dotyczącymi estetyki manicure rosną wymagania wobec producentów w zakresie bezpieczeństwa, jakości, regulacji i odpowiedzialności środowiskowej. Zdaniem Katarzyny Włodarczyk, CEO w IQNails, firmy muszą jednocześnie odróżniać krótkotrwałe mody od trwałych zmian i szukać przewagi poza ceną. W rozmowie mówi o wpływie PPWR na produkcję i opakowania, rosnącej roli specjalizacji oraz marek osobistych stylistek, presji cenowej i perspektywach rozwoju wyspecjalizowanych marek nail beauty.

Które zmiany zachodzące dziś w branży beauty uważa Pani za przełomowe, a które są tylko krótkotrwałymi trendami? Jak IQNails odróżnia jedno od drugiego, podejmując decyzje produktowe i inwestycyjne?

Oczywiście mamy do czynienia z krótkotrwałymi trendami, które pojawiają się i znikają. Raz modny jest krótki manicure, za chwilę wracamy do długich paznokci. Czasami obserwujemy trend na naturalność i powrót do korzeni, a chwilę później króluje bling-bling, efekt kociego oka czy kwiatowe zdobienia. To są trendy, które naturalnie się zmieniają.

Są jednak również tak zwane „twarde trendy” - takie, które pozostają z nami na lata. Doskonałym przykładem jest french. To ponadczasowa stylizacja, która potrafi przetrwać wszystkie krótsze i dłuższe mody.

W IQNails doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jak szybko zmieniają się trendy, dlatego świadomie podjęłam decyzję o rozbudowywaniu kategorii związanej z frenchem. Uważam, że jest to obszar, który ma ogromny potencjał, ponieważ french jest stylizacją ponadczasową, a jednocześnie można go nieustannie reinterpretować i tworzyć jego nowe odsłony. To właśnie ten kierunek będziemy w IQNails mocno rozwijać.

Natomiast bardzo mocnym trendem, który nie tylko jest obecny, ale będzie się wręcz utrwalał, jest budowanie marki osobistej w Internecie i szukanie własnej niszy.

image

Plastikowe cyrkonie wracają. Viralowy trend na whimsy napędza sprzedaż, ale rodzi pytania o odpady

Stylistki coraz częściej specjalizują się w konkretnej dziedzinie — mogą być ekspertkami od frezowania, tworzenia pięknych zdjęć, montowania rolek, manicure hybrydowego czy konkretnego kształtu paznokci, na przykład migdała albo kwadratu. Ta specjalizacja daje ogromną przewagę, ponieważ pozwala wyróżnić się na rynku, zbudować własną społeczność i pozycję eksperta.

A to otwiera kolejne możliwości — między innymi prowadzenie szkoleń, współpracę z markami i budowanie własnego biznesu osobistego. W efekcie stylistka może stworzyć coś znacznie trwalszego niż chwilowy trend – własną markę, rozpoznawalność i pozycję specjalistki w swojej dziedzinie.

PPWR zmienia podejście całej branży do opakowań. Jak nowe wymagania dotyczące projektowania, materiałów, recyklingu i ograniczania ilości opakowań wpłyną na biznes IQNails – i czy w tej kategorii regulacje mogą wymusić zmianę modelu produktu?

Rozporządzenie PPWR opiera się na kilku kluczowych filarach, takich jak ograniczanie pustej przestrzeni w opakowaniach, rzetelne oznakowanie i informowanie konsumentów, bezpieczeństwo chemiczne oraz zwiększanie udziału recyklatu w materiałach opakowaniowych. Jednym z pierwszych obowiązków producentów jest zapewnienie zgodności opakowań z określonymi w PPWR limitami zawartości metali ciężkich — poniżej 100 mg/kg.

Nowe regulacje niewątpliwie przyspieszają ekologiczną transformację całej branży, dlatego już teraz przygotowujemy się do kolejnych wymogów. Duże znaczenie ma dla nas współpraca z polskimi dostawcami. Są to relacje długofalowe, oparte na stałej komunikacji i wspólnym wypracowywaniu rozwiązań, dzięki czemu możemy sprawnie reagować na zmieniające się wymagania dotyczące materiałów i opakowań. Jednocześnie skracamy łańcuchy dostaw i mamy większą kontrolę nad wykorzystywanymi rozwiązaniami.

Już dziś nasze opakowania są niewielkie i kompaktowe, co pozwala ograniczać ilość wykorzystywanych surowców, a jednocześnie efektywniej wykorzystywać przestrzeń transportową. PPWR stawia jednak przed producentami kolejne wyzwania. Niewykluczone, że w najbliższych latach konieczne będzie zrewidowanie części pudełek czy kartoników również pod kątem ich wielkości i konstrukcji.

image

Summerween wkracza do beauty. Halloween zaczyna się już w środku lata

Jednym z najważniejszych obszarów, nad którymi jako producent będziemy pracować, będzie także spełnienie wymagań dotyczących recyklowalności opakowań oraz tam, gdzie ma to zastosowanie, określonego udziału tworzyw pochodzących z recyklingu. Szczególnie istotna będzie tutaj perspektywa 2030 roku i kolejnych etapów wdrażania wymogów PPWR.

Nie traktujemy jednak tych zmian wyłącznie jako obowiązku regulacyjnego. To dla nas impuls do dalszego doskonalenia opakowań i procesów oraz szansa na budowanie przewagi konkurencyjnej na podstawie odpowiedzialnej i świadomej produkcji.

Koszty zgodności z regulacjami rosną, podobnie jak wymagania dotyczące dokumentacji i bezpieczeństwa produktów. Gdzie przebiega dziś granica między koniecznym kosztem regulacyjnym a inwestycją, która może dać firmie przewagę konkurencyjną?

W przypadku IQNails granica między koniecznym kosztem regulacyjnym a inwestycją budującą przewagę konkurencyjną pojawia się w momencie, kiedy przestajemy pytać wyłącznie: „co musimy zrobić?”, a zaczynamy zastanawiać się: „co możemy zrobić lepiej?”.

Oczywiście jako producent musimy zapewnić bezpieczeństwo produktów, odpowiednią dokumentację, identyfikowalność, prawidłowe oznaczenia i kontrolę procesów. To jest podstawa i nie traktuję tego jako przewagi konkurencyjnej, tylko jako odpowiedzialność producenta.

Przewaga zaczyna się poziom wyżej. To bardziej rygorystyczna kontrola jakości, dodatkowe badania, monitorowanie kolejnych partii, dokumentowanie parametrów technicznych czy szybkie reagowanie na zmieniające się wymagania. W przypadku frezów ma to szczególne znaczenie, ponieważ profesjonalistka powinna wiedzieć nie tylko, jak wygląda produkt, ale również, z czego został wykonany, skąd pochodzi i jaką jakość utrzymuje.

image

Czy salony kosmetyczne są skazane na rywalizację cenową i dumping? (cz.1)

Dlatego nie chcemy komunikować klientkom wyłącznie tego, że spełniamy wymagania prawa — to powinno być oczywiste. Chcemy, żeby wiedziały, że IQNails kontroluje jakość produktu znacznie wcześniej, zanim trafi on do ich rąk. I właśnie wtedy koszt związany z jakością i regulacjami zaczyna być realną inwestycją w markę.

Rynek produktów do stylizacji paznokci jest coraz bardziej nasycony. Czy w najbliższych latach o przewadze będzie decydować przede wszystkim innowacja produktowa, marka, cena, bezpieczeństwo składu czy może doświadczenie profesjonalistki pracującej z produktem?

Patrząc na IQNails, jestem producentem i oczywiście mogłabym skupić się wyłącznie na produkcji i sprzedaży produktów. Ale świadomie robię znacznie więcej. Tworzę metody pracy, personalizowane produkty wspólnie ze stylistkami i podologami, a także autorskie wydarzenia związane z frezowaniem.

Podczas tych wydarzeń stylistki nie są tylko uczestniczkami. Występują w roli prelegentek, dzielą się swoją wiedzą, uczą się od siebie, rozwijają swoje marki osobiste i przede wszystkim budują pewność siebie w działaniu.

Uważam, że właśnie tak powinna działać marka, która chce przetrwać wojnę cenową. Nie może konkurować wyłącznie ceną, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto zaoferuje produkt taniej. Trzeba zbudować wokół produktu wartość, społeczność, doświadczenie i relację z odbiorcą.

Wtedy marka przestaje być tylko producentem czy sprzedawcą produktu, a staje się częścią świata swoich klientów. I właśnie w tym kierunku chcę rozwijać IQNails.

Jak zmieni się rola profesjonalnych stylistek paznokci w ciągu najbliższych 3–5 lat? Czy będą one przede wszystkim użytkowniczkami produktów, czy coraz częściej również ekspertkami, które współtworzą trendy i wpływają na decyzje zakupowe konsumentek?

Myślę, że w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat rola stylistki będzie zdecydowanie ewoluować. Przede wszystkim będzie to coraz bardziej świadoma konsumentka i ekspertka – będzie umiała świadomie wybierać produkty oraz z większą pewnością dobierać odpowiednią i bezpieczną stylizację do potrzeb klientki.

image

Jak wygląda biznes urodowy bez różowych okularów? Realia rynku usług kosmetycznych w Polsce

Jednocześnie stylistki będą coraz mocniej rozwijać się jako przedsiębiorczynie. Będą nie tylko wykonywać piękne stylizacje, ale również świadomie zarządzać swoim gabinetem, finansami, marketingiem i własną marką osobistą. To właśnie budowanie eksperckiej pozycji będzie miało coraz większe znaczenie.

Widzę też bardzo duży potencjał w tym, aby stylistka podczas wizyty nie kończyła swojej roli w momencie wykonania usługi. Powinna być również doradczynią klientki w zakresie pielęgnacji dłoni i paznokci oraz utrzymania stylizacji w dobrej kondycji pomiędzy wizytami.

Rekomendowanie odpowiednich produktów do pielęgnacji dłoni, skórek czy całej stylizacji może stać się naturalną częścią profesjonalnej usługi. Klientka wychodzi wtedy z gabinetu nie tylko z pięknymi paznokciami, ale również z wiedzą, jak o nie prawidłowo dbać w domu.

Dlatego uważam, że przyszłość należy do stylistek, które połączą trzy kompetencje: doskonały warsztat, świadome podejście do produktów i bezpieczeństwa oraz umiejętność prowadzenia własnego biznesu i budowania marki osobistej.

W branży kosmetycznej coraz większe znaczenie mają kwestie bezpieczeństwa składników i ograniczeń prawnych dotyczących konkretnych substancji. Czy spodziewacie się, że regulacje będą w przyszłości silniej wpływać na tempo wprowadzania nowych produktów niż same trendy konsumenckie?

Jako producent od początku stawiamy na bardzo wysokie standardy jakości, odpowiadające jakości medycznej, dlatego zmieniających się regulacji nie traktujemy jako zagrożenia. Bezpieczeństwo użytkownika zawsze było dla nas jednym z podstawowych elementów odpowiedzialnej produkcji.

Kluczową rolę odgrywają tutaj regularna kontrola procesów oraz audyty, które pozwalają nam weryfikować zgodność produkcji z przyjętymi standardami i wymaganiami jakościowymi. Nie czekamy więc na pojawienie się kolejnych regulacji, żeby podnosić standardy — jest to integralna część naszego sposobu działania.

W wielu obszarach spełnialiśmy określone standardy jeszcze zanim stały się obowiązkiem prawnym. Dzięki temu możemy utrzymywać stabilny proces produkcyjny i sprawnie odpowiadać zarówno na zmiany regulacyjne, jak i zmieniające się potrzeby profesjonalistów oraz całego rynku.

Konsumentki coraz częściej oczekują jednocześnie trwałości, bezpieczeństwa, szybkości wykonania stylizacji i bardziej świadomego podejścia do środowiska. Które z tych oczekiwań najtrudniej będzie pogodzić biznesowo i technologicznie?

Nie powiedziałabym, że któreś z tych oczekiwań jest nam szczególnie trudno ze sobą pogodzić, ponieważ w IQNails od początku budujemy markę właśnie na podstawie ich połączenia. Jako producent frezów oczywiście stawiamy przede wszystkim na jakość i bezpieczeństwo naszych produktów, ale równie ważne jest dla nas to, co dzieje się wokół samego produktu.

image

Jak salony kosmetyczne mogą przygotować się na nadchodzące Halloween?

Dlatego bardzo mocno stawiamy na profesjonalną komunikację i edukację, którą tworzymy wspólnie z ekspertkami i profesjonalistkami z branży paznokciowej. Zależy nam na tym, aby stylistka nie tylko otrzymała dobre narzędzie, ale również wiedziała, jak świadomie, bezpiecznie i efektywnie z niego korzystać. To właśnie wiedza pozwala połączyć bezpieczeństwo z szybkością i komfortem pracy.

Jednym z przykładów takiego podejścia jest Frezomania — nasz autorski cykl wydarzeń, podczas którego stylistki zdobywają praktyczną wiedzę, wymieniają się doświadczeniami i rozwijają swoje kompetencje. Produkt staje się więc punktem wyjścia do czegoś znacznie większego — edukacji i budowania profesjonalnej społeczności.

Dlatego nie traktuję trwałości, bezpieczeństwa, szybkości pracy czy coraz bardziej świadomego podejścia do prowadzenia biznesu jako elementów, spośród których trzeba wybierać. Dla nas wyzwaniem nie jest ich pogodzenie, ponieważ robimy to od początku istnienia IQNails. Wyzwaniem jest raczej konsekwentne podnoszenie poprzeczki wraz z rozwojem technologii, rynku i oczekiwań profesjonalistek.

Czy obserwujecie zmianę w podejściu do estetyki manicure – od bardzo wyrazistych, skomplikowanych stylizacji w stronę minimalizmu, naturalności i „quiet beauty”? Jeśli tak, jak taka zmiana wpływa na rozwój portfolio IQNails?

Oczywiście trendy będą się zmieniać i minimalizm, naturalność czy bardziej wyraziste stylizacje będą pojawiać się naprzemiennie. I dobrze – rynek potrzebuje zmian, bo nasze klientki również potrzebują nowości, innowacji i powodów, żeby odkrywać coś nowego.

Ale jestem w tej branży już ponad 20 lat, sama od ponad dwóch dekad mam regularnie wykonywane paznokcie i z tej perspektywy mogę powiedzieć jedno: to, co jest ponadczasowe, po prostu zostaje.

To trochę tak jak z dobrą marynarką, białą koszulą czy małą czarną. Możemy zmieniać dodatki, fasony i sposób noszenia, ale pewne rzeczy nigdy nie wychodzą z mody.

image

Boom na salony kosmetyczne. W pół roku przybyło sześć tysięcy firm

Właśnie w ten sposób chcę budować IQNails. Naszą podstawą są oczywiście frezy, ale bardzo mocno rozwijamy również kategorię stylizacji w stylu francuskim – zresztą ten kierunek w dużej mierze wywodzi się ode mnie. Dlatego w naszej ofercie pojawiły się lakiery hybrydowe, bazy, żele i topy, które pozwalają stworzyć idealną stylizację french. I właśnie w tym kierunku będziemy się dalej rozwijać.

Dlaczego? Bo wierzę, że specjalizacja ma ogromną wartość. Kiedy marka jest od wszystkiego, często trudno jej być naprawdę ekspertem w czymkolwiek. Dobra specjalizacja i dobrze wybrana nisza pozwalają budować eksperckość, wiarygodność i zaufanie.

A kiedy naprawdę znasz się na tym, co robisz, stajesz się dla klienta niezawodny. I właśnie na tym chcę budować przyszłość IQNails – nie na podążaniu za każdą chwilową modą, ale na byciu ekspertem w obszarach, które mają ponadczasową wartość.

Co w perspektywie najbliższych kilku lat może być dla producentów i dystrybutorów produktów do stylizacji paznokci większym wyzwaniem: rosnące wymagania regulacyjne, presja cenowa, zmieniające się trendy czy konkurencja ze strony marek działających bezpośrednio w modelu online?

Producenci niekoniecznie bardzo obawiają się zmian w regulacjach, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że przepisy co jakiś czas się zmieniają. Dobrze przygotowana firma powinna być na takie zmiany gotowa i potrafić się do nich dostosować.

Znacznie większym wyzwaniem jest dla mnie presja cenowa, ponieważ bezpośrednio wpływa ona na możliwość utrzymania zdrowej marży, a tym samym na funkcjonowanie całego przedsiębiorstwa. Na rynku pojawiają się również marki pochodzące z nieznanych źródeł, tak zwane „no name”, które często mocno zaburzają politykę cenową i utrudniają uczciwą konkurencję.

Trzeba też pamiętać, że prowadzenie produkcji w Polsce nie jest łatwym zadaniem. Utrzymanie produkcji, odpowiednich standardów, całego zaplecza oraz wyszkolenie specjalistów wymaga czasu, inwestycji i konsekwencji. To zupełnie inna odpowiedzialność niż samo sprowadzenie gotowego produktu i wprowadzenie go do sprzedaży.

Natomiast wierzę, że jeżeli marka ma jasno określoną wizję, misję i cele oraz konsekwentnie i skrupulatnie je realizuje, zmiany rynkowe nie powinny być powodem do obaw. Mogą być wyzwaniem, ale jednocześnie są częścią prowadzenia biznesu.

Dla mnie najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, po co marka istnieje, dokąd zmierza i jakie wartości chce reprezentować. Wtedy nawet w zmieniających się warunkach rynkowych można podejmować decyzje świadomie i długoterminowo.

Gdyby miała Pani wskazać jedną rzecz, na którą firmy z branży nail beauty powinny przygotować się już dziś, choć jej konsekwencje będą w pełni widoczne dopiero za 3–5 lat – co by to było i dlaczego? 

Myślę, że firmy z branży nail beauty powinny przygotować się przede wszystkim na coraz większe rozdrobnienie rynku i rozwój mniejszych, wyspecjalizowanych marek. Już dziś widzimy, jak dużą wartość ma znalezienie własnej niszy, a w perspektywie kolejnych lat ten kierunek będzie moim zdaniem jeszcze mocniejszy.

Nie każda marka musi jednak posiadać własny zakład produkcyjny, żeby rozwijać autorskie produkty. Dlatego jako producent jesteśmy bardzo otwarci na produkcję kontraktową, rozwiązania OEM i private label, personalizację produktów oraz technologiczne wsparcie marek, które chcą stworzyć własną linię. Widzę w tym ogromny potencjał — szczególnie dla mniejszych, eksperckich marek budowanych przez osoby, które bardzo dobrze znają swoją społeczność i jej potrzeby.

image

Producent hybryd do paznokci wykorzystał grafen i trafił w dziesiątkę. Teraz zdobywa rynek sprzętów dla salonów

Jednocześnie musimy być przygotowani na coraz silniejszą konkurencję ze Wschodu, która bardzo dynamicznie się rozwija. Sama cena będzie więc coraz trudniejszym obszarem konkurowania. Dlatego przewagi trzeba szukać gdzie indziej — w jakości, specjalizacji, wiedzy technologicznej, elastyczności produkcji i możliwości tworzenia produktów dopasowanych do konkretnych potrzeb profesjonalistów.

W naszym przypadku ogromną przewagą jest to, że jesteśmy producentem i korzystamy z ponad 20-letniego doświadczenia technologicznego wywodzącego się z produkcji wierteł stomatologicznych. Standardy jakości charakterystyczne dla tego obszaru przenosimy również do produkcji frezów dla branży beauty. To daje nam zaplecze, którego nie da się zbudować z dnia na dzień.

Dlatego uważam, że za 3-5 lat nie wygrają firmy, które będą próbowały być wszystkim dla wszystkich. Rynek będzie coraz bardziej wyspecjalizowany, a rolą dobrego producenta będzie nie tylko dostarczenie produktu, ale również technologii, wiedzy i możliwości stworzenia rozwiązania odpowiadającego konkretnej niszy. I właśnie na taki rozwój rynku chcemy być otwarci.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
22.09.2026 17:28
Iwona Towalska, Unilever: Rola sieci będzie się zwiększać. Wygra nie jeden kanał, lecz najlepiej połączony ekosystem
Iwona Towlska, Head of Customer Strategy Planing Personal Care Unilevermat.prasowe

Wbrew tezie o eliminacji pośredników, rola sieci będzie się zwiększać z uwagi na konsolidację rynku oraz rosnącą dojrzałość modeli omnichannel. W Polsce już dziś mamy sieci, które świetnie łączą sklep fizyczny, aplikację, program lojalnościowy i retail media. Dla dostawców oznacza to przejście od tradycyjnych negocjacji handlowych do partnerstwa opartego na wspólnym celu i danych — mówi Iwona Towalska, Head of Customer Strategy Planning & NRM, Personal Care, Unilever Polska, panelistka tegorocznego Forum Branży Kosmetycznej 2026.

Jak wygląda obecnie i jak się zmienia istotność/waga poszczególnych kanałów dystrybucji w strategiach dostawców takich jak Unilever? Gdzie dzisiaj firmy szukają sprzedaży? 

Istotność kanałów wciąż mierzymy udziałami wartościowymi i wolumenowymi, ale środek ciężkości przesuwa się z pytania „gdzie sprzedajemy?" na „gdzie i jak konsument podejmuje decyzję?". Obserwujemy wyraźną polaryzację formatów – z jednej strony dyskonty i convenience, z drugiej wyspecjalizowane drogerie, stawiające na doświadczenie zakupowe. Jednocześnie rośnie znaczenie e-commerce i q-commerce jako kanałów uzupełniających, a retail media stają się nową warstwą komunikacji w momencie podejmowania decyzji zakupowej. To zmiana, która już się dzieje.

Jak zmienia się rynek i konsument, a także jakie czynniki najmocniej determinują tę zmianę? 

Fundamentem, który trzeba zrozumieć, zanim zaczniemy projektować kanały dotarcia, są makrosiły zmieniające sposób, w jaki żyjemy i kupujemy. To po pierwsze wellbeing, czyli rosnące znaczenie holistycznego podejścia do zdrowia i postrzegania kosmetyku jako elementu rytuału. Po drugie — zmieniający się styl życia, związany m.in. ze starzeniem się społeczeństwa, urbanizacją, presją kosztową, czy  tym, że więcej czasu spędzamy w domu. Niezwykle istotne są też cyfryzacja, podejście technology-first, napędzające hiperwygodę, wykorzystanie danych i personalizację, a także kryzys środowiskowy, który zwiększa presję na działanie, a jednocześnie wzmacnia sceptycyzm wobec claimów. To właśnie umiejętność adaptacji do tych sił będzie wyznaczać kierunki wzrostu i wskazywać, gdzie szukać punktów styku z konsumentem.

Czy już nie mówimy o kanałach, a raczej ekosystemach? 

Nie mówimy już tylko o kanałach sprzedaży, ale o całych ekosystemach, w których wspólnie z retailerami tworzymy doświadczenie konsumenta. W Personal Care lojalność buduje się nie tylko promocją. Ważne są przede wszystkim trzy rzeczy: spójność doświadczenia, komunikacja dopasowana do sytuacji i potrzeb konsumenta oraz wiarygodność marki. Marka i sieć handlowa pełnią różne, uzupełniające się role.

image

Forum Branży Kosmetycznej 2026. Spotkajmy się tam, gdzie powstaje przyszłość rynku beauty

Dla kupującego mniej istotne jest, czy dodatkowa korzyść pochodzi od producenta, czy od sieci. Liczy się to, czy całe doświadczenie odpowiada na jego potrzeby. Dlatego lojalność wobec marki i miejsca zakupu powstaje wspólnie, a nie należy wyłącznie do jednej strony.

Czy w perspektywie kilku lat rola pośredników (między marką a klientem) jakimi są sieci detaliczne, zostanie zminimalizowana/ ograniczona? Co je zastąpi? 

Wbrew tezie o eliminacji pośredników, rola sieci będzie się zwiększać z uwagi na konsolidację rynku oraz rosnącą dojrzałość modeli omnichannel. W Polsce już dziś  mamy sieci, które świetnie łączą sklep fizyczny, aplikację, program lojalnościowy i retail media. Dla dostawców oznacza to przejście od tradycyjnych negocjacji handlowych do partnerstwa opartego na wspólnym celu i danych.

Jakie formaty, koncepty, kanały będą zwycięzcami w obszarze kosmetycznym w ciągu kolejnych 5-10 lat?

Przejście „od kanałów do ekosystemów" to zmiana, która dopiero się kształtuje – jej kierunek jest wyraźny, jednak bez sztywnego punktu końcowego – dlatego wymaga działania krok po kroku. Warto nią zarządzać poprzez budowanie świadomości i zrozumienia, współtworzenie (co-design) z retailerami, rytm częstych, przyrostowych pilotaży i skalowanie success stories, a także adresowanie obaw, wynikających z krótkoterminowych celów i przywiązania do dotychczasowych modeli poprzez jasny plan i dane. Skorzysta na tym nie ten, kto ma najlepszy pomysł, lecz ten, kto skutecznie przeprowadzi przez zmianę ludzi – zarówno we własnej organizacji, jak i po stronie partnerów. 

Tradycyjne drogerie (jak Rossmann czy Hebe) stają się gigantami technologicznymi, dynamicznie rozwijając własne platformy reklamowe (Retail Media Networks). Jak pogodzić obecność i ekspansję marek w kanałach tj. własny e-commerce czy TikTok Shop, z budowaniem relacji z kluczowymi partnerami handlowymi offline? Czy te kanały ze sobą konkurują, czy udało Wam się wypracować model synergii, w którym nowości cyfrowe napędzają ruch w tradycyjnych drogeriach?

Te kanały konkurują ze sobą tylko wtedy, gdy zarządza się nimi w silosach. Punktem wyjścia zawsze jest konsument, nie kanał. Każdy kanał odpowiada na inną misję zakupową i odgrywa inną rolę w ekosystemie nabywcy, dlatego kluczowa jest synergia, a nie rywalizacja – czyli odpowiadanie na różne potrzeby poprzez odpowiednio dobrany asortyment, obsługę i doświadczenie.

Kiedy spojrzymy na to z perspektywy konsumenta, okazuje się, że kanały wcale nie konkurują o to samo. Do drogerii klient idzie po odkrywanie, testowanie i doświadczenie, do dyskontu po wygodę, z e-commerce korzysta ze względu na pełną ofertę i wiedzę opartą na danych, a w social commerce szuka inspiracji i nowości. Ta sama osoba korzysta ze wszystkich tych kanałów, tylko w różnych momentach i z różną intencją.

image

Drogeria Roku 2026. Twój gust ma głos! Wybierz najlepszą drogerię, perfumerię, koncept i strefę beauty w sieciach handlowych.

W tej układance kanały cyfrowe nie zabierają ruchu drogeriom, przeciwnie – mogą go napędzać. TikTok Shop czy własny e-commerce budują popyt, który konsument bardzo często realizuje tam, gdzie może produktu dotknąć, przetestować go i poczuć, czyli w kanale offline. Równolegle same sieci stają się coraz bardziej zaawansowane technologicznie, rozwijając własne Retail Media Networks. To otwiera nowe źródło wartości, jednak zyskuje ten, kto potrafi połączyć dane, wspólny pomiar i cele komercyjne oraz rozwijać retail media tak, by wzmacniać zaufanie.

I tu dochodzimy do sedna: doświadczenie, możliwość testowania i inspiracja to elementy, których nie da się w pełni zdigitalizować. Dlatego rola sieci nie maleje, lecz rośnie. 

Od lidera oczekuje się dziś prowadzenia organizacji przez nieustanną transformację. Jakich kompetencji będzie wymagać zarządzanie przyszłości? Która kompetencja lidera zdecyduje o tym, kto wygra w erze automatyzacji i pracy zespołów wspieranych przez AI?

Technologię można wdrożyć z dnia na dzień, jednak trwała zmiana zachowań i nawyków wymaga czasu, wsparcia i przestrzeni. Prawdziwą kompetencją przyszłości jest umiejętność prowadzenia organizacji przez nieustanną zmianę. Ze zmianą zawsze ma się do czynienia w kilku obszarach jednocześnie i są to: ludzie, procesy i automatyzacja. 

Wszystko zaczyna się od ludzi. Lider przyszłości jest przede wszystkim agentem zmiany, zaczyna od „dlaczego", buduje zaangażowanie i dba o odporność oraz dobrostan zespołu. Kompetencje, również cyfrowe i związane z AI, powinny być rozwijane w sposób ciągły, a nie jednorazowy.

Procesy są pomostem między strategią a egzekucją. Rolą lidera jest przeprojektowanie sposobu pracy tak, aby nadążał za tempem technologii – poprzez jasny podział ról, jedną wspólną wersję danych i rutyny „insight-to-action". 

Automatyzacja natomiast powinna wspierać człowieka. Technologia ma wzmacniać decyzje i kreatywność, przejmując skalę i powtarzalne zadania, a tym samym uwalniając czas na strategię i odważne decyzje. 

Zyskają liderzy, którzy potraktują transformację nie jako jednorazowy projekt a  jako stały sposób działania.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. październik 2026 08:23