StoryEditor
Rynek i trendy
11.06.2020 00:00

Sprzedaż mydła podczas COVID-19 poszybowała w górę

Mówi się, że pandemia COVID-19 na stałe zmieni zachowania, nawyki i przyzwyczajenia ludzi. Dotyczy to różnych sfer życia, w tym – miejmy nadzieję – mycia rąk. Maseczki z twarzy na ulicach zdjęte, handel i usługi odmrożone, kontakty społeczne przywrócone, a na półkach z mydłami wciąż braki. Nie ma niedoborów, ale widać, że towar wyprzedaje się szybciej niż przychodzą nowe dostawy. Klientów na wejściu nieustannie witają informacje, o reglamentacji produktów do higieny rąk. 

Przed pandemią koronawirusa z higieną rąk bywało różnie. W 2003 roku WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) opublikowała raport, dotyczący epidemicznego występowania zakażeń przewodu pokarmowego, który wykazał, że 69 proc. z nich było skutkiem przenoszenia zarazków poprzez zanieczyszczone ręce i powierzchnie. W 2007 roku Organizacja CDC (Centers for Disease Conrol and Prevention) realizująca projekt badawczy w Pakistanie zwróciła uwagę, że to przede wszystkim złe nawyki higieniczne dorosłych są przyczyną chorób biegunkowych u najmłodszych dzieci.

Co mamy na dłoniach?

Liczba komórek bakterii na dłoniach może wahać się od 40 tys. do 5 mln na każdy cm kwadratowy. Większość z nich wchodzi w skład tzw. fizjologicznej mikroflory skóry, do której należą m.in. gronkowiec skórny, maczugowce czy dwoinki gram-ujemne. Przejściowo, czyli przez krótki czas mogą być też obecne na rękach drobnoustroje, które nie są naturalną florą skóry, lecz przedostały się na ręce po zetknięciu z zanieczyszczoną powierzchnią czy przedmiotami. Są wśród nich chorobotwórcze bakterie, wirusy, grzyby i pasożyty. Przez ręce są przenoszone m.in. rotawirusy i norowirusy, odpowiedzialne za biegunki, gronkowiec złocisty, powodujący zakażenia skóry i zatrucia pokarmowe, pałeczki Salmonella, Shigella, bakterie e. coli, jaja tasiemca i owsika. Do tej listy należy też dodać tak groźne wirusy i koronawirusy jak A H1N1 (wywołujący chorobę zwaną świńską grypą), SARS, a ostatnio SARS-CoV-2 winny pandemii COVID-19.

30 sekund dla zdrowia 

Tymczasem w prosty i tani sposób możemy ustrzec siebie i swoich najbliższych przed zarazkami przenoszonymi przez ręce. Jak wykazały badania, mycie rąk wodą z mydłem przez 15 sekund redukuje liczbę bakterii już o około 90 proc. Kolejne 15 sekund usuwa całkowicie drobnoustroje, które mogą być przyczyną chorób. Ta najprostsza i najbardziej skuteczna forma profilaktyki może zmniejszyć o połowę liczbę chorób biegunkowych i o blisko 30 proc. liczbę zakażeń dróg oddechowych. Znalazła się też wśród najważniejszych rekomendacji jako środek zapobiegający rozprzestrzenianiu się śmiertelnych wirusów A H1N1, SARS-CoV-1 i SARS-CoV-2. Za znaczeniem tego rytuału higienicznego przemawiają  też doniesienia, o tym, że naukowcom nie udało się odnaleźć biologicznej przyczyny większej zachorowalności na COVID-19 wśród mężczyzn. Przypuszczają natomiast, że może to być związane z większą częstotliwością mycia rąk przez kobiety.

W 2008 roku, pod patronatem UNESCO obchodzony był pierwszy Światowy Dzień Mycia Rąk. Od tego czasu co roku różne organizacje i firmy produkujące mydła i płyny i żele do higieny dłoni przypominają o wadze mycia rąk. Również lekarze zwracają uwagę na ten aspekt, zwłaszcza w sezonie grypowym.

Sprzedaż mydeł wzrosła aż o 65 proc.

Jednak jeszcze nigdy w Polsce nie  było takiej „mody” na mycie rąk, jak obecnie. Popyt na produkty do higieny dłoni wzrósł tak bardzo, że na początku COVID-19 drogerie były zmuszone wprowadzić reglamentację na żele antybakteryjne, ale także mydła. Tak jest do dzisiaj chociażby w drogeriach Hebe, które na wejściu informują, że produkty do higieny rąk sprzedawane są w liczbie do pięciu sztuk. O tym, że jest to kategoria najbardziej poszukiwana może świadczyć też to, że w niektórych Rossmannach, została przeniesiona do strefy powitalnej. Cała ścianka mydeł ustawiona jest na wejściu do drogerii tej sieci zlokalizowanej w pruszkowskiej galerii Nowa Stacja. Jest też stale uzupełniana, by nie straszyć pustymi miejscami.

W Rossmannie w podwarszawskim Piastowie mydła stoją również blisko wejścia, choć nie na aż tak  wyeksponowanych regałach. Tutaj już wyraźnie widać, że klienci chętnie sięgają po te produkty – wskazują na to spore braki na półkach.

 

Bardzo podobnie regał z mydłami prezentuje się w drogerii Hebe w tej samej miejscowości.

Mocny trend wzrostowy widać też w badaniach Nielsena, według których w pierwszym kwartale roku 2020 wartość sprzedaży mydeł urosła najbardziej pośród wszystkich produktów kosmetycznych, bo aż o 65 proc. Natomiast według firmy Comp Platforma Usług, która świadczy usługi wsparcia sprzedaży dla sklepów handlu tradycyjnego, w krytycznym tygodniu, w którym ogłoszono stan epidemiczny w Polsce (9-15 marca), niezależne sklepy zanotowały spektakularny wzrosty sprzedaży mydeł, bo aż o 603 proc. Dało to tej kategorii produktowej pozycję lidera, przed spirytusem, który odnotował wzrost o 567 proc.

Sytuacje wymuszające umycie rąk – pamiętamy nie zawsze i nie wszyscy   

Jednym z pozytywnych wpływów pandemii koronawirusa może być właśnie wzrost użycia mydła i większa dbałość o czyste ręce. Dotychczas nie było z tym najlepiej, nie tylko w krajach trzeciego świata, w których utrudniony jest dostęp do bieżącej wody i produktów myjących. W badaniach opublikowanych w 2008 roku przez Amerykańskie Towarzystwo Mikrobiologów wykazano, że jedynie 67 proc. osób myje ręce po skorzystaniu z publicznej toalety. W 2009 badania wykazały znaczącą poprawę zachowań higienicznych. Okazało się że w tej samej sytuacji ręce umyło 85 proc. Amerykanów. W opinii ekspertów tak duża poprawa w zakresie higieny rąk mogła być związana z epidemią grypy AH1N1 i szeroko prowadzoną kampanią promującą mycie rąk jako działanie profilaktyczne, które może zapobiec zachorowaniu.

Natomiast w badanach z 2009 roku, które przeprowadzono w Wielkiej Brytanii w okazało się, że zaledwie 32 proc. mężczyzn i 64 proc. kobiet myje ręce po skorzystaniu z publicznej toalety, a przed przystąpieniem do przygotowywania posiłku nie robi tego 25 proc. mężczyzn i 17 proc. kobiet. W tym samym roku zarejestrowano w Wielkiej Brytanii 4,5 miliona przypadków zakażeń i zatruć pokarmowych.

Pytani o nawyki higieniczne Polacy (we wspólnym badaniu marki Dettol i Centrum Zdrowia Dziecka) odpowiedzieli w ogromniej większości, że myją ręce po skorzystaniu z toalety (90 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze”), przed przygotowywaniem posiłku (67 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze” i 28 proc. „często”), po powrocie do domu (60 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze” i 32 proc. „często”); nieco mniej deklarowało, że myje ręce po kontakcie ze zwierzętami (łącznie 83 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze” i „często”) i po kontakcie z osobą chorą (łącznie 84 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze” i „często”). Żadna z badanych osób na zadane pytania nie udzieliła odpowiedzi „nigdy”. Tak jak i w badaniach amerykańskich i brytyjskich, także tym razem pojawiły się dysproporcje między kobietami i mężczyznami. Wykazały one, że w każdej sytuacji ci ostatni bardziej swobodnie podchodzą do higieny rąk.

W raporcie „Higiena rąk i otoczenia Polaków”, który przytacza powyższe dane czytamy, że wiele osób uważa, że jeżeli ich ręce wyglądają na czyste, to oznacza, że są wolne od niebezpiecznych zarazków. Tymczasem ręce optycznie czyste nie zawsze są mikrobiologicznie bezpieczne. Ponadto właściwa higiena rąk nie polega jedynie na częstszym korzystaniu z wody i mydła, ale przede wszystkim na myciu rąk w pewnych określonych sytuacjach, w których istnieje duże prawdopodobieństwo kontaktu z zanieczyszczoną drobnoustrojami powierzchnią oraz kiedy obecne na rękach bakterie mogą być przeniesione bezpośrednio na osobę wrażliwą (np. na małe dziecko) lub na pożywienie, w którym mogą się namnożyć.

Kiedy bezwzględnie należy pamiętać o umyciu rąk:

  • przed przystąpieniem do posiłku oraz karmieniem dzieci
  • przed przygotowywaniem posiłku, szczególnie przed i natychmiast po przygotowywaniu potrawy z surowców takich, jak mięso, drób lub ryby
  • po zabawie ze zwierzętami i po porządkowaniu kuwet
  • po tym, jak zakrywamy dłońmi nos i usta w czasie kaszlu i kichania oraz po użyciu chusteczki do nosa
  • po skorzystaniu z toalety
  • po powrocie do domu z pracy, ze sklepu lub podróży koleją czy środkami komunikacji miejskiej
  • po kontakcie z osobą chorą w domu lub w szpitalu
  • po wykonaniu opatrunku na skaleczeniu, ranie, zmianach skórnych
  • po czynnościach porządkowych i wyrzuceniu śmieci, odpadków
  • po zmianie pieluszki u dziecka lub osoby chorej
  • po kontakcie z krwią, wymiocinami lub wydalinami (moczem, kałem)

Źródło: Raport marki Dettol i Centrum Zdrowia Dziecka „Higiena rąk i otoczenia Polaków”

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
24.09.2026 14:52
Czym jest Milan Beauty Week? Mediolan chce zostać stolicą włoskiego beauty
Milan Beauty Weekmat. prasowe

Mediolan kojarzy się przede wszystkim jako stolica mody, designu i dobrego jedzenia. Zaraz obok pięknych kreacji i zjawiskowej architektury mieści się jeszcze jeden filar – beauty. Choć kiedy myślimy o urodzie, przychodzi nam na myśl modne koreańskie K-beauty, a gdy o zapachu – francuskie perfumerie, do tego zestawienia chcą dołączyć Włochy i wynieść swoje kosmetyki do rangi równie wysokiej, co włoska moda.

W tym artykule przeczytasz:

  • Czym właściwie jest Milan Beauty Week?
  • Jak wygląda Milan Beauty Week?
  • Beauty Week, czyli nie tylko kosmetyki
  • Za włoskim beauty stoi potężny przemysł
  • Włoskie beauty stawia na technologię
  • Beauty Gives Back – kiedy kosmetyki pomagają
  • Czy Milan Beauty Week może stać się wydarzeniem pokroju Fashion Week?

Tego, czym jest włoski Fashion Week czy Design Week, nikomu zapewne nie trzeba tłumaczyć. Jedne z największych wydarzeń obu tych branż cieszą się wielką sławą i popularnością na całym świecie. Milan Beauty Week chce dołączyć do tych wydarzeń i na jeden tydzień w roku zwrócić oczy wszystkich na kategorię beauty.

Tegoroczna, piąta już edycja odbyła się od 16 do 20 września 2026 roku. Wraz z jej końcem rozpoczął się Milan Fashion Week. Oba wydarzenia są więc ze sobą połączone i tworzą swoistą syntezę, choć każde z nich opowiada o innej części włoskiego przemysłu kreatywnego.

Czym właściwie jest Milan Beauty Week?

Milan Beauty Week to inicjatywa organizowana przez Cosmetica Italia, czyli włoskie stowarzyszenie reprezentujące krajowy przemysł kosmetyczny, we współpracy z Cosmoprof i Esxence. Nie jest to więc klasyczne targi kosmetyczne ani zamknięte wydarzenie przeznaczone wyłącznie dla przedstawicieli branży.

Organizatorzy określają je jako wydarzenie miejskie i terytorialne, którego celem jest pokazanie wartości i charakterystycznych cech włoskiego sektora kosmetycznego oraz jego miejsca w świecie Made in Italy. Program łączy edukację, doświadczenie, rozrywkę i udział publiczności.

I właśnie to otwarcie na zwykłych mieszkańców i turystów jest jednym z najważniejszych elementów całego wydarzenia. Beauty Week nie odbywa się w jednym centrum konferencyjnym, do którego trzeba przyjechać z konkretnym celem. Wychodzi na ulice, do zabytkowych pałaców, sklepów, przestrzeni pop-upowych i charakterystycznych punktów miasta.

W 2026 roku głównymi hubami wydarzenia były Palazzo Giureconsulti, położony kilka kroków od mediolańskiej katedry, Palazzo Castiglioni oraz Palazzo Bovara. Do tego dochodziły Beauty Cubes, Beauty Trams, specjalne instalacje oraz wydarzenia organizowane bezpośrednio przez marki kosmetyczne i partnerów detalicznych.

 

image
Milan Beauty Week
mat. prasowe

 

Jak wygląda Milan Beauty Week?

Głównym filarem mediolańskiego Beauty Week są rozrzucone po całym mieście punkty, pop-upy i wydarzenia skupiające się na beauty. Można znaleźć tam zarówno wielkie światowe marki i koncerny, jak i mniejsze włoskie marki.

Głównym elementem wyróżniającym to wydarzenie od pozostałych tygodni jest otwarcie na publiczność. W większości wydarzeń mogą brać udział zwykli ludzie. Cały proces bookowania miejsc automatyzuje specjalnie przygotowana do tego aplikacja. Użytkownicy mogą zapisać się na interesujące ich wydarzenia, przez co czas oczekiwania i płynność w przemieszczaniu się jest znacznie ułatwiona. Choć kolejki i tak w większości miejsc ciągnęły się na kilometr.

Uczestnicy mogli skorzystać m.in. z analiz skóry, makijażowych masterclass, dowiedzieć się więcej o pielęgnacji włosów, a także o zapachach. W większości miejsc na odwiedzających czekały też różnego rodzaju upominki i próbki.

Nie bez znaczenia jest również lokalizacja. Zamiast budować całkowicie nową przestrzeń dla beauty, wydarzenie wykorzystuje istniejącą tkankę Mediolanu. Zabytkowe pałace, sklepy, ulice czy charakterystyczne dla miasta tramwaje stają się częścią doświadczenia. Beauty nie jest więc zamknięte w jednym miejscu, a stało się kolejnym elementem miejskiego krajobrazu.

 

image
Milan Beauty Week
mat. prasowe

 

image

Interparfums przedłuża licencję Roberto Cavalli na perfumy do końca 2046 roku

Beauty Week, czyli nie tylko kosmetyki

Tegoroczna edycja miała również konkretny temat przewodni – essentiality, czyli istotną rolę kosmetyków w codziennym życiu. Organizatorzy zwracali uwagę na to, że kosmetyki są obecne w naszych codziennych rytuałach od rana do wieczora. Według materiałów Milano Beauty Week przeciętnie korzystamy z około ośmiu produktów kosmetycznych dziennie. Ich rola nie ogranicza się przy tym wyłącznie do poprawiania wyglądu – mają służyć higienie, ochronie, profilaktyce, pielęgnacji i ogólnemu dobrostanowi fizycznemu oraz psychicznemu.

To ważny punkt całej narracji wydarzenia. Organizatorzy nie chcą mówić o kosmetykach wyłącznie przez pryzmat nowości, trendów czy kolejnych produktów pojawiających się na półkach. Beauty ma być częścią codziennego życia i kultury. Taka jest też zresztą ich szersza definicja tego, czym jest Italian Beauty. Cosmetica Italia opisuje ją jako połączenie nauki, technologii i kreatywności, ale także tradycyjnego rzemiosła, lokalnej bioróżnorodności, designu i włoskiego stylu życia. Wśród charakterystycznych elementów wymieniane są m.in. bergamotka, cytryna, irys, oliwka czy aloes.

To właśnie ta mieszanka ma być wyróżnikiem włoskiego podejścia do kosmetyków. Z jednej strony mamy laboratoria, badania i technologię, z drugiej – rzemiosło, opakowania, zapachy, design i przywiązanie do lokalnych surowców.

Za włoskim beauty stoi potężny przemysł

Milan Beauty Week nie jest wyłącznie próbą stworzenia kolejnego atrakcyjnego wydarzenia dla turystów. W tle znajduje się bardzo duży sektor gospodarki.

W 2025 roku wartość obrotów włoskiego przemysłu kosmetycznego osiągnęła rekordowe 18 mld euro. Cały łańcuch wartości obejmujący m.in. surowce, opakowania, maszyny, produkcję oraz dystrybucję – wygenerował 49 mld euro obrotu. Branża zapewnia około 500 tys. miejsc pracy, z czego 105 tys. to zatrudnienie bezpośrednie.

Włoskie kosmetyki są przy tym mocno nastawione na eksport. W 2025 roku eksport osiągnął 8,6 mld euro, czyli odpowiadał za 48 proc. obrotów sektora. Według danych Cosmetica Italia Włochy są piątym największym eksporterem kosmetyków na świecie, a do najważniejszych rynków należą Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Hiszpania i Wielka Brytania.

Cosmetica Italia reprezentuje około 650 przedsiębiorstw – od międzynarodowych koncernów po małe i średnie firmy działające we Włoszech.

image

Notino zwiększa sprzedaż. Polska odpowiada już za ponad 15 proc. obrotów

Włoskie beauty stawia na technologię

Choć włoska kosmetyka jest mocno kojarzona z designem i stylem, równie istotnym elementem jej pozycjonowania jest technologia.

Według danych Cosmetica Italia firmy kosmetyczne przeznaczają około 6 proc. swoich obrotów na badania i rozwój. To dwa razy więcej niż średnia dla włoskiego przemysłu. W 2025 roku wartość inwestycji w technologie związane z transformacją ekologiczną wyniosła około 300 mln euro.

„This is Bellezza” - to hasło promowane przez Cosmetica Italia, którego promocji towarzyszył film ukazujący ten kierunek jako połączenie naukowej precyzji, badań, technologii i kreatywności. Włoska branża podkreśla również znaczenie jakości produkcji. Część międzynarodowych firm wybiera właśnie włoskie zakłady jako miejsce produkcji swoich kosmetyków.

Design pozostaje przy tym jednym z mocnych punktów włoskiego przemysłu. Cosmetica Italia wskazuje na połączenie tradycyjnego rzemiosła z rozwiązaniami technicznymi, przywołując m.in. przykład Bormioli i jego udziału w tworzeniu charakterystycznych flakonów perfumeryjnych.

Beauty Gives Back – kiedy kosmetyki pomagają

Jednym z najbardziej wyrazistych elementów Milan Beauty Week jest jego część charytatywna. Wydarzenia Beauty Gives Back odbywają się w Palazzo Castiglioni i są związane z działalnością La forza e il sorriso Onlus – organizacji prowadzącej bezpłatne warsztaty kosmetyczne dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

Mechanizm jest prosty. Odwiedzający mogą przekazać darowiznę, a w zamian wybrać produkty kosmetyczne przekazane przez firmy wspierające inicjatywę. W poprzednich edycjach wydarzeniu towarzyszył także projekt Love is in the Hair, w ramach którego można było skorzystać z usług fryzjerskich w zamian za dobrowolną wpłatę. Zebrane środki trafiały na rozwój i rozszerzanie warsztatów organizowanych przez La forza e il sorriso dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

Skala zbiórki pokazuje, że nie jest to wyłącznie symboliczny dodatek do programu. W 2023 roku Beauty Gives Back i Love is in the Hair przyniosły łącznie 68 tys. euro, a rok później zebrano ponad 63,5 tys. euro. Środki przeznaczano na rozszerzanie bezpłatnych warsztatów beauty dla kobiet w trakcie leczenia onkologicznego.

image

Zendaya reklamuje nowy zapach Prada Paradoxe. Kampanię wyreżyserował laureat Oscara

Czy Milan Beauty Week może stać się wydarzeniem pokroju Fashion Week?

Milan Beauty Week jest znacznie młodszy od Fashion Week czy Design Week. Jego historia dopiero się tworzy. Organizatorzy konsekwentnie budują jednak wydarzenie, które ma działać według podobnego mechanizmu. Ma wykorzystać miasto jako scenę, zaprosić do niego zarówno profesjonalistów, jak i publiczność, a przy okazji pokazać światu konkretną gałąź włoskiego przemysłu.

Mediolan ma już swoją modę, design, gastronomię i sztukę. Teraz próbuje do tej listy dopisać beauty. I patrząc na to, jak miasto podczas kilku dni września zamienia się w jedną wielką przestrzeń poświęconą kosmetykom, trudno nie zauważyć, że włoska branża ma ambicję, by Italian Beauty stało się równie rozpoznawalnym określeniem jak Italian Fashion.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
24.09.2026 14:46
Boisko, bieżnia, zarząd. Dziewczynki uprawiające sport awansują i zarabiają więcej. Najnowszy raport e.l.f. Beauty i Parity

Kobiety, które w wieku szkolnym uprawiały sport, częściej obejmują stanowiska kierownicze, aspirują do ról na wyższym szczeblu i negocjują swoje wynagrodzenie. Wskazują również, że umiejętności zdobyte dzięki sportowi wspierały je w rozwoju kariery - wynika z raportu opublikowanego przez e.l.f. Beauty i organizację Parity „Girls Who Play Change the Game”

Najnowsze badania udowadniają, że doświadczenia sportowe zdobyte w młodości to jeden z najsilniejszych, a zarazem najbardziej niedocenianych katalizatorów kobiecej kariery. Sport uczy tego, co na rynku pracy niezbędne – determinacji, przyjmowania porażek jako informacji zwrotnej i wyceniania własnej wartości. Nie tylko na korcie, ale i przy stole negocjacyjnym.

- Badanie potwierdza liczbami to, w co zawsze wierzyliśmy. Tworzenie ścieżek rozwoju dla kobiet w sporcie poprzez inwestowanie w zawodniczki, ligi i ich kibiców pomaga kształtować lepszą przyszłość dla kolejnego pokolenia liderek. Jesteśmy zaangażowani w demokratyzowanie dostępu zarówno do boiska, jak i do sali zarządu, tak aby każda kobieta miała dostęp i szansę zmienić e.l.f.ing game – komentuje Patrick O’Keefe, Chief Integrated Marketing Officer w e.l.f. Brands.

image

Dziewczynki mówią reklamą i mają „niedoskonałości” w wieku 10 lat; szokujący raport Fundacji Kosmos dla Dziewczynek

 

Everyday Athletes rozbijają szklany sufit

Marka e.l.f. Beauty we współpracy z firmą badawczą Parity opublikowała przełomowy raport „Girls Who Play Change the Game”. To jedno z najbardziej przekrojowych badań tego typu, które objęło ponad 9500 respondentek z USA, Kanady, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Analizie poddano przede wszystkim tzw. Everyday Athletes – czyli kobiety, które uprawiały sport przez co najmniej trzy lata przed ukończeniem szkoły średniej, a obecnie pracują w pełnym wymiarze godzin.

Wnioski są spójne i niezwykle obiecujące: umiejętności rozwijane na treningach bezpośrednio wspierają rozwój kariery.

Liczby mówią same za siebie:

  • Niemal 90% kobiet z grupy Everyday Athletes, które otrzymały awans, wprost deklaruje, że pomogły im w tym umiejętności zdobyte dzięki sportowi.
  • 69% kobiet pracujących od co najmniej pięciu lat zauważa, że lekcje wyniesione z zajęć sportowych są w dzisiejszym miejscu pracy ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
  • Everyday Athletes niemal o 50% częściej zajmują stanowiska kierownicze w porównaniu do kobiet, które sportu unikały lub uprawiały go krócej.
  • Dawne pasjonatki sportu o 37% częściej aspirują do stanowisk zarządzających wyższego szczebla i niemal o 25% częściej decydują się na negocjowanie swojego wynagrodzenia.
  • 80% liderek będących Everyday Athletes przyznaje, że sport był bardzo ważnym elementem ich dorastania.

Waga tych doświadczeń jest dostrzegana także na najwyższych szczeblach biznesu – z raportu wynika, że aż 85% badanych członków zarządów (kobiet i mężczyzn) uznaje lekcje wyniesione ze sportu za ważne dla przyszłych kadr zarządzających.

Jak podkreśla Leela Srinivasan, CEO Parity, w tym zjawisku nie chodzi wcale o wychowywanie elitarnych zawodniczek wyczynowych. Prawdziwe korzyści płyną z samego uczestnictwa, treningu, nauki radzenia sobie w grze zespołowej oraz rywalizacji – czyli cech, które później można przenieść na kolejne etapy kariery zawodowej.

Parity ti firma doradcza specjalizująca się w sporcie kobiet idziałająca na rzecz zmniejszania różnic w dochodach i szansach między zawodniczkami a zawodnikami. Parity wniosło do projektu wiedzę badawczą i rygor metodologiczny potrzebne do przeprowadzenia badania na tak dużą.

Zobowiązania firm - wsparcie dla dziewcząt uprawiających sport

Dane z badania pokazują, że coraz więcej dziewcząt kontynuuje uprawianie sportu: 70%  kobiet z pokolenia Z, które zaczęły uprawiać sport w młodym wieku, robiło to do końca szkoły średniej – w porównaniu z 62% kobiet z pokolenia baby boomers.

Jednocześnie wcześniejsze badania wskazują, że w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Niemczech i Wielkiej Brytanii dziewczęta nadal są mniej aktywne fizycznie niż chłopcy.

Ponieważ dane z tego badania pokazują długofalowy, pozytywny wpływ sportu na przyszłość dziewcząt, e.l.f. i Parity są zdecydowane wspólnie działać na rzecz tego, aby dziewczęta zaczynały uprawiać sport i przy nim pozostawały.

- Mamy nadzieję, że wyniki te nie tylko pokażą wartość sportu, ale także zainspirują do tworzenia lepszych warunków, dzięki którym więcej dziewcząt będzie mogło go uprawiać. Nie chodzi o osiągnięcie elitarnego poziomu czy zostanie zawodniczką. Korzyści płyną już z samego uczestnictwa. Trenując, ucząc się, rywalizując i pozostając w grze przez kilka lat, dziewczęta zdobywają cenne umiejętności i cechy, które mogą później wykorzystywać na kolejnych etapach swojej kariery  – dodaje Leela Srinivasan, CEO Parity. 

A co słychać na polskim podwórku?

Trend dostrzegania relacji między sportem a biznesem świetnie widoczny jest również w Polsce. Z najnowszego raportu „MultiSport Index 2024” wynika, że polscy pracownicy mają ogromną świadomość wagi ruchu – 78% aktywnych fizycznie Polaków zauważa pozytywny wpływ sportu na ich efektywność w pracy, a 51% z nich deklaruje, że ruch bezpośrednio zwiększa ich odporność na sytuacje stresujące (co jest kluczową kompetencją na stanowiskach zarządczych).

image

Eksperci wzięli pod lupę ranking pracodawców BoF. Brutalna prawda o rynku HR i lekcje dla polskiej branży kosmetycznej

Zmienia się również podejście do wizerunku kobiet w polskim sporcie, które stają się pełnoprawnymi ikonami sukcesu. Liderki takie jak Iga Świątek, lekkoatletki Natalia Kaczmarek i Ewa Swoboda (która doczekała się prestiżowego tytułu Barbie Role Model za przełamywanie schematów), czy piłkarka Ewa Pajor przenoszą na grunt biznesowy autentyczność, odwagę i bezkompromisowość. Branża marketingu sportowego w Polsce otwarcie przyznaje: inwestowanie w sportsmenki jest opłacalne, bo to one dzisiaj uosabiają wartości, których poszukuje biznes – równość, determinację i gotowość do przełamywania barier.

e.l.f. Beauty: Wyjdź z cienia, wejdź do gry

Przesłanie z udostępnionych analiz jest jednoznaczne: tworzenie warunków do uprawiania sportu dla dziewcząt to inwestowanie w przyszłe pokolenia liderek. Sportowy poligon doświadczalny to dla kobiet bezpieczna przestrzeń do popełniania błędów, budowania odporności psychicznej i walki o swoje racje.

e.l.f. i Parity wspólnie dążą do wyrównywania szans i poszerzania grona osób, które mogą zdobyć miejsce przy każdym stole, przy którym podejmowane są decyzje.

Raport zostanie zaprezentowany podczas trzeciej edycji Power of Women’s Sports Summit, organizowanej przez Billie Jean King Enterprises, której oficjalnym partnerem jest e.l.f.

Power of Women’s Sports Summit gromadzi na jednej globalnej scenie wpływowe osoby ze świata sportu, biznesu i rozrywki, które łączy wspólny cel - przyspieszanie rozwoju sportu kobiet.

Raport łączy dwa wieloletnie zobowiązania e.l.f. związane z realizacją celów społecznych: Change the Board Game – działania firmy na rzecz równości w zarządach – oraz empowering.legendary.females. – projekt wspierający sport kobiet.

Obie inicjatywy łączy wspólny cel: poszerzanie dostępu kobiet do stanowisk decyzyjnych i wspieranie kolejnych pokoleń liderek.

Od Redakcji:

Podpowiedż dla Was, Waszych koleżanek, córek, sióstr, żon - aktualizując swój profil na LinkedIn lub pisząc CV, nie bagatelizujcie swojego wieloletniego zaangażowania w amatorską ligę piłki nożnej, siatkówki, młodzieżowych treningów pływackich czy regularnych startów w półmaratonach. Sportowe DNA to realny kapitał, który pracodawcy cenią dziś bardziej niż kiedykolwiek.

 

 

 

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. wrzesień 2026 19:35