StoryEditor
Twarz
26.09.2016 00:00

Witamina C dobra na wszystko

Można ją polecać do cer dojrzałych, zmęczonych, pozbawionych sprężystości, jędrności czy z przebarwieniami. Ale także – do cer młodych, tych z rozmaitymi problemami oraz prewencyjnie, aby zapobiegać przedwczesnemu starzeniu się. Witamina C – bo o niej mowa – występuje w roli gwiazdy w wielu preparatach pielęgnacyjnych.

Albert Szent-Györgyi, węgierski biochemik, który z owoców papryki wyodrębnił i zidentyfikował witaminę C (za co w 1937 roku otrzymał Nagrodę Nobla), nazwał ją „molekułą dającą życie”. Jak się okazało, jest ona niezbędna do funkcjonowania organizmów żywych. Także w obszarze skóry jej wielokierunkowe oddziaływanie robi wrażenie.

Witamina C wpływa na syntezę kolagenu oraz hamowanie procesu starzenia się skóry. Wyraźnie poprawia parametry jędrności, elastyczności i sprężystości naskórka. Działa wygładzająco i zmniejsza widoczność zmarszczek. Odczuwalnie poprawia kondycję skóry. Hamuje też tworzenie melaniny w melanocytach, dzięki czemu ma zdolność wyrównywania kolorytu naskórka, rozjaśniania przebarwień, plam posłonecznych i rozszerzonych naczynek krwionośnych. Przywraca skórze blask i zdrowy, naturalny wygląd. Jako że należy do grupy kwasów PHA (polihydroksylowych), delikatnie złuszcza i rozjaśnia cerę. Stymuluje produkcję ceramidów, poprawia barierę lipidową – skóra staje się bardziej odporna na czynniki zewnętrzne i lepiej nawilżona.

Działa łagodząco i przeciwzapalnie – polecana jest przy atopowym zapaleniu skóry oraz przebarwieniach potrądzikowych. Wspomaga gojenie oparzeń słonecznych, a zastosowana przed wyjściem na słońce zabezpiecza przed poparzeniami. Wykazuje ogólne działanie gojące – jest więc polecana po zabiegach dermatologicznych, wymagających regeneracji naskórka. Działa immunostymulująco – wzmacnia odporność skóry, która ulega zmniejszeniu pod wpływem promieniowania słonecznego UVB, tym samym zapobiega zmianom kancerogennym.

Wspomagając ochronę przeciw promieniowaniu słonecznemu, stanowi uzupełnienie dla kremów z filtrami UV. Zmniejsza zaczerwienienie skóry oraz poprawia mikrocyrkulację krwi, zwiększa mechaniczną odporność ścian naczyń włosowatych, a zatem może być pomocna przy problemach z naczynkami i sińcami pod oczami. Jest także polecana w kuracji na rozstępy – sprzyja zmniejszaniu zarówno tych świeżych, jak i starszych.

Trudna droga do stabilizacji

Witamina C jest stosowana w kosmetyce od ponad 30 lat. Jednak na początku receptury z prostą formą kwasu L-askorbinowego nastręczały wielu trudności technologicznych, polegających na niestabilności emulsji. – Jako stabilizator dodawano witaminę E, jednak mimo to witamina C szybko się utleniała i przestawała być skuteczna. Po latach badań i poszukiwań opracowano inne, bardziej trwałe formy witaminy C, np. palmitynian ascorbylu, wciąż dalekie jednak od doskonałości. W dalszym ciągu technolodzy mieli problemy ze stabilnością, skutecznością i trwałością witaminy C, a także z jej działaniem drażniącym skórę – opowiada Barbara Zapisek, główny technolog i ekspert marki Mincer Pharma.

Dziś witamina C jest jednym z najlepiej przebadanych surowców kosmetycznych. A badaczom w końcu udało się stworzyć rozwiązania stabilizujące kwas askorbinowy.W laboratoriach Ziai poradzono sobie z niestabilnością witaminy C, łącząc kwas askorbinowy z cząsteczką glukozy i otrzymując formę naturalnego glukozydu. – Jego skuteczność determinowana jest stopniowym uwalnianiem kwasu askorbinowego przez enzym zwany alfa-glukozydazą, co w efekcie zapewnia długotrwałe oddziaływanie na skórę – tłumaczy Katarzyna Tyborowska, kierownik laboratorium ds. badań i rozwoju produktów kosmetycznych Ziaja.

Podobne rozwiązanie zastosowano w preparacie marki DermoFuture Precision. Anna Rolf-Smuniewska, dyrektor marketingu firmy Tenex, wyjaśnia, że o ile kwas askorbinowy w postaci proszku jest stabilny i może być przechowywany przez kilka lat, to po rozpuszczeniu w wodzie staje się bardzo wrażliwy na czynniki zewnętrzne. Temperatura, światło, tlen, środowisko wodne, nieodpowienie pH sprawiają, że łatwo ulega rozkładowi, tracąc swoje cenne właściwości. – Ten problem można jednak rozwiązać poprzez zastosowanie odpowiedniej formuły – uspokaja. – Przede wszystkim musi ona być bezwodna lub o małej zawartości wody, co zapewnia dodatek glikoli. W naszej kuracji są również stabilizujące antyoksydanty: bioflawonoidy cytrusowe i polifenole – dodaje Anna Rolf-Smuniewska.

Marka Mincer Pharma czerpie zaś z doświadczeń Japończyków, którzy z niestabilnością witaminy C uporali się już na początku tego stulecia, opracowując olejową formę „tetra” witaminy C. Przez kolejne lata była ona przez nich szczegółowo badana, by po dokładnym określeniu skuteczności i bezpieczeństwa surowca zostać wprowadzona do zastosowań kosmetycznych na szerszą skalę.

W kosmetykach Lumene (nie tylko w linii Bright Now Vit. C), z racji tego, że stosowane są wyciągi z arktycznych roślin, technolodzy mają do dyspozycji witaminę C w jej naturalnej formie. To nie tylko kwas askorbinowy, ale także kompleks substancji stabilizujących i zapobiegających utlenianiu się witaminy C jakimi są naturalne antyoksydanty. – Są to głównie polifenole, antocyjany i barwniki roślinne. Szczególnie te o ciemnej barwie, występujące w arktycznej czarnej jagodzie czy arktycznej borówce brusznicy, oraz żółtej i pomarańczowej, jak w arktycznej malinie moroszce bogatej w beta-katoren i likopen, które wzmacniają barierę ochronną skóry i nadają jej lekko opalony wygląd, dzięki czemu naskórek jest bardziej odporny na wzmożone działanie promieniowania – wyjaśnia Anna Wiśniewska, product trainer marki Lumene.

Nie tylko osiągnięta po latach badań umiejętność ustabilizowania witaminy C w kosmetykach ma wpływ na widoczny w ostatnim czasie wzrost popularności kuracji z zawartością tego składnika. Według Katarzyny Tyborowskiej moda na stosowanie tej witaminy jest podyktowana rozwojem rynku suplementów diety. Faktycznie zwiększa się świadomość konsumentek w zakresie znaczenia rozmaitych mikroelementów i witamin. W przypadku witaminy C zachęcająco brzmią jej właściwości odmładzające, regenerujące, wygłądzające oraz ujednolicające cerę. Jednak doustne jej przyjmowanie nie przynosi znaczących korzyści dla skóry. Stąd tak znaczne zainteresowanie kuracjami umożliwiającymi jej wniknięcie od zewnątrz. Natomiast Anna Rolf-Smuniewska wzmożone zainteresowanie witaminą C tłumaczy rozwojem medycyny estetycznej i profesjonalnych zabiegów kosmetycznych. – To one przyczyniły się do wzrostu popularności tego składnika, bo jest on używany po zabiegach laserowych, peelingach chemicznych, dermabrazji – tłumaczy. – Przyspiesza procesy regeneracyjne i utrwala efekt zabiegu. Poza tym regularne używanie preparatów z witaminą C daje szybki, zauważalny efekt, dlatego klienci coraz częściej i chętniej sięgają po takie kuracje.

Bez względu na wiek i rodzaj skóry

Kosmetyki z witaminą C można polecać do każdej cery, bez względy na jej rodzaj i wiek. Zarówno osoby młodsze, jak i starsze mogą w pełni korzystać z ich dobroczynnych właściwości. – Należy natomiast pamiętać, że jest to jednak słaby kwas organiczny, a więc w czystej postaci może mieć niewielkie działanie drażniące, szczególnie odczuwalne przez osoby z cerą wrażliwą – przestrzega Anna Wiśniewska. Dla takich osób wskazane będą produkty z niższym stężeniem tej witaminy.

Producenci stosują rożne formy i stężenia witaminy C w kosmetykach. I choć uważa się, że najaktywniejsze działanie mają preparaty o 15-proc. stężeniu czystej witaminy C, to rynek oferuje nawet 30-proc. kuracje. Jeśli jednak preparat ma być stosowany do delikatnych okolic oczu, to stężenie nie powinno przekraczać 3-5 proc. Niższe stężenia, w granicach 5 proc., są także odpowiednie dla osób o cienkiej i wrażliwej skórze. Należy unikać stosowania mocnych preparatów latem, mogą wystąpić po nich przebarwienia. Ale witamina C nawet w niskich stężeniach świetnie sprawdza się jako przeciwutleniacz, szczególnie w duecie z witaminą E. Z reguły te mocniejsze kuracje, w których stężenie przekracza 10 proc., rekomendowane są na noc.  Mają one działanie regenerujące, rozjaśniające, wzmacniające skórę.

Warto pamiętać o zasadach przechowywania kosmetyków z witaminą C. Kuracje w postaci serum umieszczone są zwykle w buteleczkach z ciemnego szkła, a kremy w nieprzezroczystych tubkach lub słoiczkach. Po każdym użyciu preparatu opakowanie należy szczelnie zamknąć i odstawić w ciemne miejsce, najlepiej do zamykanej szafki. Ważne jest również, by temperatura otoczenia nie przekraczała 20 st. C. Inne warunki mogą spowodować utlenienie się witaminy C.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
24.08.2026 11:01
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią / Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
Gallery

Koreańska pielęgnacja w Polsce wkracza w zupełnie nową fazę. Segment K-beauty rośnie dynamiczniej niż cała branża kosmetyczna, a konsumenci coraz mocniej poszukują zaawansowanych rozwiązań premium. Na ten rynkowy popyt odpowiada wyłączny importer i dystrybutor SkinCare.pl, wprowadzając do Polski markę SUNGBOON EDITOR. Flagowa ampułka liftingująca brandu sprzedała się już w milionach egzemplarzy na całym świecie. O filozofii skin longevity, technologii ultra niskocząsteczkowego kolagenu i planach ekspansji na polskim rynku rozmawiamy z Pawłem Karczewskim, Prezesem Zarządu SkinCare.pl oraz Magdaleną Małkiewicz, Growth & Marketing Director SkinCare.pl.

1. K-Beauty od lat wyznacza trendy w pielęgnacji. Dlaczego zdecydowaliście się wprowadzić do Polski akurat SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: To prawda, K-beauty potrafi wyprzedzać rynek kosmetyczny o kilka kroków. Wyróżnia się umiejętnym łączeniem innowacyjnych technologii, skutecznych składników aktywnych i przyjemności codziennego stosowania. SUNGBOON EDITOR zwrócił naszą uwagę właśnie takim podejściem: marka tworzy bardzo nowoczesne formuły odpowiadające na konkretne potrzeby skóry, a przy tym opiera komunikację na wyrazistych składnikach. Myślę, że SUNGBOON EDITOR w wyjątkowy sposób przenosi technologie znane z profesjonalnej kosmetyki do domowego spa i dzięki temu zaawansowana pielęgnacja staje się dostępna na co dzień, bez konieczności wizyty w gabinecie.          

2. Gwiazdą marki jest ampułka Silk Peptide Intensive Lifting Ampoule. Co sprawia, że to właśnie ona stała się bestsellerem? 

Paweł Karczewski: Nie bez powodu stała się bestsellerem i flagowym produktem SUNGBOON EDITOR. To ona w dużej mierze zbudowała rozpoznawalność marki i odniosła olbrzymi sukces sprzedażowy. Wyróżnia się efektowną formułą z widocznymi włóknami kolagenowymi, ukierunkowaną na poprawę jędrności, elastyczności i wygładzenie skóry. Kolagenowe nici natychmiast przyciągają uwagę, a ampułka jednocześnie oferuje to, czego konsumenci oczekują od K-beauty: realne działanie, lekką konsystencję, komfort stosowania i efekt zadbanej, bardziej napiętej oraz promiennej cery. 

3. Coraz częściej mówi się nie o anti-aging, ale o „skin longevity”. Jak SUNGBOON EDITOR wpisuje się w tę filozofię? 

Magdalena Małkiewicz: Zmiana z „anti-aging” na „skin longevity” to znacznie więcej niż nowy trend. To ewolucja sposobu myślenia o pielęgnacji, która odchodzi od walki z wiekiem na rzecz długofalowego wspierania zdrowia i kondycji skóry. Ten kierunek jest nam bardzo bliski, ponieważ odpowiada na rosnącą świadomość konsumentów i ich potrzebę bardziej autentycznej komunikacji. Proces starzenia jest naturalną częścią życia i, moim zdaniem, pięknym przywilejem. Rolą nowoczesnej pielęgnacji nie jest obiecywanie zatrzymania czasu, ale wspieranie skóry poprzez skuteczną, regularną pielęgnację podejmowaną dla siebie, a nie pod wpływem zewnętrznych oczekiwań. SUNGBOON EDITOR doskonale wpisuje się w tę filozofię. Marka łączy zaawansowane technologie i wysoką skuteczność z prostym, dostępnym podejściem do pielęgnacji, przenosząc rozwiązania inspirowane profesjonalną kosmetologią do codziennej rutyny.  Jako dystrybutor konsekwentnie budujemy portfolio marek przyszłościowych, opartych na technologii, badaniach i realnej skuteczności, a jednocześnie dostępnych dla szerokiego grona konsumentów. Wierzymy, że rolą dystrybutora jest nie tylko wprowadzanie innowacyjnych marek na rynek, ale także współtworzenie odpowiedzialnej komunikacji o pielęgnacji, takiej, która zachęca do świadomej troski o skórę i budowania jej długoterminowej kondycji, zamiast skupiania się na walce z upływem czasu.

4. SkinCare.pl jest na rynku znany jako importer i dystrybutor wielu azjatyckich marek. Jak SUNGBOON EDITOR uzupełnia to portfolio? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR doskonale uzupełnia nasze portfolio, ponieważ reprezentuje segment premium koreańskiej pielęgnacji, oparty na innowacyjnych składnikach aktywnych i zaawansowanych technologiach. W naszej ofercie znajdują się marki odpowiadające na różne potrzeby konsumentów, natomiast SUNGBOON EDITOR wyróżnia się nowoczesnym podejściem do pielęgnacji skóry, skoncentrowanym na jej długofalowej kondycji, regeneracji i zachowaniu zdrowego wyglądu. To marka dla świadomych klientów, którzy oczekują skutecznych formuł, wysokiej jakości oraz produktów zgodnych z najnowszymi trendami K-beauty. Dzięki temu nasze portfolio staje się jeszcze bardziej kompleksowe i pozwala nam odpowiadać na potrzeby zarówno osób rozpoczynających przygodę z koreańską pielęgnacją, jak i najbardziej wymagających miłośników kosmetyków premium. 

 

 

5. Co dokładnie zyskuje partner B2B, decydując się na współpracę z Wami? 

Paweł Karczewski: Przede wszystkim bezpieczeństwo, stabilność i prawdziwe partnerstwo. Historia SkinCare.pl pokazuje, że rzadko zmieniamy marki obecne w naszej dystrybucji. Stawiamy na długofalowy rozwój i jesteśmy lojalni wobec partnerów biznesowych, z którymi od wielu lat wspólnie popularyzujemy kosmetyki koreańskie na polskim rynku. Nasi klienci są zaopiekowani na każdym etapie współpracy. Proponujemy rozwiązania dostosowane do ich indywidualnych potrzeb, co dotyczy zarówno asortymentu i cen, jak i promocji oraz wsparcia marketingowego. Pozostajemy w bliskim, częstym kontakcie i aktywnie reagujemy na zmieniające się oczekiwania rynku. Nie narzucamy jednego schematu działania, ponieważ nasi klienci, sieci handlowe, drogerie i e-commerce funkcjonują inaczej. Wierzymy, że dobrze dopasowana oferta, poparta partnerską relacją i wzajemnym zaufaniem, zawsze przynosi najlepsze i najtrwalsze efekty. 

6. Ceny w segmencie K-beauty potrafią być bardzo różne. Gdzie plasuje się SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR plasuje się w segmencie premium K-beauty. Marka łączy zaawansowane składniki aktywne, dopracowane formuły i elegancką identyfikację wizualną, oferując pielęgnację dla klientek, które szukają czegoś więcej niż podstawowego działania. To kosmetyki o wysokiej wartości pielęgnacyjnej, stworzone z myślą o świadomych konsumentkach zwracających uwagę zarówno na skuteczność formuły, jak i na jakość całego doświadczenia z marką. 

7. Jak oceniacie potencjał tej kategorii w Polsce i jakie są Wasze plany na najbliższe miesiące? 

Paweł Karczewski: Potencjał kategorii K-beauty w Polsce wciąż jest bardzo duży. Konsumenci są coraz bardziej świadomi, zwracają uwagę na składniki aktywne i szukają produktów, które oferują realne korzyści dla skóry. Widzimy również rosnące zainteresowanie markami premium, łączącymi innowacyjne technologie z wysoką jakością. Dlatego wierzymy, że SUNGBOON EDITOR ma przed sobą bardzo obiecującą przyszłość. W najbliższych miesiącach planujemy sukcesywnie poszerzać ofertę marki, rozwijać współpracę z partnerami handlowymi oraz zwiększać jej dostępność w Polsce. Chcemy, aby SUNGBOON EDITOR stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek premium w segmencie koreańskiej pielęgnacji. 

8. Strzykawka w zestawie brzmi dość odważnie. Czy to nie odstrasza klientów? 

Magdalena Małkiewicz: Przez chwilę sami się o to obawialiśmy, ale jest dokładnie przeciwnie. Strzykawka to jeden z elementów, które najmocniej przyciągają uwagę. Na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z procedurami gabinetowymi i ostrzykiwaniem, ale szybko okazuje się, że pełni wyłącznie funkcję precyzyjnego aplikatora. Dzięki niej łatwo odmierzyć odpowiednią ilość ampułki i dozować ją bez kontaktu palców z formułą. Ten zabieg projektowy dobrze oddaje charakter marki, która łączy pielęgnację domową z estetyką inspirowaną profesjonalnymi kuracjami. Zamiast odstraszać, aplikator buduje wrażenie zaawansowanej technologii, wyróżnia kosmetyk na półce i sprawia, że sama aplikacja staje się bardziej angażującym rytuałem. 

9. Wspomnieliście o ogromnym sukcesie sprzedażowym. Jak duża jest skala popularności tej ampułki? 

Paweł Karczewski: Skala popularności jest naprawdę imponująca. Według najnowszych danych marki ampułka przekroczyła już 2,46 mln sprzedanych opakowań w kanałach online i offline, stając się jednym z najważniejszych produktów w portfolio SUNGBOON EDITOR. Jej sukces nie ogranicza się przy tym do Korei, a tak silne wyniki sprzedażowe były dla nas jednym z najważniejszych sygnałów, że warto pokazać ten produkt również europejskim konsumentom. Chcemy wykorzystać jego potencjał i zbudować w Europie równie mocną rozpoznawalność marki, opierając komunikację nie tylko na efektownej formule, ale także na realnym sukcesie rynkowym. 

10. Marka mocno stawia na kolagen poniżej 300 daltonów. Co ta wartość realnie oznacza dla skóry? 

Paweł Karczewski: Kolagen jest wykorzystywany w kosmetykach na szeroką skalę, a konsumenci wciąż go poszukują, od lat utrzymuje się w czołówce fraz wyszukiwanych w internecie. Jego działanie na skórę zależy od wykorzystanej formy. W postaci podstawowej działa pielęgnująco: nawilża, poprawia wygląd i sprężystość, nie ma jednak szansy na przenikanie przez warstwę rogową, ponieważ jego cząsteczka to około 300 000 Da (daltonów). Dzięki hydrolizie można ją zmniejszyć do około 1000–50 000 Da. Wtedy w składzie INCI widnieje jako Hydrolyzed Collagen. O wartościach poniżej 5000 Da mówi się jako o kolagenie niskocząsteczkowym; im mniejsza masa cząsteczkowa, tym mniejsze peptydy kolagenowe, a to sprzyja lepszemu działaniu. SUNGBOON EDITOR postawił na kolagen ultraniskocząsteczkowy, o masie poniżej 300 daltonów, co świadczy o naprawdę imponującej technologii i zintensyfikowanym działaniu. 

11. Marka ma podobno swoich fanów wśród gwiazd. To prawda, że sięga po nią Kris Jenner? 

Magdalena Małkiewicz: Tak, na jej Instagramie można obejrzeć rutynę pielęgnacyjną z wykorzystaniem maski kolagenowej w połączeniu z serum. Nie trzeba być jej fanem ani ekspertem pielęgnacyjnym, żeby zobaczyć, jak doskonale wygląda jej skóra po siedemdziesiątce. To świetny przykład połączenia medycyny estetycznej z przemyślaną pielęgnacją. Produkty nakładane na jej skórę nie są przypadkowe. Jej słynny lifting, choć spektakularny, wymagał lat przygotowań i wielu miesięcy domowej pielęgnacji, aby utrzymać najlepsze efekty. Cieszymy się, że produkty SUNGBOON EDITOR zyskały viralową popularność i zostały docenione przez tak duże profile. 

12. Najważniejsze pytanie dla polskich klientek to gdzie i jak można teraz kupić? 

Paweł Karczewski: Z dumą możemy potwierdzić, że jesteśmy oficjalnym dystrybutorem marki SUNGBOON EDITOR w Polsce. Kosmetyki są już dostępne zarówno w naszym sklepie internetowym, jak i w największych sieciach drogeryjnych oraz na marketplace’ach m.in. w Hebe, Super-Pharm, Empiku, E-Zebrze, La Makeup i Aptekach DOZ; można je znaleźć również na Allegro. To dla nas ogromne wyróżnienie, że marka w tak krótkim czasie zdobyła zaufanie czołowych partnerów handlowych. Nie zwalniamy jednak tempa i już w najbliższych miesiącach planujemy rozszerzać ofertę o kolejne bestsellerowe produkty i zwiększać dostępność marki w Polsce. To ważny aspekt również dla konsumenta, który nie musi obawiać się długiej wysyłki ani dodatkowych kosztów związanych np. z cłem czy podatkiem VAT.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
19.07.2026 00:57
Shiseido bada ekstrakt z kolendry. Naukowcy odkryli, że może usuwać „komórki zombie” i wspierać produkcję kolagenu
Odkrycie właściwości kolendry jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną Sorbis

Naukowcy Shiseido odkryli, że ekstrakt z owoców kolendry siewnej może selektywnie eliminować starzejące się komórki skóry, nie naruszając komórek zdrowych. Odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w rozwoju kosmetyków przeciwstarzeniowych.

Japoński koncern kosmetyczny Shiseido poinformował o wynikach badań nad ekstraktem z owoców kolendry siewnej, czyli Coriandrum sativum. Według firmy składnik wykazuje podwójne działanie: pomaga usuwać komórki senescentne, nazywane potocznie „komórkami zombie”, a jednocześnie sprzyja zwiększeniu liczby zdrowych komórek skóry. Wyniki badań opisał branżowy serwis Personal Care Insights.

Komórki senescentne to komórki, które przestały się dzielić i prawidłowo pełnić swoje funkcje, ale nadal pozostają aktywne metabolicznie. Mogą wydzielać czynniki określane jako SASP, w tym cytokiny, chemokiny, czynniki wzrostu i enzymy proteolityczne. Substancje te mogą nasilać stan zapalny oraz negatywnie oddziaływać na otaczające zdrowe komórki, przyspieszając procesy związane ze starzeniem się tkanek.

Ekstrakt działał selektywnie na starzejące się fibroblasty

W przeprowadzonych przez Shiseido eksperymentach ekstrakt z owoców kolendry dodano do hodowli fibroblastów skóry właściwej, które wcześniej poddano stresowi oksydacyjnemu w celu wywołania procesów starzenia komórkowego.

Badany składnik uruchamiał apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, w starzejących się fibroblastach. Takiego działania nie zaobserwowano natomiast w prawidłowych komórkach, które nie zostały poddane procesowi starzenia. Zdaniem badaczy wskazuje to, że ekstrakt może działać selektywnie na komórki senescentne.

image

Shiseido prognozuje rekordową stratę netto. Spółka obniża prognozy sprzedaży i tnie koszty

Kiedy składnik dodano do mieszaniny zawierającej zbliżoną liczbę zdrowych i starzejących się komórek, naukowcy odnotowali zmniejszenie udziału komórek senescentnych oraz wzrost liczby komórek prawidłowych. Obniżył się również poziom markerów starzenia komórkowego SA-β-Gal i p21.

Więcej zdrowych komórek, większa produkcja kolagenu

Zwiększenie liczby prawidłowo funkcjonujących fibroblastów przełożyło się w badaniach na wzrost produkcji kolagenu. Fibroblasty odpowiadają za wytwarzanie składników macierzy zewnątrzkomórkowej, które wpływają między innymi na strukturę, jędrność i elastyczność skóry.

Shiseido ocenia, że jednoczesne usuwanie komórek senescentnych i wspieranie populacji zdrowych fibroblastów może stać się podstawą nowego podejścia do pielęgnacji skóry starzejącej się. Firma chce wykorzystywać doświadczenia z medycyny regeneracyjnej do opracowywania kolejnych rozwiązań z zakresu healthy aging i kosmetologii komórkowej.

image

Antyaiging. Dlaczego po 40. roku życia przestaje działać ulubiona pielęgnacja? Hormony potrzebują ruchu

Odkrycie jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną skóry i włosów. Ekstrakt z kolendry był wcześniej analizowany pod kątem zwiększania liczby komórek tworzących mieszki włosowe. Już w 1997 roku firma opracowała ekstrakt wspierający namnażanie komórek macierzy włosa i zewnętrznej osłonki korzenia.

Senolityki nowym kierunkiem w kosmetykach anti-aging

Substancje, które mają selektywnie eliminować starzejące się komórki, określane są jako senolityki. Rozwiązania te są coraz częściej badane nie tylko w medycynie regeneracyjnej, lecz także przez producentów składników aktywnych i firmy kosmetyczne poszukujące nowych mechanizmów przeciwdziałania oznakom starzenia.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Wyniki przedstawione przez Shiseido dotyczą jednak badań laboratoryjnych prowadzonych na hodowlach komórkowych. Nie oznaczają jeszcze, że ekstrakt zapewni takie samo działanie w gotowym kosmetyku stosowanym na ludzkiej skórze. Firma nie poinformowała również o terminie wprowadzenia na rynek produktu wykorzystującego opisywaną technologię.

Badania pokazują jednak, że rozwój segmentu anti-aging coraz wyraźniej przesuwa się od powierzchniowej poprawy wyglądu skóry w stronę rozwiązań oddziałujących na mechanizmy starzenia komórkowego. Dla producentów kosmetyków i surowców może to oznaczać rosnące znaczenie składników inspirowanych senolitykami, medycyną regeneracyjną oraz badaniami nad długowiecznością komórek.

Źródła: Personal Care Insights, Shiseido Company

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. wrzesień 2026 10:11