StoryEditor
Producenci
23.03.2021 00:00

Jarosław Cybulski, Janda: Natürikké wyrośnie na dużą markę

– Marka Natürikké pojawiła się na półkach w czasie pełnego lockdown-u. Myślałem wtedy, że nie mogło być gorszego terminu. Nowa marka i brak możliwości jej pełnego wsparcia marketingowego to słabe połączenie. A jednak sprzedaż od samego początku wspięła się powyżej średniej w kategorii. Już teraz widać, że Natürikké wyrośnie na dużą markę – mówi Jarosław Cybulski, prezes firmy Janda o ekologicznej marce, której rynkowy start przypadł na środek kryzysu. – W tym roku pojawią się dwie kolejne linie w kategorii pielęgnacji twarzy, a rok 2022 będzie jeszcze bardziej obfity w nowości – zapowiada.

Ostatnie tygodnie to wysyp raportów agencji badawczych na temat rynku kosmetycznego. Takie jak Nielsen czy Euromonitor mówią o spadkach w segmencie kosmetycznym. Czy faktycznie był to tak ciężki rok? Z jakim wynikiem skończyła go Państwa firma i czy to, że jesteście niewielkim przedsiębiorstwem było atutem czy przeszkodą w tej niecodziennej rzeczywistości?

Rok 2020 był szalenie nerwowy, a ogromna niepewność będzie nam towarzyszyć również w 2021.

W małych firmach proces zarządzania kosztami jest dużo prostszy. Nie zazdroszczę swoim kolegom z dużych firm. Zarządzanie kryzysowe w tym przypadku jest dużo bardziej skomplikowane, choć, czy duża, czy mała firma, każda ustawia swój poziom kosztów do generowanej marży ze sprzedaży.

Gdyby spojrzeć z boku na nasze wyniki to w zasadzie nie widać, aby coś się wydarzyło. Sprzedaż pozostała na tym samym poziomie, choć koszty działalności wzrosły z powodu wysokiej inflacji. Gdyby podczas lockdown-u, ktoś mi powiedział, że tak zakończymy rok to zapewne spałbym znacznie lepiej. Nasze produkty do pielęgnacji twarzy wykazały się ogromną stabilnością sprzedaży i odpornością na zawirowania rynkowe, choć produkty do makijażu przeżyły ogromny kryzys, chyba jak w każdej firmie. Nasza sprzedaż internetowa, podobnie jak u innych graczy na rynku, bardzo wzrosła i to było główne źródło pewnej rekompensaty.

Prognozy agencji badawczych mówią o tym, że rynek kosmetyczny polski, tak samo jak światowy, czeka odbicie. Ale to jednak tylko prognozy. Czy na tym etapie można w ogóle robić jakieś założenia dotyczące tego, jaka będzie koniunktura?

Byłbym bardzo ostrożny jeśli chodzi o cudowne odbicia. Co prawda społeczeństwo przyzwyczaiło się do pandemii, a program szczepień będzie się rozwijać coraz szybciej, ale jak wskazuje wielu ekonomistów, firmy zaczną już niedługo spłacać część subwencji, które otrzymały w ramach tarczy antykryzysowych. Wszyscy wiemy czym może to się skończyć. Wzrostem bezrobocia. Nasz rynek wewnętrzny jest szczególnie istotny dla naszej branży. Mam nadzieję, że rządzący znajdą na to rozwiązanie. Wtedy stałbym się większym optymistą.

Kolejne dane z badań: dyskonty doganiają drogerie w sprzedaży kosmetyków. Czy to oznacza, że dla konsumentów różnorodność, wybór, atmosfera zakupów nie są już tak ważne? Bardziej liczy się to, że zrobią zakupy w jednym miejscu i że zapłacą za nie jak najmniej?

To co się dzieje jest naturalną konsekwencją pandemii. Duża część społeczeństwa najzwyczajniej boi się zakażeń i stara się ograniczyć do minimum swoje wizyty w punktach handlowych. Jeśli ktoś robi zakupy żywności to kupi przy okazji kosmetyki, jakiekolwiek, aby tylko zredukować liczbę sklepów do których misi się udawać. Inną sprawą jest strach przed utratą pracy i środków do życia. Ludzie po prostu starają się kupować jak najtaniej, aby zabezpieczyć się na wszelki wypadek. Jeśli chodzi o nasze marki, wydaje mi się, że nie mieszczą się one w strategii dyskontów.

Jeszcze szybciej niż w przypadku dyskontów rośnie dynamika sprzedaży kosmetyków w internecie. Kiedy posłuchamy praktyków, oni mówią: receptą jest omnichannel, połączenie sprzedaży online i offline. Czy zgadza się Pan z tym stwierdzeniem?

Zdecydowanie się zgadzam. Sklepy jeszcze nigdzie na świecie nie zniknęły i nie znikną, ale nastąpi rozwój technologii cyfrowej, która w coraz większym stopniu będzie ułatwiać życie konsumentom. Dla dużych firm online to wciąż dodatkowy, relatywnie niewielki kanał, który co prawda rośnie dynamicznie, ale nie zastąpi kanału stacjonarnego. Dla nas sprzedaż internetowa jest ważna i zawsze traktowaliśmy ją poważnie.

Jak marka Janda, specjalizująca się w kosmetykach pielęgnacyjnych, poradziła sobie na rynku w ostatnim roku?

Nasze produkty poradziły sobie znakomicie. Sami jesteśmy zaskoczeni tym, jak silną marką jest Janda. Niestety wiele nowych wdrożeń, w które mocno zainwestowaliśmy, nie pojawiło się na rynku z powodu zawirowań pandemicznych. To duża strata dla firmy, aczkolwiek wszyscy jesteśmy w takiej samej sytuacji.

A jednak w ubiegłym roku zdecydowaliście się na wprowadzenie na rynek zupełnie nowej marki kosmetyków naturalnych I’m Natürikké. Czy była to decyzja spowodowana tym, że Państwa najważniejszy partner handlowy – sieć Rossmann – tak odważnie i zdecydowanie postawił właśnie na produkty naturalne i postanowił, jako lider rynkowy, również sam kreować trendy?

Decyzja o rozpoczęciu prac nad nową marką zapadła w 2017 roku, a prace pełną parą ruszyły w 2018 roku. Jest to marka zaprojektowana od podstaw. Od konstrukcji nowych form na własny słoiczek i inne opakowania, po stworzenie własnych oryginalnych receptur i koncepcji. Długo trwały prace nad badaniem skuteczności produktów, gdyż chcieliśmy udowodnić, iż produkty naturalne mogą dorównywać swym działaniem tym najbardziej zaawansowanym technologicznie. Wymagało to od nas nawiązania współpracy z wieloma nowymi światowymi firmami specjalizującymi się w produkcji naturalnych składników. Tak więc nie była to decyzja ad hoc, a dużo wcześniej zaplanowana strategia naszej spółki.

Czy gdyby Pan mógł przełożyć premierę I’m Natürikké, zrobiłby Pan to? Ma Pan ogromne doświadczenie w zarządzaniu markami kosmetycznymi, we wdrożeniach. Co tym razem trzeba było zrobić inaczej? Co wymagało największego wysiłku? I czy było to związane z pandemią, czy raczej ze specyfiką marki naturalnej?

Pandemia zbiegła się w czasie z terminem wprowadzenia Natürikké na rynek. W zasadzie marka pojawiła się na półkach w czasie pełnego lockdown-u. Myślałem wtedy, że nie mogło być gorszego terminu. Nowa marka i brak możliwości jej pełnego wsparcia marketingowego to słabe połączenie. Wszystkie firmy patrzyły w przyszłość z dużą niepewnością, nikt nie wiedział co się wydarzy i jak to wszystko wpłynie na sprzedaż i kondycję firm. Gdybym mógł przewidzieć przyszłość, zdroworozsądkowo i w trosce o swoją firmę, zaplanowałbym wdrożenie po pandemii. Ale nikt tego co się stało przewidzieć nie mógł. Z drugiej strony cała nasza branża, wszystkie firmy, były i są dokładnie w takiej samej sytuacji. Po prostu musimy konkurować w innych, niezwykle trudnych okolicznościach i ekspresowo dostosowaliśmy się do tych warunków. Zrobiliśmy chyba to samo co większość graczy… z większą ostrożnością niż kiedykolwiek zaplanowaliśmy wydatki inwestycyjne.

Od premiery I’m Natürikké w maju minie rok. Czy osiągnęliście Państwo to, co zakładaliście wprowadzając ją na rynek?

Pojawia się nowa, zupełnie nieznana marka w środku lockdown-u z wstrzymanym budżetem marketingowym. Na co można było liczyć? A jednak już przy samym starcie produkty zostały bardzo ciepło przyjęte, a sprzedaż od samego początku wspięła się powyżej średniej w kategorii.

Zostaliśmy zalani niezwykle pozytywnymi opiniami. Klientki są bardzo zainteresowane produktami i dobrze oceniają to, co marka proponuje. Rotacja marki w sklepach systematycznie rośnie. Choć opóźniliśmy nasze nowe wdrożenia ze względu na zamieszanie na rynku, to już w kwietniu pojawią się nowe produkty, ruszymy też z nowymi działaniami marketingowymi. Już teraz widać, że Natürikké wyrośnie na dużą markę.

Jakie są dalsze plany wobec portfolio Natürikké, a także rozwoju kanałów sprzedaży?

W tym roku pojawią się dwie kolejne linie w kategorii pielęgnacji twarzy, a rok 2022 będzie jeszcze bardziej obfity w nowości. Markę Natürikké czeka kilka lat bardzo dynamicznego rozwoju w kanale drogeryjnym. To co nas zaskoczyło, to duże zainteresowanie marką na rynkach zagranicznych, choć nie mieliśmy jeszcze okazji zaprezentować jej na międzynarodowych targach z powodu ograniczeń. Obecnie uruchamiamy naszych przedstawicieli we wszystkich krajach nordyckich i w Hiszpanii.

Jakie są Pana spostrzeżenia na temat segmentu eko po tym roku? Wiele mówi się o zjawisku greenwashingu, które zmusza marki naprawdę naturalne do tego, by mierzyły się w nierównej walce z tymi, które takie udają. Na ile istotny jest to problem? I czy są w stanie rozwiązać go sami detaliści, którzy będą żądać potwierdzenia naturalności w certyfikatach?

Konkurowanie na naszym, jak i na każdym innym rynku, zawsze będzie nierówne. Firmy dysponują różnymi zasobami, możliwościami i spojrzeniem na biznes. Zawsze będą istnieć firmy niezwykle oryginalne w tym co robią i takie, które działają na pograniczu pewnych zasad. Jest również wiele wizji na to, jak daną markę prowadzić. Dla jednych naśladownictwo to sposób na sukces, dla innych promowanie własnych idei to sens prowadzenia biznesu. Szczęśliwie świat się zmienia. Konsument jest coraz bardziej świadomy, wyedukowany, informacje są coraz łatwiej dostępne. Porównując lata 90. i obecne, widzę bardzo duży postęp dzięki nowym regulacjom i pracy Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego. Działania mało etyczne są zawsze bardzo uciążliwe i dla wielu frustrujące, jednak na wiele spraw nie mamy wpływu. Detaliści mają ogromną moc sprawczą. Z pewnością mogliby dużo zmienić.

Moją uwagę zwróciła sentencja Pani Krystyny Jandy, która firmuje markę Janda: „Kobiety nie są naiwne. Szczególnie kobiety dojrzałe. Wiele już w życiu przeszły, wiele kosmetyków wypróbowały. Dlatego deklarujemy tylko to co jest wymierne. Realne do uzyskania. Po prostu”. Czy to faktycznie wystarczy, czy dla konsumentek liczy się uczciwość, szczerość deklaracji?

Nie zastanawiamy się nad tym, czy to wystarczy. Przyjęliśmy pewne zasady, w które wierzymy i trzymamy się ich konsekwentnie. Markę buduje się latami. Jest to długotrwały proces, na który wszyscy zgodziliśmy się wewnętrznie. Jeśli na żadnym etapie rozwoju nie zawiedziemy naszych klientów to wierzę, że będzie to docenione i stworzy solidne fundamenty na przyszłość.

Jeśli zapytamy kogokolwiek, czy uczciwość i szczerość deklaracji jest ważna, to zapewne każdy odpowie, że tak. Problem w tym, że nie każdy potrafi dokonać prawidłowej weryfikacji.

Konsumentki są jednak bardziej świadome, odporniejsze na reklamę i odważne obietnice. Jest to coraz szersza grupa. Z wiekiem nabywa się więcej doświadczeń i ma się bardziej sprecyzowane oczekiwania wobec produktu. Myślę, że prawidłowo odczytujemy te oczekiwania.

Janda i I’m Natürikké to tak różne marki, że nie wiem, czy można je ze sobą zestawiać, ale ciekawa jestem, która z nich sprzedaje się obecnie lepiej? Czy kosmetyki naturalne, choć to tak silny trend, są jednak nadal niszą, czy może już nie – ta otoczka eko działa na klientki jak wabik?

Rzeczywiście trudno jest porównywać obie marki. Janda ma już ugruntowaną i stabilną pozycję wraz z bardzo bogatą ofertą produktową w kategorii pielęgnacji twarzy i zbudowaną dystrybucją. Natürikké to na dzień dzisiejszy dwie linie produktowe i dwie kolejne w drodze. Jeśli jednak porównamy rotację produktów na pojedynczy sklep, to zobaczymy, że wyniki sprzedaży obu marek są porównywalne.

W ubiegłym roku wspominał Pan w wywiadach, że pracujecie Państwo nad kolejną marką i że chcecie być firmą wielobrandową. Czego możemy się więc spodziewać w tym obszarze?

Faktycznie pracujemy już nad nowymi projektami. Cały mój zespół wywodzi się ze szkoły nordyckiej więc zanim coś wdrożymy bardzo długo nad tym pracujemy. Nasze nowe projekty planowane są na 2023/2024 rok. Dla nas to bardzo niedługo. Jednak nie na tyle, abym mógł podać szczegóły.

Na koniec zostawiłam pytanie o przyszłość polskiego rynku kosmetycznego. Ostatnie miesiące przyniosły nam informacje o wejściu funduszy inwestycyjnych do kolejnych polskich firm i przejęciu w nich większościowych udziałów. Czy Pana zdaniem zaczyna spełniać się scenariusz, który zakładał, że zachodnie koncerny będą przejmować rękami funduszy cenne polskie firmy, gdy zabraknie w nich sukcesji lub gdy rynek stanie się dla nich za trudny?

Rynek kosmetyczny jest atrakcyjnym segmentem dla funduszy inwestycyjnych, a czas na znalezienie potencjalnej marki gotowej na rozmowy jest bardzo sprzyjający. W Polsce dokonuje się właśnie zmiana pokoleniowa. Wielu właścicieli firm przygotowało się na ten czas i z powodzeniem wykształciło swoich sukcesorów, ale są zapewne i tacy, którym z różnych względów nie udało się tego zrobić i to oni na dzień dzisiejszy są dobrymi partnerami do rozmów z funduszami lub innymi firmami branżowymi. Inną kwestią są zmiany jakie dokonują się na rynku. Wydaje się, że bardzo duże podmioty mają przewagę, ale również małe firmy z pewnych względów mogą z sukcesem funkcjonować na rynku. Z ekonomicznego punktu widzenia firmy średniej wielkości mają największe dylematy. Świat jak na razie idzie w kierunku konsolidacji, raz szybciej, raz wolniej, pandemia bez wątpienia sprzyja temu procesowi. Rynek zachodni również był na tym etapie co nasz i przeżył wiele przejęć. Wiele lat temu w obrębie koncernu, w którym pracowałem, przejmowałem rodzinne firmy w Europie. Powody sprzedaży firm były podobne jak u nas, w Polsce. Brak sukcesji i wiary w dalszy rozwój, lub obawy przed dużymi inwestycjami.

Bozena Graczyk
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
14.10.2026 12:49
Sunday Natural inwestuje 340 mln zł w Gorzowie. Powstanie kompleks produkcyjno-magazynowy
Sunday Natural

Niemiecka grupa Sunday Natural rozwija działalność produkcyjną w Polsce. Jej spółka Sunday Natural International kupiła w Gorzowie Wielkopolskim niemal 20-hektarową działkę za 34,4 mln zł brutto. Na terenie przy ul. Mironickiej ma powstać kompleks produkcyjno-magazynowy o wartości blisko 340 mln zł, obejmujący centrum logistyczne, fabrykę suplementów diety i żywności funkcjonalnej oraz centrum badawczo-rozwojowe.

Postępowanie przetargowe dotyczące działki nr 638/2 w obrębie 15-Santocko rozpoczęło się w grudniu 2025 r. W terminie przewidzianym przez KSSSE wpłynęła jedna oferta – złożyła ją spółka Sunday Natural International z siedzibą w Gorzowie Wielkopolskim. Nieruchomość znajduje się w północnej części miasta, przy ul. Mironickiej, w bezpośrednim sąsiedztwie węzła drogi ekspresowej S3.

Z punktu widzenia przyszłej działalności produkcyjnej i logistycznej istotne jest przeznaczenie terenu. Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla obszaru w rejonie ul. Mironickiej nieruchomość oznaczona jest symbolami 1P, U oraz KDD. Oznacza to możliwość lokalizacji m.in. obiektów produkcyjnych, składów, magazynów i budynków usługowych, a także infrastruktury drogowej.

image

Auchan: TREC NUTRITION wycofuje 18 suplementów. Powodem jabłczan trikreatyny

Zakup gruntu jest elementem większego projektu inwestycyjnego. Sunday Natural planuje w Gorzowie budowę kompleksu produkcyjno-magazynowego o wartości blisko 340 mln zł. Projekt uzyskał wsparcie KSSSE w ramach Polskiej Strefy Inwestycji.

Fabryka suplementów i R&D

Planowany kompleks ma pełnić kilka funkcji. Jednym z jego elementów będzie centrum magazynowe przeznaczone dla produktów Sunday Natural. Kolejnym – fabryka suplementów diety i żywności funkcjonalnej. Inwestycję ma uzupełnić centrum badawczo-rozwojowe.

Skala projektu oznacza, że Gorzów Wielkopolski ma stać się dla grupy istotnym zapleczem produkcyjnym, logistycznym i magazynowym. Lokalizacja przy S3 może mieć znaczenie zarówno dla obsługi rynku polskiego, jak i dystrybucji produktów na inne rynki europejskie.

W maju 2026 r. informowano ponadto, że powiązana z inwestorem spółka Yoshi Real złożyła wniosek o pozwolenie na budowę hali produkcyjno-magazynowej wraz z obiektem biurowym i częścią socjalną przy ul. Odlewników w Gorzowie Wielkopolskim. Dokumentację przygotowała architektka Alicja Sapeńko-El Joundi z pracowni Symetria.

Okolice zakupionej przez Sunday Natural działki są obecnie zagospodarowywane pod kolejne funkcje przemysłowe i handlowe. W sąsiedztwie planowane są m.in. stacja paliw, sklep dyskontowy i park handlowy. W regionie powstają również kolejne zakłady przemysłowe, w tym fabryka rakiet.

Niemiecka grupa skaluje biznes

Sunday Natural wywodzi się z Berlina. Firma została założona w 2013 r. przez Jörga Schweikarta i Jana Alexeja Gottschau. Jej oferta obejmuje suplementy diety, witaminy, minerały, herbaty, żywność ekologiczną i funkcjonalną, a także wybrane produkty z kategorii pielęgnacji skóry.

Model biznesowy grupy opiera się przede wszystkim na sprzedaży internetowej. Według przedstawionych informacji firma posiada w ofercie ponad 1 tys. produktów i dociera do ponad 1 mln klientów rocznie. Marka rozwija segment produktów określanych jako „clean label”, ograniczając wykorzystanie sztucznych dodatków i syntetycznych wypełniaczy. W komunikacji podkreśla również wykorzystanie surowców pochodzenia naturalnego oraz dostępność produktów wegańskich.

image

El Niño nadchodzi: co z olejem rybnym i omega-3?

Rozwój infrastruktury produkcyjnej w Polsce wpisuje się w strategię zwiększania skali działalności. W styczniu 2024 r. CVC Capital Partners, za pośrednictwem CVC Fund VIII, zawarł transakcję zakupu Sunday Natural za 800 mln euro. Inwestycja miała wesprzeć międzynarodową ekspansję przedsiębiorstwa. Założyciel Jörg Schweikart pozostał w firmie.

Dla sektora kosmetycznego znaczenie inwestycji jest szersze niż sama produkcja suplementów. Granica między rynkiem beauty, nutraceutycznym i żywnością funkcjonalną coraz częściej się zaciera. Produkty związane z urodą od wewnątrz, suplementacją, zdrowiem skóry, włosów i paznokci oraz szeroko rozumianym wellness konkurują o uwagę tego samego konsumenta, a część marek rozwija ofertę równolegle w kilku kategoriach.

W przypadku Sunday Natural szczególnie istotny jest model łączący suplementy, żywność funkcjonalną i produkty związane z pielęgnacją. Rozbudowa własnego zaplecza produkcyjnego i badawczo-rozwojowego może zwiększyć możliwości grupy w zakresie kontroli procesu wytwarzania, opracowywania nowych produktów oraz dostosowywania oferty do wymagań poszczególnych rynków.

Produkcja bliżej rynku

Inwestycja w Gorzowie wpisuje się również w szerszy trend rozwoju lokalnych i regionalnych mocy produkcyjnych w branży zdrowia, wellness i beauty. Dla producentów działających w tych kategoriach własne zaplecze przemysłowe oznacza nie tylko zwiększenie mocy, ale także większą kontrolę nad łańcuchem dostaw i logistyką.

W przypadku projektu Sunday Natural skala finansowa jest znacząca: wartość samego planowanego kompleksu ma wynieść blisko 340 mln zł, podczas gdy zakup niemal 20-hektarowej nieruchomości kosztował 34,4 mln zł brutto. Oznacza to, że wartość całego przedsięwzięcia będzie niemal dziesięciokrotnie wyższa od ceny nabycia gruntu.

Istotnym elementem projektu będzie centrum R&D. W segmencie suplementów i żywności funkcjonalnej rozwój produktów wymaga nie tylko dostępu do surowców i mocy produkcyjnych, ale również kompetencji badawczych, kontroli jakości i możliwości opracowywania nowych receptur. Dla grupy, która deklaruje ponad 1 tys. produktów w portfolio, własne zaplecze rozwojowe może być jednym z narzędzi dalszego skalowania działalności.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Polska jest już częścią struktury Sunday Natural. W kraju działa spółka Sunday Natural International, a produkty marki są dostępne zarówno w sprzedaży własnej online, jak i za pośrednictwem innych e-sklepów. Gorzowska inwestycja ma jednak przenieść polską obecność firmy na kolejny poziom – z rynku sprzedaży do obszaru produkcji, magazynowania i rozwoju produktów.

Dla rynku kosmetycznego i okołokosmetycznego projekt jest kolejnym przykładem rosnącego znaczenia kategorii łączących pielęgnację, suplementację i żywność funkcjonalną. Inwestycja o wartości blisko 340 mln zł pokazuje jednocześnie, że firmy działające na styku tych segmentów coraz częściej potrzebują infrastruktury pozwalającej obsługiwać rosnące portfolio, sprzedaż internetową i ekspansję zagraniczną z jednego, europejskiego zaplecza operacyjnego.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
14.10.2026 11:47
Rituals przeznaczy 20 mln euro na zdrowie psychiczne młodzieży
Zdrowie psychiczne młodzieży w centrum działań Ritualsmat. prasowe

Rituals planuje przeznaczyć około 20 mln euro w latach 2026–2028 na inicjatywy wspierające dobrostan psychiczny dzieci i młodzieży. Firma chce zwiększać zasięg programów o potwierdzonej skuteczności, a jednocześnie zachęcać inne marki do większego zaangażowania w rozwiązywanie problemów społecznych.

W tym artykule przeczytasz:

  • 20 mln euro na wsparcie młodzieży
  • Zdrowie psychiczne młodzieży. Problemem pozostaje dostęp do wsparcia
  • Rituals rozwija współpracę z UNICEF
  • 10 proc. zysku na cele społeczne
  • Jaką rolę mogą odegrać marki beauty?

20 mln euro na wsparcie młodzieży

Zdrowie psychiczne młodych ludzi staje się coraz ważniejszym obszarem działań firm, które chcą wykraczać poza tradycyjnie rozumianą odpowiedzialność biznesu. Rituals, marka rozwijająca ofertę wokół idei dobrostanu, zapowiada przeznaczenie około 20 mln euro na partnerstwa i programy wspierające dzieci oraz młodzież. Środki mają zostać wykorzystane w latach 2026–2028 w ramach inicjatywy 10% Profit for Impact.

Firma chce skoncentrować się na rozwiązaniach, które pomagają młodym ludziom rozwijać odporność psychiczną, budować relacje i wzmacniać dobrostan emocjonalny. Istotnym elementem strategii jest współpraca z organizacjami posiadającymi doświadczenie w tym obszarze, zamiast tworzenia kolejnych programów od podstaw.

– Wyzwaniem nie jest już to, że nie wiemy, co działa. Wyzwaniem jest sprawienie, aby skuteczne programy docierały do większej liczby młodych ludzi – podkreśla Raymond Cloosterman, założyciel i CEO Rituals Cosmetics.

image

Rituals mocno rozwija sieć w Polsce. Kolejne trzy sklepy już w październiku

Zdrowie psychiczne młodzieży. Problemem pozostaje dostęp do wsparcia

Skala wyzwań jest znacząca. Według Światowej Organizacji Zdrowia co siódmy nastolatek doświadcza problemów ze zdrowiem psychicznym. Jednocześnie istnieją programy, które pomagają rozwijać umiejętności radzenia sobie z emocjami, wzmacniają poczucie przynależności i wspierają budowanie relacji. Nie wszystkie docierają jednak do odpowiednio dużej liczby odbiorców.

Rituals wskazuje właśnie na lukę między wiedzą o skutecznych rozwiązaniach a ich dostępnością. Z perspektywy firmy kolejnym krokiem powinno być zwiększanie skali działań, które już przynoszą rezultaty.

To podejście zakłada współpracę z organizacjami pozarządowymi i instytucjami mającymi odpowiednie kompetencje. Marki mogą zapewniać im finansowanie, zwiększać widoczność podejmowanych tematów i docierać do szerokiego grona odbiorców. Nie zastąpią przy tym specjalistów zdrowia psychicznego ani publicznych systemów wsparcia.

Rituals rozwija współpracę z UNICEF

Jednym z kluczowych elementów zaangażowania Rituals jest udział w Globalnej Koalicji na rzecz Zdrowia Psychicznego Młodzieży UNICEF. Inicjatywa skupia firmy z sektora prywatnego, które chcą wspierać poprawę dobrostanu psychicznego młodych ludzi. Rituals uczestniczy w niej poprzez finansowanie działań, zwiększanie świadomości społecznej i wykorzystywanie własnego zasięgu do promowania rozwiązań o potwierdzonej skuteczności.

Esther Polhuijs, Head of Advocacy and Programs w UNICEF Netherlands, zwraca uwagę na znaczenie relacji społecznych dla zdrowia psychicznego młodzieży. Jak podkreśla, wyzwaniem jest zapewnienie, by sprawdzone metody wsparcia docierały do większej liczby młodych osób.

Przykładem programu wspieranego przez Rituals jest Super Chill, który wykorzystuje angażujące ćwiczenia dla ciała i umysłu, aby pomagać dzieciom rozpoznawać emocje i rozwijać praktyczne sposoby radzenia sobie z nimi. Inicjatywa dotarła już do ponad 250 tys. dzieci w Holandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji.

image

Avène: Trądzik to nie tylko problem nastolatków. 70,2 proc. badanych zmagało się z nim w ostatnim roku

10 proc. zysku na cele społeczne

Zapowiedziana inwestycja wpisuje się w szerszy model działania Rituals. W ramach 10% Profit for Impact firma deklaruje przeznaczanie 10 proc. rocznego zysku netto na partnerstwa i programy wspierające dobrostan ludzi oraz planety. Według szacunków marki w ciągu najbliższej dekady inicjatywa ma zapewnić łącznie 300–400 mln euro wsparcia.

Rituals chce przy tym pokazać, że działania społeczne mogą być integralną częścią strategii firmy, a nie jedynie dodatkiem do jej podstawowej działalności. W tym modelu znaczenie mają nie tylko przekazywane środki, lecz także możliwość angażowania klientów, partnerów i innych przedsiębiorstw wokół konkretnych problemów.

Dla branży beauty to istotny kierunek rozwoju. Marki kosmetyczne coraz częściej budują komunikację wokół dobrostanu, samoopieki i jakości życia. Wyzwaniem pozostaje jednak przełożenie tych deklaracji na działania, których efekty można ocenić. W przypadku inicjatyw dotyczących zdrowia psychicznego szczególne znaczenie ma współpraca z organizacjami dysponującymi odpowiednią wiedzą oraz skupienie się na rzeczywistych potrzebach odbiorców.

Jaką rolę mogą odegrać marki beauty?

Rituals apeluje do innych przedsiębiorstw, aby wykorzystywały swoje zasoby i wpływ do zwiększania dostępności istniejących form pomocy. Chodzi przede wszystkim o wspieranie organizacji, które mają doświadczenie w pracy z młodzieżą, oraz umożliwianie im docierania do kolejnych grup odbiorców. To podejście przesuwa akcent z samego finansowania inicjatyw na ich długofalową skuteczność i skalę. W przypadku zdrowia psychicznego młodzieży równie ważne jak budowanie świadomości jest bowiem zapewnienie dostępu do konkretnych programów i odpowiedniego wsparcia.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. październik 2026 11:17