StoryEditor
Producenci
05.10.2018 00:00

Producenci i sieci handlowe szukają oszczędności w siłach sprzedaży

W związku ze zmianami zachodzącymi na rynku producenci będą musieli szukać innych kanałów sprzedaży, nowych rynków zbytu lub będą musieli walczyć o półkę w sieciach, w których są. I będą potrzebowali wsparcia. Pracy dla nas na pewno nie zabraknie – mówi Mirosław Cieślak, właściciel firmy Modus – jednej z największych w Polsce agencji wsparcia sprzedaży.

Kiedy założył Pan firmę?

Miałem zaledwie 19 lat, byłem na pierwszym roku studiów i zarabiałem na nie. To były czasy, kiedy powstawały pierwsze agencje BTL­‑owe obsługujące branżę FMCG. Otworzyliśmy wówczas oddział firmy Dialog Galicja, zaczynaliśmy od typowej działalności promocyjnej. Moim pierwszym zadaniem było zwerbowanie dziesięciu hostess na kampanię reklamową. Mieszkałem w akademiku, w miasteczku studenckim, na ogłoszenie, w ciągu dwóch dni, odpowiedziało dwieście dziewczyn. To nie było trudne zadanie (śmiech). Z czasem nasza firma zaczęła się usamodzielniać i już jako oddzielna spółka podjęliśmy pierwsze zlecenie dla firmy Okocim, organizując dla niej ogólnopolską kampanię promocyjną.

Wygląda na to, że od zawsze miał Pan w sobie żyłkę handlowca i marketingowca. Zostało to w Panu?

Na pewno. Lubię bezpośredni kontakt z klientami, etap tworzenia się nowych pomysłów, projektów. Najbardziej pociąga mnie to, co czego jeszcze do tej pory w firmie nie robiliśmy. Wyzwania tak, tabelki i analizy nie (śmiech).

Co zmieniło się w Pana biznesie od czasów tego 19­‑latka, który werbował hostessy?

Po tamtej firmie zostały tylko wspomnienia wywołane na okoliczność wywiadu. To 22 lata pracy, zmieniło się wszystko. Zaczynaliśmy w małym pokoju w krakowskim akademiku, a dziś zarządzam firmą, która znajduje się w pierwszej piątce agencji merchandisingowych w Polsce. Obsługujemy ponad 100 klientów, w tym takie firmy jak Unilever, Nivea, L’Oréal, Stock, Red Bull, Wedel, Pepsico, Kompania Piwowarska, Tchibo, Bakalland i wiele innych. Jako jedyna agencja w Polsce realizujemy dwa centralne projekty merchandisingowe dla sieci Eurocash i dla Tesco.

Załóżmy, że nie znam firmy Modus, a Pan musi mi sprzedać swoje usługi. Czym się zajmujecie?

Modus jest agencją wsparcia sprzedaży dla dużych i małych firm. Rozumiemy przez to takie procesy, jak merchandising, outsorcing sił sprzedaży, wparcie programów lojalnościowych, audyty i kontrole sklepowe, badania „tajemniczy klient” oraz leasing pracowniczy. Wymienione procesy skutecznie realizujemy dla naszych klientów. Jesteśmy również agencją pracy tymczasowej, a także agentem Polskiej Grupy Energetycznej.

Jakim zapleczem dysponujecie?

Oferujemy unikatową w skali Polski strukturę, która jest zhierarchizowana i spięta systemem raportowym. Dzięki temu mamy możliwość szybkiego reagowania na potrzeby klientów, zarządzania i kontrolowania zleceń. Ponad 2 tys. związanych z nami współpracowników pracuje stale w terenie. Największą grupę spośród nich stanowią merchandiserzy, którzy dbają o to, żeby towary były dostępne na półkach i odpowiednio wyeksponowane.

Co Was wyróżnia na tle konkurencji?

Wyróżnia nas elastyczność i kompleksowość oferty. Nie jesteśmy częścią korporacji, co daje nam możliwość podejmowania szybkich decyzji. Jesteśmy w stanie szybko „uszyć” projekt z propozycjami adekwatnymi do potrzeb klienta. Wykorzystujemy rozwiązania, które sprawdziły się na rynku polskim i zagranicznym. Dzielimy się swoim doświadczeniem i czerpiemy z doświadczeń innych. Klienci otrzymują kompleksowe wsparcie sprzedaży, zindywidualizowane rozwiązania oraz odpowiedzialność za ich wdrożenie.

Nasze działania wspieramy najnowszymi systemami i rozwiązaniami zarządzania mobilnego, a w szczególności rozbudowanym i elastycznym systemem raportowym.

Ważnym elementem jest też sposób oceny i rozliczania pracujących dla nas ludzi. W tym zakresie opieramy się o kluczowe wskaźniki efektywności, które pomagają nam ocenić, w jakim stopniu zadania są realizowane przez naszych pracowników.

Utrzymywanie przez producentów szerokich sił sprzedaży staje się coraz mniej uzasadnione ekonomicznie.

Jakie zjawiska zachodzące dziś na rynku mają wpływ na to, że producenci czy sieci handlowe korzystają z Waszych usług?

Zewnętrzni operatorzy zawsze byli potrzebni, ale dziś producenci i sieci handlowe stają w obliczu zmieniającego się rynku. Handel jest coraz bardziej skonsolidowany i zautomatyzowany, co zabiera producentom przestrzeń do swobodnego poruszania się. Kiedy zamówienia, ustalenia planogramów półki w sklepie oraz promocje przechodzą między centralami, zmniejsza się rozumiana klasycznie rola przedstawiciela handlowego. Niezmiennie jednak potrzebne są ręce, które ułożą towar na półkach, oraz informacja z poszczególnych hal sprzedaży, czy nie brakuje asortymentu, czy zakontraktowane promocje są realizowane. W tym kontekście utrzymywanie przez producentów szerokich sił sprzedaży staje się coraz mniej uzasadnione ekonomicznie.

Obserwujemy już od dawna silną pozycję handlu wielkoformatowego, jak również działania konsolidacyjne w odniesieniu do małych placówek. Sklepy wstępują do sieci franczyzowych, bardziej lub mniej sformalizowanych. Powstają nowe sieci detaliczne, lokalne bądź ogólnopolskie.

Nadal mówimy o około 100 tys. sklepów, do których dotarcie przez przedstawicieli handlowych producentów jest bardzo kosztowne i często nieefektywne. W takich przypadkach nasza struktura jest w stanie wykonać zlecenie szybko, sprawnie i znacznie taniej.

Jesteśmy siłą, która pozwala producentowi szybko sprawdzić w całym kraju lub na wybranym obszarze, czy promocja przebiega tak, jak powinna, i wtedy, kiedy powinna. Każdy dzień braku realizacji ustalonej promocji to stracona sprzedaż i marża.

Jakie główne problemy mają producenci w związku ze zmieniającym się rynkiem i centralizacją handlu?

Chociażby z egzekucją centralnych zapisów dotyczących promocji. Ustalenia to jedno, a wdrożenie promocji na poziomie lokalnym – drugie. My jesteśmy siłą, która pozwala producentowi szybko sprawdzić w całym kraju lub na wybranym obszarze, czy promocja przebiega tak, jak powinna, i wtedy, kiedy powinna. Każdy dzień braku realizacji ustalonej promocji to stracona sprzedaż i marża. Mierząc skuteczność promocji i bazując wyłącznie na danych kasowych, producent nie ma pełnego obrazu, dlaczego nie było jej efektów lub były słabe. Dzięki nam może szybko zweryfikować, czy realizowane są założenia promocyjne.

Jesteśmy w stanie sprawdzić w cyklu dziennym, czy towar znalazł się w każdym sklepie sieci, czy został odpowiednio wyeksponowany, czy w ustalonych miejscach pojawiły się oznaczenia promocyjne. Nasi przedstawiciele są doświadczeni, przeszkoleni, znają standardy i mogą też sami dołożyć towar na półkę, jeśli go nie ma. W takim przypadku jest to połączenie audytu i działań merchandisingowych. To daje producentowi komfort i możliwość natychmiastowego działania poprzez pracowników naszej agencji.

Proszę opowiedzieć, jak to wygląda w praktyce. I jakie dane dostaje od Was klient?

Przede wszystkim działamy szybko i systemowo. Audytorzy otrzymują do wykonania określone zadanie, na przykład muszą sprawdzić, czy dany produkt został wystawiony w określonym miejscu i w umówiony sposób na półce. Czy ma odpowiednią cenę i czy został oznaczony promocyjnie. Na potrzeby takiego zadania przygotowujemy ankietę, która nie pozostawia przestrzeni na subiektywną ocenę sytuacji. Każde zdarzenie jest weryfikowane w systemie zero­‑jedynkowym i musi przedstawiać stan faktyczny. Audytorzy są wyposażeni w smartfony. Robią dokumentacją zdjęciową, która ma stempel czasowy i geolokalizację, więc wiemy, że rzeczywiście byli w sklepie w danym momencie.

Zleceniodawca otrzymuje od nas informacje o danej akcji w podziale na poszczególne placówki oraz w odniesieniu do całej sieci. Poprzez system online dostarczamy je na bieżąco, dzięki czemu nasz klient może podejmować niemal natychmiast strategiczne decyzje, np. o końcu, przedłużeniu czy zmianie warunków promocji, w odniesieniu do całego rynku, danego regionu czy nawet sklepu. Dane dostarczamy w takim formacie, jakiego klient potrzebuje – mówimy tu zarówno o warstwie wizualnej, jak i skali analizy. Trafiają one także do odpowiednich osób w firmie, więc np. menedżer odpowiedzialny za dany region może szybko podjąć działania na swoim terenie, a zarząd firmy analizuje całość.

Nasi pracownicy przewozili kosmetyki do opalania pomiędzy sklepami, ponieważ w jednych punktach już ich nie było, a w innych zalegały na półkach. Gdyby nie ten ruch, firma poniosłaby znaczne straty, bo cały czas trwałaby produkcja, podczas gdy niesprzedany towar wróciłby do magazynu.

Załóżmy, że w danej sieci trwa promocja. W jednych sklepach nie ma już towaru, w innych w ogóle się nie sprzedaje. Co wtedy?

Realizowaliśmy takie zlecenie dla firmy z branży kosmetycznej. Chodziło o sezonowy towar – kosmetyki do opalania. Nasi pracownicy przewozili je pomiędzy sklepami, ponieważ w jednych punktach już ich nie było, a w innych zalegały na półkach. Gdyby nie ten ruch, firma poniosłaby znaczne straty, bo cały czas trwałaby produkcja, podczas gdy niesprzedany towar wróciłby do magazynu. To pokazuje, jakie mamy możliwości i jak istotna jest szybkość działania w takich sytuacjach. Własnymi siłami producent nie byłby w stanie przeprowadzić szybko takiej akcji w ogólnopolskiej sieci handlowej. My mamy ludzi w całej Polsce, bez względu na sezon.

A jeśli trzeba przebudować całą kategorię w sklepie?

Kompleksowo przebudowujemy kategorie. Nie tylko dla jednego producenta, ale realizujemy też takie zlecenia dla sieci, także franczyzowych. Zmiany planogramów to częste zlecenia. Nasi ludzie przekładają towar systematycznie albo tylko przy akcjach sezonowych, np. na Gwiazdkę, Dzień Kobiet, Dzień Dziecka, Wszystkich Świętych. Od kilku lat realizujemy kluczową akcję świąteczną dla bardzo znanego producenta zabawek, którego 70 proc. sprzedaży przypada na okres Bożego Narodzenia. Przebudowujemy wówczas ekspozycje w całym kraju, w bardzo krótkim czasie.

Często dostajecie krótkie terminy?

Najczęściej stopień skomplikowania zlecenia polega właśnie na tym, że mamy do obsłużenia obszar całej Polski i krótki czas na wykonanie. Na przykład w ciągu dwóch dni przebudowaliśmy kategorię kosmetyków do włosów w 200 hipermarketach jednej z wiodących sieci, a bylibyśmy w stanie zrobić to nawet w jeden dzień. Wymaga to dużych zasobów ludzkich. Nie da się takiej załogi zorganizować akcyjnie.

Powiedzmy, że chcę zorganizować ogólnopolski program lojalnościowy. Co możecie dla mnie zrobić?

Jesteśmy w stanie skonstruować metodologię takiego programu i zaplanować narzędzia motywacyjne dla handlowców. Dotrzemy do sklepów, żeby przedstawić jego założenia i skutecznie zaprosić ich właścicieli oraz pracowników do tej akcji. Zmierzymy też jego efektywność, poziom rekomendacji i sprzedaży, również komplementarnej. Cyklicznie dostarczymy informacje o przebiegu programu. To jest bardzo ważne, bo szereg czynników w trakcie trwania tego typu długoterminowej akcji ma wpływ na jej efektywność. To, co działało na początku, po kilku miesiącach może się zupełnie nie sprawdzać i trzeba program przeformatować. Bieżąca analiza jest niezbędna. Dobór metodologii jest otwarty – mogą to być audyty jawne albo badanie „tajemniczy klient”.

Zatrzymajmy się przy „tajemniczym kliencie”. Czy często dostajecie zlecenia na takie badanie?

Tak, pracujemy zarówno dla producentów, jak i dla sieci, m.in. aptecznych. Jest to powszechne i popularne badanie. Producenci najczęściej chcą mierzyć poziom rekomendacji konkretnych produktów, tego, czy argumenty, które siły sprzedaży powinny przekazać i którymi powinni się posługiwać sprzedawcy, rzeczywiście się pojawiają. Czy są spójne z całą strategią sprzedaży.

To ważne, kiedy produkt jest proponowany, ale powinna za nim stać również argumentacja, która w ciągu 10 sekund trafi do konsumenta i przekona go do zakupu. Z sieciami jest to współpraca znacznie szersza, mierzymy większą ilość parametrów. Oprócz tego, co i jak się sprzedaje, ważne jest również zachowanie sprzedawców, estetyka sklepów, czystość, porządek, zgodność z planogramami, realizacja promocji.

Gdybym chciała szybko wprowadzić nową markę na rynek…

Możemy dowieźć produkty do sklepów, ustawić je według planogramu, przeszkolić personel z argumentacji, jakiej powinien używać, zachęcając do zakupu nowości. Sprawdzić poprzez badanie „tajemniczy klient”, czy ją poleca. Możemy za jakiś czas zweryfikować półkę, czy jest poprawnie zagospodarowana i estetyczna. Możemy też wprowadzić zespoły promotorów, hostessy, które będą aktywnie zachęcać do zapoznania się z nowością i do jej zakupu. I wszystko to udokumentujemy.

Dobrze, mam świetny produkt, ale jestem świeża w branży, nie wiem, jak dotrzeć do sklepów, nie mam bazy…

Nie szkodzi. My mamy bazy wszystkich sklepów, we wszystkich kategoriach. Aktualne bazy. Producenci najczęściej ich nie mają, choć myślą, że jest inaczej. Naszym zdaniem aktualną bazę mają tylko ci, którzy co miesiąc jadą w teren. W strukturach własnych producenta najczęściej kontakt ze sklepami ma jeden człowiek – handlowiec. Jego zadaniem jest zrobienie określonego targetu, odwiedzenie konkretnej liczby sklepów. I tylko on wie, w jakich sklepach naprawdę był. Łatwo mu np. zdecydować, czy był to sklep z kategorii A czy B. Niezależny audyt i weryfikacja przez taką firmę jak nasza może choćby pozwolić odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście sklep można kwalifikować do kategorii A.

Współdzielone zespoły handlowców mogą pracować dla kilku, niekonkurujących ze sobą producentów. Producent ponosi koszt adekwatny do zaangażowania czasu naszego przedstawiciela.

Skoro mowa o siłach sprzedaży, czy macie jakieś sposoby na obniżenie kosztów dotarcia do sklepów?

Sporą część w koszcie jednego etatu przedstawiciela handlowego stanowi samochód plus paliwo. Szczególnie dla małych producentów utrzymanie własnych sił sprzedaży jest bardzo kosztowne. Odpowiedzią na to są zespoły współdzielone, które mogą pracować dla kilku, niekonkurujących ze sobą producentów. Jeden przedstawiciel zajmuje się wówczas produktami różnych firm, może też dla nich windykować należności. Producent ponosi koszt adekwatny do zaangażowania czasu naszego przedstawiciela. Może to być połowa kosztu zatrudnienia lub nawet jedna trzecia.

Tu jednak pojawią się na pewno obawy takie, jak w stosunku do przedstawicieli handlowych dystrybutorów – czy mając kilka marek do obsłużenia, są w stanie dobrze wykonać swoją pracę. Że jednak lepiej mieć przedstawiciela na wyłączność.

No cóż, to kwestia znalezienia balansu pomiędzy oczekiwaniami i możliwościami finansowymi. Jeśli firmę stać na dedykowanego przedstawiciela handlowego, to takie zespoły również mamy.

Z naszych obserwacji wynika jednak, że wiele firm tnie koszty i nie ma wysokich budżetów przeznaczonych na siły sprzedaży. Zmienił się rynek – większość zamówień jest składana centralnie i coraz częściej te współdzielone zespoły są bardziej opłacalne pod względem ekonomicznym. Faktycznie spotykamy się z zarzutami, że taki przedstawiciel nie będzie równo dzielił swojego czasu pomiędzy wszystkie marki. Ale przecież to jest kwestia kontroli i sparametryzowania oczekiwań. Nie chodzi o to, żeby z zegarkiem w ręku odmierzał, czy jedną trzecią czasu rozmawiał o produktach danej marki. Ważne jest, czy zrobił to, co miał zrobić, zgodnie z wytycznymi.

W zespołach współdzielonych przedstawiciel nie może więc pracować na pełnym portfolio produktów. Nie można oczekiwać, że wykona pracę za trzech, tylko trzeba znaleźć złoty środek pod względem sklepów, które ma odwiedzać i asortymentu, którym ma się zajmować. Wtedy będzie efektywny. Patrząc chociażby na Rossmanna – jest w tej sieci kategoria kosmetyków, ale też chemia gospodarcza, słodycze, alkohole, akcesoria – można dobrać dla jednego przedstawiciela produkty z niekonkurujących ze sobą kategorii. Trzeba też pamiętać, że nasi ludzie mogą pracować dla marki przez cały rok, ale też tylko sezonowo, czy ad­‑hockowo.

Które z prowadzonych przez Was projektów uznałby Pan za największe wyzwanie?

W tym roku z całą pewnością wyzwaniem i osiągnięciem była obsługa jednej z kluczowych sieci sprzedaży detalicznej. We wszystkich sklepach tej sieci, w ciągu trzech tygodni, przebudowywaliśmy strefy kasy na zlecenie firmy farmaceutycznej. Odbywało się to w dzień, w trakcie pracy sklepów. Nasi ludzie otrzymali 7 różnych wersji planogramów, w oparciu o nie każdy sklep był klasyfikowany, a produkty naszego klienta oraz pozostałe – układane. Każda przebudowa była dokumentowana zdjęciowo. Byliśmy z klientem w stałym kontakcie, codziennie dostawał świeże raporty, mógł przejrzeć wszystkie zdjęcia z hal i sprawdzić, czy posuwamy się zgodnie z harmonogramem wizyt. Przy takiej skali zamówienia trzeba brać pod uwagę bardzo dużo zmiennych, jak choćby kolejki przy kasach. Cały czas jednak był to proces zaplanowany, monitorowany i wspólnie z klientem podejmowaliśmy decyzje co do zmian. Efektem jest dwucyfrowy wzrost zamówień sieci dyskontowej u naszego klienta.

Patrząc na liczbę zleceń, jakie już dziś otrzymujemy, jest ogromny kłopot z pracownikami, zarówno jeśli chodzi o ich dostępność, jak i zaangażowanie, chęć do pracy.

W czym upatrujecie swojej szansy na przyszłość?

Patrząc na liczbę zleceń, jakie już dziś otrzymujemy, jest ogromny kłopot z pracownikami, zarówno jeśli chodzi o ich dostępność, jak i zaangażowanie, chęć do pracy. A my możemy dostarczyć każdą grupę pracowników – od zespołów przedstawicieli handlowych przez audytorów i merchandiserów po osoby do krótkoterminowych działań, np. do pomocy przy rozliczaniu programu lojalnościowego. Kolejne zjawisko to marsz marek własnych – sieci handlowe coraz mocniej na nie stawiają. To powoduje, że producenci będą musieli szukać innych kanałów sprzedaży, nowych rynków zbytu lub będą musieli walczyć o półkę w sieciach, w których są. I będą potrzebowali wsparcia. Pracy dla nas na pewno nie zabraknie.

Rozszerzamy także zakres działalności, wychodząc poza branżę FMCG. Prowadzimy projekt energetyczny oraz wchodzimy w projekty telekomunikacyjne. Już dziś odpowiadamy za audyty w punktach sprzedaży jednego z największych operatorów z branży telekomunikacyjnej, dla którego zorganizowaliśmy zespoły przeszkolonych, certyfikowanych pracowników. To pokazuje skalę i zakres możliwości naszej firmy oraz nowe kierunki rozwoju.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
28.10.2026 00:10
Polska napędza europejski wzrost L’Oréal. Wyjątkowy trzeci kwartał. Dyrektor generalny: popularność GLP-1 wpłynie na popyt na kosmetyki
Kalendarz adwentowy L‘OréalL‘Oréal

L’Oréal zwiększył sprzedaż w ciągu dziewięciu miesięcy 2026 roku do 35,3 mld euro. Najszybciej rozwijają się kosmetyki profesjonalne i dermatologiczne, a Polska wraz z krajami bałtyckimi należy do motorów wzrostu koncernu w Europie. Łukasz Bobiński z L’Oréal podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026 wskazywał na dwucyfrową dynamikę polskiego rynku kosmetyków premium i potencjał dalszej ekspansji luksusowych marek.

L’Oréal zakończył dziewięć miesięcy 2026 roku sprzedażą na poziomie 35,34 mld euro, o 7,7 proc. wyższą niż rok wcześniej. Wzrost w ujęciu porównywalnym wyniósł 6,9 proc. Koncern rozwijał się we wszystkich czterech dywizjach i regionach geograficznych, utrzymując dynamikę wyższą od globalnego rynku kosmetycznego.

Szczególnie dobre wyniki przyniósł trzeci kwartał, w którym sprzedaż wyniosła 11,56 mld euro. Skorygowany wzrost porównywalny przyspieszył do 7,7 proc., wobec 7,2 proc. przed korektą.

Najważniejszymi motorami wzrostu pozostają produkty do pielęgnacji włosów oraz zapachy. Jednocześnie poprawiają się wyniki kategorii pielęgnacji skóry, w której koncern rozwija m.in. zaawansowane kosmetyki dermatologiczne i przeciwstarzeniowe.

– Globalny rynek kosmetyczny po raz kolejny wykazał odporność w wymagającym otoczeniu, a my nadal rozwijaliśmy się znacznie szybciej od niego – podkreślił Nicolas Hieronimus, dyrektor generalny L’Oréal, komentując wyniki finansowe (tłum. red.).

Prezes wskazał na skuteczność strategii innowacji, wzrost sprzedaży internetowej oraz dobre wyniki na rynkach rozwiniętych, ze szczególnym uwzględnieniem Europy. E-commerce L’Oréal wzrósł w omawianym okresie o około 17 proc., wyraźnie przewyższając dynamikę całego internetowego rynku kosmetycznego.

Polska i kraje bałtyckie wśród liderów europejskiego wzrostu

Europa pozostaje największym regionalnym rynkiem L’Oréal. Sprzedaż koncernu w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku wyniosła tutaj 12,18 mld euro, rosnąc o 7 proc. w ujęciu porównywalnym skorygowanym oraz o 9,6 proc. według danych raportowanych.

W trzecim kwartale dynamika była jeszcze wyższa – skorygowany wzrost porównywalny osiągnął 8,9 proc.

L’Oréal podkreśla, że w Europie rozwijał się szybciej niż rynek kosmetyczny we wszystkich kategoriach, zarówno w handlu stacjonarnym, jak i internetowym.

Wśród liderów wzrostu koncern wymienia dwa klastry: Hiszpanię i Portugalię oraz Polskę i kraje bałtyckie. Nasz region został także wskazany jako jeden z najbardziej dynamicznych w Dziale Produktów Profesjonalnych, obok krajów DACH oraz Hiszpanii i Portugalii.

To istotne wyróżnienie dla polskiego rynku, choć L’Oréal nie podaje odrębnych danych dotyczących wartości sprzedaży ani dynamiki wzrostu w samej Polsce.

W europejskim Dziale Produktów Konsumenckich sprzedaż napędzały przede wszystkim kosmetyki do włosów i makijażu. Koncern wskazuje również na pozyskiwanie nowych klientów przez markę Mixa w pielęgnacji ciała oraz L’Oréal Men Expert w produktach higienicznych.

W kategorii luksusowej dominowały perfumy, zwłaszcza zapachy męskie i marki Couture. W kosmetykach profesjonalnych szczególnie dynamicznie rozwijała się pielęgnacja włosów premium, natomiast w segmencie dermatologicznym – pielęgnacja przeciwstarzeniowa, regeneracyjna i przeciwsłoneczna.

Premiumizacja napędza wzrost. Polski rynek kosmetyków premium rozwija się dwucyfrowo

Wyniki L’Oréal wpisują się w zmiany obserwowane również na polskim rynku, gdzie coraz większe znaczenie zyskuje segment kosmetyków premium.

Podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026, zorganizowanego 15 października w Warszawie przez Wydawnictwo Gospodarcze, mówił o tym Łukasz Bobiński, Chief Growth Officer Lux Division w L’Oréal.

image

Beauty 2030. Jak rosnąć w warunkach presji cenowej i rosnących kosztów? L’Oréal, INGLOT, Unilever i Arvato o branży dla branży [FBK 2026]

Według niego polski rynek kosmetyków premium rozwija się w tempie dwucyfrowym, a jednym z czynników podtrzymujących wzrost jest gotowość konsumentów do wydawania większych kwot na produkty oferujące szczególne doświadczenie.

Bobiński podkreślał, że premiumizacja będzie sprzyjać jakościowemu wzrostowi sektora beauty. Zwrócił jednak uwagę na postępującą polaryzację rynku luksusowego.

– Klienci chcieli i dalej będą chcieli płacić za doświadczenie – mówił podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

Z jednej strony rośnie znaczenie segmentu ultra-luxury, w którym – jak wskazywał – notowane są największe przyrosty. Z drugiej zwiększa się grupa konsumentów aspirujących do luksusu, ale poszukujących produktów w bardziej dostępnych cenach.

Dla marek oznacza to konieczność rozwijania oferty odpowiadającej na różne poziomy aspiracji i możliwości zakupowych. Sama wyższa cena nie wystarcza – musi być uzasadniona jakością, wizerunkiem marki i doświadczeniem konsumenta.

Przedstawiciel L’Oréal wskazał również na potencjał rozwoju dystrybucji selektywnej w Polsce. Koncern dostrzega możliwość zwiększenia dostępności luksusowych kosmetyków poprzez dalszą rozbudowę sieci perfumerii.

Produkty profesjonalne rosną o 12,3 proc. Pielęgnacja włosów premium coraz ważniejsza

Najszybciej rozwijającą się częścią biznesu L’Oréal pozostaje Dział Produktów Profesjonalnych. Jego sprzedaż w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku wyniosła 4,39 mld euro, rosnąc o 12,3 proc. w ujęciu porównywalnym skorygowanym.

Koncern łączy te wyniki z premiumizacją pielęgnacji włosów oraz rozwojem strategii omnichannel. Wzrost napędzały zarówno liczba sprzedawanych produktów, jak i wartość sprzedaży.

image

Łukasz Bobiński, L’Oréal: Premiumizacja i doświadczenie napędzają rynek beauty. Co dalej z luksusem? [FBK 2026]

L’Oréal wskazuje także na oznaki ożywienia w kanale salonowym. Równolegle rozwija ofertę usług i produktów odpowiadających na bardziej sprecyzowane potrzeby konsumentów.

Wśród marek wspierających wzrost znalazły się Kérastase, Redken i L’Oréal Professionnel. Kérastase osiągnął dwucyfrową dynamikę sprzedaży, m.in. dzięki liniom Gloss Absolu, Genesis i Chronologiste. Wzrost wspierały także nowe produkty Redken Acidic Grow Full i L’Oréal Professionnel Keratin Alpha Sleek.

Dobre wyniki klastra Polska–kraje bałtyckie w tym segmencie pokazują znaczenie profesjonalnej pielęgnacji włosów dla regionalnego biznesu koncernu.

Dermatologia kosmetyczna z dwucyfrowym wzrostem. Anti-aging i regeneracja skóry w centrum zainteresowania

Drugą najszybciej rozwijającą się dywizją L’Oréal jest Dermatological Beauty. W okresie od stycznia do września sprzedaż wzrosła o 11,6 proc. w ujęciu porównywalnym skorygowanym, osiągając 6,09 mld euro.

Trzy największe marki dywizji – La Roche-Posay, CeraVe i SkinCeuticals – zanotowały dwucyfrowy wzrost

La Roche-Posay korzystała z popularności linii Cicaplast oraz nowych produktów Mela B3 Double-Dose i Anthelios UV Air. CeraVe utrzymała wysoką dynamikę m.in. w Ameryce Północnej, a SkinCeuticals osiągał dobre wyniki w Stanach Zjednoczonych i Chinach.

L’Oréal podkreśla także sukces serum SkinCeuticals A.G.E. Interrupter Ultra, rozwijanego w odpowiedzi na potrzeby pielęgnacyjne związane z utratą jędrności skóry.

Wyniki dywizji potwierdzają znaczenie segmentów przeciwstarzeniowego, regeneracyjnego i przeciwsłonecznego w strategii koncernu. Jednocześnie L’Oréal poszukuje nowych grup konsumentów, których potrzeby pielęgnacyjne zmieniają się pod wpływem czynników wykraczających poza tradycyjny rynek kosmetyczny.

GLP-1 tworzy nowe potrzeby pielęgnacyjne. Nicolas Hieronimus wskazuje na wpływ leków odchudzających

Jednym z takich zjawisk jest szybki wzrost popularności leków GLP-1, stosowanych m.in. w leczeniu otyłości.

Podczas rozmowy z inwestorami 22 października Nicolas Hieronimus zwrócił uwagę, że rosnąca liczba osób korzystających z tych terapii zaczyna wpływać na zachowania konsumentów na rynku kosmetycznym.

– Wzrost wykorzystania GLP-1 ma wpływ w szczególności na konsumpcję kosmetyków i produktów do pielęgnacji skóry – powiedział prezes L’Oréal, cytowany przez Cosmetics Business (tłum. red.).

Hieronimus potwierdził, że koncern rozwija już produkty odpowiadające na potrzeby osób stosujących leki GLP-1, w tym kosmetyki marek SkinCeuticals i Kiehl’s.

image

GLP-1 zmienia rynek zapachów; gourmand zaczyna być substytutem rozkoszy podniebienia

Chodzi przede wszystkim o pielęgnację skóry, której wygląd może zmieniać się w wyniku szybkiej utraty masy ciała. Zmniejszenie objętości tkanki tłuszczowej twarzy może prowadzić do większej widoczności zmarszczek, utraty pełności twarzy i wiotczenia skóry.

Jednym z produktów prezentowanych przez L’Oréal w tym kontekście jest SkinCeuticals A.G.E. Interrupter Ultra Serum. Już w materiałach dotyczących wyników półrocznych koncern wskazywał, że produkt był testowany klinicznie pod kątem potrzeb osób stosujących GLP-1.

Wśród innowacji powiązanych z tym trendem znalazły się również Kiehl’s Ice-Collagen Plump Serum oraz linia do włosów Redken Acidic Grow Full.

Wzrost zainteresowania lekami GLP-1 jest zjawiskiem globalnym. Według danych Gallupa z lipca 2026 roku 11 proc. dorosłych Amerykanów deklarowało aktualne stosowanie tych leków w celu redukcji masy ciała, a 15 proc. korzystało z nich kiedykolwiek.

Z kolei w Polsce, według danych YouGov z września 2026 roku, 4,5 proc. respondentów deklarowało stosowanie GLP-1, a kolejne 9 proc. rozważało ich używanie w perspektywie 12 miesięcy.

Dla producentów kosmetyków rosnąca popularność farmakoterapii otyłości oznacza pojawienie się nowej grupy konsumentów poszukujących rozwiązań pielęgnacyjnych. Trend ten łączy się z rozwojem kosmetyków dermatologicznych, anti-aging i produktów wpisujących się w szerszy nurt longevity.

Jednocześnie istotne pozostaje rozróżnienie między kosmetyczną poprawą wyglądu skóry a rzeczywistym przeciwdziałaniem zmianom wynikającym z utraty tkanki tłuszczowej. Skuteczność poszczególnych produktów wymaga potwierdzenia odpowiednimi badaniami.

L’Oréal nie ujawnia na razie odrębnych danych sprzedażowych dla produktów kierowanych do osób stosujących GLP-1. Włączenie tego zjawiska do komentarza prezesa przy okazji wyników kwartalnych pokazuje jednak, że koncern dostrzega jego znaczenie dla przyszłości rynku pielęgnacji.

Luksus przyspiesza. Perfumy nadal głównym motorem wzrostu

W Dziale L’Oréal Luxe sprzedaż w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku wyniosła 12,17 mld euro, rosnąc o 5,8 proc. w ujęciu porównywalnym skorygowanym. W trzecim kwartale dynamika przyspieszyła do 7 proc.

Najważniejszym motorem wzrostu pozostawały perfumy, zwłaszcza marki Yves Saint Laurent, Prada i Armani. Dobrze rozwijała się również przejęta marka Creed, wzmacniająca obecność koncernu w segmencie luksusowych zapachów kolekcjonerskich.

W pielęgnacji skóry rosło znaczenie segmentu ultra-premium, w którym L’Oréal wskazywał na bardzo dobre wyniki marki Helena Rubinstein i linii Re-Plasty. Dynamicznie rozwijała się również marka Medik8.

Wyniki te korespondują z obserwacjami Łukasza Bobińskiego przedstawionymi podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026. Z jednej strony konsumenci coraz chętniej inwestują w najbardziej ekskluzywne produkty i doświadczenia, z drugiej – marki luksusowe poszukują sposobów dotarcia do nowych grup klientów.

ZDANIEM REDAKCJI

Anita Leowska Skiba, Redaktor Prowadząca Wiadomości Kosmetyczne

Co wyniki L’Oréal mówią o perspektywach polskiego rynku kosmetycznego? 

Wyniki L’Oréal za dziewięć miesięcy 2026 roku wskazują kilka obszarów, które mogą mieć szczególne znaczenie dla dalszego rozwoju branży kosmetycznej w Polsce.

Pierwszym jest premiumizacja. Dwucyfrowy wzrost polskiego rynku kosmetyków premium, na który zwracał uwagę Łukasz Bobiński, oraz dobre wyniki globalnego Działu Produktów Profesjonalnych pokazują, że konsumenci nadal są gotowi płacić więcej za produkty o określonych właściwościach i doświadczenie związane z marką.

Drugim kierunkiem jest rozwój zaawansowanej pielęgnacji skóry, szczególnie dermokosmetyków, produktów regeneracyjnych i przeciwstarzeniowych. W tym obszarze znaczenie mogą zyskiwać także nowe potrzeby związane ze starzeniem się społeczeństwa i upowszechnieniem terapii GLP-1.

Trzecim pozostaje rozwój dystrybucji. L’Oréal notuje wysoką dynamikę e-commerce, a jednocześnie dostrzega potencjał rozbudowy sieci selektywnych perfumerii w Polsce. Pokazuje to, że rozwój sprzedaży internetowej nie eliminuje znaczenia sklepów stacjonarnych, szczególnie w kategoriach premium i luksusowych, w których istotną rolę odgrywa doświadczenie zakupowe.

Koncern wskazuje również na sztuczną inteligencję jako jeden z czynników wspierających dalszy rozwój biznesu. Podczas Forum Branży Kosmetycznej Łukasz Bobiński wymieniał zrozumienie wpływu AI na rynek beauty wśród najważniejszych wyzwań nadchodzących lat.

Dla polskiego sektora kosmetycznego szczególnie istotne pozostaje to, że klaster Polska–kraje bałtyckie został ponownie wyróżniony w globalnych wynikach L’Oréal. Nie oznacza to jednak, że dysponujemy dokładnymi danymi o wzroście sprzedaży koncernu w Polsce.

W połączeniu z wypowiedziami przedstawicieli L’Oréal podczas Forum Branży Kosmetycznej wyniki wskazują na dalszy potencjał rynku w segmentach premium, profesjonalnej pielęgnacji włosów, dermokosmetyków i zapachów luksusowych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
27.10.2026 01:15
Historyczny sukces branży kosmetycznej. PE rzyjął pakiet Omnibus VI, w którym wybrzmiał silny głos Polski
Konferencja prasowa w PZPK z udziałem posła PE Piotra Müllera. Na zdjęciu także: Blanka Chmurzyńska -Brown (L‘Oreal Polska), Bartosz Ziaja, prezes Ziaja, Joanna Zboch (Estée Lauder Poland)PZPK

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego (PZPK) z ogromną satysfakcją przyjął wynik głosowania w Strasburgu. Nowe regulacje to starannie wypracowany kompromis oparty na aktualnej wiedzy naukowej, który pozwala na uniknięcie automatycznego nakładania na firmy obowiązków bez uwzględnienia ich rzeczywistych skutków.

Ostateczny kształt przepisów pokazuje, jak fundamentalne znaczenie ma merytoryczna współpraca krajowych delegacji z instytucjami Unii Europejskiej.

O szczegółach tego historycznego rozstrzygnięcia oraz jego wpływie na rynek dyskutowano podczas briefingu prasowego zorganizowanego w biurze Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Kulisy negocjacji i przewidywalność prawa

Jak podkreślił Piotr Müller, poseł do Parlamentu Europejskiego i główny sprawozdawca komisji IMCO ds. Omnibusa VI, wypracowanie kompromisu wymagało żmudnego przekonywania posłów z różnych komisji i grup politycznych. Europoseł zaznaczył, że dzięki temu udało się odrzucić poprawki, które mogłyby istotnie zaszkodzić branży. Zwrócił także uwagę na fakt, że nadmierne obciążenia regulacyjne dławią europejskie firmy i ograniczają ich zdolność do wdrażania nowoczesnych technologii, w tym sztucznej inteligencji. Środki przeznaczane na dostosowywanie się do wciąż zmieniających się przepisów nie mogą być jednocześnie inwestowane w rozwój.

Dyrektor generalna PZPK, dr inż. Justyna Żerańska, wskazała, że znaczenie pakietu Omnibus VI wykracza daleko poza redukcję formalności administracyjnych. Proponowane przepisy warunkują dostępność surowców, koszty wytwarzania, planowanie produkcji oraz możliwości prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej.

image

Michał Rudecki, NielsenIQ: Co będzie napędzać rynek beauty do 2030 roku? [FBK 2026]

Jednocześnie przypomniała, że decydujące będą kolejne etapy prac legislacyjnych – zwłaszcza przygotowanie aktów wykonawczych i wytycznych Komisji Europejskiej, które w praktyce zdefiniują skalę ułatwień dla biznesu.

Perspektywa biznesu: co zmiany oznaczają w praktyce?

O praktycznych konsekwencjach nowelizacji dyskutowali również wiceprezesi, członkowie Rady Nadzorczej PZPK oraz reprezentanci firm: Joanna Zboch (Estée Lauder Poland Sp. z o.o.), Bartosz Ziaja (Ziaja Ltd Zakład Produkcji Leków Sp. z o.o.) i Blanka Chmurzyńska-Brown (HUB L’Oréal Polska i Kraje Bałtyckie).

image

Polski rynek kosmetyczny urósł do 6,4 mld euro. Awans w rankingu eksporterów [RAPORT PZPK]

Eksperci wspólnie apelowali o odejście od automatyzmu prawnego na rzecz oceny ryzyka opartej na dowodach naukowych, rzeczywistym stężeniu i poziomie narażenia, co jest kluczowe choćby przy stosowaniu substancji zapachowych i surowców pochodzenia naturalnego.

Głosy rynku zwróciły ponadto uwagę na kilka strategicznych wyzwań.

Przewidywalność i okresy przejściowe

Bartosz Ziaja zaznaczył, że zmiany prawa wprowadzane bez realistycznych okresów przejściowych oznaczają konieczność przyspieszonych reformulacji i wymiany opakowań. Dla firm z szerokim portfolio to olbrzymie obciążenie organizacyjne i finansowe. Dodatkowo ciągłe modyfikacje etykiet i wyrzucanie starych materiałów stoją w sprzeczności z celami zrównoważonego rozwoju.

Ryzyko utraty konkurencyjności.

Joanna Zboch ostrzegła, że rosnące koszty wytwarzania w Europie mogą zachęcać koncerny do przenoszenia produkcji poza granice Unii Europejskiej. Reprezentanci branży podkreślili, że europejscy producenci zderzają się z firmami z krajów takich jak m.in. Korea Południowa, gdzie biznes funkcjonuje w odmiennych, często wspieranych przez państwo warunkach. Utrzymanie pozycji Starego Kontynentu wymaga stworzenia środowiska promującego inwestycje i innowacje, a także zapewnienia konkurencyjnych cen energii.

Równe zasady dla wszystkich

Wskazano na pilną potrzebę skutecznego nadzoru nad rynkiem, w tym dokładnego egzekwowania unijnych norm wobec produktów importowanych spoza UE, sprzedawanych bezpośrednio konsumentom przez platformy internetowe.

Pakiet Omnibus VI jest dla branży sygnałem, że w procesie stanowienia prawa decydenci wzięli pod uwagę głos ekspertów, stawiając na innowacyjność i wsparcie lokalnego przemysłu bez kompromisów w kwestii bezpieczeństwa.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
28. październik 2026 03:10