StoryEditor
Rynek i trendy
02.06.2021 00:00

Polacy mają problem z noszeniem rękawiczek ochronnych na zakupach

Badanie nie pozostawia złudzeń. Ponad połowa społeczeństwa robi zakupy bez rękawiczek ochronnych w sklepach, wielkopowierzchniowych placówkach handlowych, na targowiskach czy na stacjach paliw. Pokazało też, że 62 proc. Polaków nienoszących rękawiczek w ogóle nie dezynfekowało rąk, wchodząc do obiektu handlowego.

Z najnowszego badania opinii społecznej wynika, że ponad połowa Polaków nie używa rękawiczek ochronnych. Najczęściej tak postępują osoby w wieku 18-35 lat, które posiadają podstawowe lub gimnazjalne wykształcenie. Przeważnie mieszkają one w woj. pomorskim, dolnośląskim bądź lubelskim. Zazwyczaj twierdzą, że nie mają obowiązku stosowania ww. ochrony. Mówią też, że nie boją się zakażenia albo zwyczajnie zapominają o tym.

Widać, że Polacy mają wyraźny problem z noszeniem rękawiczek ochronnych podczas zakupów. W lipcu ub.r. prawie połowa konsumentów tego nie robiła, jak wykazał sondaż UCE RESEARCH i SYNO Poland. Kolejne badanie zostało przeprowadzone pod koniec kwietnia br. w okolicach sklepów, stacji paliw i targowisk. Wówczas eksperci komentowali to w ten sposób, że konsumentom brakowało wiedzy nt. obowiązujących przepisów.

Warto przypomnieć, że do 5 czerwca br. w obiektach handlowych lub usługowych, na stacjach paliw i w miejscu prowadzenia sprzedaży na targowisku trzeba nosić rękawiczki jednorazowe lub zamiennie stosować środki do dezynfekcji rąk. Powyższy obowiązek nie dotyczy osób, które nie mogą ich zakładać lub zdejmować, m.in. z powodu stanu zdrowia – przypomina Karol Kamiński z Grupy AdRetail. 

Natomiast z najnowszego badania wynika, że obecnie aż 52,4% Polaków nie używa rękawiczek ochronnych podczas wizyt na stacjach paliw, w wielkopowierzchniowych placówkach handlowych, w sklepach czy na targowiskach. 45,7% rodaków stosuje je. Z kolei 2% nie pamięta, czy tak robi.

W opinii Kamińskiego, obecne przepisy nie są respektowane. - Nikt tego tak naprawdę nie weryfikuje. Jedyną metodą byłoby wprowadzenie sztywnej zasady, która bezwzględnie nakazywałaby zakładać rękawiczki po wejściu do obiektów handlowych. Tylko to spełniałoby prewencyjną rolę i przede wszystkim konsumenci byliby poddani jasnej weryfikacji. Wyniki ostatniego badania w zestawieniu z poprzednimi wyraźnie pokazują, że jako społeczeństwo mamy z tym spory problem – uważa.

Wśród osób, które nie noszą rękawiczek ochronnych, dominują rodacy w wieku 18-22 lat oraz 23-35 lat. Głównie są to Polacy z woj. pomorskiego, dolnośląskiego i lubelskiego. Najczęściej zamieszkują miejscowości liczące od 5 tys. do 19 tys. ludności bądź miasta mające od 50 tys. do 99 tys. mieszkańców. Do tego widać, że ww. osoby w większości posiadają wykształcenie podstawowe lub gimnazjalne.

Fakt, iż nie noszą rękawiczek ochronnych głównie młode osoby, zamieszkujące najczęściej małe miejscowości, prawdopodobnie wynika z ich przekonania, że są one mniej narażone na zakażenie koronawirusem. Może być to też podyktowane innymi przyczynami, np. niższym poziomem wiedzy w zakresie ochrony siebie i otoczenia – komentuje dr Urszula Kłosiewicz-Górecka z Państwowego Instytutu Ekonomicznego.

Dlaczego nie noszą rękawiczek ochronnych w ww. miejscach? Respondenci twierdzą, że nie mają takiego obowiązku – 23,5%. Następnie wskazują, że nie boją się zakażenia – 18,5%. Deklarują też, że zapominają o tym – 16,5%. Ponadto tłumaczą, że brakuje im darmowych rękawiczek – 15,8%. Z innych powodów nie używa ich 12,8% ankietowanych. Natomiast 6,1% nie potrafi tego wyjaśnić.

Głównym problemem jest brak stosownej organizacji i nadzoru nad miejscem sprzedaży. Nie ma też odpowiednich sankcji oraz wiedzy połączonej z empatią dla otoczenia społecznego. To kwestia kultury życia codziennego i opacznie rozumianej wolności oraz niezależności. Wszystko przekłada się na egoizm – stwierdza dr Maria Andrzej Faliński ze Stowarzyszenia „Forum Dialogu Gospodarczego”.

Osoby, które twierdzą, że nie mają ww. obowiązku, przeważnie są w wieku od 23 do 35 lat. Najczęściej mieszkają w woj. mazowieckim, opolskim lub warmińsko-mazurskim. Głównie reprezentują miasta liczące od 500 tys. ludności albo od 50 tys. do 99 tys. W większości posiadają wykształcenie wyższe lub średnie.

Zdaniem dr Kłosiewicz-Góreckiej, postawa tych młodych ludzi jest wynikiem braku odpowiedniej edukacji oraz dobrych wzorców zachowań. - Nie odczuwają oni też presji ze strony otoczenia. Nikt nie zwraca im uwagi w sklepach. Dlatego nie myślą o przestrzeganiu zasad ostrożności – mówi.

Z kolei ci, którzy nie boją się zakażenia, głównie mają od 23 do 35 lat lub od 18 do 22 lat. Przeważnie zamieszkują woj. lubelskie, podkarpackie bądź pomorskie. Najczęściej żyją w miastach liczących od 100 do 199 tys. mieszkańców albo od 200 do 499 tys. ludności. Posiadają zazwyczaj wykształcenie podstawowe lub gimnazjalne.

Widać, że dominuje zły stan więzi i dyscypliny społecznej. Panuje przyzwolenie na arogancję młodych ludzi wobec otoczenia. To głębszy problem, który wymaga zmiany polityki komunikacyjnej oraz klimatu społecznego. Powinno się piętnować taką samowolę – podsumowuje dr Faliński.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 15-16 maja br. przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla Grupy AdRetail wśród 1122 Polaków powyżej 18. roku życia. Próba była reprezentatywna pod względem płci, wieku, wielkości miejscowości, wykształcenia oraz regionu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
04.08.2026 14:50
Niepewna sytuacja brytyjskiej drogerii. Boots UK na sprzedaż
Niepewna sytuacja brytyjskiej drogerii. Boots UK na sprzedaż fot. ShutterstockShutterstock.com

Największa sieć aptek i drogerii w Wielkiej Brytanii została wystawiona na sprzedaż. Sieć Boots miała dwóch potencjalnych nabywców, ale obie oferty nie doszły do skutku. Sycamore Partners rozważa debiut giełdowy sieci drogerii.

Próby przejęcia drogerii. Odrzucone oferty

Sycamore Partners wystawił na sprzedaż brytyjską sieć drogerii Boots. Dotychczasowe dwie oferty kupna zostały odrzucone. Pierwszą propozycję przejęcia złożyła kanadyjska rodzina miliarderów Westonów. 

Jak podaje brytyjski dziennik „The Times”, fundusz inwestycyjny Sycamore Partners odrzucił ofertę rodziny Westonów, która jest również udziałowcem AB Foods (właściciel sieci Primark) i właścicielem domu towarowego Fortnum & Mason. Propozycja nie została zaakceptowana, ponieważ nabywca obniżył wartość swojej propozycji. 

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Rodzina Westonów zmniejszyła swoją ofertę, ponieważ z procesu kupna Boots wycofała się notowana na giełdzie australijska grupa apteczna Sigma Healthcare. 

Przyszłość Boots pozostaje niepewna

Wycofanie się dwóch zainteresowanych kupnem drogerii komplikuje sytuację wokół Boots. Brytyjska sieć, posiadająca ponad 1800 sklepów w Wielkiej Brytanii, pozostaje przedmiotem zainteresowania potencjalnych inwestorów.

Po odrzuceniu oferty Westonów i wycofaniu się Sigma Healthcare plan sprzedaży drogerii Boots jest niepewny. W tej sytuacji inwestor Sycamore Partners rozważa wprowadzenie ponad 1800 brytyjskich sklepów na giełdę zamiast sprzedaży sieci inwestorowi. 

image

Marki beauty inwestują miliony w influencerów. Kampanie kosztują fortunę

Sieć drogerii w Wielkiej Brytanii

Boots UK to wiodąca w Wielkiej Brytanii sieć drogerii. W ofercie sklepów znajdziemy produkty z kategorii zdrowia, urody i farmacji. Marka działa na rynku brytyjskim od 175 lat.

Warto przypomnieć, że Boots przez lata zmieniało kierunek rozwoju. W roku 2024 firma cieła koszty, zamykała drogerie i apteki. Owczesny właściciel Walgreen Boots Alliance chciał znaleźć „roczne oszczędności kosztów” w wysokości 4,5 miliarda dolarów.

Następnie rok póżniej brytyjska sieć drogerii została przejęta orzez fundusz inwestycyjny Sycamore Partners. Transakcja była warta około 10 mld dolarów. Obecnie Boots może ponownie zmienić właściciela, firma została wystawiona na sprzedaż.

Firma posiada ponad 1800 placówek różnej wielkości: małe apteki oraz duże, w których można kupić produkty z zakresu zdrowia i urody. 

Powody sprzedaży Boots. Rosnąca sprzedaż

image

E-apteki zmieniają rynek beauty. Konsumenci wybierają wygodę i dyskrecję

Pomysł na sprzedaż brytyjskiej sieci drogerii pojawił się w momencie, gdy Boots poinformował o wzroście rocznej sprzedaży o 3,2 proc., do 7,5 mld funtów. Sprzedaż rośnie dzięki kosmetykom i lekom na odchudzanie. 

Boots jest rentowną siecią drogerii, od roku 2025 wprowadził do ofert 61 marek kosmetycznych i perfumeryjnych. Firma otworzyła również dwa sklepy oferujące wyłącznie produkty kosmetyczne – w Londynie i Bristolu.

Źródło: thisismoney.co.uk | retaildetail.eu

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
28.07.2026 15:46
Nie reklama, lecz doświadczenie. Jak Gen Z i Gen Alpha zmieniają rynek beauty?
TikTok prowadzi do drogerii. Tak kupuje kosmetyki pokolenie ZShutterstock

Media społecznościowe nie są już tylko kanałem promocji kosmetyków – stały się pierwszym etapem zakupowej ścieżki. Młodzi konsumenci odkrywają produkty na TikToku, weryfikują je w sklepie stacjonarnym, a kolejne zakupy często finalizują już online. Tak wygląda nowy model zakupów beauty, który – według raportu Renude Insights, będzie w najbliższych latach wyznaczał kierunek rozwoju całego rynku.

W tym artykule przeczytasz:

  • Nie reklama, lecz twórcy internetowi
  • Sklep nie znika. Zmienia swoją rolę
  • AI zaczyna prowadzić klientów do półki
  • Gen Alpha będzie jeszcze bardziej cyfrowy
  • Doświadczenie ważniejsze niż sama sprzedaż

Choć przedstawiciele pokolenia Alpha dopiero wchodzą na rynek konsumencki, a najstarsi z nich są nastolatkami, eksperci podkreślają, że już dziś marki powinny przygotowywać się na ich oczekiwania. Wraz z pokoleniem Z to właśnie oni będą decydować o tym, jak będzie wyglądał handel kosmetykami w kolejnych latach.

Nie reklama, lecz twórcy internetowi

Gen Z to pokolenie wychowane w świecie smartfonów, TikToka i YouTube‘a. Zamiast tradycyjnych reklam większym zaufaniem darzy twórców internetowych, dermatologów obecnych w mediach społecznościowych i opinie innych użytkowników.

Jak wynika z przywołanych w raporcie badań Kyra State of Beauty 2026, aż 79 proc. przedstawicieli Gen Z w Wielkiej Brytanii i 75 proc. w USA deklaruje, że media społecznościowe oraz influencerzy wpływają na ich decyzje zakupowe dotyczące kosmetyków. Co więcej, platformy społecznościowe coraz częściej pełnią funkcję wyszukiwarki produktów. Zanim klient odwiedzi drogerię, wcześniej ogląda recenzje, porównuje opinie i analizuje składy.

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Sklep nie znika. Zmienia swoją rolę

Paradoksalnie, cyfrowe pokolenie nie rezygnuje ze sklepów stacjonarnych. Wręcz przeciwnie – odwiedza je z zupełnie innym nastawieniem niż wcześniejsze generacje.

Eksperci cytowani w raporcie opisują nową ścieżkę zakupową trzema słowami: "scroll, store, share”. Konsument najpierw odkrywa produkt w mediach społecznościowych, następnie idzie do sklepu, aby go dotknąć, przetestować i potwierdzić wcześniejszy wybór, a później często wraca do zakupów online.

Badanie L.E.K. Consulting pokazuje, że 64 proc. przedstawicieli Gen Z nadal woli robić zakupy w sklepach stacjonarnych niż w internecie. Nie wynika to jednak z potrzeby doradztwa sprzedawcy, lecz z chęci doświadczenia produktu wszystkimi zmysłami.

AI zaczyna prowadzić klientów do półki

Raport wskazuje również, że sztuczna inteligencja coraz częściej uczestniczy w procesie zakupowym jeszcze przed wizytą w sklepie. Klienci wykorzystują narzędzia AI do wyszukiwania produktów i budowania pielęgnacyjnych rutyn, dzięki czemu do drogerii trafiają już z konkretną listą zakupów.

Zmienia się również sam sklep. Coraz większą rolę odgrywają rozwiązania wykorzystujące AI i rozszerzoną rzeczywistość – od cyfrowej analizy skóry po wirtualne przymierzanie kosmetyków kolorowych. Raport przywołuje m.in. technologię Beauty Scan w sklepach Sephora UK oraz lustra AR wykorzystywane w flagowym salonie Charlotte Tilbury w Londynie. Jednocześnie badanie Tinuiti pokazuje, że 55 proc. przedstawicieli Gen Z korzystało z technologii umożliwiających wirtualne sprawdzenie efektu kosmetyku jeszcze przed zakupem.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Gen Alpha będzie jeszcze bardziej cyfrowy

Jeżeli Gen Z jest pierwszym pokoleniem wychowanym w świecie mediów społecznościowych, to Gen Alpha jest już pierwszym pokoleniem dorastającym ze sztuczną inteligencją jako codziennym narzędziem.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że przedstawiciele tej generacji preferują doświadczenia interaktywne i zgrywalizowane. Według danych UBS już dziś 60 proc. dzieci z pokolenia Alpha odkrywa nowe marki na platformach gamingowych, a do 2029 roku ich siła nabywcza ma osiągnąć 5,46 bln dolarów. To największa generacja w historii – licząca ponad 2 mld osób, czyli około jednej czwartej światowej populacji.

Doświadczenie ważniejsze niż sama sprzedaż

Zdaniem autorów raportu przyszłość handlu kosmetycznego będzie należeć do modeli omnichannel, w których płynnie łączą się doświadczenia online i offline.

Sklep ma być już nie tylko miejscem zakupu, ale przestrzenią budowania relacji z marką – oferującą personalizację, edukację, interaktywne strefy testowania produktów, wydarzenia społecznościowe oraz rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Dla marek beauty oznacza to konieczność projektowania doświadczeń zakupowych, które zaczynają się w mediach społecznościowych, a kończą znacznie później niż przy kasie. 

 

Źródło: Raport Renude Insights

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. sierpień 2026 23:14