StoryEditor
Wywiady
26.03.2025 10:24

Tomasz Muras, PSSB: Wierzę, że u podstaw sprzedaży bezpośredniej leży relacja sprzedawcy z klientem

Tomasz Muras, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej (PSSB) / PSSB

Tomasz Muras, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej (PSSB), wyjaśnia kluczowe różnice między legalnym biznesem a ryzykownymi schematami, które co roku prowadzą ludzi do finansowych strat. Rozmawiamy również z Prezesem o tym, jak przy obecnych uwarunkowaniach funkcjonuje model sprzedaży bezpośredniej i jaka jest jego specyfika.

Większość z nas choć raz w życiu zetknęła się z kuszącą ofertą zarobkową, dużo mówi się o piramidach finansowych, ale czy wiemy dokładnie czym są? 

Żyjemy w trudnych czasach, a rosnące koszty życia i potrzeba niezależności finansowej w połączeniu z cyfrową dezinformacją i agresywnym marketingiem oszustów mogą łatwo wpędzić w pułapkę fałszywego sukcesu. Oszustwa finansowe są problemem globalnym, a liczba poszkodowanych wciąż stanowi realny problem. Piramidy finansowe i schematy Ponziego funkcjonują w różnych wariantach i często są przedstawiane jako „innowacyjne modele biznesowe” czy „genialne sposoby na szybkie wzbogacenie się”. Jednak rzeczywistość jest brutalna – jedynie osoby znajdujące się na szczycie hierarchii zyskują, podczas gdy większość zaangażowanych traci swoje pieniądze. 

Z drugiej strony mamy sprzedaż bezpośrednią i marketing sieciowy, które mimo że są legalnymi i sprawdzonym modelami biznesowym, bywają często mylone z piramidami finansowymi. 

Czym jest zatem piramida finansowa?

Piramida finansowa to nielegalna struktura, której celem jest przyciąganie nowych członków i czerpanie zysków z ich wpłat, a nie ze sprzedaży produktów. Zwykle funkcjonuje poprzez sprzedaż ‘pakietów startowych‘ – często bezużytecznych, ale horrendalnie drogich. W piramidach finansowych nacisk kładziony jest na rekrutację, a nie na sprzedaż realnych produktów. 

Co gorsza, tego typu systemy są nie tylko nielegalne, ale także prowadzą do strat finansowych dla zdecydowanej większości uczestników. Warto podkreślić, że prawo w Polsce jednoznacznie zakazuje tego typu działalności. Piramidy finansowe są klasyfikowane jako oszustwo, a ich organizatorzy mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej.

A co ze wspomnianym Schematem Ponziego? Na czym dokładnie polega i dlaczego jest niebezpieczny?

Schemat Ponziego to inny mechanizm, który przypomina parabank – ludzie wpłacają środki („inwestycje”, depozyty), licząc na nienaturalnie wysokie zyski. W tego rodzaju organizacjach dochód inwestorów opiera się na inwestycjach nowych uczestników, a nie na zyskach z własnego kapitału. To powoduje, że gdy liczba nowych wpłat maleje, cały system się załamuje.

W praktyce oznacza to, że organizatorzy tych schematów obiecują ogromne stopy zwrotu w krótkim czasie, często na poziomie 40-50 proc. w skali kilku miesięcy. Niestety, większość osób traci swoje pieniądze, gdy system się zawala. 

Jest wiele różnic między piramidą finansową a schematem Ponziego – w przypadku piramidy finansowej często trudno znaleźć osoby odpowiedzialne, właścicieli nie ma oficjalnych stron czy biur obsługi, a całość jest przygotowana do szybkiego zamknięcia działalności. Z kolei schemat Ponziego wyróżnia się silnym marketingiem, często wspieranym przez celebrytów i influencerów, którzy stają się twarzami „biznesu” i przyciągają inwestorów. 

Mimo że obie struktury są nielegalne, Ponzi może zyskać większą wiarygodność dzięki promocji, ale ostatecznie i tak prowadzi do większych strat dla inwestorów.

Czy da się jakoś zwalczyć takie nieuczciwe modele biznesowe? Jakimi metodami?

Kluczową kwestią jest edukacja konsumentów. Każdy powinien wiedzieć, jakie sygnały ostrzegawcze wskazują na piramidę finansową lub schemat Ponziego. W sprzedaży bezpośredniej dochody pochodzą z rzeczywistej sprzedaży produktów i usług, a nie z wpłat nowych rekrutów. Jeśli firma obiecuje zyski jedynie za dołączanie nowych członków, bez sprzedaży realnego towaru – to czerwona flaga.

Ważnym aspektem walki z oszustwami jest również działalność organizacji branżowych. PSSB regularnie monitoruje rynek i zgłasza nieuczciwe podmioty do odpowiednich instytucji: współpracujemy z UOKiK oraz Komisją Nadzoru Finansowego, aby eliminować nieuczciwe praktyki. Niestety, niektóre firmy działają pod przykrywką sprzedaży bezpośredniej, lecz w rzeczywistości funkcjonują jak piramidy finansowe. 

Naszym zadaniem jest dbać o transparentność rynku i edukację konsumentów. Dopełnieniem tych działań jest świadomość konsumencka. Osoby zainteresowane współpracą z firmą sprzedaży bezpośredniej powinny dokładnie przeanalizować jej model biznesowy oraz warunki współpracy. 

Proszę powiedzieć coś więcej o działaniach PSSB. Jak Stowarzyszenie obecnie funkcjonuje, ile firm zrzesza?

Polskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej od lat stoi na straży etycznych standardów w tej branży. Jest to organizacja zrzeszająca firmy działające według przejrzystych zasad i dążące do budowania zaufania wśród konsumentów oraz sprzedawców. 

PSSB jest dziś jedną z najważniejszych organizacji branżowych w Polsce, dbającą o najwyższe standardy etyczne w sprzedaży bezpośredniej. Skupia 23 firmy członkowskie, które ściśle przestrzegają kodeksu etycznego organizacji, a także współpracuje z czterema firmami spoza branży, wspierającymi transparentność rynku. Całkowity roczny obrót firm stowarzyszonych w PSSB wynosi 4 miliardy złotych, co świadczy o dynamicznym rozwoju tej gałęzi gospodarki.

Obecnie w sprzedaży bezpośredniej działa aktywnie około 800 tysięcy dystrybutorów, z czego zdecydowaną większość, bo aż 80 proc., stanowią kobiety. To sektor, który przyciąga osoby poszukujące elastycznych form zatrudnienia, dając im możliwość rozwoju zawodowego na własnych warunkach. Model marketingu wielopoziomowego (MLM) jest dominującym sposobem organizacji sprzedaży – aż 85 proc. firm działających w ramach PSSB korzysta z tej strategii, a 70 proc. całkowitego obrotu pochodzi właśnie z tego modelu.

Czytaj też: Światowa Federacja Stowarzyszeń Sprzedaży Bezpośredniej: USA króluje w rankingach przychodów w sektorze MLM

Czy model sprzedaży bezpośredniej jest obecnie trudniejszy, niż 10-20 lat temu?

Wręcz przeciwnie, 20 lat temu głównym kanałem pozyskiwania partnerów do sprzedaży bezpośredniej i nowych klientów była rekomendacja, telefon czy bezpośrednie spotkanie. Dziś mamy do czynienia z globalną wioską, w której każdy może poznać każdego dzięki sieci. A zatem dziś tylko atrakcyjność przekazu, umiejętność zaangażowania oglądających, wiarygodność przekazu stanowi o efektywności procesu pozyskiwania nowych współprzedsiębiorców i klientów tworzących moją organizację sprzedaży. 

Zmienia to oczywiście specyfikę sprzedaży bezpośredniej. Kiedyś podstawą było spotkanie „oko w oko”. Dziś wiarygodność i zaufanie budują się w inny sposób. Kluczowe są uczciwość propozycji, niezawodność serwisu, obsługa klienta, etc. Odpowiadając wprost na zadane pytanie powiedziałbym, że kluczowe nie jest pozyskanie nowego klienta czy współprzedsiebiorcy, ale jego utrzymanie, przekonanie pokazanie mu pełni zalet naszej propozycji biznesowej.

Czy obecne czasy wymuszają rozbudowywanie innych, poza bezpośrenim, kanałów sprzedaży? 

Tak, wymusza. Istnieje stwierdzenie, że jeśli nie jesteś obecny w sieci, a zwłaszcza na popularnych komunikatorach, to tak, jakbyś w ogóle nie istniał. Czy to jednak prawda? Może jestem postrzegany jako przedstawiciel „romantycznej szkoły” myślenia, ale na podstawie moich analiz i rozmów z innymi uważam, że najlepszym sposobem rozwoju organizacji sprzedaży wciąż pozostaje rekomendacja. Mówiąc „najlepszym” mam na myśli osoby, które trafiają do firm dzięki osobistym rekomendacjom, najdłużej pozostają w organizacjach i robią w nich największe kariery. Mimo ciągłego ciśnienia na obecność w mediach, mój feedback z terenu jest taki, że najbardziej wartościowe są rekomendacje osobiste od już działających członków mojej organizacji sprzedaży. 

Inne kanały są pokusą, która mami inkrementalną sprzedażą. Decyzje tego rodzaju są często wspierane licznymi analizami, które wskazują, że nasz produkt nie dociera do klienta z powodu niedopasowania kanału dystrybucji. Choć otwieranie butików, sklepów franczyzowych i podobnych punktów sprzedaży może wydawać się atrakcyjną opcją, należy zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście wspiera to fundamenty naszego biznesu, czyli sprzedaż bezpośrednią oraz sukces dystrybutorów. Moim zdaniem, tego typu działania nie sprzyjają tym celom i uważam je za krok w stronę osłabienia efektywności sprzedaży bezpośredniej. Co więcej, nie ma dotychczas żadnych przekonujących dowodów na skuteczność i opłacalność tego modelu biznesowego.

Czy model sprzedaży bezpośredniej nadal ma sens i czy można się na nim opierać jako jedynym kanale dotarcia do klienta?

Zdecydowanie tak. Model się broni i w zasadzie nie powinno być dyskusji czy jest pełnoprawną propozycją biznesową. Pytanie polega na tym, jak masowa jest to propozycja i jak dociera do potrzeb szerokiej bazy klientów. Kluczowa jest jakość i unikalność produktów. Produkty sprzedawane w modelu sprzedaży bezpośredniej muszą posiadać tzw. USP, czyli unique selling point który będzie ich wyróżniał z miliona podobnych produktów na rynku. 

Takie cechy wsparte unikalną cechą sprzedaży bezpośredniej a zatem doradztwem i wiedzą produktową dystrybutorów, opieką posprzedażową i opieką nad klientem, gwarancją satysfakcji, możliwością zwrotu, itd. stanowią o sukcesie tego modelu.

Jakie są zalety sprzedaży bezpośredniej teraz, w czasach social mediów, internetu i generalnie oparcia wielu procesów biznesowych na technologiach?

Będę się upierał przy tym, że wszystkie nowe technologie są wsparciem modelu podstawowego. Głęboko wierzę, że u podstaw sprzedaży bezpośredniej leży relacja sprzedawca-klient która może trwać kilkadziesiąt lat, a w zasadzie z pokolenia na pokolenie, zwłaszcza gdy chodzi o produkty codziennego użytku. Uważam, że media społecznościowe stanowią doskonałe narzędzie wspierające tradycyjny biznes sprzedaży bezpośredniej, gdzie synergiczne połączenie obu podejść może przynieść jeszcze lepsze rezultaty. 

Nie dostrzegam żadnej sprzeczności między sprzedażą tradycyjną a sprzedażą online, a wręcz przeciwnie – widzę ich wzajemną kompatybilność. Na tej podstawie buduję pozytywne prognozy dotyczące sprzedaży bezpośredniej na świecie.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
19.10.2026 12:23
Paweł Wilk, swederm: Nasza aplikacja miała być intuicyjna i łatwa w obsłudze — i taka jest
Za stworzenie i całościową realizację aplikacji odpowiada Paweł Wilk, natomiast za opracowanie treści merytorycznych oraz zgodności z wiedzą kosmetologiczną — Paulina Czarnecka, kosmetolożka swederm.Swederm

Retinal należy do składników aktywnych, które wymagają odpowiedniego wprowadzenia do pielęgnacji i konsekwencji w stosowaniu. swederm rozwija ten proces o cyfrowe wsparcie – aplikację RETI•NAL, która łączy edukację, spersonalizowany harmonogram retynizacji, przypomnienia i monitoring reakcji skóry. O tym, jak powstawało rozwiązanie, czego oczekują użytkowniczki i jak aplikacja może zmieniać relację marki z klientką po zakupie, rozmawiamy z Pawłem Wilkiem ze swederm.

Jakie funkcjonalności aplikacji swederm RETI•NAL są najważniejsze z punktu widzenia użytkowniczek? W jaki sposób kalendarz retynizacji, przypomnienia czy dziennik skóry pomagają w świadomym i regularnym stosowaniu retinalu?

Rolą aplikacji jest wsparcie użytkowniczki we wprowadzaniu retinalu do swojej rutyny pielęgnacyjnej. W głowie osoby, która nie stosowała wcześniej retinalu, pojawia się masa pytań — jak dobrać odpowiednie stężenie, jaką metodę zastosować podczas aplikacji kremu z retinalem, kiedy zwiększyć częstotliwość, kiedy i czy przejść na wyższe stężenie, co zrobić, kiedy mam wrażenie, że coś jest nie tak? 

Najważniejsze są więc bieżące wsparcie oraz edukacja. Aplikacja, zadając proste pytania, sugeruje stężenie, dobiera metodę aplikacji, buduje harmonogram, okresowo kontroluje efekty stosowania i reaguje na problemy, jeśli takie się pojawią, a pod przyciskiem SOS podaje od ręki odpowiedzi na pytania, które wymagają pilnej odpowiedzi.

Konsumenci mają dziś na telefonach dziesiątki aplikacji. Jak swederm chce przekonać użytkowniczki, że aplikacja wspierająca proces retynizacji jest rzeczywiście przydatnym narzędziem, a nie kolejną aplikacją zajmującą miejsce w smartfonie?

To osobisty doradca w kwestii pielęgnacji — mówi nie tylko kiedy nałożyć retinal, ale również jakie kosmetyki stosować pomiędzy aplikacjami retinalu, żeby zadbać o skórę i jej barierę hydrolipidową, przypomina o kolejnych aplikacjach, doradzi, co zrobić, kiedy użytkowniczka pominie aplikację lub musi zrobić przerwę, np. z powodu wyjazdu na wakacje. Chcemy mieć go zawsze przy sobie, żeby mógł o nas zadbać. Żyjemy dzisiaj bardzo szybko, jesteśmy zabiegani, w tym pędzie łatwo zapomnieć o tym, że to akurat dzisiaj jest wieczór z retinalem. Aplikacja pomoże nam o tym pamiętać.

Projektując RETI•NAL przyjęliśmy jedną zasadę: aplikacja ma być intuicyjna i łatwa w obsłudze. Trzymaliśmy się przyzwyczajeń, które użytkowniczki znają z telefonu. Po otwarciu aplikacji pierwszy ekran mówi, co jest zaplanowane na ten dzień: wieczór z retinalem czy wieczór regeneracji bariery, którą metodą nałożyć retinal i co nałożyć rano. Wykonaną rutynę odhacza się jednym dotknięciem.

Podczas konfiguracji użytkowniczka odpowiada tylko na kilka krótkich pytań. Na tej podstawie aplikacja układa harmonogram, który stopniowo zwiększa częstotliwość aplikacji retinalu. Po każdym dwutygodniowym cyklu zadajemy trzy pytania kontrolne. Od odpowiedzi na nie zależy kolejny etap planu.

Jeśli aplikacja retinalu zostanie pominięta (aby tego uniknąć, stosujemy powiadomienia w telefonie), appka zapyta o to i podpowie, co zrobić. Jeśli potrzebna jest przerwa, na przykład na czas urlopu, wystarczy jedno tapnięcie palcem w ekran. Harmonogram sam się przesunie, a po powrocie aplikacja dobierze harmonogram w zależności od tego, jak długo trwała przerwa.

Zakładka Pomoc zbiera najczęstsze problemy: pieczenie, zaczerwienienie, łuszczenie, nadmiar produktu, wyjazd w słońce, zaplanowany zabieg. Odpowiadamy na każdą, maksymalnie przystępnym językiem. Appka działa na telefonach z Androidem oraz iOS. Powstała w React Native (Expo).

A co z accessibility?

Chcieliśmy zadbać także o osoby, które korzystają z ułatwień dostępu: tekst powiększa się razem z ustawieniami czcionki w telefonie, kontrast kolorów spełnia standard WCAG AA [Web Content Accessibility Guidelines w wersji 2.1 lub 2.2 na poziomie AA to międzynarodowy zestaw zaleceń dotyczących dostępności cyfrowej, którego celem jest ułatwienie korzystania ze stron internetowych, aplikacji i plików osobom z niepełnosprawnościami oraz seniorom. Poziom AA (średni z trzech: A, AA, AAA) uznawany jest za powszechny "złoty standard", który muszą spełniać nowoczesne serwisy — przyp. redakcji], wszystkie elementy mają opisy dla czytników ekranu, żadna informacja nie jest przekazywana samym kolorem, a przyciski mają duże pole dotyku.

image

Booksy zwolni około 20 proc. załogi. Firma przyspiesza wdrażanie AI

Co było największym wyzwaniem przy projektowaniu i wdrażaniu aplikacji swederm RETI•NAL? Jak udało się połączyć wiedzę kosmetologiczną z intuicyjnymi funkcjonalnościami, które mają ułatwiać codzienną pielęgnację?

Intuicyjność oraz łatwość obsługi — długo dopracowywaliśmy elementy związane z tymi obszarami. Aplikacja aż pęka w szwach od przystępnej wiedzy i ważnych informacji, a dużą ilość danych trudno jest przedstawić w sposób, który będzie przystępny. Jesteśmy zadowoleni z osiągniętego efektu. Jednocześnie słuchamy uwag naszych użytkowniczek, aby w kolejnych wersjach ulepszyć to, co wskazują — np. w najbliższej wersji poprawimy czytelność harmonogramu.

Drugim dużym wyzwaniem było uwzględnienie różnych scenariuszy przebiegu i zmian rutyny pielęgnacyjnej. Biorąc pod uwagę to, że każdy etap może przebiegać inaczej dla każdej z użytkowniczek, powstaje ogromna liczba różnych przebiegów całej rutyny. Można spokojnie powiedzieć, że każda z naszych użytkowniczek otrzymuje swój własny, spersonalizowany plan.

Aplikacja funkcjonuje na rynku dopiero od miesiąca. Jakie są Wasze pierwsze obserwacje dotyczące zainteresowania użytkowniczek? Które funkcjonalności wzbudzają największe zainteresowanie i jakie sygnały otrzymujecie od klientek?

Możemy się pochwalić, że większość osób, które zamówiły RETI•NAL, zdecydowała się też na instalację aplikacji. Cieszymy się, że tyle osób nam zaufało. Sygnały są w większości bardzo pozytywne! Otrzymujemy też dużą liczbę pytań związanych ze stosowaniem retinalu (np. czy można stosować samoopalacz lub maskę, czy można stosować retinal w okolicach oczu, czym oczyszczać twarz przed zastosowaniem retinalu),  i związanej z tym pielęgnacji skóry — to pokazuje, że warto dalej pracować nad sposobami, w jakie aplikacja przekazuje użytkowniczkom wiedzę.

image

Rossmann uruchamia „GPS” po drogerii. Aplikacja poprowadzi klienta do właściwej półki

Na ile aplikacja RETI•NAL jest dla swederm narzędziem edukacyjnym, a w jakim stopniu sposobem na budowanie długofalowych relacji z klientkami? 

Lubimy długofalowe relacje i przykładamy się do ich budowania. Zadowolona klientka nie tylko będzie chciała związać się z nami na długo, ale również znacznie chętniej sięgnie po inne produkty swederm, a także, co najważniejsze, znacznie chętniej poleci nas innym osobom. To bardzo cenna relacja, którą chcemy pielęgnować.

A jaką rolę w strategii marki odgrywa wspieranie użytkowniczek również po zakupie kosmetyku?

Aplikacja jest naszym sposobem na pokazanie klientkom, że chcemy być blisko nich także po zakupie. Wyrażamy to i poprzez edukację, i poprzez wsparcie — przy użyciu aplikacji oraz stały i łatwy kontakt z nami — w aplikacji, social mediach, czy przez tradycyjne kanały e-mail i telefon.

Planujecie rozwijać aplikację o kolejne funkcjonalności w nadchodzących miesiącach? 

Oczywiście! Chcemy przede wszystkim ułatwić planowanie rutyny pielęgnacyjnej i poprawić czytelność — żeby była jeszcze bardziej intuicyjna. Cały czas szukamy też sposobów na jeszcze bardziej przystępne dzielenie się wiedzą.

Czy RETI•NAL jest początkiem szerszego podejścia swederm do edukacji kosmetycznej i cyfrowego wsparcia klientek? Jak widzicie rolę tego typu rozwiązań w przyszłości marki?

Wiedza i wynikająca z niej świadomość w doborze pielęgnacji są z naszej perspektywy niezwykle ważne. W dzisiejszej rzeczywistości, w której każdy z nas musi wybierać spośród dziesiątek lub setek różnych kosmetyków, kluczowa jest umiejętność dobrania takich, które będą dobre dla naszej skóry. Nie chcemy eksperymentować na naszej skórze.

Wierzymy, że edukacja jest najlepszą drogą. Jako eksperci, chcemy przekazywać wiedzę naszym klientkom, a media cyfrowe są do tego najlepszą drogą — pozwalają dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Będziemy wkładać dużo wysiłku w to, żeby edukacja od swederm była zawsze przystępna, łatwa w odbiorze i maksymalnie wartościowa. To nasz obowiązek wobec wszystkich osób, które już nam zaufały lub chcą nam zaufać.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
07.10.2026 14:58
Gdyby wewnętrzne działy marketingu działały tak szybko jak my, rynek beauty wyglądałby inaczej
My pracujemy inaczej: w pełni zdalnie, w rytmie 24/7, bez blokad, bez łańcuchów decyzyjnych, bez czekania na akceptację „do poniedziałku”. Tu liczy się szybkość działania i ciągła obecność, którą trudno utrzymać w tradycyjnym modelu.Materiał Partnera

Rozmowa z zespołem Meet Strategy, który łączy strategię, social media i produkt w jedną maszynę wzrostu marek.

W polskiej branży beauty nie brakuje historii „nagłych wzrostów”. Pojawia się marka, na początku wygląda jak każda inna, po chwili zaczyna być widoczna, a po kilku latach ustawia kategorię. Tyle że w rzeczywistości takie wzrosty nie biorą się z przypadku. Stoją za nimi konkretne decyzje, konsekwencja, tempo działania i zespół, który potrafi połączyć produkt, komunikację i dane w jeden wspólny rytm.

Jeden z przykładów? Marka, która pięć lat temu miała skalę małego gracza, dziś jest większa o ponad 10 000 proc., ma pozycję numeru 1 w swojej kategorii i… zerową rotację. Z półek nic nie znika, na półki dochodzą kolejne produkty, i to w naprawdę dużym tempie. Ale to tylko jedna z historii, które pokazują, jak działa Meet Strategy.

To butikowy team oparty na trzech kluczowych rolach, które pełnią Dominika, Natalia i Marta. To one nadają kierunek, tempo i sens wszystkim projektom – łącząc myślenie strategiczne, decyzje marketingowe i operacyjne działanie w jednym, zwartym procesie. Taki model pracy pozwala im działać elastycznie i z prędkością, której nie ma w klasycznych strukturach agencyjnych.

image
W naszej pracy wygląda to tak: zanim produkt powstanie, my już mamy gotowy sposób, w jaki konsument o nim opowie. To jest przewaga, której nie da się skopiować.
materiał partnera

Spotykamy się z:
Dominiką Hachułą, CEO i założycielką Meet Strategy, odpowiedzialną za strategię, produkt i kierunek rozwoju marek,
Natalią Grodecką-Jany, Head of Social Media & Influencer Marketing, która zamienia komunikację w sprzedaż, a twórców w realny kanał wzrostu,
Martą Brancewicz, Content & Social Media Manager, która codziennie prowadzi rozmowę marki ze społecznością i nadaje jej „ludzki” rytm.

Skąd biorą się marki beauty, które rosną szybciej niż rynek?

Dominika Hachuła: Z odrobiny bezczelności i dużej dyscypliny. Niedawno analizowałam jeden z naszych projektów, markę, która urosła o ponad 10 000 proc. Największe zdziwienie? To nie był jeden viral, jeden produkt, jedno “wow”. To była seria setek dobrych decyzji podejmowanych konsekwentnie w tym samym kierunku.

Marki, które szybko rosną mają jedną wspólną cechę: są ekstremalnie blisko konsumenta. Nie robią produktów „bo fajnie brzmią”. Robią produkty, bo konsument powiedział wcześniej, że tego potrzebuje. W pewnym momencie trzeba porzucić myślenie “bądźmy wszędzie”.
Trzeba zacząć myśleć: “bądźmy dokładnie tam, gdzie klient podejmuje decyzję”

Czyli tam, gdzie konsument scrolluje?

Natalia Grodecka-Jany: Dokładnie tak. Social media nie są już dodatkiem. Social media są dziś największym ekranem zakupowym. Jeszcze do niedawna TikTok kreował trendy i inspirował do zakupu. Dziś, dzięki TikTok Shop, skraca całą ścieżkę zakupową do kilku sekund. Konsument widzi produkt, ogląda jego działanie, słucha rekomendacji twórcy i kupuje bez opuszczania aplikacji. Granica między contentem a sprzedażą praktycznie znika. Dlatego marki muszą być tam, gdzie decyzje zakupowe zapadają w czasie rzeczywistym.

image
Jeśli tworzysz content bez strategii, to on wygląda jak… content bez strategii. Ładny, poprawny, bezpieczny… i zupełnie nieskuteczny. Konsument beauty nie potrzebuje ładnych obrazków. Konsument beauty chce wiedzieć, czy to działa i jak działa. 
materiał partnera

Wiele marek mówi, że “robi social media”, a mimo to nie rosną w sprzedaży. Gdzie leży różnica?

Marta Brancewicz: W intencji. Marki, które rosną szybko, robią social media po coś. Marki, które nie rosną, robią je żeby były.

Jeśli tworzysz content bez strategii, to on wygląda jak… content bez strategii. Ładny, poprawny, bezpieczny… i zupełnie nieskuteczny. Konsument beauty nie potrzebuje ładnych obrazków. Konsument beauty chce wiedzieć, czy to działa i jak działa. 

A jak powstają produkty, które są bestsellerami jeszcze zanim pojawią się w sklepach?

Dominika Hachuła: To jest pytanie, które nas zawsze bawi, bo odpowiedź jest tak prosta, że aż nieprawdopodobna: bestseller nie powstaje w laboratorium, bestseller powstaje w dialogu ze społecznością. Jeśli marka ma sprawny system feedbacku, analizę pytań, moderację, insighty z realnych potrzeb, to produkt praktycznie „pisze się sam”.

W naszej pracy wygląda to tak: zanim produkt powstanie, my już mamy gotowy sposób, w jaki konsument o nim opowie. To jest przewaga, której nie da się skopiować.

image
Marki, które szybko rosną mają jedną wspólną cechę: są ekstremalnie blisko konsumenta. Nie robią produktów „bo fajnie brzmią”. Robią produkty, bo konsument powiedział wcześniej, że tego potrzebuje. W pewnym momencie trzeba porzucić myślenie “bądźmy wszędzie”.
materiał partnera

Wasz zespół często działa szybciej niż duże agencje. Jak to możliwe?

Natalia Grodecka-Jany: Bo nie działamy jak klasyczna agencja. Działamy jak zewnętrzny, wyspecjalizowany dział marketingu. U nas decyzje zapadają tam, gdzie powinny – w gronie osób, które naprawdę znają markę, produkt i konsumenta. 

Nasze tempo nie wynika z bezmyślnego gonienia trendów, tylko z odpowiedzialności. Każda z nas prowadzi swój obszar end-to-end i bierze za niego pełną odpowiedzialność. Dzięki temu zamiast pięciu etapów akceptacji jest jedna decyzja, podjęta szybko i świadomie. I może dlatego jesteśmy szybsi: nie ma u nas rotacji ani przypadkowych rąk do pracy, tylko zespół, który od lat gra do jednej bramki.

image
Marka powinna oddać marketing na zewnątrz w momencie, kiedy zaczyna oczekiwać realnych wyników, a nie tylko „obecności”. Rynek beauty porusza się w tempie, którego wewnętrzne struktury po prostu nie są w stanie utrzymać.
materiał partnera

Kiedy marka powinna oddać promocję na zewnątrz?

Marta Brancewicz: Marka powinna oddać marketing na zewnątrz w momencie, kiedy zaczyna oczekiwać realnych wyników, a nie tylko „obecności”. Rynek beauty porusza się w tempie, którego wewnętrzne struktury po prostu nie są w stanie utrzymać.

My pracujemy inaczej: w pełni zdalnie, w rytmie 24/7, bez blokad, bez łańcuchów decyzyjnych, bez czekania na akceptację „do poniedziałku”. Tu liczy się szybkość działania i ciągła obecność, którą trudno utrzymać w tradycyjnym modelu.

Jest jeszcze coś ważnego, co widzimy w środku wielu organizacji: wewnętrzne tarcia, rywalizacja między działami, walka o projekty, o budżety, o awanse. Każdy gra do swojej bramki, a nie do bramki marki. To zabija kreatywność i tempo, bo energia idzie w utrzymanie struktury, a nie w rozwój produktu.

My jesteśmy poza tym. Dzięki temu możemy skupić się wyłącznie na tym, co najważniejsze: na wyniku, marce, produkcie i konsumentach.

Czy da się zbudować markę numer 1 bez influencerów?

Natalia Grodecka-Jany: Nie. Da się zbudować markę widoczną, ale nie markę wybieraną.
To przez twórców konsument uczy się używać produktów, porównuje efekty, ocenia wiarygodność i podejmuje decyzję zakupową.

Tyle że skuteczny influencer marketing nie polega na tym, że ktoś piękny trzyma produkt i mówi „kocham”. Zanim zaczniemy współpracę, prosimy twórców o realne przetestowanie produktów i dajemy im wolną rękę w pokazaniu tego, co rzeczywiście u nich działa, bo wiemy jedno: w beauty autentyczność jest walutą, a odbiorca widzi fałsz w trzy sekundy.

image
(...)skuteczny influencer marketing nie polega na tym, że ktoś piękny trzyma produkt i mówi „kocham”.
materiał partnera

Jakie błędy najczęściej popełniają marki beauty, zanim do Was trafią?

Dominika Hachuła: Najczęstsze błędy są powtarzalne i bardzo kosztowne.

Pierwszy to robienie contentu pod algorytm zamiast pod człowieka. Marki kopiują trendy, dźwięki i formaty, zamiast odpowiadać na realne pytania swojej społeczności. Drugi błąd to wprowadzanie produktów bez strategii i liczenie, że viral załatwi resztę. Viral daje rozgłos przez kilka dni. Strategia przez całe lata. Trzeci błąd to mówienie do wszystkich naraz. Rynek beauty rośnie nierówno, jeśli marka nie zna swojego odbiorcy, to mówi w pustkę. A pustka nie kupuje kosmetyków.

A największy błąd? Działać „jak wszyscy”.

I ostatnie: gdybyście miały wskazać jedną rzecz, która sprawia, że marka rośnie szybciej niż inni, co by to było?

Dominika Hachuła:
Konsekwencja. Nudna, nieromantyczna konsekwencja. Tak wygląda prawdziwy wzrost.

Natalia Grodecka-Jany:
Autentyczność. Jeśli produkt działa, content działa, influencer działa, sprzedaż nie ma wyboru, też działa.

Marta Brancewicz:
Bliskość. Jeśli jesteś blisko konsumenta, jesteś przed konkurencją. Zawsze.

I być może właśnie dlatego marki, które rosną najszybciej, wybierają zewnętrzne zespoły, które pracują szybko, konsekwentnie i blisko konsumenta.

Więcej: http://www.meetstrategy.pl

image
(...)bestseller nie powstaje w laboratorium, bestseller powstaje w dialogu ze społecznością.
materiał partnera

Dominika Hachuła

Dominika Hachuła – CEO & Founder Meet Strategy

Strateżka marek beauty i FMCG z blisko 20-letnim doświadczeniem. W jej dorobku strategicznym znajdują się takie marki jak: Eveline Cosmetics, OnlyBio, Neboa, Apart, Bobini, Floslek, Dermedic Laboratorium, Skin Up, Petal Fresh oraz Tri.hee, a lista projektów jest stale rozwijana. Jako założycielka Meet Strategy prowadzi marki end-to-end: od insightu i strategii produktu, przez wdrożenie i sprzedaż, po komunikację w digitalu. Specjalizuje się w projektach wymagających tempa, intuicji rynkowej oraz spójnego połączenia produktu z social mediami.

Natalia Grodecka-Jany

Natalia Grodecka-Jany – Head of Social Media & Influencer Marketing

Ekspertka social mediów i influencer marketingu z ponad 10-letnim doświadczeniem. Współpracowała z markami takimi jak Coca-Cola, PLAY, Garnier, Rimmel, Foreo, NeoNail, Neboa i Sessio. W Meet Strategy odpowiada za strategie digitalowe i współpracę z twórcami, koncentrując się na autentyczności, dopasowaniu społeczności i realnym wpływie działań na sprzedaż.

Marta Brancewicz

Marta Brancewicz – Content & Social Media Manager

Specjalistka od treści i dialogu marek ze społecznościami. Współpracowała m.in. z markami Neboa, tołpa., Your KAYA, Plantule i Art Hotel Wrocław. W Meet Strategy odpowiada za content, storytelling i moderację, łącząc strategiczne podejście z wyczuciem języka i potrzeb odbiorców. Dba o to, by marki mówiły ludzkim głosem, reagowały w czasie rzeczywistym i budowały relacje oparte na zaufaniu.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. październik 2026 04:05