StoryEditor
Perfumerie
19.01.2024 23:29

Pierwszy w Polsce sklep Skin & Beauty by Super-Pharm otwarty [ZDJĘCIA]

<p>Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie</p>

Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie

/ Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
<p>Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie</p>

Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie

/ Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
<p>Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie</p>

Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie

/ Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
<p>Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie</p>

Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie

/ Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
<p>Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie</p>
<p>Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie</p>
<p>Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie</p>
<p>Skin & Beauty by Super-Pharm w Sadyba Best Mall w Warszawie</p>
Gallery
Pierwszy sklep Skin & Beauty by Super-Pharm już działa. To zupełnie nowy koncept uruchomiony przez Super-Pharm. Z asortymentem z półki premium, z usługami fryzjerskimi i w aranżacji przywodzącej na myśl butik, perfumerię, salon spa, ale w nieco futurystycznej odsłonie. Jeszcze jest na rozbiegu i to widać. W pełnej aranżacji i ze wszystkimi usługami będzie można go zobaczyć w lutym, ale klienci już mogą robić zakupy, więc pokazujemy go w tej roboczej wersji.

Sieć Super-Pharm otworzyła swój pierwszy sklep w nowym koncepcie Skin & Beauty. Od zaledwie kilku dni działa w galerii handlowej Sadyba Best Mall w Warszawie. Umiejscowił się w sąsiedztwie Sephory.

Pokazujemy go Państwu jako pierwsi z zastrzeżeniem, że nie jest to ostateczny wygląd tego miejsca. Widać, że pozostały do wykończenia elementy regałów – cokoły, listwy przykrywające złączenia. Pewnie brakuje w niektórych miejscach punktowego oświetlenia oraz visuali. Nie został jeszcze uruchomiony salon fryzjerski ani strefa konsultacyjna. Nie wszystkie produkty dojechały i nie zawsze na półkach pod logo marki stoją te, które powinny stać. Pracownicy cały czas dokładają towar i pracują nad ekspozycją. W pełniej odsłonie i ze wszystkimi usługami sklep będzie działał na koniec lutego, ale zakupy można robić już dziś. Pierwotnie miał być otwarty w ubiegłym roku, ale daty się zmieniały.

– Nasz koncept się rozwijał, nowi dostawcy zauważali jego siłę w trakcie pracy nad nim, do nowych konceptów często są potrzebne zgody na poziomie centrali w Europie. Nowi dostawcy, nowe brandy, zmiana miksu brandowo-produktowego wymusiła na nas i architektach zmianę projektu. No i nadal prace trwają. Otworzyliśmy pierwszy sklep tydzień temu po cichutku, bo to nie jest finalna wersja, oficjalnie będę zapraszać na koniec lutego tych którzy chcą zobaczyć finalny projekt, ale jak ktoś już jest niecierpliwy to gwarantuję, że już dzisiaj wchodząc do Skin & Beauty by SP w Sadybie, wypowie ogromne WOW – mówi Monika Kolaszyńska, prezes Super-Pharm Poland w tym wywiadzie Czytaj:  Monika Kolaszyńska, Super-Pharm: Nie chcemy być zwykłym detalistą, handel produktami to dziś za mało, którego udzieliła Wiadomościom Kosmetycznym. 

 

Skin & Beauty by Super-Pharm to idea, która pojawiła się w ubiegłym roku. Sieć Super-Pharm kojarzona była dotąd z modelem łączącym drogerię, perfumerię i aptekę (a w niektórych lokalizacjach również optyka). Jednak jej rozwój w takiej koncepcji został zahamowany przez restrykcyjne prawo. 

– W sytuacji legislacyjnej, którą mamy – nie możemy otwierać kolejnych placówek z aptekami, a dodatkowo ustawa Apteka dla Aptekarza całkowicie zablokowała nam możliwość otwierania w jakimkolwiek sensownym modelu franczyzy Super-Pharm – podjęliśmy decyzję, że nieco zmieniamy nasze DNA, czyli  model 3w1 czy 4w1, którego apteka zawsze była integralną  częścią i spróbujemy otworzyć nowy koncept, bliższy konceptowi perfumeryjnemu. Koncept premium – mówi Monika Kolaszyńska.  

To co miało wyróżniać perfumerie Skin & Beauty to ich niespotykana architektura. 

– Zaprosiliśmy do współpracy świetnych architektów. I był to przełom również dla nas samych, wewnątrz firmy. Kiedy zobaczyliśmy pierwsze  projekty wielu z nas miało mnóstwo wątpliwości. Bo przecież retail to są proste półki, klient musi wszystko widzieć itd.  To był gorący okres, ale udało nam się przekonać siebie nawzajem do nowej koncepcji. Idziemy w tym kierunku. Moim zdaniem projekt jest fenomenalny. To unikatowy koncept na rynku europejskim. To jest lepsze niż wszystko co widziałam do tej pory – podkreśla Monika Kolaszyńska. 

Faktycznie sklep  jest zupełnie inny niż drogerie czy perfumerie, które znaliśmy do tej pory. Powiedzieć, że nie ma tu prostych regałów i alejek to za mało. Właściwie wszystko zaaranżowane jest na formie koła. Każda z sekcji zamyka się w okręgu.

Pudrowe kolory, brak jaskrawego oświetlenia, cenówek krzyczących o promocjach powoduje, że czujemy się tu jak w butiku albo w salonie spa. Okrągłe przestrzenie przypominają kabiny w gabinetach kosmetycznych i kapsuły z zabiegami. Zaokrąglone, nowoczesne formy mają także wyspy i POS-y ekspozycyjne. W całościowym odbiorze to eleganckie a zarazem nieco futurystyczne wnętrze. Bardzo dobrym posunięciem jest obrandowanie wnętrza sklepu. W wielu miejscach znajdziemy eleganckie logo Skin & Beauty. W którejkolwiek części perfumerii jesteśmy brand nam o sobie przypomina. A w dobie cyfrowego przekazu, klientów, dziennikarzy, influencerów robiących zdjęcia i filmy ma to niebagatelne znaczenie marketingowe.

Skin & Beauty by Super-Pharm z mocną marką Super-Pharm w nazwie łączy to, że trzon asortymentu stanowią produkty, w których dotąd sieć była najsilniejsza, czyli dermokosmetyki oraz produkty z kategorii pielęgnacji twarzy.  

Jest oferta dermo i konsultacje dermatologiczne. To był początek. Wokół tego budowaliśmy core biznesu. Budując nowy koncept, odwiedzając najlepsze sklepy kosmetyczne w Europie, adresując potrzeby klientów, wspólnie z naszymi partnerami handlowymi zdecydowaliśmy, że wchodzimy w rynek produktów luksusowych – mówi Monika Kolaszyńska. 

Skin & Beauty, tak jak i cały Super-Pharm, odchodzi od marek masowych, które oferują największe sieci drogeryjne i dyskonty – nie chce bić się o rynek w tej półce cenowej. 

W nowym formacie sklepów pojawia się za to np. rozbudowana oferta profesjonalnych produktów do pielęgnacji włosów i skóry głowy, w tym trychologicznych. To marki zaliczane do wyższej półki cenowej – od Kerastase do Kevina Murphy (ale w tym momencie akurat tych jeszcze nie dostaniemy). Ze strefy Hair Care będzie się przechodziło bezpośrednio do salonu fryzjerskiego.

W wydzielonej przestrzeni prezentowane są produkty naturalne i z nurtu spa. Nie są to jednak produkty luksusowe, tylko marek specjalizujących się w tym segmencie rynku, jak np. 4Szpaki, a na półkach produkty zgodne z eko-trendami: mydła i szampony w kostkach, sole do kąpieli - to co pachnie naturą i sprawia przyjemność.  

Swoją oddzielną przestrzeń mają kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Znajdziemy też pełną ofertę akcesoriów do masażu dla wielbicielek jogi twarzy. 

Zdecydowanie największą reprezentację mają marki dermokosmetyczne - zajmują najwięcej przestrzeni - oraz perfumeria. Makijaż nie wygląda na kategorię, która miałaby być tu wiodącą. 

Na pewno nie jest to, przynajmniej na razie, rozmach Sephory czy Douglasa. Raczej kompaktowa przestrzeń dla osób szukających dobrych pielęgnacyjnych marek. 

Pierwsza perfumeria Skin & Beauty działa już w Sadyba Best Mall. Kolejna zostanie także otwarta w Warszawie, w Elektrowni Powiśle. Następna lokalizacja jest przygotowana, a kolejnych Super-Pharm poszukuje. W ciągu trzech, czterech lat firma planuje otworzyć 25-30 takich sklepów. Na początku w dużych miastach, dla których - jak twierdzi - będzie to najbardziej atrakcyjny koncept.

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Handel
06.09.2026 09:16
60 proc. młodych woli kosmetyki z dyskontów. „Dupe culture” zmienia układ sił na rynku
”Dupe culture” nie jest jedynie przelotną modą z TikToka, co wyraźnie potwierdzają twarde dane analityczne (fot. Shutterstock)Shutterstock

Kupowanie tanich zamienników to już nie wstyd, lecz powód do dumy. „Dupe culture” zmienia polskie FMCG. Młodzi konsumenci chwalą się na TikToku kosmetykami z dyskontów. Jak sieci handlowe monetyzują ten trend, rzucając wyzwanie markom luksusowym?

Spis treści:

  • Psychologia portfela, czyli nowa definicja konsumenckiego sprytu
  • Koniec ery wstydu: „Dupe Mindset” w liczbach i badaniach rynkowych
  • Inżynieria produktu: Jak zaprojektować dyskontowy hit z TikToka?
  • Organiczny zasięg za zero złotych, czyli algorytm w służbie detalu
  • Fast Beauty nad Wisłą
  • Inspiracja, klon czy plagiat?
  • Kto traci najwięcej?

Psychologia portfela, czyli nowa definicja konsumenckiego sprytu

Jeszcze dekadę temu marki własne sieci handlowych kojarzyły się z produktami gorszej jakości, wybieranymi wyłącznie z powodu ograniczeń budżetowych. Często ukrywano je na dnie koszyka, obawiając się oceny innych klientów. Dziś, za sprawą pokolenia Z oraz Millenialsów, obserwujemy na polskim rynku całkowite odwrócenie tego paradygmatu. „Dupe” (skrót od angielskiego słowa duplicate) przestał być postrzegany jako tania, żenująca podróbka. W nowej, cyfrowej rzeczywistości znalezienie kosmetyku, który kosztuje ułamek ceny oryginału, a oferuje zbliżone właściwości, to dowód na konsumencki spryt i nowoczesny pragmatyzm.

Dla młodych nabywców ślepe przepłacanie za logotyp straciło na znaczeniu. W dobie inflacji i presji ekonomicznej, kultura zamienników idealnie wpisuje się w szeroki nurt smart shoppingu. Konsument w mediach społecznościowych chwali się swoim odkryciem, udowadniając, że potrafi zoptymalizować budżet bez rezygnacji z doskonałego wyglądu czy pożądanego zapachu. Powodem do dumy nie jest już samo posiadanie luksusowego przedmiotu, ale wiedza, jak ten luksus rynkowo „zhakować”.

Koniec ery wstydu: „Dupe Mindset” w liczbach i badaniach rynkowych

Zjawisko to nie jest jedynie przelotną modą z TikToka, co wyraźnie potwierdzają twarde dane analityczne. Jak wynika z raportu globalnej agencji badawczej YPulse zatytułowanego „Dupe Mindset”, mamy do czynienia ze zjawiskiem strukturalnym. Aż 67 proc. konsumentów z grupy docelowej (18–39 lat) deklaruje świadome i regularne kupowanie zamienników.

Najbardziej przełomowy wniosek z tego badania obala jednak dotychczasowy mit biedy: aż 60 proc. młodych dorosłych stwierdziło, że wybraliby tani odpowiednik, nawet gdyby w danym momencie było ich stać na oryginalny produkt z perfumerii. Dodatkowo niemal 70 proc. z nich uważa, że używanie wysokiej jakości zamienników daje im takie samo poczucie ekskluzywności. Luksus dla pokolenia Z zyskał więc nową definicję – oderwał się od tradycyjnych, stuletnich domów mody na rzecz natychmiastowego zaspokajania potrzeb w ramach racjonalnego budżetu.

Na rodzimym gruncie polskim zjawisko to podsyca tzw. Fast Beauty. Z raportu CSA „Nowe oblicze piękna” płynie wniosek, że presja wyglądu jest ogromna – 58 proc. przedstawicieli pokolenia Z czuje się przytłoczonych pędzącymi trendami. Jednocześnie 79 proc. odczuwa bolesną zależność między zawartością portfela a możliwością dbania o urodę. Dyskontowe „dupes” rozwiązują ten ból niemal idealnie, dając bilet wstępu do modnego świata za jedyne kilkanaście złotych.

Inżynieria produktu: Jak zaprojektować dyskontowy hit z TikToka?

Naiwnością byłoby sądzić, że uderzające podobieństwo kosmetyków z dyskontu do najdroższych marek selektywnych to dzieło przypadku. Giganci rynku detalicznego tacy jak Biedronka czy Lidl działają tu z precyzją chirurga. Cały proces projektowania opiera się na strategii inżynierii wstecznej i natychmiastowym mapowaniu globalnych virali.

Tworzenie idealnego zamiennika opiera się na trzech filarach.

  • Pierwszym jest błyskawiczne odtwarzanie profilu zapachowego (tzw. nut olfaktorycznych) lub konsystencji masy kosmetycznej. Wprawdzie tanie perfumy rzadko posiadają wielogodzinną trwałość zaawansowanych kompozycji, ale dla konsumenta kluczowy jest „efekt wow” podczas testowania w sklepie.
  • Drugim filarem jest psychologia opakowań i kodowanie wizualne. Projektanci dyskontowi celowo wykorzystują kształty, ciężar i kolory kojarzące się z oryginałem. Jeśli luksusowy pierwowzór używa grubego szkła i złotej typografii, zamiennik na pewno powieli tę paletę. Co ciekawe, inżynierowie opakowań potrafią sztucznie dociążyć dno taniego flakonu, aby ten „leżał w dłoni” jak produkt z kategorii premium.
  • Trzeci filar to drastyczne skrócenie czasu od projektu do wdrożenia (time-to-market). Łańcuchy dostaw marek własnych są obecnie tak wyśrubowane, że odpowiedź na internetowy hit pojawia się na paletach w sklepach w zaledwie kilka do kilkunastu tygodni.

Organiczny zasięg za zero złotych, czyli algorytm w służbie detalu

Cała ta machina nie miałaby tak spektakularnych wyników bez potęgi algorytmów. TikTok, Instagram Reels i YouTube Shorts stały się głównymi dźwigniami sprzedażowymi dla branży detalicznej. Materiały typu ślepe testy zapachów czy nakładanie zamiennika na połowę twarzy generują dziesiątki milionów wyświetleń.

Dla biznesu FMCG to sytuacja bez precedensu. Sieci takie jak Biedronka czy drogerie typu Rossmann otrzymują olbrzymi, wysoce stargetowany zasięg reklamowy bez wydawania choćby złotówki na tradycyjny marketing medialny. Użytkownicy sami wytwarzają popyt, sami budują napięcie i sami wywołują w sobie psychologiczny lęk przed przegapieniem okazji (FOMO – Fear Of Missing Out). Jeden wiralowy film potrafi wyczyścić zapasy konkretnego perfumu w tysiącach sklepów w całej Polsce w przeciągu kilkunastu godzin.

Fast Beauty nad Wisłą

Analizując rynek, łatwo zauważyć, że najwięksi gracze w Polsce doskonale podzielili między siebie segmenty. Biedronka wyspecjalizowała się w zapachowym luksusie. Na jej półkach (m.in. pod marką BeBeauty) regularnie pojawiają się perfumy nawiązujące do światowych bestsellerów takich marek jak Tom Ford (np. słynne Lost Cherry), Yves Saint Laurent czy Carolina Herrera. Sieć opiera swoją sprzedaż na ofertach rotacyjnych (in-out), co dodatkowo wymusza szybką decyzję zakupową u klienta pod presją braku ponownej dostawy.

Lidl z kolei obrał kurs na zaawansowaną pielęgnację. Jego linia Cien, ze szczególnym uwzględnieniem kremów z Q10, od lat jest obiektem porównań do absurdalnie drogich kremów La Mer czy kosmetyków La Prairie. Nawet jeśli chemiczny skład lidlowskiego kremu nie opiera się na opatentowanych algach oceanicznych, jego właściwości nawilżające i otoczka „luksusu za grosze” wystarczają do zbudowania kultowego statusu na TikToku.

Swoją potęgę w tym trendzie budują również drogerie. Rossmann, wykorzystując marki Isana oraz Rival Loves Me, błyskawicznie reaguje na światowe trendy z Sephory. Gdy w sieci wybuchł szał na bazy rozświetlające od Charlotte Tilbury, płynne róże Seleny Gomez (Rare Beauty) czy krwawe peelingi kwasowe (The Ordinary), niemiecka drogeria natychmiast dostarczyła swoim nastoletnim klientkom budżetowe odpowiedniki w łudząco podobnych opakowaniach.

Inspiracja, klon czy plagiat?

Fenomen zamienników rodzi oczywiste pytanie z zakresu prawa własności intelektualnej: dlaczego koncerny luksusowe nie wytaczają dyskontom masowych procesów? Odpowiedź leży w lukach i konstrukcji samego prawa. Zastrzeżenie patentowe konkretnej kompozycji zapachowej jest na całym świecie niesamowicie trudne i często nieskuteczne.

Można chronić znak towarowy, precyzyjne logo i unikalny design butelki, ale producenci zamienników potrafią lawirować po tej granicy perfekcyjnie. Nazwa odpowiednika jest inna, a czcionka tylko delikatnie nawiązuje do oryginału, nie wprowadzając w bezpośredni błąd co do pochodzenia towaru. W świetle prawa nie mówimy więc o nielegalnej podróbce, lecz o produkcie inspirowanym. Kluczowym argumentem obronnym dyskontów jest to, że klient w Lidlu doskonale wie, iż kupuje krem marki Cien. Nie ma tu mowy o oszustwie – konsument dokonuje wyboru w pełni świadomie.

Kto traci najwięcej?

Czy „dupe culture” dusi zyski koncernów takich jak LVMH czy Estée Lauder? Paradoksalnie nie. Grupa docelowa polująca na flakon perfum za 25 zł rzadko posiada budżet na wydanie 1500 zł w luksusowym butiku. Co więcej, istnienie tanich naśladowców utrwala w kulturze masowej status oryginału, ugruntowując go na pozycji ostatecznego wyznacznika prestiżu i marzenia zakupowego, które w przyszłości może zostać zrealizowane.

Największym przegranym całej rewolucji są marki z tzw. średniej półki, określane w biznesie jako segment masstige. Oferują one poprawne kosmetyki w cenach od 100 do 300 zł. Kiedy konsument ma do wyboru przeciętny produkt ze średniej półki w drogerii lub precyzyjnie zaprojektowany i sprawdzony przez tiktokerów dyskontowy zamiennik najdroższych marek za jedyne 20 zł, decyzja staje się prosta. Polacy omijają średnią półkę, maksymalizując w ten sposób użyteczność wydanego pieniądza.

Kultura „dupe” przestała być fanaberią nastolatków, a stała się solidnym, długofalowym wektorem rozwoju dla branży detalicznej. Będzie ona postępować i ewoluować. Marki własne, zyskując ogromny kapitał zaufania, w najbliższych latach zaczną przechodzić od etapu naśladownictwa do innowacji, oferując zaawansowane składy aktywne w dyskontowych cenach. Bariera pomiędzy produktem masowym a luksusowym na naszych oczach bezpowrotnie się zaciera. Wygranym tego procesu jest niewątpliwie poinformowany, sprytny konsument, dla którego dowodem wyczucia stylu jest dziś nie metka od słynnego projektanta, ale imponująco niski rachunek przy kasie.

Michał Czubak
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Perfumerie
04.09.2026 12:07
P-Beauty to odpowiedź na światowy luksus, nowa era retailu i starcie trendów na Douglas Summer Cruise
25-lecie sieci Douglas w PolsceDouglas

Polskie marki luksusowe bez kompleksów stają na półkach perfumerii Douglas choć za plecami lśnią rynkowe potęgi takie jak Estēe Lauder, Lancome, Sisley, Mugler czy Pradą, a największym wyzawaniem jest rosnąca konkurencja ze strony tańszych produtów K-Beauty. Firmy z kategorii P-Beauty pokazują jednak imponujące tempo skalowania biznesu oraz nowatorskie podejście do konsumentów i strategii omnichannel.

P-Beauty (Polish Beauty) przestało być jedynie lokalną alternatywą — dziś to dojrzały, bezkompromisowy segment premium. To właśnie przy polskich markach uczestnicy jubileuszowego Douglas Summer Cruise z okazji 25-lecia obecności sieci w Polsce zatrzymywali się najdłużej.

Polska odpowiedź na światowy luksus

Marka Hdrey to przykład przemyślanej strategii omnichannel. Budując równolegle własne salony monobrandowe, ze wszystkich sieci perfumeryjnych na rynku zdecydowała się na wyłączność w Douglas.

image
Stoisko HDrey na Douglas Cruise
materiały prasowe Douglas

Naprzeciw niej, bez świateł kamer i celebrytów, stanęła młoda polska firma SKN Hour. To rynkowy ewenement, który trafił na półki Douglas zaledwie pół roku po swoim oficjalnym debiucie. Przykład ten pokazuje nowy trend – skrócony do minimum cykl od powstania konceptu do wejścia w kanał prestiżowy. W rozmowie założycielka, Weronika, podkreśliła, że wejście do sprzedaży masowej (zwłaszcza stacjonarnej) nie jest łatwe nawet dla większych i znanych marek.

image
SKN Hour to polska marka luksusowa dostępna w sieci Douglas
materiały prasowe Douglas

Veoli Botanica istnieje na rynku od kilku lat i obecnie również działa w kanale omnichannel. Jest jednym z reprezentantów polskiej strefy luksusu — wyznacza trendy w kategorii zaawansowanych receptur i świadomej pielęgnacji, podpiera się badaniami, inwestuje w składniki i nie rezygnuje ze szklanych opakowań.

Nowy retail: Customer Experience zamiast samej półki

Jubileusz 25-lecia obecności sieci Douglas w Polsce wyraźnie pokazał ewolucję handlu stacjonarnego. Sama obecność produktu na półce to za mało — nowoczesna sprzedaż opiera się na relacji, technologii i doświadczeniu. Wyznacznikiem nowej ery w perfumeriach Douglas stają się zaawansowana diagnostyka sprzętowa, analizy skóry oparte na AI oraz eksperckie doradztwo. Sklep przekształca się w przestrzeń usług: miejsce, gdzie kosmetyk można dogłębnie poznać, dobrać podczas badania, umówić się na masaż czy skorzystać z profesjonalnego stoiska fryzjerskiego, które na evencie robiło ogromne wrażenie.

Azjatyckie starcie i niszowe zwieńczenie Wydarzenie stało się również areną konfrontacji dwóch azjatyckich filozofii: dynamicznego K-Beauty (z nowymi markami makijażowymi i pielęgnacyjnymi) oraz stanowiącej dla niego innowacyjną przeciwwagę Japan Beauty z neurokosmetyką na czele, skupioną na redukcji stresu skóry i biologicznej harmonii.

Równie intrygująco zaprezentowała się strefa zapachów niszowych. Obok legendarnych domów mody – jak Atkinsons czy Tom Ford – oraz bogatych flakonów inspirowanych estetyką arabską, wyrazisty akcent postawiła rodzima, polska marka perfum, udowadniając, że P-Beauty zdobywa najwyższe półki w każdej możliwej kategorii.

Jubileuszowy "rejs" z okazji 25-lecia obecności sieci Douglas w Polsce stał się doskonałą soczewką pokazującą głęboką transformację rynku kosmetycznego. Najważniejszym wnioskiem i wyraźnie zarysowanym trendem tego wydarzenia nie jest już tylko dominacja zachodnich koncernów, lecz potężna ekspansja rodzimego segmentu P-Beauty.

Widać dojrzewanie i profesjonalizację: rodzime firmy zaczęły robić to, co od dawna wdrażała Dr Irena Eris w segmencie luksusowym — przestały konkurować wyłącznie ceną czy naturalnym składem. Dziś rywalizują z globalnymi gigantami innowacją, estetyką i modelem dystrybucji. Marki takie jak Hdrey wyznaczają trend budowania hybrydowego modelu sprzedaży: rozwijając własne monobrandowe salony, jednocześnie świadomie wybierają wiodącego partnera perfumeryjnego.

Trendy beauty retail w Douglas Polska

Trend Customer Experience (od półki do doświadczenia): Ostateczny odwrót od tradycyjnej sprzedaży półkowej na rzecz retailu opartego na doświadczeniu (CX).

Trend Beauty-Tech: Miejsce na półce przestaje wystarczać. Nowym standardem staje się obecność wykwalifikowanego doradcy, zaawansowana diagnostyka sprzętowa w sklepach stacjonarnych oraz analizy skóry oparte na sztucznej inteligencji.

Trend rozwijającej się przestrzeni usług i doradztwa: Konsument nie przychodzi już tylko po produkt. Zgodnie z nowym trendem szuka regeneracji, wiedzy i opieki – od możliwości przetestowania formuł, przez masaże, po pełnowymiarowe strefy fryzjerskie.

Trend azjatycki i neurokosmetyka (biologiczna harmonia): O ile K-Beauty wciąż utrzymuje silną pozycję w obszarze dynamicznych nowości makijażowych i pielęgnacyjnych, o tyle nową siłą staje się Japan Beauty oraz neurokosmetyka, stawiająca na redukcję stresu biologicznego skóry, wyciszenie i wspieranie naturalnych procesów naprawczych.

Trend niszowego perfumiarstwa: Wyraźny odwrót od masowości na rzecz autentyczności i mocnych koncepcji wizualnych. Obok ikonicznych domów mody (Atkinsons, Tom Ford) rośnie popularność flakonów inspirowanych estetyką arabską oraz polskiego perfumiarstwa niszowego, co potwierdza, że trend P-Beauty objął już pełne spektrum branży.

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
13. wrzesień 2026 18:48