StoryEditor
E-commerce
11.04.2022 00:00

Monika Słapczyńska, Orientana: Jak działać na światowych platformach e-commerce i które wybrać? Poradnik dla branży

– Na globalnym rynku jest mnóstwo platform sprzedażowych i każdego dnia pojawią się nowe. Warto wejść na platformę ze swoimi produktami, dopóki rynek nie jest jeszcze nasycony – mówi Monika Słapczyńska, global e-commerce specialist w firmie Orientana, a ta rozmowa to prawdziwe kompendium wiedzy dla tych, którzy nie wiedzą, z jakimi platformami warto współpracować, jakie czyhają na nich pułapki, jak opanować listingi, rozliczenia i logistykę i gdzie mogą szukać pomocy. 

Internet od kilku lat umacnia się jako kanał sprzedaży. Ostatnie dwa lata to jednak potężne przyspieszenie e-commerce. Jak przekłada się to na liczby?

Przełomowy dla światowego e-commerce był rok 2020. W czasie pandemii wszyscy zaczęliśmy i kupować dużo więcej przez internet. Dzięki temu, mimo globalnego kryzysu, wiele marek odnotowało spore wzrosty sprzedaży. Równocześnie firmy musiały bardzo szybko szukać nowych rozwiązań, aby usprawnić sprzedaż, a także kolejnych możliwości dystrybucji towarów, np. przez platformy e-commerce czy marketplace.

Na podstawie badań Digital Commerce 360 można zauważyć, że pandemia w ciągu ostatnich dwóch lat spowodowała wzrost zysku o  218,53 miliarda dolarów, w tym w 2020 r. – o 102,08 mld dolarów oraz o 116,45 mld dolarów w 2021 r. Podsumowując, kryzys związany z wirusem spowodował ogromny wzrost rynku e-commerce. Dynamika jest oszałamiająca! Moim zdaniem ostatnie dwa lata przyczyniły się dużo bardziej do wzrostu rynku e-commerce na świecie niż poprzednich 10 lat.

W 2021 r. u amerykańskich sprzedawców klienci internetowi wydali  870,78 miliardów dolarów. Jest to wzrost o 14,2 proc. porównując z 762,68 miliardami dolarów w 2020 roku. Szacunkowo, gdyby nie pandemia, nie zostałby osiągnięty taki próg aż do 2023 roku. Wg Digital Commerce 360, prognozowana na 2021 r. sprzedaż kształtowałaby się bowiem na poziomie tylko 754,33 mld dolarów.

Warto zauważyć, że wysokie wartości sprzedaży przez internet zostały osiągnięte podczas światowego kryzysu i trudnego czasu dla milionów ludzi na świecie. Mieliśmy tu do czynienia nie tylko z pandemią ale również inflacją. Jak wynika z danych ADOBE, klienci w ciągu ostatnich dwóch lat zapłacili 32 mld dolarów więcej za te same towary. Mimo to, w tym momencie e-commerce jest i tak bardzo szybko rozwijającym się kanałem sprzedaży.

Wspomniała Pani o platformach sprzedażowych, które miały potężny udział w tych trendach. Wydaje mi się, że naszej świadomości jest tych platform kilka – kojarzymy te największe. Czy to rzeczywiście one rządzą e-commerce?

Na świecie jest ogromna liczba platform sprzedażowych. Prawie każdy kraj ma swoją lokalną platformę – jedną lub najczęściej więcej, które w szybkim tempie się rozwijają. Na podstawie danych z 2020 r. ponad połowa największych marketplace’ów – 52 ze 100 – na świecie ma siedzibę w Ameryce Północnej następna jest Azja (22), a dopiero na trzecim miejscu Europa (19).

TOP 3 największych platform na każdym kontynencie:

Ameryka Północnej – Amazon, eBay czy Wish

Azja – Tmall, Koala, Alibaba

Europa – Cdiscount, eMag, Allegro

Tych platform jest oczywiście dużo więcej natomiast ja mówię o przykładowych, które są znane większości osób choćby ze słyszenia. .

Na pewno rozwój platform przyspieszyła pandemia, gdyż w Polsce w 2020 roku wzrost sprzedaży online był o około 35 proc. wyższy w stosunku do roku poprzedniego. Z każdym rokiem jest większy, co pokazuje ogromny potencjał tego kanału. Dane te potwierdza fakt, że w 2020 r. zarejestrowano w Polsce aż 12 tys. nowych sklepów internetowych, przez co na początku 2021 r. łączna liczba e-sklepów wyniosła już 44,5 tys.

Kto przede wszystkim korzysta z platform internetowych? Czy da się wskazać grupy konsumentów, którzy są szczególnie aktywni w tym obszarze?

Tak, oczywiście. Mamy na przykład dane, które pokazują, że uaktywnili się tzw. dojrzali konsumenci. Z platform zakupowych zaczęli korzystać w większym stopniu niż wcześniej kupujący w wieku 45-54 lata – jest to wzrost o 9 pkt. procentowych, do 45 proc. w 2020 r. oraz w konsumenci w wieku 55-64 lata – wzrost o 6 pkt. procentowych, do 25 proc. w 2020 r.

Dodatkowo warto zauważyć, że w kanale internetowym zwiększyła się liczba zamówień z obszarów wiejskich. Wśród tej grupy konsumentów notowany jest wzrost kupujących przez platformy online aż do 39 proc. w 2020 roku – jest to 6 proc. więcej niż w roku 2019.

Wracając do rynku globalnego – udział marketplace’ów w e-sprzedaży na dzień dzisiejszy na świecie wynosi 62 proc. Jest to duża wartość, która pokazuje, że ta forma sprzedaży ma ogromny potencjał.

Porozmawiajmy o tym, jak robi się biznes w e-commerce. Jakie są największe bariery wejścia na platformy zagraniczne?

Bardzo dobre pytanie. Ciekawym aspektem wchodzenia na marketplace’y są utrudnienia, które nie do końca nazwałabym barierami. Są to bardziej wymogi, które trzeba spełnić, wziąć pod uwagę, gdy chce się zacząć przygodę z nową platformą.

Pierwszy wymóg to po prostu  znajomość platformy. Koniecznie trzeba dokładnie zapoznać się z funkcjonowaniem danej platformy. Należy poznać jej interfejs, zrozumieć konto sprzedawcy i zasady listingu produktów. Warto również zdobyć kontakt do osoby, która może pomóc na początku drogi. Taki „support” bezpośrednio od pracowników platformy jest bezcenny i znacznie skraca czas wejścia.

Niektóre platformy e-commerce mają specjalnie powołane osoby/zespoły do opieki nad nowym klientem tzw. „on-boarding specialists”. Opiekują się one wybranym klientem podczas wprowadzania oferty na platformę …ale uwaga! Ta opieka jest tylko na początku – np. przez pierwsze 3 do 6 miesięcy. Warto z niej skorzystać, gdyż wtedy taki specjalista z platformy bardzo pomaga przy wprowadzeniu oferty, a praktycznie robi to za nas: przygotowuje listing, ustawia promocje, przekazuje kupony rabatowe na kampanie, rozmawia z działem marketingu danej platformy w naszym imieniu, itp. Czasami takie osoby to całe zespoły wewnętrze danej platformy – taka sytuacja ma miejsce w przypadku eMag, albo firmy/agencje zewnętrzne współpracujące z daną platformą – tutaj przykładową platformą jest Cdiscount z Francji, która współpracuje z zewnętrzną agencją Octopia. Każda platforma jest inna i może funkcjonować w trochę inny sposób, na innych zasadach.

Drugim, sporym wyzwaniem jest język opisu naszej oferty, którego wymaga dany rynek, najczęściej jest to lokalny język, np. francuski, rumuński czy włoski. Trzeba pamiętać, że bywa tak, że nasza oferta nie może pozostać w języku angielskim na danej platformie (!). Rozwiązaniem tej kwestii jest automatyczne tłumaczenie dostępne na platformie albo w internecie. Oczywiście można skorzystać z biura tłumaczeń. Jest to najbardziej profesjonalna, ale też najdroższa opcja.

Niektóre platformy, szczególnie te  mniejsze, bezpośrednio angażują się i pomagają w tłumaczeniu. Ja skorzystałam z takiej pomocy osób odpowiedzialnych za wdrożenie nowych sprzedawców na danej platformie i z bezpłatnego tłumaczenia tekstu. Wiem już, że warto podczas procesu on-boardingu (wdrożenia) dowiedzieć się, na ile przypisana osoba do kontaktu pomoże nam w tłumaczeniu i przez jaki okres będzie dedykowana nowej marce. Warto pamiętać, że takie osoby mają kilkudziesięciu klientów do wdrożenia i czasami po prostu nie mają czasu na usługę full service. Stąd warto od razu pytać i ustalać zakres pomocy. Jak wspomniałam okres on-boardingu to z reguły 3 miesiące, stąd warto w tym czasie dodać jak najwięcej produktów oraz jak najwięcej funkcji skonfigurować w tym czasie.

Kolejnym wyzwaniem są kwestie podatkowo-administracyjne. Trzeba dokładnie zapoznać się z informacjami, warunkami handlowymi, podatkami oraz z prawem, jakie obowiązuje w danym kraju. Jest to ważne, żeby nie mieć problemów związanych z finansami.

Tutaj dołączyłabym jeszcze kwestie rozliczeń. Jak wiemy, Polska nie należy do strefy EUR. Płatności klientów np. z Niemiec, Francji czy Włoch dokonane w lokalnej walucie EUR w większości przypadków muszą trafiać na konta bankowe w strefie EUR. W innym przypadku będą przewalutowane i trafią jako PLN na nasze konta firmowe w polskich bankach. Wtedy trochę tracimy na labilnym ostatnio kursie wymianie do PLN i spreadzie walutowym.  Dlatego warto rozważyć założenie konta w którymś z krajów ze strefy euro, aby ominąć kwestie przewalutowania. Jest to jednak żmudny proces. Nasza firma ma konto w Santander Hiszpania, więc wiem, ile pracy i czasu wymaga takie działanie. Alternatywnie rekomenduję rozważyć któryś z dostępnych systemów płatności on-line/portfeli wirtualnych np.: payoneer, skrill, revolut, square, wise, tipalti.

Następna bariera, to koszty wysyłek. W niektórych przypadkach można wykorzystać opcję fulfillment, czyli magazyn platformy e-commerce w danym kraju. Jest to bardzo fajna funkcja i warto z niej skorzystać. Wówczas cały serwis związany z przygotowaniem, pakowaniem i wysyłką do klienta prowadzi za nas platforma. Oczywiście pobierana jest opłata serwisowa, ale i tak wypada korzystnie. Jest to o tyle istotne, że zdarza się – co w przypadku kosmetyków jest w zasadzie powszechne – że koszty samej wysyłki z Polski do danego kraju są zbliżone do wartości produktu np. 15-20 EUR.

Kolejne wyzwanie, które może zrazić potencjalnych sprzedawców, jest związane z integracją platform e-commerce z programem do obsługi zamówień np. BaseLinker. Nie jest łatwo pokonać tę przeszkodę, ale najważniejsze to się nie poddawać i korzystać z pomocy ekspertów. Są osoby, które są specjalistami i mają niezbędną wiedzę dedykowaną do takich działań. Ewentualnie, jeśli ktoś jest ambitny i ma w sobie dużo samozaparcia, może skorzystać z Internetu, samouczków, YouTube i tu poszukać pomocy lub instrukcji.

Które kraje ocenia Pani jako szczególnie warte zainteresowania w dłuższej perspektywie czasowej pod względem potencjału kanału e-commerce?

Skupię się na Europie. W mojej opinii kraje, które są warte zainteresowania i już teraz mają duży potencjał sprzedaży on-line oraz mocne zasięgowe platformy e-commerce to: Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Rumunia i Francja. Są to rynki, które bardzo prężenie rozwijają się w e-commerce. Każdy z nich posiada jedną lub więcej platform sprzedażowych.

Rumunia i Węgry to absolutnie eMag (https://www.emag.ro/ i https://www.emag.hu/) – warto wejść na ten rynek przez tę platformę. Uważam, że jest bardzo przyjazna dla sprzedawcy ponieważ oferuje kompleksowe wsparcie przez 3 miesiące dzięki dedykowanemu opiekunowi klienta. Moja rada – wtedy warto dodać jak najwięcej produktów, gdyż można uzyskać pomoc w tłumaczeniu. Platforma ta jest bardzo intuicyjna, a wiele rzeczy można zrobić dzięki plikom w formacie Excel. Jest tu też sporo możliwości reklamy. Sama platforma proponuje wiele akcji marketingowych. Dzięki takim udogodnieniom jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla początkujących sprzedawców.

Wielka Brytania daje szerokie możliwości jeśli chodzi o marketplace’y. Jest tu bardzo duża liczba platform i tylko w zależności od tego, czego dokładnie oczekujemy, możemy wybrać idealną dla nas.

Na podstawie własnego doświadczenia polecam też Fruugo (https://www.fruugo.co.uk/). Jest to fajna platforma, bo dzięki niej można sprzedawać na kilku rynkach jednocześnie. Zauważyłam, że klienci, którzy tu kupują, są nie tylko z UK. Wysyłamy produkty także do Szwecji, Holandii i wielu innych krajów. Muszę również wspomnieć, że platforma ta jest dość trudna, jeśli chodzi o obsługę.

Z perspektywy sprzedaży w Wielkiej Brytanii mogę też polecić platformę OnBuy (www.onbuy.com). Ta platforma odnotowuje wysokie wzrosty sprzedaży i przyrost klientów. Interfes jest tu ciekawy i przejrzysty dla klienta, a oprócz zdjęć produktów można wstawiać także filmy. Branża kosmetyczna jeszcze nie pojawiła się na tej platformie masowo.

Jeśli chodzi o Niemcy to wart uwagi jest Kaufland.de (https://www.kaufland.de/) – druga największa platforma sprzedażowa w Niemczach po Amazon. W przypadku tego marketplace’u trzeba mieć na uwadze fakt, że jest on kojarzony głównie z branżą spożywczą. Branża kosmetyczna musi trochę poczekać aż będzie tzw. „traffic” a w koszyku transakcyjnym pojawią się masowo kosmetyki. Trzeba dołożyć dodatkowych starań, takich jak reklama, darmowa wysyłka, aby zacząć generować sprzedaż. Z jednej strony to jeszcze nie jest dobry moment dla kategorii kosmetyków na mocną penetrację tej platformy. Z drugiej strony  , właśnie teraz jest jeszcze przestrzeń, aby tam wejść, zbudować dobrą ofertę i być gotowym, kiedy już ruch będzie naprawdę duży.

Moim zdaniem ta platforma ma ogromny potencjał. Analogicznie było w przypadku Amazon, kilka lat wcześniej (4-5 lata), kiedy kategoria kosmetyczna w Unii Europejskiej nie miała takiego wolumenu obrotów jak teraz. Obecnie wejść skutecznie do kategorii kosmetycznej na Amazon jest naprawdę trudno, ze względu na wysoki poziom konkurencyjności. Zatem, podsumowując, naprawdę warto już budować swój przyczółek na Kaufland, ale należy uzbroić się w cierpliwość.

Włochy i Francja są to bardzo ciekawe kraje z dużym potencjałem. Z moich obserwacji wynika, że są tam bardzo świadomi konsumenci, którzy dokładnie wiedzą czego szukają. Jeśli chodzi o e-commerce to możliwości sprzedażowe są duże. Ja wykorzystuję ePrice (Włochy) i Cdiscount (Francja), które dla ułatwienia łączy razem IMN (International Marketplace Network). Do IMN można również podłączyć Kaufland.de oraz eMag Rumunia, co jest ciekawym i praktycznym rozwiązaniem.

Co może Pani powiedzieć o e-konsumentach na innych rynkach? Czy jesteśmy jako kupujący w internecie do siebie podobni?

Z mojego doświadczenia wynika, że są różnice w preferencjach zakupowych konsumentów w Polsce i na innych rynkach. Jest też różne zapotrzebowanie na dane kategorie produktów. Dla przykładu, na rynku Wielkiej Brytanii sprzedają się przede wszystkim kosmetyki do włosów – henny, szampony, odżywki, terapie. Może to być np. związane z mocno kosmopolitycznym charakterem tego kraju i sporą diasporą mieszkańców z innych krajów, takich jak np. Indie, gdzie naturalna pielęgnacja włosów jest bardzo ważna i ma długą tradycję.  

Oczywiście wszystko zależy od pozycjonowania danej marki. Różnica nie wynika tylko z preferencji zakupowych w danym kraju, ale również z tego, że oferta i płatne reklamy są inaczej przygotowane. Warto skonsultować ten obszar ze specjalistami danego rynku, np. zapytać lokalną influencerkę albo blogerkę kosmetyczną lub też wpisać w wyszukiwarkę danej platformy nazwy kategorii produktów i zobaczyć co się pojawia. Im więcej fraz wyskoczy tym lepiej. Im wyżej na liście tym lepiej.

Bardzo wiele powiedziała Pani już o wyzwaniach w obsłudze  platform handlowych. Co uznałaby Pani za szczególnie trudne w sprzedaży przez ten kanał?   

Największym wyzywaniem jest rozwój sprzedaży, przebicie się i wyróżnienie wśród innych sprzedawców i dobre zbalansowanie oczekiwań sprzedażowych do poziomu koniecznej inwestycji oraz omówione już przeze mnie kwestie techniczno-logistyczne.

Konkurencja jest ogromna, gdyż na platformach zagranicznych można spotkać różne marki z całego świata. W związku z tym nie jest łatwo dotrzeć z nowymi produktami do konsumentów, którzy mają już swoje ulubione marki i kosmetyki.

Na globalnym rynku jest mnóstwo platform sprzedażowych i każdego dnia pojawią się nowe. Ważne jest to, że niektóre nowe platformy mogą mieć początkowo ograniczony ruch w danej kategorii produktową np. właśnie w kosmetykach. Dlatego warto dać sobie czas, ale jednocześnie trzeba trzymać rękę na pulsie i wejść na platformę ze swoimi produktami, dopóki rynek nie jest jeszcze aż tak nasycony.

Czy może Pani jeszcze rozszerzyć temat logistyki, która wydaje się szczególnie wymagająca w przypadku zamówień online i przesyłek kierowanych do indywidualnych klientów. Czy wymagane jest magazynowanie produktów na danym rynku? 

Jak wspomniałam logistyka faktycznie jest ogromnym wyzywaniem, tym bardziej gdy obsługuje się kilka lub więcej platform jednocześnie. Najlepszym rozwiązaniem jest, gdy platforma ma własny magazyn w danym kraju. Tak dzieje się w przypadku eMag Rumunia. Wyzwaniem jest wówczas stały monitoring stanów magazynowych, ale jest to i tak dużo lepsza i łatwiejsza forma obsługi zamówień. Skraca czas realizacji zamówienia, gwarantuje większe bezpieczeństwo dostawy, a ewentualne zwroty są obsługiwane przez magazyn platformy. Niestety nie każdy marketplace ma taką możliwość. Najczęściej trzeba obsługiwać globalne zamówienia z magazynu centralnego. Jest to bardziej wymagająca forma współpracy, ponieważ należy własnoręcznie przeprocesować całe zamówienie, przygotować dokumenty sprzedaży oraz transport. Oczywiście dla ułatwienia można integrować platformy ze specjalnymi programami, np. Baselinker’em i wtedy jest dużo prościej, ale i tak trzeba mieć wszystko cały czas pod kontrolą, ponieważ zdarzają się różne sytuacje wymagające szybkiej reakcji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Hanna Branczewska, TikTok Shop Polska: Jak marki beauty mogą wykorzystać nowy kanał sprzedaży? [FBK 2026]
Hanna Branczewska, TikTok Shop Polskawiadomoscikosmetyczne.pl

TikTok Shop ma zmienić sposób, w jaki konsumenci odkrywają i kupują kosmetyki. Zamiast samodzielnie szukać produktów, użytkownicy trafiają na nie za pośrednictwem twórców, transmisji na żywo i treści publikowanych w aplikacji. O tym, jak marki beauty mogą wykorzystać nowy kanał sprzedaży, jakie błędy popełniają i dlaczego warto wejść na platformę już teraz, mówiła Hanna Branczewska, Senior Acquisition Manager w TikTok Shop Polska, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

W tym artykule przeczytasz:

  • TikTok Shop zmienia drogę do zakupu

  • Eveline Cosmetics i sprzedaż podczas transmisji na żywo

  • Nie tylko dla największych marek

  • Twórcy, autentyczność i zaufanie

  • Dlaczego warto wejść na TikTok Shop już teraz?

TikTok Shop zmienia drogę do zakupu

TikTok Shop zmienia sposób, w jaki konsumenci poznają produkty i podejmują decyzje zakupowe. W tradycyjnym modelu klient często zaczyna od poszukiwania konkretnego kosmetyku. W przypadku handlu opierającego się na treściach wideo to produkt może trafić do użytkownika, zanim ten w ogóle pomyśli o jego zakupie.

– TikTok Shop zmienia to, jak klient odkrywa produkt. To nie klient szuka produktu, tylko produkt znajduje klienta – podkreślała Hanna Branczewska podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

Znaczenie platformy nie kończy się jednak na transakcjach realizowanych bezpośrednio w aplikacji. Treści publikowane na TikToku mogą budować świadomość marki i wpływać na sprzedaż również w innych kanałach. Branczewska określiła ten mechanizm jako efekt halo.

– TikTok Shop jest katalizatorem wzrostu w całym handlu. Świadomość marki buduje się w aplikacji, ale często nie jest to zakup w aplikacji. Mamy tu tzw. efekt halo – mówiła przedstawicielka TikTok Shop Polska.

Eveline Cosmetics i sprzedaż podczas transmisji na żywo

Jak marki powinny przygotować się do sprzedaży na TikTok Shop? Jednym z kluczowych elementów jest widoczność w aplikacji i umiejętne połączenie produktu z treściami twórców. Użytkownik przeglądający stronę główną powinien trafić na materiał, który odpowiada jego zainteresowaniom i jednocześnie prezentuje konkretny kosmetyk.

Przykładem udanego wejścia na platformę jest Eveline Cosmetics. Jak wskazała Branczewska, marka rozpoczęła działania od głośnej transmisji na żywo, podczas której jeden z produktów – mgiełka – wyprzedał się.

Przypadek ten pokazuje potencjał formatu live commerce, w którym prezentacja produktu, kontakt z odbiorcami i możliwość zakupu odbywają się w ramach jednego doświadczenia. Sama obecność na platformie nie wystarczy jednak, by osiągnąć podobne wyniki. Istotne jest przygotowanie atrakcyjnego formatu, dobór odpowiednich osób prowadzących transmisję i zapewnienie produktom widoczności.

– Ludzie, wchodząc na live, muszą być zaciekawieni. Tutaj pozyskanie osób do jego prowadzenia jest kluczowe – zaznaczyła Branczewska.

image

Łukasz Bobiński, L’Oréal: Premiumizacja i doświadczenie napędzają rynek beauty. Co dalej z luksusem? [FBK 2026]

Nie tylko dla największych marek

TikTok Shop może być istotnym kanałem również dla małych i średnich przedsiębiorstw. Jak podkreślała przedstawicielka platformy, kluczowe nie jest to, jak duża jest firma, lecz czy potrafi dotrzeć do właściwej grupy odbiorców.

– To nie jest dla dużych firm, ale przede wszystkim dla małych i średnich biznesów. Główną rzeczą jest dotarcie do tego konsumenta, na którym nam zależy – mówiła.

W przypadku branży kosmetycznej znaczenie ma również sposób, w jaki użytkownicy korzystają z aplikacji. Spędzają w niej dużo czasu, a kontakt z treściami twórców może wpływać na ich zachowania zakupowe. Jak zauważyła Branczewska, konsumenci coraz częściej sprawdzają i porównują składy produktów.

Twórcy, autentyczność i zaufanie

Jednym z najważniejszych elementów strategii sprzedażowej na TikTok Shop jest współpraca z twórcami. Nie powinna ona ograniczać się do wyboru jednej rozpoznawalnej osoby i powielania tego samego schematu komunikacji. Różnorodność twórców pozwala docierać do szerszych grup odbiorców i pokazywać produkty z różnych perspektyw.

– Mamy zespół zajmujący się twórcami, który analizuje ich wyniki i performance. Trzeba pamiętać, że z tymi twórcami warto pracować na szerszą skalę, żeby nie mieć tylko jednego typu twórcy. Żebyśmy nie pozostali z jednym, wyidealizowanym typem urody – wyjaśniała Branczewska.

W kosmetykach ma to szczególne znaczenie. Odbiorcy różnią się potrzebami, typem skóry, preferencjami i oczekiwaniami wobec produktów. Zróżnicowana grupa twórców może ułatwiać konsumentom znalezienie rekomendacji, z którymi rzeczywiście się utożsamiają.

Równie ważna jest autentyczność przekazu. Współpraca z twórcą nie powinna sprowadzać się wyłącznie do ekspozycji produktu. Istotne jest zbudowanie wiarygodności, która może przełożyć się na decyzję zakupową.

– To zaufanie będzie przekonywać do zakupu, więc warto myśleć o autentyczności – podkreślała przedstawicielka TikTok Shop Polska.

Branczewska zwróciła również uwagę na związek między popularnością treści a sprzedażą. Jak wskazała, produkty, które stają się viralami na TikToku, później dobrze sprzedają się w sklepie. 

image

„TikTok made me buy it” w polskim wydaniu. Twórcy monetyzują uwagę? Czat Tik Tok i Eveline Cosmetics na Forum Branży Kosmetycznej

Dlaczego warto wejść na TikTok Shop już teraz?

Podczas debaty przypomniano, że w dniu spotkania mijały cztery miesiące od uruchomienia TikTok Shop w Polsce. Rynek wciąż znajduje się więc na wczesnym etapie rozwoju, a marki i twórcy uczą się, jakie formaty najlepiej sprawdzają się w nowym kanale.

Zdaniem Branczewskiej to dobry moment, by rozpocząć działania, zanim konkurencja stanie się bardziej intensywna.

– Teraz jest idealny moment, żeby wejść, póki jeszcze nie ma aż takiego nasycenia i konkurencji. Teraz marki jeszcze się uczą, jak robić kontent i jak docierać do odbiorców – przekonywała.

Jednocześnie ostrzegała przed traktowaniem TikTok Shop jako kanału, który będzie generował sprzedaż bez zaangażowania marki. Konieczna jest regularna aktywność, przygotowanie odpowiednich treści oraz zbudowanie zespołu, który będzie rozumiał specyfikę platformy.

– Polec można na wykorzystaniu platformy. Nie dotrzecie do swojego konsumenta bez żadnej aktywności. Zdecydowanie trzeba poświęcić temu uwagę, zbudować zespół specjalistów – podsumowała Hanna Branczewska.

O Forum Branży Kosmetycznej

Forum Branży Kosmetycznej to biznesowe wydarzenie dla branży kosmetycznej łączące konferencję, przestrzeń wystawienniczą i networking. Skupia się na dostarczaniu wiedzy na temat rynku kosmetycznego, wiodących kategorii, trendów, konsumenckich, rozwoju kanałów sprzedaży oraz wyzwań stojących przed branżą. FBK pod skrzydłami Wiadomości Kosmetycznych organizowane jest przez Wydawnictwo Gospodarcze, wydawcę biznesowych portali wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl oraz magazynu „Wiadomości Handlowe”.

 

image
Wiadomości Kosmetyczne
Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
15.10.2026 09:44
Klientki beauty uciekają z chińskich platform? Allegro zgarnia 88 proc. zamówień
Osoby korzystające z chińskich platform kierowały pod koniec analizowanego okresu znacznie większą część zamówień na Allegro (fot. Instagram Moonglaze)Instagram Moonglaze

Klienci chińskich platform przenoszą się na Allegro. Udział polskiego serwisu w zamówieniach tej grupy skoczył z 48 do 88 procent w zaledwie kilka miesięcy. Raport whenUbuy i iKsync ujawnia nowe zwyczaje zakupowe oraz potęgę dojrzałych konsumentów.

Chińskie platformy tracą na rzecz Allegro

Układ sił w polskim e-commerce uległ w ostatnich miesiącach zauważalnemu przesunięciu. Jeszcze w maju 2026 roku Allegro odpowiadało za 48 proc. zamówień wśród użytkowników kupujących na chińskich platformach. Jednak już w czerwcu wskaźnik ten wzrósł do 68 proc., w lipcu sięgnął 89 proc., a w sierpniu ustabilizował się na poziomie 88 proc.

W tym samym czasie Temu odnotowało gwałtowny odpływ transakcji. W maju platforma notowała 36 proc. udziału w zamówieniach badanych osób. W sierpniu było to zaledwie 6 proc. Podobny los spotkał innych graczy z Azji. Udział AliExpress wyniósł pod koniec lata 5 proc., natomiast Shein zanotowało zaledwie 1 proc.

Okres ten zbiegł się ze zmianami przepisów celnych dla drobnych przesyłek spoza Unii Europejskiej. Wzrost Allegro zaczął się jednak wcześniej, bo już w czerwcu.

- Widzimy jednocześnie wyraźną zmianę miejsca zakupów. Osoby korzystające z chińskich platform kierowały pod koniec analizowanego okresu znacznie większą część zamówień na Allegro. To ważny sygnał dla sprzedawców. Wybór platformy może szybko się zmieniać, dlatego warto uważnie obserwować zarówno cenę końcową, jak i wygodę całej transakcji - podkreśla Ewa Kraińska, CEO whenUbuy.

Zwyczaje zakupowe w sieci: częstsze transakcje i mniejsze koszyki

Raport „Kupione 2026” powstał na podstawie 199 014 rzeczywistych zamówień oraz ponad 408 tysięcy produktów.

Co ciekawe, użytkownicy azjatyckich aplikacji kupują znacznie częściej. Średnio realizują około 40 transakcji rocznie, podczas gdy pozostali klienci około 29. Z kolei ich pojedynczy koszyk jest wyraźnie skromniejszy. Wynosi średnio 112 zł w porównaniu do 149 zł u pozostałych kupujących.

Ostatecznie łączne roczne budżety obu grup są niemal identyczne. Wynoszą odpowiednio 4433 zł oraz 4311 zł.

Dojrzali konsumenci napędzają rynek e-commerce

Najwięcej pieniędzy w sieci zostawiają osoby w wieku 46–55 lat. Ich średnie roczne wydatki sięgnęły 7534 zł. Dla porównania najmłodsi dorośli (18–25 lat) wydali w tym samym czasie zaledwie 1638 zł, czyli ponad 4,5 raza mniej. Osoby w przedziale 56–65 lat wydały z kolei średnio 6815 zł.

Rekordzistami pod względem częstotliwości okazali się seniorzy. Klienci w wieku 56–65 lat zamawiali towary średnio 58 razy w roku.

- Dane pokazują, jak duże znaczenie dla e-commerce mają dojrzali konsumenci. W naszej próbie to właśnie oni kupują najczęściej i dysponują większymi budżetami zakupowymi. Dla sklepów to argument, żeby równie uważnie analizować ich potrzeby, sposób korzystania z platform i oczekiwania wobec obsługi - wskazuje Ewa Kraińska.

Kobiety odsyłają ponad połowę wartości zakupów

Wyjątkowo dużym wyzwaniem logistycznym i finansowym dla sprzedawców pozostaje kategoria odzieżowa.

Zwroty obejmują 30 proc. zamówień składanych przez kobiety oraz 20 proc. paczek zamawianych przez mężczyzn. Skala zjawiska staje się jeszcze wyraźniejsza przy analizie kwot. Kobiety odsyłają do sklepów aż 51 proc. łącznej wartości kupionych ubrań, natomiast mężczyźni zwracają 38 proc. wartości swoich modowych koszyków.

Michał Czubak
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
17. październik 2026 01:47