StoryEditor
Producenci
09.03.2020 00:00

NIELSEN [NAJNOWSZE DANE!]: Rynek kosmetyczny o ponad 5 proc. w górę.

Rynek kosmetyczny wzrósł w 2019 r. o 5,3 proc. Największym jego segmentem są kosmetyki do pielęgnacji skóry, a najbardziej dynamiczną kategorią – pielęgnacja twarzy. Bardzo duży wpływ na rozwój rynku mają globalne trendy związane z ekologią i naturalnymi produktami. Coraz większy wpływ na kreowanie tego, co jest modne, będą miały sieci handlowe– prognozują Anna Sawicka, client business partner i Michał Rudecki, cleint director w Nielsen Polska.

Jaka jest obecnie wartość i wielkość rynku kosmetycznego?

MICHAŁ RUDECKI: Rynek kosmetyczny na koniec 2019 r. wart był około 13,2 mld zł, co stanowi prawie połowę całego koszyka chemicznego o wartości  27,1 mld zł.

Na drugą część koszyka chemicznego składają się segmenty chemii domowej o wartości 6,7 mld zł oraz segment artykułów papierowo‑sanitarnych o wartości 7,2 mld zł.

W stosunku do roku 2018, rynek kosmetyczny wzrósł w 2019 r. o 5,3 proc. wartościowo i tempo to jest nieznacznie szybsze niż całego koszyka chemicznego, który wrósł o 5 proc.

Praktycznie za całość wzrostu rynku kosmetycznego odpowiada czynnik cenowy. W tych 5,3 proc.  stanowi 4,7 proc. Natomiast ilościowo jest to zaledwie 0,6 proc.  Wartościowa zmiana nie wynika jedynie z tego, że surowce są droższe i rośnie inflacja, ale też – i wydaje mi się, że to jest głównym powodem – pojawiają się nowe produkty, które są wyznacznikami trendów, albo na nich korzystają. Są to nowości m.in. z grup eko, organic, z reguły droższe. Następuje też premiumizacja rynku kosmetycznego. Konsumenci chętniej sięgają po produkty specjalistyczne, nawet jeśli kosztują one więcej. Przykładem może tu być segment past do zębów z dużą liczbą wariantów premium.

Rozumiem więc, że nie zarabiamy na masowych produktach, tylko na innowacyjnych nowinkach.

MR: Dokładnie tak. Odwrotnie niż w przypadku chemii domowej – tu rynek  rośnie głownie ilościowo.

Które segmenty są dominujące na rynku kosmetycznym?

MR: Czołówka pozostaje niezmienna od kilku lat. Top 5 segmentów kosmetycznych to: pielęgnacja skóry, higiena osobista, pielęgnacja włosów, make-up oraz higiena jamy ustnej.

Ciekawostką jest, że w 2019 r. nastąpiło przetasowanie na rynku i kategoria pielęgnacji skóry zdetronizowała kategorię higieny osobistej, która utrzymywała się na pierwszym miejscu od 2017 r. 

Pielęgnacja skóry  jest obecnie największym segmentem rynku kosmetycznego. Jego wartość szacujemy na 2,8 mld zł. W 2019 r. w porównaniu do 2018 r. wzrost wartościowy tego segmentu wyniósł 8,7 proc., co równa się 224 mln zł i odpowiada za ponad jedną trzecią wzrostu całego rynku kosmetycznego.

Pozostałe segmenty – higiena osobista, pielęgnacja włosów, make-up oraz higiena jamy ustnej – rozwijały się w przedziale 3-5 proc., czyli nieco wolniej niż rynek kosmetyczny.

Zatrzymajmy się przy pielęgnacji włosów. Wydaje się, że tu w ostatnich latach zaczęło się robić interesująco.

Faktycznie ten segment nieznacznie przyspieszył – wzrósł o 5,1 proc. w 2019 r.  w porównaniu do 3,4 proc. w 2018 r. Widać tu tendencje, o których wspomniałem na początku. Rozwija się on głównie dzięki odżywkom do włosów (+12,5 proc.) i specjalistycznym preparatom, takim jak ampułki czy olejki. 

Które segmenty produktów kosmetycznych słabną, a które rosną?

MR: Wzrost obserwujemy w prawie wszystkich kluczowych segmentach, oprócz produktów do golenia – tutaj mamy stagnację. Wydaje się, że jest to związane z modą na zarost. Produktów do golenia konsumenci kupują mniej, natomiast rośnie segment produktów do pielęgnacji brody.

Gdzie występuje największa dynamika?

MR: Procentowo najszybciej rozwija się segment zapachów – jest to wzrost o 12,5 proc. porównując 2019 r. do 2018 r. W 2018 r. vs. 2017 r. było to 7,1 proc. – dynamika więc prawie się podwoiła. Segment ten startuje jednak z niskiej bazy, dlatego obserwowane w nim wzrosty są tak wysokie.

Ciekawe jest to, że segment zapachów damskich był wartościowo większy niż męskich i to właśnie on miał większy wpływ na wzrost całej kategorii. W 2019 r. stało się odwrotnie – dynamika
w zapachach męskich jest wyższa (+14,9 proc.) niż w damskich (+10,4 proc.) i to produkty dla mężczyzn mają większy wkład wartościowy we wzrost segmentu.
Segment zapachów męskich jest już wartościowo zbliżony do segmentu damskiego.

W których obszarach rynku dzieje się więcej – w pielęgnacji, czy w makijażu?  

MR: Zdecydowanie w pielęgnacji. Segment kosmetyków kolorowych rozwija się wolniej niż pielęgnacyjnych . Wzrost wynosi +3,1 proc. Również pojedyncze kategorie produktów do makijażu nie wykazują znaczącej dynamiki, raczej jest ona poniżej średniej całego koszyka kosmetycznego. Wydaje się, że w tym przypadku rynek nieco nasycił się już nowościami.

Pozostając jeszcze przy kosmetykach pielęgnacyjnych, kto tu rządzi?   

MR: Pielęgnacja twarzy. W 2019 r. ta kategoria z dynamiką wartościową +10,4 proc. była odpowiedzialna za nieco ponad trzy czwarte wzrostu całego segmentu produktów do pielęgnacji skóry. Kremy do twarzy wniosły w to największy wkład – odpowiadały za 34 proc. wzrostu całego segmentu pielęgnacji twarzy. Dynamika w tej kategorii dotyczy nie tylko producentów brandowych, ale jest również największa w przypadku marek własnych sieci handlowych, które bardzo rozwinęły się i umocniły na rynku kosmetycznym.

Które segmenty będą  odpowiadały za rozwój rynku kosmetycznego w najbliższych latach?

MR: Stawiałbym właśnie na segment pielęgnacji skóry i kosmetyki, które potrafią się wpisać w aktualne trendy. Na przykładzie kremów do twarzy widać, jak dobrze radzą sobie produkty, w przypadku których umiejętnie została podkreślona ich skuteczność i zawartość składników aktywnych. Mam na myśli wyspecjalizowane, funkcyjne preparaty – odmładzające, wygładzające zmarszczki, liftingujące. Produkty zawierające naturalne składniki  i ekstrakty, np. śluz ślimaka, złoto, algi. Szczególnie śluz ślimaka, choć już znany od lat, stale jest bardzo popularnym składnikiem. Niedawno ze Stanów Zjednoczonych przyszła też do nas moda na konopie indyjskie w kosmetykach.

To także produkty wpisujące się w dominujące trendy, takie jak azjatycka pielęgnacja i oczywiście naturalne – eko i organiczne, helthy, zero waste, wegańskie, free from. Do tego dochodzą nowe trendy, takie jak ochrona przed smogiem. To wszystko się ze sobą przenika.

Myślę też, że wszystkie trendy, które widzimy obserwując rozwój produktów do pielęgnacji twarzy mogą być przenoszone na produkty do pielęgnacji ciała. Obecnie ten segment osiąga wzrost rzędu 5,1 proc. rok do roku, czyli połowę tego, co kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Jest tu więc jeszcze niewykorzystany potencjał.

Mówi się, że natura przegrywa z potrzebą zachowania młodości, czyli, że przede wszystkim liczy się gładka cera.

MR: Jedno drugiego nie wyklucza. Kosmetyki przeciwzmarszczkowe również mogą zawierać naturalne składniki. Uważam, że faktycznie producenci będą musieli wziąć pod uwagę dwie bardzo silne tendencje – zwrot ku naturalnym produktom oraz starzejące się społeczeństwo.

ANNA SAWICKA: Nasze badanie poświęcone produktom bio i eko pokazało, że konsumenci uważają, że kosmetyki naturalne są skuteczne, ale w długim okresie stosowania. Przekonanie jest takie: nie dostaniesz natychmiastowego efektu, ale w dłuższej perspektywie twoja twarz będzie wyglądać lepiej niż przy używaniu klasycznych kosmetyków.   

Natomiast w kategorii chemii domowej czynnik skuteczności i natychmiastowego działania jest na pierwszym miejscu. Składniki chemiczne są postrzegane jako lepiej zwalczające brud. Tu konsumentów nie interesuje efekt za kilka tygodni, on ma być widoczny od razu.

Pytanie, kto będzie umiał skutecznie połączyć wszystkie puzzle, tak żeby wypuścić na rynek kosmetyk, który będzie eko, a zarazem efektywny, przy okazji będzie miał dobrą cenę i wysoką jakość.

MR: Sądzę, że trendy będą kreować nie producenci a sieci handlowe, to one wymuszą określone wdrożenia. Patrząc na trójkę hegemonów branży drogeryjnej – wszyscy stawiają na kosmetyki naturalne. Są na rynku silni producenci z rozpoznawalnymi markami, których sieci same będą chciały pozyskać. Są też niewielkie firmy, którym będzie bardzo łatwo dostosować ofertę do ich wymagań, pójdą na współpracę typu „marka na wyłączność” i zyskają dzięki temu. Bardzo ważne jest jednak i dla producentów i dla sieci handlowych zdefiniowanie produktów naturalnych – co jest takim kosmetykiem, a co nie jest. Obecnie nie mamy żadnych twardych wytycznych oraz prawnych regulacji. I jest to duży problem.

Faktycznie, obecne regulacje dotyczące kosmetyków naturalnych wydają się być niewystarczające.

AS: Powiedziałabym, że dziś właściwe ich sprzedaż opiera się na zaufaniu. Producent deklaruje, że produkt ma jakiś procent składników naturalnych i konsument musi mu uwierzyć. Albo nie. Producenci powinni być szczególnie wyczuleni na to, żeby to co przekazują konsumentom było prawdą, ponieważ dzięki rozwojowi technologii mają oni możliwość weryfikacji wszelkich danych.

Czy to dobrze?

AS: Sądzę, że tak. Presja ze strony konsumentów długoterminowo będzie działała na korzyść produktów, wpłynie na podniesienie ich jakości. W dobie internetu jest bardzo łatwo obalić to, co jest nieprawdziwe i nagłośnić kłamstwo. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że internet ma też swoje ciemne strony i również powielane są w nim nieprawdziwe informacje na temat składników kosmetyków czy samych produktów. Mamy też do czynienia z chaosem informacyjnym i mniej lub bardziej wiarygodnymi influencerami, niezależnymi lub opłacanymi przez marki. Musimy jednak liczyć się z potęgą tego medium oraz z tym, że konsumenci nie zwracają się dziś po informacje do autorytetów naukowych. Z naszego raportu Home and Beauty wynika, że pierwszym źródłem, z którego czerpią wiedzę na temat kosmetyków bio/eko/naturalnych są rodzina i przyjaciele. Wśród najważniejszych źródeł są też informacje, które konsumenci dostają w sklepach.

Co w takim razie można robić na poziomie sklepów?

AS: Edukować konsumentów bezpośrednio – dzięki doświadczonemu personelowi oraz przez dostępne narzędzia. Konsumenci wnikliwie czytają gazetki promocyjne, chcą z nich dowiadywać się o kosmetykach i ich składnikach. Jest to wskazanie, aby rozszerzać w gazetkach informacje np. na temat dostępnego portfolio kosmetyków naturalnych, na temat działania i składu produktów. Warto także umieszczać takie informacje w drogeriach. Na drukowanych materiałach, albo np. wyświetlać na ekranach monitorów przy półkach.

Konsumenci, którzy nie używają ekologicznych produktów przede wszystkim tłumaczą się brakiem wiedzy – „to jest zbyt skomplikowane”, „nie wiem, czy mi się opłaca w to inwestować”. Wśród ludzi, którzy nie decydują się na zakup produktów bio/eco/natural, dla 48% z nich główną barierę stanowi cena. Na ich decyzje zakupowe wpływa też ekspozycja. Z perspektywy drogerii lepiej jest, jeśli kosmetyki naturalne, ekologiczne, są wyraźnie wydzielone. Jeśli na półce stoją obok siebie np. żel pod prysznic znanej marki za 10 zł i „jakiś”, „podobno naturalny” za 25 zł – dla wielu osób wybór jest oczywisty. 

Z czym dziś konsumentom kojarzy się produkt naturalny? Po czym go rozpoznają?

Konsumenci rozpoznają produkt naturalny głównie po hasłach znajdujących się z przodu opakowania.
Dodatkowo produkt jest tym bardziej naturalny, im ma krótszą listę składników i termin ważności. Sformułowanie bio, eko, natural, wegański – dla większości konsumentów znaczy mniej więcej
to samo: coś jest zdrowsze.

Jaki procent konsumentów interesuje się ekologią?

AS: Blisko 40 proc. osób odpowiedzialnych za zakupy zwraca uwagę na to, czy produkt jest naturalny. Przygodę z ekologią konsumenci zaczynają od żywności, następnie wprowadzają tego rodzaju kosmetyki, a na końcu chemię domową.

Jaki udział mają kosmetyki naturalne, ekologiczne w całym rynku kosmetycznym w Polsce?

AS: Nadal jest on w jednocyfrowy, ale sukcesywnie tego rodzaju produkty zwiększają swój udział wartościowy w koszyku zakupowym. Najważniejszym segmentem są tu kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Wzrosty są generowane m.in. dzięki dynamicznie rosnącej liczbie oferowanych wariantów produktów. To też jednak  powoduje, że powstaje chaos informacyjny, ważne jest więc uporządkowanie wiedzy na temat kosmetyków naturalnych, stworzenie ich definicji, sformatowanie kategorii być może poprzez wprowadzenie obowiązkowej certyfikacji.

Generalnie rozwój trendów związanych z ekologią w Polsce jest bardzo podobny do tego, co dzieje się globalnie. Według globalnego badania Food Sustainability Index, w kwestii zrównoważonego rozwoju – w bardzo szerokim ujęciu obejmującym m.in. redukcję plastiku, niemarnotrawienie żywności, ograniczenie emisji spalin do środowiska – jako kraj plasujemy się na 15 pozycji z 67, a np. Stany Zjednoczone są na pozycji 26.  

Jakich wskazówek udzielilibyście Państwo firmom działającym w branży kosmetycznej? Jaki kierunek powinny obrać, żeby nie tylko utrzymać się na rynku, ale umocnić się na nim?

AS: Rekomendowałabym wprowadzanie produktów bio, eko, naturalnych, wegańskich do portfolio, ale z uwzględnieniem ich przystępności cenowej. Bo my, jako konsumenci, z zasady chcemy być eko, ale jeśli mamy mało do poświęcenia. Warto też uwzględnić aspekt dbania o środowisko przy pakowaniu produktów.

Ważne jest informowanie konsumentów, że firma przestrzega zasad szeroko pojętego zrównoważonego rozwoju i upewnienie się, że odbiorcy rozumieją, co tak naprawdę firma robi i co przekazuje im w komunikacji marketingowej.

Liczy się omnichannelowe podejście do klienta – dawanie mu możliwości robienia zakupów w różnych kanałach oraz w każdym z nich udostępnianie informacji o produktach. Należy zadbać o firmowe strony internetowe, by również one stały się źródłem informacji o produktach.

MR: Produkty wprowadzane na rynek powinny dawać konkretne korzyści, odpowiadać na sprecyzowane potrzeby. Muszą też spełniać daną konsumentom obietnicę.

Warto też pamiętać, że detaliści będą mieli coraz większy udział w kształtowaniu trendów. 

Najważniejsze wyzwanie, jakie stoi przed branżą kosmetyczną, to sprostanie rosnącym oczekiwaniom konsumentów, którzy są coraz bardziej świadomi tego, czego oczekują od kosmetyków.

Jakie są perspektywy na przyszłość? Czy tempo rozwoju rynku kosmetycznego zostanie utrzymane?

MR: Trudno prognozować, jest wiele czynników, które będą miały na to wpływ. Z jednej strony mamy inflację już na poziomie 4,4 proc., z drugiej – rosną płace i klienci kupują więcej oraz sięgają po droższe produkty. Patrząc na ostatnie dwa lata tendencja była rosnąca. W 2018 r. rynek kosmetyczny wzrósł o 4,6 proc., w 2019 r. o 5,3 proc. Spodziewamy się, że najbliższy rok nie będzie gorszy.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
09.10.2026 10:52
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
Gallery

Najpierw były dłonie terapeutów, tysiące zabiegów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiły się kosmetyki. AMARI wykorzystuje doświadczenie swoich SPA jako przestrzeń, w której produkt spotyka się z profesjonalnym dotykiem, a wiedza z gabinetu trafia do codziennej pielęgnacji.

AMARI Cosmetics nie powstało jako kolejna marka kosmetyczna, która później postanowiła wejść do świata SPA. Droga była dokładnie odwrotna. Najpierw były gabinety SPA, dłonie terapeutów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiła się potrzeba stworzenia własnych kosmetyków. Dziś AMARI przekłada doświadczenie zdobywane przez 10 lat w profesjonalnych gabinetach - rozwijając własną filozofię Amari Touch™ i tworząc pielęgnację, którą klientki mogą zabrać ze SPA do własnego domu 

Zanim powstały kosmetyki, był dotyk.

Historia AMARI Cosmetics nie zaczęła się od pomysłu na kolejny krem czy serum. Jej początkiem było AMARI Spa. Przez lata marka zdobywała doświadczenie poprzez codzienną pracę z ciałem i skórą podczas masaży oraz profesjonalnych rytuałów. Kosmetyk w takim środowisku przestaje być jedynie produktem stojącym na półce. Znaczenie ma nie tylko jego skład, lecz również konsystencja, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania oraz to, jak zachowuje się pod wpływem ciepła dłoni. 

Dziś produkty AMARI są na co dzień wykorzystywane w 17 salonach SPA przez ponad 150 terapeutów. To właśnie profesjonalne środowisko SPA stało się jednym z najważniejszych elementów DNA marki.

SPA jako żywe laboratorium marki.

AMARI Cosmetics rozwija swoje formuły z myślą o skuteczności, sensoryczności i komforcie stosowania. Oprócz badań laboratoryjnych produkty są sprawdzane także w rzeczywistych warunkach SPA.

To pozwala obserwować m.in. sposób rozprowadzania kosmetyku, jego zachowanie podczas masażu, współpracę z ciepłem dłoni oraz odczucie, jakie pozostawia na skórze. 

W efekcie gabinet staje się dla marki czymś więcej niż miejscem świadczenia usług. Jest przestrzenią, w której produkt spotyka się z praktyką.

To interesujący model również z perspektywy rynku beauty. AMARI nie próbuje bowiem odtworzyć atmosfery SPA wyłącznie poprzez komunikację marketingową. SPA jest rzeczywistym źródłem doświadczenia marki i środowiskiem, w którym jej kosmetyki funkcjonują na co dzień.

Za kosmetykami stoją ręce terapeutów.

Jednym z wyróżników AMARI są ludzie, którzy zwykle pozostają poza pierwszym planem komunikacji marek kosmetycznych — masażyści i terapeuci.

To oni przez wiele godzin pracują z produktami na skórze klientów, poznając formuły poprzez dotyk i profesjonalną praktykę. Ich doświadczenie marka chce coraz mocniej przekładać na sposób tworzenia produktów oraz edukację konsumentek. 

Ocena produktu nie ma ograniczać się wyłącznie do samej formuły, ale obejmować również takie aspekty jak tekstura, poślizg, komfort aplikacji czy zachowanie kosmetyku podczas profesjonalnego rytuału. To właśnie profesjonalny dotyk ma być jednym z najbardziej charakterystycznych kodów AMARI.

Od rodzinnej fascynacji masażem do własnej marki.

Za historią AMARI stoi Marianna Sadkowska, założycielka marki.

Masaż był obecny w jej życiu znacznie wcześniej niż biznes beauty. Jej mama jest profesjonalną masażystką, dlatego znaczenie dotyku i pracy z ciałem poznawała od dzieciństwa. 

Kolejnym ważnym momentem była podróż do Azji i doświadczenie profesjonalnego masażu tajskiego. To właśnie ono stało się jednym z impulsów do stworzenia pierwszego AMARI Spa. Dlatego azjatyckie inspiracje w AMARI nie mają pełnić wyłącznie funkcji estetycznej. Marka czerpie przede wszystkim z podejścia do ciała, dotyku, rytuału i świadomego poświęcania czasu pielęgnacji.

„Zdecydowanie jakość, i to powtórzę kilka razy: jakość, jakość i jeszcze raz jakość. To jest absolutny fundament Amari Spa.” - Marianna Sadkowska, założycielka AMARI. 

 

 

To zdanie dobrze tłumaczy również genezę AMARI Cosmetics.

W profesjonalnym SPA kosmetyk nie jest bowiem jedynie dodatkiem do zabiegu. Jego tekstura, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania i zachowanie pod wpływem ciepła dłoni wpływają na całe doświadczenie klienta

Jak podkreśla Marianna Sadkowska, produkty wykorzystywane podczas zabiegów są integralną częścią jakości usługi. Potrzeba zapewnienia odpowiedniego standardu także w tym obszarze stała się jednym z powodów stworzenia własnej marki AMARI Cosmetics. 

Filozofia Amari Touch™ – kosmetyk to dopiero początek.

Współczesny rynek beauty przez lata zachęcał konsumentki do rozbudowywania rutyn pielęgnacyjnych o kolejne produkty i etapy. AMARI chce zaproponować nieco inną perspektywę. Nie chodzi o to, aby koniecznie dodawać kolejny krok. Chodzi o to, aby zmienić sposób wykonywania tych, które już są częścią codzienności.

Tak powstała filozofia Amari Touch™, która łączy trzy elementy: produkt + dotyk + rytuał.

Kosmetyk staje się punktem wyjścia do kilku minut świadomej pracy z ciałem. Sposób rozprowadzania produktu, ruch dłoni czy tempo aplikacji mają sprawić, że zwykła pielęgnacja zacznie przypominać mały rytuał zaczerpnięty z doświadczenia SPA. 

To również sposób na przeniesienie kompetencji terapeutów poza gabinet: profesjonalne techniki są upraszczane do gestów, które konsumentka może wykonać samodzielnie w domu.

Od pielęgnacji twarzy po rytuały ciała. Bestsellery AMARI Cosmetics.

Portfolio AMARI Cosmetics rozwija się wokół dwóch uzupełniających się światów: pielęgnacji twarzy oraz rytuałów pielęgnacji ciała. Marka konsekwentnie buduje ofertę w taki sposób, aby kosmetyki mogły funkcjonować zarówno samodzielnie, jak i jako kolejne etapy domowego rytuału inspirowanego doświadczeniem AMARI Spa.

W kategorii pielęgnacji twarzy znajdują się produkty oczyszczające, peelingi, serum, kremy i maski. Wśród kluczowych propozycji są m.in. nawilżający krem na dzień THAI HYDRA, regenerujący krem na noc THAI REPAIR oraz jeden z bestsellerów marki -dwufazowe serum ze złotem GOLD ELIXIR. Ten ostatni łączy dwie fazy aktywowane poprzez wstrząśnięcie produktu formuła zawiera m.in. składniki nawilżające, oleje roślinne oraz złote drobinki nadające skórze subtelny blask. AMARI Cosmetics

Szczególnie rozbudowaną częścią portfolio jest jednak pielęgnacja ciała, bezpośrednio związana ze DNA marki AMARI SPA. Tworzą ją żele pod prysznic, peelingi, balsamy, bogate masła oraz olejki, które można wykorzystywać także podczas masażu. Produkty występują w różnych liniach zapachowych i pielęgnacyjnych, dzięki czemu klient może budować wieloetapowy rytuał: od oczyszczenia i złuszczenia skóry, przez jej nawilżenie i odżywienie, aż po masaż olejkiem. 

Wśród produktów budujących rozpoznawalność portfolio znajduje się również rozświetlające masło do ciała THAI GOLD. Bogata formuła z masłem shea i olejami roślinnymi została uzupełniona złotymi drobinkami, które pozostawiają na skórze subtelny efekt glow. Produkt może być stosowany zarówno w codziennej pielęgnacji, jak i jako element rytuału masażu ciała. 

Tym, co spaja tak szerokie portfolio, nie ma być jednak wyłącznie wspólna estetyka czy inspiracja Azją. AMARI buduje produkty wokół idei rytuału - kosmetyk ma odpowiadać na konkretną potrzebę skóry, ale jednocześnie angażować zapach, teksturę i dotyk. Dzięki temu klient może odtworzyć w domu kolejne etapy doświadczenia znanego z AMARI SPA: oczyścić skórę, wygładzić ją peelingiem, otulić balsamem lub masłem i zakończyć pielęgnację masażem olejkiem.

GOLD ELIXIR – pielęgnacja, którą trzeba najpierw wstrząsnąć.

Jednym z najbardziej charakterystycznych produktów AMARI jest GOLD ELIXIR, dwufazowe serum do twarzy.

Przed aplikacją obie fazy należy połączyć poprzez wstrząśnięcie butelki — gest stał się punktem wyjścia do charakterystycznego dla produktu The Golden Shake.

Formuła łączy kompleks kwasu hialuronowego z fazą olejową, w której znalazły się m.in. oleje jojoba, krokoszowy, tamanu, ryżowy i z rokitnika, a także skwalan. Serum zawiera również złote drobinki, dzięki którym sama aplikacja zyskuje dodatkowy wymiar sensoryczny. To przykład podejścia AMARI, w którym formuła, tekstura i sposób aplikacji tworzą jedno doświadczenie.

THAI MANGO – pielęgnacja ciała zamieniona w rytuał

Sensoryczny charakter marki szczególnie wyraźnie widać w linii THAI MANGO. Linia obejmuje żel pod prysznic, peeling, balsam i olejek. Cztery produkty tworzą kompletny rytuał oczyszczenia, wygładzenia i nawilżenia skóry, połączony charakterystycznym, tropikalnym zapachem mango.

Produkty można stosować jako kolejne elementy domowego rytuału: oczyszczenie skóry, peeling wykonywany okrężnymi ruchami oraz balsam rozgrzany wcześniej w dłoniach i aplikowany powolnymi, otulającymi ruchami.

W ten sposób marka próbuje odtworzyć w domu nie tyle konkretny zabieg gabinetowy, ile sposób myślenia o pielęgnacji wyniesiony ze SPA.

Beauty coraz częściej sprzedaje doświadczenie, nie tylko produkt.

Rynek kosmetyczny jest dziś niezwykle konkurencyjny. Konsument może wybierać pomiędzy setkami produktów komunikujących podobne składniki aktywne, potrzeby skóry i efekty pielęgnacyjne. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera odpowiedź na pytanie: dlaczego właśnie ta marka ma być zapamiętana?

AMARI buduje swoją odpowiedź wokół doświadczenia, którego nie musi tworzyć od podstaw na potrzeby komunikacji kosmetyków. Ono już istnieje — w gabinetach SPA, pracy terapeutów i codziennym kontakcie ze skórą.

To właśnie z tego doświadczenia marka chce tworzyć własny, rozpoznawalny świat pielęgnacji. Nie tylko produkt.


AMARI Cosmetics.
BORN IN THE SPA.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
07.10.2026 14:32
Miraculum zwiększa sprzedaż. Po trzech kwartałach 2026 r. przychody wzrosły o 9 proc.
W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin.Miraculum

Miraculum szacuje, że w okresie od stycznia do września 2026 r. osiągnęło 41,91 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Oznacza to wzrost o 9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Spółka realizuje jednocześnie strategię na lata 2026–2030, zakładającą koncentrację na sześciu kluczowych markach kosmetycznych.

Miraculum szacuje przychody ze sprzedaży netto w pierwszych trzech kwartałach 2026 r. na 41,910 mln zł. W analogicznym okresie 2025 r. sprzedaż netto wyniosła 38,559 mln zł. Oznacza to wzrost o 3,351 mln zł, czyli 9 proc. rok do roku.

Tegoroczny wynik oznacza również wyraźne zwiększenie dynamiki sprzedaży w porównaniu z pierwszym półroczem. Po sześciu miesiącach 2026 r. Miraculum raportowało 27,921 mln zł przychodów netto, wobec 27,652 mln zł rok wcześniej. W ujęciu rocznym oznaczało to wówczas wzrost o zaledwie 1 proc.

Oznacza to, że w samym trzecim kwartale spółka wygenerowała szacunkowo około 13,989 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Dla porównania, w III kwartale 2025 r. sprzedaż wyniosła około 10,907 mln zł, jeśli różnicę między wynikami dziewięciomiesięcznymi i półrocznymi potraktować jako przybliżenie. Wzrost sprzedaży w tym ujęciu wyniósł więc około 28 proc.

Sześć marek w centrum strategii

Wyniki sprzedażowe są realizowane w momencie wdrażania przez Miraculum nowej strategii rozwoju na lata 2026–2030, przedstawionej przez spółkę na początku czerwca 2026 r. Jednym z jej głównych założeń jest koncentracja na markach, które spółka uznaje za kluczowe dla dalszego rozwoju.

W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin. Spółka chce wzmacniać ich pozycję poprzez wyraźniejsze zdefiniowanie cech poszczególnych marek i budowanie ich odrębności na rynku. Ma to służyć zarówno zwiększeniu konkurencyjności, jak i budowaniu długoterminowej wartości brandów.

image

Boom nostalgii lat 90.: które marki mogą na nim realnie zyskać i dlaczego

Taka strategia oznacza koncentrację zasobów na ograniczonej liczbie marek zamiast równomiernego rozwijania całego portfolio. W przypadku producenta posiadającego marki o różnym profilu i historii ma to pozwolić na bardziej precyzyjne określenie ich grup docelowych, pozycjonowania oraz przewag konkurencyjnych.

Miraculum zakłada przy tym dalszy rozwój sprzedaży zagranicznej. Europa pozostaje dla spółki kluczowym rynkiem, jednak jej potencjał wzrostu oceniany jest jako niższy niż w regionach rozwijających się. Wśród przyczyn spółka wskazuje przede wszystkim dojrzałość europejskiego rynku oraz wymagania regulacyjne.

Sprzedaż rośnie, ale sytuacja finansowa pozostaje wyzwaniem

Wzrost przychodów w 2026 r. należy analizować również w kontekście sytuacji finansowej Miraculum. Na 31 grudnia 2025 r. suma bilansowa spółki wynosiła 59,7 mln zł. Jednocześnie spółka wykazała 1,02 mln zł straty, a jej kapitał własny zmniejszył się do 27,8 mln zł.

Dane za trzy kwartały 2026 r. wskazują więc na poprawę dynamiki sprzedaży, szczególnie widoczną po słabszym pod względem wzrostu pierwszym półroczu. Przychody po dziewięciu miesiącach są już o 3,35 mln zł wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy po sześciu miesiącach różnica wynosiła niespełna 0,27 mln zł.

Z perspektywy branży kosmetycznej kluczowe będzie zatem nie tylko utrzymanie 9-proc. dynamiki przychodów w całym 2026 r., ale także przełożenie wzrostu sprzedaży na poprawę rentowności. Strategia na lata 2026–2030 zakłada jednocześnie rozwój rozpoznawalnych polskich marek i ekspansję geograficzną, co będzie wymagało odpowiedniego poziomu inwestycji w marketing, dystrybucję i rozwój portfolio.

Po trzech kwartałach 2026 r. Miraculum znajduje się zatem w innym punkcie niż po pierwszym półroczu. Przychody wzrosły z 27,921 mln zł po sześciu miesiącach do szacowanych 41,910 mln zł po dziewięciu miesiącach, a dynamika roczna przyspieszyła z 1 do 9 proc. Kolejne miesiące pokażą, czy wzrost sprzedaży będzie miał charakter trwały i w jakim stopniu wesprze realizację celów przyjętych w strategii na lata 2026–2030.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
12. październik 2026 01:50