StoryEditor
Marketing i media
02.08.2024 14:52

Marki kosmetyczne na Tinderze. Aplikacje randkowe – coraz popularniejszy trend w brand marketingu

Pierwsza kampania Sephora Hiszpania na Tinderze w 2018 r. / fot. Sephora

Kolejne marki kosmetyczne wchodzą na aplikacje randkowe ze swoją komunikacją marketingową. Nie tylko skutecznie się na nich promują, ale też robią tu świetną sprzedaż i pozyskują ciekawe wyniki w pozyskiwaniu nowych użytkowników. Wyniki kampanii zależą jednak od popularności samej aplikacji oraz użytych narzędzi marketingowych.

Randkowanie online wciąż pozostaje popularną formą nawiązywania nowych kontaktów i budowania relacji przed spotkaniem się w „realu”. Bez wątpienia, to sytuacja pandemiczna, w której jeszcze do niedawna przyszło nam żyć i funkcjonować, przyczyniła się do spopularyzowania zjawiska społecznego, jakim jest randkowanie w sieci.

image
Marta Krawczyk, autorka tekstu, analityczka i badaczka, przez 9 lat związana z globalną firmą badawczą Mintel
fot. materiały własne autorki
Aplikacje randkowe mogą jednak wychodzić poza standardowe spektrum poszukiwania TEGO JEDYNEGO w kontekście nowego partnera/partnerki. 

Mają także potencjał jako kanały promocji nowych wdrożeń kosmetycznych i szerzenia świadomości (branżowej, ale i społecznej) wśród konsumentów.

Najpopularniejsze aplikacje randkowe

Najbardziej popularną aplikacją randkową na świecie pozostaje Tinder. Aplikacja jest obecna w 197 krajach i w samym 2023 roku wygenerowała 1.91 bilion dolarów zysku.

Tinder zrzesza obecnie ponad 75 milionów aktywnych subskrybentów, najwięcej w Stanach Zjednoczonych (7.8 mln, dane na 2024) i w Anglii (5 mln, 2024). Według badania przeprowadzonego przez Pew Research w 2023, to właśnie w Stanach Zjednoczonych 46 proc. osób korzystających z aplikacji randkowych w internecie zdecydowało się na założenie konta właśnie na Tinderze.

Jeśli chodzi o Polskę, według danych opublikowanych przez Statista, w Polsce w 2023, największą popularnością cieszyła się aplikacja Badoo z 768 tysięcy osób, które zdecydowało się na ściągnięcie aplikacji. Natomiast Tinder uplasował się na pozycji drugiej z liczbą 706 tysięcy ściągnięć.

The one od Allies of Skin na Tinder i Grindr

Popularność aplikacji randkowych w ostatnim czasie postanowiła wykorzystać, założona w Singapurze przez Nicolas Travis, marka Allies of Skin. Rozwój marki nabrał rozpędu w Stanach Zjednoczonych, a marka obecnie jest również dostępna w Europie, w tym w Polsce. Producent stawia przede wszystkim na pozytywnym przekaz i odejście od tzw. kultury strachu (stosowanie określeń typu „przeciw starzeniu się”).

Aplikacje randkowe, takie jak Tinder i Grindr (pierwsza na świecie bezpłatna aplikacja randkowa służąca społeczności LGBTQ) zostały w niestandardowy sposób wykorzystane do promocji najnowszego wdrożenia Allies of Skin - żelu z SPF 50. Produkt posiada przezroczystą konsystencję, wodoodporne właściwości (zalecana przed producenta reaplikacja powinna odbywać się co 80 minut) i formułę wzbogaconą o min. witaminę C, zieloną herbatę nasiona marchwi, korzeń lukrecji oraz olej z pestek czerwonych malin. Ta inteligentna i oparta na osiągnięciach biotechnologii formuła posiada także ochronny i oddychający kompleks „Second-Skin Membranę Complex”, który pozostaje niewidoczny i nieważki nawet przy obfitej aplikacji żelu.

Produkt nosi wymowną nazwę „THE ONE” (tłum. „ten jedyny”), a jego opracowanie zajęło marce 6 lat. Założyciel marki porównuje poszukiwanie idealnego SPF do randkowania właśnie, i wskazuje, że oba te procesy mogą być równie frustrujące i męczące. Co interesujące, główny slogan promocyjny nowego produktu Allies of Skin brzmi: Stop looking for ‘the one’, we‘ve created it for you (tłum. skończ z poszukiwaniami „tego jedynego”, stworzyliśmy go dla ciebie.). Warto podkreślić, że cel kampanii, poza standardowymi – promocją nowego produktu i wzrostem jego sprzedaży – był głębszy. Marka stale dąży do szerzenia świadomości wśród konsumentów i pragnie ich zachęcić do codziennego stosowania produktów z ochroną SPF. Allies of Skin chciała to zrobić w sposób niestandardowy, intrygujący, zabawny. Stąd też pomysł na wykorzystanie w tym celu aplikacji randkowej – edukowanie poprzez zabawę i miłe spędzenie czasu przy poszukiwaniu idealnego partnera/partnerki. Co więcej, marka chciała trafić do szerszego grona odbiorców, i wyjść poza swoją standardową (fani niszowych marek) strefę.

Kampania promocyjna produktu na Tinder i Grindr rozpoczęła się w czerwcu tego roku i trwała przez 10 dni. Na Tinderze, marka miała możliwość założenia swojego własnego profilu randkowego. Pozostali użytkownicy aplikacji, którym wyświetlił się profil marki i wśród których wzbudził on zainteresowanie, mieli możliwość wykorzystania opcji „przesunięcia w prawo”, tzw. swipe-right. Jest to kojarząca się właśnie bezpośrednio z Tinderem opcja wykorzystywana przez użytkowników aplikacji do polubienia/akceptacji profili innych randkowiczów, co jest równoznaczne z ich dopasowaniem. Swipe left oznacza odrzucenie. Po dopasowaniu użytkownicy mogą zdecydować, czy chcą rozmawiać ze sobą za pośrednictwem aplikacji.

Po użyciu opcji  swipe-right w odniesieniu do profilu Allies of Skin, użytkownicy trafiali automatycznie na stronę marki (co również pozwoliło marce na dostęp do danych użytkowników Tindera, takich jak udostępnione przez nich uprzednio adresy e-mail).

Zainicjowane przez Tindera opcja swipe-right już w 2019 posłużyła jako inspiracja dla Unilevera podczas wdrożenia nowego narzędzia marketingowego koncernu o nazwie "Idea Swipe". W ten sposób Unilever chciał wykorzystać ekonomię behawioralną do tworzenia pytań, które mogły zapewnić niemal natychmiastową informację zwrotną.

W wywiadzie udzielonym portalowi Glossy, Ayal Pascal – VP działu marketingu Allies of Skin – wskazuje na powodzenie kampanii promocyjnej na Tinderze już w pierwszym miesiącu jej obecności, co przerosło wstępne oczekiwania. Otóż, benchmark współczynnika klikalności został początkowo ustawiony przez Tinder na 0.56 proc. Natomiast finalnie profil uzyskał współczynnik 2.3 proc. Rezultat był oszałamiający – co 3 minuty, marce udało się sprzedać jedno opakowanie nowo wdrożonego produktu SPF. Dane jakimi podzielił się z Allies of Skin Tinder pokazują, że 58 proc. użytkowników aplikacji płci żeńskiej wykazuje silne zainteresowanie kategorią beauty i kosmetykami.

Ponadto, szansa na to, że to właśnie użytkowniczki Tindera w przeciągu ostatniego miesiąca dokonały zakupu produktu kosmetycznego jest o 106 razy większa.

Podczas gdy kampania na Tinderze z możliwością założenia profilu randkowicza okazała się pomyślna, promocja produktu na Grindr już nie do końca spełniła oczekiwania producenta. Marka miała tu możliwość użycia jedynie banerów reklamowych, co finalnie okazało się mało efektywne i nie dało zamierzonych wyników.

Natomiast, kampania produktu SPF na Tinderze była na tyle udaną, że Ayal Pascal zapowiada ponowne wykorzystanie aplikacji do promocji kolejnych nowych wdrożeń marki.

Paris Hilton z Living Proof i inne marki luksusowe na Tinderze

Podczas gdy Allies of Skin, będąca wciąż marką niszową, która zdecydowała się na wykorzystanie aplikacji Tinder jako kanału umożliwiającego dotarcie do szerszego grona odbiorców, również bardziej popularne marki, w tym marki należące do ogromnych koncernów kosmetycznych, decydują się na swoją obecność na aplikacjach randkowych.

Przykładem jest Living Proof (marka należąca do koncernu Unilever Prestige). Jest to znana i ceniona marka oferująca produkty do pielęgnacji włosów, których skuteczność została udowodnioną naukowo. W lutym tego roku, marka zdecydowała się na szeroko komentowaną w mediach i branży kolaborację z amerykańską celebrytką, Paris Hilton, i po raz pierwszy od powstania marki(2005 r.) postanowiła wykorzystać aplikację randkową do promocji kampanii swojej nowej linii produktów.

Jak zaznacza CMO marki, Alexis Tedesco, marka chciała postawić na nieoczywisty dla niej samej i jej dotychczasowej grupy odbiorców sposób promocji nowych wdrożeń. Już sama współpraca z Paris Hilton była czymś nietypowym, a wybór Tindera jako kanału promocyjnego dodał promocji elementu fun. Kampania reklamowa działa od kwietnia, aż do końca sierpnia. Używając opcji "swipe right" w odniesieniu do reklam linii Living Proof, użytkownicy Tindera trafiają na stronę marki, a po uprzednim podzieleniu się swoim adresem e-mail, otrzymują jednocześnie 15 proc. rabatu na zakup produktów marki.

Jak informuje w rozmowie z Glossy, szefowa marketingu Living Proof, Alexis Tedesco, dzięki kampanii na Tinderze, marka odnotowała 96 proc. wzrost liczby nowych użytkowników. Tedesco wskazuje na potencjał jaki niesie za sobą obecność Living Proof na Tinderze – to aktywna i dynamiczna grupa odbiorców, chętna do odkrywania i budowania relacji. I chodzi tutaj nie tylko o relacje międzyludzkie, ale też o relacje z produktami dotychczas nieznanymi, bądź nie do końca odkrytymi z prozaicznego powodu – braku czasu. Decyzja o używaniu aplikacji i aktywne spędzanie na niej czasu równa się posiadaniu większej przestrzeni i czasu na eksplorację „nowego” – cokolwiek (nowy produkt), ktokolwiek (nowy partner/partnerka) się za tym kryje.

image
Limitowana walentynkowa kolekcja marki Mercy Handy x Tinder
Mercy Handy

Inne marki kosmetyczne, które postawiły na wykorzystanie Tindera w celach promocyjnych  to, m.in. Sephora, NYX, Tatcha czy Lancôme. Jednak jest to wciąż relatywnie mała liczba marek biorąc pod uwagę liczbę marek obecnie istniejących na rynku, z wciąż dochodzącymi nowymi graczami; szeroki potencjał jaki niesie ze sobą sam kanał marketingowy w postaci aplikacji randkowych (promocja, edukowanie, zabawa); jak również liczba odbiorców, do których marka może ewentualnie w ten sposób dotrzeć. Dla przypomnienia, Tinder ma obecnie 75 milionów użytkowników na całym świecie.

Co więcej, większość z marek obecnych już na aplikacjach randkowych jako swoją grupę docelową wciąż obiera kobiety. Biorąc, natomiast, pod uwagę fakt, że większość użytkowników aplikacji randkowych to jednak mężczyźni (dla zobrazowania: 75 proc. użytkowników w aplikacji Tinder jest płci męskiej; 2024), istnieje realna szansa w dojściu do tej, stanowiącej wciąż niemałe wyzwanie dla marek, grupie konsumentów i bardziej aktywne wzięcie ich pod uwagę podczas rozszerzania gamy produktów marek oraz szczerzenia wśród nich świadomości pielęgnacyjnej i branżowej, mówiąc ogólniej.

Aplikacje randkowe i kampanie z przesłaniem społecznym

image
Kampania Dominos Pizza na Tinderze
źródło: Campaignlive
Aplikacje randkowe jako kanał marketingowy pozostają w centrum zainteresowań również innych branż. I tak przykładowo, podczas tegorocznego Dnia Zakochanych Domino’s, amerykańska sieć pizzeri, wykorzystała Tinder do promocji pizzy posługując się sloganem: Who needs a datę for Valentine’s Day when you can have free pizza? (tłum. Po co ci randka w Walentynki, jak możesz mieć pizzę za darmo?).

Warto także przytoczyć przykład ruchu Amnesty International, który od wielu już lat jest stale aktywny na Tinderze w celu szerzenia świadomości społecznej i zapobieganiu naruszeniom praw człowieka. Ta przykładowa kampania pochodzi sprzed ponad 10 (!) lat.

image
Kampania Amnesty International na Tinderze
źródło: Trootech
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
01.09.2026 12:13
Kosmetyki największym reklamodawcą w influencer marketingu. Branża wydała 215 mln zł w pół roku
Shutterstock

Polski rynek influencer marketingu osiągnął w pierwszej połowie 2026 roku szacunkową wartość blisko 958 mln zł – wynika z analizy platformy Influ360. Największym reklamodawcą okazał się sektor kosmetyczny, który przeznaczył na współpracę z twórcami 215 mln zł. To ponad jedna piąta wartości całego analizowanego rynku. Jednocześnie budżety kosmetyczne wzrosły rok do roku o 54 proc., choć rosnącemu zainteresowaniu tym kanałem towarzyszy coraz większa inflacja mediowa.

Influencer marketing staje się jednym z największych segmentów polskiego rynku reklamowego. W pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku z tego kanału skorzystało 4138 marek, które zrealizowały łącznie 6236 kampanii – wynika z analizy Influ360. Reklamy publikowało 17 971 profili twórców działających na Instagramie, TikToku i YouTube.

Łącznie w analizowanym okresie opublikowano 155 784 oznaczone treści reklamowe. Wygenerowały one 17,8 mld wyświetleń oraz 335 mln interakcji. Według szacunków Influ360 wartość rynku, wyliczona na podstawie uśrednionych realnych stawek transakcyjnych, wyniosła blisko 958 mln zł.

image

Za błąd influencera zapłaci marka. Kosmetyczny biznes u progu EmpCo

To wartość znacznie wyższa niż wcześniejsze szacunki dotyczące polskiego influencer marketingu. „Raport strategiczny IAB Polska” wyceniał dotychczas cały rynek na 280–320 mln zł rocznie. Różnica wynika przede wszystkim z metodologii – analiza Influ360 obejmuje również mniejsze marki i kampanie, a rynek liczony jest reklama po reklamie, na podstawie faktycznie opublikowanych i oznaczonych treści.

Kosmetyki z największym budżetem

Najwięcej na influencer marketing wydały w pierwszym półroczu marki kosmetyczne. Budżet tego sektora został oszacowany na 215 mln zł, co oznacza, że kosmetyki odpowiadały za ponad 22 proc. całej wartości analizowanego rynku.

Na kolejnych miejscach znalazły się handel i e-commerce z budżetem 120 mln zł, żywność – 91 mln zł, rozrywka i kultura – 79 mln zł oraz moda – 78 mln zł.

Pozycja branży kosmetycznej jest szczególnie istotna także ze względu na dynamikę wzrostu. Wartość budżetów przeznaczanych przez sektor kosmetyczny na influencer marketing zwiększyła się rok do roku o 54 proc. Głównym czynnikiem wzrostu była rosnąca liczba marek korzystających z tego kanału – ich liczba wzrosła o 51 proc.

Rosnący popyt ma jednak swoją cenę. Jak wskazuje analiza, w kosmetykach inflacja mediowa sięgnęła 21 proc. Oznacza to, że wraz z napływem kolejnych reklamodawców rośnie również presja na stawki i dostępność twórców.

Prawie 1 mld zł w pół roku

Wartość rynku rosła również z kwartału na kwartał. W pierwszym kwartale 2026 roku Influ360 oszacowało ją na 422 mln zł, natomiast w drugim już na 536 mln zł.

Zdecydowana większość wydatków trafia bezpośrednio do twórców. Ich wynagrodzenia stanowiły około 900 mln zł, czyli 94 proc. wartości całego rynku. Pozostałe 58 mln zł, odpowiadające 6 proc. budżetu, przeznaczono na tzw. dopalanie treści, czyli płatne promowanie materiałów opublikowanych przez influencerów.

image

Nawet milion funtów za kampanię. Marki beauty coraz więcej inwestują w influencerów

Na tle całego rynku reklamowego influencer marketing urasta już do jednej z największych kategorii mediowych w Polsce. Według szacunków za pierwszy kwartał 2026 roku odpowiadał za około 11,6 proc. wartości rynku reklamy. Dla porównania, według danych Publicis Groupe cały rynek reklamowy w tym okresie był wart 3,21 mld zł. Influencer marketing jest obecnie trzecią największą kategorią mediową – po telewizji i internecie, a przed radiem i reklamą zewnętrzną.

Instagram bierze budżety, TikTok generuje wyświetlenia

Największa część budżetów reklamodawców trafia na Instagram. W pierwszym półroczu platforma odpowiadała za około 443 mln zł inwestycji, czyli 46 proc. całego rynku influencer marketingu. Na TikToka przypadło 268 mln zł, czyli 28 proc., a na YouTube – 247 mln zł, odpowiadających 26 proc.

Inaczej wygląda jednak podział wyświetleń. TikTok wygenerował 53 proc. wszystkich odsłon reklam, Instagram 33 proc., a YouTube 14 proc. Oznacza to wyraźną różnicę między miejscem koncentracji budżetów a platformą zapewniającą największą skalę zasięgu.

Na wyniki TikToka istotny wpływ ma jednak płatne wsparcie treści. Choć dopalanie odpowiadało jedynie za 6 proc. wartości budżetów i 7 proc. wszystkich reklam, wygenerowało aż 59 proc. wszystkich wyświetleń.

Różnica widoczna jest również w poziomie zaangażowania. Średni wskaźnik ER dla reklam publikowanych organicznie wynosił 4,4 proc., podczas gdy w przypadku treści wspieranych płatnie było to zaledwie 0,54 proc. – ponad osiem razy mniej.

Tani TikTok? Tylko pozornie

Skala płatnego wsparcia wpływa również na wskaźniki kosztowe. Łączny CPM, czyli koszt dotarcia do tysiąca odbiorców, wyniósł na TikToku 28 zł, wobec 76 zł na Instagramie i 98 zł na YouTube. Nie oznacza to jednak, że TikTok zapewnia najtańsze dotarcie organiczne.

image

Firmy kosmetyczne w sieci zasięgów. Jak zaufać twórcy internetowemu?

Aż 82 proc. wyświetleń reklamowych na TikToku pochodziło z dopalania. Na Instagramie udział płatnie pozyskanych odsłon wyniósł 48 proc. Po wyłączeniu płatnego wsparcia kolejność się odwraca: organiczny CPM na TikToku wyniósł 156 zł, na Instagramie 148 zł, a na YouTube 98 zł.

Największe budżety trafiają przy tym nie do największych gwiazd internetu, ale przede wszystkim do twórców średniej wielkości. Makroinfluencerzy, posiadający od 200 tys. do 1 mln obserwujących, otrzymali łącznie 314 mln zł. Do twórców z kategorii midi, mających od 50 tys. do 200 tys. obserwujących, trafiło 282 mln zł.

Największe profile, przekraczające 1 mln obserwujących, stanowiły jedynie 390 aktywnych reklamowo kont, choć przypadało na nie 180 mln zł budżetów. Najliczniejszą grupą pozostają mikroinfluencerzy – twórców posiadających od 5 tys. do 50 tys. obserwujących było 8397.

– Influencer marketing imponuje skalą. Za tymi wynikami stoi ogromny wysiłek rynku: reklamodawców i agencji marketingowych, którzy zrealizowali ponad 6 tys. kampanii dla ponad 4 tys. marek. Powstało w ten sposób ponad 150 tys. reklam – komentuje Jarosław Roszkowski, analityk influencer marketingu i współzałożyciel Influ360.

Dane pokazują, że szczególnie dla branży kosmetycznej influencer marketing przestał być uzupełniającym kanałem komunikacji. Przy budżecie sięgającym 215 mln zł w ciągu zaledwie sześciu miesięcy oraz 54-proc. dynamice wzrostu rok do roku staje się jednym z kluczowych obszarów inwestycji marketingowych. Jednocześnie 21-procentowa inflacja mediowa sygnalizuje, że rosnąca konkurencja o uwagę odbiorców i dostęp do najbardziej skutecznych twórców będzie coraz mocniej wpływać na koszty kampanii.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
16.08.2026 14:15
Branża beauty wychodzi na miasto. Gdzie reklamować kosmetyki? [Analiza case study dla WK]
Rossmann

Działy marketingu marek kosmetycznych mają dziś do dyspozycji wiele kanałów dotarcia do klientów. Gdzie powinna pojawić się reklama kosmetyków, żeby nie tylko przyciągała uwagę, ale też realnie wspierała sprzedaż? Możliwości jest więcej, niż mogłoby się wydawać. Pokazujemy je na konkretnych przykładach z analizy lokalizacji dostępnych w bazie agencji ZnajdźReklamę.pl przygotowana specjalnie dla Wiadomości Kosmetycznych przez jej ekspertów.

Social media, kampanie digitalowe, współprace z influencerami czy działania w punktach sprzedaży odgrywają ważną rolę i trudno wyobrazić sobie komunikację marki bez ich wykorzystania.

Uzupełnieniem tych działań może być reklama zewnętrzna. To kanał, który od lat utrzymuje silną pozycję na rynku, a mimo to wciąż bywa niedoceniany. Według badania Mediapanel w czerwcu 2026 roku outdoor dotarł do 89,3% mieszkańców Polski w wieku od 7 do 75 lat, czyli do około 29 mln osób. Odpowiednio zaplanowana kampania może więc łączyć szeroki zasięg z obecnością w miejscach związanych z zakupem konkretnej kategorii produktów.

Jak marki i firmy z branży beauty mogą docierać do klientów w odpowiednim miejscu i momencie? 

Dlaczego branża kosmetyczna wymaga innego podejścia do reklamy?

- Przy wyborze kosmetyków liczą się nie tylko cena i dostępność. Duże znaczenie mają także estetyka, rekomendacje, obietnica efektu oraz możliwość zobaczenia lub przetestowania produktu. Klienci chcą sprawdzić odcień, zapach czy konsystencję, dlatego kontakt z marką może mieć znaczenie nawet na późnym etapie decyzji zakupowej — mówi Natalia Wojtyła, Marketing specialist.

image

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

Potwierdzają to dane Criteo z raportu „Health & Beauty Pulse 2026”. Tylko 34% badanych deklaruje, że rzadko zmienia swoje ulubione marki kosmetyczne, a w analizowanych kategoriach aż 53% zakupów dotyczyło marek, po które dana osoba nie sięgała w ciągu poprzednich 12 miesięcy. Oznacza to, że przywiązanie klientów do dotychczasowych wyborów nie jest tak silne, jak mogłoby się wydawać, a nowe marki mają realną szansę zwrócić ich uwagę. W tym kontekście istotną rolę może odgrywać reklama zewnętrzna, która wprowadza produkt do świadomości konsumenta i może wpłynąć na jego późniejszą decyzję. W amerykańskim badaniu OAAA i The Harris Poll 41% osób pamiętających reklamę outdoorową produktów z kategorii personal care deklarowało, że następnie kupiło reklamowany produkt. 

Dane z rynku amerykańskiego warto oczywiście traktować przede wszystkim jako ciekawostkę, a nie bezpośrednie odzwierciedlenie zachowań polskich klientów. Pokazują jednak szerszy mechanizm – w przypadku produktów kosmetycznych i pielęgnacyjnych outdoor może nie tylko budować rozpoznawalność, ale również zachęcać do zainteresowania się produktem i wykonania kolejnego kroku.

- Inaczej należy więc planować promocję kosmetyku dostępnego w popularnych drogeriach, inaczej komunikację marki premium, a jeszcze inaczej kampanię produktu sezonowego, takiego jak krem z filtrem czy kosmetyk chroniący skórę zimą. Znaczenie mają zarówno format i kreacja, jak i miejsce oraz moment, w którym klient ma kontakt z reklamą — wyjaśnia Wojtyła.

Reklama dokładnie tam, gdzie klienci kupują kosmetyki

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak precyzyjnie można dziś planować lokalizacje reklamy zewnętrznej. Kampania nie musi obejmować całego miasta ani koncentrować się wyłącznie na najbardziej ruchliwych ulicach. Nośniki można dobierać również w pobliżu konkretnych miejsc, w których klienci robią zakupy, spędzają czas lub podejmują decyzje dotyczące wyboru produktu.

Z analizy agencji ZnajdźReklamę.pl, przygotowanej specjalnie dla "Wiadomości Kosmetycznych" na podstawie wybranych case study wynika, że kampanię można planować nie tylko na poziomie miasta czy dzielnicy, ale także wokół konkretnych punktów POI, takich jak drogerie, galerie handlowe czy kluby fitness. Dzięki temu reklama pojawia się tam, gdzie może naturalnie towarzyszyć klientowi w drodze do zakupu.

W przypadku marek kosmetycznych naturalnym wyborem są okolice sklepów takich jak Rossmann, Hebe, Sephora czy Douglas. Znaczenie takich lokalizacji potwierdzają dane dotyczące sposobu kupowania kosmetyków. Z raportu „Cosmetic Poland”, opublikowanego w 2026 roku, wynika, że sprzedaż offline odpowiadała za 82,7% wartości polskiego rynku kosmetycznego w 2024 roku. Same drogerie generowały 28,8% całej sprzedaży, a ich udział był jeszcze większy w kategoriach, w których istotne są możliwość przetestowania produktu lub uzyskania porady. Obejmował 37% sprzedaży produktów do makijażu i 35% kosmetyków do pielęgnacji skóry.

Reklama w pobliżu drogerii pojawia się więc nie tylko blisko miejsca sprzedaży, ale także tam, gdzie klienci mogą od razu zobaczyć produkt, sprawdzić jego odcień czy konsystencję i porównać go z innymi propozycjami. To szczególnie dobre rozwiązanie dla marek, których kosmetyki są dostępne w asortymencie danej sieci. Kampania może wtedy jednocześnie budować rozpoznawalność i kierować klientów do punktu, w którym produkt można kupić niemal od razu.

Jak podkreśla Angelika Żołyńska, Sales Team Leader w ZnajdźReklamę.pl

W przypadku marek kosmetycznych punktem wyjścia powinna być mapa dystrybucji produktu. Dopiero na jej podstawie warto budować sieć nośników, która z jednej strony zapewni kampanii odpowiednią skalę, a z drugiej pojawi się blisko miejsc, w których kosmetyk rzeczywiście można kupić”.

Na polskim rynku przykładem takiego podejścia jest kampania Geek & Gorgeous w Warszawie. Reklamy kosmetyków pojawiły się na citylightach zlokalizowanych w pobliżu drogerii Super-Pharm, w których produkty marki są dostępne. Dzięki temu komunikacja budowała rozpoznawalność, ale jednocześnie pojawiała się w miejscu, z którego do znalezienia reklamowanego produktu na półce pozostawał już niewielki krok.

image
Przykład reklamy zewnętrznej przygotowanej dla marki Geek & Gorgeou
Anita Leowska-Skiba

Podobną strategię, ale na większą skalę, wykorzystała marka Rizos Curls w Los Angeles. Cyfrowe billboardy dobierano w promieniu jednej mili od sklepów Target, w których można było kupić produkty marki. Sama kreacja informowała również o ich dostępności w tej sieci. Według danych Adomni kampania wygenerowała ponad 3,3 mln kontaktów z reklamą w ciągu miesiąca, a wśród osób, które miały z nią kontakt, odnotowano 39% wyższy poziom wizyt w sklepach.

Reklama produktów i sieci drogerii już na ostatnim etapie zakupów

Jednak zdaniem ekspertki komunikacja marki wcale nie musi kończyć się przed wejściem do galerii handlowej. Do osób, które są już nastawione na zakupy, porównują oferty i często podejmują spontaniczne decyzje pozwalają dotrzeć ekrany DOOH. W tym przypadku reklama może pojawić się bezpośrednio przy drogerii, perfumerii lub salonie firmowym marki, czyli w miejscu, w którym zainteresowanie produktem może szybko przełożyć się na zakup.

- Cyfrowe nośniki dają przy tym większą elastyczność niż reklama statyczna. Kreacja nie wymaga druku, można ją szybciej zmienić oraz dopasować do aktualnej promocji, premiery produktu czy pory dnia. Ruchomy obraz dobrze sprawdza się również przy prezentowaniu sposobu aplikacji, konsystencji lub efektu działania kosmetyku — podkreśla Angelika Żołyńska.

Dobrym przykładem wykorzystania DOOH blisko miejsca zakupu jest kampania holenderskiej marki Drs Leenarts z 2026 roku. Produkty do pielęgnacji i ochrony przeciwsłonecznej promowano na pełnoekranowych nośnikach digital i cyfrowych totemach w siedmiu centrach handlowych w Holandii. Marka docierała więc do klientów już w środowisku zakupowym, gdzie kontakt z reklamą może szybko przełożyć się na zainteresowanie produktem.

Po kampanii Ocean Outdoor przebadał ponad 2800 osób, porównując odwiedzających centra objęte działaniami z osobami, które ich nie odwiedzały. Według case study sprzedaż kosmetyków do twarzy wzrosła o 53%, a produktów przeciwsłonecznych o 70%. Co ciekawe, osoby częściej odwiedzające galerie lepiej pamiętały kampanię, co pokazuje znaczenie powtarzalnego kontaktu z marką w miejscu, w którym konsumenci są już nastawieni na zakupy.

Klasyczny nośnik w mniej klasycznej odsłonie

Billboardy i citylighty? To klasyka, którą znamy aż za dobrze. A jednak wciąż potrafi zaskoczyć. Nawet jeśli są to jedne z najbardziej rozpoznawalnych formatów reklamy zewnętrznej, ich skala oddziaływania nadal może robić wrażenie. Co więcej, klasyczny nośnik wcale nie musi oznaczać klasycznej kreacji.

Dobrym przykładem jest druk soczewkowy, który wciąż stosunkowo rzadko pojawia się w outdoorze. Obraz zmienia się w zależności od kąta patrzenia, dzięki czemu można pokazać dwa kontrastowe scenariusze lub stworzyć efekt przestrzenny. W przypadku marek kosmetycznych może to być porównanie skóry chronionej i niechronionej kremem z filtrem SPF, dwóch wariantów makijażu albo rezultatów stosowania produktu. Kreacja zmieniająca się wraz z ruchem przechodnia przyciąga uwagę i pozwala w prosty sposób pokazać działanie kosmetyku.

Innym rozwiązaniem jest wykorzystanie powierzchni przypominającej lustro. Zamiast jedynie oglądać modelkę czy opakowanie, przechodzień widzi własne odbicie i automatycznie staje się częścią reklamy. Marka może wykorzystać ten moment, aby zwrócić uwagę na pielęgnację skóry, włosy lub makijaż. Najlepiej sprawdzi się przy tym pozytywny, angażujący komunikat, który zachęca do interakcji, ale nie ocenia wyglądu odbiorcy.

Beauty poza schematem. Gdzie jeszcze może pojawić się marka?

Reklama kosmetyków nie musi ograniczać się do okolic drogerii i galerii handlowych. Dobrym miejscem kontaktu z marką mogą być także przestrzenie, w których pielęgnacja i dbanie o wygląd naturalnie wpisują się w codzienne czynności.

Przykładem są kluby fitness, a szczególnie szatnie, w których reklama może pojawić się na szafkach lub lustrach. Kampanię można zaplanować wyłącznie w szatniach damskich, co pozwala lepiej dopasować komunikat do reklamowanego produktu. To dobre miejsce dla kosmetyków do ciała i włosów, dezodorantów, środków higienicznych czy produktów przeznaczonych do stosowania po treningu. Reklama pojawia się wtedy w momencie, w którym odbiorczynie rzeczywiście myślą o odświeżeniu i pielęgnacji.

Innym rozwiązaniem jest sampling w przesyłkach odbieranych z automatów Paczkomat. Próbka zostaje dołączona do zamówienia, dzięki czemu produkt trafia bezpośrednio do rąk odbiorcy i może zostać od razu przetestowany.

 - W takim przypadku nie zawsze można dokładnie określić, kto otrzyma kosmetyk, dlatego ważny jest uniwersalny pomysł komunikacyjny. Hasło w stylu „podaruj sobie, podaruj mamie, podaruj dziewczynie” może zachęcać do samodzielnego wypróbowania produktu albo przekazania go komuś bliskiemu. W ten sposób ograniczone możliwości targetowania stają się częścią kampanii opartej na dzieleniu się produktem — wyjaśniają nam eksperci.

KOMENTARZ

Angelika Żołyńska, Sales Team Leader w ZnajdźReklamę.pl

Reklama kosmetyków: Bo nie chodzi o to, by pojawić się wszędzie

Reklama zewnętrzna może pełnić w kampaniach marek kosmetycznych różne funkcje. W zależności od celu może budować zasięg, pojawiać się w pobliżu punktów sprzedaży, wykorzystywać kontekst konkretnych miejsc albo prezentować produkt za pomocą niestandardowej kreacji.

Może również uzupełniać działania prowadzone w innych kanałach, na przykład wspierać premierę produktu, sampling, komunikację w social mediach czy współpracę z influencerami. Nie zastępuje tych działań, ale może zwiększać liczbę kontaktów z marką i pojawiać się na kolejnych etapach drogi do zakupu.

Ostateczny wybór lokalizacji, liczby nośników i formatu powinien wynikać z celu kampanii, dostępności produktu oraz tego, w jakiej sytuacji marka chce dotrzeć do klientów.

Naszym celem jest ułatwianie przeprowadzania zarówno prostych, jak i złożonych kampanii reklamowych. Chcemy skatalogować większą część nośników reklamowych w Polsce i umożliwić ich wynajem w łatwy sposób.

 

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. wrzesień 2026 05:22