StoryEditor
Rynek i trendy
19.10.2020 00:00

Tym razem bez spirytusu. Papier toaletowy znów na fali pandemii, podobnie leki i chusteczki higieniczne

Kiedy podczas pierwszej fali pandemii Polacy szturmem ruszyli do sklepów, papier toaletowy i mydło biły kilkusetprocentowe rekordy wzrostu. Nad wszystkim królował jednak spirytus. Marcowy tydzień, w którym ogłoszono zamknięcie szkół, zaznaczył początek nowej ery w handlu. Najnowsze dane Comp Platformy Usług pokazują, że od kilku tygodni powracają znajome trendy.

W niektórych obszarach naszego kraju szkoły już przechodzą na tryb nauki zdalnej, a wszędzie dookoła słyszymy znajome „Zostań w domu!”. Tymczasem w sklepach powracają godziny dla seniorów i ograniczenie liczby osób, które mogą równocześnie w nich przebywać. Druga fala pandemii już wywiera widoczne skutki także na handlu detalicznym. Czy skutki te w najbliższych tygodniach będą podobne do tych sprzed siedmiu miesięcy?

Rzadziej, ale więcej

Kiedy w marcu ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego, wystarczyły cztery dni, aby najmniejsze sklepy spożywcze zanotowały wzrost obrotów nawet o 72%. Następne tygodnie całkowicie zmieniły nasze zwyczaje. Kupowaliśmy rzadziej, ale więcej. W szczytowym okresie w kwietniu średnia liczba paragonów spadała nawet o 20%, zaś średni koszyk w małych sklepach był o 64% większy niż zwykle. Pod koniec maja sytuacja ustabilizowała się i częstotliwość zakupów powróciła do normy, chociaż część zakupów na stałe przenieśliśmy do sąsiedzkich sklepów. Jak pokazują dane z systemu M/platform, w porównaniu z początkiem roku, nadal kupujemy tam o 12% więcej.

Tymczasem, wraz z drugą falą pandemii, ponownie pojawia się trend rzadszych wizyt w sklepach – spadek liczby transakcji o 7,3% na przestrzeni ostatnich trzech tygodni zakończony powrotem do domu z większym koszykiem. Na razie jednak tylko o 3,8% liczba ta może zmienić się wraz z nowymi ograniczeniami w handlu i rosnącymi obawami konsumentów. 

Masło i margaryna jako zwiastun zmiany?

W pierwszym tygodniu marcowego szturmu zakupowego (tydzień T11) sprzedaż makaronu w sklepach handlu tradycyjnego wzrosła z tygodnia na tydzień o 127%, kaszy o 158%, mydła 165%, mąki 175%, ryżu 189%, papieru toaletowego 263%, a spirytusu o 458%. W normalnych warunkach wszystkie te produkty charakteryzują się bardzo niską sezonowością, ich konsumpcja w ciągu roku jest bardzo stabilna, a wahnięcia sprzedaży poza okresem świątecznym są rzadkością.

Jednak jak pokazują dane z M/platform, dla wszystkich tych kategorii znaczący wzrost sprzedaży zaczął się już o dwa tygodnie wcześniej, kiedy co bardziej przezorni robili zapasy, nie czekając na „ostatni dzwonek”. Podczas dwóch tygodni poprzedzających ostatni (szkolny) dzwonek sprzedaż papieru toaletowego wzrastała już średnio tygodniowo o 12%, makaronu o 25%, mąki o 32%, kaszy o 37%, ryżu o 50%, mydła o 61%, a spirytusu aż o 91%! W cieniu tych zmian znalazły się masło i margaryna, które nie miały aż tak spektakularnych wzrostów – jedynie 69% w tygodniu T11, ale też odnotowały wzrosty w poprzedzających tygodniach. Wprawdzie jedynie na poziomie 5%, jednak w przypadku tej kategorii jest to istotna zmiana, ponieważ wahnięcia sprzedaży masła i margaryny powyżej 1% w ciągu miesiąca są rzadkością.

W ubiegłym tygodniu (T41) pojawiły się podobne sygnały na tych samych produktach. Tygodniowy wzrost sprzedaży masła i margaryny wyniósł 5,1%, papieru toaletowego 5,4%, makaronu 7,2%, mydła 7,3%, kaszy 8,8%, a ryżu 9,7%. Nie są to wzrosty tak wysokie jak przed marcową falą koronawirusa, jednak obejmują te same kategorie produktów, co poprzednio. Jedyny wyjątek stanowi spirytus, który tym razem nie odnotował istotnych wzrostów, co najprawdopodobniej wynika z faktu, że w odróżnieniu od okresu wiosennego, obecnie na rynku jest dostępna szeroka gama środków dezynfekcyjnych i spirytus jako środek zastępczy stracił na znaczeniu.

Wpływ drugiej fali koronawirusa widać w małych sklepach. - Już dwa tygodnie temu zaobserwowaliśmy, że powracają rzadsze, ale większe zakupy. Ten trend wydaje się być potwierdzony przez dane z ubiegłego tygodnia, które wskazują na wzrost tych samych kategorii, które biły rekordy w marcu. Kolejne ograniczenia prawdopodobnie te trendy pogłębią, choć na pewno nie aż tak mocno jak w marcu, ponieważ wiosenne doświadczenia udowodniły, że w sklepach tradycyjnych nie było problemów z dostępnością produktów, więc nie ma potrzeby kupowania na zapas – komentuje Tomasz Jasinkiewicz, wiceprezes Comp Platformy Usług.

Jesień w tle koronawirusa

Jesienno-zdrowotne zakupy pojawiły się jeszcze wcześniej. We wrześniu, w małych sklepach sprzedaż leków bez recepty na przeziębienie i grypę wzrosła o 32% miesiąc do miesiąca, a chusteczek higienicznych o 25%. W skali kwartału, sprzedaż leków na przeziębienie wzrosła o 49%, a chusteczek o 42%. Obecnie, ich sprzedaż jest na poziomie z lutego, choć wciąż nie sprzedaje się ich tyle, ile sprzedawało się w pierwszych dniach marca. Może to oznaczać, że najgorsze, jeśli chodzi o jesienne katary i przeziębienia, jeszcze przed nami.

Inne „jesienne” akcenty w zwyczajach zakupowych Polaków to powrót do surówek i kwaszonek, które już od drugiej połowy sierpnia przybierają na sile, a ich sprzedaż wzrosła w tym okresie o 27%. Jest to raczej kwestia tradycji niż działań zapobiegawczych, choć warto przypomnieć, że kiszone produkty są doskonałym probiotykiem. Podczas kiszenia wytwarza się kwas mlekowy, który pomaga utrzymać równowagę flory bakteryjnej w jelitach, a zdrowy przewód pokarmowy, to większa odporność, ponieważ organizm skuteczniej wchłania substancje odżywcze z pożywienia, w tym żelazo, witaminę K i witaminy z grupy B.

Od połowy sierpnia wzrosła też sezonowo sprzedaż słodyczy, w szczególności czekolady o 19%, cukierków o 27% i batonów o 27%. Wzrosła też sprzedaż herbaty o 23% w odróżnieniu od kawy, która jest dość niezależna od sezonu i jej sprzedaż spadła w tym okresie o 1%.

Jak zwykle, jesienią kupujemy więcej leków na przeziębienie czy chusteczek. - Istotny wzrost notują też wyroby czekoladowe, a szczególnie batoniki. Zapewne kupowane są najmłodszym na osłodę powrotu do szkół, ponieważ odnotowały spektakularny wzrost w pierwszym tygodniu września, o 18%. Natomiast najszybszy wzrost leków na przeziębienie, o 34%, nastąpił tydzień później, więc zapewne pierwsze dni roku szkolnego przyniosły też pierwsze przeziębienia – dodaje Tomasz Jasinkiewicz.

Koniec lata i początek jesieni to również spadki w kategoriach typowo letnich, takich jak lody. Ta kategoria notuje od końca wakacji ponad 50% spadek miesiąc do miesiąca. Sprzedaż lodów aktualnie znajduje się na poziomie z kwietnia br.

Pijemy też mniej piwa, ale również płynnych produktów nabiałowych, wody i innych napojów. Sprzedaż piwa, od szczytowego momentu w połowie sierpnia, zdążyła spaść o ok. 35% i jest na poziomie z końca marca. Spadek temperatur to również odwrót od napojów mlecznych. Obroty w kategorii kefirów i maślanek również osiągnęły swój szczyt w połowie sierpnia, a obecnie osiągnęły poziom z początku marca, spadając o 47%. Stabilizuje się też sprzedaż wody, kategorii bardzo wrażliwej na pogodę, która po ostrym spadku wraz z końcem wakacji odbiła w górę w połowie września, aby ponownie spaść do poziomu z marca, o połowę niższego od maksymalnego pułapu z sierpnia.


Badaniami objęto próbkę n = 4634 reprezentatywnych sklepów z segmentu handlu tradycyjnego, wybranych spośród sklepów, które przystąpiły do programu M/promo+. 
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
30.06.2026 16:35
Suplementy podbijają TikTok Shop. Sprzedaż przekroczyła 182 mln dolarów
Suplementy są nową gwiazdą TikTok ShopShutterstock

Suplementy diety stały się jedną z najszybciej rosnących kategorii na TikTok Shop. Według danych Charm.io dziesięć największych marek wygenerowało w ciągu ostatnich sześciu miesięcy sprzedaż przekraczającą 182 mln dolarów. O sukcesie decydują nie tylko viralowe produkty, ale przede wszystkim livestreamy, influencerzy i edukacyjny content.

W tym artykule przeczytasz:

  • Kolagen wielkim wygranym
  • Wellness napędza sprzedaż
  • Livestream najlepszą formą reklamy
  • Influencerzy sprzedają nie tylko na TikToku
  • Czy Polski TikTok Shop może pójść tą samą drogą?

Jeszcze niedawno TikTok Shop kojarzył się głównie z kosmetykami kolorowymi, perfumami czy koreańską pielęgnacją. Dziś coraz większe znaczenie zyskuje kategoria wellness, a szczególnie suplementy diety. 

Z danych firmy analitycznej Charm.io wynika, że dziesięć najlepiej sprzedających się marek suplementów na TikTok Shop osiągnęło w ciągu ostatnich sześciu miesięcy łączne przychody przekraczające 182 mln dolarów.

Kolagen wielkim wygranym

Liderem zestawienia została amerykańska marka Micro Ingredients, która od początku roku wygenerowała około 31,2 mln dolarów sprzedaży na TikTok Shop.

Największym bestsellerem firmy jest Collagen Peptides Powder – suplement zawierający peptydy kolagenowe, biotynę, witaminę C oraz kwas hialuronowy. Produkt wpisuje się w jeden z najmocniejszych trendów ostatnich lat – beauty from within, czyli wspieranie kondycji skóry, włosów i paznokci od środka.

W portfolio marki znajdują się również suplementy z ashwagandhą czy preparaty wspierające energię i metabolizm, które regularnie pojawiają się podczas transmisji sprzedażowych na żywo.

image

Amazon królem beauty online w Europie. TikTok Shop najszybciej rosnącym rywalem

Wellness napędza sprzedaż

W pierwszej trójce znalazły się także MaryRuth‘s, która wygenerowała około 27,9 mln dolarów sprzedaży, oraz Goli Nutrition z wynikiem około 20 mln dolarów.

Obie marki są już dobrze znane również poza TikTok Shop. Ich produkty dostępne są w dużych amerykańskich sieciach handlowych, takich jak Walmart, Target czy Whole Foods.

Livestream najlepszą formą reklamy

Eksperci zwracają uwagę, że sukces suplementów na TikTok Shop wynika z charakteru samej kategorii.

Kosmetyk można ocenić po efekcie wizualnym, natomiast suplement wymaga wyjaśnienia sposobu działania, dawkowania czy grupy docelowej. Dlatego właśnie livestreamy odgrywają tutaj znacznie większą rolę niż w wielu innych segmentach.

Podczas transmisji twórcy i eksperci tłumaczą skład produktów, odpowiadają na pytania użytkowników oraz prezentują efekty stosowania. W praktyce zastępuje to opis produktu, który na TikTok Shop jest zazwyczaj znacznie krótszy niż w klasycznych sklepach internetowych.

Influencerzy sprzedają nie tylko na TikToku

Coraz częściej współpraca z twórcami nie kończy się na pojedynczym filmie.

Marka Physician‘s Choice, która zajmuje siódme miejsce w rankingu z wynikiem około 14,5 mln dolarów sprzedaży, zaangażowała influencerkę Alix Earle do promocji żelków błonnikowych. Umowa obejmowała również możliwość wykorzystania jej wizerunku na innych platformach sprzedażowych, w tym na Amazonie.

Podobną strategię zastosowała koreańska marka Foodology, która zaprosiła do współpracy Kylie Jenner przy promocji swoich popularnych galaretek wspierających redukcję wzdęć. Materiały z udziałem celebrytki wykorzystywane są również poza TikTok Shop.

image

E-apteki zmieniają rynek beauty. Konsumenci wybierają wygodę i dyskrecję

Beauty i wellness coraz bliżej siebie

Rosnąca popularność suplementów na TikTok Shop wpisuje się w szerszy trend obserwowany od kilku lat. Konsumenci coraz częściej postrzegają urodę w sposób holistyczny, łącząc pielęgnację skóry z dietą, suplementacją, aktywnością fizyczną i regeneracją.

Największą popularnością cieszą się dziś produkty wspierające kondycję skóry, włosów, paznokci, zdrowie jelit, jakość snu czy poziom energii. To właśnie te obszary napędzają rozwój kategorii określanej mianem beauty wellness.

Czy Polski TikTok Shop może pójść tą samą drogą?

TikTok Shop dopiero rozpoczął działalność w Polsce, jednak doświadczenia z rynków zachodnich pokazują, że po kosmetykach kolejnym beneficjentem social commerce mogą stać się właśnie suplementy.

Marki, które połączą atrakcyjne produkty z regularnymi transmisjami na żywo, edukacją i współpracą z twórcami internetowymi, mają szansę zbudować przewagę jeszcze na wczesnym etapie rozwoju platformy.

 

Źródło: WWD

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
30.06.2026 15:45
Gen Z nie przepłaca za dermokosmetyki. Liczy się skład, nie logo
Gen Z zmienia rynek dermokosmetykówShutterstock

Polski rynek dermokosmetyków nadal rośnie, ale zmieniają się zasady gry. Coraz więcej konsumentów porównuje składy, szuka tańszych odpowiedników produktów premium i kupuje kosmetyki poza aptekami. Najbardziej wyraźnie widać to wśród przedstawicieli pokolenia Z – wynika z najnowszego raportu PMR Market Experts.

W tym artykule przeczytasz:

  • Pokolenie Z napędza trend "skincare dupes"
  • Marka przestaje być najważniejsza
  • Apteka traci monopol
  • SPF przestaje być kosmetykiem tylko na wakacje
  • Twarz chronimy niemal wszyscy. Dłonie nadal pomijamy...

  • Na nowe oczekiwania odpowiadają nowe marki

  • Rynek wkracza w nowy etap

Rynek dermokosmetyków w Polsce wciąż znajduje się na ścieżce wzrostu, jednak konsumenci podejmują dziś znacznie bardziej świadome decyzje zakupowe niż jeszcze kilka lat temu. O ile wcześniej dla wielu klientów kluczowe było zaufanie do marki czy kanału sprzedaży, dziś coraz większe znaczenie mają analiza składu, stosunek jakości do ceny oraz łatwa dostępność produktu.

To główne wnioski płynące z raportu "Rynek dermokosmetyków w Polsce. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2025–2030”, przygotowanego przez PMR Market Experts.

Pokolenie Z napędza trend "skincare dupes"

Jednym z najmocniejszych trendów na rynku pozostają tzw. skincare dupes, czyli tańsze odpowiedniki popularnych dermokosmetyków i kosmetyków pielęgnacyjnych. Zjawisko rozwija się przede wszystkim w mediach społecznościowych – szczególnie na TikToku, gdzie twórcy porównują składy produktów premium z ich bardziej przystępnymi cenowo alternatywami.

Z danych PMR wynika, że:

  • 55 proc. przedstawicieli pokolenia Z deklaruje zakup tańszych zamienników dermokosmetyków o porównywalnej jakości,
  • wśród milenialsów odsetek ten wynosi 43 proc.,
  • w pokoleniu X – 45 proc.,
  • a wśród baby boomers – 35 proc..

Co istotne, młodsi konsumenci nie rezygnują z jakości. Wręcz przeciwnie, są bardziej skłonni analizować składy produktów i wybierać te, które oferują podobne działanie, ale w niższej cenie.

 

image
Raport PMR
mat. prasowe

 

Marka przestaje być najważniejsza

Raport pokazuje, że rynek dermokosmetyków dojrzewa, a konsumenci coraz częściej racjonalizują swoje wydatki.

Trend ten wpisuje się w obserwowane globalnie zjawisko "smart shopping", w którym konsumenci coraz częściej porównują receptury kosmetyków zamiast kierować się wyłącznie rozpoznawalnością marki.

image

Pokolenie Alpha odkrywa kosmetyki dzięki AI. Zakupy nadal robi w drogeriach

Apteka traci monopol

Zmienia się również sposób kupowania dermokosmetyków.

Choć apteki nadal pozostają ważnym kanałem sprzedaży, ich przewaga stopniowo maleje. Coraz większą rolę odgrywają drogerie, sklepy internetowe oraz sprzedaż omnichannel, gdzie klient może swobodnie porównywać produkty, ceny i opinie przed zakupem.

Dla producentów oznacza to konieczność zapewnienia spójnego doświadczenia zakupowego niezależnie od tego, czy klient trafia na produkt w aptece, drogerii, e-commerce czy za pośrednictwem mediów społecznościowych.

SPF przestaje być kosmetykiem tylko na wakacje

Raport pokazuje również zmianę codziennych nawyków pielęgnacyjnych Polaków.

Ochrona przeciwsłoneczna przestaje być kojarzona wyłącznie z letnim urlopem. Nadal 98 proc. użytkowników stosuje filtry SPF latem, jednak już 53 proc. korzysta z nich również wiosną, 39 proc. jesienią, a 35 proc. zimą. Oznacza to, że dla coraz większej grupy konsumentów SPF staje się elementem całorocznej rutyny pielęgnacyjnej.

To głównie efekt rosnącej świadomości dotyczącej fotostarzenia skóry, przebarwień oraz wpływu promieniowania UV na zdrowie skóry.

image

Amazon królem beauty online w Europie. TikTok Shop najszybciej rosnącym rywalem

Twarz chronimy niemal wszyscy. Dłonie nadal pomijamy...

Najczęściej chronioną częścią ciała pozostaje twarz. Filtry przeciwsłoneczne stosuje na niej 97 proc. badanych.

Znacznie rzadziej konsumenci zabezpieczają pozostałe obszary ciała. SPF na ciało aplikuje 45 proc. respondentów, natomiast na dłonie zaledwie 32 proc..

 

image
Raport PMR
mat. prasowe

 

To pokazuje, że mimo rosnącej popularności ochrony przeciwsłonecznej nadal istnieje przestrzeń do edukacji konsumentów w zakresie kompleksowej fotoprotekcji.

Na nowe oczekiwania odpowiadają nowe marki

Zmiana preferencji konsumentów znajduje odzwierciedlenie również w debiutach rynkowych. Coraz więcej producentów rozwija marki oparte na minimalistycznym podejściu do pielęgnacji, transparentnych składach i personalizacji, zamiast budować komunikację wyłącznie wokół rozpoznawalnego logo.

Przykładem jest Etat Pur, marka dermokosmetyczna należąca do grupy Naos, właściciela Biodermy i Institut Esthederm, która zadebiutowała w Polsce w marcu tego roku. Bazując na filozofii ekobiologii rozwijanej przez Naos, Etat Pur stawia na pielęgnację dopasowaną do indywidualnych potrzeb skóry, krótkie składy oraz precyzyjne składniki aktywne. 

Rynek wkracza w nowy etap

Zdaniem autorów raportu polski rynek dermokosmetyków pozostaje perspektywiczny, jednak producenci muszą dostosować się do coraz bardziej wymagających konsumentów.

Dzisiejszy klient nie kupuje już wyłącznie marki. Oczekuje dobrze opracowanego składu, atrakcyjnej ceny, łatwej dostępności i wiarygodnej komunikacji. To właśnie te elementy będą w najbliższych latach decydować o konkurencyjności marek w jednym z najszybciej rozwijających się segmentów rynku kosmetycznego. 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
30. czerwiec 2026 21:09