StoryEditor
Prawo
18.04.2023 00:00

Ministerstwo Zdrowia kończy prace nad listą zabiegów zakazanych dla kosmetologów

”Medycyna estetyczna” to termin, który nie posiada jednoznacznej prawnie definicji. Brak takiej definicji powoduje, że wiele zabiegów medycznych i kosmetycznych jest oferowanych przez osoby bez odpowiedniego wykształcenia lub doświadczenia, co stanowi zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa pacjentów. / Sam Moghadam Khamseh via Unsplash
Państwo zareagowało na rosnącą liczbę poważnych powikłań związanych z zabiegami medycyny estetycznej. W Ministerstwie Zdrowia utworzono listę 15 zabiegów, które będą wykonywane wyłącznie przez lekarzy, co oznacza znaczne straty dla kosmetyczek i kosmetologów. Rynek ten wart jest 5 miliardów złotych, a nadchodzące zmiany są dla niego fundamentalne.

Ministerstwo Zdrowia kończy prace nad rozporządzeniem, które nie spodoba się kosmetyczkom i kosmetologom, ponieważ sektor ten straci źródło dochodu z powodu zabiegów, które w rzeczywistości są procedurami medycznymi. 

Środowisko lekarskie od dłuższego czasu zabiega o wydanie takiego rozporządzenia, ponieważ zabiegi, będące w rzeczywistości procedurami medycznymi, są oferowane w gabinetach kosmetycznych i kosmetologicznych. Brak jasnej definicji terminu "medycyna estetyczna" i tego, kto może się nią zajmować, umożliwia ten proceder, o czym alarmują przedstawiciele Naczelnej Izby Lekarskiej. Sektor kosmetyczny jest wart nawet 5 mld złotych. Do sojuszu, która chce brać aktywny udział w tworzeniu zasad dla sektora medycyny estetycznej dołączyło w połowie grudnia Polskie Towarzystwo Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej.

Naczelna Rada Lekarska proponuje na swojej oficjalnej stronie przyjęcie następującej definicji medycyny estetycznej: Medycynę estetyczną stanowią świadczenia zdrowotne, wiążące się z ingerencją w tkanki ludzkie, udzielane przez lekarzy i lekarzy dentystów, służące przywracaniu lub poprawie fizycznego i psychicznego samopoczucia oraz społecznego funkcjonowania pacjenta, poprzez zmianę jego wyglądu.

Czytaj także: Izba Kosmetologów: Stop niszczeniu branży beauty w Polsce

Dr Agnieszka Zemke-Górecka, adwokatka, adiunktka na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, członkini Naczelnej Rady Adwokackiej podkreśliła w rozmowie z portalem Prawo.pl, że ważne jest, aby ustalić, kiedy konsument korzysta z usług kosmetologa, a kiedy staje się pacjentem usług z zakresu medycyny estetycznej.

Aktualny stan branży

Obecnie osoby nieposiadające wykształcenia medycznego instrumentalnie wykorzystują fakt, że w gabinetach kosmetycznych oferowane są zabiegi w ramach medycyny estetycznej, w tym inwazyjne procedury medyczne. Wśród nich znajdują się zabiegi z wykorzystaniem krwi i składników z niej pozyskiwanych, wysokoenergetyczne lasery, implementacje nici, stosowanie wypełniaczy głównie na bazie kwasu hialuronowego, który jest wyrobem medycznym przeznaczonym do stosowania przez lekarzy, oraz leków na receptę w postaci toksyny botulinowej.

Lekarze zaznaczają, że jak każdy zabieg medyczny, tak i te wykonywane w ramach medycyny estetycznej, niosą ze sobą ryzyko powikłań, takich jak martwica, wstrząsy anafilaktyczne, zakażenia, a nawet ślepota. Niemniej jednak, są one wykonywane w gabinetach kosmetycznych przez osoby nieposiadające odpowiedniej wiedzy.

Na stronie Naczelnej Izby Lekarskiej przeczytać można, że w dobie rosnącej popularności tej dziedziny, zabiegi estetyczne powinni wykonywać wyłącznie praktycy posiadający odpowiednią wiedzę, umiejętności i doświadczenie w wykonywaniu danego zabiegu i postuluje ustalenie wyłączności na wykonywanie zabiegów medycyny estetycznej przez lekarzy i lekarzy dentystów. Uporządkowanie systemu ochrony zdrowia w tym zakresie powinno się przyczynić do podniesienia standardów wykonywania zabiegów oraz ochrony zdrowia i życia pacjentów, a także w istotny sposób ograniczyłaby konieczność leczenia skutków niewłaściwego wykonania zabiegów medycyny estetycznej przez osoby niekompetentne, w nieodpowiednich warunkach lub przy wykorzystaniu nieodpowiednich narzędzi.

Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych ostrzega natomiast, że produkty stosowane w salonach kosmetycznych są klasyfikowane jako wyroby medyczne lub produkty lecznicze, które powinny być podawane wyłącznie przez lekarza. To samo dotyczy krwi, która jest pobierana i podawana klientom, np. w ramach tzw. "wampirzego liftingu". Kontrola nad wykonywaniem inwazyjnych zabiegów w gabinetach kosmetycznych jest praktycznie nieistniejąca, a nadużycia są ujawniane tylko wtedy, gdy klienci i klientki doświadczają poważnych powikłań. Brak jednoznacznych przepisów oraz kontroli ze strony organów państwa doprowadził do kuriozalnych i niebezpiecznych sytuacji dla pacjentów, w których zabiegi z zakresu medycyny estetycznej oferowane są przez weterynarzy, aktorów czy nawet youtuberów. Media społecznościowe obfitują w ogłoszenia o szkoleniach z zakresu medycyny estetycznej, prowadzonych przez osoby, które nie mają odpowiedniego wykształcenia.

Luka prawna i spore dochody

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad załataniem luki w przepisach, która stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów. Zarówno przedstawiciele środowiska lekarskiego, jak i kosmetologicznego brali udział w zespole przygotowującym rozporządzenie. Jednak gdy ustalono, że efektem będzie lista 15 procedur medycznych w medycynie estetycznej, przedstawiciele kosmetologii wycofali się z konsultacji. Niedługo wejdzie w życie rozporządzenie, które wzbudziło burzę w branży kosmetycznej.

Czytaj także: Ministerstwo Zdrowia włączy się w prace nad ustawą o zawodzie kosmetologa

Mimo to, salony kosmetyczne wciąż korzystają z popytu na ryzykowne zabiegi, jak również na szkolenia z ich wykonywania. Wiele podmiotów oferuje kursy, które cieszą się dużą popularnością, choć wkrótce okażą się bezużyteczne. Cena szkoleń waha się od 1000 do nawet 3000 złotych za kilka godzin szkolenia i praktyki. Warto wspomnieć, że od 28 stycznia 2022 r. obowiązuje uchwała Naczelnej Rady Lekarskiej, zgodnie z którą lekarze i lekarze dentyści nie mogą prowadzić praktycznych szkoleń dotyczących udzielania świadczeń zdrowotnych lub wykonywania procedur medycznych, jeśli uczestnikami takiego szkolenia są osoby, które nie posiadają uprawnień do udzielania świadczeń lub wykonywania procedur medycznych będących przedmiotem szkolenia.

- Widzimy potrzebę regulacji, jednak nie zgadzamy się na listę w obecnej postaci. Jest zbyt szeroka. O ile inwazyjne zabiegi medyczne powinny być w rękach lekarzy, to już zabiegi z udziałem laserów czy stymulatorów tkankowych powinny być dopuszczone także dla dyplomowanych kosmetologów - powiedziała Beata Wątorowska, prezeska Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Kosmetologii „Przyjazna Kosmetyka” w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Izba Kosmetologów zaznacza z kolei, że wspólnym mianownikiem powinno być zachowanie wysokich standardów świadczonych usług, a co za tym idzie zapewnienia bezpieczeństwa klientom, a nie wzajemne zwalczanie się.

Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Kosmetologii „Przyjazna Kosmetyka” opublikowało na swojej stronie internetowej intrygującą odpowiedź na petycję lekarzy dermatologów (pisownia oryginalna):

Jedno słowo lekarz, a tak wiele znaczeń! Teraz ma dojść jeszcze jedno: „urodo-log”. Któż to będzie?
Ktoś, kto zajmie się poprawianiem „dobrostanu psychicznego” osobom, które dostrzegają prawdziwe lub urojone usterki w swojej urodzie. Czy „urodolog” to ktoś z prawdziwym powołaniem do tego zawodu, z poczuciem misji? (…) Malo wiarygodna jest troska o dobro pacjenta prezentowana przez SLDE. W świadomości naszego społeczeństwa lekarz to osoba z wiedzą i uprawnieniami do leczenia. Zajmuje się utrzymywaniem lub przywracaniem zdrowia poprzez badanie, diagnozowanie, prognozowanie i leczenie chorób, urazów i innych schorzeń fizycznych i umysłowych. Czy zmarszczki lub poluźnienie skóry będą teraz schorzeniem? Kto za jego „leczenie” będzie płacił?(…) Życie, w tym i profesjonalne, to nie jest piaskownica, w której wspólnie bawiliśmy się z lekarzami przez ponad 20 lat, a teraz – z wiadomych przyczyn -przestało im się to podobać. Obrońmy naszą branżę i naszą profesję podpisując kontr-petycję. Walczmy o nasz zawód i składajmy swoje podpisy!

Całość tekstu dostępna jest na stronie Stowarzyszenia.

Izba kosmetologów również wezwała do aktywności swoich członków i członkinie:
 


W Polsce najpopularniejsze aktualnie zabiegi tzw. medycyny estetycznej to:

  • Iniekcje botoksu (toksyny botulinowej) — są one stosowane do redukcji zmarszczek mimicznych, np. na czole, wokół oczu i ust.
  • Iniekcje kwasu hialuronowego — stosowany jest w wypełniaczach, które pomagają wypełnić bruzdy, zagłębienia i zmarszczki, szczególnie w okolicach ust i nosa.
  • Zabiegi laserowe — w tym frakcyjne zabiegi laserowe, które są skuteczne w redukcji blizn i zmarszczek, a także w poprawie struktury skóry.
  • Peelingi chemiczne — stosowane do usuwania zrogowaciałego naskórka i poprawy ogólnego wyglądu skóry.
  • Wypełniacze kolagenowe — podobne do kwasu hialuronowego, służące do wypełniania zmarszczek i bruzd, a także poprawy objętości w okolicy ust i policzków.
  • Zabiegi z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego (PRP) — zwane również wampirzym liftingiem, polegają na wstrzyknięciu osocza bogatopłytkowego, aby pobudzić regenerację skóry i poprawić jej wygląd.


Czytaj także: Gabinety kosmetyczne boją się kar za reklamę zabiegów

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
12.08.2026 10:56
AI Act od 2 sierpnia 2026 r. Jakie treści AI marki beauty muszą oznaczać?
shutterstock

Od 2 sierpnia 2026 r. obowiązują w Polsce przepisy AI Act dotyczące przejrzystości korzystania ze sztucznej inteligencji. Nie oznacza to jednak, że przedsiębiorca musi oznaczać wszystkie teksty, zdjęcia czy nagrania przygotowane z pomocą AI.

Obowiązki zależą od tego, czy przedsiębiorstwo tworzy i udostępnia własny system AI, czy jedynie korzysta z gotowego narzędzia. Są sytuacje, w których to przedsiębiorca — producent kosmetyków czy dystrybutor — powinien oznaczyć publikowany materiał AI. Dotyczy to przede wszystkim realistycznych obrazów, nagrań głosowych i filmów wygenerowanych lub zmodyfikowanych przez AI (deepfake‘ów) oraz niektórych tekstów dotyczących spraw leżących w interesie publicznym.

Dostawca systemu AI oznacza treści technicznie

Takim dostawcą jest przede wszystkim przedsiębiorstwo, które tworzy lub zleca stworzenie systemu AI i udostępnia go pod własną nazwą m.in. OpenAI (ChatGPT), Google (Gemini), Microsoft (Copilot), czy xAI (Grok). Przedsiębiorca korzystający z gotowego narzędzia będzie najczęściej podmiotem stosującym AI.

A to dostawca systemu generującego tekst, obraz, dźwięk lub film powinien zapewnić, aby wygenerowane treści były oznaczane w sposób umożliwiający rozpoznanie, że zostały wygenerowane lub zmienione przez jego narzędzie AI. Może to nastąpić np. za pomocą metadanych, znaku wodnego albo innego rozwiązania technicznego.

image

AI w branży beauty i prawny bumerang. Jak budować markę w erze algorytmów, by nie narazić się na wielomilionowe straty?

Przykład: producent programu do generowania zdjęć powinien technicznie oznaczać pliki tworzone przez ten program.  

Kiedy to przedsiębiorca musi oznaczyć materiał wygenerowany przez AI?

Widoczne oznaczenie jest wymagane przede wszystkim w dwóch sytuacjach.

1. Deepfake

Jeżeli publikujesz obraz, nagranie głosowe lub film wygenerowany albo zmieniony przez AI, który przedstawia istniejącą osobę, przedmiot, miejsce lub zdarzenie i może zostać uznany za autentyczny, powinieneś poinformować, że materiał został wygenerowany lub zmieniony przez AI.

Przykłady: 

- przedsiębiorca publikuje realistycznego avatara prezentującego makijaż wykonany jego kosmetykami; 

- film wygenerowany przez AI, w którym celebryta lub influencerka sprawiają wrażenie, jakby polecali jej produkty; 

- zdjęcie wyglądające jak fotografia z paryskiego pokazu mody, mimo że cała scena została stworzona przez sztuczną inteligencję i takie wydarzenie nigdy nie miało miejsca;

- podmiana tła zdjęcia prawdziwego kosmetyku na realistyczną scenerię wygenerowaną przez AI, np. dno oceanu z rafą koralową, górski szczyt lub kwiecisty ogród, choć w rzeczywistości produkt sfotografowano w studiu.

Taki materiał powinien zostać wyraźnie oznaczony jako wygenerowany lub zmodyfikowany przez AI – najlepiej za pomocą widocznej ikonki AI oraz odpowiedniego podpisu (np. „zdjęcie wygenerowane przez AI” czy „materiał zmodyfikowany przez AI”).

2. Tekst dotyczący spraw publicznych

Oznaczenia może wymagać również tekst wygenerowany lub zmieniony przez AI, jeżeli jest publikowany w celu informowania społeczeństwa o sprawach leżących w interesie publicznym. Może to dotyczyć np. artykułu czy postu o zmianach prawnych, zdrowiu publicznym czy polityce.

Przykład: zmodyfikowane przez AI fragmenty artykułu na stronie internetowej poświęconej stylowi życia, porównującego wpływ różnych diet na określoną chorobę u kobiet w średnim wieku.

Oznaczenie nie jest jednak konieczne, jeżeli tekst został merytorycznie sprawdzony przez człowieka, objęty rzeczywistą kontrolą redakcyjną, a konkretna osoba lub przedsiębiorstwo ponosi odpowiedzialność za jego publikację.

Oznaczenia nie będzie wymagał także tekst zmodyfikowany przez AI, który stanowi część reklamy przedsiębiorcy lub opisów produktów kosmetyków (ale z wyłączeniem twierdzeń związanych np. ze zdrowiem, bezpieczeństwem konsumenta lub zrównoważonym rozwojem).

A co ze zwykłymi treściami marketingowymi?

Jeśli przedsiębiorca prowadzący drogerię internetową korzysta z AI, aby przygotować opis produktów, post o weekendowej promocji czy grafikę reklamową, co do zasady nie musi oznaczać takich treści. Warunkiem jest, aby materiał nie stanowił wspomnianego deepfake‘u ani tekstu dotyczącego spraw leżących w interesie publicznym.

Niezależnie od obowiązków wynikających z AI Act należy pamiętać, że reklama nie może wprowadzać klientów w błąd, a publikowane materiały nie mogą naruszać cudzych praw, w szczególności praw autorskich, praw do wizerunku czy znaków towarowych.

Podsumowanie

Nie każda treść przygotowana z pomocą AI wymaga oznaczenia. W większości przypadków obowiązki wynikające z AI Act dotyczą dostawców systemów AI, a nie przedsiębiorców korzystających z gotowych narzędzi. Opis produktu, post o promocji czy newsletter przygotowany z pomocą AI co do zasady nie wymagają oznaczenia.

Przedsiębiorca powinien oznaczyć przede wszystkim deepfake‘i oraz niektóre teksty dotyczące spraw publicznych, np. wspomniany wpływ na zdrowie, które nie zostały zweryfikowane przez człowieka.

autorka: radczyni prawna Natalia Basałaj, Kancelaria TOMKIEL

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
11.08.2026 13:48
PPWR wchodzi w życie. Branża kosmetyczna zaczyna nową erę obowiązków
PPWR wchodzi w życie. Nowe obowiązki dla branży kosmetycznejShutterstock

12 sierpnia 2026 rok zaczyna się stosowanie unijnego rozporządzenia PPWR dotyczącego opakowań i odpadów opakowaniowych. Dla producentów kosmetyków oznacza to przede wszystkim nowe zasady odpowiedzialności, dokumentowania zgodności i wymiany danych w łańcuchu dostaw. Branża podkreśla jednak, że to dopiero początek wieloletniej transformacji.

W tym artykule przeczytasz:

  • 12 sierpnia to nie koniec, ale początek zmian
  • Producent musi wiedzieć, za co odpowiada
  • Największe zmiany dla opakowań dopiero przed nami
  • Recyklat w pompkach i aplikatorach? Branża wskazuje problem
  • Branża kosmetyczna przygotowywała się do PPWR od lat
  • PPWR będzie zmieniał kosmetyczne opakowania przez lata

12 sierpnia to nie koniec, ale początek zmian

Po miesiącach przygotowań PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation) zaczyna być stosowane na rynku europejskim. Rozporządzenie weszło w życie 11 lutego 2025 roku, a od 12 sierpnia 2026 roku zaczynają obowiązywać jego pierwsze przepisy. Kolejne wymagania będą uruchamiane etapami, a część najważniejszych zmian dla branży kosmetycznej zacznie obowiązywać dopiero od 2030 roku.

To ważne rozróżnienie, ponieważ wokół PPWR narosło wiele nieporozumień. Firmy nie muszą więc 12 sierpnia mieć wszystkich opakowań przeprojektowanych zgodnie z docelowymi wymaganiami rozporządzenia. Muszą natomiast być gotowe na obowiązki, które właśnie zaczynają obowiązywać.

– 12 sierpnia to pierwszy krok w transformacji opakowań, która potrwa jeszcze wiele lat. Firmy koncentrują się dziś na tych obowiązkach, które rzeczywiście zaczynają obowiązywać, i równolegle przygotowują się do kolejnych etapów – mówi dr inż. Ewa Starzyk, dyrektor ds. regulacji i zrównoważonego rozwoju w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

image

PPWR zmienia rynek opakowań. Branża beauty pokazuje nowe rozwiązania

Producent musi wiedzieć, za co odpowiada

Jedną z najważniejszych zmian na obecnym etapie jest uporządkowanie odpowiedzialności za opakowanie. PPWR wprowadza bardziej precyzyjne zasady dotyczące ról poszczególnych uczestników rynku. Od podmiotów projektujących i zlecających produkcję opakowania po importerów, dystrybutorów i firmy wprowadzające produkt na rynek.

Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność uporządkowania m.in. dokumentacji technicznej, identyfikowalności, oceny zgodności oraz deklaracji zgodności UE. Istotny staje się również dostęp do danych od dostawców opakowań i ich komponentów.

To właśnie przepływ informacji może okazać się jednym z pierwszych praktycznych testów nowych przepisów. Producent kosmetyku nie jest bowiem w stanie samodzielnie potwierdzić zgodności opakowania, jeśli nie otrzyma odpowiednich danych od dostawców.

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego zwraca przy tym uwagę na inne zjawisko: firmy w łańcuchu dostaw zaczynają oczekiwać od siebie coraz większej liczby dokumentów i deklaracji, nie zawsze wynikających bezpośrednio z przepisów.

– PPWR nie da się wdrożyć przez samo przesyłanie kolejnych oświadczeń między firmami. Potrzebna jest współpraca całego łańcucha dostaw, jasny podział odpowiedzialności i rzetelne dane o opakowaniach – podkreśla Ewa Starzyk.

Największe zmiany dla opakowań dopiero przed nami

Firmy kosmetyczne muszą patrzeć jednak znacznie dalej niż na 12 sierpnia. Recyklowalność, minimalizacja opakowań, zawartość recyklatu czy ograniczenia dotyczące określonych formatów będą wprowadzane w kolejnych etapach. W przypadku części wymogów kluczową datą będzie 2030 rok.

Przykładowo od 2030 roku opakowania będą musiały być projektowane tak, aby ich masa i objętość były ograniczone do niezbędnego minimum. Rozporządzenie ma tym samym ograniczyć tzw. overpackaging, czyli stosowanie zbędnych elementów zwiększających ilość materiału opakowaniowego.

To szczególne wyzwanie dla beauty, gdzie opakowanie często jest częścią pozycjonowania produktu. Pudełka, dodatkowe elementy, ciężkie szkło czy wielomateriałowe konstrukcje mają znaczenie zarówno funkcjonalne, jak i marketingowe.

Recyklat w pompkach i aplikatorach? Branża wskazuje problem

Kosmetycy zwracają uwagę, że nie wszystkie rozwiązania zapisane w PPWR da się łatwo zastosować do specyfiki produktów beauty.

Problemem mogą być między innymi małe, precyzyjne elementy opakowań, takie jak pompki, aplikatory, mechanizmy szminek czy specjalistyczne zamknięcia. Wykorzystanie w nich materiałów pochodzących z recyklingu może być ograniczone przez wymagania techniczne, jakościowe i bezpieczeństwa.

Kolejną kwestią są małe opakowania. Jak wskazuje Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, nawet prawidłowo zaprojektowane niewielkie opakowania mogą nie zostać wychwycone przez system sortowania i trafić do frakcji odrzutowej.

Sama zmiana materiału opakowania nie zawsze wystarczy, aby osiągnąć rzeczywistą cyrkularność. Potrzebne są również odpowiednie technologie sortowania i recyklingu.

image

PPWR: opublikowano pierwsze wytyczne – co oznaczają dla branży?

Branża kosmetyczna przygotowywała się do PPWR od lat

Dla producentów kosmetyków 12 sierpnia nie jest więc dopiero początkiem prac nad opakowaniami. Firmy już od dłuższego czasu analizują swoje portfolio, zbierają dane od dostawców i przygotowują dokumentację.

W ostatnich miesiącach rynek otrzymał także dodatkowe wskazówki dotyczące interpretacji PPWR. Komisja Europejska opublikowała wytyczne, które mają pomóc państwom członkowskim i przedsiębiorcom w jednolitym stosowaniu nowych regulacji. Dokument doprecyzowuje m.in. role poszczególnych uczestników łańcucha opakowaniowego.

Nie wszystkie wątpliwości zostały jednak rozwiane. W przypadku części praktycznych kwestii przedsiębiorcy nadal czekają na dalsze wyjaśnienia i akty wykonawcze.

PPWR będzie zmieniał kosmetyczne opakowania przez lata

Branża kosmetyczna deklaruje poparcie dla głównego kierunku regulacji: ograniczenia ilości odpadów, poprawy recyklingu i bardziej odpowiedzialnego projektowania opakowań. Jednocześnie wskazuje, że niektóre rozwiązania muszą uwzględniać realia technologiczne i specyfikę produktów kosmetycznych.

– PPWR musi jednak uwzględniać realne możliwości technologiczne i specyfikę opakowań kosmetycznych. Niektóre rozwiązania wymagają doprecyzowania lub korekty, aby ambitne cele środowiskowe nie prowadziły do pogorszenia bezpieczeństwa, jakości i funkcjonalności produktów – mówi Ewa Starzyk.

12 sierpnia 2026 roku jest więc ważną datą, ale nie datą końcową. Dla branży kosmetycznej rozpoczyna się okres, w którym coraz większą rolę będą odgrywały dane o opakowaniach, dokumentacja i odpowiedzialność poszczególnych podmiotów. W kolejnych latach ciężar przesunie się natomiast na sam projekt opakowania: jego materiał, masę, możliwość recyklingu, udział recyklatu i sposób funkcjonowania w gospodarce obiegu zamkniętego.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
13. sierpień 2026 12:46