StoryEditor
Drogerie
19.01.2024 21:55

Monika Kolaszyńska, Super-Pharm: Nie chcemy być zwykłym detalistą, handel produktami to dziś za mało

Monika Kolaszyńska, prezes Super-Pharm Poland / fot. Łukasz Rawa
Otwieranie sklepów bez aptek i wyjście z e-commerce za granicę to dwa najważniejsze kierunki, które mają doprowadzić Super-Pharm do dwukrotnego wzrostu obrotów w ciągu 5 lat. Oba zostały już zapoczątkowane – działa pierwszy sklep w nowym modelu i e-platforma we Włoszech. Super-Pharm nie chce być tylko zwykłym detalistą. Wchodzenie w segment usług, otwarcie własnego centrum medycznego, sięganie po modele sztucznej inteligencji – mają doprowadzić firmę do momentu, w którym będzie postrzegana jako ekspert w dziedzinie holistycznego piękna. O tym, a także o strategii omnichannel i perspektywach dla rynku kosmetycznego rozmawiam z Moniką Kolaszyńską, prezes Super-Pharm Poland.

Odkąd objęła Pani stanowisko prezesa w Super-Pharm firma jakby na nowo wystartowała. Dzieje się tak wiele i w tak szybkim tempie... Jak udało się Pani przekonać właścicieli, zarząd firmy do tylu różnych inicjatyw?

Super-Pharm zawsze był gotowy na działania, to jest firma z takim mentalnym kapitałem: „zróbmy wszystko, co można zrobić żeby być widocznym na rynku”. Ale faktycznie po 2-3 miesiącach od objęcia stanowiska pomyślałam, że trzeba zrobić coś spektakularnego. Nie usiadłam nad kartką papieru. To był Excel. Chciałam podwoić nasze wyniki finansowe, osiągnąć dwukrotny wzrost obrotów w perspektywie 5 lat. I w żaden sposób nie spinało mi się, jak możemy to zrobić w dotychczasowym modelu.

To był moment przełomowy, początek myślenia i dyskusji o tym, co możemy zrobić inaczej, w jakich kierunkach możemy się rozwijać, żeby osiągnąć ten cel. Na razie idzie nam dobrze, dopiero pierwszy rok zmian za nami, ale jesteśmy w tym miejscu, w którym chcieliśmy być. Dwa najważniejsze kierunki to decyzja o otwieraniu sklepów bez aptek oraz wyjście z naszym e-commerce za granicę.

 

Tych działań jest mnóstwo. Nowy format sklepów w modelu premium i wejście w usługi fryzjerskie, otwarcie centrum medycznego Body & Mind, nowe wersje aplikacji, wprowadzenie robotów do aptek, wdrożenie nowego systemu prognozowania popytu i zarządzania zapasami, rozbudowa magazynu, program Super-Pharm Partner. To nie wszystko, ale wystarczy do zadania pytania: dokąd zmierza Super-Pharm? Jaki ma Pani cel poza finansowym?

 

Rok temu zaczęliśmy zastanawiać się kim jesteśmy jako Super-Pharm i czy nasza misja jest tą, w którą naprawdę wierzymy. W rezultacie przeformułowaliśmy ją zupełnie. Stwierdziliśmy, że czujemy się jako firma kimś innym niż do tej pory byliśmy, chcemy inaczej zaistnieć na rynku i być inaczej postrzegani przez klientów.

Przyjęta przez nas definicja naszej misji brzmi: To be the best choice, expert-led H&B solution centre, which exceeds people’s expectations. Trudno to wyrazić po polsku. Kluczowe jest dla nas solution center. Chcieliśmy przestać być tylko zwykłym detalistą, chcieliśmy dostarczać usługi, które pokażą, że naprawdę jesteśmy ekspertem w obszarach, w których działamy. Chcemy nie tylko zaspokajać potrzeby klientów, a wręcz przekraczać ich oczekiwania, ale nie tylko w zakresie zwykłego handlu.

.

Stąd te wszystkie dodatkowe inicjatywy, jak otwarcie centrum medycznego. Jak store in store Cannabotech w Galerii Westfield Mokotów, gdzie wykorzystujemy nie tylko olbrzymią wiedzę, ale również modele sztucznej inteligencji. Poprzez dokładny skaner twarzy dostajemy informację w jakiej kondycji jest dana osoba, a my na tej podstawie możemy stworzyć indywidualny program – dobrać kosmetyki oraz suplementy diety, które wspomagają ogólnie rozumiane dobre samopoczucie, jak również poprawiają wygląd skóry i włosów. Wszystkie trendy widoczne na rynku łączą się tu idealnie – mamy tutaj ekspertyzę, wykorzystanie elementów sztucznej inteligencji, a także adresujemy holistyczne podejście w zakresie ciała i ducha.

Czytaj więcej: Super-Pharm i Cannabotech wykorzystują AI do diagnozowania organizmu i stanu skóry

Do tego dążymy od strony trochę idealistycznej, wizjonerskiej, ale to właśnie tym są te cyfry o których mówię, na koniec dnia, na koniec roku; pomogą nam dostarczyć nasze targety finansowo-biznesowe.

 

Powiedzmy więcej o nowej koncepcji sklepów. W tzw. przestrzeni medialnej informacja o ich otwarciu wzbudziła dyskusję, a nawet kontrowersje. Farmaceuci na przykład komentowali to tak, że Super-Pharm to mydło i powidło, i teraz w aptekach będzie się obcinało włosy.

 

Tak, czytałam różne komentarze. Być może nie dość jasno do przestrzeni publicznej dotarła ta informacja, że to jest zupełnie nowy model biznesowy, inne sklepy niż dotychczas i bez aptek. W sytuacji legislacyjnej, którą mamy – nie możemy otwierać kolejnych placówek z aptekami, a dodatkowo ustawa Apteka dla Aptekarza całkowicie zablokowała nam możliwość otwierania w jakimkolwiek sensownym modelu franczyzy Super-Pharm – podjęliśmy decyzję, że nieco zmieniamy nasze DNA, czyli model 3w1 czy 4w1, którego apteka zawsze była integralną częścią i spróbujemy otworzyć nowy koncept, bliższy konceptowi perfumeryjnemu. Koncept premium.

Zmieniamy asortyment. Bardzo zmieniamy, początkowo myśleliśmy, że zmienimy trochę. W asortymencie tych sklepów będzie mniej produktów masowych, którymi nie jesteśmy w stanie konkurować z innymi sieciami drogeryjnymi mającymi znacznie więcej placówek niż my oraz z dyskontami, które bardzo mocno walczą w tej kategorii.

Generalne założenie było takie, że pracujemy w obszarze naszej eksperckości, którego jesteśmy liderem, czyli dermokosmetyków oraz produktów z kategorii pielęgnacji twarzy. Jest oferta dermo i konsultacje dermatologiczne. To był początek. Wokół tego budowaliśmy core biznesu. Budując nowy koncept, odwiedzając najlepsze sklepy kosmetyczne w Europie, adresując potrzeby klientów, wspólnie z naszymi partnerami handlowymi zdecydowaliśmy, że wchodzimy w rynek produktów luksusowych.

W sklepach będzie również szeroko rozbudowa kategoria pielęgnacji włosów profesjonalna i trychologiczna, do tego również usługi fryzjerskie, ponieważ również tutaj chcemy zaprezentować się jako ekspert kategorii.

Sklepy nazwaliśmy Skin & Beauty by Super-Pharm. Powstał nowy branding. Zostawiliśmy w nazwie Super-Pharm, bo jest to mocna marka, rozpoznawalna przez klientów, budująca zaufanie oraz ekspertyzę. 

Zaprosiliśmy do współpracy świetnych architektów. I był to przełom również dla nas samych, wewnątrz firmy. Kiedy zobaczyliśmy pierwsze projekty wielu z nas miało mnóstwo wątpliwości. Bo przecież retail to są proste półki, klient musi wszystko widzieć itd. To był gorący okres, ale udało nam się przekonać siebie nawzajem do nowej koncepcji. Idziemy w tym kierunku. Moim zdaniem projekt jest fenomenalny. To unikatowy koncept na rynku europejskim. To jest lepsze niż wszystko co widziałam do tej pory.

Otwieramy dwa sklepy w Warszawie, w Sadyba Best Mall i w Elektrowni Powiśle. Mamy już wybraną kolejną lokalizację, a następnych szukamy.

 

Czemu otwarcia sklepów tak się przesunęły w czasie? Miało to nastąpić w październiku ubiegłego roku.

 

Nasz koncept się rozwijał, nowi dostawcy zauważali jego siłę w trakcie pracy nad nim, do nowych konceptów często są potrzebne zgody na poziomie centrali w Europie, jakież było moje zaskoczenie, gdy w czerwcu 2023 podczas wizyt w USA, dowiedziałam się, że tamtejsi dostawcy już widzieli nasze projekty! Nowi dostawcy, nowe brandy, zmiana miksu brandowo-produktowego wymusiła na nas i architektach zmianę projektu. No i nadal prace trwają.

Otworzyliśmy pierwszy sklep tydzień temu po cichutku, bo to nie jest finalna wersja, oficjalnie będę zapraszać na koniec lutego tych którzy chcą zobaczyć finalny projekt, ale jak ktoś już jest niecierpliwy to gwarantuję, że już dzisiaj wchodząc do Skin & Beauty by SP w Sadybie, wypowie ogromne WOW.

 

Pod koniec ubiegłego roku ruszyła domena superpharm.at, czyli e-sklep we Włoszech. Dlaczego wybraliście Włochy? Jakie są pierwsze doświadczenia z tego rynku?

 

Analizowaliśmy bardzo dokładnie cały rynek europejski; finalnie do pierwszej tury wybraliśmy 4-5 rynków i nadaliśmy im priorytety. Braliśmy pod uwagę wielkość rynku kosmetycznego, jego rozwój, penetrację e-commu, szacowany wzrost w ciągu najbliższych kilku lat, pozycję cenową na naszych najważniejszych kategoriach, skłonność klientów do zaufania zagranicznej marce i oczekiwany czas dostawy. Dużo i kompleksowo. Stąd nasza lista priorytetów i największych możliwości.

Jakie mamy doświadczenia? Uczymy się. Aby rozumieć klienta włoskiego, pracujemy z włoską agencją marketingową; po tych kilku tygodniach obserwujemy już sympatię do brandów, które w Polsce nie są aż tak kluczowe. Nasze top drivery pozostają podobne, ale sprzedajemy również polskie brandy, co jest bardzo ciekawe również dla nas. Marki takie jak Ziaja, Yope, Resibo cieszą się zainteresowaniem.

 

Czy zaproponowaliście Państwo taki sam asortyment jak w e-sklepie w Polsce?

 

Daliśmy wszystkim naszym dostawcom możliwość współpracy na rynku włoskim, część apteczna wymaga od nas dodatkowych konsultacji prawniczych.

 

W jakim kierunku teraz patrzycie?

 

Kierunki są bardzo różne i tak jak wspomniałam, wynikają z dokładnej analizy. Będziemy za 2-3 miesiące przyglądać się naszym wstępnym wyborom raz jeszcze i decydować, który kraj ze wspomnianych 4-5 będzie kolejny.

Czytaj więcej: Super-Pharm oficjalne potwierdza – sklepy online będą pojawiać się na kolejnych zagranicznych rynkach

 

Jakie nadzieje pokłada Pani w programie Super-Pharm Partner i dlaczego zdecydowaliście się na model marketplace? Czy to jest droga do szybkiego i tańszego rozwoju e-commerce?

 

Pomysł na marketplace pojawił się już dawno, 3-4 lata temu zaistniał w strategii, ale ciągle nie był to moment, w którym byliśmy na to gotowi. Dzisiaj technologicznie jesteśmy bardziej zaawansowani, dokończone są integracje systemów i wiosną ruszymy w e-sklepie z produktami od naszych partnerów handlowych.

Czytaj więcej: Super-Pharm uruchamia marketplace. Jak rozpocząć współpracę w ramach Super-Pharm Partner?

Mam marzenie, żeby dostarczać klientom praktycznie wszystko czego zapragną z kategorii health & beauty. Fizycznie sami nie jesteśmy w stanie tego zrobić, bo niektóre produkty sprzedają się w mniejszych ilościach, mamy ograniczenia magazynowe, więc jedynym sposobem jest zaproszenie partnerów handlowych do współpracy na zasadzie marketplace’u. Asortyment znacznie się zwiększy, również traffic na stronie będzie większy. Myślę, że korzyść będzie obopólna dla partnerów handlowych i dla nas.

 

Ile waży e-commerce w całości sprzedaży Super-Pharm?

 

Waży około 20 proc. Był moment, kiedy to było więcej, ale zawsze powtarzam, że bardzo się cieszę z tego, że offline też szybko rośnie. Dynamika jest bardzo duża, mówimy o wzroście rok do roku ponad 50 proc., a baza już jest mocna. Rośniemy 2 do 3 razy szybciej niż rynek.

 

W jakich obszarach kanały online i offline już się uzupełniają? Jakie udało się przenieść dobre praktyki pomiędzy nimi, a nad czym jeszcze Państwo pracujecie?

 

Zdecydowanie działa to, że pracujemy w jednym zespole. Dział handlowy kupuje większość produktów dla obu kanałów. Ale mamy też oddzielny zespół e-commerce, który pracuje nad swoimi unikatowymi produktami. Widzę tu bardzo fajną synergię, zespoły wzajemnie wymieniają się doświadczeniami, podrzucają sobie pomysły.

Moje ulubione spotkanie w miesiącu to spotkanie dotyczące nowości. Zaczęło się od małego spotkania działu commercial, a potem dołączyły do nas działy marketingu, logistyki i e-commerce, i każdy proponuje coś ciekawego z nowego asortymentu, rozmawiamy, gdzie i jakie produkty wprowadzać najpierw, jak nimi rotować. To jest największy poziom synergii, ale też takiej współpracy, która naprawdę funkcjonuje i sprawia wszystkim dużo frajdy w dotykaniu, wąchaniu, testowaniu produktów, wymienianiu się doświadczeniami.

To co jest ciągle trudne, to jak odwzorować w online poziom eksperckości i serwisu, który oferujemy w sklepach stacjonarnych. Trudno jest zastąpić kontakt z żywym człowiekiem, ale wprowadzamy dermokonsultacje online, skanowanie twarzy z wykorzystaniem AI i dobór produktów pod problemy skórne. Zbieramy doświadczenia, uczymy się, wiemy, co klienci lubią w sklepach i próbujemy to odwzorować w e-commerce.

 

Dane agencji badawczych pokazują, że konsumenci bardzo swobodnie przechodzą między kanałami sprzedaży. I nie jest tylko tak, że oglądają kosmetyki w sklepach a kupują w internecie, wręcz lekko wzrasta liczba osób, które przeszukują internet, ale idą na zakupy do drogerii stacjonarnej.

 

Wielokrotnie mówiłam o tym, że e-commerce nie zdominował rynku, pomimo takich projekcji z roku 2020 i że to cieszy. Klienci potrzebują fizycznego kontaktu z produktem, chcą go dotknąć, powąchać, wypróbować. 

Wielu klientów przepływa pomiędzy kanałami sprzedaży. Mierzymy jaki to jest procent w naszej sieci. Półtora roku temu takich klientów było 7 proc., obecnie jest już 15-16 proc. Ten współczynnik wzrasta.

W Stanach Zjednoczonych półtora roku temu wynosił ponad 20 proc. Na rynkach bardziej rozwiniętych na pewno odsetek klientów omnichannelowych jest większy i my też do tego dążymy.

 

Co jest Pani zdaniem kluczem dobrej strategii omnichannelowej? Co jest w niej najtrudniejsze?

 

Myślę, że największą blokadą jest blokada mentalna. Jeśli ktoś wyrósł w rynku tradycyjnym i nagle wyrasta mu druga „konkurencyjna” noga, zazwyczaj niżej marżowana, to konfliktów wewnątrz firmy jest mnóstwo. Sklepy mówią: kanibalizujecie nam sprzedaż. Kupcy mówią: sprzedajecie za tanio. Konflikt u nas wewnątrz firmy był bardzo silny i sama w nim uczestniczyłam. Droga od tego momentu, kiedy to jest wewnętrzna konkurencja do zrozumienia, że to jest potrzeba klienta i to klient wybiera, jest bardzo długa.

My już od dłuższego czasu pracujemy w harmonii i synergii – mogę to powiedzieć z czystym sumieniem; zespoły pracują razem, sklepy nie skarżą się tylko informują, jak dużo paczek spakowały, cieszą się że klienci przychodzą i dobierają produkty do tych, które kupili online. Największe wyzwanie to więc pokonanie wewnętrznych konfliktów i zrozumienie, że służymy jednemu klientowi.

Analitycznie, klient omnichannelowy wraca do nas częściej. Jego koszyk jest inny – niższy niż typowy online’owy ale wyższy niż offlineowy. To najcenniejszy dla nas, bardzo lojalny, klient.

 

Jesteśmy ciągle na początku nowego roku i zadajemy sobie pytanie, jaki on będzie dla biznesu, gdy uwzględnimy zewnętrzne czynniki gospodarcze i polityczne oraz czynniki specyficzne dla branży. Czego Pani się spodziewa?

 

Przygotowuję się na pozytywne scenariusze, ale trudne. Boimy się tego roku. 2023 rok też był trudny i największym problemem dla nas wszystkich w retailu był poziom wzrostu kosztów. Powoduje on, że ciągle zastanawiamy się, gdzie robić cięcia, żeby zasypać niezależne od nas dziury – czynniki inflacyjne, wzrost kosztów energii, wzrost pensji minimalnej dwa razy w ciągu roku i kolejny w styczniu br. To jest naprawdę trudne.

Natomiast cieszę się z tego, że naprawdę nie możemy mówić o kryzysie na rynku beauty. Sprzedaż cały czas rośnie nie tylko w wartości, ale też ilościowo. Zakładam 4-5 proc. wzrostu rynku w 2024 r. w zależności od wysokości inflacji, a spodziewam się niższej niż zapowiadane 6 proc. Jeśli więc chodzi o rozwój sprzedaży, myślę, że tendencje będą pozytywne, natomiast poziom kosztów przeraża.

Gdy mówimy o globalnych trendach to na pewno widać, że klienci potrzebują spersonalizowanej oferty, że dużo dzieje się w obszarze AI, a piękno to dzisiaj już nie tylko dbanie o fizyczną część naszego ciała, ale dbanie o holistyczne, bardzo dobre samopoczucie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
11.04.2024 11:34
Hebe rejestruje znak towarowy kolejnej marki własnej. Tym razem to Hebe Kids
Hebe oferuje pod markami własnymi blisko 400 produktów. Dojdą do nich produkty dla dzieci. Może to być bardzo szeroka gama, od kosmetyków, przez akcesoria po żywnośćwiadomoscikosmetyczne.pl
Sieć Hebe zarejestrowała znak towarowy kolejnej marki własnej. Produkty dla dzieci Hebe Kids będą kolejną linią produktową, nad którą Hebe będzie mieć pełną kontrolę asortymentową i cenową. Według naszych wyliczeń, Hebe pod markami własnymi oferuje już blisko 400 produktów z różnych kategorii.

Sieci drogeryjne bardzo intensywnie inwestują w marki własne. Zlecając produkcję zewnętrznym podmiotom same mają całkowitą kontrolę nad rozwojem asortymentu w danej marce, promocją, ceną. To daje im przewagę nad markami producentów i pozwala bardzo skutecznie konkurować z brandami przede wszystkim ceną.

Marki własne drogerii zajmują coraz więcej miejsca na półkach odbierając tę przestrzeń markom producentów. Wywołują też mocną presję na ceny – rynkowi gracze muszą reagować na ruchy sieci drogeryjnych w zakresie cen ich marek własnych. Zarazem jednak marki własne napędzają produkcję w polskich firmach. Wiele marek sieci drogeryjnych powstaje w polskich laboratoriach i fabrykach, co pozwala firmom wykorzystać w pełni ich potencjał produkcyjny.

image
Marki własne dają sieciom drogeryjnym możliwość agresywnego konkurowania na rynku ceną
wiadomoscikosmetyczne.pl

Udział marek własnych w rynku rośnie, na co wpływa sytuacja gospodarcza – wzrost cen produktów i skłonność konsumentów do ograniczania wydatków. Nie bez znaczenia jest też bardzo dobra jakość marek własnych. Przez lata private labels przeszły długą drogę, od produktów po prostu najtańszych po produkty, które stały się wizytówką danej sieci drogeryjnej. Według praktyków, to nie koniec rozwoju tego segmentu rynku w Polsce, bo marki własne mają u nas mniejszy udział niż w innych krajach europejskich.

Czytaj więcej: Rafayel Asatryan, Serpol-Cosmetics: marki własne mogą zdobyć nawet 90 proc. udziału w kategorii [FBK 2023]

Według danych Nielsena, w koszyku sanitarno-higienicznym (papier toaletowy, produkty menstruacyjne itd.) marki własne zajmują aż 54 proc. z tempem wzrostu 28 proc. (vs. 13 proc. dla reszty), a w kosmetycznym 8 proc. z tempem wzrostu 22 proc (vs. 15 proc.).

Czytaj więcej: NielsenIQ: Marki własne coraz mocniejsze w kategoriach kosmetycznych i chemicznych

Sieć drogerii Hebe inwestuje w marki własne od 2019 r. Wówczas pojawiła się pierwsza linia produktowa Hebe Cosmetics obejmująca produkty do mycia i pielęgnacji ciała – żele pod prysznic i mydła w płynie. Dziś Hebe Cosmetics to także produkty do pielęgnacji twarzy, włosów, dłoni i stóp – blisko 70 produktów.

image
Asortyment Hebe Professional rozwinął się od pędzli do makijażu do ponad 260 produktów
wiadomoscikosmetyczne.pl

Ponadto Hebe ma pod swoją pieczą naturalne produkty pielęgnacyjne Hebe Naturals, akcesoria kosmetyczne i kosmetyki do makijażu Hebe Professional i produkty dla mężczyzn Hebe for Men.

Czytaj więcej: Hebe marki własne – drogeryjna sieć powiększa ofertę swoich brandów.

 

image
wiadomoscikosmetyczne.pl

Kosmetyki do makijażu, które sieć wprowadziła pod koniec 2023 r. stały się hitem sprzedażowym, co podkreślają pracownice drogerii, z którymi rozmawiałyśmy. – Ta linia przyjęła się znakomicie, kosmetyki produkowane przez znane polskie firmy są bardzo dobrej jakości – mówią nam dziewczyny w drogeriach Hebe, z którymi rozmawiałyśmy.  

Czytaj więcej: Kto produkuje kosmetyki do makijażu dla Hebe?

Najnowszą linią w markach własnych Hebe będzie Hebe Kids. 23 marca 2024 r. spółka Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja, zarządzająca siecią Hebe, zgłosiła znak towarowy w Urzędzie Patentowym. Klasyfikacja obejmująca zgłoszenie daje firmie możliwość oznaczenia logo Hebe Kids szeregu produktów. To kosmetyki i preparaty kosmetyczne, preparaty i artykuły higieniczne, akcesoria do karmienia i smoczki, maty do przewijania, biżuteria, ozdoby do włosów, zabawki i akcesoria do zabawy, żywność i napoje dla dzieci. I wiele innych produktów, praktycznie cały przekrój asortymentowy pozwalający nawet na stworzenie całego działu. 

Według naszych wyliczeń, Hebe pod markami własnymi oferuje już w sumie blisko 400 produktów z rożnych kategorii.

Czytaj także: CPS GfK: Polacy kochają marki własne, a rynek czekają dalsze wzrosty

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
09.04.2024 14:39
Tak będą teraz wyglądały drogerie dm w Polsce. Znana sieć zmienia aranżację swoich sklepów
Dm drogerie markt nowe wnętrze. W wejściu klientów wita otwarta przestrzeń, w której uwagę przyciąga artystyczne oświetlenie ledowe umieszczone nad Wyspą Inspiracji Urodafot. Mike Abmaier
Drogerie dm całkowicie zmieniają wygląd wnętrza. Po debiucie nowego projektu w Niemczech, również w Polsce, w Dobrzykowicach, rusza pierwsza drogeria dm w nowej aranżacji. Od teraz tak będzie wyglądała każda nowo otwierana drogeria dm.

W lutym br. drogerie dm zaprezentowały swoją pierwszą drogerię w nowej aranżacji. Została ona otwarta w Durlach Center w Karlsruhe w Niemczech, gdzie mieści się siedziba firmy. Zaledwie dwa miesiące później swój debiut będzie miała drogeria w nowej wizualizacji w Polsce. Jak dowiedziały się wiadomoscikosmetyczne.pl, zostanie otwarta już 11 kwietnia br. w podwrocławskich Dobrzykowicach, przy ul. Wrzosowe Łąki 1. Będzie to 27 sklep dm w Polsce, ale inny niż te, które znamy do tej pory.  

– Otwarcie dm w Dobrzykowicach zbiegło się w czasie z wdrożeniem nowej aranżacji wnętrz do sklepów dm i jest to dla nas szczególne wydarzenie. Pierwsze takie placówki pojawiły się już w Niemczech, jednak w Polsce to ich premierowa odsłona. Nowe wnętrze od progu zaprasza klientów do odbycia inspirującej podróży po fascynującym świecie kosmetyków – mówi Markus Trojansky, dyrektor obszaru ekspansji w Niemczech i dyrektor zarządzający dm-drogerie markt w Polsce.

 – Wprowadzane przez nas zmiany nie są rewolucją, a naturalnym procesem ewolucji, doskonalenia tego, za co najbardziej lubią nas klienci. Dlatego teraz jeszcze mocniej skupiamy się na emocjonalnej prezentacji oferty i stworzeniu przyjemnej atmosfery, która zachęca do zakupów i wzmacnia relacje z marką – zaznacza Trojansky.

Pierwsza drogeria dm w nowej aranżacji zostanie otwarta już 11 kwietnia 2024 r. w Dobrzykowicach pod Wrocławiem. Ma 486 mkw. sali sprzedaży. Klienci w dniu otwarcia otrzymają dodatkowy 15 proc. rabat powitalny oraz kremowy żel pod prysznic marki własnej Balea

 

Sklep w Dobrzykowicach jest pierwszym w Polsce przygotowanym z nowym wystrojem wnętrz, każdy następny będzie projektowany zgodnie z nowymi standardami. Nową koncepcję chcemy wdrożyć we wszystkich 2100 sklepach w Niemczech do końca 2029 roku, co daje nam 300 przearanżowanych sklepów rocznie

– zapowiada Markus Trojansky.

W nowych wnętrzach drogerii dm zrobiło się przyjemnie pastelowo, a zmiany w kolorystyce, oświetleniu, nowe strefy tematyczne i ekspozycje, mają podkreślać beauty charakter marki oraz ułatwiać klientom poruszanie się po przestrzeni i wybór produktów.

image
Dm drogerie markt nowe wnętrze, domowa apteczka
fot. Mike Abmaier
W wejściu klientów wita otwarta przestrzeń, w której uwagę przyciąga artystyczne oświetlenie ledowe umieszczone nad Wyspą Inspiracji Uroda (zdjęcie tytułowe). Szerokie alejki, jasna i przyjazna aranżacja wnętrz z dekoracyjnymi oznaczeniami na ścianach, mają ułatwiać nawigację między półkami, sprawia, że zakupy są wygodne i intuicyjne. Kolorystyka tych oznaczeń jest typowa dla danego działu – różowa dla kosmetyków, szara dla pielęgnacji męskiej, zielona dla żywności, a turkusowo-niebieska dla zdrowia.

Bazując na istniejących dotychczas rozwiązaniach dm chce zwiększyć produktywność przestrzeni poprzez zastosowanie mechanizmów działających na zasadzie map kognitywnych. Specjalnie wydzielona strefa zabaw dla dzieci z fantazyjnym motywem drzewa na suficie i ścianach, znajduje się tuż przy dziale dziecięcym z tekstyliami, symbole domków wskazują strefę artykułów gospodarstwa domowego. Stylizowane liście miłorzębu wyznaczają strefę zdrowia. Całość zaprojektował architekt odpowiedzialny za wcześniejsze wnętrza sklepów dm – Christian Lay, a  koncepcję zaproponował austriacki dramaturg Christian Mikunda.

image
Dm drogerie markt nowe wnętrze, foto kącik
fot. Mike Abmaier

Klienci w sklepach dm nadal skorzystają z bezpłatnego dystrybutora z wodą, czy ławeczki do odpoczynku. Obok nich znajduje się przyjemny kącik z fotokioskami, wyposażonymi w stołki barowe. Można tu zatrzymać się i skorzystać z usługi natychmiastowego wydruku zdjęć – także na magnesach, panelach, etykietach produktów, czy kartkach urodzinowych. Dostępna jest stacja do darmowego pakowania prezentów. Rodzice mają do dyspozycji przewijak z zapasem pieluch marki własnej babylove. Dla najmłodszych dm przygotował bujanego konika oraz małe wózki zakupowe.

Dm Drogerie Markt to sieć drogeryjna z siedzibą w Karlsruhe w Niemczech. W ponad 4 tys. sklepów w całej Europie pracuje około 80 tys. osób. W 14 krajach Europy, w których działają obecnie DM sieć osiągnęła w roku finansowym 2022/2023 sprzedaż na poziomie 15,9 mld euro. W Polsce drogerie DM są obecne od kwietnia 2022 r. i prowadzą obecnie 26 drogerii oraz e-sklep. Oferta dm to ponad 12,5 tys. produktów, w tym 28 marek własnych.

   

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. kwiecień 2024 05:59