StoryEditor
Eksport
02.10.2018 00:00

VI Forum Branży Kosmetycznej 2018 [ZAPIS RELACJI NA ŻYWO]

Już dziś w warszawskim Hotelu Marriott odbędzie się największe w Polsce wydarzenie poświęcone rynkowi kosmetyków i chemii gospodarczej: VI Forum Branży Kosmetycznej 2018. Około 400 menedżerów związanych z biznesem kosmetycznym i reprezentantów najważniejszych sieci handlowych śledzić będzie dyskusje panelowe i wykłady ekspertów, weźmie udział w biznesowych spotkaniach i obejrzy prezentacje najciekawszych nowości. Zapraszamy do śledzenia z nami relacji na żywo z tego wydarzenia!

>> Kliknij, aby odświeżyć relację <<

18:20. Kończymy debatę, a tym samym również naszą relację na żywo na portalach wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl. Dziękujemy, że byliście Państwo z nami! Już teraz zapraszamy na przyszłoroczną edycję Forum Branży Kosmetycznej, a wcześniej - na inne wydarzenia organizowane przez Wydawnictwo Gospodarcze. Do zobaczenia!

18:12. - Jesteśmy skazani na e-commerce – mówi Jarosław Sygitowicz, współzałożyciel i CMO w ZenCard. - Niestety jesteśmy, bo to szalenie skomplikowany problem, łączący się z wieloma wyzwaniami. W świecie internetu, jeśli coś nie działa w sekundę, to konsumenci stają się zniechęceni, mamy do czynienia z wysokim wskaźnikiem odrzuceń. Muszą być potrzebne dwa kliknięcia by coś kupić, a technologicznie trudno jest osiągnąć taką sprawność. Drugim trudnym elementem jest logistyka: decyzje zakupowe w większości przypadków dotyczą już nie ceny, a szybkości dostawy. Ludzie nie patrzą na ceny produktów, a lecz cenę wraz z dostawą. To, czy konsument szybko - czyli na drugi dzień, za dwa dni - otrzyma produkt, zaczyna decydować o zakupie – dodaje Jarosław Sygitowicz.

17:58. - Tam, gdzie kończy się rozum i logika, tam zaczyna się logistyka. Od kilku lat widzimy tendencję w magazynach logistyki kontraktowej do zmniejszania się ilości towarów, z dostaw paletowych do paczkowych. Obniżane jest minimum logistyczne po to, żeby klient zamawiał częściej, ale mniej. Musimy albo zwiększyć liczbę osób, które wysyłają towary, albo inwestować w nowe technologie automatyzujące procesy – tłumaczy Andrzej Bekierski, Business Development Manager w Raben Logistics Polska. - O logistyce, jak jest dobrze, to się nie mówi, ale jak jest źle, to jako pierwsi dostajemy kopniaka – dodaje.

17:51. – Na rynku jest miejsce na nowe marki. Internet to świetne miejsce, żeby zaczynać ze znanymi markami. Swoje robią także influencerzy, szczególnie videoblogerzy. Ale nadal podstawą sprzedaży pozostaje sprzedaż w sklepach stacjonarnych – przyznaje Marcin Niemirowicz, zastępca dyrektora generalnego w firmie Merkury.

17:44. - Nasz plan asortymentowy zakłada sprzedaż produktów znanych, ale częściowo także takich, które pozwalają nas odróżnić od innych producentów. Nowości staramy się wprowadzać w sposób zrównoważony. Świadomie wybraliśmy politykę naśladownictwa. Chcemy zminimalizować ryzyko nasze i naszych franczyzobiorców – mówi Krzysztof Sobczuk, członek zarządu Drogerii Jasmin.

17:38. Grzegorz Nawrot, projektant wzornictwa przemysłowego w Bech Packaging, odpowiedział na pytanie, czy producenci chcą innowacyjnych opakowań, czy raczej tradycyjnych. - I jednych i drugich. Jest to branża dynamiczna, w której produkt pojawia się i znika. Znajdują w niej również odzwierciedlenie trendy wege i eko, istnieje zainteresowanie tego typu materiałami. Jednak wdrożenie materiału ekologicznego wiąże się z dodatkowymi kosztami, musi być potwierdzone certyfikatem, a to wymaga czasu, którego przy wdrożeniu nowego produktu jest niewiele - zauważa Nawrot.

17:33. - W drogerii Natura mamy własnych ekspertów, którzy śledzą rynek, np. monitorują portale społecznościowe, blogerów z zagranicy. Rozwijając marki własne, nie tworzymy produktów w oderwaniu od konsumentów. Zawsze ich pytamy o to, co myślą o naszych produktach, czego od nich oczekują. Konsumenci absolutnie mają wpływ na to, co trafia na rynek - przekonuje Arkadiusz Szczepaniak, wiceprezes zarządu drogerii Natura, pytany czy konsument dziś wyznacza trendy, czy może jest pod presją producentów, którzy te trendy kreują.

17:29. - Każdy dzień w branży kosmetycznej przynosi zaskoczenie - mówi Marek Kalinowski, dyrektor sprzedaży w Elevita Poland. - Kiedyś zakładało się plan trzyletni i to była świętość, wszystkie założenia budżetowe musiały być zgodne z planami trzyletnimi. Dzisiaj tak nie jest. Do obecnego stanu przeszliśmy stopniowo. Dzięki internetowi otworzyły się niesamowite możliwości przed małymi graczami. Oni dawniej nie mieli szansy na promocję swoich marek. Dziś, dzięki rewolucji internetowej, możliwa stała się bezpośrednia relacja z konsumentami. Rynek odmieniło także wejście w grono konsumentów osób z nowych generacji – dodaje Marek Kalinowski.

17:19. Marta Marczak, dyrektor Zespołu Strategii Marki w PwC: - Jest mnóstwo zmian i czynników, które kształtują nowe postawy konsumenckie. Czy konsumenci są bardziej świadomi? Mamy coraz więcej danych, co nie oznacza, że mamy więcej wiedzy. W natłoku informacji nie zawsze potrafimy wyselekcjonować te dane. Ogólnie rzecz biorąc, konsumenci są świadomi, ale jednocześnie są roszczeniowi i wymagający. Węzeł do rozsupłania jest złożony. To, co pomoże go rozwiązać, to uczciwe edukowanie i komunikacja. Owa komunikacja może być bardzo prosta i obrazkowa, należy się posługiwać zrozumiałymi metaforami - podpowiada Marta Marczak.

17:15. Przed nami ostatni punkt w merytorycznej części programu! - debata pt. "Wyzwania dla producentów, dystrybutorów i handlu w sektorze kosmetycznym w dobie rewolucji technologicznej i zmieniających się oczekiwań konsumentów".
Wezmą w niej udział: Andrzej Bekierski, Business Development Manager, Raben Logistics Polska; Marek Kalinowski, Dyrektor Sprzedaży, Elevita Poland; Marta Marczak, Dyrektor Zespołu Strategii Marki PwC; Grzegorz Nawrot, Projektant Wzornictwa Przemysłowego, Bech Packaging; Marcin Niemirowicz, Zastępca Dyrektora Generalnego, Merkury SA; Krzysztof Sobczuk, Członek Zarządu, drogerie Jasmin; Arkadiusz Szczepaniak, Wiceprezes Zarządu, drogerie Natura; Jarosław Sygitowicz, Współzałożyciel i CMO ZenCard

17:08. - Automatyczny magazyn to ratunek dla wielu firm! - podpowiada Jakub Wika, Logistic Consultant Business Development Automation w SSI Schäfer Polska. - Kilka lat temu zgłaszały się do nas firmy z zachodniej Polski. Tam brakowało pracowników. Teraz to samo dzieje się w centralnych regionach czy w Olsztynie - opowiada Wika.

17:00. Ostatnią prezentację podczas FBK wygłosi Jakub Wika, Logistic Consultant Business Development Automation w SSI Schäfer Polska. "Czy w magazynie muszą pracować ludzie"? - dowiemy się już za moment.

16:58. - W momencie, kiedy wiemy gdzie jest nasz towar, możemy go wycofać w sytuacji kryzysowej, np. gdy w internecie zrobi się głośno o przypadku uczulenia wywołanego naszym produktem – mówi Marta Szymborska. – Na firmach ciąży obowiązek identyfikowalności produktu – dodaje przedstawicielka GS1.

16:52. - Kiedy nie ma komunikacji kryzysowej, kiedy nie ma planu lub możliwości zlokalizowania produktów z partii, która wywołała kryzys marketingowy… Wtedy mamy chaos. Trzeba tego unikać – mówi Marta Szymborska. – Obrazuje to przykład fabryki w Bangladeszu, w której zginęło 1200 pracowników. Marki, które produkowały tam swoje ubrania, poniosły olbrzymie straty wizerunkowe i finansowe – dodaje.

16:45. Za moment przedostatnia prezentacja dzisiejszego dnia. Marta Szymborska, menedżer ds. komunikacji, PR i CSR w firmie GS1 Polska wygłosi prelekcję pt. "Rozwiązywanie kryzysów wizerunkowych marek kosmetycznych dzięki możliwościom śledzenia produktów w łańcuchu dostaw".

16:41. - Między innymi ze względu na natłok informacyjny przy RODO uczestnicy programów lojalnościowych są dziś mocno uważni w zakresie tego, co przekazują firmom. Dlatego musimy uważać na to, co pobieramy od klientów. Rozwiązaniem jest np. proszenie o numer telefonu, bo to informacja, która daje nie tylko możliwość indywidualizacji przekazu, ale także to bezpośredni kanał wymiany informacji – podpowiada Jarosław Sygitowicz.

16:30. Jarosław Sygitowicz: - Polacy znowu aktywnie uczestniczą w programach lojalnościowych. Robi to około 62 proc. Polaków, co jest rekordem w historii Polski – mówi Sygitowicz. – Jeśli mamy dziś program lojalnościowy, to rozumiemy klienta, jesteśmy w stanie wyciągać wnioski i tworzyć wspólny przekaz. Dlatego programy multipartnerskie są dziś tak mało popularne – dodaje współzałożyciel i CMO w ZenCard.

16:25. Za chwilę prezentacja "Technologia lojalnościowa w służbie branży kosmetycznej". Wygłosi ją Jarosław Sygitowicz, współzałożyciel i chief marketing officer w ZenCard.

16:18. - W Polsce oficjalnie około 36 proc. firm to firmy rodzinne. Na Zachodzie nawet 70 proc. Wynika to z trudnej historii Polski. Mimo to polskie firmy rodzinne to podmioty silne, dobrze się rozwijające – mówi Michał Wojewoda. Jak dodaje, z badań Instytutu Biznesu Rodzinnego wynika, że realnie aż 90 proc. firm w Polsce związanych jest w taki czy inny sposób z rodziną.

16:10. - Esencja sukcesji w firmach rodzinnych opiera się na modelu 4W: wiedzy, władzy, własności i wartości. Jeśli myślicie państwo o sukcesji, to jest to kierunek, w którym trzeba podążać – mówi Michał Wojewoda.

16.05. Michał Wojewoda, dyrektor operacyjny Instytutu Biznesu Rodzinnego opowie teraz o sukcesji w branży kosmetycznej. Już za moment usłyszymy o tym, czym jest zmiana pokoleniowa biznesu rodzinnego i jak ją należy przeprowadzić.

15:15. Rozpoczynamy kolejną przerwę. Wracamy do Państwa już niebawem - przed nami ostatni blok tematyczny, z czterema prezentacjami i debatą finałową.

15:04. Anna Frydrych, Orkla Care: - Wierzę w to, że na rynku jest miejsce dla każdego. Mamy zarówno produkty z parabenami, jak i bez nich. Najważniejsze to mieć swój pomysł na działanie, śledzić to, co się dzieje na świecie i dostosowywać się do tych trendów, bo wcześniej czy później one i tak nas dopadną.

14:52. Magdalena Piwkowska, senior client consultant w Nielsen Polska: - Trend naturalnych kosmetyków w lodówce jest przyszłościowy, ale pod dwoma warunkami: muszą  one być łatwo dostępne, zarówno pod względem miejsc sprzedaży (np. w każdej drogerii), jak i ceny.

14:45. Leszek Szwajcowski, wiceprezes zarządu sieci DP Drogerie Polskie: - Chcielibyśmy działać zgodnie z trendami, ale polscy konsumenci nie wierzą sprzedawcom. Ufają kolegom, znajomym. Słuchają opinii celebrytów. Jak duży wpływ mają blogerzy na sprzedaż? Czasem są to tysiące procent wzrostu. Szczególnie młode osoby są podatne na tego typu sugestie.

14:39. Jak zaznacza Katarzyna Wyszyńska, digital marketing manager w Super-Pharm Poland, jej firma zdobywa wiedzę na temat swoich klientów na bazie m.in. współpracy z partnerami (dystrybutorami kosmetyków), ale także działalności w mediach społecznościowych. – Pytamy nasze klientki o to, jakie marki chcą widzieć w naszej ofercie. Jesteśmy demokratyczną drogerią, która ma w ofercie zarówno kosmetyki konwencjonalne, jak i naturalne. Cały czas patrzymy na rozwój naukowy. Zwracamy uwagę na trendy biotechnologiczne – dodaje Wyszyńska.

Zapytana o kwestię braku wiedzy klientów na temat parabenów, przedstawicielka Super-Pharm Poland stwierdziła, że wielkim wyzwaniem dla całej branży są problemy komunikacyjne. - Myślę, że temat parabenów to ogromny problem etyczno-biznesowy. Klient stał się naszym partnerem. Potrzebny jest dialog między nami wszystkimi. Produkujemy kosmetyki po to, żeby je sprzedawać. My dajemy jak najlepszą ofertę, jednak musimy przy tym zadbać o to, żeby wiedza na dany temat była transparentna. Tego nam brakuje – zaznacza Wyszyńska.

14:36. Anita Bachowska-Pęczak, chemik, twórczyni bloga „Sroka o”, odpowiedziała na pytanie, dlaczego konsumenci szukają informacji o kosmetykach w internecie. - Zanim konsument przebije się przez bełkot marketingowy, jakim są etykiety na opakowaniach kosmetyków, to już ma tego dosyć. Dlatego woli wejść do internetu i otrzymać gotową odpowiedź. Przeciętny konsument nie ma też ani czasu, ani zasobu wiedzy na określny temat.

14:31. Anna Luks, marketing manager, Eurus: - Jako dystrybutor mamy obowiązek dostosować się do deklaracji producenta. Marki, które dystrybuuje Eurus, należą do kategorii kosmetyków naturalnych. Brak parabenów w przemyśle kosmetycznym wpisuje się w ogólne trendy zdrowego stylu życia.

14:29. - Wszystkie kosmetyki na rynku są bezpieczne, bo muszą przejść oceny toksykologiczne. Ale to, czy marka decyduje się na hasło na opakowaniu „paraben-free”, to kwestia jej strategii – tłumaczy Anna Frydrych, kierownik ds. naukowych i legislacyjnych w Orkla Care. – Posiadaliśmy to hasło w dermokosmetykach, dlatego, że pewne sieci apteczne nie akceptowały marek, które posiadały parabeny. To było „być albo nie być” dla marki – wyjaśniła przedstawicielka Orkla Care.

14:25. - Kiedyś było inaczej  - mówi dr n. med. inż. Katarzyna Pytkowska, rektor Wyższej Szkoły Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia. - Jak dyskutowałam z kimś, to była to osoba mająca podobne podstawy wiedzy. Wiedziała, jak zbierać dane, jak je analizować…

- Kiedy komunikacja jest symetryczna, to nauka musi zacząć mówić tak, żeby być zrozumianą. To jest szalenie trudne, bo najpopularniejszym słowem naukowca jest „ale”. W Internecie wpisuje się w wyszukiwarkę proste pytanie: "używać, czy nie"… a ja mówię – „ale co jest dobre? Co chcesz uzyskać?”. Tyle, że ten kto pyta, już nie słucha, bo dla niego to za nudne. Trzeba wyjść do nie-naukowców z prostym przekazem. Świat nauki powinien zacząć mówić w taki sposób, aby konsumenci chcieli tego słuchać – tłumaczy Pytkowska.

14:16. Marcin Napiórkowski: - Tylko fantazjujemy o tym, jaki konsument czy odbiorca był kiedyś. Dawniej ludzie i tak wiedzieli swoje, ale nie mieli możliwości mówić tego głośno. Zmiana komunikacji z asymetrycznej do symetrycznej sprawiła, że musimy liczyć się ze zdaniem konsumentów. To szansa, nie zagrożenie. Internet to miejsce, w którym każdy ma mikrofon i powstają tam nowe autorytety.

14:05. Tak oto dobrnęliśmy do pierwszej debaty podczas Forum, zatytułowanej "Cała prawda o kosmetykach – wspólna odpowiedzialność przemysłu, handlu i influencerów za wybory konsumentów".
W debacie wezmą udział: Anita Bachowska-Pęczak, Chemik, Twórczyni bloga „Sroka o”; Anna Frydrych, Kierownik ds. Naukowych i Legislacyjnych, Orkla Care; Anna Luks, Marketing Manager, Eurus; dr Marcin Napiórkowski, Semiotyk Kultury, Wykładowca w Instytucie Kultury Polskiej UW; Magdalena Piwkowska, Senior Client Consultant, Nielsen Polska; dr n. med. inż. Katarzyna Pytkowska, Rektor Wyższej Szkoły Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia; Leszek Szwajcowski, Wiceprezes Zarządu sieci DP Drogerie Polskie; Katarzyna Wyszyńska, Digital Marketing Manager, Super-Pharm Poland

14:01. - Nauka i przemysł muszą się zebrać i budować wspólną mitologię. Mity nie są kłamstwem… To do nas należy wybór, czy będziemy żyli w świecie opartym na fałszu, czy przemysł i nauka zaproponują konkurencyjną mitologię, opartą na faktach! – wzywa Marcin Napiórkowski.

13:58. - Pseudonauka serwuje wizję świata całkowicie wolnego od ryzyka. W praktyce przypomina to działania populistów. Populiści to ludzie, którzy widzą twój lęk i proponują ci świat, gdzie tego lęku nie. Nieważne, że to obietnica, której nie może nikt zagwarantować. Oni eksploatują lęki. To jest wielka pokusa… bo co może być złego w eliminowaniu ryzyka? Ano to, że to jest utopia! Eliminując ryzyko, które wydaje się straszne, jak w przypadku parabenów, otwieramy puszkę Pandory z innymi rzeczami… - opowiada Marcin Napiórkowski.

13:51. - Wspólnym mianownikiem potrzeb konsumentów jest poczucie sensu. To jest bitwa, którą przegrywamy, bo pseudonauka wygrywa z nauką, gdyż lepiej zaspokaja potrzebę sensu. Robi to, tworząc… mitologię. Jedno twierdzenie wspiera drugie, budując inny obraz świata – opisuje Marcin Napiórkowski.

13:47. - Człowiek nie może przeżyć bez sensu życia. Ludzie próbują wyjaśnić sobie, dlaczego robią pewne rzeczy. Sektor kosmetyków podporządkowany jest temu egzystencjalnemu zagadnieniu – rozpoczął swoją prezentację Marcin Napiórkowski.

13:44. Na scenę wkracza dr hab. Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury i wykładowca w Instytucie Kultury Polskiej UW. Ekspert wygłosi prelekcję pt. "Mity konsumenckie. Czy i jak z nimi walczyć?".

13:39. Jak dodaje Blanka Chmurzyńska-Brown, istnieje pewna grupa parabenów, dokładnie przebadanych, także na zwierzętach, bezpiecznych, ale także drugą grupę parabenów - takich, dla których nie ma dossier. - Regulator kierując się zasadą nadmiernej ostrożności, uznał, że skoro nie mamy dowodów, że są bezpieczne, to lepiej ich zakazać. To jest mit, o którym mówię. Obecnie możemy korzystać z 59 konserwantów, używanych jest 15 - tłumaczy prelegentka.

13:35. - Weźmy pod uwagę parabeny. Są na rynku od 80 lat, powszechnie stosuje się je w przemyśle kosmetycznym, mimo, że od wielu lat kolejne publikacje, w tym badania AFSSAPS, pokazują, że parabeny są bezpieczne. Mimo tego Komisja Europejska zakazuje stosowania pewnej grupy parabenów – mówi Chmurzyńska-Brown.

13:33. - Nie wolno będzie nam, jako producentom, od 1 lipca 2019 roku opisywać produktów jako „wolne od parabenów” i nie tylko. W tej chwili rynek idzie jednak w innym kierunku. Producenci deklarują na opakowaniach, czego produkt nie zawiera. W 2018 roku takie deklaracje pojawiły się na ponad 16 proc. produktów – podkreśla Blanka Chmurzyńska-Brown.

13:27. - Konsumentki identyfikują się z tymi, którzy są im najbliżsi. 29 proc. osób przy wyborze kosmetyków bierze pod uwagę znajomych i koleżanki. Lekarze i dermatolodzy stanowią 21 proc. rekomendacji, ale aż 18 proc. to internauci, a blogerki 11 proc. – dodaje Blanka Chmurzyńska-Brown.

13:23. - Prawie 57 proc. klientów uważa, że kosmetyki w sklepach są bezpieczne dla zdrowia. 87 proc. twierdzi, że kosmetyki naturalne są bardziej bezpieczne niż konwencjonalne. Ponad 87 proc. respondentek w wieku od 16 do 65 roku życia twierdzi, że czyta etykiety kosmetyków. Ale z kolei prawie 73 proc. klientek uważa, że parabeny i SLS  kojarzą się źle… a ponad 21 proc. konsumentek nie kupuje produktów z tymi składnikami – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown.

13:20. Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, opowie za chwilę o mitach kosmetycznych i ich wpływie na legislację sektorową oraz bezpieczeństwo konsumentów.

12:40. Przed nami kolejna przerwa. Wracamy już niedługo!

12:23. - Kolor, etykieta… granie tymi elementami sprawia, że nawet to samo opakowanie zyskuje nowe znaczenie. Personalizacja opakowań pozwala na tworzenie kompozycji, które mogą wyróżnić produkt na półce – dodaje Grzegorz Nawrot.

12:09. - Czy kształt ma znaczenie? Opakowanie ma doprowadzić do dialogu między konsumentem a producentem. Pierwsze, najważniejsze zadanie, które stoi przed opakowaniem, to zwrócenie uwagi klienta – mówi Grzegorz Nawrot, kierownik działu projektowego w Bech Packaging.

12:00. Przed nami ostatnia prezentacja w tym bloku. "Opakowanie a wyjątkowość marki – personalizacja w produkcji opakowań kosmetyków" - prelekcję o takim tytule wygłosi Grzegorz Nawrot, kierownik działu projektowego w Bech Packaging.

11:52. - Wśród konsumentów coraz większe znaczenie mają rozwódki i singielki. Współcześnie w Polsce rozpada się już co drugie małżeństwo. Kobiety po rozwodzie mają ogromne wymagania, którym muszą sprostać marki – tłumaczy Joanna Stopyra.

I dodaje: Świat się zmienia! 84 proc. kobiet z pokolenia millenialsów nie obawia się żyć na własnych zasadach. Kobiety biorą przykład z gwiazd, które pokazują swoją siłę, swoją drogę.

11:45. - Womenomics to nowe zjawisko, opierające się na tym, że to kobieta utrzymuje gospodarstwo domowe. W Polsce jest już 5 mln takich gospodarstw domowych – tłumaczy Joanna Stopyra.

11:43. - Women Power to zjawisko, które mocno wrosło w krwiobieg naszej codzienności – mówi Joanna Stopyra.

11:40. Pora porozmawiać o kobietach! Joanna Stopyra, właścicielka Beauty PR & Marketing to Women wygłosi prezentację pt. "Womenpower – gospodarcza, społeczna i ekonomiczna siła kobiet".

11:31. - Dawniej jeden produkt przeznaczony był dla wszystkich. Teraz to konsument może wybrać produkt, który jest dostosowany do jego światopoglądu. Osoby uprawiające fitness mogą kupić specjalne produkty do makijażu, które się nie rozpłyną. Środowisko LGBT+ ma swoją markę, skierowaną do osób transseksualnych, potrzebujących mocniejszego makijażu – komentuje Magdalena Piwkowska.

11:25. - Czy jest możliwe, że wszyscy przestawią się na trend "zero waste"? Nie, ale można korzystać z tego trendu. Idealiści mogą używać specjalnego patyczka do czyszczenia zębów, ale można także wprowadzić na rynek marki, które sprzedają szczoteczki bambusowe nie różniące się od zwykłych niczym innym jak składem Trzeci poziom to szczoteczka z ruchomą głowicą, która po prostu zmniejsza ilość śmieci – mówi Magdalena Piwkowska.

11:22. Co będzie determinowało przyszłość rynku kosmetycznego? Magdalena Piwkowska wymienia takie trendy, jak: naturalność, unikalność, „idzie nowe” oraz wygoda. - Są one uzależnianie od autentycznych wartości i od wielkich graczy komercyjnych, które robią z tych trendów „mainstream” - podkreśla ekspertka.

11:18. Kategorie, które najszybciej rosną na polskim rynku, to żele pod prysznic oraz face care (pielęgnacja twarzy). – Wśród najszybciej rozwijających się kategorii nie ma makijażu, który jeszcze do niedawna mocno się rozwijał, a teraz pozostaje stabilny – mówi Piwkowska.

11:16. Magdalena Piwkowska: - Z badań Nielsena wynika, że koszyk kosmetyczny w Polsce wzrósł o 3,6 proc. Struktura wzrostów odzwierciedla cały koszyk spożywczy, gdzie - podobnie jak w samym koszyku kosmetycznym - również obserwujemy premiumizację, rozumianą nie tyle jako przerzucanie się klientów na produkty premium, lecz kupowanie droższych produktów.

11:12. - Polscy konsumenci chcą wydawać pieniądze. Potwierdzają to liczby: 103 proc. to wartość indeksu mierzonego podczas wieloletniego, globalnego badania, odzwierciedlającego kondycję finansową konsumentów. Kraje, w których wskaźnik przekracza 100 proc., odzwierciedla duży optymizm. 103 proc. to wskaźnik w Polsce – jest o ponad 20 pkt proc. wyższy niż średnia europejska - mówi Magdalena Piwkowska.

11:10. Wracamy po przerwie! Magdalena Piwkowska, senior client consultant w Nielsen Polska opowie teraz o trendach na rynku kosmetycznym. Dowiemy się, jakie zjawiska i zwyczaje zakupowe konsumentów będą kształtować przyszłość rynku.

10:20. Rozpoczynamy pierwszą przerwę, połączoną z business-mixerem. Wracamy do Państwa już za godzinę!

10:15. - Wszystkie szczegóły naszych działań można znaleźć np. w mediach społecznościowych czy w subportalu branżowym trade.gov.pl. Przygotowujemy także pierwsze Forum Wsparcia Polskiego Biznesu Za Granicą – wyliczał działania PAIH-u Robert Zawadzki.

10:12. Przedstawiciel PAIH opowiada o roli agencji w promowaniu polskich produktów w innych krajach. - Polskie stoiska na międzynarodowych targach cieszą się dużym powodzeniem. To miejsce dedykowane dla państwa, czyli firm, które chcą zaistnieć na rynkach zagranicznych – tłumaczy Robert Zawadzki.

10:10. Ostatnią prezentację w bloku otwierającym wygłosi Robert Zawadzki, zastępca dyrektora Departamentu Promocji Gospodarczej Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Prezentacja nosi tytuł "Polskie kosmetyki marką eksportową – formy wsparcia i promocji dla polskich producentów na rynkach zagranicznych".

10:08. - Wchodząc na rynek chiński wiele firm popełnia błędy na starcie. Podstawowym błędem jest brak rejestracji znaku towarowego w Chinach i w Hongkongu. Bez tego nie można legalnie działać w Chinach. Trzeba także uważać na nieuczciwych dystrybutorów – przestrzega Aleksander Ciepiela.

10:06. - Sprzedaż produktów kosmetycznych w Chinach to wyzwanie. Żeby dostać się do Tmall Global, trzeba być rozpoznawalnym w Chinach. Do Tmall Global nie można przyjść i po prostu otworzyć sklep. To Tmall Global musi zaprosić firmę do współpracy. Dlatego niezbędne są działania w mediach społecznościowych, np. na Weibo, czy na Małej Czerwonej Książeczce ("chiński Instagram") – dodaje Aleksander Ciepiela.

10:00. - Połowa Chińczyków już kupuje poprzez platformy cross-border e-commerce. W kolejnych latach ten odsetek będzie rósł – dodaje Aleksander Ciepiela.

9:53. - Alibaba kojarzy się z platformą, która sprzedaje chińskie produkty. Tyle, że Grupa Alibaba to mnóstwo różnych platform, w tym społecznościowych. Alibaba ma również usługi finansowe, logistykę czy platformę, która służy do marketingu na bazie danych pozyskiwanych ze wszystkich segmentów działalności  – tłumaczy Aleksander Ciepiela, dyrektor w Ponte Limited.

9:48. Z jakich platform internetowych korzystają Chińczycy?

9:45. Tym razem przenosimy się na moment do... Chin. Chen Yu i Aleksander Ciepiela, dyrektorzy w Ponte Limited, opowiedzą gościom, jak sprzedawać kosmetyki na platformie Alibaba przez kanał cross-border e-commerce w Chinach. Dowiemy się, jaki jest potencjał chińskiego rynku, z jakimi szansami i zagorżeniami dla polskich marek mamy do czynienia, oraz jak wyglądają zasady współpracy z Alibaba.com.

9:33. - Marki są dziś budowane na wartościach – podkreśla Marta Marczak. - Marki są czymś więcej niż ofertą lub doświadczeniem: są ideą. Marki i organizacje próbują odpowiedzieć nie tylko na pytania: co robimy i dla kogo robimy, ale po co robimy? Dlaczego? Jaka jest nasza wizja, marzenie? Jaką rolę w życiu konsumenta nasza marka powinna pełnić? Marki dotykają dziś ważnych tematów społecznych i angażują się politycznie – dodała przedstawicielka PwC.

9:26. - Dzisiaj świat i nasze życie w świecie nie dzieli się na offline i offline. Kto dziś może pozwolić sobie na bycie offlline? Nawet nasz Kongres jest transmitowany w świat w czasie realnym… Na bieżąco komentujemy rzeczywistość, wszyscy jesteśmy "connected", to dlatego marki muszą budować omnichannelowy kontakt z konsumentem – dodała Marta Marczak.

9:19. Co oznacza "C" w sformułowaniu "Generacja C"? - Casual, Connected, Community, Content i Creation – wyjaśnia Marta Marczak.

9:16. Czym jest generacja C? - To, co ludzi należących do pokolenia, grupy, plemienia C łączy, to fakt, że nie wyobrażają sobie wyjścia bez nowych technologii z domu. Żyją na pograniczu świata online i offline – mówi Marta Marczak.

9:10. Przed nami pierwsza prezentacja dzisiejszego dnia. Prelekcję pt. "Generacja C. Jak komunikować się i budować markę wśród pokolenia connect – stale podłączonych do sieci" wygłosi Marta Marczak, dyrektor zespołu strategii marki w PwC.

9:05. VI Forum Branży Kosmetycznej oficjalnie rozpoczęte! Ze sceny witają gości: Katarzyna Bochner, redaktor naczelna "Wiadomości Kosmetycznych" i Łukasz Barbacki, ekspert rynku kosmetycznego, a także zarząd Wydawnictwa Gospodarczego: prezes Iwona Szwan i wiceprezes Grzegorz Szafraniec.

8:50. Zaczynamy już za chwilę!

6:01. Relacja z dzisiejszego Forum prowadzona będzie symultanicznie na obu portalach Wydawnictwa Gospodarczego: www.wiadomoscikosmetyczne.pl i www.wiadomoscihandlowe.pl. Zachęcamy do jej śledzenia!

6:00. Do startu Forum pozostały już tylko trzy godziny. Wszystko jest już dopięte do ostatni guzik. Na miejscu, czyli w warszawskim Hotelu Marriott, są już pierwsi goście oraz redakcje portali wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
23.09.2026 12:26
Indie wprowadzają nowe oznaczenia kosmetyków: eksporterze, przeczytaj
Wiadomości Kosmetyczne

Indie wprowadzają obowiązek oznaczania kosmetyków i produktów higieny osobistej symbolem wskazującym, czy zawierają składniki pochodzenia zwierzęcego. Nowe przepisy obejmują m.in. mydła, szampony i pasty do zębów. Dla producentów i importerów oznaczają konieczność weryfikacji receptur oraz pochodzenia surowców wykorzystywanych w produktach.

Indyjskie Ministerstwo Spraw Konsumenckich wprowadziło nowe wymagania dotyczące oznakowania opakowań kosmetyków i produktów higieny osobistej. Zmiana została dokonana poprzez nowelizację Legal Metrology (Packaged Commodities) Rules, 2011, czyli przepisów regulujących m.in. informacje umieszczane na opakowaniach produktów wprowadzanych do obrotu. Nowe zasady weszły w życie w poniedziałek. Ich istotnym elementem jest obowiązek wskazania, czy produkt ma pochodzenie wegetariańskie, czy zawiera składniki pochodzenia zwierzęcego.

Zgodnie z nowymi wymogami produkty sklasyfikowane jako wegetariańskie mają być oznaczane zieloną kropką, natomiast produkty zawierające składniki pochodzenia zwierzęcego – czerwoną lub brązową kropką. Symbol ma być umieszczony w górnej części głównego panelu ekspozycyjnego opakowania, czyli w miejscu, które konsument widzi podczas wyboru produktu na półce. System nawiązuje do oznaczeń funkcjonujących już od lat na indyjskim rynku żywności, gdzie kolorowe symbole informują o rodzaju wykorzystanych składników.

Pochodzenie surowców pod kontrolą

Nowe przepisy mają zwiększyć przejrzystość informacji o pochodzeniu składników stosowanych w produktach do pielęgnacji i higieny. Jest to istotne nie tylko dla konsumentów kierujących się dietą, lecz także dla osób, których wybory zakupowe wynikają z przekonań etycznych lub praktyk religijnych. W przypadku kosmetyków kwestia ta jest bardziej złożona niż w przypadku produktów spożywczych, ponieważ składniki pochodzenia zwierzęcego mogą być wykorzystywane w wielu różnych funkcjach technologicznych.

Wśród potencjalnie problematycznych surowców znajdują się m.in. gliceryna, łój, kolagen, keratyna i skwalan. Samo wskazanie nazwy składnika nie zawsze pozwala jednak ustalić jego pochodzenie. Część z tych substancji może być bowiem pozyskiwana zarówno ze źródeł zwierzęcych, jak i roślinnych lub wytwarzana syntetycznie. W praktyce oznacza to, że dla prawidłowego zaklasyfikowania produktu konieczna będzie analiza nie tylko receptury, lecz także źródła poszczególnych surowców.

image

Indie kuszą branżę beauty. Polskie marki mają tam większy potencjał, niż mogłoby się wydawać

Dotyczy to również komponentów wykorzystywanych w stosunkowo niewielkich ilościach. Firmy będą musiały zweryfikować pochodzenie olejów, dodatków, substancji pomocniczych oraz innych komponentów receptur. Z perspektywy producenta oznacza to konieczność zebrania i uporządkowania informacji pochodzących z całego łańcucha dostaw, a nie wyłącznie danych dotyczących głównych składników aktywnych.

Kosmetyczny łańcuch dostaw

Nowe wymagania mogą mieć konsekwencje zarówno dla dużych koncernów FMCG i firm kosmetycznych, jak i dla mniejszych producentów oraz marek DTC. W przypadku przedsiębiorstw korzystających z wielu dostawców szczególnego znaczenia nabierze możliwość udokumentowania pochodzenia surowców wykorzystanych w konkretnych recepturach. Dotyczy to także produktów importowanych, w przypadku których producent lub importer będzie musiał zapewnić zgodność oznakowania z indyjskimi regulacjami.

Zmiana może więc przełożyć się nie tylko na sam wygląd opakowań, ale również na procesy związane z zarządzaniem recepturami, dokumentacją produktową i dostawcami. Firmy będą musiały ustalić, które produkty wymagają zielonego oznaczenia, a które symbolu wskazującego na obecność składników pochodzenia zwierzęcego. W przypadku produktów o identycznej formule sprzedawanych na różnych rynkach konieczne może być także przygotowanie odmiennych wersji opakowań.

Dla branży kosmetycznej istotne jest również to, że indyjski regulator nie ograniczył nowych zasad do jednej kategorii produktów. Obowiązek obejmuje produkty określane jako kosmetyki i artykuły toaletowe, w tym mydła, szampony i pasty do zębów, a więc kategorie należące do podstawowego segmentu FMCG. Skala potencjalnych zmian zależeć będzie od liczby produktów objętych regulacją oraz od tego, w ilu recepturach wykorzystywane są surowce pochodzenia zwierzęcego.

image

Indyjski tygrys beauty e-commerce wrzuca wyższy bieg: Nykaa z najszybszym wzrostem od 3 lat

Nieprzestrzeganie wymogów dotyczących oznakowania opakowań może skutkować działaniami organów egzekwujących przepisy Legal Metrology, w tym sankcjami przewidzianymi w indyjskich regulacjach. Dla producentów oznacza to, że weryfikacja pochodzenia składników staje się elementem nie tylko polityki informacyjnej wobec konsumentów, ale również zgodności regulacyjnej.

Indyjska zmiana wpisuje się jednocześnie w szerszy trend zwiększania transparentności dotyczącej składu i pochodzenia produktów kosmetycznych. W praktyce oznacza ona przesunięcie części odpowiedzialności za identyfikację źródeł surowców na producentów i importerów. Dla rynku beauty może to oznaczać większe znaczenie danych dotyczących łańcucha dostaw, certyfikacji surowców i możliwości prześledzenia ich pochodzenia – także w przypadku składników, które z perspektywy konsumenta pozostają niewielkim elementem gotowego produktu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
10.09.2026 14:09
Chińskie perfumy ruszają na podbój świata. Eksport rośnie w tempie ponad 30 proc.
Zestaw Breeze & Bloom Perfume Duo SetFlower Knows

Kiedy podczas tegorocznych targów Esxence w Mediolanie odwiedzający zatrzymywali się przy chińskich stoiskach, nie witały ich tanie kopie europejskich bestsellerów. Zamiast tego uderzał ich zapach świeżo parzonej herbaty, wilgotnego bambusa i rześkiej pomarańczy. Chińskie marki perfumeryjne coraz aktywniej wychodzą poza rynek krajowy. Rodzimi producenci próbują przy tym budować przewagę nie tylko ceną, ale przede wszystkim oryginalnymi kompozycjami i własnym językiem kulturowym.

Jeszcze kilka lat temu chińskie marki perfumeryjne były na światowych rynkach przede wszystkim ciekawostką. Dziś coraz częściej próbują konkurować o uwagę konsumentów w segmentach, w których od lat dominują firmy z Europy i Stanów Zjednoczonych. Jednym z miejsc, w których widać tę zmianę, jest Esxence w Mediolanie – jedno z najważniejszych wydarzeń światowej branży perfumeryjnej. Chińskie stoiska przyciągały odwiedzających kompozycjami wykorzystującymi m.in. nuty herbaty, osmantusa i agarowca. Ponad 20 rodzimych chińskich marek perfumeryjnych zaprezentowało się również wspólnie podczas Paris-Shanghai Perfume Exhibition ledwie rok temu. Dla lokalnych producentów udział w międzynarodowych targach to jednak dopiero początek drogi. Znacznie trudniejszym zadaniem pozostaje zbudowanie rozpoznawalności i emocjonalnej więzi z konsumentami poza Chinami.

Nie tylko osmantus i herbata

Jednym z wyzwań związanych z międzynarodową ekspansją jest przełożenie chińskich skojarzeń kulturowych na język zrozumiały dla odbiorców z innych rynków. W Chinach jaśmin czy gardenia od dawna kojarzą się z elegancją i wyrafinowaniem, podobnie jak herbata, bambus, osmantus czy agarowiec mogą przywoływać określone elementy tradycyjnej estetyki. Nie oznacza to jednak, że zagraniczny konsument będzie automatycznie interpretował te składniki w taki sam sposób.

Kilka najpopularniejszych chińskich marek perfumeryjnych

  • Melt Season – marka z Szanghaju, która zdobyła międzynarodową uwagę; w 2025 r. została nawet wskazana przez Jing Daily jako najważniejsza marka chińskiego boomu indie fragrance.  
  • Boitown – jeden z największych lokalnych graczy pod względem popularności konsumenckiej; w rankingu iiMedia 2025 zajęła pierwsze miejsce wśród chińskich marek perfum.
  • RECLASSIFIED – marka określana jako chiński odpowiednik „light niche fragrance”, rozwijająca także doświadczenia związane z komponowaniem zapachów.
  • Black Paw – marka wykorzystująca orientalne i kulturowe odniesienia w nowoczesnym, niszowym wydaniu.
  • ImSole – przykład nowej generacji chińskich marek, które bardzo dobrze wykorzystują kanały cyfrowe; w 2025 r. sprzedaż marki na Douyin wyniosła ok. 203 mln juanów, a więc ok. 80 proc. więcej niż rok wcześniej.
  • Documents – Awangardowa marka, w którą zainwestował fundusz L’Oréal. Słynie z surowego designu i bardzo odważnych, niszowych kompozycji (np. z nutami czosnku czy popiołu).
  • To Summer – Mistrzowie orientalnego minimalizmu i poetyckiego opowiadania o zapachach. Sprzedają estetykę, z którą łatwo rezonuje zachodni millenials.
  • Scent Library – Pionierzy przekładania chińskiej codzienności na zapachy (to oni spopularyzowali zapach kultowych chińskich cukierków White Rabbit czy lokalnych napojów).

Dlatego część chińskich producentów zmienia sposób opowiadania o swoich produktach. Zamiast wymagać od odbiorcy znajomości chińskiej kultury, marki próbują odwoływać się do uniwersalnych emocji i wspomnień. Przykładem jest zapach „Summer Juice”, którego inspiracją była popularna w Chinach pomarańczowa oranżada Arctic Ocean. Kompozycję oparto na nutach pomarańczy i czerwonej pomarańczy. Na TikToku zainteresowanie zapachem wykazywali także europejscy konsumenci, którzy niekoniecznie znali historię stojącą za produktem. Dla nich istotniejsze były świeżość cytrusowej kompozycji i skojarzenie z chłodnym, gazowanym napojem podczas upalnego lata.

To podejście wskazuje na szerszą zmianę w strategii chińskich marek. Ich celem nie musi być bezpośrednie tłumaczenie zagranicznym konsumentom chińskich symboli kulturowych. Zamiast tego próbują tworzyć doświadczenia zapachowe, które są zrozumiałe niezależnie od pochodzenia odbiorcy, a dopiero później pozwalają odkrywać stojącą za nimi historię. Równolegle rozwijany jest drugi kierunek – budowanie bardziej wyrazistej tożsamości opartej na charakterystycznych dla Chin składnikach i estetyce. Oba modele mają wspólny cel: stworzenie dialogu z globalnym konsumentem, a nie jedynie dostosowanie chińskiego produktu do zachodnich gustów.

Eksport perfum rośnie o ponad 30 proc.

Rosnące ambicje marek znajdują odzwierciedlenie w danych handlowych. Według danych General Administration of Customs of China w pierwszej połowie 2026 r. wartość eksportu perfum i wód toaletowych z Chin wyniosła 2,502 mld juanów, czyli około 349 mln dolarów, i była o 31,05 proc. wyższa niż rok wcześniej. W całym 2025 r. eksport tej kategorii sięgnął 4,577 mld juanów i zwiększył się o 26,22 proc. rok do roku.

Jeszcze wyraźniej skalę zmian pokazuje dłuższa perspektywa. W ciągu pięciu lat wartość chińskiego eksportu perfum wzrosła z około 140 mln dolarów w 2020 r. do 640 mln dolarów w 2025 r. Oznacza to skumulowaną roczną stopę wzrostu przekraczającą 34 proc. Perfumy są przy tym częścią znacznie większego strumienia eksportowego chińskiej branży beauty.

W pierwszej połowie 2026 r. Chiny wyeksportowały 932,3 tys. ton produktów z kategorii beauty, kosmetyków i środków myjących, o 33,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Wartość tego eksportu zwiększyła się o 28,4 proc., osiągając 4,577 mld dolarów. Jeżeli spojrzeć na Chiny nie tylko jako producenta, ale jako potencjalnego konkurenta dla zachodnich marek perfumeryjnych, ważniejsze od obecnego udziału jest jednak tempo wzrostu i zmiana modelu eksportowego.

Chińskie firmy nadal mają relatywnie niski udział w wartościowym światowym handlu – dodatkowo średnia wartość eksportowanych przez Chiny perfum wynosiła w 2025 r. zaledwie 6893 dolarów za tonę, wobec 43 207 dolarów średnio na świecie, co pokazuje różnicę w strukturze i pozycjonowaniu eksportu. Jednocześnie wzrost o ponad 25 proc. w ciągu roku sugeruje, że chińscy producenci stopniowo przesuwają się z roli dostawców dużych wolumenów w kierunku budowania własnej obecności na rynkach zagranicznych. To właśnie rozwój rodzimych marek premium i niszowych w kolejnych latach zwiększać wartość chińskiego eksportu szybciej niż jego wolumen. 

Dane pokazują więc, że zagraniczna ekspansja chińskich firm kosmetycznych nie ogranicza się do pojedynczych marek próbujących wejść do europejskich perfumerii. Obejmuje coraz większą część krajowego łańcucha wartości – od produkcji i składników po gotowe produkty konsumenckie.

Według Yan Jiangying, przewodniczącej China Association of Fragrance Flavor and Cosmetic Industries, za wzrostem zainteresowania chińskimi produktami stoją trzy czynniki: większa pewność kulturowa rodzimych przedsiębiorstw, rozwój przemysłowych i technologicznych możliwości produkcji oraz rosnące zainteresowanie orientalnymi nutami zapachowymi.

Chińskie marki szukają własnej niszy

Potencjał dalszej ekspansji jest związany m.in. z rosnącym popytem na produkty beauty w Azji Południowo-Wschodniej, Brazylii i na Bliskim Wschodzie. Chińscy producenci korzystają również z rozbudowanego krajowego zaplecza produkcyjnego i kompletnego łańcucha dostaw, co ułatwia rozwój marek i zwiększanie skali działalności.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że sama przewaga produkcyjna nie wystarczy do zbudowania globalnej marki. Zhang Yi, CEO i główny analityk iMedia Research, wskazuje, że chińskie przedsiębiorstwa nie powinny koncentrować się na zastępowaniu zagranicznych produktów tańszymi odpowiednikami. Ich przewagą mają być większa oryginalność, jakość oraz specjalizacja w niszowych segmentach.

To istotna zmiana z punktu widzenia światowego rynku perfumeryjnego. Chińskie firmy coraz częściej próbują przejść od roli producenta do roli właściciela marki, koncepcji i produktu. W tym modelu znaczenie mają nie tylko receptury, ale również storytelling, identyfikacja wizualna, media społecznościowe i umiejętność dopasowania komunikacji do lokalnych regulacji.

Kolejnym etapem ekspansji będzie zatem nie tyle zwiększanie liczby eksportowanych flakonów, ile budowanie marek, które będą rozpoznawalne poza Chinami. Dla globalnego rynku perfumeryjnego oznacza to pojawienie się kolejnego źródła konkurencji – firm dysponujących dużym zapleczem produkcyjnym, ale jednocześnie próbujących stworzyć własną, rozpoznawalną narrację zapachową. Herbata, osmantus i agarowiec mogą być jej najbardziej charakterystycznymi składnikami, ale równie skutecznym punktem wyjścia może okazać się uniwersalne wspomnienie zimnego, pomarańczowego napoju w upalny dzień.

Jedwabny czy piżmowy szlak?

Dla importera kluczowe powinno być jednak nie samo „chińskie pochodzenie”, lecz jakość marki, jej potencjał premium i gotowość do spełnienia europejskich wymogów. Chiński rynek nadal jest zdominowany przez międzynarodowych graczy, a wiele rodzimych marek pozostaje na wczesnym etapie skalowania – według analiz branżowych niewiele z nich przekraczało 100 mln juanów sprzedaży.  

Z drugiej strony właśnie ten etap rozwoju może być atrakcyjny dla polskich dystrybutorów: można pozyskać markę przed jej szerokim wejściem do Europy, ale trzeba dokładnie zweryfikować dokumentację produktu, zgodność z regulacjami UE, stabilność dostaw, zdolność produkcyjną oraz prawa do dystrybucji. Warto też pamiętać, że perfumy wymagają doświadczenia offline – konsument musi móc zapach przetestować – dlatego model selektywnej dystrybucji + e-commerce + ekspozycja w wybranych perfumeriach/drogeriach może być dla takich marek skuteczniejszy niż masowe wprowadzenie do całej sieci. Chińskie doświadczenia pokazują bowiem, że rozwój zapachu odbywa się równocześnie online i offline, a inwestorzy tacy jak L’Oréal czy Estée Lauder już dostrzegają potencjał lokalnych marek. 

I nie dziwota, bo aktualnie przez chiński rynek przelewa się trend na guochao, co można przetłumaczyć jako „chiński szyk” (China Chic) lub „narodowy trend”. To potężne zjawisko kulturowo-biznesowe polega na wplataniu tradycyjnych chińskich motywów, estetyki i mitologii do nowoczesnych produktów konsumenckich. Jest to również odpowiedź na dekady dominacji zachodnich marek. Kiedyś chiński konsument kupował produkty z Europy czy USA, by poczuć luksus i prestiż. Dzisiaj, zwłaszcza wśród pokolenia Z i milenialsów, największym powodem do dumy jest noszenie, używanie i promowanie tego, co rodzime – pod warunkiem, że jest świetnie zaprojektowane i nowoczesne.

Ikony trendu Guochao:

  • Florasis (Hua Xizi): Marka kosmetyczna, której palety cieni i szminki to dosłownie płaskorzeźby przedstawiające chińskie legendy, smoki czy feniksy. Zdetronizowali wiele zachodnich gigantów na lokalnym rynku, a dziś z sukcesem wchodzą do Europy i USA.
  • Li-Ning: Chińska marka sportowa, która z producenta tanich dresów przeobraziła się w ikonę globalnego streetwearu. Ich pokazy na New York Fashion Week, pełne nawiązań do taoizmu i chińskiej typografii, zdefiniowały na nowo azjatycką modę.
  • Chicecream (Zhong Xue Gao): Marka lodów premium z Szanghaju, która stworzyła lody w kształcie tradycyjnych chińskich dachówek, używając unikalnych lokalnych smaków (np. jaśminu czy czarnego sezamu) i sprzedając je w cenach wyższych niż zachodni giganci tacy jak Häagen-Dazs.

Guochao to nie cepelia. To kaligrafia przeniesiona na streetwear, starożytne receptury medycyny chińskiej użyte w zaawansowanych technologicznie kosmetykach czy motywy z Zakazanego Miasta na luksusowych flakonach perfum. Klienci kupują lokalne produkty z dumą, ale są bezlitośni, jeśli jakość kuleje. Marka nie przetrwa tylko dlatego, że jest chińska – musi oferować realną wartość (tzw. premiumization). Młodzi Chińczycy z pokolenia Z dorastali w kraju będącym gospodarczą i technologiczną potęgą. Nie pamiętają czasów, gdy chińskie oznaczało „tanie i gorsze”. Zamiast tego widzą marki, które jakością dorównują zachodnim, ale znacznie lepiej rozumieją ich lokalną tożsamość.

Może się więc okazać niebawem, że „chińszczyzna” przestanie być pejoratywnym określeniem na tani import z Shein czy Alibaby.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. wrzesień 2026 14:47