StoryEditor
E-commerce
24.11.2020 00:00

McKinsey: Jak przyspieszyć wzrost e-commerce? Najważniejsza jest umiejętność uczenia się, również na błędach

Najważniejszymi narzędziami udanej ekspansji w handlu elektronicznym jest zorientowanie na klienta oraz podejście oparte na testowaniu i uczeniu się, zwłaszcza w zakresie jego obsługi - wynika z najnowszego raportu McKinseya.

Od wybuchu pandemii minęło ponad pół roku. Większość firm zakończyła przynajmniej częściowe przejście na technologię cyfrową w odpowiedzi na przytłaczające zapotrzebowanie klientów. Aby ta zmiana była trwała, muszą teraz dokładnie przeanalizować technologię, infrastrukturę fizyczną, rekrutację i wdrażanie talentów oraz inne systemy - a to musi nastąpić w szybkim tempie. W rzeczywistości liderzy cyfrowi działają obecnie cztery razy szybciej, jeśli chodzi o wykonywanie kluczowych funkcji menedżerskich, takich jak korzystanie z danych i udostępnianie wyników działań związanych z testowaniem i uczeniem się, zwłaszcza w zakresie obsługi klienta.

Aby zapewnić szybkość w handlu elektronicznym, firmy muszą zwrócić szczególną uwagę na trzy elementy: kulturę testowania i uczenia się, operacje wspierające szybką reakcję oraz zaangażowanie klienta na pierwszym miejscu.

Testowanie i uczenie się

Z badań McKinseya wynika, że ​​ponad połowa firm, których wzrost przychodów znajduje się w pierwszych 10 proc., jest bardziej efektywnych niż ich konkurenci z branży w testowaniu pomysłów, mierzeniu wyników i wprowadzaniu zmian w produktach, usługach i sposobach pracy. Warunkiem wstępnym pomyślnego testowania i uczenia się jest akceptacja porażki jako kosztu odkrywania nowej wiedzy. Ostatnie badania McKinsey pokazują, że respondenci w odnoszących sukcesy organizacjach ponad dwukrotnie częściej niż ich koledzy zgadzają się nagradzać pracowników za podejmowanie odpowiedniego poziomu ryzyka.

Uczenie się musi być mocno osadzone

Kultura uczenia się musi rozciągać się na całą organizację, ale zaczyna się od przywództwa. W najlepiej prosperujących firmach starsi liderzy nieustannie szukają nowych narzędzi i praktyk, które mogą przyspieszyć wydajność, poświęcając czas na naukę nowego rozwiązania co najmniej raz w miesiącu, w porównaniu z kwartałem w wolniej działających firmach. Podejmują również kroki w celu rozpowszechniania wiedzy. Kiedy Procter & Gamble zaczęło budować kulturę cyfrową, założony w XIX wieku gigant dóbr konsumenckich (CPG) rozpoczął naukę. Firma stworzyła szereg platform, programów i modułów szkoleniowych w celu rozpowszechniania wiedzy i poszerzania zakresu szkoleń w całej organizacji. Na przykład Digital Genius Academy miała na celu podniesienie umiejętności wszystkich pracowników firmy w zakresie podstaw sprzedaży i marketingu online. Inny program łączył menedżerów średniego i wyższego szczebla z ekspertami w dziedzinie cyfrowej, którzy byli zwykle młodsi, aby zapewnić, że wiedza wędruje zarówno w górę, jak iw dół hierarchii.

Nagradzaj eksperymentowanie, nawet jeśli się nie powiedzie

Podstawą kultury cyfrowej jest zdolność do ciągłego doskonalenia i wprowadzania innowacji. Zespoły są uprawnione do testowania, uczenia się i doskonalenia bez konieczności uciążliwego procesu zatwierdzania, co pozwala im testować nowe podejścia do wprowadzania na rynek, ulepszać platformę handlu elektronicznego, a nawet wprowadzać nowe produkty na rynek jako pierwsze. Aby wspierać to podejście, muszą istnieć zachęty. Atlassian, australijska firma zajmująca się oprogramowaniem dla przedsiębiorstw, organizuje co kwartał dni, podczas których pracownicy mają 24 godziny na pracę nad dowolną innowacją, pod warunkiem, że dotyczy to produktu Atlassian, a następnie przedstawiają ją firmie. Firma pozwala również pracownikom spędzać 20 procent czasu na rozwijaniu własnych innowacyjnych pomysłów.

Buduj umiejętności uczenia się

Najlepsze firmy handlu elektronicznego podchodzą do nauki z takim samym naciskiem i dyscypliną. Kiedy wyznaczają cele dla nowych strategii wzrostu lub kanałów sprzedaży, tworzą przemyślany program przewidujący potrzebne umiejętności i możliwości oraz strategię ich rozwijania. W praktyce sprowadza się to do kompleksowego programu nauczania dostosowanego do indywidualnych potrzeb, takiego jak moduły e-learningowe just in time i programy akademickie w całej firmie, a także ukierunkowane zatrudnianie. Nowi pracownicy, którzy mogą wnieść nowe umiejętności i sposób myślenia, mogą odegrać zasadniczą rolę we wdrażaniu uczenia się, a także w przyspieszaniu rozwoju nowych umiejętności.

Operacje szybkiego reagowania

Prawdziwi cyfrowi gracze w pełni zintegrowali handel elektroniczny i sprzedaż cyfrową z resztą łańcucha wartości. Pozwala im to szybko reagować na nowe potrzeby klientów, dostosowywać istniejące oferty, wprowadzać nowe produkty i usługi oraz szybko je dostarczać. Wszystko zaczyna się od szybkiego dostrzegania okazji. To wymaga dobrych danych i zaangażowania w ich wykorzystanie. Prawie połowa najlepiej prosperujących firm w niedawnej ankiecie McKinsey zbiera i analizuje dane klientów co najmniej raz w tygodniu, w porównaniu z zaledwie 16 procentami średnio. Firmy muszą wtedy mieć elastyczność operacyjną, aby móc szybko wykorzystać te możliwości. 

Elastyczność operacji i łańcucha dostaw ma skumulowaną przewagę strategiczną. Zanim konkurent pojawi się z produktem „Ja też”, pierwszy wprowadzający na rynek wprowadzi dziesiątki ulepszonych wersji i już ustali solidne podejście do wejścia na rynek. Okazało się, że w czasie kryzysu wiele firm było w stanie wprowadzić zmiany w swoich możliwościach front-endowych w handlu elektronicznym, ale z trudem dostosowało swoją logistykę do wzrostu popytu. Ważne jest, aby stale monitorować i mierzyć wyniki oraz dążyć do ulepszeń.

Akcja nastawiona na zachwycanie klientów

Jednym z powodów, dla których skupienie się na kliencie przyspiesza tempo firmy, jest to, że pomaga to zapewnić jasność i skupić się na tym, co jest potrzebne, oraz ograniczyć robienie rzeczy, które nie dodają wartości.

Odnoszący sukcesy innowatorzy cyfrowi traktują satysfakcję klienta jako główny cel biznesowy. W praktyce oznacza to znaczne inwestycje w analizę i łagodzenie wszelkich punktów tarcia klientów oraz przyjęcie mentalności "zero defektów". Jak oni to robią? Najlepsze firmy dokładnie rozumieją doświadczenia swoich klientów, koncentrują się na szczegółach tego, czego naprawdę chcą ich klienci. Aby skupić się na tym, wykorzystują dane i analizy do synchronizowania doświadczeń handlu elektronicznego ze sklepami fizycznymi, mediami społecznościowymi, sprzedażą wewnętrzną, obsługą klienta i innymi kanałami skierowanymi do klientów, dzięki czemu klient może bezproblemowo przemieszczać się między nimi.

Dla dzisiejszych firm (zarówno B2C, jak i B2B) wielokanałowość stała się podstawą doskonałej obsługi klienta. Według badania nastrojów konsumentów w USA na temat COVID-19 przeprowadzonego przez McKinsey, od 40 do 65 procent konsumentów zamierza nadal korzystać z usług zbliżeniowych, takich jak zakupy online i odbiory w sklepie, nawet po zakończeniu kryzysu.

Jak dokonać zmiany

Aby stać się szybko rozwijającą się firmą zajmującą się handlem elektronicznym, w większości dużych firm musi wydarzyć się wiele rzeczy. Choć może się to wydawać proste, wielu menedżerów ma poważne problemy ze zrozumieniem, czym jest doskonałość w dziedzinie cyfrowej. Nawet dla najbardziej doświadczonych dyrektorów kluczowe jest wyjście z codzienności, wyjście poza organizację i ponowne wyobrażenie sobie biznesu. Może się to zdarzyć na wiele sposobów, od powołania wewnętrznej grupy ekspertów w celu niezależnego przeglądu firmy, po odwiedzanie najlepszych firm w celu sprawdzenia, jak to się robi. Jedna duża firma konsultingowa zdecydowała, że ​​musi odejść od modelu ceny plus koszty i zostać dostawcą rozwiązań cyfrowych. Wymagało to dokładnego przyjrzenia się temu, co inne myślące przyszłościowo firmy robiły, aby służyć swoim klientom i jakie działania firma musiałaby podjąć, aby przeprowadzić wewnętrzną zmianę.

Nie krępuj się próbować znaleźć odpowiedź

Nawet jeśli firma ma wizję tego, dokąd chce zmierzać, kierownictwo może mieć trudności z wytyczeniem bezpośredniej ścieżki do osiągnięcia tego celu. W świecie cyfrowym tak wiele jest nieznanych, że tradycyjne planowanie - ocenianie potencjalnej okazji i rozwijanie możliwości jej wykorzystania - nie jest możliwe. W tym miejscu najbardziej wartościowy jest sposób myślenia typu "testuj i ucz się". Tworząc bezpieczne miejsce dla liderów do „testowania gruntu” poprzez małe programy pilotażowe i ucząc się na ich sukcesach lub porażkach, liderzy mogą korygować kurs, aż najlepsza ścieżka stanie się jasna. Jeśli jest to dobrze wykonane, rozpoczyna się cykl testowania, uczenia się i planowania - na przykład opracowanie serii testów A / B lub testowanie minimalnej liczby opłacalnych produktów na rynku. Podejście "Testuj i ucz się" jest najskuteczniejsze, gdy obejmuje kilka podstawowych dyscyplin w połączeniu z odpowiednią inwestycją i swobodą niepowodzenia i odniesienia sukcesu.

Wejdź w buty klienta

Większość dyrektorów powie, że ich firmy są zorientowane na klienta, ale często rzeczywistość jest taka, że ​​najważniejsze są presje biznesowe, wymagania interesariuszy i siły rynkowe.

Nawet jeśli liderzy zobowiązują się do lepszego zrozumienia klienta, zazwyczaj po prostu doświadczają perspektywy pracownika, a nie klienta. Na przykład wizyty na pierwszej linii w celu wysłuchania skarg klientów lub obsługi klientów w sklepach mogą zapewnić wgląd w interakcje między pracownikami a klientami, ale nie pozwalają na uzyskanie głębokiej wiedzy o klientach. Zamiast tego dużo bardziej przydatne jest spojrzenie na dogłębną analizę indywidualnych podróży klientów przez jedną do dwóch godzin. Pozwala to kierownictwu kwestionować każdy etap procesu i zrozumieć, czego doświadcza klient. W jednej firmie dyrektorzy wysłuchali pojedynczego doświadczenia z interaktywną odpowiedzią głosową (IVR) i dowiedzieli się, że klient był w stanie dokonać pierwszego wyboru dopiero po 45 sekundach rozmowy. Ten prosty przykład z jednym klientem uzmysłowił im charakter problemu. Zespół nadał priorytet usprawnieniu procesu IVR, tak aby pierwsza interakcja mogła nastąpić w ciągu dziesięciu sekund.

Wszelkie wysiłki zmierzające do szybkiego skalowania handlu elektronicznego wymagają znacznych zasobów, od nowych rodzajów talentów, przez analizę danych, po infrastrukturę IT. Jednak sposób myślenia i uczenia się, który ceni szybkość ponad perfekcję, uwzględnia porażkę w równym stopniu co sukces i wzmacnia członków zespołu, jest jeszcze bardziej decydujący. Bez tego nastawienia wszystkie zasoby na świecie nie doprowadzą do powstania prawdziwie cyfrowej organizacji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
18.09.2026 11:34
Zwroty coraz ważniejsze dla e-commerce beauty. 70 proc. klientów zwraca uwagę na ich wygodę
Shutterstock

Aż 95 proc. konsumentów sprawdza zasady zwrotów przed pierwszym zamówieniem w nowym sklepie internetowym, a dla 70 proc. dostępność wygodnej formy odesłania produktu wpływa na wybór sprzedawcy. W kategorii urody, która odpowiada za 8 proc. asortymentu firm objętych badaniem Alsendo, zwroty stają się elementem doświadczenia klienta i mogą wpływać na jego decyzję o kolejnym zakupie.

Zwrot produktu jest dla konsumenta częścią doświadczenia zakupowego jeszcze zanim dojdzie do transakcji. Z raportu „Zwroty w polskim e-commerce 2026. Perspektywa konsumenta”, przygotowanego przez Alsendo na podstawie badania SW Research, wynika, że tylko 5 proc. respondentów nigdy nie sprawdza zasad zwrotu przed pierwszym zakupem u nowego sprzedawcy. 33 proc. robi to często, a 23 proc. – bardzo często. Klienci sprawdzają przede wszystkim koszty odesłania produktu, dostępne metody nadania przesyłki oraz czas oczekiwania na zwrot pieniędzy.

Dla branży kosmetycznej znaczenie tych danych rośnie wraz z rozwojem sprzedaży online. W badaniu Alsendo produkty z kategorii „uroda” stanowiły 8 proc. asortymentu firm uczestniczących w badaniu. Największą kategorią było „Dom i ogród” z udziałem 56,8 proc., następnie artykuły dla dzieci – 9 proc. oraz sport i turystyka – 8,3 proc. Zdrowie odpowiadało za kolejne 4 proc. oferty. Badanie objęło 800 osób, które w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie przynajmniej raz zwróciły produkt kupiony online.

Zwrot wpływa na kolejne zakupy

Znaczenie procesu nie kończy się w momencie przyjęcia przesyłki zwrotnej i oddania pieniędzy. Ponad 80 proc. badanych deklaruje większą skłonność do ponownego zakupu po sprawnie przeprowadzonej procedurze. Z drugiej strony 76 proc. konsumentów przyznaje, że problemy ze zwrotem mogą zniechęcić ich do dalszych zakupów w danym sklepie.

– Zwroty stały się już jednym z elementów bezpośrednio wpływających na retencję klientów oraz długoterminową relację ze sprzedawcą – mówi Magda Magnuszewska, CEO Alsendo.

Ogólna ocena doświadczeń ze zwrotami jest jednak stosunkowo dobra. 77 proc. konsumentów deklaruje zadowolenie z tego procesu, a wszystkie najważniejsze jego elementy uzyskały ponad 70 proc. pozytywnych ocen. Nie oznacza to jednak, że pojedyncze problemy są dla sprzedawców neutralne. Aż 67 proc. respondentów przynajmniej raz zrezygnowało ze zwrotu produktu ze względu na trudną lub uciążliwą procedurę.

image

GetResponse: Marki wciąż bardziej inwestują w pozyskanie niż utrzymanie klienta

Najczęściej wskazywaną barierą jest koszt. 70 proc. badanych deklaruje, że wysoka opłata za przesyłkę zwrotną może zniechęcać do odesłania produktu. Dla 56 proc. problemem są niejasne lub skomplikowane instrukcje. Po 49 proc. wskazań zebrały brak informacji o statusie zwrotu oraz długi czas oczekiwania na pieniądze.

W przypadku kosmetyków specyfika zwrotów jest inna niż w dominującej w e-commerce kategorii modowej. Produkty beauty są na ogół łatwiejsze do zaprezentowania i opisania w kanale online, ale część asortymentu – np. kolorowe kosmetyki, zapachy czy produkty do pielęgnacji – również może nie odpowiadać oczekiwaniom klienta po otrzymaniu przesyłki. Znaczenie ma więc nie tylko sama możliwość zwrotu, ale także jakość informacji dostępnych przed zakupem.

Bezpłatnie, szybko i bez drukowania

Oczekiwania konsumentów dotyczące idealnego procesu zwrotu są dość jednoznaczne. Klienci chcą uniknąć dodatkowych kosztów, szybko odzyskać pieniądze i ograniczyć formalności. Preferują możliwość rozpoczęcia procedury online, bez drukowania dokumentów i etykiet, oraz wygodne nadanie przesyłki, najlepiej w automacie paczkowym. Istotna jest również możliwość śledzenia statusu zwrotu.

Preferencje dotyczące komunikacji pokazują, że konsumenci oczekują przede wszystkim kanałów cyfrowych. 78 proc. respondentów chce otrzymywać informacje o kolejnych etapach zwrotu e-mailem, 71 proc. preferuje dostęp do nich z poziomu konta klienta, a 69 proc. – za pośrednictwem aplikacji mobilnej. Znacznie mniej wskazań otrzymały kanały wymagające bezpośredniego kontaktu z pracownikiem: czat wybrało 36 proc., a telefon 32 proc. badanych.

Dla e-commerce beauty oznacza to, że proces zwrotu może być projektowany w sposób zintegrowany z pozostałymi elementami doświadczenia zakupowego. Dotyczy to zwłaszcza sklepów działających omnichannel, w których klient może rozpocząć zakup w internecie, odebrać produkt w sklepie stacjonarnym, a następnie korzystać z różnych kanałów obsługi posprzedażowej.

image

Europejski e-commerce beauty rośnie. Notino, Douglas i Oriflame w czołówce transgranicznej sprzedaży

Przykładem takiego podejścia jest opisany przez Alsendo case study polskiej sieci drogeryjnej posiadającej ponad 60 sklepów stacjonarnych i prowadzącej sprzedaż również na rynkach UE. Firma wdrożyła m.in. algorytm alokacji przesyłek, który dobiera przewoźnika na podstawie czterech parametrów: kosztu wysyłki, jakości dostawy, czasu tranzytu oraz poziomu zwrotów. System pozwala także uwzględniać indywidualne reguły biznesowe, np. wykluczenie określonego przewoźnika dla konkretnych kodów pocztowych.

W ramach rozwiązania uruchomiono również dostawy tego samego dnia w wybranych dużych miastach oraz możliwość drukowania etykiet bezpośrednio w sklepach stacjonarnych. Według danych z case study rozwiązania skróciły czas dostawy w kluczowych obszarach operacyjnych o 10 proc. i przyczyniły się do wzrostu satysfakcji klientów oraz wskaźnika ponownych zakupów.

Klient chce pieniędzy w 10 dni

Jednym z najważniejszych parametrów procesu jest czas oczekiwania na środki. 43 proc. respondentów uważa, że pieniądze powinny wrócić do nich w ciągu 3–5 dni od odesłania produktu. Łącznie 85 proc. badanych uznaje za akceptowalny termin nieprzekraczający 10 dni.

– Na koszt obsługi zwrotów warto patrzeć szerzej niż przez pryzmat pojedynczej przesyłki. Prosty proces, sprawna komunikacja i szybkie rozliczenie wpływają również na retencję oraz długoterminową wartość klienta – komentuje Michał Wójcik, Partnership & Enterprise Director w Alsendo.

Dane pokazują więc, że polityka zwrotów jest dla e-commerce nie tylko kwestią logistyczną. Dla sprzedawców kosmetyków może być jednym z elementów budowania konwersji i retencji: od czytelnej informacji dostępnej przed zakupem, przez łatwe rozpoczęcie procedury, po wygodne nadanie, komunikację o statusie przesyłki i szybki zwrot środków.

Raport Alsendo został przygotowany na podstawie badania CAWI przeprowadzonego przez SW Research w lutym 2026 roku. Wzięło w nim udział 800 konsumentów, którzy w poprzednich 12 miesiącach co najmniej raz zwrócili produkt kupiony online.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
17.09.2026 12:32
Niebezpieczne kosmetyki nadal trafiają do klientów Amazona i Temu. W składzie rtęć
Kosmetyki z rtęcią wracają do sprzedaży. Problemem są marketplace‘y (fot. Shutterstock)Shutterstock

Mimo obowiązującego od lat zakazu produkty do rozjaśniania skóry zawierające rtęć nadal można znaleźć na dużych platformach e-commerce. Reuters zidentyfikował ponad 20 takich produktów oferowanych m.in. na Amazonie, Temu i TikTok Shop. Żaden z nich nie deklarował jednak obecności rtęci w składzie, a Reuters nie potwierdził niezależnie jej zawartości.

W tym artykule przeczytasz:

  • Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami
  • Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry
  • Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy
  • Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami
  • Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Zakaz stosowania rtęci w kosmetykach obowiązuje w wielu krajach od lat, ale nie wyeliminował z rynku wszystkich produktów zawierających ten toksyczny metal. Jak wynika z analizy Reuters, kremy i inne produkty do rozjaśniania skóry, które znalazły się wcześniej na listach produktów zakazanych, nadal były dostępne na platformach należących do największych graczy e-commerce.

Dziennikarze Reuters znaleźli ponad 20 produktów na Amazonie, Temu i amerykańskim TikTok Shop, a także na należących do Amazona platformach w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Indiach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Analizę przeprowadzono według stanu na 1 września 2026 roku.

Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami

Problemem jest nie tylko samo oferowanie nielegalnych kosmetyków, ale także sposób, w jaki sprzedawcy próbują omijać systemy kontroli platform.

Reuters znalazł przypadki produktów, które po usunięciu z oferty pojawiały się ponownie pod inną nazwą lub za pośrednictwem innego sprzedawcy. W jednym z przypadków krem "Chandni”, wcześniej wskazany przez amerykańską FDA jako zawierający rtęć, był sprzedawany na Amazonie w Indiach jako "Beauty Brightening Cream”. Na zdjęciu produktu prawidłowa nazwa została dodatkowo zamazana.

Co istotne, żaden z produktów analizowanych przez Reuters nie wymieniał rtęci w składzie. Dziennikarze nie byli również w stanie niezależnie potwierdzić obecności toksycznego składnika we wszystkich znalezionych produktach. Ich identyfikacja opierała się na wcześniejszych listach produktów, wynikach badań i publicznie dostępnych informacjach.

image

Prawo się rzekło, PPWR u płota. Nowe obowiązki, koszty starych stocków i problem fragmentacji

Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry

Produkty rozjaśniające skórę są częścią wartego miliardy dolarów rynku kosmetycznego, szczególnie popularnego w niektórych krajach Azji, Afryki i na Karaibach.

Jak wskazuje cytowany przez Reuters Winston Morgan, toksykolog z University of East London, rtęć może dawać efekt rozjaśnienia skóry w ciągu kilku dni, szybciej niż legalne składniki, takie jak kwas kojowy czy arbutyna. Jest również stosunkowo tania i łatwa do zastosowania w formulacjach.

To właśnie szybkość działania i cena mogą sprawiać, że produkty zawierające rtęć nadal znajdują nabywców. Reuters przywołuje badanie Boston University z 2021 roku, według którego kosmetyki rozjaśniające zawierające kwas kojowy kosztowały średnio 24,89 dolara za uncję, podczas gdy produkty zawierające rtęć znalezione przez dziennikarzy w USA kosztowały około 6,50 dolara za uncję.

Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy

Skala problemu jest szczególnie istotna ze względu na toksyczność rtęci. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje, że nie istnieje znany bezpieczny poziom ekspozycji na rtęć. Metal może negatywnie wpływać m.in. na nerki, mózg i układ nerwowy.

W 2013 roku przyjęto Konwencję z Minamaty, której stronami jest ponad 150 państw. Dokument ma ograniczać m.in. produkcję, import i sprzedaż produktów zawierających rtęć.

W USA FDA ogranicza zawartość rtęci w kosmetykach do maksymalnie 1 części na milion (ppm). Reuters przypomina jednak, że organy regulacyjne w USA i Wielkiej Brytanii znajdowały wcześniej produkty do rozjaśniania skóry zawierające znacznie wyższe stężenia tego metalu.

image

Pakistan: toksyczne poziomy rtęci w kremach wybielających

Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami

Reuters zwrócił się do platform, na których znaleziono produkty. Amazon, Temu i TikTok podkreśliły, że sprzedaż wskazanych kosmetyków jest zabroniona i że podejmują działania mające na celu ich usunięcie oraz ukaranie sprzedawców.

Amazon poinformował o stosowaniu m.in. weryfikacji sprzedawców, wymaganiu dokumentacji potwierdzającej zgodność produktów oraz – w niektórych przypadkach – wyników badań laboratoryjnych przed dopuszczeniem produktu do sprzedaży. Firma deklaruje również współpracę z organami regulacyjnymi i aktualizowanie list produktów objętych zakazami.

TikTok wskazał, że jego zasady zabraniają produktów mających na celu wybielanie, rozjaśnianie skóry lub redukcję poziomu melaniny. Temu również zadeklarowało usuwanie ofert, które naruszają przepisy lub zasady platformy.

Jednocześnie Reuters podaje, że większość znalezionych przez dziennikarzy produktów nadal znajdowała się na platformach 1 września, mimo że wcześniej została zidentyfikowana jako potencjalnie nielegalna.

Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Problem zwraca uwagę na trudność kontrolowania produktów sprzedawanych za pośrednictwem marketplace‘ów. Sprzedawca może znajdować się w innym kraju niż konsument, produkt może być oferowany pod zmienioną nazwą, a jego skład nie zawsze odpowiada informacjom zamieszczonym w ofercie.

WHO potwierdziła Reuters, że kosmetyki rozjaśniające skórę zawierające rtęć nadal są sprzedawane za pośrednictwem internetowych i transgranicznych platform e-commerce, co utrudnia nadzór i egzekwowanie przepisów. Organizacja wskazuje na potrzebę większej współpracy pomiędzy rządami, platformami i sprzedawcami.

Przykładem działań regulatorów jest Francja. 28 sierpnia francuskie władze wydały komunikat dotyczący wycofania kremu Advanced Beauty Cream – Pearl Shine – Parley Goldie, który wcześniej został znaleziony przez Reuters w sprzedaży. Według francuskich urzędników rtęć jest regularnie wykrywana w produktach przeznaczonych do rozjaśniania skóry, a jej obecność ma na celu blokowanie syntezy melaniny.

 

Źródło: Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
19. wrzesień 2026 16:56