StoryEditor
Rynek i trendy
19.02.2021 00:00

Lokalne drogerie zwiększyły udziały w sprzedaży kosmetyków

Lokalne drogerie, zaliczane umownie do tzw. handlu tradycyjnego, zwiększyły w 2020 r. swoje udziały w sprzedaży kosmetyków. Potwierdzają to producenci kosmetyków, z którymi się skontaktowaliśmy. W niektórych firmach nastąpiły dwucyfrowe wzrosty sprzedaży w tym kanale dystrybucji.

Podział na drogerie tradycyjne i nowoczesne jest umowny. Te tradycyjne są po prostu sklepami, które nie należą do międzynarodowych sieci. Działają lokalnie i są prowadzone przez prywatnych  przedsiębiorców. I są nowoczesne, co wielu naszych rozmówców podkreśla. Świetnie wyposażone i zatowarowane, niczym nie ustępują drogeriom należącym do potentatów rynkowych. Dodatkowo są bardzo mocno osadzone w swoich społecznościach, ich personel znakomicie zna klientów – panią Anię, która lubi luksusowe kremy i panią Kasię, która zawsze wpada po farbę do włosów. To właśnie na relacjach opiera się w dużej mierze ich biznes.

Tego typu drogerie zyskały na pandemii. Menedżerowie firm, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że ich obroty w tzw. tradycyjnym detalu drogeryjnym wzrosły w 2020 r. dwucyfrowo rok do roku. –  W ubiegłym roku na rynku tradycyjnym odnotowaliśmy ponad 10 proc. wzrost obrotów, a musimy pamiętać o tym, że przez kilka miesięcy przedstawiciele handlowi mieli bardzo ograniczone, utrudnione możliwości pracy z placówkami detalicznymi. Od początku działalności naszej firmy, wbrew krążącym opiniom o zmierzchu handlu tradycyjnego, stawialiśmy właśnie na jego obsługę – podkreśla Tomasz Topolski, dyrektor handlowy, członek zarządu firmy Elfa Pharm.

Jeśli szukasz kontaktów do ogólnopolskich i lokalnych sieci drogeryjnych kup Przewodnik po handlu w sektorze beauty w Polsce 2020. Okazyjna cena! Dane w przewodniku pochodzą z początku 2020 r. ➡️ kup przewodnik

Sprzedaż w lokalnych drogeriach rosła również firmie Delia Cosmetics. Dariusz Stasiukiewicz, dyrektor sprzedaży na Polskę, mówi:  – Obroty w tym kanale sprzedaży w roku 2020 wzrosły nam rok do roku dwucyfrowo. Współpraca na przykład z Drogeriami Jawa czy Drogeriami Jamin przyniosła nam wzrosty sprzedaży pomimo okresu pandemicznego. W tym roku planujemy rozwijać bezpośrednią współpracę z kolejnymi sieciami drogeryjnymi np. Drogeriami Polskimi czy Drogeriami Vica – podaje konkrety.

–   Lokalne sklepy kosmetyczne były i są dla nas bardzo ważnym kanałem sprzedaży. Traktujemy ten kanał sprzedaży w sposób szczególny. W trakcie lockdown'ów owocowało to ciągłością współpracy a w wielu przypadkach jej rozwojem – zapewnia Piotr Dutka, dyrektor ds. handlowych w firmie Sylveco.

–  Udział sprzedaży sklepów tradycyjnych w naszej ogólnej sprzedaży w roku 2020 wzrósł o kilka procent w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego – potwierdza Tomasz Głowiński, dyrektor sprzedaży w krakowskiej firmie Hean. – Było to spowodowane oczywiście ograniczeniami sprzedaży w galeriach handlowych, gdzie są przeważnie zlokalizowane sklepy nowoczesne. W tym trudnym dla handlu okresie, sklepy tradycyjne przejęły część sprzedaży – klientki uznały, że w czasie pandemii, bezpieczniej jest robić zakupy w mały sklepie blisko miejsca zamieszkania  – dodaje.

Faktycznie, to odbicie się lokalnych drogerii było w dużej mierze spowodowane zmianą nawyków konsumenckich. Chcieliśmy robić zakupy szybko, blisko domu, unikaliśmy dużych skupisk ludzi. Prawdą jest też to, że w najpopularniejszych drogeriach sieciowych na początku pandemii brakowało niektórych towarów – to do nich w pierwszej kolejności rzucili się klienci chcąc zrobić zapasy po mydła, czy środków czystości. Lokalne drogerie szybko zaopatrzyły się w te towary, a klienci – jak mówią sami właściciele sklepów – wręcz na nowo je odkryli i zostali, widząc, że oferują ciekawy asortyment kosmetyczny i dobrą obsługę. To zaowocowało wzrostami sprzedaży.

Nieco inna sytuacja była wprawdzie wiosną, przy pierwszym lockdownie niż jesienią, kiedy wszystkie formaty sklepów kosmetycznych wstrzymywały zamówienia. Wiele też zależało od elastyczności właścicieli sklepów, umiejętności przystosowania się do nowych warunków, co podkreśla Sylwia Grądziel, dyrektor ds. sprzedaży w firmie Oceanic.  

–  Lokalne sklepy w pandemii zyskały, ale tylko te, które szybko dostosowały się do potrzeb konsumenta. Te, które potrafiły zaspokoić potrzeby osób robiących zakupy koło domu i to rzadziej niż zwykle, bo tendencja była: mniej wizyt – większy koszyk. Zyskały sklepy w mniejszych miejscowościach. Te, które nie mają aż tak dużej konkurencji dyskontowej. Wielu właścicieli bardzo zgrabnie poradziło sobie z nową sytuacją – podkreśla Sylwia Grądziel.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
03.09.2026 14:35
Vaseline zostało "Baseline”. Marka podchwyciła viralowy błąd influencerki
Vaseline zmienia nazwę na ”Baseline”. Viralowy żart podbija social mediaShutterstock, Instagram

Koreańska twórczyni internetowa Min Day Lee wymówiła nazwę Vaseline jako "Baseline”. Jej nagranie obejrzały dziesiątki milionów osób. Marka zamiast poprawiać influencerkę, postanowiła wykorzystać żart i sama na chwilę została "Baseline”.

W tym artykule przeczytasz:

  • Vaseline nie poprawiło twórczyni. Dołączyło do żartu
  • Twórczyni została „CEO” Baseline
  • Kiedy marka zamiast walczyć z memem, staje się jego częścią

Media społecznościowe potrafią w kilka godzin zamienić drobny językowy błąd w viral. Tym razem bohaterem takiej historii została Vaseline. Wszystko zaczęło się od koreańskiej twórczyni beauty Min Day Lee, która w jednym ze swoich nagrań pokazywała produkty marki i konsekwentnie wymawiała jej nazwę jako "Baseline”.

Nagranie szybko zaczęło żyć własnym życiem. Według informacji przywoływanych przez Brut, publikacja na Instagramie przekroczyła 38 mln wyświetleń. Internauci zaczęli powtarzać "Baseline”, a marka dostrzegła w tym nie problem, lecz gotowy materiał na własną komunikację.

image

Beauty dla chłopców? Gen Alpha kupuje skincare, perfumy i kosmetyki premium

Vaseline nie poprawiło twórczyni. Dołączyło do żartu

Lee nie próbowała celowo zmieniać nazwy marki. Jej wymowa wynikała z różnic językowych. W języku koreańskim nie występuje natywnie angielska głoska /v/, dlatego w zapożyczeniach z angielskiego może być ona odwzorowywana dźwiękiem bliższym "b”. W efekcie "Vaseline” w jej wymowie zabrzmiało jak "Baseline”.

Internet zrobił z tego jednak żart. Użytkownicy zaczęli komentować nagranie, powtarzać nową wersję nazwy i tworzyć kolejne treści.

 

 

Vaseline postanowiło nie walczyć z tym trendem. Oficjalne konto marki zaczęło angażować się w rozmowę, a następnie marka tymczasowo zmieniła swoją nazwę w mediach społecznościowych na "Baseline”.

To był oczywiście fikcyjny rebranding. Produkty nadal pozostały produktami Vaseline, a nazwa firmy nie została zmieniona. Marka wykorzystała jednak viralową sytuację, aby stworzyć własny żart i pokazać dystans do siebie.

Twórczyni została „CEO” Baseline

Na tym marka nie poprzestała. Min Day Lee została przez Vaseline żartobliwie mianowana "CEO of Baseline” – bez rozmowy rekrutacyjnej i bez konieczności przechodzenia przez korporacyjny proces wyboru nowego szefa.

Cała akcja była oczywiście elementem komunikacji w mediach społecznościowych. Jej siłą było jednak to, że marka nie próbowała przejąć kontroli nad viralem poprzez jego wygaszenie. Zamiast tego weszła w rozmowę prowadzoną przez użytkowników i wykorzystała dokładnie ten element, który wcześniej należał do społeczności.

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Kiedy marka zamiast walczyć z memem, staje się jego częścią

Historia "Baseline” jest ciekawym przykładem tego, jak zmieniła się komunikacja marek beauty w social mediach. Tradycyjny model zakładał, że marka powinna kontrolować sposób, w jaki jest przedstawiana, a nietypową wymowę czy błąd należy możliwie szybko skorygować.

W mediach społecznościowych takie podejście nie zawsze jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Viral żyje własnym życiem, a próba jego zatrzymania może sprawić, że marka stanie się jego niechcianym bohaterem.

Vaseline zrobiło coś przeciwnego: zaakceptowało żart, podchwyciło język internetu i pozwoliło odbiorcom dalej się nim bawić. Tym samym sytuacja, która mogła pozostać jedynie viralem z udziałem twórczyni, stała się również elementem komunikacji samej marki.

To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy spontaniczny internetowy żart może okazać się dla brandu cenniejszy niż perfekcyjnie zaplanowana kampania. Kluczowe jest jednak wyczucie momentu. W przypadku Vaseline marka nie próbowała stworzyć mema od zera – najpierw pojawił się organiczny viral, a dopiero później marka zdecydowała się do niego dołączyć.

I właśnie ta kolejność może być najciekawszą lekcją z historii "Baseline”.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
01.09.2026 15:05
Trądzik to już nie puenta żartów o dojrzewaniu. 70 proc. dorosłych walczyło z nim w ciągu ostatniego roku
Pexels

Trądzik przestaje być postrzegany wyłącznie jako problem wieku dojrzewania. Z raportu Avène „Dojrzeliśmy do trądziku” wynika, że w ciągu ostatniego roku z trądzikiem długotrwale, okresowo lub sporadycznie zmagało się 70,2 proc. badanych dorosłych. Problem wpływa nie tylko na wygląd skóry, ale także na pewność siebie, funkcjonowanie zawodowe i psychiczne – 41 proc. respondentów deklaruje jego negatywny wpływ na zdrowie psychiczne.

Trądzik może pojawić się przed okresem dojrzewania, utrzymywać się przez kolejne lata, nawracać lub wystąpić po raz pierwszy już w dorosłości. Raport Avène „Dojrzeliśmy do trądziku” pokazuje skalę tego zjawiska oraz jego konsekwencje wykraczające poza kwestie estetyczne.

Badanie wskazuje, że 70,2 proc. uczestników w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmagało się z trądzikiem – długotrwale, okresowo lub sporadycznie. Jednocześnie 71,6 proc. respondentów deklaruje, że w okresach nasilenia zmian czuje się mniej atrakcyjnie. Wśród kobiet odsetek ten jest jeszcze wyższy i wynosi 77,1 proc.

– Trądzik może pojawić się przed i w okresie dojrzewania, utrzymywać się przez kolejne lata albo po raz pierwszy dać o sobie znać w dorosłości. Niezależnie od momentu, w którym się pojawia, jego wpływ często wykracza poza skórę – dotyczy pewności siebie, relacji i codziennego funkcjonowania – mówi Izabella Lesieur, Marketing Director Eau Thermale Avène.

Trądzik wpływa na pewność siebie także w pracy

Konsekwencje zmian skórnych nie ograniczają się do relacji z własnym wyglądem. Aż 60,9 proc. badanych przyznaje, że trądzik wpływał lub nadal wpływa na ich pewność siebie w pracy lub szkole.

image

Trądzik a pewność siebie. 76 proc. nastolatków czuje presję

Raport zwraca uwagę, że problem nie zawsze prowadzi do całkowitego wycofania z życia społecznego. Częściej może objawiać się mniejszą swobodą podczas rozmów, większą kontrolą własnego wyglądu czy częstszym porównywaniem się z innymi. Znaczenie zyskuje przy tym również współczesne środowisko cyfrowe – wideorozmowy, zdjęcia i media społecznościowe sprawiają, że konfrontacja z własnym wizerunkiem odbywa się znacznie częściej niż wyłącznie przed lustrem.

41 proc. wskazuje na negatywny wpływ na zdrowie psychiczne

Jednym z najważniejszych wniosków badania jest rozbieżność między emocjonalnym wpływem trądziku a korzystaniem z profesjonalnego wsparcia. Negatywny wpływ zmian skórnych na zdrowie psychiczne deklaruje 41 proc. respondentów, jednak tylko 7,1 proc. skorzystało w związku z tym z pomocy psychologa.

Podobna luka dotyczy konsultacji dermatologicznych. Pomimo powszechności problemu część dorosłych nadal nie korzysta ze specjalistycznej pomocy. Barierami mogą być koszty wizyt, czas oczekiwania, brak czasu, ale również przekonanie, że trądzik powinien samoistnie ustąpić.

Eksperci podkreślają, że trądzik jest chorobą skóry o różnym przebiegu i przyczynach, a leczenie wymaga czasu, regularności oraz indywidualnego dopasowania terapii.

image

Nagły powrót łoju wołowego: boom na naturalną pielęgnację czy niebezpieczeństwo dermatologiczne?

– Trądzik nie jest infekcją, którą można wyleczyć „jedną tubką”, a najlepszy lek nie zadziała, jeśli pacjent nie jest w stanie stosować go zgodnie z zaleceniami. Leczenie wymaga czasu i regularności, a czasem również modyfikacji terapii lub leczenia podtrzymującego – komentuje dr n. med. Marta Hasse-Cieślińska, dermatolożka.

Raport Avène wskazuje tym samym na potrzebę szerszego spojrzenia na trądzik – nie tylko przez pryzmat eliminowania widocznych niedoskonałości, ale również jego wpływu na codzienne funkcjonowanie i dobrostan psychiczny.

Badanie „Dojrzeliśmy do trądziku” przeprowadzono metodą CAWI na grupie 1030 osób w wieku od 18 do 64 lat, które doświadczały trądziku po ukończeniu 18. roku życia. W badaniu zachowano naturalny podział respondentów ze względu na płeć i wiek.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. wrzesień 2026 00:28