StoryEditor

Kantar: Polacy świadomymi konsumentami, są ciekawi składów produktów kosmetycznych i spożywczych

Ankietowani przez Kantar najchętniej skanowaliby kody QR z artykułów spożywczych i napojów (62 proc.) oraz kosmetyków i artykułów pielęgnacyjnych (58 proc.)  / Rossmann mat.prasowe

Polacy chcą wiedzieć więcej o produktach, które zamierzają kupić. Większość uważa się za świadomych konsumentów, regularnie sprawdzając przed zakupem informacje o artykułach takich jak żywność, kosmetyki, czy produkty apteczne. Pomocne w tym są smartfony i kody QR.

Z badania Kantar, przeprowadzonego na zlecenie GS1 wynika, że aż 2/3 Polaków postrzega siebie jako świadomych konsumentów: chcą wiedzieć, co kupują, a ponad połowa regularnie sprawdza informacje na opakowaniach przed zakupem. 

Co ważne, nieodłącznym elementem procesu zakupowego stał się smartfon – w sklepach korzysta z niego aż 90 proc. badanych. Badanie pokazało też, że ponad 1/3 respondentów skanowała już kody QR z opakowań produktów, a 56 proc. deklaruje chęć korzystania z tej funkcji, aby uzyskać więcej informacji o artykułach. 

To optymistyczna prognoza w kontekście nadchodzących zmian w handlu, związanych z planowanym stopniowym przejściem z jednowymiarowych kodów kreskowych na kody 2D od GS1 do końca 2027 roku – podkreśla Kantar.

Na zakupy ze smartfonem

Badanie Kantar pokazuje, jak ważną ważną rolę w procesie zakupowym Polaków odgrywają smartfony – aż 90 proc. ankietowanych korzysta z nich podczas zakupów stacjonarnych. Najczęściej używają go do sprawdzania promocji (71 proc.), konsultowania zakupów z rodziną (62 proc.), robienia zdjęć produktów (59 proc.) i kontrolowania listy zakupów (48 proc.).

Czytaj też: Najpopularniejsze marki kosmetyczne Polaków w 2024 [Raport]

Powszechne korzystanie z telefonów podczas zakupów stwarza możliwość wykorzystania ich także do skanowania kodów QR z opakowań produktów, zapewniając konsumentom dostęp do szerszej gamy informacji. Obsługa tych kodów jest niezwykle prosta – wystarczy tylko smartfon z wbudowanym aparatem i dostępem do internetu, co sprawia, że technologia ta jest dostępna dla szerokiego grona klientów, niezależnie od wieku czy poziomu znajomości technologii.

Dzięki temu QR kody umieszczone na opakowaniach przez producentów mają szansę stać się nieodłącznym elementem codziennych zakupów, ułatwiając podejmowanie świadomych i przemyślanych decyzji.

Konsumenci pozytywnie nastawieni do kodów QR

Już 64 proc. badanych zetknęło się z kodami QR na opakowaniach i wie, do czego one służą. Ponad 1/3 respondentów deklaruje, że skanowała QR kod przed zakupem produktu, a 1/5 deklarowała skanowanie zakupionych produktów w domu.

Szybki dostęp do informacji (55 proc.), zgromadzenie danych w jednym miejscu (49 proc.) oraz szczegółowe informacje o produkcie (47 proc.) to główne czynniki, które według konsumentów mogą zmotywować ich do skanowania QR kodów. Jednocześnie 43 proc. wskazuje brak potrzeby kontaktu z pracownikiem sklepu jako istotną zaletę kodów QR.

Dynamiczny rozwój technologii mobilnych oraz rosnące potrzeby informacyjne konsumentów jasno wskazują, że kody 2D – w tym kody QR – są przyszłością handlu. To narzędzie, które w prosty sposób daje konsumentom kompleksowe dane o produktach, ułatwiając im podejmowanie świadomych decyzji zakupowych. Dzięki globalnej implementacji kodów 2D od GS1, do której zmierzamy jako organizacja GS1 wsparta przez Consumer Goods Forum, handel detaliczny stanie się jeszcze bardziej transparentny i dostosowany do oczekiwań współczesnych klientów

– komentuje dr inż. Elżbieta Hałas, prezeska zarządu GS1 Polska.

Co chcą wiedzieć konsumenci?

Respondenci najchętniej skanowaliby kody QR, aby poznać skład produktów (77 proc.), dowiedzieć się więcej o aktualnych promocjach (76 proc.) czy sprawdzić informacje o substancjach szkodliwych (74 proc.). 

Wysoko na liście pożądanych informacji są też: instrukcja, jak używać danego produktu (69 proc.), informacje o producencie (68 proc.), kraj pochodzenia (66 proc.), warunki zwrotu/reklamacji (64 proc.) oraz recenzje i opinie innych użytkowników (61 proc.). 

Badani najchętniej skanowaliby kody QR z: 

  • artykułów spożywczych i napojów (62 proc.) 
  • kosmetyków i artykułów pielęgnacyjnych (58 proc.) 
  • produktów aptecznych (53 proc.) 
  • chemii domowej (49 proc.) 
  • AGD/RTV (45 proc.) 
  • elektroniki (45%

Przyszłość kodów QR

Kody GS1 QR rewolucjonizują identyfikację produktów i wspierają rozwój interaktywnej komunikacji między producentami a konsumentami. W miarę dalszego rozwoju technologii ich znaczenie będzie rosło, przekształcając sposób, w jaki robimy zakupy. Potencjał kodów GS1 QR jako nowego standardu zakupowego potwierdzają badania – 59 proc. respondentów dostrzega ich zalety, 56 proc. deklaruje chęć skanowania, aby uzyskać więcej informacji o produkcie, a 55 proc. przewiduje dalszy wzrost ich popularności.

Przejście z tradycyjnych kodów kreskowych (EAN) na kody GS1 QR zostało poparte we wspólnym oświadczeniu przez 26 liderów globalnych firm, takich jak Lidl, Carrefour, Alibaba, Barilla, Mondelēz czy Nestlé. Wdrożenia tej technologii obejmują cały świat i różnorodne sektory, w tym branżę spożywczą, motoryzacyjną, przemysłową, mleczarską, odzieżową i obuwniczą, rolnictwo, sektor beauty, DIY oraz elektronikę. Branża handlowa już z sukcesem wdraża tę nową technologię. 

Kody QR od GS1 są testowane w 48 krajach i wdrażane przez największe światowe firmy, takie jak L’Oreal, PepsiCo i Procter & Gamble. W Polsce również rośnie zainteresowanie firm wdrożeniem kodów dwuwymiarowych na opakowaniach konsumenckich. Wśród organizacji, które podpisały listy intencyjne, deklarując chęć przejścia na kody 2D od GS1, są m.in.: Żabka, Biedronka, DOZ i Auchan.

Aby ułatwić dostosowanie się do nowych standardów, w okresie przejściowym na opakowaniach mogą być użyte jednocześnie tradycyjne kody kreskowe i kody 2D od GS1.

Badanie zostało przeprowadzone przez Kantar na zlecenie GS1 w listopadzie 2024 roku. Badanie objęło 1000 Polaków w wieku 18-70 lat.

Czytaj też: Niebezpieczne substancje w 6 proc. kosmetyków – alarmujące wyniki kontroli ECHA

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Dane, ziarna i odrobina magii: jak technologia udoskonala proces parzenia kawy
Nathan Dumlao/unsplash.com

Kiedyś zaparzenie idealnej filiżanki kawy wydawało się kwestią szczęścia, ale dziś technologia zamienia tę „magię” w powtarzalny proces.

Przez lata domowe parzenie kawy opierało się na instynkcie, cierpliwości i dobieraniu parametrów na oko. Zmieniało się nieco grubość mielenia, ilość wody, wciskało inny przycisk i miało nadzieję, że kolejna filiżanka będzie smakować lepiej. Problem polega na tym, że kawa jest niezwykle delikatna. Niewielka zmiana stopnia zmielenia, temperatury wody, dozy, czasu parzenia czy przepływu może całkowicie odmienić ostateczny smak naparu.

Kiedy parzenie kawy zaczęło opierać się na danych

Właśnie dlatego cyfrowa rewolucja w świecie kawy budzi tyle emocji. Ekspresy do kawy zintegrowane z aplikacją, inteligentne wagi, nowoczesne czajniki i urządzenia parzące na podstawie zapisanych receptur pomagają zrozumieć, co tak naprawdę wpłynęło na efekt w filiżance. Zamiast zastanawiać się, dlaczego wczorajsze espresso było słodsze, wystarczy spojrzeć na liczby: dozę, czas, proporcje, temperaturę i przepływ.

Ma to ogromne znaczenie, ponieważ wybitna kawa opiera się na powtarzalnych parametrach. Standardy parzenia określone przez Specialty Coffee Association skupiają się na kontrolowanych czynnikach, takich jak proporcje kawy do wody, ekstrakcja, moc, jakość wody, temperatura i czas kontaktu. Mówiąc prościej: precyzyjne dane ułatwiają uzyskanie powtarzalnych rezultatów.

Nowoczesny Ekspres Melitta doskonale wpisuje się w ten trend, udowadniając, że automatyczne ekspresy do kawy przestały być wyłącznie mechanicznymi urządzeniami. Dzięki dedykowanym aplikacjom cyfrowym oraz intuicyjnym systemom sterowania, urządzenia tej marki pozwalają na precyzyjne dostosowywanie profili smakowych i zdalne zarządzanie procesem parzenia.

Dla osób pijących kawę na co dzień największą korzyścią nie jest sama obecność „inteligentnych” technologii, ale możliwość zapisania sprawdzonych parametrów. Gdy już znajdziesz idealne ustawienia dla swojego espresso, lungo, flat white czy cappuccino, ekspres pozwoli Ci bez trudu odtworzyć ten sam rezultat za każdym razem.

Jak czujniki i oprogramowanie pomagają opanować sztukę baristyczną

Kawa wciąż budzi emocje, ale sam proces jej przygotowywania staje się fascynująco techniczny. Inteligentne wagi potrafią śledzić wagę, czas, a nawet tempo zalewania. Nowoczesne modele są na przykład wyposażone we wskaźnik przepływu w czasie rzeczywistym, a aplikacje pozwalają użytkownikom zapisywać dane dotyczące parzenia oraz udostępniać lub przesyłać receptury do kompatybilnych wag.

W tym kontekście koncepcja „god shot” staje się mniej tajemnicza. W żargonie kawowym określa się tak wyjątkową porcję espresso, której smak wydaje się niemal niemożliwy do odtworzenia: zbalansowaną, słodką, pełną, aromatyczną i gładką. Kiedyś można było uzyskać jedną taką idealną porcję espresso, by następnego ranka bezpowrotnie stracić ten efekt. Dzięki danym można zapisać recepturę i odtworzyć ten moment.

image
Nathan Mullet/unsplash.com

Podobne rozwiązania trafiają teraz do ekspresów do kawy. Inteligentne ekspresy do kawy wykorzystują aplikacje do harmonogramowania parzenia, zapisywania profili, wysyłania powiadomień, automatycznej synchronizacji ustawień i aktualizacji oprogramowania. Oznacza to, że oprogramowanie nie jest już czymś oderwanym od samej kawy. Staje się integralną częścią metody zaparzania.

Dla entuzjastów technologii to najbardziej interesujący aspekt: ekspresy do kawy zaczynają działać jak precyzyjne instrumenty. Czujniki pomagają utrzymać stabilną temperaturę. Oprogramowanie potrafi przechowywać receptury. Aplikacje przeprowadzają użytkowników przez ustawienia. Wagi dokładnie mierzą ilość płynu w filiżance. Młynki i zaparzacze pomagają ograniczyć błąd ludzki. Intuicja baristy nie znika – zostaje po prostu przełożona na dane.

Oczywiście technologia nie zastąpi smaku. Wciąż potrzebujesz dobrych ziaren, czystej wody i receptury dopasowanej do Twoich preferencji. Eliminuje jednak element niepewności. Zamiast myśleć: „To było świetne, ale nie mam pojęcia dlaczego”, wiesz dokładnie, co uległo zmianie, i potrafisz to powtórzyć.

Przyszłość kawy to nie tylko aplikacje, ekrany i połączone z siecią urządzenia. Chodzi o to, by dać ludziom pewność i pełną kontrolę nad procesem parzenia. Dane pomagają odnaleźć idealny smak. Oprogramowanie pozwala go zachować. A gdzieś pomiędzy ziarnami, liczbami i pierwszym łykiem sztuka parzenia kawy staje się po prostu nieco łatwiejsza do opanowania.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Retailerzy potrzebują wdrożenia. Pierwsze humanoidy w sklepach już za rok?
Dominik Saczko
Dominik Saczko
Pierwsze humanoidy mogą pojawić się w handlu nawet w ciągu roku.Wiadomości Kosmetyczne

Roboty humanoidalne coraz bliżej polskich sklepów. Pierwsze pilotaże są możliwe już za rok a Polacy są na tak. Branża musi już teraz myśleć o pierwszych krokach.

W artykule przeczytasz:

  • Roboty w handlu? Polacy widzą je w roli wykładania towarów i podawania lokalizacji
  • Roboty jako doradcy, ale nie jako asystenci reklamacji czy doradcy zakupowi
  • Czy automatyzacja handlu wyprze pracowników?

Eksperci przychodzą ze wskazówkami dla retailerów.

image

Rossmann testuje humanoidalne roboty w logistyce: przełomowy pilotaż UBTech Walker S2

Roboty w handlu? Polacy widzą je w roli wykładania towarów i podawania lokalizacji

W ciągu roku w sklepach może zaroić się od robotów. Szybciej, niż wielu retailerów zakłada. Handel już teraz musi się przygotować na humanoidy. Rynek musi mieć pewną wiedzę i opracowany model wdrożeniowy. Pierwsze kroki powinny zaczynać się od wskazania procesu, w którym technologia poprawi dostępność towaru, obsługę lub produktywność. Przewagę zdobędą nie ci retailerzy, którzy jako pierwsi pokażą robota u siebie, tylko te podmioty, które najwcześniej uzyskają rzeczywistą wartość biznesową. 

Według raportu branżowego autorstwa UCE Research i Brave Mind Fighters pt. “Co Polacy myślą o robotach humanoidalnych w handlu?” wynika, że tylko 11% konsumentów w Polsce nie zaakceptowałoby wykonywania przez robota pracy w sklepie. Najwięcej wskazań uzyskały takie czynności, jak przekazywanie informacji o produktach, podawanie ich lokalizacji oraz wykładanie towaru (po ok. 32% wskazań). Raport pokazuje więc, gdzie klienci najłatwiej dostrzegają praktyczną użyteczność technologii, ale nie daje gotowej kolejności wdrożeń.

image

Algorytmy w drogerii. Jak AI odbiera klientów markom kosmetycznym

Roboty jako doradcy, ale nie jako asystenci reklamacji czy doradcy zakupowi

Według badania konsumenci chętniej widzą robota jako źródło informacji niż doradcę wpływającego na zakup. Jeszcze ostrożniej podchodzą do powierzania mu płatności, zwrotów i reklamacji.

Jak komentują to rynkowi eksperci, widać wyraźnie, że humanoid powinien usuwać rozpoznany problem klienta, a nie zastępować rozwiązania, które już działają.

Pilotaż powinien objąć jedną placówkę, strefę lub proces i mieć jasno określony cel. Dla funkcji informacyjnej miernikami mogą być czas znalezienia produktu, liczba skutecznie obsłużonych zapytań i odsetek spraw przekazanych pracownikowi. Z kolei w logistyce ważniejsza będzie liczba poprawnie wykonanych operacji, dostępność robota i czas pracy bez awarii.

– Robot udzielający informacji jest tylko fizycznym interfejsem. Bez aktualnych cen, danych o dostępności, planogramów i mapy obiektu nie rozwiąże żadnego realnego problemu klienta. Jakość danych i integracja z systemami muszą więc wejść do pilotażu od początku – mówią eksperci z UCE Research.

image

Ulta Beauty testuje robotyczny manicure. Startup 10Beauty rośnie

Czy automatyzacja handlu wyprze pracowników? 

Opłacalności nie można sprowadzać do porównania stawki pracownika z kosztem godziny operacji robota. Trzeba w tej skali uwzględnić integrację, serwis, energię, szkolenia, nadzór, przestoje i utratę wartości technologii. Korzyści to nie tylko zaoszczędzone roboczogodziny, ale też ograniczenie liczby wakatów, poprawa dostępności towaru, krótsza obsługa i przesunięcie pracowników do zadań wymagających wiedzy lub odpowiedzialności.

– Robot od samego początku powinien być komunikowany jako wsparcie pracowników i klientów, a nie ich zastępca. Przy funkcjach związanych z bezpieczeństwem potrzebna jest również przejrzystość co do zakresu działania samego urządzenia i przetwarzania danych – mówi Piotr Gerke z zespołu Brave Minds Fighters, zajmującego się robotami humanoidalnymi.

Przewaga nie powstanie zatem w dniu ustawienia humanoida w sklepie. Zbudują ją wyniki pilotaży, poprawione procesy, integracje i kompetencje zespołów. Według znawców tematu, wyścig o tego typu technologię i płynące z tego korzyści, wygrają tylko ci retailerzy i zarządcy obiektów, którzy potrafią oddzielić procesy rzeczywiście warte robotyzacji od tych, w których humanoid pozostaje tylko kosztowną demonstracją technologii.

– Zależnie od zastosowania pierwsze pilotażowe wdrożenia humanoidów w polskim handlu mogą pojawić się nawet w ciągu najbliższego roku lub dwóch lat. Największą przewagę uzyskają jednak nie firmy, które pierwsze kupią dużą liczbę urządzeń, ale te, które najwcześniej zdobędą doświadczenie, dane i kompetencje pozwalające ustalić, gdzie robot rzeczywiście się opłaca – ocenia Arkadiusz Cybulski z Brave Mind Fighters.

Dominik Saczko
Dominik Saczko
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. wrzesień 2026 09:59