StoryEditor
Drogerie
19.01.2024 21:55

Monika Kolaszyńska, Super-Pharm: Nie chcemy być zwykłym detalistą, handel produktami to dziś za mało

Monika Kolaszyńska, prezes Super-Pharm Poland / fot. Łukasz Rawa
Otwieranie sklepów bez aptek i wyjście z e-commerce za granicę to dwa najważniejsze kierunki, które mają doprowadzić Super-Pharm do dwukrotnego wzrostu obrotów w ciągu 5 lat. Oba zostały już zapoczątkowane – działa pierwszy sklep w nowym modelu i e-platforma we Włoszech. Super-Pharm nie chce być tylko zwykłym detalistą. Wchodzenie w segment usług, otwarcie własnego centrum medycznego, sięganie po modele sztucznej inteligencji – mają doprowadzić firmę do momentu, w którym będzie postrzegana jako ekspert w dziedzinie holistycznego piękna. O tym, a także o strategii omnichannel i perspektywach dla rynku kosmetycznego rozmawiam z Moniką Kolaszyńską, prezes Super-Pharm Poland.

Odkąd objęła Pani stanowisko prezesa w Super-Pharm firma jakby na nowo wystartowała. Dzieje się tak wiele i w tak szybkim tempie... Jak udało się Pani przekonać właścicieli, zarząd firmy do tylu różnych inicjatyw?

Super-Pharm zawsze był gotowy na działania, to jest firma z takim mentalnym kapitałem: „zróbmy wszystko, co można zrobić żeby być widocznym na rynku”. Ale faktycznie po 2-3 miesiącach od objęcia stanowiska pomyślałam, że trzeba zrobić coś spektakularnego. Nie usiadłam nad kartką papieru. To był Excel. Chciałam podwoić nasze wyniki finansowe, osiągnąć dwukrotny wzrost obrotów w perspektywie 5 lat. I w żaden sposób nie spinało mi się, jak możemy to zrobić w dotychczasowym modelu.

To był moment przełomowy, początek myślenia i dyskusji o tym, co możemy zrobić inaczej, w jakich kierunkach możemy się rozwijać, żeby osiągnąć ten cel. Na razie idzie nam dobrze, dopiero pierwszy rok zmian za nami, ale jesteśmy w tym miejscu, w którym chcieliśmy być. Dwa najważniejsze kierunki to decyzja o otwieraniu sklepów bez aptek oraz wyjście z naszym e-commerce za granicę.

 

Tych działań jest mnóstwo. Nowy format sklepów w modelu premium i wejście w usługi fryzjerskie, otwarcie centrum medycznego Body & Mind, nowe wersje aplikacji, wprowadzenie robotów do aptek, wdrożenie nowego systemu prognozowania popytu i zarządzania zapasami, rozbudowa magazynu, program Super-Pharm Partner. To nie wszystko, ale wystarczy do zadania pytania: dokąd zmierza Super-Pharm? Jaki ma Pani cel poza finansowym?

 

Rok temu zaczęliśmy zastanawiać się kim jesteśmy jako Super-Pharm i czy nasza misja jest tą, w którą naprawdę wierzymy. W rezultacie przeformułowaliśmy ją zupełnie. Stwierdziliśmy, że czujemy się jako firma kimś innym niż do tej pory byliśmy, chcemy inaczej zaistnieć na rynku i być inaczej postrzegani przez klientów.

Przyjęta przez nas definicja naszej misji brzmi: To be the best choice, expert-led H&B solution centre, which exceeds people’s expectations. Trudno to wyrazić po polsku. Kluczowe jest dla nas solution center. Chcieliśmy przestać być tylko zwykłym detalistą, chcieliśmy dostarczać usługi, które pokażą, że naprawdę jesteśmy ekspertem w obszarach, w których działamy. Chcemy nie tylko zaspokajać potrzeby klientów, a wręcz przekraczać ich oczekiwania, ale nie tylko w zakresie zwykłego handlu.

.

Stąd te wszystkie dodatkowe inicjatywy, jak otwarcie centrum medycznego. Jak store in store Cannabotech w Galerii Westfield Mokotów, gdzie wykorzystujemy nie tylko olbrzymią wiedzę, ale również modele sztucznej inteligencji. Poprzez dokładny skaner twarzy dostajemy informację w jakiej kondycji jest dana osoba, a my na tej podstawie możemy stworzyć indywidualny program – dobrać kosmetyki oraz suplementy diety, które wspomagają ogólnie rozumiane dobre samopoczucie, jak również poprawiają wygląd skóry i włosów. Wszystkie trendy widoczne na rynku łączą się tu idealnie – mamy tutaj ekspertyzę, wykorzystanie elementów sztucznej inteligencji, a także adresujemy holistyczne podejście w zakresie ciała i ducha.

Czytaj więcej: Super-Pharm i Cannabotech wykorzystują AI do diagnozowania organizmu i stanu skóry

Do tego dążymy od strony trochę idealistycznej, wizjonerskiej, ale to właśnie tym są te cyfry o których mówię, na koniec dnia, na koniec roku; pomogą nam dostarczyć nasze targety finansowo-biznesowe.

 

Powiedzmy więcej o nowej koncepcji sklepów. W tzw. przestrzeni medialnej informacja o ich otwarciu wzbudziła dyskusję, a nawet kontrowersje. Farmaceuci na przykład komentowali to tak, że Super-Pharm to mydło i powidło, i teraz w aptekach będzie się obcinało włosy.

 

Tak, czytałam różne komentarze. Być może nie dość jasno do przestrzeni publicznej dotarła ta informacja, że to jest zupełnie nowy model biznesowy, inne sklepy niż dotychczas i bez aptek. W sytuacji legislacyjnej, którą mamy – nie możemy otwierać kolejnych placówek z aptekami, a dodatkowo ustawa Apteka dla Aptekarza całkowicie zablokowała nam możliwość otwierania w jakimkolwiek sensownym modelu franczyzy Super-Pharm – podjęliśmy decyzję, że nieco zmieniamy nasze DNA, czyli model 3w1 czy 4w1, którego apteka zawsze była integralną częścią i spróbujemy otworzyć nowy koncept, bliższy konceptowi perfumeryjnemu. Koncept premium.

Zmieniamy asortyment. Bardzo zmieniamy, początkowo myśleliśmy, że zmienimy trochę. W asortymencie tych sklepów będzie mniej produktów masowych, którymi nie jesteśmy w stanie konkurować z innymi sieciami drogeryjnymi mającymi znacznie więcej placówek niż my oraz z dyskontami, które bardzo mocno walczą w tej kategorii.

Generalne założenie było takie, że pracujemy w obszarze naszej eksperckości, którego jesteśmy liderem, czyli dermokosmetyków oraz produktów z kategorii pielęgnacji twarzy. Jest oferta dermo i konsultacje dermatologiczne. To był początek. Wokół tego budowaliśmy core biznesu. Budując nowy koncept, odwiedzając najlepsze sklepy kosmetyczne w Europie, adresując potrzeby klientów, wspólnie z naszymi partnerami handlowymi zdecydowaliśmy, że wchodzimy w rynek produktów luksusowych.

W sklepach będzie również szeroko rozbudowa kategoria pielęgnacji włosów profesjonalna i trychologiczna, do tego również usługi fryzjerskie, ponieważ również tutaj chcemy zaprezentować się jako ekspert kategorii.

Sklepy nazwaliśmy Skin & Beauty by Super-Pharm. Powstał nowy branding. Zostawiliśmy w nazwie Super-Pharm, bo jest to mocna marka, rozpoznawalna przez klientów, budująca zaufanie oraz ekspertyzę. 

Zaprosiliśmy do współpracy świetnych architektów. I był to przełom również dla nas samych, wewnątrz firmy. Kiedy zobaczyliśmy pierwsze projekty wielu z nas miało mnóstwo wątpliwości. Bo przecież retail to są proste półki, klient musi wszystko widzieć itd. To był gorący okres, ale udało nam się przekonać siebie nawzajem do nowej koncepcji. Idziemy w tym kierunku. Moim zdaniem projekt jest fenomenalny. To unikatowy koncept na rynku europejskim. To jest lepsze niż wszystko co widziałam do tej pory.

Otwieramy dwa sklepy w Warszawie, w Sadyba Best Mall i w Elektrowni Powiśle. Mamy już wybraną kolejną lokalizację, a następnych szukamy.

 

Czemu otwarcia sklepów tak się przesunęły w czasie? Miało to nastąpić w październiku ubiegłego roku.

 

Nasz koncept się rozwijał, nowi dostawcy zauważali jego siłę w trakcie pracy nad nim, do nowych konceptów często są potrzebne zgody na poziomie centrali w Europie, jakież było moje zaskoczenie, gdy w czerwcu 2023 podczas wizyt w USA, dowiedziałam się, że tamtejsi dostawcy już widzieli nasze projekty! Nowi dostawcy, nowe brandy, zmiana miksu brandowo-produktowego wymusiła na nas i architektach zmianę projektu. No i nadal prace trwają.

Otworzyliśmy pierwszy sklep tydzień temu po cichutku, bo to nie jest finalna wersja, oficjalnie będę zapraszać na koniec lutego tych którzy chcą zobaczyć finalny projekt, ale jak ktoś już jest niecierpliwy to gwarantuję, że już dzisiaj wchodząc do Skin & Beauty by SP w Sadybie, wypowie ogromne WOW.

 

Pod koniec ubiegłego roku ruszyła domena superpharm.at, czyli e-sklep we Włoszech. Dlaczego wybraliście Włochy? Jakie są pierwsze doświadczenia z tego rynku?

 

Analizowaliśmy bardzo dokładnie cały rynek europejski; finalnie do pierwszej tury wybraliśmy 4-5 rynków i nadaliśmy im priorytety. Braliśmy pod uwagę wielkość rynku kosmetycznego, jego rozwój, penetrację e-commu, szacowany wzrost w ciągu najbliższych kilku lat, pozycję cenową na naszych najważniejszych kategoriach, skłonność klientów do zaufania zagranicznej marce i oczekiwany czas dostawy. Dużo i kompleksowo. Stąd nasza lista priorytetów i największych możliwości.

Jakie mamy doświadczenia? Uczymy się. Aby rozumieć klienta włoskiego, pracujemy z włoską agencją marketingową; po tych kilku tygodniach obserwujemy już sympatię do brandów, które w Polsce nie są aż tak kluczowe. Nasze top drivery pozostają podobne, ale sprzedajemy również polskie brandy, co jest bardzo ciekawe również dla nas. Marki takie jak Ziaja, Yope, Resibo cieszą się zainteresowaniem.

 

Czy zaproponowaliście Państwo taki sam asortyment jak w e-sklepie w Polsce?

 

Daliśmy wszystkim naszym dostawcom możliwość współpracy na rynku włoskim, część apteczna wymaga od nas dodatkowych konsultacji prawniczych.

 

W jakim kierunku teraz patrzycie?

 

Kierunki są bardzo różne i tak jak wspomniałam, wynikają z dokładnej analizy. Będziemy za 2-3 miesiące przyglądać się naszym wstępnym wyborom raz jeszcze i decydować, który kraj ze wspomnianych 4-5 będzie kolejny.

Czytaj więcej: Super-Pharm oficjalne potwierdza – sklepy online będą pojawiać się na kolejnych zagranicznych rynkach

 

Jakie nadzieje pokłada Pani w programie Super-Pharm Partner i dlaczego zdecydowaliście się na model marketplace? Czy to jest droga do szybkiego i tańszego rozwoju e-commerce?

 

Pomysł na marketplace pojawił się już dawno, 3-4 lata temu zaistniał w strategii, ale ciągle nie był to moment, w którym byliśmy na to gotowi. Dzisiaj technologicznie jesteśmy bardziej zaawansowani, dokończone są integracje systemów i wiosną ruszymy w e-sklepie z produktami od naszych partnerów handlowych.

Czytaj więcej: Super-Pharm uruchamia marketplace. Jak rozpocząć współpracę w ramach Super-Pharm Partner?

Mam marzenie, żeby dostarczać klientom praktycznie wszystko czego zapragną z kategorii health & beauty. Fizycznie sami nie jesteśmy w stanie tego zrobić, bo niektóre produkty sprzedają się w mniejszych ilościach, mamy ograniczenia magazynowe, więc jedynym sposobem jest zaproszenie partnerów handlowych do współpracy na zasadzie marketplace’u. Asortyment znacznie się zwiększy, również traffic na stronie będzie większy. Myślę, że korzyść będzie obopólna dla partnerów handlowych i dla nas.

 

Ile waży e-commerce w całości sprzedaży Super-Pharm?

 

Waży około 20 proc. Był moment, kiedy to było więcej, ale zawsze powtarzam, że bardzo się cieszę z tego, że offline też szybko rośnie. Dynamika jest bardzo duża, mówimy o wzroście rok do roku ponad 50 proc., a baza już jest mocna. Rośniemy 2 do 3 razy szybciej niż rynek.

 

W jakich obszarach kanały online i offline już się uzupełniają? Jakie udało się przenieść dobre praktyki pomiędzy nimi, a nad czym jeszcze Państwo pracujecie?

 

Zdecydowanie działa to, że pracujemy w jednym zespole. Dział handlowy kupuje większość produktów dla obu kanałów. Ale mamy też oddzielny zespół e-commerce, który pracuje nad swoimi unikatowymi produktami. Widzę tu bardzo fajną synergię, zespoły wzajemnie wymieniają się doświadczeniami, podrzucają sobie pomysły.

Moje ulubione spotkanie w miesiącu to spotkanie dotyczące nowości. Zaczęło się od małego spotkania działu commercial, a potem dołączyły do nas działy marketingu, logistyki i e-commerce, i każdy proponuje coś ciekawego z nowego asortymentu, rozmawiamy, gdzie i jakie produkty wprowadzać najpierw, jak nimi rotować. To jest największy poziom synergii, ale też takiej współpracy, która naprawdę funkcjonuje i sprawia wszystkim dużo frajdy w dotykaniu, wąchaniu, testowaniu produktów, wymienianiu się doświadczeniami.

To co jest ciągle trudne, to jak odwzorować w online poziom eksperckości i serwisu, który oferujemy w sklepach stacjonarnych. Trudno jest zastąpić kontakt z żywym człowiekiem, ale wprowadzamy dermokonsultacje online, skanowanie twarzy z wykorzystaniem AI i dobór produktów pod problemy skórne. Zbieramy doświadczenia, uczymy się, wiemy, co klienci lubią w sklepach i próbujemy to odwzorować w e-commerce.

 

Dane agencji badawczych pokazują, że konsumenci bardzo swobodnie przechodzą między kanałami sprzedaży. I nie jest tylko tak, że oglądają kosmetyki w sklepach a kupują w internecie, wręcz lekko wzrasta liczba osób, które przeszukują internet, ale idą na zakupy do drogerii stacjonarnej.

 

Wielokrotnie mówiłam o tym, że e-commerce nie zdominował rynku, pomimo takich projekcji z roku 2020 i że to cieszy. Klienci potrzebują fizycznego kontaktu z produktem, chcą go dotknąć, powąchać, wypróbować. 

Wielu klientów przepływa pomiędzy kanałami sprzedaży. Mierzymy jaki to jest procent w naszej sieci. Półtora roku temu takich klientów było 7 proc., obecnie jest już 15-16 proc. Ten współczynnik wzrasta.

W Stanach Zjednoczonych półtora roku temu wynosił ponad 20 proc. Na rynkach bardziej rozwiniętych na pewno odsetek klientów omnichannelowych jest większy i my też do tego dążymy.

 

Co jest Pani zdaniem kluczem dobrej strategii omnichannelowej? Co jest w niej najtrudniejsze?

 

Myślę, że największą blokadą jest blokada mentalna. Jeśli ktoś wyrósł w rynku tradycyjnym i nagle wyrasta mu druga „konkurencyjna” noga, zazwyczaj niżej marżowana, to konfliktów wewnątrz firmy jest mnóstwo. Sklepy mówią: kanibalizujecie nam sprzedaż. Kupcy mówią: sprzedajecie za tanio. Konflikt u nas wewnątrz firmy był bardzo silny i sama w nim uczestniczyłam. Droga od tego momentu, kiedy to jest wewnętrzna konkurencja do zrozumienia, że to jest potrzeba klienta i to klient wybiera, jest bardzo długa.

My już od dłuższego czasu pracujemy w harmonii i synergii – mogę to powiedzieć z czystym sumieniem; zespoły pracują razem, sklepy nie skarżą się tylko informują, jak dużo paczek spakowały, cieszą się że klienci przychodzą i dobierają produkty do tych, które kupili online. Największe wyzwanie to więc pokonanie wewnętrznych konfliktów i zrozumienie, że służymy jednemu klientowi.

Analitycznie, klient omnichannelowy wraca do nas częściej. Jego koszyk jest inny – niższy niż typowy online’owy ale wyższy niż offlineowy. To najcenniejszy dla nas, bardzo lojalny, klient.

 

Jesteśmy ciągle na początku nowego roku i zadajemy sobie pytanie, jaki on będzie dla biznesu, gdy uwzględnimy zewnętrzne czynniki gospodarcze i polityczne oraz czynniki specyficzne dla branży. Czego Pani się spodziewa?

 

Przygotowuję się na pozytywne scenariusze, ale trudne. Boimy się tego roku. 2023 rok też był trudny i największym problemem dla nas wszystkich w retailu był poziom wzrostu kosztów. Powoduje on, że ciągle zastanawiamy się, gdzie robić cięcia, żeby zasypać niezależne od nas dziury – czynniki inflacyjne, wzrost kosztów energii, wzrost pensji minimalnej dwa razy w ciągu roku i kolejny w styczniu br. To jest naprawdę trudne.

Natomiast cieszę się z tego, że naprawdę nie możemy mówić o kryzysie na rynku beauty. Sprzedaż cały czas rośnie nie tylko w wartości, ale też ilościowo. Zakładam 4-5 proc. wzrostu rynku w 2024 r. w zależności od wysokości inflacji, a spodziewam się niższej niż zapowiadane 6 proc. Jeśli więc chodzi o rozwój sprzedaży, myślę, że tendencje będą pozytywne, natomiast poziom kosztów przeraża.

Gdy mówimy o globalnych trendach to na pewno widać, że klienci potrzebują spersonalizowanej oferty, że dużo dzieje się w obszarze AI, a piękno to dzisiaj już nie tylko dbanie o fizyczną część naszego ciała, ale dbanie o holistyczne, bardzo dobre samopoczucie.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
14.08.2026 12:56
Douglas przegląda rentowność sklepów. Ostra konkurencja uderza w wyniki perfumerii
Douglas przegląda rentowność sklepów. Wyniki i e-commerceShutterstock

Douglas Group mierzy się z coraz silniejszą presją cenową na europejskim rynku beauty. W III kwartale roku finansowego 2025/2026 sprzedaż grupy spadła o 2 proc., a skorygowana EBITDA zmniejszyła się o 19,4 proc. W odpowiedzi sieć zapowiada większy nacisk na e-commerce, rewizję strategii cenowej i krytyczny przegląd rentowności sklepów. Jednocześnie Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, pozostaje jednym z mocniejszych rynków grupy.

W tym artykule przeczytasz:

  • Co jest największym problemem Douglasa?
  • Sklepy pod lupą. Douglas sprawdzi, które lokalizacje są rentowne
  • E-commerce rośnie, ale nie wystarcza
  • Jak wypada Polska na tle Europy?
  • Douglas stawia na marki ekskluzywne i retail media
  • Po dziewięciu miesiącach sprzedaż niemal stoi w miejscu

  • Douglas nie rezygnuje ze sklepów, ale zmienia ich rolę

Douglas wchodzi w końcówkę roku finansowego w otoczeniu, które staje się coraz trudniejsze dla tradycyjnego handlu beauty. Rosnąca presja cenowa, większa wrażliwość konsumentów na ceny i przesuwanie się sprzedaży do internetu wpływają na wyniki największej europejskiej grupy omnichannel specjalizującej się w segmencie premium beauty.

W III kwartale roku finansowego 2025/2026, obejmującym okres od kwietnia do czerwca 2026 roku, sprzedaż Douglas Group wyniosła 987,8 mln euro, o 2 proc. mniej niż rok wcześniej. Jeszcze mocniej spadła rentowność: skorygowana EBITDA zmniejszyła się o 19,4 proc., do 127,5 mln euro, a marża EBITDA wyniosła 12,9 proc.

Co jest największym problemem Douglasa?

„Konkurencja o udział w portfelach klientów jest zacięta” – tak sytuację określił Sander van der Laan, CEO Douglas Group. Firma wskazuje przede wszystkim na wysoką presję cenową w europejskim beauty i rosnącą wrażliwość konsumentów na ceny.

Największym problemem pozostają trzy kluczowe dla grupy rynki: Niemcy, Francja i Holandia, które łącznie odpowiadają za około 60 proc. działalności Douglas. W Niemczech i Holandii popyt na kosmetyki premium był niższy niż przed rokiem, a we Francji pozostał na podobnym poziomie.

To właśnie na dojrzałych rynkach presja konkurencyjna jest najbardziej widoczna. W III kwartale sprzedaż segmentu DACHNL, obejmującego m.in. Niemcy, spadła o 2,8 proc., a we Francji o 2,1 proc. W ujęciu like-for-like spadki były jeszcze głębsze: odpowiednio 5,8 i 4,3 proc.

image

Zmiana zachowań konsumentów uderza w rynek beauty. Douglas obniża swe prognozy

Sklepy pod lupą. Douglas sprawdzi, które lokalizacje są rentowne

Jednym z najważniejszych elementów nowej odpowiedzi grupy jest przegląd sieci sklepów pod kątem rentowności i liczby odwiedzających klientów.

Douglas nie zapowiada jednak masowego odwrotu od handlu stacjonarnego. Firma chce bardziej selektywnie podchodzić do otwierania nowych lokalizacji, a istniejącą sieć oceniać przez pryzmat realizacji celów rentowności. Szczególnie dotyczy to zachodnioeuropejskich rynków, gdzie przesunięcie sprzedaży do internetu ma największą skalę.

Grupa zapowiada jednocześnie dalsze otwieranie sklepów, przede wszystkim w Europie Wschodniej, oraz modernizację placówek w Europie Zachodniej. Oznacza to zmianę podejścia. Sklep nie jest już automatycznie wartością samą w sobie – musi odpowiadać na realny ruch klientów i przynosić zakładaną rentowność.

To ważny sygnał dla całego rynku perfumeryjnego. Douglas prowadzi około 1970 sklepów w Europie, dlatego nawet selektywna rewizja sieci może mieć znaczenie dla sposobu, w jaki duże sieci premium będą planować swoją obecność stacjonarną.

E-commerce rośnie, ale nie wystarcza

Sprzedaż internetowa jest jednym z głównych kierunków, w których Douglas chce szukać wzrostu. W III kwartale sprzedaż e-commerce całej grupy spadła wprawdzie o 1 proc., ale po wyłączeniu segmentu Parfumdreams/Niche Beauty wzrosła o 0,6 proc. W Europie Środkowo-Wschodniej, Europie Południowej i Francji dynamika online była dwucyfrowa.

Jeszcze wyraźniej zmianę kanałów widać w wynikach za pierwsze dziewięć miesięcy roku finansowego. Sprzedaż e-commerce wzrosła o 2,3 proc., podczas gdy sprzedaż sklepów spadła o 0,4 proc. Udział e-commerce w sprzedaży grupy zwiększył się z 33,1 do 33,7 proc.

Douglas rozwija więc model, w którym internet i sklepy mają się wzajemnie uzupełniać. Dobrym przykładem są usługi cross-channel. Sprzedaż poprzez Click & Collect Express wzrosła w III kwartale o 18,2 proc.

image

Świadome piękno i nowoczesna technologia. Douglas uruchamia Szkołę Pielęgnacji w całej Polsce

Jak wypada Polska na tle Europy?

Wyniki Douglas pokazują jednocześnie wyraźne różnice między poszczególnymi częściami Europy. Europa Środkowo-Wschodnia jest jednym z motorów wzrostu grupy, podczas gdy największe zachodnioeuropejskie rynki znajdują się pod presją.

W III kwartale sprzedaż segmentu CEE wzrosła o 4,4 proc., osiągając 166,2 mln euro. W ujęciu like-for-like wzrost wyniósł 1,1 proc. Jeszcze lepiej segment wypadł w ujęciu dziewięciu miesięcy – sprzedaż zwiększyła się o 6,1 proc., a like-for-like o 2,9 proc.

Polska znajduje się właśnie w tym segmencie, obok m.in. Czech, Rumunii, Węgier, Słowacji i krajów bałtyckich. Douglas nie podaje w komunikacie wyników dla Polski osobno, ale zalicza Europę Środkowo-Wschodnią do kluczowych rynków wzrostowych.

Douglas stawia na marki ekskluzywne i retail media

Odpowiedzią na presję cenową ma być nie tylko obniżanie cen. Douglas chce jednocześnie wzmacniać elementy, które pozwalają mu odróżnić ofertę od konkurencji.

Jednym z nich są marki ekskluzywne i własne marki korporacyjne. Sprzedaż Exclusive Brands, wśród których grupa wymienia m.in. about-face, Lolavie, Morphe i Balmain Paris, rosła w III kwartale dwucyfrowo.

Rośnie również biznes Retail Media. W III kwartale jego sprzedaż zwiększyła się o 24 proc. To pokazuje, że Douglas chce wykorzystywać nie tylko powierzchnię sprzedażową, ale również dostęp do danych i klientów jako element przewagi konkurencyjnej.

image

Klarna i Douglas rozszerzają współpracę. Nowe rynki, nowe możliwości płatności

Po dziewięciu miesiącach sprzedaż niemal stoi w miejscu

Wyniki za dziewięć miesięcy pokazują skalę wyzwania. Od października 2025 do czerwca 2026 roku Douglas Group zwiększył sprzedaż zaledwie o 0,5 proc., do 3,61 mld euro. W ujęciu like-for-like sprzedaż spadła o 1,7 proc.

Jednocześnie skorygowana EBITDA zmniejszyła się o 9 proc., do 577,3 mln euro, a skorygowany EBIT spadł o 21,5 proc. do 285,8 mln euro. Zysk netto wyniósł 17,6 mln euro wobec 161,3 mln euro rok wcześniej.

Na tle tych danych szczególnie dobrze wypada CEE. W pierwszych dziewięciu miesiącach sprzedaż tego segmentu wzrosła o 6,1 proc., podczas gdy DACHNL zwiększył ją zaledwie o 0,2 proc. w ujęciu raportowanym, a Francja zanotowała spadek o 0,1 proc.

Douglas nie rezygnuje ze sklepów, ale zmienia ich rolę

Grupa potwierdziła prognozy na cały rok finansowy 2025/2026. Douglas oczekuje wzrostu sprzedaży na poziomie 0–1 proc., co oznacza przychody w przedziale 4,58–4,63 mld euro. Spółka zakłada również skorygowaną marżę EBITDA na poziomie około 15 proc.

W czwartym kwartale kalendarzowym 2026 roku. Douglas ma przedstawić zaktualizowaną strategię „Let it Bloom”. Wśród jej kluczowych elementów mają znaleźć się większe inwestycje w technologię i cyfrowe doświadczenie klienta, rozwój usług cross-channel, rentowna i odporna sieć sklepów oraz bardziej zrównoważona strategia cenowa.

Najważniejszy wniosek z najnowszych wyników Douglas jest więc szerszy niż sam spadek sprzedaży. Europejski rynek perfumeryjny coraz mocniej walczy o klienta ceną, a jednocześnie przesuwa się w stronę e-commerce. W tej sytuacji największa sieć premium w Europie zaczyna dokładniej liczyć, które sklepy rzeczywiście mają biznesowy sens. Polska i szerzej Europa Środkowo-Wschodnia pozostają przy tym obszarem, w którym Douglas nadal widzi przestrzeń do wzrostu.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
14.08.2026 10:42
Notino zwiększa sprzedaż. Polska odpowiada już za ponad 15 proc. obrotów
Notino rośnie o 11,5 proc. Polska największym rynkiemmat. prasowe

Notino zakończyło rok fiskalny 2025 z obrotem 1,76 mld euro, co oznacza wzrost o 11,5 proc. rok do roku. Polska pozostaje największym rynkiem firmy – odpowiada za ponad 15 proc. jej całkowitego obrotu. Jednocześnie czeski e-commerce beauty mocniej stawia na omnichannel: rozwija aplikację, program lojalnościowy i sieć sklepów stacjonarnych.

W tym artykule przeczytasz:

  • Polska najważniejszym rynkiem Notino
  • Transformacja miała kosztować, ale wzrost przyspieszył
  • Cztery na dziesięć zamówień pochodzi z aplikacji
  • Notino coraz mocniej wychodzi poza internet

Notino ma za sobą rok dużych zmian organizacyjnych, ale mimo transformacji utrzymało dwucyfrowe tempo wzrostu. W roku fiskalnym 2025, obejmującym okres od maja 2025 do kwietnia 2026 roku, firma osiągnęła 1,76 mld euro obrotu, o 11,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Jak podaje spółka, w pierwszych miesiącach 2026 roku dynamika sprzedaży dodatkowo przyspieszyła – wzrost wyniósł 27 proc.

Polska najważniejszym rynkiem Notino

Polska pozostaje dla Notino kluczowym rynkiem. Odpowiada za ponad 15 proc. całkowitego obrotu firmy, wyprzedzając Czechy, które generują 12 proc. sprzedaży. Kolejne miejsca zajmują Włochy i Rumunia.

Notino działa obecnie na 27 europejskich rynkach i obsługuje ponad 40 mln klientów. Najszybciej rosły jednak nie największe rynki firmy. W Chorwacji i na Litwie obroty zwiększyły się o ponad 25 proc. rok do roku.

Dla polskiego rynku beauty znaczenie Notino jest więc większe niż sugerowałaby sama obecność platformy wśród internetowych sprzedawców kosmetyków. Polska jest największym pojedynczym rynkiem działalności firmy, a tym samym jednym z kluczowych miejsc dla jej dalszej ekspansji.

image

Notino rozwija segment usług. Cel: europejski lider rezerwacji salonów beauty

Transformacja miała kosztować, ale wzrost przyspieszył

Miniony rok był dla Notino nie tylko okresem wzrostu, ale również przebudowy organizacji. Firma uprościła strukturę i zmieniła procesy decyzyjne, przygotowując organizację do dalszej ekspansji.

Według spółki transformacja w krótkiej perspektywie wpłynęła na tempo wzrostu. Ostatecznie jednak firma zamknęła rok dwucyfrowym wzrostem, wyższym niż tempo wzrostu europejskiego rynku e-commerce. Co więcej, w pierwszych miesiącach 2026 roku sprzedaż przyspieszyła do 27 proc.

Zmiana dotyczy także najwyższego szczebla zarządzania. Po ponad sześciu latach Zbyněk Kocián przekazał kierowanie firmą trzem co-CEO: Bartoszowi Klisiowi, Lukášowi Havláskowi i Jakubowi Šedému. Nowy model ma pozwolić na szybsze podejmowanie decyzji i sprawniejsze zarządzanie ekspansją na kolejnych rynkach.

Cztery na dziesięć zamówień pochodzi z aplikacji

Notino rozwija jednocześnie rozwiązania, które mają zwiększać lojalność klientów. Jednym z najważniejszych jest aplikacja mobilna. Za jej pośrednictwem składanych jest już cztery na dziesięć zamówień.

Firma rozwija również program lojalnościowy, który po uruchomieniu w Czechach, na Słowacji i Węgrzech ma w najbliższych miesiącach zostać wprowadzony w Polsce.

Notino chce budować przewagę również poprzez personalizację, wygodę zakupów i narzędzia zwiększające częstotliwość powrotów klientów.

image

Ranking widoczności AI: TOP 10 drogerii w Polsce. Jak mniejsze marki ogrywają sieci premium?

Notino coraz mocniej wychodzi poza internet

Choć Notino wyrosło na e-commerce, jego strategia coraz wyraźniej obejmuje także handel stacjonarny. Firma rozwija model omnichannel, łącząc sprzedaż internetową ze sklepami i usługami kosmetycznymi.

Obecnie Notino ma 27 sklepów stacjonarnych w ośmiu europejskich krajach. W roku fiskalnym 2025 sprzedaż w tym kanale wzrosła o niemal 30 proc. rok do roku. Firma otworzyła m.in. pierwszy sklep w Chorwacji, a jesienią planuje debiut w Lublanie.

Na tym nie koniec. Jeszcze w tym roku Notino chce otworzyć nowy sklep w warszawskich Złotych Tarasach. Firma deklaruje, że sklepy stacjonarne mają uzupełniać e-commerce, oferując klientom m.in. możliwość przetestowania produktów i skorzystania z indywidualnego doradztwa.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
17. sierpień 2026 00:18