StoryEditor
E-commerce
12.01.2023 00:00

Krzysztof Szponder, Marek Wądołowski, Dr.Max: E-drogerię robimy na maxa

Jesteśmy zainteresowani współpracą z producentami dermokosmetyków oraz kosmetyków zgodnych z trendami, także bardzo niszowych marek i z raczkujących kategorii. Idziemy bardzo szeroko, nie ograniczamy się w budowaniu asortymentu. Kryzys zaczyna się w głowie, my jesteśmy optymistami, wierzymy w dalszy wzrost rynku kosmetycznego, e-commerce i naszego biznesu – mówią Krzysztof Szponder, prezes zarządu i Marek Wądołowski, dyrektor handlowy w sieci Dr.Max, z którymi rozmawiamy o drogeryjnej części działalności firmy.

Dlaczego Dr.Max zdecydował się na wejście w rynek kosmetyków i konkurencję z e-drogeriami, których już naprawdę działa wiele, a niektóre mają bardzo mocną pozycję?

Krzysztof Szponder: Raczej powinno paść pytanie, dlaczego Dr. Max zdecydował się na ten krok tak późno (śmiech). A odpowiadając – nasza e-drogeria powstała, ponieważ mamy znakomity background farmaceutyczny, wiedzę na temat kategorii dermokosmetyków, wiedzę na temat klientów, którzy je kupują, czyli sięgających po asortyment także z półki premium, oraz mamy doświadczenie w profesjonalnym doradztwie, które zdobyliśmy w swojej działalności farmaceutycznej. Myśląc o przyszłości, chcemy być drogerią kojarzoną z nowościami, innowacjami, a nie z czymś, co jest stałym, rutynowym biznesem. Nasza konkurencja – jak pani zauważyła – już na rynku kosmetycznym jest, czyli dołączamy do tej czołówki.

Dlaczego w takim razie tak późno? Pan to powiedział, nie ja (śmiech).

No cóż, musieliśmy odrobić inne zadania. Myśleliśmy o drogerii dawno temu, ale po pierwsze zmienialiśmy trochę nasz biznes franczyzowy, po drugie – musieliśmy też wzmocnić naszą e-aptekę. I wreszcie covid pewne rzeczy wstrzymał, przekierował działania całej firmy na inne tory. Trzeba było ją przeprowadzić przez ten okres, przez zamknięte galerie handlowe, zupełnie inaczej działające kliniki, szpitale. Dlatego e-drogeria Dr.Max ruszyła dopiero kilka miesięcy temu.

Czy to właśnie okres pandemii zmobilizował Was do otwarcia drogerii, pokazał, że w e-sprzedaży jest większy potencjał niż można było się spodziewać?

Raczej nie. Tak czy inaczej chcieliśmy drogerię otworzyć. Zrobilibyśmy to niezależnie od okoliczności. Powiedziałbym, że covid nauczył nas pokory. Wydawało nam się, że mając doświadczenia z rynku FMCG, wiele umiemy, mamy mocne podstawy, wiemy, jak takie biznesy się otwiera. A tymczasem covid zmienił zachowania konsumentów, ich potrzeby, to jak podchodzą do zakupów online. Zwiększyła się grupa odbiorcza, przekrój wiekowy klientów kupujących online. Już nie tylko 20-30-latkowie kupują przez internet, a właściwie wszyscy, co spowodowało, że zmieniły się oczekiwania co do oferty.

Jak długo trwało przygotowanie do tej inwestycji i co było najtrudniejsze? Dr. Max ma długie doświadczenie z apteką internetową, więc nie spodziewam się, żeby to było ogromne wyzwanie...

I tak i nie. Jak zwykle na samym końcu okazało się, że największym problemem jest technologia. Pomimo tego, że jest dostępna na rynku i właściwie każdy może otworzyć dobrą stronę internetową, to mimo wszystko było to wyzwanie. Jest też utrudniony dostęp do specjalistów z działów IT, programistów – wszyscy są na etapie poszukiwań tych ludzi.

Do samego otwarcia e-drogerii przygotowywaliśmy się około 3 miesiące, mając już zrobioną pewną bazę asortymentową. Kolejnym i chyba najtrudniejszym etapem było wypracowanie efektywnego modelu biznesowego – decyzja, jaki charakter ma mieć ta drogeria, żeby może nie od razu, nie z wielkim boom, ale aby docelowo stała się jednym z liderów, i w jakiej kategorii. Nie mamy przecież drogerii stacjonarnych, czyli tej mocnej bazy do prowadzenia marketingu bezpośredniego, którą mają potężne sieci typu Rossmann czy Hebe. Natomiast mając historię farmaceutyczną możemy być drogerią butikową, bardziej premium, i właśnie w tym kierunku będziemy chcieli iść. Jednak to skalowanie biznesu było trudne, podobnie jak nawiązanie relacji z dostawcami, ponieważ otwieraliśmy mały biznes, to nie są tiry jadące do jednego magazynu, tylko raczej paczuszki, więc dział commercial miał przed sobą naprawdę duże wyzwanie.

Nie było pomocne to, że za drogerią stoi tak mocna sieć apteczna?

Marek Wądołowski: Na pewno to, że jesteśmy solidnym partnerem biznesowym, zwłaszcza w segmencie dermokosmetyków, pomogło. Choć trzeba tu zaznaczyć, że definicji dermokosmetyku nie ma. To decyzja producentów, że chcą prowadzić selektywną dystrybucję i my taką możliwość mamy, również w e-drogerii możemy ją zapewnić. Część producentów dermokosmetyków, z którymi już współpracujemy, ma także masowe marki, do których zyskaliśmy dostęp otwierając e-drogerię. Istotne są też relacje personalne – wywodzimy się z rynku FMCG, co było ułatwieniem w nawiązywaniu współpracy. Natomiast skala jest mała, więc trudność w negocjacjach jest.

Badacze rynku mówią, że e-commerce wszedł w fazę dojrzałą. Ci, którzy byli pierwsi umacniają się, Ci którzy dopiero otwierają biznesy muszą mieć na to duże środki, odpowiednie zaplecze. Panuje opinia, że przetrwają najsilniejsi, bo ci średni raczej nie dadzą rady w konkurencji z platformami typu Allegro. Czy to nie rodziło obaw co do rentowności e-biznesu drogeryjnego?

MW: Myślę, że covid nas rozpieścił, jeżeli chodzi o wzrost rynku internetowego. Przed pandemią były to solidne dwucyfrowe wzrosty rok do roku i do tego właśnie wróciliśmy. IQVIA prognozuje, że e-commerce będzie rósł 13-15 proc. wartościowo rok do roku, a dla całego rynku pharma, w którym mieszczą się także suplementy diety, wzrost ma wynieść 19-24 proc. Polska nadal trochę odstaje od średniej europejskiej, jeśli chodzi o penetrację i udział rynku online’owego w poszczególnych kategoriach, w związku z tym jest nadal potencjał do wzrostu. Wiemy, że są liderzy drogeryjny w e-commerce, wiemy, że są już mocne marki wypozycjonowane, ale łatwiej jest gonić liderów i walczyć o pozycję niż ją utrzymywać. W związku z tym, patrząc na nasz zmotywowany zespół oraz na to, co udało nam się osiągnąć w ciągu kilku miesięcy, wierzymy, że ten potencjał jest i będziemy skrupulatnie i uparcie dążyli do tego, żeby nasz biznes rozwijać.

Jaka ma być więc przewaga konkurencyjna e-drogerii Dr.Max?

MW: Stawiamy na dermokosmetyki, w których sprzedaży mamy duże doświadczenie. Jest to dynamiczny rynek, który ma duży potencjał w stosunku do kategorii wysokorozwiniętych. Interesują nas także kosmetyki utrzymane w wiodących trendach – wegańskie, ekologiczne. Chcemy pracować z rynkowymi liderami, jak i z markami niszowymi, które pozwolą odróżnić naszą ofertę od konkurencji. Stawiamy na rodzimych producentów. Dużą wagę przykładamy także do naszych marek własnych i będziemy je rozwijać. Takie marki jak Skin Expert by Dr.Max, w kategorii produktów atopowych, czy w kategorii produktów do włosów ReviHair by Dr.Max, zostały bardzo dobrze przyjęte przez klientów.

Dobra cena, szeroki asortyment, szybka dostawa, różne formy płatności – to baza, której oczekuje każdy klient i ją oczywiście dajemy. W fazie testów jest unikatowa usługa wideo dermokonsultacji life. Jesteśmy na początku i więcej będziemy mogli powiedzieć o projekcie po jego uruchomieniu, jednak to na pewno jest kierunek, w którym będziemy chcieli iść, bo „suchy” zakup przez internet sprawdza się w kategoriach prostych, bazowych. Natomiast w przypadku dermokosmetyków, gdzie chodzi już o zdrowie, także psychiczne – gdy wyglądam dobrze, czuję się lepiej – każda porada powoduje wzrost zaufania do marki.

KSZ: Jesteśmy firmą, która może sobie pozwolić na to, żeby rozszerzać asortyment o marki, na których nie ma bardzo wysokiej rotacji czy marży.   Dlatego nasza wyjątkowość będzie polegała na pracy z asortymentem niszowym i z dużą liczbą polskich producentów kosmetyków.

Chcemy zdobyć lojalnych klientów, ale nie dlatego, że otrzymają od nas kartę i rabaty, ale dlatego, że u nas kupią produkty, których nie znajdą tak łatwo gdzie indziej. Jesteśmy otwarci na wszelkie, także niszowe nowości, kategorie, które  są na etapie raczkowania. Sieci stacjonarnych sklepów boją się takich produktów, to jest ryzyko. Natomiast my liczymy na to, że dochodzi do sytuacji win-win – my chcemy sprzedać produkt producenta, a on chce go sprzedawać u nas i obydwie strony tę decyzję podejmują, a jeśli po jednej i drugiej stronie są profesjonaliści, to nie może być decyzja zła. Nie chcemy sobie stawiać barier, dotyczących tego z kim będziemy pracować i jaki asortyment będziemy sprzedawać. Na razie staramy się patrzeć jak najbardziej szeroko.

Dermokosmetyki, które mają być kluczową kategorią w e-drogerii są dostępne także w e-aptece. Czy nie będzie tu kanibalizacji?

MW: Drogeria to drogeria, z apteką nie ma nic wspólnego. Poradzimy sobie z kanibalizacją. Docelowo asortyment drogerii chcemy zdecydowanie powiększyć o produkty, których nie sprzedajemy na rynku aptecznym i tą szerokością asortymentu będziemy pokrywać skutki ewentualnych tego typu zjawisk.

Trzeba pamiętać, że już spora grupa klientów poszukuje dermokosmetyków nie tylko w aptekach. Będą to na pewno wykorzystywali wszyscy gracze detaliczni. Słyszymy, że nawet Douglas już poważnie myśli o tej kategorii. Nie jest ona jasno zdefiniowana, jak już powiedziałem, ale jest to na pewno kategoria premium, więc ważny jest dla nas każdy konsument, który jest nią zainteresowany. Klienci właśnie w internecie szukają rozwiązań swoich problemów ze skórą – produktów na trądzik, atopię i inne. E-drogeria daje pełen pakiet narzędzi komunikacyjnych z klientem, których nie daje apteka: akcje promocyjne, karta lojalnościowa. To jest normalny biznes FMCG, ale w klasie premium.

Powiedzmy trochę o liczbach określających e-drogerię.

KSZ: W tej chwili operujemy w e-drogerii na poziomie 19 tys. produktów. Docelowo chcemy dojść do 25 tys. bo to jest średnia rynkowa. Pracujemy z 2,5 tys. marek. Można powiedzieć, że jest to testowanie. Według sprawdzonych metod co jakiś czas będziemy te produkty analizować i decydować o tym, czy pozostaną w ofercie.

W tej chwili rośniemy trzycyfrowo, dużo szybciej niż rynek. Jest to na pewno pochodna tego, o czym powiedział Marek – z drogerią health jesteśmy w stanie budować dużo większy koszyk niż średnia na rynku. To się sprawdza. Widzimy, że zakupy są przemyślane, ale i z wysokiego poziomu wartości.

Mamy własny magazyn, z którego realizowane są wysyłki. Obecnie ich liczba jest pięciocyfrowa. Tyle, jeśli chodzi o twarde dane, ponieważ to młody biznes, którego nie odniesiemy do poprzednich lat. Mam nadzieję, że pod koniec roku będziemy mogli pochwalić się podobnymi wynikami. 

MW: Mamy dedykowany zespół handlowy do kanału online i obsługi e-drogerii, a także w części logistycznej, po to, żeby ten projekt mógł się rozwijać szybko, dynamicznie, ale też zgodnie ze standardami rynkowymi.

Jesteśmy na początku roku. To dobry czas na pytania o prognozy i nastroje. Z jakim nastawieniem wchodzicie Panowie w nowy rok?

KSZ: Jesteśmy optymistami, choć społeczeństwo będzie ograniczało wydatki, bo zanosi się na to, że inflacja będzie rosła przez kolejne 3 lata.  Wystąpi jednak kilka zjawisk społecznych, które z naszej perspektywy są korzystne – po pierwsze dbanie o siebie będzie wiązało się ze zdrowiem, ale nie tylko w kontekście chodzenia do lekarza, a z utrzymaniem dobrej kondycji fizycznej i psychicznej dzięki stylowi życia. Badania pokazują też, że rośnie skala występujących problemów skórnych i konsumenci szukają produktów, które będą im zaradzać.

Zakładamy, że wydatki na zdrowie, w tym na kosmetyki, będą ograniczane na samym końcu. Wiemy, że na pewno musimy mieć dobrą ofertę marek własnych, bo ekonomia będzie królowała, ale też takie produkty, na których wprowadzenie innych nie będzie stać. Myślę, że generalnie, obojętnie czy przy recesji, czy nie, rynek dermokosmetyków oraz specjalistycznych kosmetyków będzie rósł. Zakładamy, że dla nas 2023 r. będzie dobrym rokiem.

A koszty działalności, koszty pracy? One cały czas rosną. Jak radzicie sobie z tą presją?

KSZ: No cóż, jeżeli dolewa się benzyny do ognia, czyli wysypuje się pieniądze na rynek, to one zaczynają funkcjonować na zasadzie inflacji i niestety wzrostu kosztów i właśnie to obserwujemy. Oczywiście mamy takie same wyzwania, jak inne firmy handlowe, chociażby z zatrudnianiem ludzi w magazynie. Obraliśmy dwa kierunki – to automatyzacja i cyfryzacja. W oba mocno inwestujemy, żeby optymalizować koszty i być bardziej produktywną firmą. Kilkanaście miesięcy temu rozpoczęliśmy program gospodarza –  minimalizujemy koszty we wszystkich obszarach, gdzie to jest możliwe. Na szczęście udaje nam się je trzymać w ryzach. Myślę, że w oszczędzaniu nigdy nie było nic złego, a w tej chwili stało się ono koniecznością.

MW: Pilnowanie kosztów, płynności finansowej jest na pewno ważne, ale trzeba też pamiętać, że firmy, które w trudnych czasach decydują się na inwestycje, wychodzą z tego okresu zwycięsko w długofalowej perspektywie. Kryzys, recesja – to wszystko zaczyna się tak naprawdę w głowie, więc dbamy o to, żeby w naszych zespołach przede wszystkim panowało nastawienie: możemy, chcemy, potrafimy. Pełna koncentracja na kliencie i dbanie o to, żeby sprzedaż szła do przodu. Jak już powiedzieliśmy, jesteśmy optymistami i wierzę, że dzięki temu łatwiej nam będzie przejść przez ten okres.

Była mowa o automatyzacji procesów – w jakich obszarach?

KSZ: To przede wszystkim automatyzacja logistyki –  inwestycje w magazyn centralny, który obsługuje e-drogerię. Ulepszamy systemy WMS, wprowadzamy systemy zarządzające, w tym personalny. Zaczęliśmy też przegląd wszystkich procesów, żeby sprawdzić, czy nie mamy powtarzających się, zarówno jeśli chodzi o serwis administracyjny, jak i sprzedażowy, i aby wyeliminować takie sytuacje, by jak najbardziej efektywnie wykorzystywać czas pracy.   

Jakie są główne cele jeśli chodzi e-drogerię na ten rok?

KSZ: Chcemy w tym roku zaistnieć jako poważny gracz na rynku, bo jesteśmy ciągle start-upem, wprawdzie z mocnym, znanym brandem, ale mimo wszystko to dla nas nowa dziedzina. Pracujemy nad marketingiem, testujemy różne rozwiązania. Jesteśmy chyba jedną z niewielu drogerii internetowych, która dystrybuuje swoją gazetkę reklamową także w wersji papierowej, kierowana jest bezpośrednio do konsumentów. Ciekawi jesteśmy, jak ten pomysł się sprawdzi. To dotarcie do klienta z informacją o korzystnej ofercie jest bardzo ważne. W czasie dwucyfrowej inflacji nie ma lojalności, jest brutalne porównanie cenowe. Mamy przed sobą bardzo dużo pracy. Nie jesteśmy tam, gdzie chcielibyśmy być, ale to chyba dobrze, bo daje perspektywę, że jeszcze ciągle jest co robić.

MW: Przed nami mnóstwo inwestycji w to, czego na pierwszy rzut oka nie widać, czyli w narzędzia – w stronę internetową, w program lojalnościowy oraz w aplikację mobilną, która daje szereg możliwości codziennego kontaktu z konsumentem. Pełna koncentracja na rozwoju technologii. Pomimo braku deweloperów i innych obiektywnych trudności to dla nas najważniejszy kierunek, abyśmy dogonili rynek, bo Polska pod tym względem jest na bardzo wysokim poziomie. Mamy od kogo się uczyć. 

Czy w planach jest otwieranie stacjonarnych drogerii Dr.Max?

KSZ: To jest bardzo dobre pytanie (śmiech). Nie mogę powiedzieć, że to na pewno zrobimy, ale mogę powiedzieć, że mamy to na celowniku.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
14.04.2026 13:44
Klarna i Douglas rozszerzają współpracę. Nowe rynki, nowe możliwości płatności
Klarna i Douglas rozszerzają współpracę (fot. wygenerowane przez AI)AI

Elastyczne płatności coraz wyraźniej wchodzą do mainstreamu retailu beauty. Rozszerzenie współpracy między Klarną a Douglasem na Hiszpanię i Włochy pokazuje, że model "buy now, pay later” staje się jednym z narzędzi walki o klienta w wymagających rynkach Europy.

 

Klienci Douglasa w obu tych krajach zyskają możliwość rozłożenia zakupów na raty bezpośrednio przy kasie – rozwiązanie, które coraz częściej staje się standardem w e-commerce i retailu kosmetycznym.

Zakupy na nowych zasadach

Rozszerzenie współpracy podkreśla rosnącą rolę płatności w budowaniu doświadczenia klienta. Klarna, która dziś określa się jako "cyfrowy bank i dostawca elastycznych płatności”, konsekwentnie rozwija swoją obecność w Europie.

– Hiszpania to dynamicznie rosnący rynek beauty. Naszym celem jest oferowanie rozwiązań, które sprawiają, że zakupy są równie satysfakcjonujące jak same produkty – podkreśla Carlos Íñiguez, szef Klarny w Hiszpanii.

Firma działa na tym rynku od 2020 roku i w 2023 współpracowała już z 2 tys. partnerów handlowych.

Hiszpania trudnym rynkiem, mimo ekspansji

Choć Douglas jest obecny w Hiszpanii od 1995 roku, jego rozwój w tym kraju napotkał wyzwania. W 2017 roku sieć przejęła lokalne brandy Bodybell, Juteco oraz Perfumerías If, jednak wyniki finansowe nie spełniły oczekiwań.

Według danych przywoływanych przez El Economista, w latach 2018–2023 hiszpański oddział Douglasa wygenerował 263 mln euro strat, a sprzedaż spadła niemal o połowę – z 200 mln do 107 mln euro. Obecnie sieć prowadzi tam około 60 sklepów.

image

Douglas Polska partnerem koncertu finałowego „Sanah na Stadionach”

Globalnie stabilny wzrost Douglasa

Na poziomie całej grupy sytuacja wygląda bardziej stabilnie. W pierwszym kwartale bieżącego roku finansowego sprzedaż Douglasa wzrosła o 1,7 proc. do 1,67 mld euro.

Jednocześnie EBITDA spadła o 5,6 proc., co może wskazywać na rosnącą presję kosztową oraz inwestycje w rozwój i transformację modelu biznesowego.

BNPL rośnie razem z beauty

Rozwój współpracy z Klarny z Douglasem pokazuje, że model "buy now, pay later” (BNPL) staje się coraz ważniejszym elementem strategii retailerów beauty. W kontekście rosnącej konkurencji oraz zmieniających się zachowań konsumentów, elastyczne formy płatności stają się narzędziem wspierającym konwersję, lojalność i wartość koszyka.

 

Źródło: Fashion Network

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
14.04.2026 10:53
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku? / materiał partnera
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?
/ materiał partnera
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?
/ materiał partnera
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?
/ materiał partnera
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?
Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?
Gallery

Jeszcze niedawno liczyły się pozycje i kliknięcia. Dziś coraz większe znaczenie ma to, czy marka pojawia się w odpowiedziach generowanych przez AI. Czy SEO w e-commerce nadal napędza sprzedaż, czy jego rola właśnie się redefiniuje? Odpowiedzi dostarcza raport Elephate „SEO w e-commerce 2026. Ranking sklepów internetowych z największą widocznością SEO oraz AIO w Google”, oparty na analizie 4670 sklepów internetowych działających w Polsce. W badaniu uwzględniono m.in. ruch z Google, widoczność, liczbę domen linkujących oraz obecność w AI Overviews.

Spis treści

  1. SEO w e-commerce 2026. Najważniejsze wnioski z raportu
  2. Ranking sklepów internetowych. Kto dominuje w ruchu organicznym?
  3. AI Overviews i GEO, czy kliknięcia przestają mieć znaczenie?
  4. Konkurencyjność branż, czyli gdzie SEO jest najtrudniejsze?
  5. Link building, dane i efektywność fraz – twarde liczby z raportu
  6. Technologia i Core Web Vitals. Fundament czy detal?
  7. SEO + UX + dane własne. Jak zamienić ruch w sprzedaż?
  8. Co dalej z SEO w e-commerce w 2026 roku?

Najważniejsze wnioski z raportu

Najbardziej medialny wniosek z raportu SEO w e-commerce 2026? Ruch organiczny w e-commerce spadł o 11,4% rok do roku. Według danych z raportu miesięczny estymowany ruch organiczny zmniejszył się z 551 mln do 488 mln odwiedzin.

image
Źródło: Raport Elephate SEO w e-commerce 2026
materiał partnera

Wartość ekwiwalentu tego ruchu (liczona jako koszt pozyskania go przez Google Ads) spadła o 4 mln dolarów, czyli ok. 7,4%. Czy to oznacza regres rynku? Nie. Spadek nie wynika z mniejszej sprzedaży online, lecz z rosnącego udziału tzw. zero-click searches oraz wdrożenia AI Overviews w Google (marzec 2025). Użytkownicy coraz częściej otrzymują odpowiedź bez konieczności kliknięcia w stronę.

To oznacza jedno: SEO przestaje być wyłącznie grą o ruch. Zaczyna być grą o obecność w odpowiedziach AI.

Ranking sklepów. Kto dominuje w ruchu organicznym?

Raport analizuje TOP100 liderów SEO w Polsce oraz segmentowe rankingi TOP20 w 40  branżach polskiego sektora e-commerce.

5 segmentów generuje ponad połowę ruchu

Z łącznych 488 mln miesięcznych wizyt odpowiadają za ponad 50% ruchu organicznego:

  • marketplace i ogłoszenia,
  • apteki internetowe,
  • moda,
  • elektronika,
  • finanse i ubezpieczenia.

Przykłady dominacji:

  • Allegro generuje większy ruch niż Amazon, Ceneo, AliExpress, Empik i Temu razem wzięte (udział 70% w swojej kategorii).
  • DOZ odpowiada za połowę ruchu w branży aptek internetowych..
  • W elektronice MediaExpert generuje 4x większy ruch niż RTV Euro AGD i 9x większy niż MediaMarkt..
  • W modzie to Sinsay generuje większy ruch organiczny niż Zara, Adidas czy H&M.

Jeśli prowadzisz e-commerce, warto zadać sobie pytanie: czy konkurujesz z jedną marką czy z hegemonem rynku?

AI Overviews i GEO, czy kliknięcia przestają mieć znaczenie?

W raporcie pojawia się nowy kontekst: GEO, czyli Generative Engine Optimization co oznacza proces dostosowywania treści strony internetowej tak, aby była ona chętniej wybierana i cytowana przez systemy AI.

W 2026 roku e-commerce przechodzi od liczenia kliknięć i sesji do walki o cytowania. Gdy w wynikach pojawia się AI Overview, organiczny CTR dla marek nieobecnych w odpowiedziach LLM spada średniorocznie o 65%. Jednak te sklepy, które stają się źródłem cytowań, notują o 35% więcej wysokiej jakości kliknięć niż te, które zostały pominięte. AI nie zabija całkowicie ruchu, ale mocno go selekcjonuje – mówi Damian Marciniak, Ekspert SEO w Elephate.

SEO w e-commerce 2026 to nie tylko pozycja w Google. To bycie cytowanym przez AI. W praktyce oznacza to, że:

  • liczy się AI Share of Voice,
  • istotna jest analiza sentymentu w odpowiedziach modeli,
  • ruch z ChatGPT czy Gemini powinien być mierzony w GA4 jako osobne źródło ROI.
image
materiał partnera

Konkurencyjność branż, czyli gdzie SEO jest najtrudniejsze?

Raport pokazuje, że najbardziej konkurencyjne segmenty rynkowe polskiego e-commerce to:

  • moda,
  • meble,
  • drogerie kosmetyczne.

Wśród 1000 sklepów z największym ruchem organicznym najliczniej reprezentowana jest branża odzieżowa. Jeśli działasz w tych segmentach, musisz liczyć się z:

  • wysoką saturacją rynku,
  • walką o każdy punkt procentowy widoczności,
  • koniecznością łączenia SEO z brandingiem.
image
materiał partnera

Link building, dane i efektywność fraz – twarde liczby z raportu

Mediana domen referujących

Najwyższą medianę domen referujących mają serwisy z branży finansów i ubezpieczeń. Ale uwaga: najbardziej konkurencyjne branże (moda, kosmetyki) wcale nie dominują pod względem liczby linków. Wniosek? Nie liczba linków, lecz ich jakość i kontekst mają znaczenie.

Ile fraz potrzeba do 1000 wizyt?

W finansach i ogłoszeniach potrzeba najmniej fraz w TOP3, aby wygenerować 1000 odwiedzin. Z kolei ogrody i księgarnie potrzebują ich najwięcej. To pokazuje różnice w:

  • wolumenach wyszukiwań,
  • intencji użytkowników,
  • strukturze long tail.

Technologia i Core Web Vitals. Fundament czy detal?

SEO w e-commerce 2026 nie istnieje bez technologii. Z raportu wynika również, że w TOP1000 dominują rozwiązania custom, Magento, PrestaShop. Technologia nie jest już zapleczem marketingu, jest jego warunkiem.

W nowoczesnym e-commerce sekunda oczekiwania to już bariera, która realnie obniża konwersję. Perfekcyjne wskaźniki Core Web Vitals to dla Google jasny sygnał, że witryna zasługuje na najwyższe pozycje. Walka o milisekundy to dziś najskuteczniejsza strategia budowania trwałej przewagi nad wolniejszą konkurencją – podkreśla Łukasz Janik, CEO Waynet.

| Sprawdź wyniki raportu

image
materiał partnera

SEO + UX + dane własne. Jak zamienić ruch w sprzedaż?

Samo pozyskanie użytkownika z Google nie oznacza jeszcze sukcesu sprzedażowego. W 2026 roku przewagę zyskują te sklepy, które myślą o całej ścieżce klienta: od pierwszego kontaktu z marką, przez doświadczenie na stronie, aż po ponowny zakup. Ruch bez strategii konwersji to koszt, nie inwestycja. SEO przyciąga, UX sprzedaje a dane zatrzymują klienta. Eksperci podkreślają znaczenie: 

  • UGC i autentycznych opinii,
  • strukturalnych danych produktowych,
  • blogów budujących topical authority,
  • first-party data i marketing automation,
  • wyszukiwania wewnętrznego w sklepie.

Bez tego nawet najlepsza pozycja w Google nie przełoży się na ROI.

Co dalej z SEO w e-commerce w 2026 roku?

Zmiana, którą obserwujemy, nie jest chwilowym trendem, lecz strukturalną transformacją sposobu, w jaki użytkownicy wyszukują informacje i podejmują decyzje zakupowe. W centrum tej zmiany znajduje się sztuczna inteligencja, nowe interfejsy wyszukiwania oraz rosnące znaczenie jakości danych i doświadczenia użytkownika. Dla właścicieli e-commerce to moment weryfikacji dotychczasowych strategii i gotowości technologicznej biznesu. SEO nie umiera. Ewoluuje. 

W 2026 roku wygrają te sklepy, które potrafią szybko adaptować się do zmian algorytmów, sposobów wyszukiwania i konsumpcji treści. GEO nie zastępuje SEO. Ono obnaża jego słabe fundamenty – zauważa Krystian Podemski Tech Evangelist w PrestaShop.

Raport „SEO w e-commerce 2026” powstał we współpracy z ekspertami i liderami rynku m.in. z Mirakl, Univio, Shoper, Base, Strix, AtomStore, Waynet, Luigi’s Box, Tpay czy Expandeco. To nie teoria, lecz zbiór konkretnych insightów, danych i rekomendacji do wdrożenia.

Jeśli prowadzisz sklep internetowy, to nie jest raport „do przeczytania” ale „do wdrożenia”.

Pobierz pełny raport „SEO w e-commerce 2026”

Chcesz sprawdzić:

  • na której pozycji w rankingu może znaleźć się Twój sklep?
  • jakie progi ruchu dzielą TOP100 od TOP500?
  • które branże rosną mimo spadku ruchu?
  • jak mierzyć skuteczność w erze AI?

Pobierz pełną wersję raportu „SEO w e-commerce 2026 – ranking sklepów internetowych z największym ruchem organicznym w Polsce” i zobacz, gdzie naprawdę jesteś w wyścigu o widoczność.

| Pobierz raport

materiał partnera
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. kwiecień 2026 12:44