StoryEditor
Twarz
31.05.2020 00:00

Co mają wspólnego detergenty z kosmetykami?

Rynek artykułów chemii domowej wciąż rośnie. Zmieniają się jednak potrzeby konsumentów. Produkty mają być nie tylko skuteczne i szybkie w działaniu, ale także powinny wpisywać się w aktualne trendy. Chodzi m.in. o kwestie zrównoważonego rozwoju, ekologii i ograniczania plastiku w opakowaniach, a także o skład, coraz częściej wykorzystywane są naturalne ekstrakty.

Siłą napędową segmentu chemii domowej jest wprowadzenie nowoczesnej technologii i automatyzacji. Dochodzą do tego trendy konsumenckie, które kształtują rynek detergentów. Możemy nawet zaryzykować twierdzenie, że to konsument ma decydujący wpływ na to, jakie produkty powinny się znaleźć na półce sklepowej. Biorą to pod uwagę zarówno detaliści, jak i producenci, bo już nie tylko cena czyni cuda, lecz także m.in. oddziaływanie produktu na środowisko. Choć jakość rozumiana jako skuteczność detergentów pozostaje nadal czynnikiem numer jeden w konsumenckich wyborach.

Cechą charakterystyczną polskiego rynku produktów do utrzymania czystości jest to, że wyraźny wpływ ma na niego przemysł kosmetyczny. W detergentach, podobnie jak w recepturach kosmetyków, zaczyna się używać naturalnych ekstraktów, kompozycji zapachowych i innych składników sprawiających, że produkt jest bardziej ekologiczny w odbiorze i przyjemny w stosowaniu. Komunikacja marketingowa tych produktów ma również sporo wspólnych cech. W przypadku różnych kategorii produktów można odnaleźć podobne hasła, które podkreślają walory środka kosmetycznego czy chemicznego, np.: testowany dermatologicznie, hipoalergiczny, do skóry wrażliwej, delikatna formuła, z naturalnymi lub organicznymi wyciągami, antybakteryjny, naturalny, organiczny, ekologiczny. Jak podkreślają eksperci, wpływ branż kosmetycznej na detergenty można też dostrzec w wyborze zapachów. Równolegle z prostymi, od dawna stosowanymi zapachami – cytrusowym, morskim czy sosnowym – jest szeroka gama produktów o złożonych kompozycjach, nawiązujących do luksusowych perfum czy aromaterapii (np. w płynach do płukania czy w odświeżaczach powietrza).

Większość producentów stara się działać zgodnie z trendami i oprócz dobroczynnych właściwości przy kontakcie ze skórą (np. przebadany dermatologicznie) podkreśla też swoją troskę o środowisko. Przejawia się to m.in. w hasłach, które znajdziemy na opakowaniach środków czystości takich jak: przyjazny dla środowiska, działa w zimnej wodzie, produkt naturalny, certyfikowany produkt ekologiczny.

Ekologiczne opakowanie ma znaczenie

Wiele firm produkuje świetne produkty, ale to obecnie nie wystarcza. Uwaga konsumentów skupia się na opakowaniach. Konsumenci chcą wiedzieć, dlaczego opakowanie jest foliowe albo dlaczego ma dwie lub trzy warstwy. Mówią wprost, że chcą, aby opakowania miały jak najmniej szkodliwy wpływ na środowisko naturalne, a jednocześnie zachowywały swoje zalety, takie jak np. funkcjonalność. Jeszcze kilkanaście lat temu opakowania ekologiczne stanowiły niewielką część całego rynku opakowań. Od tego czasu kwestie ochrony środowiska stały się jednak jednym z jego nieodłącznych elementów, wobec czego ich udział w światowej sprzedaży opakowań stale się zwiększa.

Trendy związane z ekologią odciskają też piętno na zakupach w internecie. Jak zauważa Katarzyna Czuchaj-Łagód, dyrektor zarządzająca Mobile Institute, ekologiczność przez dwa lata „wskoczyła” z ósmego na czwarte miejsce w ważności analizowanych czynników zakupowych w kanale e-commerce (po cenie, jakości i marce).

Siła prawdy

W dzisiejszych czasach kłamstwo ma krótkie nogi, bo wszystkie deklaracje producentów są wnikliwie analizowane, również te dotyczące ekologiczności detergentów. – Konsumenci oczekują spójnego przekazu. Nie może być rozbieżności między komunikatem w mediach a tym, co oddolnie pojawia się na temat marki. Jeśli to się rozjedzie, to sytuacja jest nie do uratowania – ocenia Teresa Stachnio, członek zarządu sieci drogerii Jasmin.

Zwraca uwagę, że dla konsumentów bardzo ważne jest zdrowie. – Liczy się dla nich: co jem, czym oddycham, jakie ubrania noszę, jakich kosmetyków i chemii gospodarczej używam, wreszcie, co się wokół mnie dzieje? Czy na pewno ci, którzy to deklarują, wdrażają działania prospołeczne? Jeśli nie, to następuje utrata zaufania – mówi.

W badaniu Eurobarometru z 2017 r. aż 90 proc. Europejczyków wyraziło obawę przed wpływem środków chemicznych obecnych w szeroko stosowanych produktach codziennego użytku na środowisko naturalne – dodaje Patrycja Pawłowska, marketing manager w spółce PGD Polska.

Wszystkie wymienione trendy przekładają się na rosnące znaczenie minimalizmu. Konsumenci wolą jeden czy dwa produkty, które mogą spełniać swoje funkcje, zamiast rozbudowanych serii wielu specyfików: płynów, mleczek, emulsji, proszków czy past.

Pokaż certyfikat

W przypadku środków czystości, które promują się jako ekologiczne, deklaracja dobrego składu to za mało. Certyfikaty są koniecznością. Konsumenci zwracają na nie uwagę, ale kupcy w sieciach handlowych wręcz ich oczekują. Producenci, którzy wprowadzili takie linie na półki, przyznają, że musieli najpierw udokumentować deklarację ich naturalności. Najbardziej rozpoznawalnym certyfikatem w przypadku detergentów jest Ecolabel.  – Od kilku lat obserwujemy wzrost zainteresowania certyfikacją znakiem ekologicznym EU Ecolabel, w tym również w kategorii detergentów – potwierdza Marta Dzierzęcka, kierownik zespołu ds. certyfikacji wyrobów chemicznych, leśnych i Ecolabel w Polskim Centrum Badań i Certyfikacji.

Anna Oborska, dyrektor generalna Polskiego Stowarzyszenia Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego, tłumaczy, że nie ma specyficznych regulacji prawnych bądź oficjalnych wytycznych w zakresie oznakowania ekologicznego środków czystości. Istnieją jednak pewne normy, kryteria firmowane zarówno przez oficjalne instytucje i władze państwowe, jak i instytucje komercyjne czy też organizacje branżowe. Przyznaje, że Ecolabel, nad którym pieczę sprawuje Unia Europejska, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w branży. – Jest to oficjalne, europejskie wyróżnienie, przyznawane wyrobom przyjaznym dla środowiska, spełniającym wysokie standardy jakościowe i zdrowotne. Oznakowanie wyrobu znakiem EU Ecolabel gwarantuje, że najlepsze decyzje dla środowiska są podejmowane na każdym etapie jego cyklu życia, przy jednoczesnym zapewnieniu jego wysokiej jakości i wartości dodanej – wyjaśnia.

Rdzennie polskim jest natomiast znak ekologiczny Eko – potwierdza, że wyrób spełnia rygorystyczne wymagania dotyczące ochrony zdrowia, braku negatywnego wpływu na środowisko i ekonomicznego wykorzystania zasobów naturalnych w trakcie całego życia wyrobu. Kolejnym i równie rozpoznawalnym oraz chętnie stosowanym w branży jest symbol programu Charter for Sustainable Cleaning – oznacza, że zarówno przedsiębiorstwo, jak i produkt spełniają wysokie standardy w zakresie ochrony zdrowia i bezpieczeństwa konsumentów, a także ochrony środowiska naturalnego. Jest dobrowolną ogólnoeuropejską inicjatywą branży detergentowej, której celem jest stałe podnoszenie standardów wytwarzania oraz stosowania detergentów i innych środków czystości przeznaczonych do użytku domowego i przemysłowego, przyjaznych dla środowiska.  

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
25.06.2026 14:27
SKIN GAMBIT – nowa strategia pielęgnacji. AA LAAB S.M.A.R.T. z Patricią Kazadi promuje inteligentne beauty
SKIN GAMBIT – nowa strategia pielęgnacji. AA LAAB S.M.A.R.T. z Patricią Kazadi promuje inteligentne beautyMateriał Partnera

Współczesna pielęgnacja coraz mocniej odchodzi od tradycyjnego podejścia anti-age opartego wyłącznie na wieku. Konsumentki oczekują dziś kosmetyków, które odpowiadają na aktualne potrzeby skóry, wspierają jej dobrostan i łączą skuteczność z codziennym komfortem stosowania. Na te zmiany odpowiada marka AA LAAB, prezentując kampanię SKIN GAMBIT oraz realizując współpracę z Patricią Kazadi, ambasadorką linii AA LAAB S.M.A.R.T. Dermohacking Program.

Hasło „Twój ruch! Stwórz swoją strategię pielęgnacji” stanowi punkt wyjścia dla idei SKIN GAMBIT. Koncepcja zakłada świadome przewidywanie potrzeb skóry i dobór odpowiednich działań pielęgnacyjnych, które wspierają jej kondycję na różnych etapach życia. To podejście oparte na wiedzy, nowoczesnych składnikach aktywnych i rozwiązaniach dopasowanych do indywidualnych potrzeb konsumentek.

Linia AA LAAB S.M.A.R.T. realizuje ideę dermohackingu. To nowoczesne podejście do pielęgnacji zakłada wspieranie naturalnych procesów regeneracyjnych skóry oraz oddziaływanie na mechanizmy związane ze starzeniem w sposób inteligentny i selektywny. Marka odchodzi od pielęgnacji „według metryki”, koncentrując się na rzeczywistej kondycji skóry i jej aktualnych potrzebach – wygładzeniu zmarszczek i odmłodzeniu skóry, zwiększeniu jej elastyczności i napięcia, rozświetleniu i odżywieniu.

W komunikacji linii istotną rolę odgrywa połączenie nauki i technologii z emocjonalnym wymiarem pielęgnacji. Formuły wykorzystują między innymi komórki macierzyste althea rosa analizowane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji oraz technologię Super.Molecules.Age.Reverse.Technology. Zadaniem tych rozwiązań jest wspieranie regeneracji skóry, poprawa jej elastyczności oraz odbudowa komfortu i promiennego wyglądu.

AA LAAB S.M.A.R.T. doskonale wpisuje się w rozwijający się segment science beauty. Współczesne konsumentki są coraz bardziej świadome składów i technologii, dlatego klasyczny przekaz anti-aging ustępuje miejsca komunikacji opartej na wiedzy, biotechnologii i inteligentnym dopasowaniu pielęgnacji. Marka wykorzystuje język supermolekuł, nowoczesnych technologii i AI, jednocześnie zachowując bliski kobietom, emocjonalny charakter komunikacji.

Pielęgnacja ma wpływać nie tylko na wygląd skóry, ale również na codzienny komfort i samopoczucie. Coraz częściej skincare staje się elementem wellbeingu, regeneracji i dbania o siebie, a nie wyłącznie walki z oznakami starzenia.

Nowoczesny charakter linii podkreśla także design opakowań. Minimalistyczna estetyka, monochromatyczne kolory i laboratoryjna czystość form nawiązują do kategorii smart skincare. 

Naturalną ambasadorką tego podejścia została Patricia Kazadi. Artystka od lat promuje autentyczność, samoakceptację i świadome podejście do urody. Jej wizerunek doskonale koresponduje z filozofią marki, która stawia na nowoczesną, inteligentną pielęgnację odpowiadającą na potrzeby współczesnych kobiet.

Linia AA LAAB S.M.A.R.T. zdobyła już uznanie branży beauty i konsumentek, czego potwierdzeniem są nagrody ELLE Polish Beauty Awards, KWC oraz Love Cosmetics Awards. 

Produkty są dostępne wyłącznie w drogeriach Rossmann oraz na oceanic.pl

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
12.06.2026 15:31
Brytyjski urząd zakazuje reklamy maski LED. Beauty Pie nie obroniło obietnic o redukcji zmarszczek
Zdjęcie poglądoweshutterstock

Brytyjski Urząd ds. Standardów Reklamy podważył naukowe podstawy kampanii marketingowej znanej marki kosmetycznej. Urzędnicy uznali, że deklaracje o spektakularnym działaniu przeciwstarzeniowym urządzenia nie mają odzwierciedlenia w faktach. Konsumenci nie mogą bezkrytycznie wierzyć w zapewnienia o skuteczności popartej testami.

Urzędnicy wykryli luki w badaniach

Firma Beauty Pie promowała swoją maskę C-Wave Facial LED Treatment Mask w londyńskim metrze za pomocą chwytliwych haseł. Reklamy zapewniały klientów, że sprzęt posiada klinicznie udowodnione działanie redukujące zmarszczki w cztery tygodnie. Sprawa trafiła do urzędu regulacyjnego po złożeniu oficjalnej skargi, która kwestionowała rzetelność tych zapewnień.

Przedsiębiorstwo próbowało bronić swoich racji i przedstawiło dokumentację mającą potwierdzić deklarowane efekty. Analiza objęła dwa badania kliniczne dotyczące bezpośrednio promowanego produktu oraz sześć analiz związanych ogólnie z technologią światła LED. Urzędnicy drobiazgowo zweryfikowali te materiały i uznali, że nie stanowią one wiarygodnego dowodu.

Jak donosi Global Cosmetics News, testy laboratoryjne wykonane na zlecenie producenta miały ogromne wady metodologiczne. Eksperymenty przeprowadzono bowiem na zbyt małej grupie uczestników, co uniemożliwia wyciągnięcie obiektywnych wniosków. W procedurach zabrakło także podstawowych elementów, takich jak grupy kontrolne oraz tak zwane ślepe próby.

Technologia LED pod lupą

Urząd regulacyjny zakwestionował również posiłkowanie się zewnętrznymi opracowaniami naukowymi. Publikacje te opisywały zupełnie inne urządzenia, które charakteryzowały się odmiennymi protokołami zabiegowymi i parametrami technicznymi. Z tego powodu dokumenty nie mogły poświadczać skuteczności konkretnego modelu sprzedawanego przez Beauty Pie.

W efekcie brytyjski organ wydał oficjalny zakaz dalszego rozpowszechniania reklamy w dotychczasowej formie. Warto przy tym wspomnieć, że marka nie zdołała udowodnić, że regularne używanie maski przynosi obiecane rezultaty w niespełna miesiąc. Sprawa ta pokazuje, że deklaracje o charakterze medycznym wymagają bezdyskusyjnych dowodów.

Wypada zauważyć, że rynek urządzeń do domowej pielęgnacji twarzy przeżywa obecnie ogromny wzrost. Konsumenci chętnie kupują gadżety, które mają zastąpić kosztowne wizyty w gabinetach kosmetycznych. Producenci prześcigają się w tworzeniu haseł, jednak ta sytuacja wyraźnie pokazuje, że granica między informacją a manipulacją bywa bardzo cienka.

Co decyzja oznacza dla rynku?

Nowe orzeczenie zaostrza kryteria, jakie muszą spełniać firmy kosmetyczne działające w Europie. Przedsiębiorstwa medycyny estetycznej i retailu powinny z dużą ostrożnością podchodzić do publikowania wyników własnych testów konsumenckich. Puste obietnice marketingowe stają się bowiem powodem dotkliwych kryzysów wizerunkowych i prawnych.

Eksperci podkreślają, że nowoczesny handel wymaga od podmiotów stuprocentowej transparentności. Klienci stają się coraz bardziej świadomi i potrafią samodzielnie weryfikować składy czy certyfikaty sprzętu. Urzędy antymonopolowe na całym świecie będą teraz dokładniej przyglądać się segmentowi beauty.

Źródło: Global Cosmetics News

Zobacz także:

image

Brytyjska fala innowacji. Nowe marki z UK pukają do drzwi polskich sieci handlowych

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. lipiec 2026 04:36