StoryEditor
Zdrowie
03.04.2019 00:00

Jak prawidłowo dbać o zęby i jaką wybrać szczoteczkę?

Próchnica zębów jest jedną z jedną z najczęściej bagatelizowanych i najbardziej powszechnych chorób infekcyjnych w Polsce. To efekt m.in., niewłaściwej profilaktyki. A tę powinno się rozpocząć od codziennego mycia zębów i wyboru właściwej szczoteczki.

Zęby Polaków nie są w dobrym stanie, przeciętnie odwiedzamy stomatologa raz na rok (32 proc.)*, a nawet raz na dwa lata (17 proc.). Są nawet osoby, które kontrolują stan swoich zębów bardzo rzadko – ostatni raz u stomatologa były ponad 3 lata temu (27 proc.). Niechęć do wizyt kontrolnych i niewłaściwa higiena jamy ustnej powodują, że próchnica jest powszechną przypadłością u dorosłych i wśród dzieci.   

Każdego dnia na zębach pojawia się płytka nazębna, w którą obrasta szkliwo. Składa się ona z soli mineralnych, resztek żywności i innych pozostałości. Są one siedliskiem bakterii i powodują powstawanie próchnicy, przebarwień czy kamienia na zębach. Dlatego tak ważne jest szczotkowanie zębów co najmniej dwa razy dziennie. Na rynku jest wiele rodzajów szczoteczek, ale o ich zakupie częściej decydują względy estetyczne a nie właściwości.  To błąd.

Jak wybrać właściwą szczoteczkę?

Wybór szczoteczki, jej główki, rodzaju włókna zależy od wieku osoby, która będzie jej używać oraz indywidualnych problemów z zębami. – W różnego rodzaju szczoteczkach kształt główki i włókna są tak dobrane, by zmniejszać konkretne dolegliwości a jednocześnie dokładnie doczyszczać zęby. Dlatego należy dobierać szczoteczki do  indywidualnych potrzeb – mówi Roman Borczyk, lek. med. dyrektor zespołu specjalistów Kliniki Implantologii i Stomatologii Estetycznej Borczyk.

– Dostępne są specjalistyczne szczoteczki, w których ułożenie włókien pozwala wyczyścić dokładnie przestrzenie międzyzębowe i masować dziąsła. W innych szczoteczkach włókna są delikatne dla szkliwa, a doskonale usuwają płytkę i osad nazębny. W jeszcze innych specjalnie dostosowane końcówki czyszczą język i usuwają przebarwienia. Specjalne szczoteczki przeznaczone są dla osób z paradontozą. W przypadku problemów z dziąsłami najlepsze są szczoteczki, w których miękkie zaokrąglone na końcach włókna nie powodują podrażnień dziąseł, zmniejszają stany zapalne i nie wywierają negatywnego wpływu na przyzębie. Istnieje możliwość wyboru szczoteczek dostosowujących się do anatomicznych kształtów zębów – dodaje.    

Manualne czy elektryczne?

Pierwszym najbardziej powszechnym rodzajem szczoteczek są te manualne. Czyszczenie za ich pomocą odbywa się poprzez wykonywanie odpowiednich ruchów ręką. Wiele osób nie wie jednak, że nie wystarczy tylko regularnie szczotkować zęby, należy wykonywać to we właściwy sposób. Np. w przypadku osób o delikatnych, wrażliwych dziąsłach mocne szorowanie zębów może dodatkowo doprowadzić do podrażnień. Szkliwo potraktowane szczoteczką o nieodpowiedniej grubości szybciej się ściera, a na powierzchni powstają charakterystyczne ubytki w postaci mikroskopijnych rowków. Zbyt mocno szczotkowane zęby stają się także bardziej nadwrażliwe, a mocno traktowane dziąsła ulegają recesji.

Dlatego coraz częściej rekomenduje się stosowanie szczoteczek elektrycznych, ponieważ nie wymagają one specjalnego sposobu szczotkowania, a dodatkowo mają często ocenę siły nacisku. Taka szczoteczka sama czyści zęby z wykorzystaniem odpowiednich ruchów, przez co nie musimy zastanawiać się czy nasza technika szczotkowania jest prawidłowa, a także jak długo szczotkować zęby. Mają one bowiem wbudowany timer, który ułatwia kontrolowanie czasu mycia zębów. Szczoteczki elektryczne lepiej od manualnych usuwają bakterie i osad nazębny. Dodatkowo masują dziąsła, ponieważ ich włókna są bardzo miękkie. 

Również w przypadku dzieci rekomenduje się stosowanie szczoteczek elektrycznych, jednak pod kontrolą rodziców.  

Jednak w  niektórych przypadkach, np. przy bardzo zaawansowanej chorobie przyzębia, warto najpierw korzystać ze szczoteczki manualnej, a dopiero po doprowadzeniu dziąseł do odpowiedniego stanu można korzystać ze szczoteczki elektrycznej. – Innym przypadkiem, gdy czasowo należy zrezygnować ze szczoteczki elektrycznej są rozległe specjalistyczne zabiegi, tj. przeszczep dziąsła, chirurgiczna odbudowa tkanki przyzębia. Po takich zabiegach pacjent musi korzystać ze specjalistycznych bardzo miękkich szczoteczek manualnych, przeznaczonych właśnie dla pacjentów chirurgicznych – tłumaczy Roman Borczyk.

Czym różnią się szczoteczki soniczne od elektrycznych?

Szczoteczki soniczne od elektrycznych (pulsacyjno – rotujących) różnią się przede wszystkim delikatnością. Bardziej także dbają o dziąsła ponieważ emitowane przez nie ultradźwięki pobudzają krążenie i sprawiają, że dziąsła są lepiej odżywione.  Pomagają również w ograniczeniu zapalenia i krwawienia dziąseł. Przy pomocy takich szczoteczek jesteśmy w stanie umyć nawet najbardziej niedostępne miejsca. Szczoteczki soniczne to inaczej szczoteczki dźwiękowe. Emitują fale oraz dużą liczbę ruchów włosia powodując mieszanie się pasty i śliny, a następnie tworząc ogromną ilość mikrobąbelków, w których znajdują się aktywne składniki pasty. Docierają one do każdego zakamarka jamy ustnej nawet do przestrzeni międzyzębowych. Dzięki temu tak dobrze umyte zęby są w znacznie mniejszym stopniu narażone na tworzenie się próchnicy, odkładanie się kamienia nazębnego oraz na rozwój stanów zapalnych dziąseł.

Nitkowanie i usuwanie kamienia

Oprócz wyboru odpowiedniej szczoteczki istotne jest również nitkowanie zębów. Zaleca się nitkowanie 2 razy dziennie (rano i wieczorem) przed myciem zębów. Nitkowanie pozwala usunąć bakterie z przestrzeni międzyzębowych. Warto korzystać też z płukanek do jamy ustnej. U niektórych osób zaleca się dodatkowo stosowanie irygatorów do płukania kieszonek dziąsłowych (szczególnie warto ich używać jeśli nosimy aparat ortodontyczny, retainer lub mamy ciasno ustawione zęby).

Raz na 6 miesięcy należy także odwiedzać gabinet higienistki stomatologicznej w celu profesjonalnego oczyszczenia zębów z kamienia i osadu. Kamienia  nie da się usunąć podczas codziennej higieny jamy ustnej, a jego nagromadzenie jest pierwszym krokiem do rozwoju chorób przyzębia, paradontozy. Profesjonalne czyszczenie odbywa się za pomocą ultradźwięków. Dodatkowo zęby są polerowane, by opóźnić odkładanie się płytki nazębnej. Po tak dokładnym oczyszczeniu zębów badane są one laserem diagnostycznym pod kątem występowania niewidocznych „gołym okiem” zmian, które z czasem rozwiną się w próchnicę. Takie zmiany można leczyć nieinwazyjnie za pomocą ozonu – wyjaśnia Roman Borczyk.

Aby utrzymać zdrowe zęby i cieszyć się pięknym uśmiechem przez długie lata konieczne jest prawidłowe dbanie o higienę jamy ustnej już od najmłodszych lat. Ważne jest szczotkowanie zębów 2 razy dziennie, używanie nici dentystycznych, dobór odpowiedniej szczoteczki, zbilansowana dieta. Istotne są także regularne wizyty u stomatologa, który na bieżąco będzie kontrolował wszelkie nieprawidłowości w jamie ustnej.

*Badanie „Dentofobia. Polak w gabinecie stomatologicznym” zostało przeprowadzone na próbie 500 respondentów w formie ankiety przez Klinikę Implantologii i Stomatologii Estetycznej Borczyk

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
17.09.2026 12:32
Niebezpieczne kosmetyki nadal trafiają do klientów Amazona i Temu. W składzie rtęć
Kosmetyki z rtęcią wracają do sprzedaży. Problemem są marketplace‘y (fot. Shutterstock)Shutterstock

Mimo obowiązującego od lat zakazu produkty do rozjaśniania skóry zawierające rtęć nadal można znaleźć na dużych platformach e-commerce. Reuters zidentyfikował ponad 20 takich produktów oferowanych m.in. na Amazonie, Temu i TikTok Shop. Żaden z nich nie deklarował jednak obecności rtęci w składzie, a Reuters nie potwierdził niezależnie jej zawartości.

W tym artykule przeczytasz:

  • Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami
  • Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry
  • Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy
  • Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami
  • Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Zakaz stosowania rtęci w kosmetykach obowiązuje w wielu krajach od lat, ale nie wyeliminował z rynku wszystkich produktów zawierających ten toksyczny metal. Jak wynika z analizy Reuters, kremy i inne produkty do rozjaśniania skóry, które znalazły się wcześniej na listach produktów zakazanych, nadal były dostępne na platformach należących do największych graczy e-commerce.

Dziennikarze Reuters znaleźli ponad 20 produktów na Amazonie, Temu i amerykańskim TikTok Shop, a także na należących do Amazona platformach w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Indiach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Analizę przeprowadzono według stanu na 1 września 2026 roku.

Produkty z rtęcią wracają pod innymi nazwami

Problemem jest nie tylko samo oferowanie nielegalnych kosmetyków, ale także sposób, w jaki sprzedawcy próbują omijać systemy kontroli platform.

Reuters znalazł przypadki produktów, które po usunięciu z oferty pojawiały się ponownie pod inną nazwą lub za pośrednictwem innego sprzedawcy. W jednym z przypadków krem "Chandni”, wcześniej wskazany przez amerykańską FDA jako zawierający rtęć, był sprzedawany na Amazonie w Indiach jako "Beauty Brightening Cream”. Na zdjęciu produktu prawidłowa nazwa została dodatkowo zamazana.

Co istotne, żaden z produktów analizowanych przez Reuters nie wymieniał rtęci w składzie. Dziennikarze nie byli również w stanie niezależnie potwierdzić obecności toksycznego składnika we wszystkich znalezionych produktach. Ich identyfikacja opierała się na wcześniejszych listach produktów, wynikach badań i publicznie dostępnych informacjach.

image

Prawo się rzekło, PPWR u płota. Nowe obowiązki, koszty starych stocków i problem fragmentacji

Rtęć przyspiesza efekt rozjaśniania skóry

Produkty rozjaśniające skórę są częścią wartego miliardy dolarów rynku kosmetycznego, szczególnie popularnego w niektórych krajach Azji, Afryki i na Karaibach.

Jak wskazuje cytowany przez Reuters Winston Morgan, toksykolog z University of East London, rtęć może dawać efekt rozjaśnienia skóry w ciągu kilku dni, szybciej niż legalne składniki, takie jak kwas kojowy czy arbutyna. Jest również stosunkowo tania i łatwa do zastosowania w formulacjach.

To właśnie szybkość działania i cena mogą sprawiać, że produkty zawierające rtęć nadal znajdują nabywców. Reuters przywołuje badanie Boston University z 2021 roku, według którego kosmetyki rozjaśniające zawierające kwas kojowy kosztowały średnio 24,89 dolara za uncję, podczas gdy produkty zawierające rtęć znalezione przez dziennikarzy w USA kosztowały około 6,50 dolara za uncję.

Rtęć może uszkadzać nerki i układ nerwowy

Skala problemu jest szczególnie istotna ze względu na toksyczność rtęci. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje, że nie istnieje znany bezpieczny poziom ekspozycji na rtęć. Metal może negatywnie wpływać m.in. na nerki, mózg i układ nerwowy.

W 2013 roku przyjęto Konwencję z Minamaty, której stronami jest ponad 150 państw. Dokument ma ograniczać m.in. produkcję, import i sprzedaż produktów zawierających rtęć.

W USA FDA ogranicza zawartość rtęci w kosmetykach do maksymalnie 1 części na milion (ppm). Reuters przypomina jednak, że organy regulacyjne w USA i Wielkiej Brytanii znajdowały wcześniej produkty do rozjaśniania skóry zawierające znacznie wyższe stężenia tego metalu.

image

Pakistan: toksyczne poziomy rtęci w kremach wybielających

Amazon, Temu i TikTok deklarują walkę z nielegalnymi produktami

Reuters zwrócił się do platform, na których znaleziono produkty. Amazon, Temu i TikTok podkreśliły, że sprzedaż wskazanych kosmetyków jest zabroniona i że podejmują działania mające na celu ich usunięcie oraz ukaranie sprzedawców.

Amazon poinformował o stosowaniu m.in. weryfikacji sprzedawców, wymaganiu dokumentacji potwierdzającej zgodność produktów oraz – w niektórych przypadkach – wyników badań laboratoryjnych przed dopuszczeniem produktu do sprzedaży. Firma deklaruje również współpracę z organami regulacyjnymi i aktualizowanie list produktów objętych zakazami.

TikTok wskazał, że jego zasady zabraniają produktów mających na celu wybielanie, rozjaśnianie skóry lub redukcję poziomu melaniny. Temu również zadeklarowało usuwanie ofert, które naruszają przepisy lub zasady platformy.

Jednocześnie Reuters podaje, że większość znalezionych przez dziennikarzy produktów nadal znajdowała się na platformach 1 września, mimo że wcześniej została zidentyfikowana jako potencjalnie nielegalna.

Regulacja nie nadąża za transgranicznym e-commerce?

Problem zwraca uwagę na trudność kontrolowania produktów sprzedawanych za pośrednictwem marketplace‘ów. Sprzedawca może znajdować się w innym kraju niż konsument, produkt może być oferowany pod zmienioną nazwą, a jego skład nie zawsze odpowiada informacjom zamieszczonym w ofercie.

WHO potwierdziła Reuters, że kosmetyki rozjaśniające skórę zawierające rtęć nadal są sprzedawane za pośrednictwem internetowych i transgranicznych platform e-commerce, co utrudnia nadzór i egzekwowanie przepisów. Organizacja wskazuje na potrzebę większej współpracy pomiędzy rządami, platformami i sprzedawcami.

Przykładem działań regulatorów jest Francja. 28 sierpnia francuskie władze wydały komunikat dotyczący wycofania kremu Advanced Beauty Cream – Pearl Shine – Parley Goldie, który wcześniej został znaleziony przez Reuters w sprzedaży. Według francuskich urzędników rtęć jest regularnie wykrywana w produktach przeznaczonych do rozjaśniania skóry, a jej obecność ma na celu blokowanie syntezy melaniny.

 

Źródło: Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ciało
26.08.2026 19:04
Bielizna staje się nowym skincare. Czy "carewear” będzie kolejną kategorią beauty?
Skincare wychodzi z łazienki. Teraz trafia do bieliznyShutterstock

Kremy, sera, suplementy, kosmetyki z probiotykami – do tej pory pielęgnacja skóry kojarzyła się przede wszystkim z tym, co nakładamy na ciało. Teraz do wellness i skincare coraz śmielej wkraczają ubrania. Bielizna ma nie tylko dobrze leżeć i być wygodna, ale także wspierać mikrobiom skóry. Powstaje nowa kategoria określana jako "carewear”, na styku mody, beauty i technologii.

W tym artykule przeczytasz:

  • Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej
  • Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię
  • Od bielizny do "drugiej skóry”
  • Carewear nie kończy się na majtkach
  • Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami
  • Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?
  • "Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Jeszcze niedawno wybierając bieliznę, konsumentki zwracały uwagę przede wszystkim na krój, materiał, dopasowanie i wygląd. Później doszły takie funkcje jak bezszwowość, odprowadzanie wilgoci, właściwości antybakteryjne czy termoregulacja. Dziś poprzeczka przesuwa się jeszcze wyżej. Ubranie ma aktywnie współpracować ze skórą.

To kolejny etap procesu, w którym granice między beauty, wellness i fashion coraz bardziej się zacierają. Skoro możemy kupić serum wspierające mikrobiom skóry, dlaczego podobnej funkcji nie miałaby pełnić tkanina, która przez wiele godzin bezpośrednio dotyka ciała?

Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej

Jednym z najciekawszych przykładów tego kierunku jest brytyjska marka bieliźniana Underdays. Jej założycielki Aurelie Salas i Oria Mackenzie postawiły na rozwój kategorii, którą można określić mianem "carewear”. Odzieży projektowanej z myślą nie tylko o komforcie, ale również o potrzebach skóry.

W najnowszej kolekcji marki wykorzystano technologię UNDERskin, opartą na rozwiązaniu HeiQ Skin Care. Tkanina została wykończona systemem synbiotycznym zawierającym prebiotyki i probiotyki, które mają wspierać równowagę mikrobiomu skóry.

Technologia HeiQ jest przeznaczona właśnie do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą. Producent deklaruje, że system może działać do 40 cykli prania, a substancje aktywne są uwalniane z powierzchni materiału podczas noszenia.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię

Nie jest przypadkiem, że właśnie mikrobiom znalazł się w centrum zainteresowania producentów funkcjonalnych tkanin. W kosmetyce od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie produktami, które mają pomagać w utrzymaniu równowagi mikrobiomu skóry.

HeiQ wykorzystuje w swoich rozwiązaniach połączenie prebiotyków i probiotyków, określane jako synbiotyki. W technologii tekstylnej są one osadzone w bio-based, porowatej matrycy polimerowej, z której mogą stopniowo przechodzić na skórę podczas kontaktu z materiałem.

To nie oznacza oczywiście, że majtki czy koszulka zastępują kosmetyk. Właśnie tutaj potrzebna jest ostrożność w komunikacji. Mówimy raczej o technologii tekstylnej wspierającej określone właściwości skóry, a nie o nowym rodzaju kremu w formie ubrania.

Sama technologia jest zresztą szersza niż bielizna. HeiQ wskazuje jako potencjalne zastosowania również odzież sportową, warstwy bazowe i tekstylia domowe.

Od bielizny do "drugiej skóry”

W przypadku Underdays zastosowanie takiej technologii jest szczególnie interesujące, ponieważ bielizna jest jedną z niewielu kategorii odzieży, która przez wiele godzin pozostaje w bardzo bliskim kontakcie z ciałem.

To właśnie dlatego może być atrakcyjnym nośnikiem funkcji kojarzonych dotychczas z kosmetykami.

Wyobraźmy sobie prosty schemat: rano aplikujemy serum, krem z filtrem i dezodorant, wieczorem kolejne kosmetyki, a przez cały dzień nosimy ubranie wykonane z materiału, który również ma określone właściwości pielęgnacyjne. Skincare przestaje być wtedy wyłącznie rytuałem wykonywanym przed lustrem. Staje się częścią środowiska, które otacza ciało przez cały dzień.

To dobrze wpisuje się w szerszą zmianę w kategorii intimate apparel. Jak wynika z materiałów dotyczących rozwoju rynku bielizny, współczesne produkty coraz częściej łączą komfort, funkcjonalność, technologię materiałową i wellness. Wśród rozwijanych rozwiązań wymienia się m.in. tkaniny odprowadzające wilgoć, antybakteryjne, termoregulacyjne czy adaptacyjne.

image

Azja coraz ważniejszym kierunkiem eksportu polskich kosmetyków. Trzy rynki, trzy różne strategie

Carewear nie kończy się na majtkach

Underdays nie jest jedynym przykładem tego, jak fashion zaczyna przejmować język beauty.

Technologia HeiQ Skin Care została wykorzystana również przez markę Coperni w kolekcji C+ Carewear. Producent materiałów opisuje ją jako odzież wykorzystującą technologię kosmetyczną przeznaczoną do wspierania równowagi mikrobiomu skóry.

W podobnym kierunku rozwija się brytyjska marka Sylva, założona przez Tallulah Harlech. Jej ubrania są projektowane z myślą o osobach ze skórą wrażliwą, a materiały mają zapewniać komfort i ograniczać dyskomfort związany z noszeniem odzieży.

Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami

To jeden z ciekawszych aspektów tego trendu z punktu widzenia rynku beauty.

Marki rozwijające "carewear” niekoniecznie muszą postrzegać jako swoich konkurentów inne firmy odzieżowe. Ich punktem odniesienia mogą być marki skincare, wellness czy body care.

Logika jest podobna do tej, którą przez lata rozwijały marki kosmetyczne: produkt ma rozwiązywać konkretny problem i wpisywać się w codzienny rytuał konsumenta. Tyle że zamiast kremu czy serum rozwiązaniem jest teraz materiał.

To otwiera potencjalnie ogromne pole dla współpracy między sektorami. Marka kosmetyczna może wejść w tekstylia, marka odzieżowa w skincare, a producent technologii materiałowych stać się dostawcą "składników” dla obu kategorii.

Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?

Tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: ile w "carewear” jest realnej technologii, a ile marketingu?

Sam fakt zastosowania substancji aktywnych w tkaninie nie oznacza automatycznie, że efekt będzie porównywalny z działaniem kosmetyku aplikowanego bezpośrednio na skórę. Kluczowe są m.in. dawka, sposób uwalniania substancji, czas kontaktu ze skórą, trwałość technologii oraz to, czy deklarowany efekt został odpowiednio potwierdzony.

HeiQ informuje o testach, w których sprawdzano transfer synbiotyków z materiału na skórę. Firma podaje również, że technologia została oceniona jako niepodrażniająca i przeznaczona do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą.

Nie należy jednak robić z tego skrótu myślowego, że probiotyczna bielizna = kosmetyk do pielęgnacji skóry. To dwie różne kategorie produktów i różne sposoby działania.

image

Skims wprowadza nocną maskę modelującą twarz – nowy krok w kierunku “rzeźbienia” urody

"Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Rozwój carewear wpisuje się w szerszy trend funkcjonalizacji tekstyliów. Materiały mogą już nie tylko być miękkie czy przewiewne. Mogą regulować temperaturę, odprowadzać wilgoć, ograniczać powstawanie zapachu, a także wykorzystywać technologie biologiczne.

HeiQ rozwija obecnie całą gamę technologii tekstylnych, m.in. rozwiązania związane z termoregulacją, kontrolą zapachu czy zarządzaniem wilgocią.

Problem polega na tym, że im więcej funkcji dodajemy do materiału, tym bardziej rośnie jego technologiczna i produkcyjna złożoność. Pojawia się więc pytanie o koszty, trwałość oraz realną wartość dla konsumenta.

To szczególnie istotne w przypadku bielizny. Jest ona prana często, ma bezpośredni kontakt z wrażliwymi obszarami ciała i musi przede wszystkim pozostać wygodna. Technologia nie może odbywać się kosztem podstawowej funkcji produktu.

Skincare przyszłości może być noszony, a nie nakładany

Carewear jest na razie niewielką i eksperymentalną kategorią. Nie oznacza to jednak, że nie pokazuje kierunku, w którym może rozwijać się rynek beauty.

Przez ostatnie lata obserwowaliśmy przechodzenie kosmetyków od prostych produktów pielęgnacyjnych do produktów "smart”, spersonalizowanych, opartych na mikrobiomie, składnikach aktywnych i technologii. Naturalną konsekwencją tego procesu jest wyjście tych rozwiązań poza opakowanie kosmetyku.

Najpierw były kremy i sera. Potem suplementy, urządzenia beauty tech i kosmetyki wykorzystujące zaawansowane systemy dostarczania składników. Teraz pojawia się odzież, która chce stać się kolejną warstwą pielęgnacji.

Bielizna może więc być jednym z pierwszych miejsc, w których zobaczymy na większą skalę połączenie fashion i skincare. Nie dlatego, że zastąpi kosmetyki, lecz dlatego, że może rozszerzyć pojęcie pielęgnacji na wszystkie elementy, które mają bezpośredni kontakt z naszym ciałem.

 

Źródło: Iconicapparelhouse, Hypebae

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. wrzesień 2026 23:12