StoryEditor
Producenci
18.08.2022 00:00

Małgorzata Brożyna, Barwa Cosmetics: To jest dobry czas dla polskich firm kosmetycznych

Barwa jest jedną z najstarszych polskich firm kosmetycznych, zarządza nią już drugie rodzinne pokolenie. Małgorzata Brożyna, która przejęła stanowisko prezesa w 2013 roku, zapowiada dalszy rozwój firmy, inwestycje w eksport, w e-commerce i w nowe kategorie produktów. Przyznaje, że ostatnie lata to bardzo dobry czas dla polskich firm, choć coraz poważniejszym problemem staje się wzrost kosztów działalności i dostęp do surowców.

Od kiedy Pani rodzina jest związana z firmą Barwa?

Moja rodzina jest związana z Barwą od 1989 roku, gdy tata rozpoczął pracę w firmie jako zastępca kierownika spółdzielni ds. technicznych. Tata w 1992 r. został powołany na prezesa zarządu i pełnił tę funkcję do 2013 roku. W maju 2013 roku ja objęłam to stanowisko.

Przez ponad 20 lat firmą zarządzał pani tata, jaki to był okres dla Barwy?

To był czas wielu zmian i intensywnego rozwoju firmy. Już w 1992 roku wprowadziliśmy do oferty produkty dla dzieci Bebi. Sprzedajemy je do dziś, czyli już 30 lat. W tym czasie zmieniliśmy formę prawną i w październiku 2000 roku Barwa ze spółdzielni pracy została przekształcona w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. W 2003 roku wprowadziliśmy System Zarządzania Jakością ISO. W 2004 roku zrezygnowaliśmy całkowicie
z wykorzystywania tłuszczów zwierzęcych do produkcji mydeł na rzecz naturalnych wiórek roślinnych. Do dziś wszystkie mydła, które produkujemy są w 100 proc. roślinne. Barwa jako pierwsza w Polsce w 2008 roku posiadała najnowocześniejszą maszynę do owijania mydła – ACMA 7250. Dwa lata później kupiliśmy automatyczną linię do konfekcjonowania wyrobów płynnych.

Jaką miała Pani wizję obejmując zarządzanie firmą. To była kontynuacja strategii, czy nowe otwarcie?

Jak wspomniałam, pracę w Barwie rozpoczęłam w 2000 roku. W latach 2007-2011 pełniłam funkcję dyrektora ds. rozwoju, od 2011 roku dyrektora zarządzającego, a w 2013 roku zostałam prezesem zarządu. Uczestniczyłam więc w jej życiu znacznie wcześniej niż zaczęłam nią zarządzać. Obserwacja rynku, szukanie innowacyjnych rozwiązań, reagowanie na zmiany, wsłuchiwanie się w potrzeby konsumentów, śledzenie nowości, to podstawa rozwoju i utrzymania stabilnej pozycji – tego trzymamy się od początku.

Barwa ma ponad 70 lat, jest jedną z najstarszych polskich marek. Czy to pomaga w biznesie, czy jest obciążeniem?

Pomaga. Zmieniające się na przestrzeni lat otoczenie makroekonomiczne, pokonywanie przez te lata problemów, to bezcenne doświadczenie pozwalające odnaleźć się w każdych warunkach, co szczególnie istotne stało się w ostatnim okresie. Pandemia COVID-19, zerwane łańcuchy dostaw, lawinowo rosnące ceny komponentów, ich braki na rynku, ograniczenia handlu, były barierami, z którymi dzięki wieloletniej historii i ponad 70-letniemu doświadczeniu byliśmy w stanie sobie poradzić. Uważam też, że marki z wieloletnim doświadczeniem mają szacunek klientów, ich zaufanie.

Czy ma znaczenie to, że jesteście polską firmą? To jest dla polskich firm dobry czas?

Tak, ma to ogromne znaczenie dla konsumentów oraz dla partnerów biznesowych, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Polskie produkty docierają do coraz odleglejszych zakątków świata, a polskie firmy kosmetyczne cieszą się renomą i uznaniem wśród zagranicznych kontrahentów. Polski rynek kosmetyczny na przestrzeni ostatnich kilku lat bardzo się zmienił, dzięki czemu nasze produkty przestały odbiegać jakością i estetyką opakowań od produktów zagranicznych, tak do niedawna pożądanych.

Producenci są dumni ze swojego pochodzenia i zaznaczają to na etykietach produktów. Na rodzimym rynku zdecydowanie zwrot w kierunku polskich kosmetyków spowodowała pandemia koronawirusa. Zyskującą na znaczeniu ideę patriotyzmu gospodarczego wykorzystują też w swoich akcjach promocyjnych sieci handlowe i sieci kosmetyczne, zachęcając do zakupu rodzimych produktów.

Czy mydła to Wasza wizytówka, bo z nimi Barwa kojarzyła się najbardziej, czy ten punkt ciężkości został przesunięty na inny asortyment?

W ofercie mamy obecnie ponad 200 produktów. Oczywiście wciąż numerem 1 sprzedaży jest mydło. Produkujemy mydła szare, hipoalergiczne, przebadane pod kątem AZS i łuszczycy, mydła zapachowe, mydła premium i specjalistyczne, np. dermatologiczne czy siarkowe. Wytwarzamy około 100 mydeł na minutę.

Od dwóch lat intensywnie rozwijamy kategorię produktów do pielęgnacji włosów. Barwa Naturalna to hit wśród włosomaniaczek. Obecnie wprowadzamy w tej kategorii kolejne serie, jak Barwy Botaniki, które powstały dla Drogerii Hebe czy Peace Love Hair, która pojawi się na półkach między innymi Pepco. Ponadto sprzedajemy produkty dla dzieci, szampony dla zwierząt, a także kosmetyki do pielęgnacji wnętrz. W planie mamy poszerzenie oferty produktów do pielęgnacji ciała i twarzy.

Jakich produktów sprzedajecie najwięcej i czy to jest równoznaczne z tym, że na nich najwięcej zarabiacie?

Tę kwestię można rozpatrywać dwutorowo – pod kątem ilości i wartości. Przeważająca część naszej sprzedaży to mydła, a produkt ten, w porównaniu do pozostałej naszej oferty, ma niższą cenę na półce. Pod względem wartościowym przeważają pozostałe kosmetyki oraz środki czystości. W zależności od sytuacji rynkowej związanej z cenami komponentów, szala przechyla się raz na jedną, raz na drugą stronę, więc ciężko dzisiaj określić najbardziej profitową bazę produktów.

Czy mydła w kostce przeżywają swój renesans?

Zdecydowanie tak. Choć wielu osobom może się wydawać, że mydła w kostce są zastępowane przez mydła w płynie, to mydła w kostce wciąż doskonale się sprzedają. Są bardzo uniwersalnym produktem i nadają się nie tylko do mycia dłoni i ciała. Nasze mydło szare doskonale sprawdza się w przemywaniu ran, pielęgnacji tatuażu, higienie intymnej czy praniu ubrań alergików. Co więcej są to produkty ekologiczne. Do wytworzenia kostki nie używamy wody, a waterless to jeden z wiodących trendów kosmetycznych. Wszystkie nasze mydła są wegańskie.

Moim zdaniem mydło w kostce to produkt, który łączy pokolenia – z jednej strony używają go osoby starsze, które znają i cenią go od zawsze, a z drugiej młodzi, wybierają go jako produkt zgodny z ich przekonaniami.

Jaki procent sprzedaży Barwy to produkcja kontraktowa? Czy Waszymi zleceniodawcami są inne firmy, czy raczej sieci handlowe?

Produkcję kontraktową staramy się utrzymać na poziomie około 20 proc. Naszymi zleceniodawcami są zarówno mniejsze firmy, jak i duże sieci handlowe. Private Label to ten segment naszego biznesu, który intensywnie rozwijamy.

Produkujemy na zlecenie produkty do pielęgnacji twarzy, włosów, ciała, produkty dla dzieci, dla zwierząt i środki do pielęgnacji domu. Obecnie przeważają kosmetyki. W naszym laboratorium opracowaliśmy i przetestowaliśmy już ponad 500 receptur produktów.

Czy to jest bardziej opłacalne niż produkcja własnych marek?

Dużo bardziej opłacalna jest produkcja pod własnym brandem, zarówno patrząc przez pryzmat zysków, jak i analizując to długofalowo – rozwój własnego brandu to zawsze najlepsza inwestycja.

Tak jak inne firmy wprowadzacie Państwo wiele nowości. Czy ta szybka rotacja nowinek kosmetycznych nie jest zabójcza dla rynku?

Polski rynek kosmetyczny to nieustanne tworzenie nowości. Mogę śmiało powiedzieć, że w naszej firmie proces tworzenia koncepcji i opracowywania receptur się nie kończy, jest stały. Klienci są żądni nowinek kosmetycznych, chcą je testować. Nie przywiązują się na stałe do jednej marki czy produktu, ale sięgają po różne, zmieniają, próbują. Na to staramy się odpowiadać. Nie jest to zabójcze dla rynku, według mnie to go właśnie napędza, rozwija, powoduje, że producenci ulepszają formuły i tworzą nowe, innowacyjne produkty.

Nasz rynek kosmetyczny to promocje, bez nich nie ma sprzedaży. Niektórzy twierdzą, że nadchodzi kres głębokich przecen, permanentnych obniżek. Czy faktycznie są tego symptomy?  

Polski konsument w dalszym ciągu skupia się na promocjach. Jak wynika z badań, odsetek osób, które aktywnie szukają promocji jest znacznie wyższy niż jeszcze w ubiegłym roku i wynosi już prawie 40 proc. Rosnąca inflacja, utrudnienia gospodarcze, które są przyczyną wszechobecnych podwyżek, jeszcze bardziej nasiliły trend permanentnych przecen. Nie ma więc mowy o rezygnacji z promocji. I staramy się oferować już na wstępie produkty w atrakcyjnej cenie.

Wspomniała Pani o zakłóceniach w łańcuchach dostaw. Jaka jest obecnie sytuacja z dostępem do opakowań, surowców?

W ostatnich latach znaczną zmianę przeszedł rynek komponentów do produkcji. Musimy wkładać bardzo duży wysiłek w zabezpieczenie stanów magazynowych. Często, by zagwarantować dostępność produktu dla klienta ostatecznego, musimy zgodzić się na dużo wyższą cenę. Oferty dostawców niestety nie są teraz długoterminowe i ich zmiany dostrzegamy z zamówienia na zamówienie. Znacznie wydłużony okres realizacji stał się także codziennością, która wymusza przeznaczanie nadwyżek finansowych na magazynowanie odpowiednich zapasów.

Nie sprzyja biznesowi wahający się kurs walut, który ostatnio bije rekordy, co przekłada się na koszt zakupu. Na szczęście jak do tej pory udaje nam się zachować receptury niezmienione, bo choć zdarza się, że niektóre surowce są prawie nie do zdobycia, to jak zaznaczyłam wcześniej, obecność na rynku od ponad 70 lat pozwoliła nam radzić sobie w tak trudnych sytuacjach, także dzięki wieloletnim dobrym relacjom z naszymi dostawcami.

Czy musieliście podnieść ceny produktów i czy planujecie dalsze podwyżki?

Bardzo długo broniliśmy się przed podwyżkami, jednak z biegiem czasu koszty opakowań, surowców, usług tak bardzo szły w górę, że byliśmy zmuszeni dokonać zmiany cennika. Zrobiliśmy to jedynie o wysokość niezależnych od nas rynkowych wzrostów.

Negocjacje z dużymi partnerami handlowymi odbywają się ze znacznym wyprzedzeniem czasowym. W obecnej sytuacji gospodarczej na całym świecie precyzyjne określenie ceny oferowanego produktu z tak dużym wyprzedzeniem jest niemal niemożliwe. Dlatego obserwujemy rynek i dostosowujemy do niego ofertę.

Na ile rynek kosmetyczny zmienił się pod wpływem e-commerce? Czy dziś gra toczy się o to, żeby być na półkach najmocniejszych retailerów czy żeby zaistnieć w przestrzeni online i w niej sprzedawać?

E-commerce w segmencie kosmetycznym jest w fazie intensywnego rozwoju i ma bardzo duży potencjał do dalszego wzrostu. Wciąż jednak dominuje sprzedaż stacjonarna. Internet jest dodatkową, uzupełniającą formą sprzedaży i pozwala poszerzyć portfel klientów. Zdecydowanie łatwiej jest prowadzić dziś sprzedaż online, niż być na półkach najmocniejszych retailerów i to pozwala zaistnieć mniejszym firmom. Nie należy jednak zapominać o tym, że aby sprzedawać online potrzebne są także inwestycje w reklamę. Bardzo duży potencjał sprzedaży mają market place’y, takie jak Allegro czy Amazon. Wielokanałowość to coś, czego konsumenci oczekują i trzeba być dostępnym w tym kanale, ale według mnie nie zagrozi to sieciom handlowym czy drogeryjnym.

Na ile istotnym odbiorcą dla firm produkujących kosmetyki są sieci spożywcze i przemysłowe, jak np. Pepco, do którego wprowadziliście swoje produkty? Czy Pani zdaniem to w tego typu sieciach firmy kosmetyczne będą szukały dziś rynków zbytu, bo rynek drogerii jest już nasycony?

Mogę mówić o naszym biznesie i w nim sieci spożywcze oraz przemysłowe odgrywają ogromną rolę. Zwłaszcza w pandemii konsumenci zmienili swoje przyzwyczajenia zakupowe. Zarówno dyskonty, hipermarkety, jak i sieci takie jak Pepco zachęcają klientów szeroką ofertą i atrakcyjnymi cenami. Znaczna część konsumentów robi zakupy tam, gdzie w jednym miejscu kupią wszystko i tanio. Rośnie także ich zaufanie do marek własnych, które są w szerokiej ofercie wszystkich sieci handlowych. Wiele sieci, takich jak na przykład Kaufland czy Auchan, poszerza swoją półkę o kosmetyki naturalne – nasze mydła, które są wegańskie, czy takie linie jak Barwa Naturalna bardzo dobrze wpisują się w te miejsca.

Panuje przekonanie, że to detaliści decydują dziś o tym, co producenci wprowadzają na rynek. Czy tak jest faktycznie?

To prawda. Oczywiście ogromne znaczenie mają trendy rynkowe, potężną rolę odgrywają także oczekiwania i potrzeby klientów. Na decyzje zakupowe klientów bardzo duży wpływ mają również influencerzy, którym konsumenci bardzo ufają. Ale na samym końcu o tym, co pojawi się na półce decyduje kupiec i to jego musimy przekonać, że rynek przyjmie nasze produkty.

Jakie ma Pani plany związane z rozwojem firmy na najbliższe lata i czy są one dalekosiężne, czy raczej krótkoterminowe?

Jak już wspominałam bardzo trudno jest dziś planować, ale zawsze to robimy. Z pewnością mogę powiedzieć, że planujemy w dalszym ciągu poszerzać eksport. Choć ogromną część naszego portfolio wciąż stanowią produkty uniwersalne dla całej rodziny, to skupiamy się na tworzeniu kosmetyków. Inwestujemy w produkty mające bogate składy i wysoki procent składników pochodzenia naturalnego, ale dostępne na każdą kieszeń. Obecnie mocno poszerzamy ofertę o mydła specjalistyczne i produkty do pielęgnacji włosów, planujemy stać się silniejsi w kategorii produktów do pielęgnacji twarzy ze składnikami botanicznymi. Udział naszej sprzedaży w sieciach znacząco wzrasta – w ostatnim roku to aż 10 proc. wzrostu i nie zatrzymujemy się. Planujemy również zaprezentować naszym klientom nowy sklep internetowy, aby zwiększyć udział sprzedaży online i trafić z ofertą również do młodszych klientów.

Czy inwestujecie w park maszynowy i czy korzystacie z własnych środków, czy wspieracie się kredytami lub funduszami unijnymi?

Inwestujemy w niezbędne narzędzia, pozwalające zachować konkurencyjność na rynku. Wypracowywane zyski przez lata były przeznaczane na rozwój. Unijne fundusze dały nam szansę jeszcze bardziej zmodernizować produkcję oraz otworzyć się na eksport.  Obecnie przesunęliśmy duże inwestycje w czasie. Rosnące koszty surowców, opakowań, energii, brak stabilności dostaw, wysoka inflacja – te wszystkie czynniki powodują, że każdego dnia staramy się rozwiązywać bieżące kwestie, jak na przykład zdobycie surowca niezbędnego do produkcji, którego na rynku brakuje, lub opakowań w odpowiednim terminie, aby dostarczyć produkty klientowi. To nie jest dobry czas na znaczące inwestycje, To, w co inwestujemy, mimo pojawiających się na rynku przeszkód, to zagraniczne targi, gdyż rozwój eksportu jest dla nas kluczowy.

Co jest dziś największym wyzwaniem w prowadzeniu biznesu na rynku kosmetycznym?

Dla producentów wszystkich branż poważnym problemem staje się wzrost kosztów działalności, dostępność komponentów, niepewność terminów dostaw. Ponadto wysoka inflacja na rynku sprawia, że klienci coraz ostrożnej podchodzą do zakupów.

Na rynku kosmetycznym zmniejszyła się bariera wejścia na rynek, przez co konkurencję stanowią już nie tylko najsilniejsi rynkowi gracze, ale również dużo mniejsze firmy.

Bardzo trudno w dzisiejszych realiach planować działania z dużym wyprzedzeniem, decyzje podejmujemy każdego dnia, musimy być elastyczni i reagować tu i teraz.

***

Barwa to polska firma kosmetyczna. Siedziba firmy wraz z zapleczem produkcyjnym i magazynami znajduje się w Krakowie. Posiada w pełni zautomatyzowaną halę produkcji mydła, halę wyrobów płynnych i halę kosmetyki białej wyposażone w mieszalniki, zautomatyzowaną linię do rozlewania emulsji, automatyczne tubiarki, etykieciarki, kartoniarki oraz celafoniarkę, a także magazyn wysokiego składowania. Firma zatrudnia ponad 80 osób. Firma specjalizuje się w produkcji mydeł. Tworzy także kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy, ciała i włosów, produkty pielęgnacyjne dla zwierząt i dla domu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.08.2026 13:40
Koreański Amorepacific zwiększa zyski. Sprzedaż rośnie o 28 proc.
Amorepacific zwiększył w II kwartale zysk operacyjny o 53,3 proc. Sprzedaż zagraniczna wzrosła o 28 proc., mimo spadku w Chinach.fot. Fot. Shutterstock

Grupa Amorepacific zwiększyła w II kwartale 2026 roku przychody o 14,6 proc., a zysk operacyjny o 53,3 proc. Firma mocno rozwija sprzedaż poza Koreą Południową. Przychody zagraniczne wzrosły o 28 proc., a wzrost w Ameryce Północnej, Europie i Japonii zrekompensował spadek sprzedaży w Chinach kontynentalnych.

Amorepacific zwiększa przychody i zysk operacyjny

Grupa Amorepacific odnotowała dwucyfrowy wzrost przychodów i zysku operacyjnego w drugim kwartale 2026 roku. Wyniki były wspierane przez silny popyt krajowy oraz rozwój sprzedaży na rynkach międzynarodowych, przede wszystkim w Ameryce Północnej, Europie i Japonii.

Przychody grupy wzrosły rok do roku o 14,6 proc., do 1,2543 bln KRW. Zysk operacyjny zwiększył się natomiast o 53,3 proc., do 122,8 mld KRW.

- Główna spółka zależna grupy, Amorepacific, odnotowała wzrost przychodów o 17 proc. oraz zysku operacyjnego o 59 proc. Sprzedaż zagraniczna zwiększyła się o 28 proc., a zagraniczny zysk operacyjny niemal się podwoił - podaje globalcosmeticsnews.com.

image

Koreańska pielęgnacja w Biedronce. Sieć rozwija ofertę kosmetyczną

Marki kosmetyczne rosną w Korei Południowej

Na rynku Korei Południowej wzrost odnotowały marki z segmentów premium, dermokosmetyków i pielęgnacji włosów. Wśród nich znalazły się:

  •  Sulwhasoo 
  • HERA
  • AESTURA 
  • ILLIYOON
  • LANEIGE 
  • Mise-en-Scène

Przypomnijmy, że sprzedaż tych marek była wspierana przez kanały internetowe, sklepy wielomarkowe (MBS) oraz domy towarowe.

image

Koreańskie marki beauty zdobywają kolejne rynki. Europa Zachodnia notuje 58-procentowy wzrost

Amorepacific rozwija sprzedaż na rynkach zagranicznych

Wzrost sprzedaży zagranicznej był związany m.in. z wynikami podczas Amazon Prime Day. Marki LANEIGE, COSRX, ILLIYOON i Mise-en-Scène znalazły się wśród najlepiej sprzedających się marek kosmetycznych podczas wydarzenia.

COSRX zajęła również czołowe pozycje w sprzedaży na Amazonie w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Z kolei w Japonii firma odnotowała rekordową sprzedaż podczas kampanii Qoo10 Mega Wari.

Jednocześnie Amorepacific odnotował spadek przychodów w Chinach kontynentalnych. Firma prowadzi tam obecnie optymalizację kanałów sprzedaży.

Spadek sprzedaży w Chinach został z nawiązką zrekompensowany przez wzrost w Ameryce Północnej, Europie i Japonii. Wyniki wskazują tym samym na rosnące znaczenie rynków poza Chinami w rozwoju międzynarodowej działalności grupy.

Amorepacific stawia na globalną ekspansję

Firma kontynuuje realizację długoterminowej strategii „Create New Beauty”. Obejmuje ona: 

  • globalną ekspansję
  • rozwój innowacji opartych na biotechnologii
  • integrację sztucznej inteligencji 
  • transformację organizacyjną

image

Ranking widoczności AI: TOP 10 drogerii w Polsce. Jak mniejsze marki ogrywają sieci premium?

Wyniki za II kwartał 2026 roku pokazują dalszą dywersyfikację działalności Amorepacific poza Chinami. Wzrost w Ameryce Północnej, Europie i Japonii wspiera strategię globalnej ekspansji firmy. 

Jednocześnie poprawa rentowności przy rosnącej sprzedaży międzynarodowej pokazuje możliwość dalszego rozwijania marek premium i wzmacniania pozycji firmy na globalnym rynku kosmetycznym.

Źródło: Amorepacific Group

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.08.2026 11:41
Konsultacje SEAC i RAC dla PFAS – czy nadchodzą kolejne restrykcje dla branży kosmetycznej?
Branżę kosmetyczną czeka intensywny okres dostosowywania receptur i łańcuchów dostaw surowców do nowych wymagańShutterstock

Do 25 maja 2026 roku trwały konsultacje projektu opinii Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych (SEAC) w sprawie proponowanego ograniczenia stosowania substancji per- i polifluoroalkilowych (PFAS). Po marcowym przyjęciu przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) naukowej oceny ryzyka związanego z PFAS, Komitet SEAC rozpoczął analizę społeczno-ekonomicznych skutków planowanych restrykcji dla PFAS.

Prace nad ograniczeniem wyraźnie nabierają tempa i zmierzają w kierunku jednego z największych ograniczeń chemicznych w historii rozporządzenia REACH (ang. Registration, Evaluation, Authorisation and Restriction). Proponowane regulacje mogą bowiem objąć ponad 10 000 substancji jednocześnie, a ich konsekwencje będą odczuwalne nie tylko w branży kosmetycznej, ale również w wielu innych sektorach gospodarki.

PFAS – czym są „wieczne chemikalia”?

PFAS (ang. per- and polyfluoroalkyl substances) to szeroka grupa związków chemicznych per- i polifluoroalkilowych, których struktura zawiera co najmniej jeden w pełni fluorowany atom węgla, najczęściej występujący w postaci grupy –CF₃ lub –CF₂–. Charakterystyczną właściwością tych substancji jest obecność wyjątkowo trwałych wiązań węgiel–fluor (C–F), które są jednymi z najsilniejszych wiązań występujących w chemii organicznej. To właśnie one odpowiadają za wysoką odporność PFAS na degradację i ich dużą trwałość w środowisku, stąd związki te często określane są mianem „wiecznych chemikaliów” (ang. forever chemicals).

Określenie PFAS nie dotyczy jednej, konkretnej substancji, ale ogromnej grupy związków chemicznych. W bazach chemicznych zidentyfikowanych zostało ponad 10 000 struktur, które spełniały kryteria przyjętej definicji PFAS.

Zastosowanie PFAS w produktach kosmetycznych

W produktach kosmetycznych związki PFAS znalazły zastosowanie przede wszystkim ze względu na swoje właściwości technologiczne, takie jak przykładowo:

  • zwiększenie odporności produktu na działanie wody i sebum,
  • poprawienie trwałości makijażu,
  • tworzenie cienkiego, gładkiego filmu na powierzchni skóry,
  • poprawę rozprowadzania produktu oraz jego aplikacji.

PFAS najczęściej stosowane były przede wszystkim w produktach, od których klient oczekuje wysokiej trwałości lub wodoodporności, m.in. w maskarach i eyelinerach, długotrwałych podkładach, pomadkach, kosmetykach wodoodpornych, a także w niektórych produktach przeciwsłonecznych. W recepturach kosmetycznych stosowano również fluoropolimery, których zadaniem było m.in. zwiększenie trwałości produktu oraz jego odporności na działanie wody i innych czynników zewnętrznych.

Od regulacji pojedynczych substancji do ograniczenia całej grupy PFAS

W przeszłości działania regulacyjne koncentrowały się przede wszystkim na pojedynczych substancjach należących do grupy PFAS, takich jak PFOA (kwas perfluorooktanowy) czy PFOS (kwas perfluorooktanosulfonowy). Aktualnie zmienia się podejście regulatorów – zamiast analizowania i regulowania poszczególnych związków to coraz częściej proponuje się objęcie ograniczeniami całej, bardzo szerokiej grupy PFAS.

image

PFAS w UE – przyjęcie opinii RAC i konsekwencje dla przemysłu

W wyniku propozycji przedłożonej przez pięć państw – Niemcy, Danię, Holandię, Norwegię i Szwecję – Unia Europejska prowadzi prace nad jednym z największych ograniczeń chemicznych w historii rozporządzenia REACH. Proponowane ograniczenie PFAS ma zostać wprowadzone w ramach załącznika XVII do REACH.

W wyniku przedłożenia propozycji projektu przez pięć państw - Niemcy, Danię, Holandię, Norwegię i Szwecję -Unia Europejska prowadzi prace nad jedną z największych restrykcji chemicznych w historii rozporządzenia REACH. Proponowane ograniczenia PFAS planowo ma zostać wprowadzone w ramach załącznika XVII do REACH.

Obecnie projekt jest oceniany przez poniższe Komitety działające przy ECHA:

  • RAC (Risk Assessment Committee) – pod kątem oceny ryzyka dla zdrowia i środowiska,
  • SEAC (Socio-Economic Analysis Committee) – pod kątem analizy skutków społeczno-ekonomicznych.

Przyjęcie ostatecznej opinii SEAC planowane jest do końca 2026 roku. Po jej przyjęciu zakończy się naukowa ocena proponowanego ograniczenia prowadzona przez komitety ECHA. Następnie obie końcowe opinie RAC i SEAC zostaną przekazane Komisji Europejskiej.

Na ich podstawie Komisja Europejska przygotuje projekt ograniczenia, który następnie zostanie omówiony i poddany głosowaniu w Komitecie REACH, złożonym z przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej. Dopiero po przejściu niniejszego procesu, możliwe będzie przyjęcie ostatecznych przepisów i określenie szczegółowych warunków, a także terminów ich zastosowania.

Jednocześnie niektóre kraje nie czekają na zakończenie procesu na poziomie całej Unii Europejskiej i już zaczęły wprowadzać własne ograniczenia dotyczące PFAS w kosmetykach. Od początku stycznia 2026 roku we Francji obowiązują przepisy zakazujące sprzedaży produktów kosmetycznych, które zawierają celowo dodane związki PFAS. Podobne restrykcje dla produktów kosmetycznych zostały przyjęte również w niektórych stanach USA, np. w Kalifornii.

Stanowisko RAC w sprawie ograniczenia PFAS

Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) zajmuje się oceną ryzyka, jakie substancje chemiczne mogą stwarzać dla zdrowia ludzi i środowiska w ramach rozporządzenia REACH.

W przypadku PFAS zadaniem RAC było określenie, czy substancje te stwarzają ryzyko dla ludzi i środowiska, a także ocena czy proponowane ogólnounijne ograniczenie w ramach REACH jest odpowiednim środkiem pozwalającym na ograniczenie takiego ryzyka.

Po kilku latach prac, w które zaangażowani byli sprawozdawcy, członkowie RAC, eksperci ECHA oraz przedstawiciele zainteresowanych stron, Komitet uznał, że PFAS stanowią narastające zagrożenie dla zdrowia ludzi i środowiska, a podjęcie dalszych działań regulacyjnych jest konieczne.

Jednym z argumentów przemawiających za wprowadzeniem ograniczenia jest wyjątkowo wysoka trwałość PFAS. Substancje te bardzo wolno ulegają degradacji, przez co mogą pozostawać w środowisku przez długi czas i prowadzić do stopniowego wzrostu narażenia.

Stanowisko SEAC dotyczące stosowania PFAS w kosmetykach

Ocena propozycji wdrożenia ograniczeń Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych (SEAC) obejmuje zarówno produkty kosmetyczne zawierające PFAS, jak i wykorzystanie kwasu trifluorooctowego (TFA) w syntezie peptydów stosowanych jako surowce kosmetyczne.

image

Co dalej z PFAS w kosmetykach? FDA: Nie jesteśmy pewni

Zadaniem SEAC jest ocena, czy proponowane ogólnounijne ograniczenie stosowania PFAS jest proporcjonalne z punktu widzenia skutków społeczno-ekonomicznych. Punktem wyjścia dla tej analizy jest ocena ryzyka przygotowana przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC). Następnie SEAC porównuje przewidywane korzyści dla zdrowia ludzi i środowiska wynikające z ograniczenia emisji PFAS z potencjalnymi kosztami dla przemysłu, konsumentów, dostawców alternatywnych rozwiązań oraz całego społeczeństwa.

W opublikowanym projekcie opinii SEAC zasadniczo popiera wprowadzenie szerokiego ograniczenia stosowania PFAS na poziomie Unii Europejskiej. Jednocześnie Komitet wskazuje, że w wybranych sektorach uzasadnione mogą być czasowe odstępstwa, ze względu na brak dostępności alternatywnych rozwiązań lub możliwości ich wdrożenia z przyczyn technicznych lub ekonomicznych.

Ocena została przeprowadzona oddzielnie dla każdego zastosowania PFAS i uwzględniała m.in.:

  • dostępność alternatywnych rozwiązań,
  • wielkość emisji PFAS,
  • czas potrzebny na zastąpienie PFAS,
  • koszty wdrożenia zmian,
  • przewidywane korzyści wynikające z ograniczeń,
  • szersze skutki społeczno-ekonomiczne.

W odniesieniu do produktów kosmetycznych zawierających PFAS, Komitet SEAC uznał, że nie ma żadnych podstaw do wprowadzenia odstępstw od proponowanego ograniczenia. Zdaniem Komitetu dostępność alternatywnych rozwiązań jest na ten moment wystarczająca, a potencjalne korzyści wynikające z ograniczenia emisji PFAS przewyższają koszty dostosowania dla sektora.

Odrębnie ocenione zostało wykorzystanie kwasu trifluorooctowego (TFA) w syntezie peptydów stosowanych jako surowce kosmetyczne. W tym przypadku SEAC wskazał, że dostępne informacje nie pozwalają na jednoznaczną ocenę dostępności odpowiednich alternatyw oraz konsekwencji proponowanego ograniczenia, stąd ten temat wymaga dalszej analizy.

PFAS – co dalej z branżą kosmetyczną?

Zmiana podejścia w postrzeganiu PFAS – nie jako pojedynczej substancji, a jako całej grupy związków chemicznych – istotnie zmienia sposób, w jaki branża kosmetyczna powinna patrzeć na ocenę surowców oraz projektowanie receptur kosmetycznych.

Rynek produktów kosmetycznych powinien zacząć się stopniowo przygotowywać na konieczność reformulacji receptur, zwłaszcza tych, gdzie PFAS odpowiadają za wodoodporność, trwałość czy właściwości filmotwórcze. Kosmetyki wodoodporne oraz typu long-lasting będą najbardziej wymagające do zmiany surowca będącego alternatywną opcją dla PFAS. Zastąpienie jednego składnika nie zawsze może być wystarczające, aby zachować właściwości produktu, w niektórych przypadkach konieczne może być wprowadzenie większych zmian w recepturze.

Producenci będą musieli również dokładnie przeanalizować wykorzystywane surowce pod kątem obecności PFAS jako potencjalnych zanieczyszczeń technologicznych. Coraz większego znaczenia nabierze współpraca z dostawcami pod kątem udostępnienia odpowiedniej dokumentacji dla surowców kosmetycznych.

image

Guardian: PFAsy w prezerwatywach w i drogerii erotycznej są realnym zagrożeniem dla konsumentów i konsumentek

Przy wdrożeniu działań związanych z zastąpienie PFAS, wyzwaniem może się okazać zachowanie tych samych właściwości sensorycznych i porównywalnego poziomu trwałości produktu. Dodatkowo dochodzą jeszcze równolegle prowadzone regulacje dotyczące mikroplastików czy niższych limitów zanieczyszczeń dla silikonów cyklicznych.

Kierunek zmian regulacyjnych zmierza w stronę szerokiego ograniczenia PFAS, a wraz z nim większej kontroli nad ich obecnością w produktach i surowcach kosmetycznych. Branżę kosmetyczną czeka intensywny okres dostosowywania receptur i łańcuchów dostaw surowców do nowych wymagań. Jednocześnie może być to bodzieć do rozwoju nowych technologii i poszukiwania alternatywnych rozwiązań, które pozwolą uzyskać trwałe produkty bez konieczności stosowania PFAS.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. sierpień 2026 03:05