StoryEditor
Producenci
12.02.2018 00:00

Sieci handlowe nadal będą inwestować w papierowe gazetki. Ale eksperci dają im tylko 10 lat

Opinie członków Kapituły Programu AdRetail Inspirio (AdRI) na temat przyszłości gazetek papierowych i elektronicznych są dość mocno podzielone. 2 z 8 ekspertów przewiduje, że drukowana wersja niemal przestanie istnieć w ciągu dekady. Pozostali zapewniają, że przetrwa dłużej bądź nie wskazują granicy czasowej jej końca. Ponadto twierdzą, że przekaz tradycyjny jest wciąż ważny dla konsumentów, co wynika z ich wieloletnich upodobań oraz przyzwyczajeń.

Jak wiadomo, rośnie udział przekazu elektronicznego, mobilnego i dokonywanego na monitorach sklepowych display’ów. Jednak dr Maria Andrzej Faliński, jeden z ekspertów, zapewnia, że nie należy zbyt szybko spodziewać się zanikania drukowanych publikacji. W ciągu najbliższych 3-5 lat nastąpi rekompozycja papierowej wersji w relacji z innymi formami przekazu. Wielokanałowy handel doprowadzi bowiem do pomnożenia i synergicznego powiązania przekazów papierowych oraz ekranowych. Promocje, które zaczną się w Internecie, będą miały swoje kontynuacje w innych środkach przekazu. Sieci znajdą nowe zastosowanie dla papieru. Drukowane gazetki będą dołączane do produktów, wysyłanych do domów klientów.

– Nie spodziewam się całkowitej rezygnacji z papierowych gazetek w ciągu najbliższych 5 lat. Wciąż są one chętnie oglądane przez Polaków. A we współczesnym świecie coraz trudniej jest zdobyć uwagę klienta. Sieci handlowe i marki konkurują o nią nie tylko między sobą, ale też z rodziną konsumenta, jego przyjaciółmi, pracą oraz różnymi formami rozrywki. Za 5-10 lat ta walka się nasili, bo ludzie będą mieli mniej czasu i ochoty na zakupy. Zamawianie produktów stanie się zautomatyzowaną czynnością. Odsetek osób zainteresowanych drukowaną publikacją będzie już tak znikomy, że jej wydawanie przestanie być opłacalne – mówi Sebastian Starzyński, prezes zarządu Instytutu Badawczego ABR Sesta.

Z kolei Andrzej Wojciechowicz, ekspert Komisji Europejskiej, wskazuje na większą trwałość przekazu papierowego wobec elektronicznego. Leżąca na stole, komodzie czy szafce nocnej gazetka przypomina o sieci i trwającej promocji przy każdym mimowolnym spojrzeniu. Utrwala logo operatora w podświadomości konsumenta, w przeciwieństwie do przekazu elektronicznego, który po pobieżnym przejrzeniu często jest usuwany, w obawie przed zaśmiecaniem pamięci urządzenia. Dlatego gazetki drukowane będą ewoluować w swojej formie i treści tak długo, jak producenci będą chcieli w nie inwestować. Produkty zaczną być pokazywane w coraz ciekawszy sposób, podobny do reklam modowych. Pojawią się też dodatkowe treści, np. krzyżówki, rebusy, konkursy, które zmieniają charakter przekazu i dotrą głębiej do zainteresowań klientów.

Kiedy zniknie druk?

– Papierowe gazetki zostaną ograniczone do dystrybucji we własnych placówkach na przestrzeni 5-6 lat. Podstawowym kanałem komunikacji z klientami będzie online, a następnym offline. Przemawia za tym wzrost liczby użytkowników e-gazetek i powstawanie nowych serwisów gazetkowych. Elektroniczna forma ma przewagę nad tradycyjną. Umożliwia bowiem natychmiastowy dostęp do informacji, bez konieczności oczekiwania na wersję drukowaną czy wyjścia po nią do sklepu. Coraz większe znaczenie mają też aspekty ekologiczne, cenowe, komunikacyjne i kontroli efektów, które przemawiają za tą formą publikacji – zaznacza Karol Kamiński, zasiadający w Kapitule Programu AdRetail Inspirio.

Zdaniem Katarzyny Czuchaj-Łagód, dyrektor zarządzającej firmą badawczą Mobile Institute, wyraźnie rośnie zainteresowanie konsumentów gazetkami online. Nie wiadomo jednak, czy dzieje się to kosztem publikacji drukowanych, których wciąż dużo powstaje na naszym rynku. Tempo digitalizacji na pewno będzie zależeć nie tylko od skłonności konsumentów, ale także od świadomości cyfryzacji w biznesie. Wydaje się, że Polacy są gotowi na nową formę gazetek, pod warunkiem, że będzie dla nich wygodna w użyciu. Dojrzali odbiorcy, powyżej 45. roku życia, doceniają praktyczne rozwiązania, co również przekonuje ich do tego typu nowości.

– Dematerializacja papierowych gazetek będzie dość długim procesem. Nasze społeczeństwo jeszcze nie jest gotowe na taką zmianę, zwłaszcza starsze pokolenie, które z zasady mniej posługuje się nowymi technologiami. Myślę, że dopiero w perspektywie 10 lat formy drukowane będą tak naprawdę miały znikomy udział w rynku. Dłużej się nie utrzymają, bo nie dają sieciom tylu możliwości, co e-gazetki. Elektroniczna wersja pozwala na sprawdzenie, jak wiele razy została przeczytana. Ponadto, proces jej tworzenia i dystrybucji jest znacznie prostszy ­– argumentuje Norbert Kowalski, przewodniczący Kapituły Programu AdRetail Inspirio.

Koniec gazetek?

W opinii Sebastiana Starzyńskiego, dekada to wystarczający czas na całkowity zanik gazetek, nie tylko tych papierowych. Nastąpi to stopniowo, wraz z upowszechnieniem się aplikacji typu osobisty asystent zakupowy, oparty na sztucznej inteligencji. Takie platformy będą samodzielnie analizowały dostępne na rynku promocje i wybierały te najlepiej dopasowane do indywidualnych potrzeb konsumentów. To znaczy, będą dynamicznie dostosowywać się do wielu zmiennych, m.in. do domowych zapasów produktów, pogody, planów, upodobań itp. Będą weryfikować oferty niczym idealna sekretarka i dopuszczać do ludzi tylko te, które mogą ich zainteresować.

– Zarówno konsumenci, jak i gracze na rynku czekają na pierwsze gazetki online, które w całości lub chociaż częściowo będą indywidualnie dostosowane do konkretnych klientów. Niemniej, uważam, że dystrybucja gazetek w formie drukowanej, a tym bardziej elektronicznej, nie jest zagrożona. Wszystkie formy publikacji, zostaną unowocześnione i nie znikną z rynku. Warto dodać, że dotychczas całkowita rezygnacja z papierowej wersji dotyczyła mniejszych sieci i była podyktowana głównie względami ekonomicznymi – podkreśla Karol Kamiński.

Natomiast Marcin Dobek podaje, że zgodnie z prognozami amerykańskiej branży, w 2019 roku aż 80 proc. treści marketingowych w Internecie będzie w formie wideo. Sieci, ze względu na koszty, już ograniczyły wydruk i kolportaż tradycyjnych gazetek, na rzecz zupełnie nowych form komunikacji z konsumentami. Członek zarządu platformy TakeTask S.A. dodaje, że trend zanikania papierowych gazetek stale postępuje. Coraz więcej sieci już ich nie kolportuje. Promocje są umieszczane na stronach internetowych oraz w sklepach. W ten sposób redukują koszty.

Korzyści ze zmian

– Technologia tanieje i jest coraz powszechniejsza. Ponadto przekaz elektroniczny, uruchamiany w sklepie i w jego otoczeniu, daje wielkie możliwości, chociażby dzięki holografii, czyli obrazom przestrzennym. To wszystko sprawia, że sieci trafią ze swoimi ofertami do coraz większej liczby odbiorców, również tych mniej zamożnych. Ci klienci, którzy preferują drukowane gazetki, również nie stracą swojego źródła informacji. Papier jest w końcu ważną, wielowiekową częścią naszej kultury – przekonuje dr Faliński.

Według Norberta Kowalskiego, nie istnieje obawa, że w przyszłości dość mocno zniwelowany dostęp do papierowych wydań zmniejszyłby zainteresowanie promocjami uboższej grupy konsumentów. Nawet całkowity brak tradycyjnej wersji tego nie zmieni. W kanale online sieci mogą więcej zaoferować konsumentom, tzn. dodatkowe rabaty, zniżki, przepisy na bazie promocyjnych produktów, recenzje i wiele innych materiałów promocyjnych. Dlatego przekonają użytkowników do tej formy komunikacji.

– Nowoczesne technologie stają się dostępne również dla biedniejszych konsumentów. Wkraczają w każdy aspekt naszego życia, niezależnie od zasobności portfela. Niezamożni klienci także mają dostęp do Internetu, gdzie szukają promocji. Nie można też wskazać, że gazetka papierowa jest nośnikiem szczególnie przez tę grupę preferowanym. Ryzyko związane z odpływem klientów z powodu bariery technologicznej oceniam dziś jako bardzo niewielkie – stwierdza przewodniczący.

Jak podsumowuje Marcin Dobek, na wsi gazetki papierowe docierają coraz rzadziej. Ze względu na koszty, dystrybuowanie ich tam nie jest po prostu opłacalne. Obecnie, dzięki kanałowi online i nowoczesnym telefonom, każdy ma dostęp do promocji. Już ponad 70 proc. Polaków posiada smartfony. Internet jest coraz szybszy i tańszy. Zatem nie ma żadnej bariery w odbiorze elektronicznych gazetek.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
04.07.2026 22:10
Firmy kosmetyczne i handel w strachu przed PPWR. Dlaczego "pełna zgodność" wprowadza w błąd? Są wytyczne KE i stanowisko PZPK
Co faktycznie zacznie obowiązywać od 12 sierpnia 2026 r.? Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego wyjaśniamateriał partnera

Sieci handlowe i właściciele marek obawiają się wejścia w życie wymogów PPWR, czyli rozporządzenia Komisji Europejskiej ws. opakowań i odpadów opakowaniowych. Pytają dostawców o pełną zgodność opakowań, dokumentację itd. Tymczasem większość regulacji zacznie obowiązywać od 2030 r. lub później. KE opublikowała polską wersję wytycznych, a Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego wydał stanowisko, w którym wyjaśnia, które podmioty i jakie nowe obowiązki mają od 12 sierpnia 2026 r. oraz jakich dokumentów wymagać od siebie powinni kontrahenci.

PPWR, czyli rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, będzie stosowane etapami. Od 12 sierpnia 2026 r. zaczną obowiązywać tylko te przepisy, dla których rozporządzenie nie przewiduje późniejszego terminu. Tymczasem część kluczowych wymagań środowiskowych — dotyczących m.in. recyklowalności, zawartości recyklatów, minimalizacji opakowań czy ograniczania pustej przestrzeni — zostanie uruchomiona dopiero w kolejnych latach.

Co więcej, dla wielu przyszłych obowiązków Komisja Europejska nie przyjęła jeszcze aktów wykonawczych, metodologii ani szczegółowych kryteriów technicznych. W praktyce oznacza to, że dziś nie da się rzetelnie potwierdzić zgodności opakowania z pełnym zakresem wymagań PPWR. Deklarowanie takiej zgodności może być przedwczesne i wprowadzać w błąd co do rzeczywistego statusu prawnego opakowania.

Dlatego kluczowe jest rozróżnienie między obowiązkami, które będą stosowane od 12 sierpnia 2026 r., a wymaganiami, które zaczną obowiązywać dopiero po przyjęciu przez Komisję Europejską szczegółowych zasad i w terminach wskazanych w rozporządzeniu.

image

PPWR: opublikowano pierwsze wytyczne – co oznaczają dla branży?

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, wspólnie z ekspertami Grupy Roboczej „Opakowania w Zielonym Ładzie”, opracował stanowisko, które ma uporządkować najczęściej pojawiające się wątpliwości i ułatwić przedsiębiorcom oraz ich partnerom handlowym prawidłową interpretację nowych przepisów.

Kto odpowiada za zgodność opakowania z PPWR?

W systemie PPWR kluczową rolę odgrywa wytwórca. To on odpowiada za przeprowadzenie oceny zgodności, przygotowanie dokumentacji technicznej, sporządzenie deklaracji zgodności UE oraz wykazanie, że opakowanie spełnia wymagania mające do niego zastosowanie.

Pojęcie „wytwórcy” w PPWR nie oznacza jednak automatycznie podmiotu, który fizycznie produkuje opakowanie albo wprowadza produkt w opakowaniu do obrotu. Wytwórcą jest przedsiębiorca, który decyduje o projekcie opakowania, jego właściwościach oraz zgodności z PPWR, a następnie wprowadza produkt lub opakowanie pod własną nazwą albo marką.

Ma to szczególne znaczenie w przypadku marek własnych, produktów projektowanych na zlecenie sieci handlowych, właścicieli marek lub dystrybutorów. Jeżeli to zlecający decyduje o projekcie i specyfikacji opakowania, może zostać uznany za wytwórcę w rozumieniu PPWR. W praktyce oznacza to również przejęcie obowiązków związanych z oceną zgodności, dokumentacją techniczną i deklaracją zgodności UE.

Co faktycznie zacznie obowiązywać od 12 sierpnia 2026 r.?

Od 12 sierpnia 2026 r. zastosowanie będą miały przede wszystkim te wymagania PPWR, które nie zostały odroczone na późniejsze lata. Do najważniejszych należą:

- wymagania dotyczące substancji obecnych w opakowaniach,

- obowiązki wytwórców związane z identyfikowalnością opakowań,

- procedura oceny zgodności,

- przygotowanie dokumentacji technicznej,

- sporządzenie deklaracji zgodności UE,

- wymagania dotyczące deklaracji środowiskowych i zakaz komunikacji wprowadzającej w błąd,

- wybrane przepisy dotyczące opakowań wielokrotnego użytku.

Pierwszym etapem przygotowań powinno być przeanalizowanie portfolio opakowań i ustalenie roli przedsiębiorstwa wobec każdego z nich. Dopiero wtedy można prawidłowo określić zakres obowiązków wynikających z PPWR.

image

Justyna Żerańska, PZPK: Przed nami 12 pracowitych miesięcy, w tym m.in. wyzwania regulacyjne

Komisja Europejska opublikowała już polską wersję wytycznych dotyczących stosowania rozporządzenia. Pomagają one lepiej zrozumieć definicje, role uczestników rynku oraz wymagania dotyczące substancji obecnych w opakowaniach. Nie rozwiązują jednak wszystkich praktycznych pytań dotyczących dokumentacji technicznej, procedury oceny zgodności i deklaracji zgodności UE, czyli obowiązków, które od sierpnia 2026 r. będą szczególnie istotne dla przedsiębiorców.

Czego PPWR nie obejmie jeszcze w 2026 r.?

Duża część najbardziej znanych wymagań środowiskowych PPWR zacznie być stosowana dopiero od 2030 r. lub później. Dotyczy to m.in.:

  • nowych wymagań dotyczących przydatności opakowań do recyklingu i klas recyklowalności A, B i C,
  • obowiązkowej zawartości recyklatów w opakowaniach z tworzyw sztucznych,
  • części wymagań dotyczących minimalizacji opakowań i pustej przestrzeni,
  • części wymagań dotyczących oznakowania,
  • ograniczeń wybranych formatów opakowań,
  • obowiązkowych poziomów ponownego użycia opakowań.

Dla większości tych obszarów Komisja Europejska dopiero przygotowuje akty wykonawcze, metodologie oraz kryteria techniczne. Dlatego obecnie nie ma kompletnych i jednolitych zasad, które pozwalałyby formalnie potwierdzić zgodność opakowań z przyszłymi wymaganiami środowiskowymi PPWR.

Deklarowanie takiej zgodności już dziś może prowadzić do nieporozumień i ryzyk regulacyjnych, zwłaszcza w kontekście art. 14 PPWR. Od 12 sierpnia 2026 r. przepis ten będzie regulował zasady stosowania deklaracji środowiskowych i zakazywał komunikacji, która może wprowadzać odbiorców w błąd.

Największe wyzwanie: wspólne rozumienie obowiązków

Obawy związane z PPWR są dziś na rynku duże. Nowe przepisy rodzą wiele pytań zarówno po stronie producentów, jak i handlu. Problemem nie jest jednak wyłącznie poziom przygotowania firm. Wiele przedsiębiorstw jest już przygotowanych albo zaawansowanych w przygotowaniach. Największym wyzwaniem pozostaje brak jednolitego rozumienia, które obowiązki rzeczywiście zaczną obowiązywać 12 sierpnia 2026 r., czego będą wymagały i jak należy je stosować.

W praktyce pojawiają się m.in. pytania o to, kto w danym modelu współpracy jest wytwórcą, jak identyfikować opakowanie, kiedy potrzebna jest deklaracja zgodności oraz czy można już dziś wymagać zgodności z przepisami, które zaczną obowiązywać dopiero od 2030 r. lub później.

image

Nowelizacja rozporządzenia kosmetycznego nr 1223/2009 – najważniejsze zmiany po Omnibusie VIII

Zdarza się również, że uczestnicy rynku próbują przenosić do umów i procedur wymagania, które nie obowiązują jeszcze w obecnym etapie PPWR albo dla których Komisja Europejska dopiero opracuje szczegółowe kryteria. Pojawiają się także oczekiwania sporządzania deklaracji zgodności dla każdej partii produktu lub opakowania, a także próby przenoszenia roli wytwórcy na podwykonawcę, mimo że nie decyduje on o projekcie i doborze opakowania.

Takie podejście może generować nadmierne obciążenia administracyjne i niepotrzebne napięcia w łańcuchu dostaw. Dlatego PZPK rekomenduje, by w pierwszej kolejności ustalać faktyczny zakres obowiązków wynikających z PPWR, zamiast wymagać dokumentów i oświadczeń wykraczających poza obecny etap stosowania rozporządzenia.

Marki własne: producent czy sieć handlowa?

Jednym z najważniejszych zagadnień dla handlu i właścicieli marek własnych jest prawidłowe określenie, kto pełni rolę wytwórcy opakowania. W PPWR nie decyduje o tym wyłącznie fakt fizycznej produkcji opakowania lub produktu w opakowaniu. Kluczowe jest to, kto określa projekt, właściwości techniczne i wymagania dla opakowania oraz wprowadza je pod własną nazwą lub znakiem towarowym.

Jeżeli sieć handlowa zamawia produkt w opakowaniu i określa jego specyfikację, może zostać uznana za wytwórcę. Oznacza to konieczność przeprowadzenia oceny zgodności, przygotowania dokumentacji technicznej i wystawienia deklaracji zgodności UE.

Dlatego już na etapie projektowania produktu warto jasno ustalić podział odpowiedzialności między właścicielem marki a producentem kontraktowym. Jeżeli dostawca ma swobodę doboru i projektowania opakowania oraz dysponuje kompetencjami technicznymi, może odpowiadać za jego zgodność z PPWR. Jeżeli natomiast o konstrukcji i specyfikacji opakowania decyduje właściciel marki lub sieć handlowa, to ten podmiot powinien liczyć się z obowiązkami wytwórcy.

PPWR przewiduje możliwość ustanowienia autoryzowanego przedstawiciela przez wytwórcę. Może to ułatwić obsługę administracyjną, np. przechowywanie dokumentacji technicznej, udostępnianie jej organom nadzoru czy bieżące kontakty z tymi organami. Nie oznacza to jednak przeniesienia odpowiedzialności za zgodność opakowania. Ta pozostaje po stronie wytwórcy.

Identyfikacja opakowania: numer partii nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem

W wielu branżach standardowym sposobem identyfikacji produktów jest numer partii. PPWR daje jednak większą elastyczność. Identyfikacja opakowania może opierać się na typie, numerze partii, numerze seryjnym albo innym elemencie umożliwiającym identyfikację.

Wybór właściwego rozwiązania należy do wytwórcy i powinien odpowiadać organizacji procesu oraz potrzebie zapewnienia skutecznej identyfikowalności. Komisja Europejska potwierdziła w wytycznych, że to wytwórca decyduje, który identyfikator zastosuje.

image

UE zaostrza przepisy dotyczące etykiet kosmetyków. Branża ma czas tylko do końca lipca

W praktyce w wielu przypadkach bardziej efektywna może być identyfikacja opakowania przez jego typ lub indeks konstrukcyjny, a nie przez numer partii. Pozwala to powiązać jedną deklarację zgodności z określonym typem opakowania, bez konieczności tworzenia odrębnej dokumentacji dla każdej kolejnej partii produkcyjnej. Takie podejście ogranicza obciążenia administracyjne, a jednocześnie pozwala zachować zgodność z PPWR.

Dokumentacja i deklaracja zgodności: obowiązek wytwórcy, nie dokument obiegowy

Od 12 sierpnia 2026 r. jednym z kluczowych obowiązków będzie przeprowadzenie procedury oceny zgodności oraz przygotowanie dokumentacji technicznej i deklaracji zgodności UE. Wytwórca będzie musiał posiadać dokumentację pozwalającą wykazać zgodność opakowania z wymaganiami mającymi zastosowanie w momencie wprowadzenia go do obrotu.

PPWR nie wprowadza jednak ogólnego obowiązku przekazywania deklaracji zgodności UE ani pełnej dokumentacji technicznej wszystkim uczestnikom łańcucha dostaw. Dokumentacja techniczna jest zasadniczo dokumentacją wytwórcy. Służy przede wszystkim przeprowadzeniu oceny zgodności i wykazaniu zgodności wobec właściwych organów nadzoru rynku.

Podobnie deklaracja zgodności UE jest formalnym oświadczeniem wytwórcy. Może odgrywać ważną rolę w relacjach biznesowych, ale PPWR nie nakazuje jej automatycznego przekazywania wszystkim kontrahentom.

Jednocześnie dostawcy opakowań i materiałów opakowaniowych powinni przekazywać wytwórcy informacje i dokumenty niezbędne do wykazania zgodności opakowania z PPWR. Z perspektywy rynku bardziej zasadne jest więc uzgadnianie zakresu potrzebnych informacji niż wymaganie dokumentów, których obieg nie został wprost określony w rozporządzeniu.

Potrzebne jest wspólne podejście rynku

PPWR będzie stopniowo zmieniać sposób projektowania, oceny i komunikowania właściwości opakowań w całej Europie. Aby wdrożenie przebiegało sprawnie, konieczne jest odróżnienie obowiązków obowiązujących od sierpnia 2026 r. od tych, które zaczną być stosowane dopiero w kolejnych latach.

Stanowisko Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego ma pomóc przedsiębiorcom i ich partnerom handlowym w prawidłowym rozumieniu nowych przepisów. Odpowiada na pytania o zakres obowiązków, dokumenty potwierdzające zgodność oraz wymagania, które będą stosowane od 12 sierpnia 2026 r.

Skuteczne wdrożenie PPWR wymaga koncentracji na obowiązkach faktycznie wynikających z prawa i unikania oczekiwań wykraczających poza obecny etap stosowania rozporządzenia. Tylko takie podejście pozwoli ograniczyć ryzyko nieporozumień w łańcuchu dostaw i przygotować rynek na kolejne wymagania środowiskowe.

Stanowisko Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego dotyczące zakresu stosowania PPWR od 12 sierpnia 2026 r. jest dostępne na stronie internetowej związku.

Opracowanie i pomoc: Dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. regulacji i zrównoważonego rozwoju, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego

 

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.07.2026 21:07
Koniec pustych obietnic. Nowe kosmetyki z DNA łososia i mikroigłami, czyli medycyna estetyczna w domu
Mintel: Scenariusz przyszłości maluje obraz branży kosmetycznej głęboko powiązanej z technologią, personalizacją i innowacjami napędzanymi przez potrzeby społeczeństwafot. Shutterstock

Globalny rynek produktów do pielęgnacji skóry przekroczył wartość 100 miliardów dolarów. Eksperci firmy Mintel wskazują, że konsumenci odrzucają dziś marketingowe obietnice i żądają twardych dowodów naukowych. Nowe technologie komórkowe oraz systemy dostarczania substancji aktywnych całkowicie zmieniają dotychczasowe zasady gry.

Konsumenci coraz mocniej weryfikują rynkowe deklaracje i dokładniej analizują składy kupowanych produktów. Aż trzy czwarte amerykańskich klientów uważa, że producenci powinni przedstawiać znacznie więcej dowodów naukowych. Z kolei w Chinach ponad 80 proc. kobiet twierdzi, że kosmetyki zawierające zbyt wysokie stężenia substancji aktywnych mogą uszkadzać skórę. Sam skład przestaje więc wystarczać do budowania zaufania. 

Obecne zachowania kupujących wyraźnie przyspieszają zmiany i wymuszają transformację dotychczasowych strategii. Klienci wykazują sceptycyzm wobec przesadzonych haseł reklamowych, lepiej rozumieją biologię oraz oczekują dowodów klinicznych. Przedsiębiorstwa, które zrozumieją ten kierunek zmian, będą lepiej przygotowane do budowania pozycji rynkowej. 

image

Czy konsumenci mają już dość beauty trendów? Skinimalism przejmuje rynek

Medycyna estetyczna wkracza do domowej pielęgnacji skóry

Oczekiwania konsumentów w coraz większym stopniu kształtują standardy obowiązujące w gabinetach lekarskich. Jak donosi mintel.com, niemal połowa kobiet w Korei Południowej i Brazylii uważa, że nieinwazyjne zabiegi są społecznie akceptowalne. W rezultacie rośnie popyt na substancje obiecujące regenerację skóry i rezultaty porównywalne z profesjonalnym leczeniem. 

Jednym z najszybciej zyskujących na popularności składników kosmetycznych staje się obecnie polideoksyrybonukleotyd. Substancja ta, znana szerzej jako PDRN, to element iniekcyjnego preparatu stosowanego w kultowym zabiegu Rejuran. PDRN bardzo szybko przenika z gabinetów medycyny estetycznej do produktów codziennego użytku. Dane GNPD potwierdzają, że od 2024 roku liczba premier takich kosmetyków znacząco wzrosła. 

Ważnym pomostem między gabinetami a kosmetykami do stosowania miejscowego stają się technologie inspirowane egzosomami. Zostały one zaadaptowane do formulacji, aby wspierać regenerację, skracać czas rekonwalescencji oraz odbudowywać barierę ochronną. Przykładem jest Labiotte Phytosome RX Recovery Cream z systemem Cicasome, który łączy działanie kojące, wzmacniające barierę skórną i regenerujące. 

Nowoczesne systemy dostarczania składników jako przewaga rynkowa

W miarę nasycania się rynku punkt ciężkości przesuwa się z zawartości produktu na sposób dystrybucji substancji. Zaawansowane formulacje sprawiają, że preparaty stają się bardziej wiarygodne i postrzegane jako dobra klasy premium. Dlatego producenci rozwijają metody takie jak mikroigły, spikule czy technologie enkapsulacji. Zwiększają one skuteczność preparatów poprzez precyzyjne docieranie do określonych warstw. 

image
Spersonalizowana pielęgnacja włosów – obserwacje Mintel

Dane Mintel GNPD z lat 2021–2025 pokazują systematyczny wzrost liczby produktów do twarzy i szyi wykorzystujących mikroigły. Rozwiązania łączą cechy kosmetyków i urządzeń, co potwierdza przykład produktu HA Micro Patch AX Filler. Tysiące rozpuszczalnych mikroigieł sprawia, że kwas hialuronowy dociera głębiej niż w tradycyjnych kosmetykach. Sposób aplikacji wzmacnia widoczną poprawę jędrności i elastyczności. 

Nauka o długowieczności komórkowej zmienia podejście do starzenia

Marki kosmetyczne coraz częściej opierają swoje strategie na nauce o długowieczności, czyli koncepcji longevity. Zamiast redukować powierzchowne objawy, dążą do wpływania na biologiczne przyczyny procesu starzenia i wydłużania życia skóry, czyli skinspan. Jak podaje mintel.com, w Korei Południowej 44 proc. kobiet uważa, że pojęcie longevity najlepiej opisuje odwracanie oznak starzenia, takich jak odbudowa kolagenu. 

image

Czy warto nadal wchodzić w produkcję kosmetyków dla rynku profesjonalnego i usługowego?

Warto przy tym wspomnieć, że konsumenci coraz lepiej rozumieją procesy komórkowe zachodzące w ich organizmach. W Chinach ponad jedna trzecia kobiet uważa, że ukierunkowane dostarczanie składników do mitochondriów w największym stopniu zwiększa skuteczność produktów. Mintel GNPD odnotował wyraźny wzrost premier w Europie i USA odwołujących się do longevity. Aż 65 proc. amerykańskich klientów deklaruje podejście profilaktyczne.

Przedsiębiorstwa muszą zmienić dotychczasową narrację na wpływanie na metabolizm, stany zapalne czy starzenie komórkowe, czyli senescencję. Przykładem jest firma Estée Lauder, która od ponad piętnastu lat bada sirtuiny, współpracując z instytutami MIT i Harvard. Rodzina siedmiu białek reguluje odporność komórek na stres. Liderami rynku zostaną podmioty, które stworzą zintegrowane systemy dające mierzalne efekty.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. lipiec 2026 22:24