StoryEditor
Rynek i trendy
19.12.2023 11:38

400-600 zł na osobę; oto świąteczne wydatki Polek i Polaków

W tym roku Polacy i Polki bardziej zaciskają pasa, ale nie chcą świętować skromniej niż rok temu. / Canva
W tegorocznym sezonie Bożego Narodzenia i Wigilii, większość Polaków planuje wydać pomiędzy 400 a 600 zł na jedną osobę, co deklaruje niemal 15 proc. mieszkańców kraju. Dodatkowo, prawie 13 proc. konsumentów wyraża zamiar wydania między 800 a 1000 zł, a nieco mniej niż 12 proc. planuje przeznaczyć od 1000 do 1200 zł. Jednak najwyższy przedział budżetu, wynoszący ponad 2000 zł na osobę, jest preferowany przez ponad 7 proc. społeczeństwa. Przeważającą część tej grupy stanowią głównie kobiety i osoby starsze.

Wśród Polaków, którzy zamierzają uczestniczyć w obchodach Wigilii i Bożego Narodzenia, największy odsetek, czyli niemal 15 proc., planuje w tym roku wydać średnio od 400 do 600 zł na jedną osobę, na wszystkie aspekty związane z grudniowymi świętami, takie jak żywność, dekoracje, prezenty, spotkania i wyjazdy. Tak wynika z raportu zatytułowanego "Świąteczne wydatki Polaków. Edycja 2023," przygotowanego przez UCE RESEARCH i Grupę Offerista. Dane zostały zebrane w wyniku sondażu przeprowadzonego wśród ponad tysiąca dorosłych mieszkańców kraju. Niemal 13 proc. uczestników sondażu deklaruje planowanie wydatków na celebrowanie świąt w przedziale od 800 do 1000 zł na osobę, blisko 12 proc. badanych planuje wydać od 1000 do 1200 zł, ponad 11 proc. respondentów wybrało zakres od 600 do 800 zł, a nieco mniej niż 11 proc. badanych przewiduje wydatki w przedziale od 200 do 400 zł.

Ponad 9 proc. Polaków wciąż nie ma pewności co do końcowej sumy, jaką wydadzą na celebrowanie świąt. Z kolei przeszło 7 proc. badanych wskazuje na najwyższą kwotę w badaniu, przekraczającą 2000 zł na jedną osobę. Osoby niezdecydowane są przede wszystkim te, które jeszcze nie znają swoich planowanych grudniowych dochodów, takich jak potencjalne premie, zlecenia lub zamówienia. To sygnalizuje niestabilność rynku małych przedsiębiorstw, co nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę zaostrzoną konkurencję, w której dominują najwięksi gracze.

Są to święta oszczędne, ale dostatnie. Główne grupy dochodowe w Polsce przeznaczają na nie 15-20 proc. swojego miesięcznego przychodu, a chodzi przecież o zaspokojenie potrzeb z trzech dni w miesiącu. Widać wpływ inflacji. Dobrze, że wzrost wynagrodzeń pozwala na takie celebrowanie. Trzymamy świąteczny standard, nawet jeśli spłacamy długi, które wzrosły na przeciętną głowę — dr Maria Andrzej Faliński, były dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji

Badanie wykazuje także, że grupa najzamożniejszych Polaków stanowi mniej niż 10 proc. badanych. Niemal 2 proc. ankietowanych oświadcza, że nie planuje wydawać nic na celebrowanie świąt, podczas gdy prawie 2 proc. badanych zakłada wydatki w przedziale od 1600 do 1800 zł na osobę. Natomiast niecałe 4 proc. respondentów deklaruje budżet poniżej 200 zł. Jak zauważa Robert Biegaj, ekspert rynku retailowego z Grupy Offerista wydatki poniżej 200 zł są trudne do zrealizowania w obliczu obecnych cen w sklepach. Z kolei zakres 1600-1800 zł na osobę jest poważniejszym wydatkiem, który wymaga rozważenia przez konsumentów. To również granica, która oscyluje wokół górnej wartości podanej w badaniu. Osoby, które dysponują większym budżetem, niekoniecznie muszą ograniczać się do kwoty 1800 zł.

Z raportu wynika, że wydatki w zakresie od 400 do 600 zł na osobę są częściej zgłaszane przez kobiety niż przez mężczyzn. Ten przedział kwotowy jest szczególnie popularny wśród osób w wieku 65-74 lat, o miesięcznych dochodach netto wynoszących od 1000 do 2999 zł oraz z wykształceniem na poziomie podstawowym lub gimnazjalnym. Ponadto jest charakterystyczny głównie dla mieszkańców miast liczących od 20 tysięcy do 49 tysięcy mieszkańców.

Badani także podzielili się informacją o swoich wydatkach na celebrowanie świąt zeszłego roku. Prawie 17 proc. respondentów nie pamięta tych kwot. Wśród konkretnych przedziałów kwotowych, najczęściej wskazywany to zakres od 400 do 600 zł na osobę, co stanowi niemal 14 proc. To również najczęściej deklarowany poziom wydatków na ten rok, wynoszący niemal 15 proc. Eksperci tłumaczą, że różnica w odsetku osób wybierających ten konkretny przedział jest minimalna, ponieważ podwyżki wynagrodzeń oraz nieco wyższe dochody w małych firmach skompensowały wpływ inflacji.

Wskaźnik inflacji w Polsce, mimo że jednocyfrowy, pozostaje na wysokim poziomie. Niekorzystne zmiany cen są ciągle dotkliwe dla konsumentów. W badaniach porównujących różne kraje na świecie w wymiarze postrzegania swojej sytuacji finansowej Polacy znajdują się w czołówce tych, którzy dostrzegają, że ich sytuacja materialna się pogorszyła. Powoduje to, że do wydatków podchodzi się z ostrożnością — Grzegorz Kozieja, Dyrektor Biura Analiz Sektora Rolno-Spożywczego w Banku BNP Paribas

Na kolejnych miejscach w rankingu ubiegłorocznych wydatków znajdują się zakresy od 800 do 1000 zł na osobę, co deklaruje prawie 13 proc. badanych (obecnie także prawie 13 proc.), od 600 do 800 zł, co stanowi ponad 12 proc. (teraz ponad 11 proc.), oraz od 1000 do 1200 zł, co przekłada się na przeszło 9 proc. badanych (obecnie niecałe 12 proc.). Na końcu rankingu znajduje się zakres od 200 do 400 zł, który deklaruje powyżej 9 proc. badanych (obecnie niecałe 11 proc.).

Według Grzegorza Kozieji, Boże Narodzenie to wyjątkowy okres, podczas którego konsumenci będą dążyć do zachowania co najmniej takiego samego poziomu celebracji jak w poprzednich latach. W szczególności dotyczy to żywności, ponieważ wiele osób ocenia udane lub nieudane święta w dużej mierze na podstawie ilości i jakości spożywanych dań. Dyrektor Biura Analiz Sektora Rolno-Spożywczego w Banku BNP Paribas przewiduje ostrożne podejście do wydatków, choć nie przesadnie ograniczone. Istnieje możliwość, że Polacy mogą opóźnić zakupy w oczekiwaniu na promocje i okazje, dlatego obecnie trudno jest określić, jaka będzie ostateczna kwota budżetu świątecznego.

Czytaj także: Picodi: Kosmetyki znów w czołówce najpopularniejszych prezentów

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
20.10.2026 15:03
Suplementy na zdrowie mózgu mogą osiągnąć wartość 35 mld dolarów do 2035 roku
Suplementy na zdrowie mózgu zyskują na popularnościShutterstock

Koncentracja, pamięć, odporność na stres i sprawność umysłowa stają się ważnymi obszarami rynku suplementów. Zainteresowanie produktami wspierającymi zdrowie mózgu rośnie, a konsumenci poszukują zarówno składników naturalnych, jak i preparatów, których działanie jest poparte badaniami. Według prognoz ResearchAndMarkets globalny rynek suplementów wspierających zdrowie mózgu może osiągnąć wartość 35,41 mld dolarów do 2035 roku. To szansa także dla marek działających na styku wellness i beauty.

W tym artykule przeczytasz:

  • Zdrowie mózgu nowym obszarem wzrostu
  • Rynek wart 35,4 mld dolarów
  • Kreatyna, omega-3 i adaptogeny w centrum zainteresowania
  • Co ten trend oznacza dla branży beauty?

Zdrowie mózgu nowym obszarem wzrostu

Rynek suplementów diety rozwija się wraz z rosnącym zainteresowaniem profilaktyką zdrowotną i produktami odpowiadającymi na konkretne potrzeby konsumentów. Jednym z obszarów, który zyskuje na znaczeniu, jest zdrowie mózgu, obejmujące m.in. pamięć, koncentrację, sprawność poznawczą i zarządzanie stresem.

Jak wynika z danych Spate i NIQ przytoczonych przez WWD, sprzedaż wartościowa witamin, minerałów i suplementów w Stanach Zjednoczonych wzrosła o 11 proc. rok do roku w ciągu 12 miesięcy zakończonych 23 maja 2026 roku. Jednocześnie zainteresowanie suplementami mierzone indeksem popularności Spate, uwzględniającym wyszukiwania w Google oraz aktywność na TikToku i Instagramie, zwiększyło się o 7,6 proc.

Szczególnie dynamicznie rozwija się segment produktów wspierających zdrowie mózgu. Według tego samego indeksu zainteresowanie nimi wzrosło o 47,1 proc. rok do roku, osiągając około 200 mln miesięcznych wyszukiwań w Google oraz wyświetleń na TikToku i Instagramie łącznie. Spate prognozuje dalszy wzrost tego wskaźnika o 28,7 proc. w kolejnym roku.

image

El Niño nadchodzi: co z olejem rybnym i omega-3?

Rynek wart 35,4 mld dolarów

Perspektywy segmentu potwierdza raport ResearchAndMarkets „Brain Health Supplements Market by Product; Application; Sales Channel; Region – Market Size, Industry Dynamics, Opportunity Analysis and Forecast for 2026–2035”.

Według prognoz globalny rynek suplementów wspierających zdrowie mózgu zwiększy wartość z około 12,47 mld dolarów w 2025 roku do 35,41 mld dolarów w 2035 roku. Oznacza to średnioroczne tempo wzrostu na poziomie 11 proc. w latach 2026–2035.

Na rozwój kategorii wpływają zarówno starzenie się społeczeństw i rosnące zainteresowanie utrzymaniem sprawności poznawczej, jak i potrzeby młodszych konsumentów. Ci ostatni poszukują produktów wspierających koncentrację, produktywność, pamięć, regenerację po śnie oraz radzenie sobie ze stresem.

Największym segmentem zastosowań pozostaje poprawa pamięci, odpowiadająca za 25,4 proc. rynku. Z kolei apteki i drogerie prowadzące sprzedaż produktów zdrowotnych, określane w raporcie jako drug stores, generują 42 proc. przychodów kategorii. Wskazuje to na znaczenie dostępności produktów w tradycyjnych kanałach sprzedaży i zaufania do miejsca zakupu.

Kreatyna, omega-3 i adaptogeny w centrum zainteresowania

Wśród składników zyskujących popularność w internecie NIQ wymienia m.in. kreatynę, kwasy omega-3 oraz różeniec górski (Rhodiola rosea).

Kreatyna, kojarzona przede wszystkim z suplementacją sportową, przyciąga również uwagę ze względu na potencjalny związek z funkcjami poznawczymi. Zainteresowanie kwasami omega-3, według indeksu popularności Spate, wzrosło o 9,1 proc. rok do roku. Różeniec górski jest natomiast badany pod kątem możliwego wpływu na produktywność i reakcję organizmu na stres.

Raport ResearchAndMarkets wskazuje także na rosnące zainteresowanie składnikami pochodzenia naturalnego, ekstraktami roślinnymi, adaptogenami i grzybami funkcjonalnymi. Wśród wymienianych substancji znajdują się bakopa drobnolistna (Bacopa monnieri), miłorząb japoński (Ginkgo biloba) oraz ashwagandha.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Co ten trend oznacza dla branży beauty?

Rozwój suplementów wspierających zdrowie mózgu wpisuje się w szerszy trend łączenia urody, dobrego samopoczucia i profilaktyki zdrowotnej. Dla marek beauty może stanowić punkt wyjścia do rozwijania oferty wellness, choć suplementy pozostają odrębną kategorią produktową, podlegającą własnym wymaganiom regulacyjnym.

Wspólnym obszarem zainteresowania jest holistyczne podejście do dobrostanu. Konsumenci poszukują rozwiązań związanych nie tylko z wyglądem, lecz także ze snem, stresem, energią i codziennym funkcjonowaniem. Marki chcące wykorzystać ten kierunek muszą jednak uwzględnić specyfikę suplementacji i nie przenosić na produkty obietnic, których nie potwierdzają dostępne dowody naukowe.

ResearchAndMarkets zwraca uwagę, że przewagę konkurencyjną mogą budować firmy inwestujące w walidację składników, transparentne etykietowanie, odpowiedzialne pozyskiwanie surowców i sprzedaż internetową. E-commerce zwiększa dostępność produktów, ale jednocześnie nasila konkurencję o uwagę konsumentów.

Wraz ze wzrostem rynku rośnie też znaczenie zgodności z przepisami. Deklaracje dotyczące pamięci, koncentracji czy zdrowia psychicznego podlegają ograniczeniom, które różnią się w zależności od kraju. W tej kategorii sama modna formuła nie wystarczy – ważne będą wiarygodność, jakość i komunikacja, która nie obiecuje więcej, niż pozwalają stwierdzić dowody.

 

Źródło: WWD, raport ResearchAndMarkets „Brain Health Supplements Market by Product; Application; Sales Channel; Region – Market Size, Industry Dynamics, Opportunity Analysis and Forecast for 2026–2035”

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
20.10.2026 14:22
Złodzieje czy dżentelmeni? Protestujący Francuzi rozdawali demonstrantkom skradzione ze sklepów podpaski
Informacja o nietypowym, choć szarmanckim geście protestujących rozeszła się po mediach.Twitter @BrightSparkAstr i @Onseracroismoi

Podczas protestów przeciwko rosnącym kosztom życia w Montpellier mężczyźni mieli rozdawać przechodzącym kobietom podpaski, które wcześniej zostały wyniesione ze sklepów. Nagrania z nietypowej akcji szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych. Za viralową historią kryje się jednak istotny problem ekonomiczny: we Francji z powodu braku pieniędzy 2,9 mln kobiet nie ma wystarczającego dostępu do produktów menstruacyjnych.

17 października Francja stała się miejscem masowych protestów dotyczących kosztów życia, siły nabywczej, edukacji i jakości usług publicznych. Według francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w demonstracjach uczestniczyło 550 tys. osób, podczas gdy organizatorzy szacowali frekwencję na 800 tys. W 110 marszach w całym kraju doszło również do starć, zniszczeń i grabieży sklepów.  

Jednym z miast, w których protesty przerodziły się w zamieszki, było Montpellier. Według lokalnych danych w demonstracji miało uczestniczyć około 17 tys. osób. W centrum miasta doszło do grabieży sklepów, m.in. supermarketu Monoprix przy Place de la Comédie. W tym właśnie kontekście w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się nagrania przedstawiające mężczyzn rozdających kobietom podpaski. Jedno z nagrań ma przedstawiać nawet osobę przebraną za Spider-Mana, która rozdaje produkty menstruacyjne. Jak napisała jedna z internautek, komentując wydarzenie, "rycerskość nie zginęła".

Podpaski jako symbol

Pochodzenie produktów widocznych na nagraniach nie zostało jednak niezależnie potwierdzone. Nie ma również pewności co do tożsamości osób, które je rozdawały. Część wpisów w mediach społecznościowych przedstawia wydarzenie jako spontaniczny gest pomocy kobietom znajdującym się w trudnej sytuacji ekonomicznej, inni komentujący zwracają uwagę na fakt, że produkty mogły pochodzić z ograbionych sklepów.

Sama historia zwróciła uwagę na problem tzw. ubóstwa menstruacyjnego. Według badania Ifop opublikowanego w 2025 r. 16 proc. miesiączkujących kobiet we Francji deklarowało, że z powodów finansowych nie ma wystarczającej ilości środków higienicznych dla siebie lub córki. Odpowiada to około 2,9 mln kobiet. 13 proc. badanych korzystało z produktów zastępczych, ponieważ nie mogło sobie pozwolić na odpowiednie artykuły higieniczne.  

Problem jest szczególnie interesujący z perspektywy rynku FMCG i sektora higienicznego, ponieważ produkty menstruacyjne należą do kategorii o bardzo wysokiej częstotliwości zakupów, a jednocześnie pozostają podatne na presję cenową. Dane Euromonitora pokazują, że w 2025 r. sprzedaż wartościowa kategorii higieny miesiączkowej we Francji wyniosła 430 mln euro, o 3 proc. mniej niż rok wcześniej. Sprzedaż ilościowa spadła natomiast o 1 proc., do 3,9 mln sztuk. Według analityków na wyniki wpływały przede wszystkim trudności ekonomiczne i ograniczanie wydatków przez konsumentów.  

Duży rynek, rosnąca presja cenowa

Szersza kategoria higieny kobiecej pozostaje we Francji znacznie większym rynkiem. Według danych MarketLine jej wartość w 2024 r. wyniosła 799,1 mln dolarów, a w latach 2019–2024 rosła średnio o 3,3 proc. rocznie. Wolumen sprzedaży zwiększał się w tym okresie średnio o 1,7 proc. rocznie, osiągając 86,5 mln sztuk w 2024 r.  

Same podpaski odpowiadały w 2024 r. za sprzedaż o wartości 304,36 mln euro, wynika z danych GlobalData. W latach 2019–2024 francuski rynek podpasek rósł średnio o 3,01 proc. rocznie, a w 2024 r. jego wartość zwiększyła się o 3,48 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.  

image

Biedronka i Bella inwestują w edukację menstruacyjną. Ponad 175 tys. uczennic z dostępem do produktów miesiączkowych

Jednocześnie presja cenowa nie dotyczy wyłącznie produktów menstruacyjnych. Cały francuski rynek tissue and hygiene osiągnął w 2025 r. wartość 5,128 mld euro, ale jego sprzedaż wartościowa zmniejszyła się o 2 proc. Euromonitor wskazuje na zmianę zachowań konsumenckich: konsumenci są bardziej wrażliwi na ceny i częściej wybierają marki własne oraz produkty z segmentu value.  

To istotny kontekst dla producentów i sieci handlowych. Kategoria produktów menstruacyjnych jest wprawdzie oparta na potrzebie podstawowej, ale konsumentki mogą zmieniać markę, format czy kanał zakupu w odpowiedzi na różnice cenowe. W 2025 r. liderem francuskiego rynku menstrual care pozostawał Procter & Gamble, z udziałem 39 proc. wartości sprzedaży detalicznej. Kolejne miejsca zajmowały Johnson & Johnson z 17 proc. oraz Essity z 15 proc.  

Viral pokazuje problem rynku

Nagrania z Montpellier są więc przede wszystkim nietypowym przykładem tego, jak produkt FMCG może stać się elementem szerszej debaty społecznej. Podpaski rozdawane na ulicach podczas zamieszek zwróciły uwagę odbiorców nie tylko ze względu na swoją nietypową formę, lecz także dlatego, że dotyczą produktu pierwszej potrzeby, którego zakup dla milionów kobiet pozostaje obciążeniem finansowym.

Jednocześnie wydarzenia z 17 października pokazują skalę wyzwań stojących przed francuskim handlem. Według francuskich źródeł w związku z zamieszkami ucierpiało około 1500 sklepów i innych przedsiębiorstw handlowych, a straty sektora szacowane są na setki milionów euro.  

image

Biedronka i Bella inwestują w edukację menstruacyjną. Ponad 175 tys. uczennic z dostępem do produktów miesiączkowych

Dla branży kosmetycznej i szerzej rozumianego rynku beauty oraz personal care to kolejny sygnał, że sytuacja ekonomiczna konsumentów coraz silniej wpływa na decyzje zakupowe. W przypadku produktów menstruacyjnych presja ta jest szczególnie widoczna: mimo że popyt wynika z podstawowej potrzeby, 2,9 mln kobiet we Francji deklaruje niedostateczny dostęp do środków higienicznych z powodów finansowych, a wartość sprzedaży kategorii menstrual care w 2025 r. spadła o 3 proc.  

Historia z Montpellier może więc pozostać w mediach społecznościowych jako osobliwy obraz protestów. Z punktu widzenia rynku jest jednak przede wszystkim kolejnym przykładem tego, jak inflacja, presja na budżety gospodarstw domowych i rosnące znaczenie marek własnych zmieniają zachowania konsumentów również w kategoriach podstawowej higieny osobistej.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. październik 2026 20:49