StoryEditor
Twarz
10.04.2013 00:00

Co o bezpiecznym opalaniu musisz wiedzieć

Czy filtry przeciwsłoneczne są bezpieczne dla ludzkiego organizmu? Czy dostatecznie chronią skórę przed nadmiernym działaniem słońca? Czy w ogóle warto stosować preparaty do opalania, a może to tylko sztucznie stworzona potrzeba w działach marketingu firm kosmetycznych? Te pytania powracają co roku jak bumerang, gdy tylko w perspektywie pojawiają się upalne dni.

Niegdyś opalenizna była cechą ludzi biednych. Ogorzała twarz świadczyła o niższym pochodzeniu. Blada cera cechowała niekalających się fizyczną pracą arystokratów. Dziś, mimo że jesteśmy straszeni szkodliwością działania promieni słonecznych, opalenizna jest jednak symbolem młodości i zdrowia. Czujemy się i wyglądamy lepiej, gdy nasze ciało jest muśnięte słońcem. Wygląda bardziej apetycznie, gdy nabiera oliwkowego odcienia. Ale już karykaturalnie, gdy jest spalone słońcem. Pod wpływem nieumiarkowanego opalania starzeje się też szybciej. Bez słońca nie możemy żyć, jest nam niezbędnie potrzebne do prawidłowego rozwoju i kochamy je. Dla własnego bezpieczeństwa i zdrowia musimy jednak korzystać z niego mądrze.
Co się dzieje w skórze, gdy się opalamy?
Opalenizna, w największym uproszczeniu, jest widocznym efektem obrony naszego organizmu przed słońcem. Powstaje w procesie melanogenezy. Ten z kolei polega na wytwarzaniu melaniny, która jest naszym naturalny filtrem słonecznym. Filtruje promieniowanie UVA i UVB oraz neutralizuje wolne rodniki, odpowiedzialne za proces starzenia się skóry. To bardzo ważna substancja i silna broń organizmu przed słońcem.
Od czego zależy podatność na słońce?
Szybkość wytwarzania melaniny jest cechą genetyczną. Tak samo od genów zależy grubość naszej skóry, jej przejrzystość i karnacja skóry. W 1975 roku dr Thomas Fitzpatrick, dermatolog z Harvard Medical School, wprowadził klasyfikację tzw. fototypów skóry w zależności od zawartej w niej melaniny. Fototyp to reakcja skóry na działanie promieni słonecznych. Wyróżnia się 6 fototypów określanych w zależności od rodzaju cery, koloru włosów, tendencji do oparzeń. Im jaśniejsza skóra, tym większej i bardziej rygorystycznej ochrony przed słońcem potrzebuje.

Reakcja na słońce związana jest też z gospodarką hormonalną organizmu i może zmieniać się na różnych etapach naszego życia. Na koloryt skóry wpływają czynniki zewnętrzne – to jak często i na jak długo wystawiamy się na działanie promieni słonecznych.
Silniejszą opaleniznę mogą też wywołać kosmetyki zawierające aktywatory melanogenzy, czyli preparaty przyspieszające opalanie. Przy tej samej dawce UV proces opalania przebiega po ich użyciu szybciej.

Promieniowanie UVA i UVB
Na ziemię dociera niewielka część promieniowania słonecznego. Jego efekty są pozytywne i negatywne. Wiele zależy od tego jak często i jak długo przebywamy na słońcu. Najważniejszy jest umiar i świadomość, jak na słońce reaguje nasza skóra (wrażliwość osobnicza).
Przez całe życie jesteśmy poddawani promieniowaniu UVA i UVB. Promieniowanie UVB jest odpowiedzialne za opalanie i poparzenia słoneczne. To efektem jego oddziaływania jest czerwony rumień, który pojawia się, gdy zbyt długo leżymy na plaży. UVB jest groźne, ale działa powierzchownie, nie przenika głęboko skóry.
 Groźniejsze jest promieniowanie UVA, którego oddziaływanie poznano znacznie później. Jest ono mniej energetyczne, ale działa długofalowo i wnika głęboko do skóry właściwej (do 30 proc.). Może spowodować w organizmie wiele szkód – działa powoli i systematycznie, a na dodatek w sposób niedostrzegalny (bo nie powoduje rumienia). Jest główną przyczyną czerniaka. Odpowiada za tzw. fotostarzenie – zespół zmian, które następują w skórze pod wpływem promieniowania słonecznego (zmarszczki, bruzdy, przebarwienia). Uwaga! Duże dawki promieniowana UVA pochłaniają użytkownicy solarium.

Dlaczego musimy się chronić?
„Spiekłeś się na raka”, „O! Schodzi ci skóra” – każdy z nas nie raz pewnie słyszał i wypowiedział te słowa. Poparzenie słoneczne jest nieprzyjemne, skóra piecze, boli, zdarza się, że organizm reaguje gorączką i dreszczami. Tak naprawdę jednak nie zdajemy sobie sprawy, jak groźne i długofalowe są skutki opalania się bez umiaru. – Skóra po poważnym oparzeniu słońcem, gdy pojawiają się bąble, opuchlizna, rumień, już nigdy nie jest w stanie w pełni się zregenerować. Uszkodzenia kolagenu i elastyny są tak duże, że organizm może cofnąć je tylko do pewnego momentu – mówi dr Anna Oborska, kosmetolog i dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Producentów Kosmetyków i Środków Czystości. Jeśli poparzenia zdarzają się często, konsekwencje mogą być poważne, łącznie z chorobą nowotworową.
Filtry chemiczne i fizyczne
Czy można opalać się bezpiecznie? Tak. Gdy dawkujemy słońce i dobrze się zabezpieczamy. Do dyspozycji są kosmetyki przeciwsłoneczne, które odpowiednio dobrane, chronią skórę przed negatywnym wpływem słońca. Zawierają filtry fizyczne lub chemiczne. Zadaniem filtrów fizycznych jest rozpraszanie i odbijanie promieniowania UV. Filtry chemiczne to cała gama substancji, których zadaniem jest absorbowanie promieniowania UV, biorą na siebie energię i nie pozwalają jej zaszkodzić skórze.
Wokół filtrów ciągle toczą się dyskusje, czy są bezpieczne, czy przypadkiem nie wnikają do organizmu. – Filtry z założenia nie wnikają w skórę. Są to substancje, które mają odbić, albo pochłonąć promieniowanie UV, pozostają na powierzchni skóry. Nie mamy w tej chwili innej, równie dobrej, metody ochrony przed UV, a musimy zdecydowanie chronić skórę, ponieważ promieniowanie szkodzi – tłumaczy dr Oborska. Alternatywą jest bawełniana odzież, ale namówić kogoś aby w upalne lato chodził cały zakryty, łącznie z twarzą, byłoby raczej trudno.
Według wytycznych dla laboratoriów kosmetycznych, dobry filtr słoneczny musi mieć możliwie szeroki zakres absorbcji promieniowania słonecznego, nie może podrażniać skóry, ani reagować ze składnikami potu. Musi cechować się wysoką stabilnością chemiczną, ma być nielotny, bezzapachowy i bezwonny. Zastosowanie filtrów w kosmetykach jest obwarowane restrykcyjnymi przepisami dyrektywy kosmetycznej Unii Europejskiej. Producent nie może zastosować innych substancji niż są wymienione w ustawie o kosmetykach. – Procedura wpisywania filtru na listę dozwolonych do stosowania jest niezwykle ciężka, potrafi trwać nawet 10 lat. Każdy nowy składnik jest dotąd badany, aż komitet naukowy przy Komisji Europejskiej, który składa się z autorytetów, uzna go za bezpieczny na podstawie dostępnej wiedzy – podkreśla dr Anna Oborska.
Poziom ochrony
O poziomie ochrony przed promieniowaniem UV informują oznakowania na opakowaniach, również zgodne z zaleceniami Komisji Europejskiej, od SPF 6 do SPF 50+. SPF (Sun Protecting Factor) jest wyliczane poprzez porównanie minimalnej dawki promieniowania UV wywołującej rumień na skórze chronionej filtrem do minimalnej dawki promieniowania UV wywołującej rumień na skórze bez filtra. Żaden filtr nie pochłonie w 100-procentach promieniowania słonecznego. Jednak już przy faktorze SPF 8 lub 12 jesteśmy chronieni na poziomie około 90 proc. Różnica w skuteczności pomiędzy preparatem SPF 20 a 50 jest minimalna, ale istotna dla osób o najbardziej wrażliwej i jasnej skórze (fototyp I). W szczególny sposób trzeba też chronić bardzo delikatną skórę dzieci, w którą z łatwością wnikają promienie UV (wyłącznie kosmetykami przeznaczonymi dla najmłodszych). Preparaty z najwyższym faktorem wskazane są również podczas pobytu w krajach tropikalnych.  (kb)
Materiał powstał w oparciu o wykład „Bezpieczne opalanie – współczesne kosmetyki z filtrem” dr inż. Anny Oborskiej, dyrektor generalnej Polskiego Stowarzyszenia Producentów Kosmetyków i Środków Czystości

Fototypy skóry.
Klasyfikacja Fitzpatricka

Fototyp I – celtycki. Mlecznobiała skóra, często pokryta piegami, wrażliwa i delikatna. Jasne lub rude włosy, zielone lub błękitne oczy. Słońce dla osób z tej grupy jest bardzo niebezpieczne.
Fototyp II – europejski jasny. Skóra biała i wrażliwa, łatwo ulega oparzeniu i bardzo łatwo się opala.
Fototyp III – europejski ciemny. Skóra jasna lub lekko śniada, uzyskująca opaleniznę w odcieniu od jasnego złota do brązu, opala się umiarkowanie szybko, czasem może pojawić się oparzenie.
Fototyp IV – śródziemnomorski. Skóra śniada, oliwkowa lub jasnobrązowa, ciemne włosy, ciemnobrązowe oczy. Skóra łatwo się opala na ciemny kolor, bardzo rzadko ulega poparzeniom słonecznym.
Fototyp V – Indianie, Arabowie, osoby rasy mieszanej – Mulaci, Metysi. Włosy czarne, skóra śniada, brązowa, oczy ciemne. Prawie nie występuje zagrożenie oparzeniem słonecznym, pigmentacja skóry jest stała.
Fototyp VI – rasa czarna. Ciemnobrązowa skóra, czarne włosy, ciemne oczy. Nigdy nie występuje ryzyko poparzenia słonecznego, pigmentacja skóry jest stała.
Polacy to reprezentanci przede wszystkim II i III fototypu skóry (z przewagą III).

Cechy promieniowania UVB

•  Wysokoenergetyczne
• Nie wnika do skóry właściwej, działa negatywnie na naskórek powodując:
- rumień - stany zapalne skóry/spadek aktywności gruczołów łojowych/zmiany w strukturze DNA (mogą prowadzić do zmian nowotworowych)/ osłabienie układu immunologicznego/fotouczulenia i fotoalergie/nadmierne rogowacenie naskórka
• W długoterminowej perspektywie przyspiesza starzenie się skóry i może wywoływać raka skóry

Cechy promieniowania UVA

•  Jest niskoenergetyczne
•  Przenika przez szyby i bawełnę
•  Wnika do głębokich warstw skóry właściwej - uszkadza białka fibrylarne (kolagen, elastynę)/uszkadza DNA/jest silnym czynnikiem mutagennym i kancerogennym (przyczyna czerniaka)/uszkadza tkankę łączną/wywołuje reakcje fototoksyczne i fotoalergiczne - uszkadza ścianki naczyń krwionośnych
•  Jest przyczyną fotostarzenia się skóry (bruzdy, zmarszczki)

Czy można opalić się przez szybę?

Przepuszczalność promieni UV przez różne rodzaje materiałów:
Szyba o grubości 3 mm: UVA ok. 80 proc., UVB – ok. 30 proc.
1-metrowy słup wody: UVA – ok. 70 proc.,  UVB – ok. 40 proc.
Bawełna: UVA – ok. 20 proc., UVB – ok. 3 proc.

Czy woda odbija słońce?

Odbicie promieniowania UV
Woda: UVA – 17 proc., UVB – 15 proc.
Piasek: UVA – 11 proc., UVB – 12 proc.
Trawa: UVA – 19 proc., UVB – 10 proc.

 

 

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
24.08.2026 11:01
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią / Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
Gallery

Koreańska pielęgnacja w Polsce wkracza w zupełnie nową fazę. Segment K-beauty rośnie dynamiczniej niż cała branża kosmetyczna, a konsumenci coraz mocniej poszukują zaawansowanych rozwiązań premium. Na ten rynkowy popyt odpowiada wyłączny importer i dystrybutor SkinCare.pl, wprowadzając do Polski markę SUNGBOON EDITOR. Flagowa ampułka liftingująca brandu sprzedała się już w milionach egzemplarzy na całym świecie. O filozofii skin longevity, technologii ultra niskocząsteczkowego kolagenu i planach ekspansji na polskim rynku rozmawiamy z Pawłem Karczewskim, Prezesem Zarządu SkinCare.pl oraz Magdaleną Małkiewicz, Growth & Marketing Director SkinCare.pl.

1. K-Beauty od lat wyznacza trendy w pielęgnacji. Dlaczego zdecydowaliście się wprowadzić do Polski akurat SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: To prawda, K-beauty potrafi wyprzedzać rynek kosmetyczny o kilka kroków. Wyróżnia się umiejętnym łączeniem innowacyjnych technologii, skutecznych składników aktywnych i przyjemności codziennego stosowania. SUNGBOON EDITOR zwrócił naszą uwagę właśnie takim podejściem: marka tworzy bardzo nowoczesne formuły odpowiadające na konkretne potrzeby skóry, a przy tym opiera komunikację na wyrazistych składnikach. Myślę, że SUNGBOON EDITOR w wyjątkowy sposób przenosi technologie znane z profesjonalnej kosmetyki do domowego spa i dzięki temu zaawansowana pielęgnacja staje się dostępna na co dzień, bez konieczności wizyty w gabinecie.          

2. Gwiazdą marki jest ampułka Silk Peptide Intensive Lifting Ampoule. Co sprawia, że to właśnie ona stała się bestsellerem? 

Paweł Karczewski: Nie bez powodu stała się bestsellerem i flagowym produktem SUNGBOON EDITOR. To ona w dużej mierze zbudowała rozpoznawalność marki i odniosła olbrzymi sukces sprzedażowy. Wyróżnia się efektowną formułą z widocznymi włóknami kolagenowymi, ukierunkowaną na poprawę jędrności, elastyczności i wygładzenie skóry. Kolagenowe nici natychmiast przyciągają uwagę, a ampułka jednocześnie oferuje to, czego konsumenci oczekują od K-beauty: realne działanie, lekką konsystencję, komfort stosowania i efekt zadbanej, bardziej napiętej oraz promiennej cery. 

3. Coraz częściej mówi się nie o anti-aging, ale o „skin longevity”. Jak SUNGBOON EDITOR wpisuje się w tę filozofię? 

Magdalena Małkiewicz: Zmiana z „anti-aging” na „skin longevity” to znacznie więcej niż nowy trend. To ewolucja sposobu myślenia o pielęgnacji, która odchodzi od walki z wiekiem na rzecz długofalowego wspierania zdrowia i kondycji skóry. Ten kierunek jest nam bardzo bliski, ponieważ odpowiada na rosnącą świadomość konsumentów i ich potrzebę bardziej autentycznej komunikacji. Proces starzenia jest naturalną częścią życia i, moim zdaniem, pięknym przywilejem. Rolą nowoczesnej pielęgnacji nie jest obiecywanie zatrzymania czasu, ale wspieranie skóry poprzez skuteczną, regularną pielęgnację podejmowaną dla siebie, a nie pod wpływem zewnętrznych oczekiwań. SUNGBOON EDITOR doskonale wpisuje się w tę filozofię. Marka łączy zaawansowane technologie i wysoką skuteczność z prostym, dostępnym podejściem do pielęgnacji, przenosząc rozwiązania inspirowane profesjonalną kosmetologią do codziennej rutyny.  Jako dystrybutor konsekwentnie budujemy portfolio marek przyszłościowych, opartych na technologii, badaniach i realnej skuteczności, a jednocześnie dostępnych dla szerokiego grona konsumentów. Wierzymy, że rolą dystrybutora jest nie tylko wprowadzanie innowacyjnych marek na rynek, ale także współtworzenie odpowiedzialnej komunikacji o pielęgnacji, takiej, która zachęca do świadomej troski o skórę i budowania jej długoterminowej kondycji, zamiast skupiania się na walce z upływem czasu.

4. SkinCare.pl jest na rynku znany jako importer i dystrybutor wielu azjatyckich marek. Jak SUNGBOON EDITOR uzupełnia to portfolio? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR doskonale uzupełnia nasze portfolio, ponieważ reprezentuje segment premium koreańskiej pielęgnacji, oparty na innowacyjnych składnikach aktywnych i zaawansowanych technologiach. W naszej ofercie znajdują się marki odpowiadające na różne potrzeby konsumentów, natomiast SUNGBOON EDITOR wyróżnia się nowoczesnym podejściem do pielęgnacji skóry, skoncentrowanym na jej długofalowej kondycji, regeneracji i zachowaniu zdrowego wyglądu. To marka dla świadomych klientów, którzy oczekują skutecznych formuł, wysokiej jakości oraz produktów zgodnych z najnowszymi trendami K-beauty. Dzięki temu nasze portfolio staje się jeszcze bardziej kompleksowe i pozwala nam odpowiadać na potrzeby zarówno osób rozpoczynających przygodę z koreańską pielęgnacją, jak i najbardziej wymagających miłośników kosmetyków premium. 

 

 

5. Co dokładnie zyskuje partner B2B, decydując się na współpracę z Wami? 

Paweł Karczewski: Przede wszystkim bezpieczeństwo, stabilność i prawdziwe partnerstwo. Historia SkinCare.pl pokazuje, że rzadko zmieniamy marki obecne w naszej dystrybucji. Stawiamy na długofalowy rozwój i jesteśmy lojalni wobec partnerów biznesowych, z którymi od wielu lat wspólnie popularyzujemy kosmetyki koreańskie na polskim rynku. Nasi klienci są zaopiekowani na każdym etapie współpracy. Proponujemy rozwiązania dostosowane do ich indywidualnych potrzeb, co dotyczy zarówno asortymentu i cen, jak i promocji oraz wsparcia marketingowego. Pozostajemy w bliskim, częstym kontakcie i aktywnie reagujemy na zmieniające się oczekiwania rynku. Nie narzucamy jednego schematu działania, ponieważ nasi klienci, sieci handlowe, drogerie i e-commerce funkcjonują inaczej. Wierzymy, że dobrze dopasowana oferta, poparta partnerską relacją i wzajemnym zaufaniem, zawsze przynosi najlepsze i najtrwalsze efekty. 

6. Ceny w segmencie K-beauty potrafią być bardzo różne. Gdzie plasuje się SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR plasuje się w segmencie premium K-beauty. Marka łączy zaawansowane składniki aktywne, dopracowane formuły i elegancką identyfikację wizualną, oferując pielęgnację dla klientek, które szukają czegoś więcej niż podstawowego działania. To kosmetyki o wysokiej wartości pielęgnacyjnej, stworzone z myślą o świadomych konsumentkach zwracających uwagę zarówno na skuteczność formuły, jak i na jakość całego doświadczenia z marką. 

7. Jak oceniacie potencjał tej kategorii w Polsce i jakie są Wasze plany na najbliższe miesiące? 

Paweł Karczewski: Potencjał kategorii K-beauty w Polsce wciąż jest bardzo duży. Konsumenci są coraz bardziej świadomi, zwracają uwagę na składniki aktywne i szukają produktów, które oferują realne korzyści dla skóry. Widzimy również rosnące zainteresowanie markami premium, łączącymi innowacyjne technologie z wysoką jakością. Dlatego wierzymy, że SUNGBOON EDITOR ma przed sobą bardzo obiecującą przyszłość. W najbliższych miesiącach planujemy sukcesywnie poszerzać ofertę marki, rozwijać współpracę z partnerami handlowymi oraz zwiększać jej dostępność w Polsce. Chcemy, aby SUNGBOON EDITOR stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek premium w segmencie koreańskiej pielęgnacji. 

8. Strzykawka w zestawie brzmi dość odważnie. Czy to nie odstrasza klientów? 

Magdalena Małkiewicz: Przez chwilę sami się o to obawialiśmy, ale jest dokładnie przeciwnie. Strzykawka to jeden z elementów, które najmocniej przyciągają uwagę. Na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z procedurami gabinetowymi i ostrzykiwaniem, ale szybko okazuje się, że pełni wyłącznie funkcję precyzyjnego aplikatora. Dzięki niej łatwo odmierzyć odpowiednią ilość ampułki i dozować ją bez kontaktu palców z formułą. Ten zabieg projektowy dobrze oddaje charakter marki, która łączy pielęgnację domową z estetyką inspirowaną profesjonalnymi kuracjami. Zamiast odstraszać, aplikator buduje wrażenie zaawansowanej technologii, wyróżnia kosmetyk na półce i sprawia, że sama aplikacja staje się bardziej angażującym rytuałem. 

9. Wspomnieliście o ogromnym sukcesie sprzedażowym. Jak duża jest skala popularności tej ampułki? 

Paweł Karczewski: Skala popularności jest naprawdę imponująca. Według najnowszych danych marki ampułka przekroczyła już 2,46 mln sprzedanych opakowań w kanałach online i offline, stając się jednym z najważniejszych produktów w portfolio SUNGBOON EDITOR. Jej sukces nie ogranicza się przy tym do Korei, a tak silne wyniki sprzedażowe były dla nas jednym z najważniejszych sygnałów, że warto pokazać ten produkt również europejskim konsumentom. Chcemy wykorzystać jego potencjał i zbudować w Europie równie mocną rozpoznawalność marki, opierając komunikację nie tylko na efektownej formule, ale także na realnym sukcesie rynkowym. 

10. Marka mocno stawia na kolagen poniżej 300 daltonów. Co ta wartość realnie oznacza dla skóry? 

Paweł Karczewski: Kolagen jest wykorzystywany w kosmetykach na szeroką skalę, a konsumenci wciąż go poszukują, od lat utrzymuje się w czołówce fraz wyszukiwanych w internecie. Jego działanie na skórę zależy od wykorzystanej formy. W postaci podstawowej działa pielęgnująco: nawilża, poprawia wygląd i sprężystość, nie ma jednak szansy na przenikanie przez warstwę rogową, ponieważ jego cząsteczka to około 300 000 Da (daltonów). Dzięki hydrolizie można ją zmniejszyć do około 1000–50 000 Da. Wtedy w składzie INCI widnieje jako Hydrolyzed Collagen. O wartościach poniżej 5000 Da mówi się jako o kolagenie niskocząsteczkowym; im mniejsza masa cząsteczkowa, tym mniejsze peptydy kolagenowe, a to sprzyja lepszemu działaniu. SUNGBOON EDITOR postawił na kolagen ultraniskocząsteczkowy, o masie poniżej 300 daltonów, co świadczy o naprawdę imponującej technologii i zintensyfikowanym działaniu. 

11. Marka ma podobno swoich fanów wśród gwiazd. To prawda, że sięga po nią Kris Jenner? 

Magdalena Małkiewicz: Tak, na jej Instagramie można obejrzeć rutynę pielęgnacyjną z wykorzystaniem maski kolagenowej w połączeniu z serum. Nie trzeba być jej fanem ani ekspertem pielęgnacyjnym, żeby zobaczyć, jak doskonale wygląda jej skóra po siedemdziesiątce. To świetny przykład połączenia medycyny estetycznej z przemyślaną pielęgnacją. Produkty nakładane na jej skórę nie są przypadkowe. Jej słynny lifting, choć spektakularny, wymagał lat przygotowań i wielu miesięcy domowej pielęgnacji, aby utrzymać najlepsze efekty. Cieszymy się, że produkty SUNGBOON EDITOR zyskały viralową popularność i zostały docenione przez tak duże profile. 

12. Najważniejsze pytanie dla polskich klientek to gdzie i jak można teraz kupić? 

Paweł Karczewski: Z dumą możemy potwierdzić, że jesteśmy oficjalnym dystrybutorem marki SUNGBOON EDITOR w Polsce. Kosmetyki są już dostępne zarówno w naszym sklepie internetowym, jak i w największych sieciach drogeryjnych oraz na marketplace’ach m.in. w Hebe, Super-Pharm, Empiku, E-Zebrze, La Makeup i Aptekach DOZ; można je znaleźć również na Allegro. To dla nas ogromne wyróżnienie, że marka w tak krótkim czasie zdobyła zaufanie czołowych partnerów handlowych. Nie zwalniamy jednak tempa i już w najbliższych miesiącach planujemy rozszerzać ofertę o kolejne bestsellerowe produkty i zwiększać dostępność marki w Polsce. To ważny aspekt również dla konsumenta, który nie musi obawiać się długiej wysyłki ani dodatkowych kosztów związanych np. z cłem czy podatkiem VAT.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
19.07.2026 00:57
Shiseido bada ekstrakt z kolendry. Naukowcy odkryli, że może usuwać „komórki zombie” i wspierać produkcję kolagenu
Odkrycie właściwości kolendry jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną Sorbis

Naukowcy Shiseido odkryli, że ekstrakt z owoców kolendry siewnej może selektywnie eliminować starzejące się komórki skóry, nie naruszając komórek zdrowych. Odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w rozwoju kosmetyków przeciwstarzeniowych.

Japoński koncern kosmetyczny Shiseido poinformował o wynikach badań nad ekstraktem z owoców kolendry siewnej, czyli Coriandrum sativum. Według firmy składnik wykazuje podwójne działanie: pomaga usuwać komórki senescentne, nazywane potocznie „komórkami zombie”, a jednocześnie sprzyja zwiększeniu liczby zdrowych komórek skóry. Wyniki badań opisał branżowy serwis Personal Care Insights.

Komórki senescentne to komórki, które przestały się dzielić i prawidłowo pełnić swoje funkcje, ale nadal pozostają aktywne metabolicznie. Mogą wydzielać czynniki określane jako SASP, w tym cytokiny, chemokiny, czynniki wzrostu i enzymy proteolityczne. Substancje te mogą nasilać stan zapalny oraz negatywnie oddziaływać na otaczające zdrowe komórki, przyspieszając procesy związane ze starzeniem się tkanek.

Ekstrakt działał selektywnie na starzejące się fibroblasty

W przeprowadzonych przez Shiseido eksperymentach ekstrakt z owoców kolendry dodano do hodowli fibroblastów skóry właściwej, które wcześniej poddano stresowi oksydacyjnemu w celu wywołania procesów starzenia komórkowego.

Badany składnik uruchamiał apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, w starzejących się fibroblastach. Takiego działania nie zaobserwowano natomiast w prawidłowych komórkach, które nie zostały poddane procesowi starzenia. Zdaniem badaczy wskazuje to, że ekstrakt może działać selektywnie na komórki senescentne.

image

Shiseido prognozuje rekordową stratę netto. Spółka obniża prognozy sprzedaży i tnie koszty

Kiedy składnik dodano do mieszaniny zawierającej zbliżoną liczbę zdrowych i starzejących się komórek, naukowcy odnotowali zmniejszenie udziału komórek senescentnych oraz wzrost liczby komórek prawidłowych. Obniżył się również poziom markerów starzenia komórkowego SA-β-Gal i p21.

Więcej zdrowych komórek, większa produkcja kolagenu

Zwiększenie liczby prawidłowo funkcjonujących fibroblastów przełożyło się w badaniach na wzrost produkcji kolagenu. Fibroblasty odpowiadają za wytwarzanie składników macierzy zewnątrzkomórkowej, które wpływają między innymi na strukturę, jędrność i elastyczność skóry.

Shiseido ocenia, że jednoczesne usuwanie komórek senescentnych i wspieranie populacji zdrowych fibroblastów może stać się podstawą nowego podejścia do pielęgnacji skóry starzejącej się. Firma chce wykorzystywać doświadczenia z medycyny regeneracyjnej do opracowywania kolejnych rozwiązań z zakresu healthy aging i kosmetologii komórkowej.

image

Antyaiging. Dlaczego po 40. roku życia przestaje działać ulubiona pielęgnacja? Hormony potrzebują ruchu

Odkrycie jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną skóry i włosów. Ekstrakt z kolendry był wcześniej analizowany pod kątem zwiększania liczby komórek tworzących mieszki włosowe. Już w 1997 roku firma opracowała ekstrakt wspierający namnażanie komórek macierzy włosa i zewnętrznej osłonki korzenia.

Senolityki nowym kierunkiem w kosmetykach anti-aging

Substancje, które mają selektywnie eliminować starzejące się komórki, określane są jako senolityki. Rozwiązania te są coraz częściej badane nie tylko w medycynie regeneracyjnej, lecz także przez producentów składników aktywnych i firmy kosmetyczne poszukujące nowych mechanizmów przeciwdziałania oznakom starzenia.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Wyniki przedstawione przez Shiseido dotyczą jednak badań laboratoryjnych prowadzonych na hodowlach komórkowych. Nie oznaczają jeszcze, że ekstrakt zapewni takie samo działanie w gotowym kosmetyku stosowanym na ludzkiej skórze. Firma nie poinformowała również o terminie wprowadzenia na rynek produktu wykorzystującego opisywaną technologię.

Badania pokazują jednak, że rozwój segmentu anti-aging coraz wyraźniej przesuwa się od powierzchniowej poprawy wyglądu skóry w stronę rozwiązań oddziałujących na mechanizmy starzenia komórkowego. Dla producentów kosmetyków i surowców może to oznaczać rosnące znaczenie składników inspirowanych senolitykami, medycyną regeneracyjną oraz badaniami nad długowiecznością komórek.

Źródła: Personal Care Insights, Shiseido Company

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. wrzesień 2026 23:48