StoryEditor
Rynek i trendy
14.06.2024 16:04

WiseEuropa i Kosmetyczni [RAPORT]: Polskie firmy kosmetyczne są ponadprzeciętnie rentowne i odporne na kryzysy

Maciej Bukowski, prezes zarządu i kierownik Programu Ekonomia i Polityka Gospodarcza, WiseEuropa / fot. wiadomoscikosmetyczne.pl
„Kosmetyczna Polska. Raport o stanie branży 2024” – to publikacja, którą na zlecenie i we współpracy z Polskim Związkiem Przemysłu Kosmetycznego przygotowali analitycy think tanku WiseEuropa zbierając dane dostępne na polskim i europejskim rynku. Raport wkrótce ujrzy światło dzienne a część wniosków z niego publikujemy jako pierwsi w oparciu o premierową prezentację jego fragmentów.

Od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, czyli w ciągu ostatnich 20 lat, wartość polskiego rynku kosmetycznego wzrosła trzykrotnie, a dynamika w tym okresie przekroczyła 5 proc. Według WiseEuropa, na podstawie danych Euromonitora, w 2023 r. rynek kosmetyczny w Polsce był wart 25,4 mld zł.

– Przewidujemy, że tendencja wzrostowa utrzyma się także w tej dekadzie. Powodem jest wzrost zamożności społeczeństwa, które coraz więcej wydaje na kosmetyki, środki czystości. Zmienia się także strategia konsumpcji w związku z czym rośnie jej wartość, co jest dla branży dobrą informacją. Wzrost będzie wynikał także z większej konkurencji na rynku, większej produkcji i rosnącego popytu wewnętrznego i zewnętrznego – mówił Maciej Bukowski, prezes zarządu i kierownik Programu Ekonomia i Polityka Gospodarcza, WiseEuropa, podczas konferencji „Kosmetyczna Polska. Sukcesy, zadania i wyzwania”, którą Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego zorganizował 12 czerwca br., wybierając tego dnia także nowe władze organizacji. W 2028 r., zgodnie z prognozami, wartość rynku ma wynieść 29,4 mld zł.

Polski sektor kosmetyczny jest napędzany przez sprzedaż eksportową

Pod względem wartości rynku kosmetycznego Polska znajduje się na 5 miejscu w Europie, po takich krajach jak Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania. – Wraz z rozwojem Europy Środkowej my też dołączamy do peletonu Europy Zachodniej właściwie na każdym rynku, w tym także kosmetycznym. Szereg zjawisk ekonomicznych, nie tylko wzrost konsumpcji kosmetyków, ale także wzmacnianie się waluty, będą sprzyjały temu, że Polska będzie zbliżała się do wartości rynku hiszpańskiego (11,5 mld euro w 2022 r.) – skomentował Maciej Bukowski.

Udział Polski w całym rynku europejskim, jeśli chodzi o produkcję, wynosi 4 proc., dystrybucję 6 proc., sprzedaż 7 proc.

Przemysł w Polsce w ogóle, a branżę kosmetyczną szczególnie, napędza handel międzynarodowy. Udział Polski w całym światowym eksporcie kosmetyków wynosi 4 proc., przy udziale w światowym PKB na poziomie 1 proc. To oznacza, że jesteśmy eksportową potęgą globalną w ogóle jako Europa, ale Polska jest także w pierwszej 10 na świecie. W Europie, pod względem eksportu Polska znajduje się na 12 miejscu. Jesteśmy bardzo blisko Hiszpanii, dynamika jest duża, więc może już w tej dekadzie Polska wyprzedzi Hiszpanię pod względem eksportowym w Europie – mówił Bukowski.

W Polsce, patrząc na poszczególne kategorie, największe udziały w eksporcie mają produkty do pielęgnacji skóry oraz manicure i pedicure (43 proc.), po nich produkty do włosów (11 proc.) oraz perfumy i wody toaletowe (10 proc.).

Patrząc na cały eksportowy rynek unijny perfumy i wody toaletowe mają udział   24 proc., a w światowym eksporcie 17 proc. Dla kategorii pielęgnacji skóry oraz produktów do manicure i pedicure wskaźniki te wynoszą odpowiednio 41 proc. i 47 proc.

Kryzysy mobilizują polskie firmy kosmetyczne do wzrostu

–  Polską branżę kosmetyczną na tle całego przemysłu i gospodarki wyróżnia jej bardzo wysoka zyskowność oraz duża odporność na kryzysy gospodarcze – podkreślił Maciej Bukowski. Średnia rentowność produkcji kosmetyków wynosi ok.8 proc. (średnia rentowność przedsiębiorstw w gospodarce to ok. 5 proc.). W okresach kryzysowych w ubiegłym roku (wysoka inflacja, wzrost cen energii), kiedy cała gospodarka słabła, rentowność produkcji kosmetyków rosła do kilkunastu procent.

Branża kosmetyczna jest wśród tych, które bardzo skorzystały na wzroście sprzedaży przez internet. Patrząc na kryzys energetyczny – przewagą jest niska energochłonność sektora (udział wydatków na zakup energii wynosi obecnie ok. 3 proc.). Trzeba również podkreślić, że jest niskoemisyjna.

Dzięki wysokiej zyskowności branża kosmetyczna finansuje się w dużym stopniu własnym kapitałem, co powoduje, że w niewielkim stopniu odczuła także wzrost stóp procentowych w przeciwieństwie do branż, które mają duży udział długu i są bardzo kapitałochłonne – tłumaczył Bukowski.

Pokazał także, że firmy kosmetyczne w na rosnącą w ostatnich latach inflację i koszty dość późno na tle innych zareagowały wzrostem cen produktów (a wcześniej ich przez lata nie podnosiły), co spowodowało, że  zyski przedsiębiorstw przesunęły się na 2023 r., kiedy inflacja już spadała. Branża miała dość wysokie ceny w porównaniu do kosztów, które zaczęły się obniżać, w wyniku czego rentowność firm dodatkowo się podniosła. – W ubiegłym roku zysk w sektorze wynosił 1,7 mld zł i trzykrotnie przekraczał typową wartość. Prawdopodobnie ten okres się kończy, wchodzimy w czas niskich wzrostów cen, więc kontrola kosztów będzie miała duże znaczenie – przestrzegł Maciej Bukowski.

 

Polskie firmy ponadprzeciętnie rentowne w porównaniu z kosmetycznymi gigantami

74 proc. firm kosmetycznych działających w Polsce zatrudniających powyżej 9 osób to polskie przedsiębiorstwa. Koncerny międzynarodowe są także silnie obecne w branży. Małym polskim firmom przypada nieco mniejsza część przychodów (45 proc.), ale większa część zysków 965 proc.).

 – Polskie firmy są ponadprzeciętnie rentowne w porównaniu z gigantami – skomentował Maciej Bukowski. – Branża nie jest też kapitałochłonna, nie wymaga ciągłego reinwestowania kapitału, żeby podtrzymać moce produkcyjne, co zestawione z dużą zyskownością powoduje, że inwestycje – mimo, że rosną – nie są bardzo duże w odniesieniu ani do sprzedaży ani do zysków. Kiedy jest potrzeba firmy kosmetyczne mogą więc szybciej reagować na zmiany, nie muszą mobilizować tak dużego kapitału jak inne branże, żeby istotnie zwiększyć swoje moce produkcyjne. W ostatnich latach widzimy więc boom inwestycyjny w całym sektorze, który nastąpił razem z pandemią po 2020 r. Ta dekada może być nawet lepsza pod kątem dynamiki inwestycji niż poprzednia – powiedział Maciej Bukowski.

Dyskonty doganiają drogerie, e-commerce szybko rośnie

Sprzedaż kosmetyków według WiseEuropa rośnie najszybciej w e-commerce i w dyskontach. W przypadku takich kategorii jak produkty do pielęgnacji skóry, pielęgnacji włosów, do kąpieli i pod prysznic, pielęgnacji jamy ustnej i zębów  dyskonty niemal dogoniły już drogerie. W przypadku kosmetyków do makijażu oraz perfum i wód toaletowych największą konkurencją dla drogerii stał się internet. W przypadku perfum i wód toaletowych sprzedaż online jest większa niż w drogeriach.

Zagrożenia i szanse dla branży kosmetycznej

Według WiseEuropa branża kosmetyczna ma szereg przewag konkurencyjnych.

– Widzimy silną finansowo branżę, która ma duże dynamiki sprzedaży, dobre marki – silne marki globalne oraz bardzo szybko i dynamicznie rozwijające się marki polskie, w tym małe, których wiele pojawiło się na rynku w ostatnich latach – powiedział Maciej Bukowski.

Przewagą branży jest także dostęp do dużego rynku europejskiego i rosnący eksport poza kraje UE, szczególnie do krajów euroazjatyckich. Wyjątkowa odporność na kryzysy, na których sektor wręcz zyskuje i nie traci, dobra dynamika sprzedaży cały czas się utrzymuje nawet jeśli przejściowo wystąpił ponadstandardowy wzrost.

Szansą dla branży jest wzrost zamożności polskiego społeczeństwa i szybki wzrost popytu na produkty kosmetyczne w kraju. To także dalszy rozwój e-commerce i mediów społecznościowych, dające mniej znanym markom możliwość dotarcia do klientów w Polsce i na świecie.

To co może zaszkodzić branży, to niewielkie przygotowanie i znajomość fali regulacji, które nadchodzą w związku z Zielonym Ładem. Zagrożeniami mogą być zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw; konkurencja spoza obszaru UE i możliwość utraty rynków eksportowych i rynku krajowego na rzecz firm z Azji; aprecjacja polskiego złotego oraz wzrost kosztów produkcji w kraju i w konsekwencji pogorszenie konkurencyjności eksportu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
09.01.2026 13:44
Logistyka, regulacje i automatyzacja zadecydują o konkurencyjności rynku e-commerce 2026
Packeta mat.pras.

Rosnące oczekiwania klientów, nadchodzące zmiany regulacyjne oraz dynamiczny rozwój automatyzacji sprawiają, że e-commerce wchodzi w kolejny etap dojrzałości. W 2026 roku o przewadze konkurencyjnej decydować będą nie tylko cena i marketing, ale przede wszystkim przewidywalność dostaw, odporność operacyjna i zdolność do skalowania procesów logistycznych – także w sprzedaży cross-border. O kluczowych wyzwaniach i kierunkach rozwoju rynku mówi Marcin Prusak, wiceprezes zarządu Packeta Poland & Germany

Od czego zależy lojalność klienta?

Jednym z największych wyzwań dla branży e-commerce w nadchodzących latach będzie zdolność do pozyskiwania i utrzymywania klientów w warunkach coraz większej konkurencji oraz rosnącej świadomości konsumentów. Cena przestaje być jedynym kryterium wyboru. Klienci oczekują dziś przewidywalności, transparentności i pełnej kontroli nad procesem zakupowym. Z perspektywy logistyki oznacza to konieczność skracania lead time, precyzyjniejszego forecastingu i utrzymania maksymalnej stabilności operacyjnej – niezależnie od sezonu czy wolumenu. 

Z mojego doświadczenia, chociażby przy budowie sieci dystrybucyjnych Tesli w regionie EMEA, wynika jednoznacznie, że lojalność klienta nie jest wyłącznie efektem kampanii marketingowych, lecz przede wszystkim konsekwencją jakości operacji. W Packeta widzimy to bardzo wyraźnie – konsumenci w Polsce czy Niemczech nie oczekują już tylko „jak najszybszej” dostawy, ale dostawy, która zawsze spełnia obiecaną jakość: bez opóźnień, zmiany terminów i niejasnej komunikacji. To fundamentalnie zmienia definicję konkurencyjności w e-commerce.

image

Amazon Prime Day 2025: kosmetyczni zwycięzcy wydarzenia zakupowego roku [ROCZNIK WK 2025/26]

Regulacje i ESG – rynek wchodzi w fazę dojrzałości

Jednocześnie branża musi przygotować się na zmiany regulacyjne, które w pełnym zakresie zaczną obowiązywać od 2026 roku. Mam na myśli nie tylko raportowanie ESG, które wymusi większą transparentność w zakresie emisji, sposobu pakowania czy recyklingu, ale też przepisy dotyczące danych, automatyzacji oraz dostaw cross-border. Firmy będą musiały dostosować się do nowych norm środowiskowych, obowiązku raportowania wpływu środowiskowego, bardziej rygorystycznych zasad etykietowania oraz możliwych zmian w podatkach dla dostaw międzynarodowych. 

Nowe regulacje zwiększą złożoność operacyjną i koszty zgodności, szczególnie w handlu międzynarodowym. Z mojego doświadczenia wynika, że firmy, które odpowiednio wcześnie przygotowują operacje pod przyszłe regulacje, zyskują realną przewagę kosztową i wizerunkową. Europejski rynek e-commerce będzie coraz bardziej regulowany, a łańcuchy dostaw bardziej złożone i wymagające precyzyjnego zarządzania.

Automatyzacja i AI jako fundament skalowania

W mojej ocenie nie da się dziś mówić o skalowaniu e-commerce bez zaawansowanej automatyzacji i sztucznej inteligencji. W 2026 roku kluczową rolę odegrają predykcyjne modele forecastingu, dynamiczny routing, inteligentne systemy sortowania czy roboty AMR w magazynach, które pozwalają skracać SLA, obniżać koszt jednostkowy i utrzymywać jakość operacji przy rosnących wolumenach. 

image

AI wchodzi w zakupy: klienci chcą wygody, a sprzedawcy – efektywności

AI coraz częściej wykorzystywana jest także w obsłudze klienta – przejmując powtarzalne zapytania, skracając czas reakcji i redukując koszty wsparcia. W logistyce ostatniej mili technologie te umożliwiają optymalizowanie zasobów, przewidywanie przeciążeń sieci i zarządzanie wolumenem w czasie rzeczywistym, co ma kluczowe znaczenie w okresach szczytów sprzedażowych.

Logistyka jako przewaga, nie koszt

Jednym z najczęstszych błędów, które obserwuję w e-commerce, jest traktowanie kosztów operacyjnych jako obszaru drugoplanowego. Wiele firm koncentruje się na wzroście sprzedaży i marketingu, podczas gdy to operacje – w tym koszty zwrotów, pick & pack, prognozowanie popytu i optymalizacja sieci – realnie decydują o rentowności. Z mojego doświadczenia z pracy w Amazonie i Tesli wynika, że nawet niewielkie nieefektywności operacyjne mogą generować duże straty, a dobrze wdrożony forecasting znacząco obniża koszt jednostkowy. W Packeta obserwujemy to samo – firmy, które rozumieją swoje procesy, rosną szybciej i stabilniej.

Równie istotnym problemem jest postrzeganie logistyki wyłącznie jako kosztu, a nie źródła przewagi konkurencyjnej. Przewidywalność dostawy, wybór formy odbioru, jakość komunikacji i sprawny zwrot bezpośrednio wpływają na to, czy klient wróci do sklepu. Skalowanie e-commerce wymaga jasno zdefiniowanych KPI, standaryzacji i powtarzalnych procesów. Bez nich nawet najlepszy model biznesowy traci efektywność wraz ze wzrostem wolumenów.

Co więcej, w Packeta już od kilku lat rozwijamy model multi-network w logistyce ostatniej mili, gdzie łączymy własną sieć punktów odbioru i automatów z infrastrukturą innych operatorów. To podejście daje większą elastyczność, pozwala obniżać koszty dostawy i znacząco poprawia skuteczność pierwszego doręczenia. W mojej ocenie jest to jeden z kluczowych kierunków rozwoju europejskiej logistyki. 

Cross-border i nowe modele operacyjne

Coraz większe znaczenie zyskuje również sprzedaż cross-border, która wymaga nie tylko dobrej oferty, ale przede wszystkim skalowalnych i powtarzalnych procesów logistycznych. Widzimy rosnące zainteresowanie dynamicznym ustalaniem cen dostaw międzynarodowych w oparciu o dane o popycie, obciążeniu sieci czy dostępności zasobów. Dynamic pricing w logistyce jest tym, czym kiedyś stało się RTB w reklamie – pozwala optymalizować koszty i reagować w czasie rzeczywistym na zmieniające się warunki.

Wszystkie te elementy – wymagający klienci, regulacje, automatyzacja i nowe modele logistyczne – sprawiają, że 2026 rok będzie testem odporności operacyjnej dla całej branży. W mojej ocenie wygrają te firmy, które już dziś inwestują w stabilność dostaw, skalowalne procesy i technologie pozwalające reagować na zmiany w czasie rzeczywistym. E-commerce wchodzi w etap, w którym przewagę buduje się nie szybkością decyzji marketingowych, lecz jakością operacji.

Marcin Prusak

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
09.01.2026 09:23
GUS: Supermarkety rosną, hipermarkety tracą, targowiska trwają. Jak zmienił się krajobraz handlu w Polsce
Agata Grysiak

Polski handel detaliczny od lat funkcjonuje w oparciu o dwa równoległe modele: nowoczesne sklepy sieciowe oraz tradycyjne targowiska. Dane GUS pokazują jednak, że w ciągu ostatniej dekady doszło do wyraźnego przesunięcia proporcji pomiędzy tymi formatami. Najbardziej dynamicznie rozwijały się supermarkety, podczas gdy znaczenie hipermarketów stopniowo maleje, a liczba targowisk – choć wciąż wysoka – zmienia się wolniej.

Na koniec 2024 roku w Polsce działało 10 647 supermarketów oraz 545 hipermarketów. Dla porównania, dziesięć lat wcześniej było to odpowiednio 6509 supermarketów i 593 hipermarkety. Oznacza to wzrost liczby supermarketów o ponad 4 tysiące placówek przy jednoczesnym spadku liczby hipermarketów o 48 obiektów. Dane te potwierdzają długofalowy trend przechodzenia rynku w stronę średnich i mniejszych formatów handlowych.

Rozmieszczenie supermarketów w Polsce jest silnie zróżnicowane regionalnie. Najwięcej takich sklepów funkcjonowało w województwach o najwyższym stopniu urbanizacji i dużej koncentracji ludności. W wielkopolskim działało 1290 supermarketów, w mazowieckim 1254, w śląskim 1155, w dolnośląskim 876, a w małopolskim 746. To właśnie te regiony stanowią główne zaplecze dla rozwoju nowoczesnego handlu detalicznego.

image

Rynek drogeryjny 2025: rozwinięty i mocno konkurencyjny [ROCZNIK WK 2025/26]

Na przeciwległym biegunie znalazły się województwa o najmniejszej liczbie supermarketów. W opolskim działały 304 placówki, w podlaskim 321, w świętokrzyskim 332, a w lubuskim 414. Różnice te odzwierciedlają zarówno mniejszą gęstość zaludnienia, jak i słabszą koncentrację dużych ośrodków miejskich, które sprzyjają ekspansji sieci handlowych.

Choć hipermarkety wciąż pozostają istotnym elementem krajobrazu handlowego, ich rola systematycznie słabnie. Na koniec 2024 roku w Polsce funkcjonowało 545 takich obiektów. Najwięcej zlokalizowanych było w dużych, zurbanizowanych regionach: w województwie śląskim 94, w mazowieckim 79, w dolnośląskim 48, w małopolskim 45 oraz w wielkopolskim 41. W regionach słabiej zaludnionych format ten występuje znacznie rzadziej – w podlaskim działało zaledwie 9 hipermarketów, w opolskim 16, a w lubuskim 15.

image

„Eau de Croissant”: Lidl sięga po perfumy w limitowanej kampanii świątecznej

Zmniejszająca się liczba hipermarketów wiązana jest przede wszystkim ze zmianą nawyków konsumenckich. Coraz większe znaczenie mają zakupy „blisko domu”, częstsze, ale mniejsze koszyki zakupowe oraz rosnąca popularność sklepów osiedlowych i supermarketów, które lepiej odpowiadają na te potrzeby niż wielkopowierzchniowe obiekty handlowe.

Na tle dynamicznych zmian w handlu nowoczesnym targowiska pozostają relatywnie stabilnym elementem lokalnej gospodarki. W 2024 roku w Polsce działało 2636 targowisk stałych oraz 8362 targowiska sezonowe. Dziesięć lat wcześniej było ich odpowiednio 2210 i 6729, co oznacza wzrost liczby obu kategorii. Najwięcej targowisk stałych funkcjonowało w województwach mazowieckim (347), małopolskim (226), lubelskim (209), śląskim (206) i łódzkim (197), a najmniej w warmińsko-mazurskim (85), świętokrzyskim (88), lubuskim (108) i podlaskim (112). Dane te pokazują, że mimo ekspansji sieci handlowych targowiska nadal pełnią ważną rolę, zwłaszcza w handlu lokalnym i regionalnym.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
11. styczeń 2026 02:23