StoryEditor
Rynek i trendy
11.06.2020 00:00

Sprzedaż mydła podczas COVID-19 poszybowała w górę

Mówi się, że pandemia COVID-19 na stałe zmieni zachowania, nawyki i przyzwyczajenia ludzi. Dotyczy to różnych sfer życia, w tym – miejmy nadzieję – mycia rąk. Maseczki z twarzy na ulicach zdjęte, handel i usługi odmrożone, kontakty społeczne przywrócone, a na półkach z mydłami wciąż braki. Nie ma niedoborów, ale widać, że towar wyprzedaje się szybciej niż przychodzą nowe dostawy. Klientów na wejściu nieustannie witają informacje, o reglamentacji produktów do higieny rąk. 

Przed pandemią koronawirusa z higieną rąk bywało różnie. W 2003 roku WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) opublikowała raport, dotyczący epidemicznego występowania zakażeń przewodu pokarmowego, który wykazał, że 69 proc. z nich było skutkiem przenoszenia zarazków poprzez zanieczyszczone ręce i powierzchnie. W 2007 roku Organizacja CDC (Centers for Disease Conrol and Prevention) realizująca projekt badawczy w Pakistanie zwróciła uwagę, że to przede wszystkim złe nawyki higieniczne dorosłych są przyczyną chorób biegunkowych u najmłodszych dzieci.

Co mamy na dłoniach?

Liczba komórek bakterii na dłoniach może wahać się od 40 tys. do 5 mln na każdy cm kwadratowy. Większość z nich wchodzi w skład tzw. fizjologicznej mikroflory skóry, do której należą m.in. gronkowiec skórny, maczugowce czy dwoinki gram-ujemne. Przejściowo, czyli przez krótki czas mogą być też obecne na rękach drobnoustroje, które nie są naturalną florą skóry, lecz przedostały się na ręce po zetknięciu z zanieczyszczoną powierzchnią czy przedmiotami. Są wśród nich chorobotwórcze bakterie, wirusy, grzyby i pasożyty. Przez ręce są przenoszone m.in. rotawirusy i norowirusy, odpowiedzialne za biegunki, gronkowiec złocisty, powodujący zakażenia skóry i zatrucia pokarmowe, pałeczki Salmonella, Shigella, bakterie e. coli, jaja tasiemca i owsika. Do tej listy należy też dodać tak groźne wirusy i koronawirusy jak A H1N1 (wywołujący chorobę zwaną świńską grypą), SARS, a ostatnio SARS-CoV-2 winny pandemii COVID-19.

30 sekund dla zdrowia 

Tymczasem w prosty i tani sposób możemy ustrzec siebie i swoich najbliższych przed zarazkami przenoszonymi przez ręce. Jak wykazały badania, mycie rąk wodą z mydłem przez 15 sekund redukuje liczbę bakterii już o około 90 proc. Kolejne 15 sekund usuwa całkowicie drobnoustroje, które mogą być przyczyną chorób. Ta najprostsza i najbardziej skuteczna forma profilaktyki może zmniejszyć o połowę liczbę chorób biegunkowych i o blisko 30 proc. liczbę zakażeń dróg oddechowych. Znalazła się też wśród najważniejszych rekomendacji jako środek zapobiegający rozprzestrzenianiu się śmiertelnych wirusów A H1N1, SARS-CoV-1 i SARS-CoV-2. Za znaczeniem tego rytuału higienicznego przemawiają  też doniesienia, o tym, że naukowcom nie udało się odnaleźć biologicznej przyczyny większej zachorowalności na COVID-19 wśród mężczyzn. Przypuszczają natomiast, że może to być związane z większą częstotliwością mycia rąk przez kobiety.

W 2008 roku, pod patronatem UNESCO obchodzony był pierwszy Światowy Dzień Mycia Rąk. Od tego czasu co roku różne organizacje i firmy produkujące mydła i płyny i żele do higieny dłoni przypominają o wadze mycia rąk. Również lekarze zwracają uwagę na ten aspekt, zwłaszcza w sezonie grypowym.

Sprzedaż mydeł wzrosła aż o 65 proc.

Jednak jeszcze nigdy w Polsce nie  było takiej „mody” na mycie rąk, jak obecnie. Popyt na produkty do higieny dłoni wzrósł tak bardzo, że na początku COVID-19 drogerie były zmuszone wprowadzić reglamentację na żele antybakteryjne, ale także mydła. Tak jest do dzisiaj chociażby w drogeriach Hebe, które na wejściu informują, że produkty do higieny rąk sprzedawane są w liczbie do pięciu sztuk. O tym, że jest to kategoria najbardziej poszukiwana może świadczyć też to, że w niektórych Rossmannach, została przeniesiona do strefy powitalnej. Cała ścianka mydeł ustawiona jest na wejściu do drogerii tej sieci zlokalizowanej w pruszkowskiej galerii Nowa Stacja. Jest też stale uzupełniana, by nie straszyć pustymi miejscami.

W Rossmannie w podwarszawskim Piastowie mydła stoją również blisko wejścia, choć nie na aż tak  wyeksponowanych regałach. Tutaj już wyraźnie widać, że klienci chętnie sięgają po te produkty – wskazują na to spore braki na półkach.

 

Bardzo podobnie regał z mydłami prezentuje się w drogerii Hebe w tej samej miejscowości.

Mocny trend wzrostowy widać też w badaniach Nielsena, według których w pierwszym kwartale roku 2020 wartość sprzedaży mydeł urosła najbardziej pośród wszystkich produktów kosmetycznych, bo aż o 65 proc. Natomiast według firmy Comp Platforma Usług, która świadczy usługi wsparcia sprzedaży dla sklepów handlu tradycyjnego, w krytycznym tygodniu, w którym ogłoszono stan epidemiczny w Polsce (9-15 marca), niezależne sklepy zanotowały spektakularny wzrosty sprzedaży mydeł, bo aż o 603 proc. Dało to tej kategorii produktowej pozycję lidera, przed spirytusem, który odnotował wzrost o 567 proc.

Sytuacje wymuszające umycie rąk – pamiętamy nie zawsze i nie wszyscy   

Jednym z pozytywnych wpływów pandemii koronawirusa może być właśnie wzrost użycia mydła i większa dbałość o czyste ręce. Dotychczas nie było z tym najlepiej, nie tylko w krajach trzeciego świata, w których utrudniony jest dostęp do bieżącej wody i produktów myjących. W badaniach opublikowanych w 2008 roku przez Amerykańskie Towarzystwo Mikrobiologów wykazano, że jedynie 67 proc. osób myje ręce po skorzystaniu z publicznej toalety. W 2009 badania wykazały znaczącą poprawę zachowań higienicznych. Okazało się że w tej samej sytuacji ręce umyło 85 proc. Amerykanów. W opinii ekspertów tak duża poprawa w zakresie higieny rąk mogła być związana z epidemią grypy AH1N1 i szeroko prowadzoną kampanią promującą mycie rąk jako działanie profilaktyczne, które może zapobiec zachorowaniu.

Natomiast w badanach z 2009 roku, które przeprowadzono w Wielkiej Brytanii w okazało się, że zaledwie 32 proc. mężczyzn i 64 proc. kobiet myje ręce po skorzystaniu z publicznej toalety, a przed przystąpieniem do przygotowywania posiłku nie robi tego 25 proc. mężczyzn i 17 proc. kobiet. W tym samym roku zarejestrowano w Wielkiej Brytanii 4,5 miliona przypadków zakażeń i zatruć pokarmowych.

Pytani o nawyki higieniczne Polacy (we wspólnym badaniu marki Dettol i Centrum Zdrowia Dziecka) odpowiedzieli w ogromniej większości, że myją ręce po skorzystaniu z toalety (90 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze”), przed przygotowywaniem posiłku (67 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze” i 28 proc. „często”), po powrocie do domu (60 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze” i 32 proc. „często”); nieco mniej deklarowało, że myje ręce po kontakcie ze zwierzętami (łącznie 83 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze” i „często”) i po kontakcie z osobą chorą (łącznie 84 proc. pytanych odpowiedziało „zawsze” i „często”). Żadna z badanych osób na zadane pytania nie udzieliła odpowiedzi „nigdy”. Tak jak i w badaniach amerykańskich i brytyjskich, także tym razem pojawiły się dysproporcje między kobietami i mężczyznami. Wykazały one, że w każdej sytuacji ci ostatni bardziej swobodnie podchodzą do higieny rąk.

W raporcie „Higiena rąk i otoczenia Polaków”, który przytacza powyższe dane czytamy, że wiele osób uważa, że jeżeli ich ręce wyglądają na czyste, to oznacza, że są wolne od niebezpiecznych zarazków. Tymczasem ręce optycznie czyste nie zawsze są mikrobiologicznie bezpieczne. Ponadto właściwa higiena rąk nie polega jedynie na częstszym korzystaniu z wody i mydła, ale przede wszystkim na myciu rąk w pewnych określonych sytuacjach, w których istnieje duże prawdopodobieństwo kontaktu z zanieczyszczoną drobnoustrojami powierzchnią oraz kiedy obecne na rękach bakterie mogą być przeniesione bezpośrednio na osobę wrażliwą (np. na małe dziecko) lub na pożywienie, w którym mogą się namnożyć.

Kiedy bezwzględnie należy pamiętać o umyciu rąk:

  • przed przystąpieniem do posiłku oraz karmieniem dzieci
  • przed przygotowywaniem posiłku, szczególnie przed i natychmiast po przygotowywaniu potrawy z surowców takich, jak mięso, drób lub ryby
  • po zabawie ze zwierzętami i po porządkowaniu kuwet
  • po tym, jak zakrywamy dłońmi nos i usta w czasie kaszlu i kichania oraz po użyciu chusteczki do nosa
  • po skorzystaniu z toalety
  • po powrocie do domu z pracy, ze sklepu lub podróży koleją czy środkami komunikacji miejskiej
  • po kontakcie z osobą chorą w domu lub w szpitalu
  • po wykonaniu opatrunku na skaleczeniu, ranie, zmianach skórnych
  • po czynnościach porządkowych i wyrzuceniu śmieci, odpadków
  • po zmianie pieluszki u dziecka lub osoby chorej
  • po kontakcie z krwią, wymiocinami lub wydalinami (moczem, kałem)

Źródło: Raport marki Dettol i Centrum Zdrowia Dziecka „Higiena rąk i otoczenia Polaków”

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
26.08.2026 14:24
Ozempic czy Mounjaro napędzają nowy rynek suplementów i beauty. W użytkowników GLP-1 celuje nie tylko Nestle. Eksperci ostrzegają
Ankieta Instytutu Gallupa - wyniki dotyczące stosowania GLP-1Gallup

Preparaty białkowe, witaminy i minerały, elektrolity, produkty wspierające jelita, a także suplementy na włosy i skórę — wokół osób stosujących leki GLP-1 powstaje nowa kategoria produktów „towarzyszących”. O ten rynek rywalizują już producenci suplementów, żywności i składników oraz firmy farmaceutyczne. Wejście Nestlé potwierdza potencjał kategorii. Esperci ostrzegają, że nie każdy produkt czy oznaczenie GLP-1 ma uzasadnienie naukowe.

Leki z grupy agonistów receptora GLP-1, takie jak Ozempic, Wegovy, Mounjaro czy Zepbound, nie zmieniają wyłącznie rynku farmaceutycznego. Ich rosnąca popularność wpływa także na sposób odżywiania, sprzedaż żywności funkcjonalnej, suplementów diety i produktów beauty-from-within.

Jak podaje portal "NutraIngredients", 11 proc. dorosłych Amerykanów przyjmuje obecnie leki GLP-1 w celu redukcji masy ciała. To wystarczająco duża grupa konsumentów, by wokół potrzeb pojawiających się podczas terapii zaczął powstawać odrębny rynek tzw. companion nutrition, czyli żywienia i suplementacji wspierających osoby stosujące te leki.

image
Ankieta Instytutu Gallupa - wyniki dotyczące stosowania GLP-1
Gallup

Nestlé zmienia zagrożenie w szansę biznesową

Dla największych koncernów spożywczych leki ograniczające apetyt początkowo były przede wszystkim zagrożeniem: ich upowszechnienie może zmniejszać popyt na przekąski, napoje i żywność paczkowaną. Nestlé próbuje jednak wykorzystać tę zmianę do stworzenia nowego obszaru działalności.

image

Nestlé chce zarobić na lekach odchudzających. Rozwija produkty dla użytkowników GLP-1

W 2024 r. Nestlé Health Science uruchomiło w Stanach Zjednoczonych platformę żywieniową dla użytkowników GLP-1. Łączy ona produkty i materiały dotyczące m.in. zachowania masy mięśniowej, zdrowia jelit, odpowiedniej podaży mikroskładników, nawodnienia, kondycji skóry i włosów oraz kontroli ponownego wzrostu masy ciała. W ofercie znalazły się marki należące do koncernu, m.in. Garden of Life, Boost, Nature’s Bounty, Nuun i Vital Proteins.

W sierpniu 2026 r. firma poinformowała, że dalej rozwija tę strategię. Według Reutersa Nestlé wykorzystuje sztuczną inteligencję i wiedzę z zakresu żywienia do analizowania badań klinicznych, identyfikowania połączeń składników oraz projektowania produktów odpowiadających na potrzeby osób stosujących GLP-1. Koncern przygląda się m.in. utracie masy mięśniowej oraz zmianom wyglądu twarzy towarzyszącym szybkiemu chudnięciu.

Suplementy były pierwsze, ale konkurencja szybko rośnie

Producenci suplementów wcześniej niż wielkie firmy spożywcze zaczęli odpowiadać na nowe potrzeby tej grupy konsumentów. Na rynek trafiały produkty z białkiem, błonnikiem, witaminami i minerałami, elektrolitami, probiotykami oraz składnikami kierowanymi do osób obawiających się pogorszenia kondycji włosów i skóry podczas szybkiej redukcji masy ciała.

Scott Dicker, dyrektor ds. analiz rynkowych w SPINS, ocenia na łamach NutraIngredients, że zaangażowanie firm spożywczych, suplementacyjnych, składnikowych i farmaceutycznych wokół tej samej potrzeby konsumenckiej świadczy o dojrzewaniu kategorii. Wejście dużych graczy może powiększyć cały rynek, ale jednocześnie zwiększa presję na wyspecjalizowane marki suplementów.

image

Honorata Jarocka, Mintel: Efekt Ozempiku w koszyku. Jak leki GLP-1 redefiniują strategię marek spożywczych? [Retail Trends 2026]

Koncerny dysponują skalą, rozbudowaną dystrybucją, dużymi budżetami badawczo-rozwojowymi i szerokim zasięgiem konsumenckim. Mniejsze marki mogą konkurować szybkością wprowadzania innowacji, wyspecjalizowanymi recepturami, wiarygodnością w środowisku medycznym oraz lepszym rozpoznaniem potrzeb użytkowników.

Granice między branżami już się zacierają. Novonesis i Novo Nordisk rozpoczęły współpracę badawczą dotyczącą mikrobiomu i zdrowia metabolicznego. Firmy analizują m.in. możliwość wykorzystania rozwiązań synbiotycznych oraz biomarkerów mikrobiomu. Pokazuje to, że rynek produktów towarzyszących GLP-1 może objąć nie tylko klasyczne suplementy, ale też żywność funkcjonalną, składniki specjalistyczne i rozwiązania rozwijane wspólnie z sektorem farmaceutycznym.

Obietnice dotyczące „Ozempic face”

Nie wszystkie segmenty nowej kategorii mają jednak równie mocne uzasadnienie. Dr Kantha Shelke, wykładowczyni Johns Hopkins University i założycielka firmy Corvus Blue, wskazuje, że największe znaczenie ma gęstość odżywcza produktów. Przy mniejszym apetycie i ograniczonej ilości spożywanego jedzenia trudniej dostarczyć odpowiednią ilość białka, witamin i składników mineralnych.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Najsilniejsze podstawy naukowe ma wsparcie podaży białka i ochrona beztłuszczowej masy ciała, szczególnie w połączeniu z treningiem oporowym. Uzasadnione może być także zwrócenie uwagi na mikroskładniki i nawodnienie. Nie oznacza to jednak, że każdy taki produkt wymaga specjalnej receptury „dla GLP-1” — podobne potrzeby mogą występować również u innych konsumentów jedzących mniej lub szybko tracących masę ciała.

- Znacznie ostrożniej należy podchodzić do produktów kosmetycznych i suplementów obiecujących przeciwdziałanie tzw. Ozempic face. Określenie to opisuje widoczną utratę tkanki tłuszczowej w obrębie twarzy podczas szybkiego chudnięcia. Nie jest ona skutkiem niedoboru kolagenu, a obecnie nie ma dowodów, że doustne przyjmowanie kolagenu może odtworzyć utraconą objętość twarzy lub w sposób ukierunkowany napiąć luźną skórę — podkreśla Shelke.

Dla branży beauty rosnące zainteresowanie kondycją skóry i włosów w trakcie terapii GLP-1 otwiera przestrzeń do wprowadzania nowych produktów.

Komunikacja powinna opierać się na realnym działaniu składników i dowodach, a nie na obietnicy rozwiązania skutków szybkiej utraty tkanki tłuszczowej.

Sama zmiana etykiety nie wystarczy

Według ekspertki wiele firm na razie przede wszystkim zmienia pozycjonowanie już istniejących produktów. Znacznie mniej marek rzeczywiście modyfikuje receptury pod kątem osób przyjmujących GLP-1. Tymczasem użytkownicy tych leków mogą jeść mniejsze porcje, inaczej odczuwać apetyt i wybierać inne smaki, co stawia przed producentami konkretne wyzwania formulacyjne i sensoryczne.

W dłuższej perspektywie określenie „GLP-1 companion” może stracić na znaczeniu, a produkty zostaną włączone do szerszych kategorii zdrowia metabolicznego, kontroli masy ciała i wellness. Konsumenci szukają bowiem nie tyle produktów związanych z mechanizmem działania leku, ile konkretnych korzyści: sytości, zachowania mięśni, komfortu trawiennego, nawodnienia i odpowiedniego odżywienia.

Na trwałym wzroście popytu mogą więc skorzystać segmenty białka, błonnika, probiotyków, elektrolitów i celowanej suplementacji witaminowo-mineralnej. W obszarze beauty-from-within przewagę zyskają natomiast marki, które potrafią udokumentować działanie i uczciwie określić granice swoich produktów. Sama etykieta z hasłem GLP-1 może przyciągnąć uwagę, ale wraz z dojrzewaniem rynku przestanie wystarczać.

*Opracowanie własne na podstawie artykułu Danielle Masterson „GLP-1 nutrition race heats up as Nestlé, supplements and pharma target ‘companion’ market”, opublikowanego 25 sierpnia 2026 r. w serwisie NutraIngredients, informacji Nestlé Health Science oraz Reutersa.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
25.08.2026 14:26
Listonic: Mydło z rekordowym wzrostem popytu, szampony z najwyższą lojalnością
Agata Grysiak

Dane z aplikacji Listonic pokazują, że w okresie od sierpnia 2025 do lipca 2026 Polacy nie tylko częściej planowali zakupy wybranych kategorii FMCG i higienicznych, ale także zmieniali swoje preferencje dotyczące marek. Największy wzrost popytu odnotowano w przypadku mydła – aż o 142,92 proc. Z kolei szampony osiągnęły najwyższy w zestawieniu wskaźnik lojalności wobec marek – 41,55 proc.

Miniony rok przyniósł kolejne zmiany w sposobie planowania codziennych zakupów. Choć podstawowe kategorie FMCG pozostają stałym elementem koszyków, wybór konkretnych marek jest znacznie bardziej dynamiczny. Konsumenci z jednej strony wracają do sprawdzonych producentów, z drugiej nadal silnie reagują na cenę, promocje oraz dostępność produktów.

Wpływ na decyzje zakupowe ma również utrzymująca się rywalizacja cenowa pomiędzy dyskontami i supermarketami. Sieci handlowe wykorzystywały m.in. promocje typu 1+1, drugie opakowanie w niższej cenie czy 12 produktów w cenie 6. 

15 kategorii pod lupą

Raport Listonic powstał na podstawie danych z aplikacji, obejmujących listy zakupów tworzone w języku polskim od sierpnia 2025 do lipca 2026. Wyniki porównano z analogicznym okresem rok wcześniej.

Analizą objęto 15 kategorii: szereg produktów spożywczych, mydło, pastę do zębów, szampon oraz papier toaletowy. Sprawdzano przede wszystkim częstotliwość pojawiania się poszczególnych kategorii na listach, najczęściej wybierane marki, zmianę popytu oraz wskaźnik Brand Loyalty Index (BLI).

BLI pokazuje, jak często przy produkcie pojawia się konkretna marka. Wysoka wartość wskaźnika oznacza więc większą skłonność użytkowników do wskazywania marki podczas planowania zakupu.

Mydło z największym wzrostem popytu

image
Listonic

Największą zmianę w całym zestawieniu odnotowano w kategorii mydła. Popyt na tę kategorię wzrósł aż o 142,92 proc. To zdecydowanie najwyższy wynik spośród analizowanych segmentów.

Najczęściej wskazywaną marką było Dove, z udziałem 30,13 proc. Kolejne miejsca zajęły Biały Jeleń – 15,06 proc. oraz Luksja – 14,37 proc. Dove miało zatem około dwukrotnie większy udział niż dwie kolejne marki, które osiągnęły bardzo zbliżone wyniki.

Jednocześnie BLI dla mydła wzrósł do 4,56 proc., czyli o 2,06 pkt proc. rok do roku. Pomimo wzrostu pozostaje to relatywnie niski poziom lojalności wobec konkretnych marek. Dane mogą wskazywać, że mydło coraz częściej jest świadomie uwzględniane na regularnych listach zakupów, ale wybór konkretnego producenta nadal pozostaje elastyczny.

Pasta do zębów: funkcja ważniejsza od samej marki?

image
Listonic

Popyt na pasty do zębów zwiększył się o 5,72 proc. Liderem kategorii został Elmex z udziałem 30,98 proc., wyprzedzając Sensodyne – 22,36 proc. – oraz Colgate – 19,18 proc.

W przeciwieństwie do wzrostu popytu, BLI spadł o 1,20 pkt proc., do 7,08 proc. Oznacza to, że użytkownicy nieco rzadziej wskazywali konkretną markę podczas planowania zakupu.

Może to być związane ze specyfiką kategorii. Przy wyborze pasty znaczenie mają m.in. potrzeby związane z nadwrażliwością, wybielaniem czy ochroną dziąseł. Konsumenci mogą więc porównywać przede wszystkim deklarowane działanie, skład, cenę i bieżące promocje, a dopiero w dalszej kolejności kierować się przywiązaniem do producenta.

Szampony z najwyższą lojalnością

image
Listonic

Popyt na szampony zwiększył się o 25,08 proc. Liderem został Radical, który osiągnął 22,14 proc. udziału. Kolejne miejsca zajęły Head&Shoulders – 13,30 proc. – oraz Elsève – 13,00 proc. Różnica pomiędzy dwiema kolejnymi markami wyniosła zaledwie 0,30 pkt proc.

Najbardziej charakterystycznym wynikiem tej kategorii pozostaje jednak BLI. Wskaźnik wzrósł o 9,98 pkt proc., do 41,55 proc., osiągając najwyższy poziom w całym zestawieniu.

Tak wysoki poziom lojalności może wynikać z tego, że szampon jest produktem silnie powiązanym z indywidualnymi potrzebami włosów i skóry głowy. Konsumenci poszukują produktów odpowiadających konkretnym problemom i oczekiwanym efektom, przez co wybór może być bardziej świadomy i mniej podatny na przypadkową zmianę.

Na widoczność Radicala wpływała również prowadzona kampania marketingowa, która zwiększała ekspozycję marki wśród użytkowników aplikacji.

Papier toaletowy: wysoki udział liderów, niska lojalność

image
Listonic

Popyt na papier toaletowy wzrósł o 14,60 proc. Najsilniejszą pozycję w kategorii mają dwie marki: Queen z udziałem 41,12 proc. oraz Velvet – 36,65 proc. Regina osiągnęła 10,17 proc.

Pomimo silnej pozycji dwóch liderów BLI wyniósł zaledwie 2,64 proc., zwiększając się o 1,61 pkt proc. To jeden z najniższych poziomów w analizowanym zestawieniu.

W przypadku papieru toaletowego decyzja zakupowa pozostaje silnie związana z parametrami użytkowymi i cenowymi. Znaczenie mogą mieć m.in. liczba rolek, wielkość opakowania, cena jednostkowa oraz aktualna promocja. W efekcie konsumenci często planują zakup kategorii, ale nie zawsze wskazują konkretną markę.

Liderzy nie mogą zakładać stałej lojalności

Dane Listonic pokazują, że wzrost popytu nie musi automatycznie oznaczać wzrostu przywiązania do marek. Dobrym przykładem są pasty do zębów: zainteresowanie kategorią zwiększyło się o 5,72 proc., podczas gdy BLI spadł o 1,20 pkt proc. Odwrotna sytuacja wystąpiła w przypadku szamponów, gdzie wzrost popytu o 25,08 proc. współwystępował z bardzo wyraźnym zwiększeniem lojalności – o 9,98 pkt proc.

Zestawienie pokazuje również różnicę pomiędzy kategoriami funkcjonalnymi a produktami, przy których wybór jest bardziej podatny na cenę i promocję. W papierze toaletowym dwie marki odpowiadają łącznie za 77,77 proc. wskazań, ale BLI pozostaje niski. W mydle lider ma 30,13 proc., a cała kategoria zanotowała rekordowy wzrost popytu o 142,92 proc.

Dla producentów i sieci handlowych oznacza to, że analiza samego udziału marki w listach zakupowych nie wystarcza do oceny jej pozycji. Równie istotne pozostają dynamika popytu oraz BLI, które pozwalają określić, czy konsumenci rzeczywiście planują zakup konkretnej marki, czy przede wszystkim poszukują produktu spełniającego określoną funkcję i dostępnego w atrakcyjnej cenie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. sierpień 2026 15:38