StoryEditor
Marketing i media
13.11.2024 09:00

Jak marki beauty wykorzystują trendy z Tik Toka do rozbudowy swojego portfolio produktowego?

Wśród TikTokowych trendów przejawiają się również te związane z ekologią przesyłek / fot. Shutterstock

TikTok to platforma społecznościowa, której znaczenie szybko i stale rośnie. Choć nie brakuje wokół niej kontrowersji, ma szczególne znaczenie dla młodych konsumentów, do których marki kosmetyczne chcą docierać ze swoim przekazem. Jak mogą to robić obserwując trendy, które społeczność TikToka sama kreuje oraz jak na tej podstawie rozszerzać swoje portfolio – pisze dla nas Angelika Sobolewska, CEO Midnight Issue.

Według raportu Traackr "Influencer Marketing Impact Report” Tik Tok zajmuje drugie miejsce spośród wszystkich platform SoMe, z których użytkownicy najczęściej czerpią informacje i recenzje na temat produktów. Z tego samego raportu wynika, że 60 proc. 

image
Angelika Sobolewska, CEO, Midnight Issue
fot. Natalia Poniatowska
respondentów rozważyłoby rezygnację z zakupu produktu marki, który komunikuje wartości sprzeczne z ich własnymi, a 63 proc. rozważyłoby danie unfollow twórcom, którzy podjęliby działanie sprzeczne z ich wartościami. Co to oznacza dla marek beauty w praktyce?

TikTok pokaże trendy w czasie rzeczywistym 

TikTok jest świetnym źródłem insightów konsumenckich dla marek. W przeciwieństwie do tradycyjnych badań marketingowych, które dają wnioski z opóźnieniem, trendy na TikToku można wyłapać w czasie rzeczywistym, ponieważ wynikają z aktualnych preferencji użytkowników lub spontanicznych wydarzeń. 

O czym się mówi? Jak się mówi? Co jest ważne w kosmetyku? Jak konsumentki stosują kosmetyk? Odpowiedzi na te pytania można zaczerpnąć obserwując konkretne hasztagi, czytając komentarze pod publikacjami lub robiąc ankiety. Marka kosmetyczna może łatwo zaobserwować, że określony składnik, kolor lub typ produktu zdobywa popularność i szybko zareagować, wypuszczając na rynek nowość odpowiadającą na trend. Przykładem tego jest seria kosmetyków AA Wings, która była  na TikToku porównywana do kultowej marki Charlotte Tilbury i wskazywana jako możliwy jej zamiennik. 

image
Kosmetyki AA Wings pokazywana na TikToku jako zamiennik Charlotte Tilbury
źródło: TikTok
Trendem, który mógłby zostać wykorzystany do pozyskania informacji na TikToku jest np. old products new way, czyli używanie starych kosmetyków w nowy sposób, taki o którym producent nie wspomina na opakowaniu. Można zapytać użytkowniczki: „Jakie są Wasze niestandardowe zastosowania serum z witaminą C?”. Przypuśćmy, że pada odpowiedź: „Dodaję kilka kropel serum z witaminą C do swojego podkładu o poranku, dzięki temu przykrywam niedoskonałości, jednocześnie nadając naturalne glow mojej skórze”. Z tej odpowiedzi marka może wyciągnąć kilka insightów: konsumentka używa podkładu przy porannej toalecie; konsumentka potrzebuje podkładu multifunkcyjnego, który jednocześnie pielęgnuje skórę i zakrywa niedoskonałości; konsumentka potrzebuje podkładu z witaminą C; konsumentka potrzebuje podkładu, który ma wykończenie satynowe i daje naturalne glow. 

Na TikToku możemy też obserwować wzrosty i spadki zainteresowania konkretnymi składnikami w formułach kosmetyków analizując hasztagi, np. #retinol, #witaminaC, #niacynamid i na tej podstawie przewidywać, co będzie modne w najbliższym czasie, a tym samym co warto uwzględnić ten składnik w nowościach. 

TikTok pomaga również definiować kluczowe słowa, czy formy prezentowania produktów w kampaniach komunikacyjnych. Na przykład, kampanie oparte na pokazywaniu „metamorfozy” przed i po zastosowaniu kosmetyku pozwalają odbiorcom na zobaczenie natychmiastowego efektu, co wzmacnia zaufanie do skuteczności produktu i zwiększa prawdopodobieństwo, że będą chcieli go wypróbować.

Rozumienie potrzeb konsumentów i korzyści dla marki

Wchodząc mocniej w detal, dobre rozumienie potrzeb konsumentek ułatwia również dobór influencerów do kampanii. Gdy wiemy, z kim utożsamiają się konsumentki, możemy dokonać wyborów, które będą efektywniejsze dla biznesu. Współczesna konsumentka, w szczególności z pokolenia Z, ceni rekomendacje wiarygodnych w ocenie twórców, z którymi się identyfikuje. To jest w końcu pokolenie, które “wychowało się” z adblockiem! Co również jest ważnym insightem.

Czytaj także: L’Oréal Paris osiąga ponad milion dolarów sprzedaży podczas Super Brand Day na TikTok Shop UK

Dostosowanie komunikatów do odbiorców wymaga uwzględnienia między innymi ich potrzeb, zachowań zakupowych, lecz także wartości, zainteresowań i preferencji estetycznych. Oznacza to konieczność analizy aktualnych trendów, takich jak lokalne konteksty rynkowe, składniki kosmetyków, pielęgnacyjne „rytuały”, popularne style makijażowe, formaty contentu, które w danym momencie są na topie. Zrozumienie tych aspektów pozwala markom tworzyć produkty i kampanie, które mogą mieć rzeczywiste przełożenie na biznes. 

Szansa dla małych biznesów 

Jedną z istotnuch zalet TikToka jest ułatwienie komunikacji na szeroką skalę małym markom. Na tej platformie liczy się pomysł, unikatowe i angażujące treści, co oznacza, że nawet niewielkie biznesy mogą konkurować z wielkimi graczami, przyciągając uwagę viralowymi filmikami. W przeciwieństwie do pozostałych platform, TikTok nie wymaga od twórców pokaźnego budżetu na produkcję contentu – wystarczy kreatywność i wyczucie trendu.

Warto też zauważyć, że niewielkie marki mogą dużo szybciej reagować na nowości pojawiające się na TikToku, wykorzystując „real-time marketing”. Dzięki temu są w stanie wyprzedzić duże koncerny, które potrzebują więcej czasu na reakcję. 

Co prawda marka Only.bio nie jest dzisiaj małą marką, ale dobrze pamiętam moment, w którym z niepopularnej marki kosmetyków z drogerii Rossmann, z dnia na dzień stała się najbardziej trendy marką beauty na polskim rynku. Jedną z kluczowych inwestycji przy rebrandingu Only.bio było genialne wykorzystanie TikToka do promocji produktów z kategorii hair care i komunikacji zbudowanej na insightach konsumenckich. Dobór influencerów, słów kluczowych, nazwy produktów, stworzenie trendu o porowatości włosów. Only.bio jest potwierdzeniem tezy, że TikTok to szansa na szybkie zbudowanie świadomości małej lub nowej marki. Trzeba tylko postawić potrzeby konsumentów w centrum.

Popularyzowanie i tworzenie trendów  przez marki kosmetyczne

Firmy i marki kosmetyczne inwestują w platformę TikTok, aby nie tylko podążać za trendami, ale również chcą je współtworzyć i mieć wpływ na ich kształtowanie. Aktywnie lokują swoje produkty w trendach, które już istnieją, aby być w top of mind konsumentek.

image
Skinimalizm - kampania Nivea i @Jeleniewska | Peach make up - Maybelline z @emilamup
źródło: TikTok
“Clean girl”, „peach makeup”, „pearl skin”, „skinimalism”, „skin cycling” to tylko niektóre z trendów beauty na TikToku mocno eksploatowanych przez marki w ostatnim czasie. Dla przykładu, Nivea w jednej ze swoich kampanii zachęca do skinimalizmu. To trend, który zwraca uwagę na zasadę „im mniej, tym lepiej”. Mogłoby się wydawać, że jest to antykonsumpcjonizm, który działa na niekorzyść biznesu. A jednak jest odwrotnie. Potwierdza się tutaj reguła, że klientocentryzm jest jedyną słuszną drogą. Jeśli chcesz przekonać konsumentki do zakupu swoich produktów, musisz komunikować się w zgodzie z ich aktualnymi potrzebami. Jak przekonuje Nivea „skinimalizm” to kierunek w pielęgnacji, który jest korzystny dla skóry i portfela konsumentek. Marka w tym trendzie ulokowała swoje trzy produkty, nazywając je niezbędnymi, w trosce o odpowiednie nawilżenie skóry. 

image
Kampania Skin Cycling w wykonaniu @Istota_Cery dla marki Loreal Paris oraz marki_AA
źródło: TikTok
Sezon na „skin cycling” też był ciekawym okresem. Zapoczątkowała go dermatolożka Dr. Whitney Bowe. Polegał on na łączeniu konkretnych składników aktywnych w odpowiednim cyklu, które rozłożone na cztery wieczory, zapewniały skórze skuteczną odnowę i regenerację. Na wykorzystanie tego trendu przez marki z  branży beauty nie trzeba było długo czekać. L’Oreal Paris, czy marka AA zbudowały kampanie w duchu “skin cycling” na własnych zasadach, czyli z wykorzystaniem kosmetyków ze swojego portfolio, które mają w składzie określone składniki aktywne. Obie marki zaangażowały do współpracy nie tylko wysokozasięgowych influencerów, ale też skinfluencerów, czyli wiarygodnych ekspertów, którzy budują zaufanie do rekomendowanych przez marki rozwiązań.

Co nas czeka na beauty TikToku w najbliższym czasie?

Według raportu McKinsey: The beauty boom and beyond: Can the industry maintain its growth?” zapachy będą najbardziej rosnącą kategorią na rynku kosmetycznym w latach 2023-2028. Przekładając to na Tik Toka, według raportu Traacker: Hair Care and Fragrance Trends Q1 2024 Creator Content Analysis, widoczna jest wzmocniona widoczność publikacji “Vanilla Fragrance”, czy “Wedding Scents”. Kwestią czasu jest zatem aż polskie marki chwycą ten trend, by rozwijać lub wprowadzać nową kategorię. Sama jestem ciekawa reakcji marek na naszym lokalnym rynku.

Według TikTok Trend Report 2024, użytkownicy TikToka są 1,8 razy bardziej skłonni do odkrywania ciekawostek na platformie niż w innych mediach społecznościowych. Oznacza to, że marki chcąc zaangażować użytkowników, powinny jeszcze bardziej zagłębić się w analizowanie społeczności, do których należą konsumenci, i dopasowywać treści do ich konkretnych potrzeb i zainteresowań, poprzez wykorzystanie formatu ciekawostki. Celem ciekawostek jest złapanie uwagi odbiorcy i zainicjowanie dalszej “podróży” w pozyskiwaniu wiedzy o marce, produktach. Pomaga to w przekształceniu pasywnych widzów w zaangażowanych uczestników.

image
Dobre rozumienie potrzeb konsumentek ułatwia również dobór influencerów do kampanii
źródło: TikTok
Niezmiennym trendem będzie też angażowanie twórców, jako ambasadorów marki w budowaniu zaufania. Każda publikacja to okazja do dzielenia się wiedzą, ale też słuchania i uczenia się o konsumentach od społeczności ambasadora. To z kolei pomaga zaangażować odbiorców w budowanie marki, zdobywać zaufanie i lojalność. Z raportu Tiktok Trend Report 2024 wynika, że po zobaczeniu reklamy na TikToku widzowie ufają marce o 41 proc. bardziej i o 31  proc. częściej pozostają wobec niej lojalni. Potwierdza to wartość wykorzystania wpływowych twórców w kampaniach oraz zasadę, że ambasador musi mieć zgodne wartości z marką.

Czasem ciężko ocenić, czy konkretny twórca będzie faktycznie dobrze rezonował z marką. Nawet gdy posiadamy set danych, który potwierdza dużą zbieżność. W Midnight Issue mieliśmy okazję przetestować ciekawe podejście dla jednego z naszych klientów beauty. Przez rok współpracowaliśmy jednocześnie z dwiema wysokozasięgowymi celebrytkami. Obie pasowały do marki idealnie. Wypracowaliśmy zatem system zleceń jednorazowych, ale regularnych. W ciągu roku poznaliśmy się, zbudowaliśmy więź, a twórczynie dużo dowiedziały się o marce i kosmetykach, dzięki temu stały się organicznymi ambasadorkami. Ta strategia pozwoliła nam na zgromadzenie wystarczających informacji (również miękkich), aby jednej z twórczyń zaproponować długofalowy kontrakt ambasadorski. Przez ten rok utwierdziliśmy się, że jej rekomendacje są dla jej odbiorców autentyczne, a więc może ona wnieść realną wartość dla marki. 

Czytaj także: Czarne chmury nad TikTokiem. Rodzice ruszają z pozwami przeciwko platformie społecznościowej

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
04.11.2026 12:00
Czy warto inwestować budżety reklamowe w Biankę Chajzer? Ekspertki: Niekoniecznie.
Bianka Chajzer i jej mąż to nowe power couple współprac influencerskich — ale czy na pewno?Instagram @bianka_chajzer

Wokół Filipa i Bianki Chajzer rozwijają się reklamy, płatne życzenia i oferta obecności na wydarzeniach, a prezenter potwierdza rozmowy z dwiema platformami streamingowymi o reality show. Dla rynku beauty to nowa rozpoznawalna para z rosnącym zasięgiem — i dobry moment, by ocenić, czy zainteresowanie przełoży się na trwałą wartość reklamową, zwłaszcza w kategorii kosmetyków.

Popularność małżeństwa Chajzerów wyrosła z zainteresowania ich związkiem, a potem z kolejnych wspólnych nagrań. Pierwszy podcast przekroczył 1,3 mln wyświetleń, drugi osiągnął niecałe 800 tys., a trzeci prawie 450 tys. Łącznie daje to ponad 2,56 mln odtworzeń. Konto Bianki Chajzer w chwili pisania poniższego tekstu zbliża się do 85 tys. obserwujących. W podcaście wspominała, że jej prywatny profil śledziło wcześniej około 400 osób.

Dla reklamodawców skok zasięgu jest czytelnym sygnałem, że nowa postać przyciąga uwagę. Sam zasięg nie odpowiada jednak na pytanie, czy zainteresowanie utrzyma się wystarczająco długo, by zbudować pozycję twórczyni, a nie jedynie bohaterki bieżącego medialnego wydarzenia. Właśnie na tym polega biznesowe ryzyko nowego celebryckiego małżeństwa: popularność można szybko zamienić na współprace, ale równie szybko może minąć efekt nowości.

Pierwsze sygnały dla beauty

Bianka Chajzer promowała także usługi z pogranicza beauty i wellness zanim jeszcze została żoną Filipa. W nagraniu opublikowanym na Instagramie salonu masażu — gdy posługiwała się jeszcze nazwiskiem Gąsińska — prezentowała wnętrza lokalu, w tym przestrzeń do przygotowania się do zabiegu i miejsce, gdzie klienci mogli napić się herbaty. Materiał kończy zaproszenie do skorzystania z oferty salonu.

W dotychczasowych publikacjach Bianki — już Chajzer — pojawiły się już produkty z kilku kategorii. Reklamowała kosmetyki do pielęgnacji twarzy, a także perfumy marki PheroStrong, którym towarzyszyły oznaczenie reklamy i kod zapewniający spory rabat. W podcaście Filip Chajzer zachęcał ją także do przygotowania tutorialu makijażowego, wskazując na jej umiejętności w tej dziedzinie. Na razie są to pojedyncze sygnały zainteresowania kategorią, a nie rozwinięta, powtarzalna oferta beauty. Dużym zainteresowaniem cieszy się także manicure Bianki Chajzer, który równie mocno frapuje co irytuje odbiorczynie. To może wskazywać na jej potencjał promocyjny również w kategorii stylizacji paznokci.

Na profilu Bianki można także znaleźć posty z otagowanymi dwiema różnymi makijażystkami, a w komentarzach szereg refleksji widzek i widzów:

“Myślę że fajnie by było gdybyś przebierała oferty, bo reklamując wszystko jest to dość mało wiarygodne:)”

“Pełną parą już w te współprace”

“Wszystkie chcą mieć paznokcie jak Bianka Chajzer XD Nie wiem co sobie uroiłaś, ale my takie robiłyśmy jak Ty szłaś do komunii”

“Tutaj „drażni” mnie ta dziwna aura sztuczności. Mam wrażenie - podkreślam: wrażenie - jakbym nie oglądał dwojga ludzi, którzy właśnie wzięli ślub, tylko narodziny wspólnego projektu internetowego. Dwa konta, zasięgi, podcast, kolejne publikacje, wszystko od razu wystawione na witrynę.”

Dla marek kosmetycznych różnica ma znaczenie. Jednorazowa publikacja może zapewnić widoczność, ale regularny format — na przykład seria porad lub prezentacji produktów — daje więcej okazji do naturalnego pokazania kosmetyku i obserwowania reakcji odbiorców. Z dostarczonych przykładów wynika, że Bianka testuje różne kierunki komercyjne: od mody i perfum po pielęgnację. Nie widać jeszcze spójnej specjalizacji ani konsekwentnie rozwijanej narracji beauty.

Jak mówi Monika Czaplicka, CEO agencji Wobuzz,

Największe zagrożenie to efekt wampira (w sam raz na Halloween): influencer wypija całą uwagę, a marka zostaje tłem. Przypominanie sobie marki ze znanej twarzy jest w badaniach niższe niż z anonimowym modelem, i to najsilniej wtedy, gdy ambasador nie jest z nią poznawczo „sklejony”. A kto reklamuje w poniedziałek krem, we wtorek bank, a w czwartek przekąski, nie jest sklejony z niczym – każda kolejna współpraca rozwadnia poprzednią, więc widzowie „wysysają” zapamiętanie twarzy, a pamięć produktu wycieka. Paradoks jest w tym, że skoro głowa nie przypisze komunikatu konkretnej marce, przypisze go całej kategorii – i skorzystać może konkurent. Inwestując w kogoś, kto poleca wszystko, nie kupujesz rekomendacji, tylko wynajmujesz wampira: finansujesz cudzą markę osobistą własnym budżetem.

Angelika Sobolewska w materiale dla portalu Wirtualne Media szacuje, że profil z około 84 tys. obserwujących może osiągać stawki rynkowe na poziomie 3–8 tys. zł netto za rolkę i 1,5–4 tys. zł za pakiet stories. Są to orientacyjne widełki, a nie ujawnione wynagrodzenia Bianki. Pokazują jednak, że już przy obecnym zasięgu jej profil może być dla marek źródłem płatnego dotarcia. Dla kosmetyków, gdzie wśród przedstawionych przykładów są pielęgnacja i perfumy, oznacza to możliwość szybkiego uruchomienia kampanii, jeśli marki uznają, że zainteresowanie odbiorców jest wystarczające.

Zasięg jest, format dopiero powstaje

W związku z kontrowersjami wokół działalności Chajzera pojawiło się określenie „chajzerować”. Oznacza ono popełnić coś niewłaściwego, żenującego lub upokarzającego, a następnie próbować poprawić swój wizerunek dobrym uczynkiem.

Rozpoznawalność Bianki budowana jest równolegle w kilku kanałach. Filip udostępnił jej miejsce we własnym podcaście i przedstawia ją jako producentkę. Para wystąpiła razem w telewizji, a także zapowiada nowy wspólny program łączący rozmowę, vlog i elementy formatu wieczornego. Chajzer potwierdził również rozmowy z dwiema platformami streamingowymi o możliwym reality show. Nie ujawniono jednak, czy ani kiedy taki program powstanie.

Taki układ może być atrakcyjny dla reklamodawców: rozpoznawalność z podcastów może przechodzić do innych formatów i podtrzymywać zainteresowanie parą. Na razie nie wiadomo jednak, jak stabilna będzie oglądalność kolejnych odcinków. Pierwszy podcast zgromadził znacznie więcej wyświetleń niż trzeci, choć wszystkie trzy razem przekroczyły 2,5 mln. Dane potwierdzają mocny start, ale nie pozwalają jeszcze określić, czy widownia będzie wracać regularnie.

Olivia Drost, właścicielka agencji komunikacyjnej Olive Media, komentuje:

Współprace z influencerami podejmuje się głównie z dwóch powodów — wizerunkowego i zasięgowego. Wizerunkowy oznacza, że przenosimy zaufanie, wiarygodność influencera na markę. To w przypadku celebrytki, która reklamuje wszystko, co popadnie, od kiełbasy po szminkę, może wpłynąć na brak autentyczności i rozmycie wizerunku. Marka nie osiągnie celu, który jest jednym z filarem działań z zakresu influencer marketingu. Drugi powód — zasięgowy — oznacza, że grupa docelowa twórcy i jego szerokie dotarcie są dla marki istotnym kanałem dotarcia.

image
Profil Instagram @bianka_chajzer

W przypadku Bianki Chajzer, która stała się "zjawiskiem medialnym", bardzo dużo osób podgląda ją z czystej ciekawości i memiczności. Podejrzewam, że jej stories w momencie, w którym wychodzą słynne podcasty, odtwarza każdego dnia kilkadziesiąt tysięcy osób. Statystyki wyglądają kusząco, ale wyłącznie dla kogoś, kto nie zajmuje się analityką influencerów. Gdy przeanalizuje się to głębiej, są to często "podglądacze" zainteresowani kontynuacją memów, celebryckimi plotkami, ale niekoniecznie ufające wyborom kosmetycznym czy spożywczym żony prezentera. Wiarygodność i zaufanie odbiorców buduje się latami, tworząc regularny content, rozwijając społeczność i relację z nią. Nie da się tego osiągnąć w dwa tygodnie po ślubie ze znanym partnerem.

Do obiegu treści trafiają zarówno wspólne rozmowy, jak i ich fragmenty, memy oraz komentarze. Część publiczności może oglądać je z sympatii, część z ciekawości, a część po to, by śledzić dyskusję lub jej żartobliwe przeróbki. Wysoka liczba wyświetleń nie jest więc automatycznie dowodem trwałego przywiązania do twórców ani zainteresowania produktami, które pokazują. Dla marek beauty kluczowe będzie to, czy odbiorcy zapamiętają kosmetyk i zareagują na rekomendację, czy tylko obejrzą publikację jako kolejny odcinek historii małżeństwa. Bianka Chajzer może zatem produkt wypromować — ale może go też "utopić" w oczach części odbiorców przez memiczność swojego małżonka.

Popularność już ma cennik

Poza reklamami para oferuje spersonalizowane nagrania z życzeniami. Cena standardowego wideo wzrosła ze 150 do 300 zł, a ekspresowego — z 300 do 600 zł. Dostępne są również zaproszenia na uroczystości i wydarzenia firmowe, wyceniane indywidualnie. Chajzer informował o ponad 300 zamówieniach w ciągu jednego dnia, z których większość dotyczyła wersji ekspresowej. Są to już konkretne sposoby monetyzacji zainteresowania, obok reklam publikowanych przez Biankę.

image

Kosmetyki największym reklamodawcą w influencer marketingu. Branża wydała 215 mln zł w pół roku

Chajzer wskazuje też, że przychody z YouTube’a przewyższają jego wynagrodzenia telewizyjne, ale nie podaje zarobków kanału ani przychodów z podcastów z żoną. Nie da się więc na podstawie samych wyświetleń obliczyć ekonomicznej wartości tych trzech nagrań. Dla potencjalnych partnerów z branży kosmetycznej pozostają widoczne przede wszystkim zasięg, orientacyjne stawki rynkowe oraz pierwsze przykłady reklam.

Historia Chajzerów pokazuje, jak szybko medialne zainteresowanie może przejść w ofertę handlową. Jednocześnie w beauty sama dostępność zasięgu nie przesądza o długoterminowej przydatności twórcy dla marki. Nowe celebryckie małżeństwo może więc w krótkim czasie stać się partnerem kampanii — szczególnie dla marek gotowych wykorzystać aktualny rozgłos. Pytanie dla rynku brzmi, ile tej popularności uda się utrzymać po wygaśnięciu efektu nowości. Jeśli odpowiedzią będą przede wszystkim kolejne szybkie współprace, zasięg może zostać skomercjalizowany, zanim powsta​​nie trwała relacja z odbiorcami. Dla beauty będzie to test, czy Bianka Chajzer potrafi zamienić uwagę widzów w wiarygodną, konsekwentną obecność w kategorii.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
30.10.2026 11:10
Prada kontra AI? Za kampanią stoi legenda Disneya
Prada stawia na rzemiosło w epoce AIPrada

W czasach, gdy sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do świata reklamy, Prada wybiera zupełnie inną drogę. W świątecznej kampanii na 2026 rok włoski dom mody łączy fotografie z ręcznie rysowaną animacją. Jej przygotowanie powierzył Johnowi Pomeroyowi, legendarnemu animatorowi, który współtworzył „Pocahontas”. „Drawing Prada” to nie tylko opowieść o zimowej magii, ale również przypomnienie o wartości ludzkiego warsztatu i pracy, której nie da się sprowadzić do jednego kliknięcia.

W tym artykule przeczytasz:

  • Prada rezygnuje z cyfrowych skrótów. Każdy ruch powstał ręcznie
  • „AI nigdy tego nie zastąpi”. Powrót do rzemiosła w reklamie
  • Zmęczenie technologią staje się nowym trendem?
  • Konsumenci nie ufają reklamie wygenerowanej przez AI

Prada rezygnuje z cyfrowych skrótów. Każdy ruch powstał ręcznie

Kampania „Drawing Prada: Animated by Hand” przenosi odbiorców do świata przypominającego klasyczne animacje Disneya. Zimowe pejzaże, fantazyjne zwierzęta i bohaterowie narysowani odręcznie tworzą baśniową oprawę dla kolekcji świątecznej marki. W filmie pojawiają się zarówno ilustracje, jak i prawdziwi aktorzy. Wśród nich znaleźli się Sadie Sink, Maya Hawke, Chen Haoyu, Luther Ford oraz Kelvin Harrison Jr.

Za ilustracje odpowiada John Pomeroy, animator związany w przeszłości z Walt Disney Animation Studios i Don Bluth Productions. To twórca, który współpracował przy tak ikonicznych produkcjach jak „Pocahontas” z 1995 roku. W filmie odpowiadał za koncepcję i animację postaci Johna Smitha. Jego doświadczenie nie jest w kampanii jedynie nazwiskiem w napisach końcowych. To właśnie charakterystyczny język ręcznie rysowanej animacji nadaje całości nostalgiczny, baśniowy charakter.

Za fotografię i reżyserię odpowiada Glen Luchford. Połączenie jego zdjęć z ilustracjami Pomeroya pozwoliło zestawić rzeczywistych aktorów z fantastycznymi postaciami i zimowymi krajobrazami. Wśród bohaterów animacji pojawiają się m.in. ryś śnieżny, myszy, lisy i nietoperze. Zwierzęta wchodzą w interakcje z aktorami, a przy okazji zwracają uwagę na wybrane elementy kolekcji – od torebki Avoir po skórzane loafersy.

Prada podkreśla, że kampania jest celebracją rzemiosła i procesu twórczego. W jej komunikacji szczególne miejsce zajmuje ludzki dotyk, rozumiany jako istotny element tworzenia. Wybór tradycyjnej animacji nabiera znaczenia w momencie, gdy coraz więcej reklam powstaje z wykorzystaniem narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji.

 

 

image

Zendaya reklamuje nowy zapach Prada Paradoxe. Kampanię wyreżyserował laureat Oscara

„AI nigdy tego nie zastąpi”. Powrót do rzemiosła w reklamie

Świąteczny projekt Prady można odczytywać jako kontrapunkt dla rosnącej popularności obrazów generowanych przez AI. Nie chodzi wyłącznie o estetykę inspirowaną dawnymi animacjami. Kampania eksponuje również sam proces powstawania obrazu: pracę ilustratora, jego doświadczenie i czas poświęcony na stworzenie kolejnych scen.

W rozmowie z Elle Pomeroy zwraca uwagę na wyjątkowość animacji rysowanej ręcznie. Jak podkreśla, jej siła tkwi w ludzkim geście i świadomym wyborze techniki. To sposób opowiadania historii, który wnosi do niej coś innego niż obraz tworzony wyłącznie cyfrowo. Animator zaznacza również, że tradycyjna animacja wciąż ma swoje miejsce we współczesnym świecie.

Reakcje odbiorców pokazują, że taki kierunek trafia w istotny punkt dyskusji o przyszłości reklamy. Pod publikacjami kampanii w mediach społecznościowych pojawiają się komentarze podkreślające, że sztuczna inteligencja nie zastąpi pracy animatorów. Jeden z powracających głosów można sprowadzić do krótkiego stwierdzenia: „AI nigdy tego nie zastąpi”.

Nie oznacza to, że Prada ogłasza całkowite odrzucenie nowych technologii. Marka nie przedstawia kampanii jako manifestu przeciwko każdemu zastosowaniu AI. Jej przekaz jest bardziej subtelny. W świecie, w którym obrazy można generować niemal natychmiast, ręczna praca i autorski styl stają się wartościami, które warto wyeksponować.

 

 

Zmęczenie technologią staje się nowym trendem?

Decyzja Prady wpisuje się w szerszą dyskusję o miejscu technologii w komunikacji marek. Wśród odbiorców, szczególnie młodszych, widoczne są różne postawy wobec cyfrowego świata. Z jednej strony technologia pozostaje naturalnym elementem codzienności, z drugiej pojawia się potrzeba ograniczenia nadmiaru bodźców, większej autentyczności i kontaktu z tym, co powstało w tradycyjny sposób.

Cassandra Napoli, szefowa prognoz konsumenckich w WGSN i prowadząca podcast „Create Tomorrow”, opisuje to zjawisko jako „digital divergence”. W jej ocenie młodzi konsumenci nie tworzą jednolitej grupy pod względem stosunku do technologii. Część z nich buduje swoją pozycję na biegłości w kulturze internetowej i stałej obecności online. Inni przyjmują bardziej buntowniczą postawę – szukają wytchnienia od cyfrowego przesytu i świadomie dystansują się od technologii.

image

Świąteczna kampania Sephory z Johnem Legendem. Promocje startują w Polsce od listopada

Konsumenci nie ufają reklamie wygenerowanej przez AI

Na znaczenie tego kierunku wskazują również wyniki badania „Slopizacja marketingu”, przeprowadzonego we wrześniu 2026 roku dla agencji Tears of Joy. Według badania 53 proc. ankietowanych deklaruje spadek zaufania do marki, której reklama jest oznaczona jako wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Wśród osób w wieku 18–24 lata odsetek ten wzrasta do 73 proc.

Równie interesujące są deklaracje dotyczące decyzji zakupowych. W grupie 18–24 lata 38 proc. respondentów twierdzi, że zrezygnowałoby z zakupu, gdyby dowiedziało się, że reklama powstała w całości przy użyciu AI. W całej badanej próbie taką odpowiedź wskazało 18 proc. 

Prada nie potrzebowała więc futurystycznych efektów ani cyfrowych sztuczek, by przyciągnąć uwagę. Zamiast tego sięgnęła po technikę, która wymaga czasu, doświadczenia i precyzji. 

W mediach społecznościowych pojawiają się również spekulacje, że nowa kampania może być reakcją Miuccii Prady na tegoroczny pokaz Vogue World podczas Milan Fashion Week. W wielowątkowym widowisku ważną rolę odegrały roboty i nowoczesne technologie. Na nagraniach z wydarzenia uchwycono reakcje projektantki, której mina miała zdradzać zaskoczenie, a nawet dezaprobatę. W tym kontekście „Drawing Prada: Animated by Hand” można odczytywać jako symboliczny kontrapunkt dla tamtego widowiska.

 

Źródło: Elle.com, Sigma Druk

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
05. listopad 2026 01:55