StoryEditor
Prawo
14.09.2023 13:36

Gdzie można kupić oryginalne testery perfum? I czy to jest legalne?

Testery perfum to łakomy kąsek dla oszczędnych konsumentów i konsumentek — czy jednak tester perfum różni się od oryginału? / Edwin Chen via Unsplash
Konsumenci coraz częściej wybierają testery perfum jako sposób na oszczędność, zamiast sięgać po pełnowartościowe produkty. Dzięki niższym cenom testerów mogą cieszyć się ulubionymi zapachami, oszczędzając jednocześnie na zakupach. To rozwiązanie pozwala na eksplorację różnych perfum i znalezienie idealnego zapachu bez konieczności inwestowania w pełnowartościowe flakony. Takie zakupy nastręczają jednak pytań i wątpliwości — czy tester perfum różni się od oryginału? Czy testery perfum są słabsze? I czy testery perfum to podróbki?

Artykuł zawiera linki afiliacyjne

Skład perfum może być dla większości konsumentów enigmatyczny, dlatego tak istotne jest, aby przed zakupem mieli możliwość wypróbowania zapachu na własnej skórze. Testery perfum, dostępne w drogeriach czy sklepach, zazwyczaj nie są przeznaczone do sprzedaży. W niektórych przypadkach producenci wyraźnie określają tę zasadę w umowach. Niemniej jednak, nie oznacza to, że testery zawierają inny skład lub są lepszej jakości od oryginalnych produktów. Sklepy zazwyczaj otrzymują testery bez dodatkowych opłat i nie mogą czerpać z nich dodatkowych zysków finansowych.

W internecie można znaleźć wiele dyskusji na temat sprzedaży testerów i dlaczego testery perfum są tańsze:

Mój bliski znajomy zajmował się kiedyś sprzedażą perfum, testery sprowadzał z krajów Unii z różnych perfumerii, które miały te testery po prostu w zapasie. Wszystko to było jednak jakby na lewo, bo perfumerie nie mogły na te testery wystawić faktury (dokładnie nie wiem jak to było) wiec i on sprzedając je w Polsce nie mógł potrącić sobie vatu i ogromne koszty, które musiał dodatkowo płacić (vat, podatek dochodowy, Zus) spowodowały, że jednak zrezygnował z tego biznesu.

Wiem, że jest pełno tego typu ogłoszeń na olx, gdzie tester 90 ml kosztuje 100 zł. Mimo tego, że sprzedawca ma dobre opinie, to nie wydaje mi się, żeby były to oryginalne testery. Znacie jakieś sprawdzone strony, gdzie można zakupić oryginalny tester?

Generalnie sprzedaż testerów jest nielegalna w całej UE, z tym że w naszym kraju (jeszcze, bo przypuszczam, że to kwestia czasu) nie wyciąga się z tego takich konsekwencji jak np. w Niemczech. Gardenia już o tym napisała, w Niemczech sprzedaż testerów, nawet w ramach prywatnej niekomercyjnej sprzedaży na Ebay, jest ścigana i nakładane są wysokie mandaty.

Testery perfum są więc ewidentnie przedmiotem rosnącego zainteresowania konsumentów i konsumentek; wskaźniki wyszukań mówią, że frazy takie jak "testery perfum na sprzedaż" czy "testery perfum do kupienia" biją rekordy popularności.

Czy testery perfum są mocniejsze, trwalsze?

Wśród konsumentów nadal krąży przekonanie, że testery perfum nie oddają dokładnie zapachu oryginałów, a niektórzy klienci i klientki uważają, że testery mają intensywniejszy i bardziej trwały aromat. Niemniej jednak, z perspektywy producenta, takie działanie byłoby nieekonomiczne. Po pierwsze, wymagałoby to posiadania odrębnej linii produkcyjnej, co byłoby kosztowne. Ponadto, wpłynęłoby negatywnie na wizerunek marki. Testerów różnią przede wszystkim opakowania, często pozbawione oryginalnego korka flakonu, mogą być dystrybuowane w inny sposób, mają różne ceny (jeśli producent przewidział możliwość sprzedaży), oraz czasami różnią się pojemnością.

Testery perfum zazwyczaj są umieszczane w prostych, kartonowych opakowaniach, często z naklejką z napisem "tester". Różnią się od pełnowartościowych flakonów brakiem zewnętrznej folii ochronnej oraz korka na flakonie. Przeważnie są dostarczane do drogerii w większych opakowaniach o pojemności około 100 ml. To rozwiązanie ma na celu zwiększenie efektywności produkcji i obniżenie kosztów dystrybucji.

 

Czy warto kupować testery perfum?

Zakup testerów perfum to opcja dostępna dla osób, które chcą zaoszczędzić na kosztownych zapachach. Podczas gdy ceny pełnowartościowych flakonów markowych perfum zwykle osiągają trzycyfrowe kwoty, testery można nabyć już nawet za 30 zł, w zależności od marki. To pozwala klientom zaoszczędzić nawet połowę ceny, zachowując przy tym jakość zapachu. Niestety, niższa cena sprawia, że na rynku pojawiają się również podróbki testerów perfum.

image

Testery perfum wystawione na sprzedaż w serwisie Vinted

Wiadomości Kosmetyczne

Renomowane perfumerie internetowe nie oferują tego rodzaju produktów, ponieważ podróbki mogą mieć słabszą intensywność zapachu lub znacząco różnić się od oryginału, a konsekwencje prawne związane ze sprzedażą produktów nieoryginalnych nie są warte potencjalnych zysków. Warto zachować ostrożność podczas zakupów na portalach aukcyjnych czy ogłoszeniowych, ponieważ nie ma pewności, co faktycznie znajduje się we flakonie testera. Jak zauważył jeden z użytkowników forum Perfuforum, „Tak sobie myślę, że obecnie testujemy produkt oryginalny w stacjonarce, aby móc podjąć decyzję o zakupie testera w sieci”.

 

Czy sprzedaż testerów perfum jest legalna?

Kwestia sprzedaży produktów oznaczonych jako "not for sale" nie jest jednoznaczna i według niektórych prawników powinna być analizowana z uwzględnieniem przynajmniej dwóch głównych aspektów — przepisów dotyczących obowiązków informacyjnych (rzadziej wymogów dopuszczenia do sprzedaży) oraz prawa własności intelektualnej. W polskim prawie nie istnieje wyraźny zakaz, który bezpośrednio zabraniałby sprzedaży towarów jedynie dlatego, że na nich widnieje napis "nie na sprzedaż". Samo umieszczenie takiego oznaczenia na produkcie nie wyklucza faktycznie możliwości jego sprzedaży. Ostatecznie decydują inne okoliczności, które mogą wpłynąć na to, czy sprzedaż tych produktów narusza przepisy prawa czy nie.

Czytaj także: Coty zaoferuje sklepom bezdotykowe testery perfum

Handel produktami oznaczonymi jako "not for sale" może prowadzić do naruszenia praw własności intelektualnej. Często producenci pozwalają na korzystanie z ich znaków towarowych do konkretnych celów, ale produkty te, będące jednocześnie próbkami lub gratisami, zazwyczaj nie mogą być wykorzystywane w inny sposób. Dlatego też sprzedaż takich produktów może potencjalnie stanowić naruszenie praw własności intelektualnej, jeśli jest dokonywana w sposób niezgodny z warunkami, na jakich te produkty zostały udostępnione przez producenta. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości (czwarta izba) z dnia 3 czerwca 2010 r. w sprawie Coty Prestige Lancaster Group GmbH przeciwko Simex Trading AG nawiązuje do takiej sytuacji:

[...] Wyczerpanie praw przyznanych przez znak towarowy ma miejsce tylko wtedy, gdy z oceny, której przeprowadzenie należy do sądu krajowego, można wywieść, że wspomniany właściciel udzielił — w sposób wyraźny lub dorozumiany — zgody na wprowadzenie do obrotu, odpowiednio, we Wspólnocie Europejskiej lub w Europejskim Obszarze Gospodarczym, towarów, w stosunku do których powołano się na wyczerpanie praw do znaku. W okolicznościach takich jak występujące w postępowaniu przed sądem krajowym, gdy pośrednikom związanym umową z właścicielem znaku towarowego udostępniane są — bez przeniesienia własności i z zastrzeżeniem zakazu sprzedaży — „testery perfum”, tak aby ich potencjalni klienci mogli spróbować zawartości towaru, gdy właściciel znaku może w każdej chwili żądać zwrotu towaru i gdy wygląd towaru wyraźnie różni się od flakonów perfum zwykle udostępnianych wspomnianym pośrednikom przez właściciela znaku, fakt, że owe testery stanowią flakony perfum opatrzone wzmiankami „tester” i „nieprzeznaczone do sprzedaży” sprzeciwia się, w braku dowodów przeciwnych, których ocena należy do sądu krajowego, stwierdzeniu istnienia dorozumianej zgody właściciela znaku na ich wprowadzenie do obrotu.

Zdaniem Trybunału, umieszczenie na produktach oznaczonych jako "testery perfum" informacji takich jak "nieprzeznaczone do sprzedaży" stanowi zatem wyraźne wyrażenie intencji właściciela znaku, że te produkty nie powinny być przedmiotem handlu. Przedsiębiorca zaangażowany w sprzedaż perfum musi nie tylko upewnić się, że oferowane przez niego produkty są autentyczne, ale także zabezpieczyć, aby towar ten został wprowadzony na rynek w zgodzie z obowiązującymi przepisami. Nieświadomość co do legalności wprowadzenia konkretnego kosmetyku na dany rynek nie zwalnia przedsiębiorcy od odpowiedzialności prawnej ani od potencjalnych kar.

Tylko producent lub dystrybutor mogą wyrazić zgodę na dalszą sprzedaż testerów. W wielu przypadkach duże sieci perfumerii taką zgodę dostają, co pozwala im na legalny obrót testerami np. w swych sklepach internetowych [...] Kupując taki produkt od wątpliwego sprzedawcy musimy mieć świadomość, iż najprawdopodobniej bierzemy udział w naruszeniu przez niego prawa, które wiążą się dla niego z określonymi sankcjami cywilnymi oraz karnymi — powiedział portalowi Wirtualna Polska Mateusz Kozieł, radca prawny z kancelarii Konieczny, Wierzbicki Kancelaria Radców Prawnych w Krakowie.

Niestety, znane są sytuacje w których firmy nie dopełniają swoich obowiązków w tym zakresie; firma Perfumesco.pl, na przykład, nie sprostała tym wymaganiom. Chociaż nie było żadnych wątpliwości co do autentyczności znaków towarowych obecnych na oferowanych produktach, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 13 października 2022 r. (sprawa C‑355/21) orzekł, że właściciel Perfumesco.pl musi zniszczyć część swojego asortymentu. Dotyczyło to produktów, które zostały wprowadzone do obrotu na obszarze Europejskiego Obszaru Gospodarczego bez wymaganej zgody uprawnionego podmiotu. Zgodnie z art. 10 ust. 1 dyrektywy 2004/48, który zawiera listę surowych sankcji (takich jak wycofanie z rynku, definitywne usunięcie z rynku lub utylizacja), dotyczących naruszeń praw własności intelektualnej, regulacja ma zastosowanie do wszystkich przypadków takich naruszeń. Obejmuje to również sytuację opisaną powyżej, jak wskazuje kancelaria Lega Artis. O sytuacji związanej z Perfumesco pisałyśmy uprzednio w tekście Perfumesco.pl będzie musiało zniszczyć produkty z portfolio P&G bezprawnie wprowadzone do obrotu.

 

Czy testery perfum to podróbki?

To zależy. Na internetowych aukcjach oraz platformach handlowych, takich jak Vinted, wiele oferowanych testerów perfum to niestety podrobione produkty. Sprzedawcy często wykorzystują popyt na tańsze rozwiązania i próbują zarobić na chęci oszczędzania konsumentów. Dlatego ważne jest, aby kupujący zachowali ostrożność i zawsze sprawdzili wiarygodność sprzedawcy oraz autentyczność produktu, zanim zdecydują się na zakup. Wybierając sprawdzone źródła i renomowane sklepy, można uniknąć ryzyka nabycia podróbek i cieszyć się prawdziwymi zapachami. Jeśli tester został zakupiony w drogerii czy perfumerii, to można mieć pewność, że jest oryginalny — sieci takie jak Rossmann czy Douglas nie pozwolą sobie na dystrybucję podrabianych produktów. Dlatego odpowiedź na pytanie gdzie można kupić oryginalne testery perfum, jest jedna: u podmiotu, który zawarł weryfikowalną umowę z producentem.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
12.10.2026 12:15
PPWR od 12 sierpnia 2026 r. – jakie obowiązki już znajdują zastosowanie? [OKIEM PRAWNIKA]
PPWR obowiązuje już od sierpnia 2026.Agata Grysiak

Od 12 sierpnia 2026 r. przedsiębiorcy mają obowiązek stosowania się do zasadniczej części nowych wymogów wynikających z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (dalej jako: PPWR). Co prawda PPWR weszło w życie 11 lutego 2025 r., to jednak dopiero od 12 sierpnia 2026 r. co do zasady jest ono stosowane bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich.

Nie oznacza to jednak, że od tej daty zaczęły obowiązywać wszystkie przewidziane w nim wymagania. Ustawodawca unijny rozłożył obowiązek ich stosowania w czasie, dlatego każdorazowo konieczne jest ustalenie, czy konkretny przepis już znajduje zastosowanie. Poniżej przedstawiono wybrane wymogi określone przepisami PPWR obowiązujące od dnia 12 sierpnia 2026 r.

Wymagania dotyczące substancji w opakowaniach

Pierwszą grupę obowiązków stanowią wymogi dotyczące substancji obecnych w opakowaniach (art. 5 PPWR). Rozporządzenie utrzymuje dotychczasowy limit 100 mg/kg dla łącznego stężenia ołowiu, kadmu, rtęci i chromu sześciowartościowego w opakowaniach i ich częściach składowych (art. 5 ust. 4 PPWR). Natomiast nowym obowiązkiem, stosowanym od 12 sierpnia 2026 r., jest zakaz wprowadzania do obrotu opakowań przeznaczonych do kontaktu z żywnością, jeżeli zawierają one substancje per- i polifluoroalkilowe (PFAS) w stężeniu przekraczającym progi określone w art. 5 ust. 5 PPWR.

Jak już wskazano, nie wszystkie wymagania z art. 5–12 PPWR zaczęły obowiązywać równocześnie. Inne wymogi tj. m.in. szczegółowe kryteria projektowania opakowań pod kątem recyklingu, minimalna zawartość materiału z recyklingu czy część nowych wymogów oznakowania obowiązywać będą dopiero w terminach późniejszych. 

Obowiązki wytwórcy

Najistotniejsza zmiana organizacyjna dotyczy obowiązków wytwórców określonych w art. 15 PPWR. Mianowicie, od dnia 12 sierpnia 2026 r. wytwórca może wprowadzać do obrotu wyłącznie opakowania zgodne z tymi wymaganiami PPWR, które w danym momencie znajdują zastosowanie. Przed wprowadzeniem opakowania do obrotu powinien przeprowadzić (lub zlecić jej przeprowadzenie) ocenę zgodności opakowań z wymogami ustanowionymi w art. 5-12 PPWR oraz sporządzić dokumentację techniczną określoną w załączniku VII do PPWR. W przypadku gdy procedura oceny zgodności wykaże, że opakowanie jest zgodne z wymogami, wytwórca sporządza deklarację zgodności UE. Wytwórca ma również obowiązek wprowadzenia procedur mających na celu zapewnienie zgodności produkcji seryjnej opakowania z przepisami PPWR.

image

„Unia zabiła mój biznes”: PPWR może zahamować zagraniczną ekspansję polskich e-sklepów

Obowiązki te nie sprowadzają się do jednorazowego sporządzenia dokumentów. Wytwórca powinien reagować na zmiany konstrukcji opakowania, materiałów, procesu produkcyjnego oraz wymagań prawnych mogących wpływać na zgodność. PPWR wprowadza ponadto obowiązki identyfikacyjne. Opakowanie powinno być możliwe do zidentyfikowania za pomocą typu, partii, numeru seryjnego albo innego oznaczenia. Wytwórca powinien również podać swoją nazwę, zarejestrowaną nazwę handlową albo znak towarowy oraz dane kontaktowe.

Szczególnie istotne jest to, że jeżeli wytwórca ma podstawy uważać, że wprowadzone przez niego opakowanie nie jest zgodne z PPWR, powinien podjąć działania naprawcze, a jeżeli okaże się to konieczne – doprowadzić do jego wycofania z obrotu albo odzyskania. Wytwórca, na uzasadnione żądanie właściwego organu, powinien również przekazać informacje i dokumentację potrzebne do wykazania zgodności opakowań z PPWR.

Importerzy, dystrybutorzy i dostawcy

Omawiane rozporządzenie obejmuje cały łańcuch dostaw. Art. 16 PPWR zobowiązuje dostawców opakowań i materiałów opakowaniowych do przekazywania wytwórcy informacji i dokumentacji potrzebnych do wykazania zgodności opakowań i materiałów opakowaniowych z PPWR.

W praktyce oznacza to konieczność uporządkowania relacji z dostawcami oraz określenia zakresu dokumentów, które powinny być udostępniane na potrzeby oceny zgodności.

Szczególne obowiązki dotyczą również importerów. Zgodnie z art. 18 PPWR importer nie może wprowadzić do obrotu opakowania niezgodnego z mającymi zastosowanie wymaganiami. Przed wprowadzeniem powinien zweryfikować m.in., czy wytwórca przeprowadził ocenę zgodności, przygotował dokumentację techniczną i deklarację zgodności UE oraz wykonał wymagane obowiązki identyfikacyjne.

image

Prawo się rzekło, PPWR u płota. Nowe obowiązki, koszty starych stocków i problem fragmentacji

Obowiązki dystrybutorów określone zostały natomiast w art. 19 PPWR. Mają oni przede wszystkim obowiązek działać z należytą starannością. Jeżeli dystrybutor wie lub ma podstawy uważać, że opakowanie jest niezgodne z przepisami PPWR, nie powinien go dalej udostępniać do czasu doprowadzenia do zgodności. Nie oznacza to, że przejmuje on obowiązki wytwórcy, natomiast nie może pozostać bierny wobec znanej mu niezgodności.

Należy również zwrócić uwagę na treść art. 21 PPWR, zgodnie z którym jeżeli importer albo dystrybutor wprowadza opakowanie pod własną nazwą lub znakiem towarowym albo modyfikuje je w sposób mogący wpłynąć na zgodność, to może zostać uznany za wytwórcę. W takim przypadku zakres jego obowiązków ulega zasadniczemu rozszerzeniu.

Opakowania wielokrotnego użytku i oświadczenia środowiskowe

Od 12 sierpnia 2026 r. znaczenie mają także przepisy dotyczące opakowań wielokrotnego użytku. Jeżeli opakowanie jest przedstawiane jako wielokrotnego użytku, powinno spełniać kryteria przewidziane w art. 11 PPWR. Nie jest więc wystarczające samo marketingowe posługiwanie się takim określeniem. Obowiązuje również art. 14 PPWR dotyczący oświadczeń środowiskowych odnoszących się do właściwości opakowania. Przedsiębiorca powinien być w stanie wykazać, że formułowane przez niego twierdzenia odpowiadają rzeczywistym właściwościom opakowania i warunkom określonym w PPWR.

Co dalej?

12 sierpnia 2026 r. nie był datą rozpoczęcia stosowania wszystkich obowiązków PPWR, ale był momentem, od którego przedsiębiorcy powinni mieć uporządkowany podstawowy system zgodności opakowań z przepisami PPWR. W praktyce oznacza to konieczność ustalenia swojej roli w łańcuchu dostaw, zweryfikowania wymagań mających już zastosowanie, zapewnienia dokumentacji technicznej i deklaracji zgodności, uporządkowania informacji pozyskiwanych od dostawców oraz wdrożenia procedur reagowania na stwierdzone niezgodności.

Część obowiązków już obecnie wiąże przedsiębiorców i powinna być uwzględniana zarówno w dokumentacji, jak i w bieżących decyzjach dotyczących wprowadzania opakowań do obrotu.

image
Autor: Apl. Radc. Kamil Tychmanowicz
Kancelaria Prawna Kruś
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
25.09.2026 14:49
Koniec z „eko” bez dowodów. Nowe zasady zielonych claimów coraz bliżej branży kosmetycznej
Anna Shvets

Dyrektywa Empowering Consumers for the Green Transition (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikowania środowiskowych cech produktów. Dla branży kosmetycznej oznacza to konieczność weryfikacji claimów na opakowaniach, stronach internetowych, w e-commerce i reklamach. W Polsce przepisy mają zacząć obowiązywać 27 września 2027 r. – o rok później niż przewiduje unijny termin.

„Ekologiczny”, „zielony”, „przyjazny dla środowiska”, „neutralny klimatycznie” czy „zero waste” – tego rodzaju określenia coraz częściej pojawiają się w komunikacji marek kosmetycznych. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/825, przyjęta 28 lutego 2024 r., zmienia jednak zasady wykorzystywania takich przekazów. Jej przepisy zmieniają dyrektywy 2005/29/WE dotyczące nieuczciwych praktyk rynkowych oraz 2011/83/UE dotyczącą praw konsumentów. Państwa członkowskie powinny były dokonać transpozycji do 27 marca 2026 r., a unijne przepisy mają być stosowane od 27 września 2026 r.

Polska implementacja jest już na końcowym etapie parlamentarnym. Sejm uchwalił 4 września 2026 r. ustawę zmieniającą ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawę o prawach konsumenta. 24 września Senat przyjął ją bez poprawek. W toku prac parlamentarnych zmieniono termin wejścia ustawy w życie z 27 września 2026 r. na 27 września 2027 r. (⁠Sejm)

Skala greenwashingu

Za zaostrzeniem przepisów stoją konkretne dane. Według Komisji Europejskiej analiza przeprowadzona w 2020 r. wykazała, że 53,3 proc. badanych deklaracji środowiskowych przekazywało informacje niejasne, wprowadzające w błąd lub bezpodstawne, a 40 proc. nie było popartych dowodami. W innym badaniu, obejmującym 344 deklaracje dotyczące zrównoważonego rozwoju, organy ochrony konsumentów uznały w 57,5 proc. przypadków, że przedsiębiorcy nie przedstawili wystarczających informacji pozwalających ocenić prawdziwość deklaracji.

Problem jest szczególnie istotny dla kategorii kosmetycznej i produktów higieny osobistej. W unijnym przeglądzie z 2020 r. kosmetyki i produkty personal care stanowiły 17 proc. analizowanych przypadków dotyczących potencjalnie wprowadzających w błąd deklaracji dotyczących zrównoważonego rozwoju.

image

L’Oréal Polska z zarzutem greenwashingu. UOKiK kwestionuje eko-oznaczenia kosmetyków Garnier

Nowe przepisy wprowadzają do katalogu tzw. czarnych praktyk kolejne zachowania, które będą zakazane niezależnie od kontekstu. Jednym z nich jest stosowanie ogólnych twierdzeń środowiskowych bez możliwości wykazania odpowiedniej, uznanej efektywności środowiskowej. Dotyczy to m.in. określeń takich jak „eko”, „zielony”, „ekologiczny” czy „przyjazny dla środowiska”. Co istotne, deklaracja środowiskowa może być przekazem nie tylko tekstowym. Unijna definicja obejmuje także ilustracje, grafiki, symbole, oznakowania, nazwy marek, przedsiębiorstw i produktów, jeżeli sugerują korzystny wpływ na środowisko.

W praktyce nie oznacza to automatycznego zakazu każdego użycia słowa „eko”. Problemem będzie ogólne twierdzenie, którego przedsiębiorca nie jest w stanie poprzeć odpowiednimi dowodami. Dyrektywa przewiduje bowiem możliwość przedstawienia konkretnego uzasadnienia na tym samym nośniku. Przykładowo ogólne określenie dotyczące „przyjaznego dla klimatu opakowania” różni się od precyzyjnej informacji o tym, że 100 proc. energii wykorzystanej do produkcji opakowania pochodzi ze źródeł odnawialnych.

Opakowanie, reklama i e-commerce pod lupą

Szczególne znaczenie dla kosmetyków będzie miała regulacja dotycząca oznakowań związanych ze zrównoważonym rozwojem. Przedsiębiorcy nie będą mogli posługiwać się dowolnymi, własnymi „zielonymi” symbolami sugerującymi certyfikowaną ekologiczność produktu. Dyrektywa przewiduje, że takie oznaczenia powinny być oparte na systemie certyfikacji albo ustanowione przez organ publiczny.

Ograniczenia obejmą także deklaracje dotyczące neutralności klimatycznej. Dyrektywa wprost zakazuje twierdzeń, że produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na klimat, jeżeli takie przekazy opierają się na kompensowaniu emisji gazów cieplarnianych poza łańcuchem wartości produktu. Dotyczy to m.in. komunikatów typu „climate neutral”, „carbon neutral”, „climate compensated” czy „reduced climate impact”.

Osobną kategorię stanowią deklaracje dotyczące przyszłych celów środowiskowych. Komunikat w rodzaju „do 2030 r. osiągniemy neutralność klimatyczną” będzie musiał opierać się na jasnych, obiektywnych, publicznie dostępnych i możliwych do zweryfikowania zobowiązaniach, zawartych w szczegółowym i realistycznym planie. Plan powinien obejmować m.in. mierzalne i określone w czasie cele oraz środki potrzebne do ich realizacji, a jego wykonanie ma być regularnie weryfikowane przez niezależnego eksperta.

image

Sejm odracza walkę z greenwashingiem. Dla branży kosmetycznej stawką są miliony opakowań

Dla producentów kosmetyków oznacza to konieczność spojrzenia na komunikację szerzej niż tylko przez pryzmat pojedynczego hasła na opakowaniu. Audytu będą wymagały również strony internetowe, karty produktów w e-commerce, materiały reklamowe, kampanie w mediach społecznościowych, komunikacja korporacyjna oraz symbole i oznaczenia wykorzystywane przy produktach.

– Nowe przepisy dotyczące komunikacji to dla branży kosmetycznej znacznie więcej niż kwestia zmiany kilku haseł na opakowaniu. Firmy będą musiały z jeszcze większą ostrożnością oceniać treści, które wykorzystują w komunikacji marketingowej, a same komunikaty projektować precyzyjnie, tak aby konsumenci mieli jasność, czego one dotyczą – tłumaczy Magdalena Turowska, regulatory affairs managerka w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Jak dodaje, deklaracja środowiskowa powinna mieć konkretne i adekwatne uzasadnienie, które przedsiębiorca będzie w stanie wykazać i obronić. W praktyce oznacza to konieczność współpracy działów marketingu, regulatory, prawnych, ESG i osób odpowiedzialnych za opakowania oraz e-commerce.

Istotne będą również nowe zasady dotyczące praktyk wprowadzających w błąd. Dyrektywa obejmuje nie tylko bezpośrednio fałszywe deklaracje, lecz także komunikaty dotyczące cech środowiskowych, społecznych i aspektów gospodarki o obiegu zamkniętym, takich jak trwałość, naprawialność czy możliwość recyklingu. Regulacja obejmuje również eksponowanie korzyści, które nie wynikają z rzeczywistych cech produktu, a także przedstawianie jako przewagi środowiskowej cechy, która jest w rzeczywistości obowiązkowym wymogiem prawnym.

image

Green is the new black. Greenwashing w branży kosmetycznej [Rocznik WK 2025/26]

Z punktu widzenia firm kosmetycznych kluczowe będzie więc nie tylko to, co marka komunikuje, ale również czego dotyczy claim, na jakich danych się opiera i czy zakres deklaracji odpowiada rzeczywistej właściwości produktu. Przedsiębiorcy powinni już teraz przejrzeć stosowane oznaczenia, claims i materiały marketingowe oraz sprawdzić, czy dla każdego komunikatu istnieje odpowiednia dokumentacja potwierdzająca jego prawdziwość. Unijna dyrektywa ustanawia ramy ochrony przed greenwashingiem, a szczegółowe zasady uzasadniania deklaracji środowiskowych mają być dodatkowo rozwijane w kolejnych regulacjach.

Dla branży kosmetycznej oznacza to zmianę podejścia do komunikacji środowiskowej: od atrakcyjnego, ogólnego hasła w kierunku precyzyjnego claimu, którego zakres można jednoznacznie określić, a podstawę – udokumentować. Przy 27 września 2027 r. jako dacie przewidzianego w polskiej ustawie wejścia przepisów w życie firmy zyskują dodatkowy rok, ale kierunek zmian jest już określony.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
13. październik 2026 04:52