StoryEditor
Prawo
14.09.2023 13:36

Gdzie można kupić oryginalne testery perfum? I czy to jest legalne?

Testery perfum to łakomy kąsek dla oszczędnych konsumentów i konsumentek — czy jednak tester perfum różni się od oryginału? / Edwin Chen via Unsplash
Konsumenci coraz częściej wybierają testery perfum jako sposób na oszczędność, zamiast sięgać po pełnowartościowe produkty. Dzięki niższym cenom testerów mogą cieszyć się ulubionymi zapachami, oszczędzając jednocześnie na zakupach. To rozwiązanie pozwala na eksplorację różnych perfum i znalezienie idealnego zapachu bez konieczności inwestowania w pełnowartościowe flakony. Takie zakupy nastręczają jednak pytań i wątpliwości — czy tester perfum różni się od oryginału? Czy testery perfum są słabsze? I czy testery perfum to podróbki?

Artykuł zawiera linki afiliacyjne

Skład perfum może być dla większości konsumentów enigmatyczny, dlatego tak istotne jest, aby przed zakupem mieli możliwość wypróbowania zapachu na własnej skórze. Testery perfum, dostępne w drogeriach czy sklepach, zazwyczaj nie są przeznaczone do sprzedaży. W niektórych przypadkach producenci wyraźnie określają tę zasadę w umowach. Niemniej jednak, nie oznacza to, że testery zawierają inny skład lub są lepszej jakości od oryginalnych produktów. Sklepy zazwyczaj otrzymują testery bez dodatkowych opłat i nie mogą czerpać z nich dodatkowych zysków finansowych.

W internecie można znaleźć wiele dyskusji na temat sprzedaży testerów i dlaczego testery perfum są tańsze:

Mój bliski znajomy zajmował się kiedyś sprzedażą perfum, testery sprowadzał z krajów Unii z różnych perfumerii, które miały te testery po prostu w zapasie. Wszystko to było jednak jakby na lewo, bo perfumerie nie mogły na te testery wystawić faktury (dokładnie nie wiem jak to było) wiec i on sprzedając je w Polsce nie mógł potrącić sobie vatu i ogromne koszty, które musiał dodatkowo płacić (vat, podatek dochodowy, Zus) spowodowały, że jednak zrezygnował z tego biznesu.

Wiem, że jest pełno tego typu ogłoszeń na olx, gdzie tester 90 ml kosztuje 100 zł. Mimo tego, że sprzedawca ma dobre opinie, to nie wydaje mi się, żeby były to oryginalne testery. Znacie jakieś sprawdzone strony, gdzie można zakupić oryginalny tester?

Generalnie sprzedaż testerów jest nielegalna w całej UE, z tym że w naszym kraju (jeszcze, bo przypuszczam, że to kwestia czasu) nie wyciąga się z tego takich konsekwencji jak np. w Niemczech. Gardenia już o tym napisała, w Niemczech sprzedaż testerów, nawet w ramach prywatnej niekomercyjnej sprzedaży na Ebay, jest ścigana i nakładane są wysokie mandaty.

Testery perfum są więc ewidentnie przedmiotem rosnącego zainteresowania konsumentów i konsumentek; wskaźniki wyszukań mówią, że frazy takie jak "testery perfum na sprzedaż" czy "testery perfum do kupienia" biją rekordy popularności.

Czy testery perfum są mocniejsze, trwalsze?

Wśród konsumentów nadal krąży przekonanie, że testery perfum nie oddają dokładnie zapachu oryginałów, a niektórzy klienci i klientki uważają, że testery mają intensywniejszy i bardziej trwały aromat. Niemniej jednak, z perspektywy producenta, takie działanie byłoby nieekonomiczne. Po pierwsze, wymagałoby to posiadania odrębnej linii produkcyjnej, co byłoby kosztowne. Ponadto, wpłynęłoby negatywnie na wizerunek marki. Testerów różnią przede wszystkim opakowania, często pozbawione oryginalnego korka flakonu, mogą być dystrybuowane w inny sposób, mają różne ceny (jeśli producent przewidział możliwość sprzedaży), oraz czasami różnią się pojemnością.

Testery perfum zazwyczaj są umieszczane w prostych, kartonowych opakowaniach, często z naklejką z napisem "tester". Różnią się od pełnowartościowych flakonów brakiem zewnętrznej folii ochronnej oraz korka na flakonie. Przeważnie są dostarczane do drogerii w większych opakowaniach o pojemności około 100 ml. To rozwiązanie ma na celu zwiększenie efektywności produkcji i obniżenie kosztów dystrybucji.

 

Czy warto kupować testery perfum?

Zakup testerów perfum to opcja dostępna dla osób, które chcą zaoszczędzić na kosztownych zapachach. Podczas gdy ceny pełnowartościowych flakonów markowych perfum zwykle osiągają trzycyfrowe kwoty, testery można nabyć już nawet za 30 zł, w zależności od marki. To pozwala klientom zaoszczędzić nawet połowę ceny, zachowując przy tym jakość zapachu. Niestety, niższa cena sprawia, że na rynku pojawiają się również podróbki testerów perfum.

image

Testery perfum wystawione na sprzedaż w serwisie Vinted

Wiadomości Kosmetyczne

Renomowane perfumerie internetowe nie oferują tego rodzaju produktów, ponieważ podróbki mogą mieć słabszą intensywność zapachu lub znacząco różnić się od oryginału, a konsekwencje prawne związane ze sprzedażą produktów nieoryginalnych nie są warte potencjalnych zysków. Warto zachować ostrożność podczas zakupów na portalach aukcyjnych czy ogłoszeniowych, ponieważ nie ma pewności, co faktycznie znajduje się we flakonie testera. Jak zauważył jeden z użytkowników forum Perfuforum, „Tak sobie myślę, że obecnie testujemy produkt oryginalny w stacjonarce, aby móc podjąć decyzję o zakupie testera w sieci”.

 

Czy sprzedaż testerów perfum jest legalna?

Kwestia sprzedaży produktów oznaczonych jako "not for sale" nie jest jednoznaczna i według niektórych prawników powinna być analizowana z uwzględnieniem przynajmniej dwóch głównych aspektów — przepisów dotyczących obowiązków informacyjnych (rzadziej wymogów dopuszczenia do sprzedaży) oraz prawa własności intelektualnej. W polskim prawie nie istnieje wyraźny zakaz, który bezpośrednio zabraniałby sprzedaży towarów jedynie dlatego, że na nich widnieje napis "nie na sprzedaż". Samo umieszczenie takiego oznaczenia na produkcie nie wyklucza faktycznie możliwości jego sprzedaży. Ostatecznie decydują inne okoliczności, które mogą wpłynąć na to, czy sprzedaż tych produktów narusza przepisy prawa czy nie.

Czytaj także: Coty zaoferuje sklepom bezdotykowe testery perfum

Handel produktami oznaczonymi jako "not for sale" może prowadzić do naruszenia praw własności intelektualnej. Często producenci pozwalają na korzystanie z ich znaków towarowych do konkretnych celów, ale produkty te, będące jednocześnie próbkami lub gratisami, zazwyczaj nie mogą być wykorzystywane w inny sposób. Dlatego też sprzedaż takich produktów może potencjalnie stanowić naruszenie praw własności intelektualnej, jeśli jest dokonywana w sposób niezgodny z warunkami, na jakich te produkty zostały udostępnione przez producenta. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości (czwarta izba) z dnia 3 czerwca 2010 r. w sprawie Coty Prestige Lancaster Group GmbH przeciwko Simex Trading AG nawiązuje do takiej sytuacji:

[...] Wyczerpanie praw przyznanych przez znak towarowy ma miejsce tylko wtedy, gdy z oceny, której przeprowadzenie należy do sądu krajowego, można wywieść, że wspomniany właściciel udzielił — w sposób wyraźny lub dorozumiany — zgody na wprowadzenie do obrotu, odpowiednio, we Wspólnocie Europejskiej lub w Europejskim Obszarze Gospodarczym, towarów, w stosunku do których powołano się na wyczerpanie praw do znaku. W okolicznościach takich jak występujące w postępowaniu przed sądem krajowym, gdy pośrednikom związanym umową z właścicielem znaku towarowego udostępniane są — bez przeniesienia własności i z zastrzeżeniem zakazu sprzedaży — „testery perfum”, tak aby ich potencjalni klienci mogli spróbować zawartości towaru, gdy właściciel znaku może w każdej chwili żądać zwrotu towaru i gdy wygląd towaru wyraźnie różni się od flakonów perfum zwykle udostępnianych wspomnianym pośrednikom przez właściciela znaku, fakt, że owe testery stanowią flakony perfum opatrzone wzmiankami „tester” i „nieprzeznaczone do sprzedaży” sprzeciwia się, w braku dowodów przeciwnych, których ocena należy do sądu krajowego, stwierdzeniu istnienia dorozumianej zgody właściciela znaku na ich wprowadzenie do obrotu.

Zdaniem Trybunału, umieszczenie na produktach oznaczonych jako "testery perfum" informacji takich jak "nieprzeznaczone do sprzedaży" stanowi zatem wyraźne wyrażenie intencji właściciela znaku, że te produkty nie powinny być przedmiotem handlu. Przedsiębiorca zaangażowany w sprzedaż perfum musi nie tylko upewnić się, że oferowane przez niego produkty są autentyczne, ale także zabezpieczyć, aby towar ten został wprowadzony na rynek w zgodzie z obowiązującymi przepisami. Nieświadomość co do legalności wprowadzenia konkretnego kosmetyku na dany rynek nie zwalnia przedsiębiorcy od odpowiedzialności prawnej ani od potencjalnych kar.

Tylko producent lub dystrybutor mogą wyrazić zgodę na dalszą sprzedaż testerów. W wielu przypadkach duże sieci perfumerii taką zgodę dostają, co pozwala im na legalny obrót testerami np. w swych sklepach internetowych [...] Kupując taki produkt od wątpliwego sprzedawcy musimy mieć świadomość, iż najprawdopodobniej bierzemy udział w naruszeniu przez niego prawa, które wiążą się dla niego z określonymi sankcjami cywilnymi oraz karnymi — powiedział portalowi Wirtualna Polska Mateusz Kozieł, radca prawny z kancelarii Konieczny, Wierzbicki Kancelaria Radców Prawnych w Krakowie.

Niestety, znane są sytuacje w których firmy nie dopełniają swoich obowiązków w tym zakresie; firma Perfumesco.pl, na przykład, nie sprostała tym wymaganiom. Chociaż nie było żadnych wątpliwości co do autentyczności znaków towarowych obecnych na oferowanych produktach, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 13 października 2022 r. (sprawa C‑355/21) orzekł, że właściciel Perfumesco.pl musi zniszczyć część swojego asortymentu. Dotyczyło to produktów, które zostały wprowadzone do obrotu na obszarze Europejskiego Obszaru Gospodarczego bez wymaganej zgody uprawnionego podmiotu. Zgodnie z art. 10 ust. 1 dyrektywy 2004/48, który zawiera listę surowych sankcji (takich jak wycofanie z rynku, definitywne usunięcie z rynku lub utylizacja), dotyczących naruszeń praw własności intelektualnej, regulacja ma zastosowanie do wszystkich przypadków takich naruszeń. Obejmuje to również sytuację opisaną powyżej, jak wskazuje kancelaria Lega Artis. O sytuacji związanej z Perfumesco pisałyśmy uprzednio w tekście Perfumesco.pl będzie musiało zniszczyć produkty z portfolio P&G bezprawnie wprowadzone do obrotu.

 

Czy testery perfum to podróbki?

To zależy. Na internetowych aukcjach oraz platformach handlowych, takich jak Vinted, wiele oferowanych testerów perfum to niestety podrobione produkty. Sprzedawcy często wykorzystują popyt na tańsze rozwiązania i próbują zarobić na chęci oszczędzania konsumentów. Dlatego ważne jest, aby kupujący zachowali ostrożność i zawsze sprawdzili wiarygodność sprzedawcy oraz autentyczność produktu, zanim zdecydują się na zakup. Wybierając sprawdzone źródła i renomowane sklepy, można uniknąć ryzyka nabycia podróbek i cieszyć się prawdziwymi zapachami. Jeśli tester został zakupiony w drogerii czy perfumerii, to można mieć pewność, że jest oryginalny — sieci takie jak Rossmann czy Douglas nie pozwolą sobie na dystrybucję podrabianych produktów. Dlatego odpowiedź na pytanie gdzie można kupić oryginalne testery perfum, jest jedna: u podmiotu, który zawarł weryfikowalną umowę z producentem.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
11.07.2024 00:00
Dostawca Harrodsa pod lupą śledczych w związku z naruszeniem zakazów eksportu perfum do Rosji
Luksusowe perfumy Boadicea the Victorious miały mimo zakazów trafić na rosyjski rynek.Boadicea the Victorious
David Crisp, dyrektor firmy dostarczającej luksusowe perfumy do domu handlowego Harrods, staje przed poważnymi oskarżeniami o łamanie brytyjskich sankcji nałożonych na Rosję. Kontynuował sprzedaż swoich ekskluzywnych produktów do Rosji mimo zakazów, co doprowadziło do jego usunięcia ze stanowiska i wszczęcia śledztwa.

David Crisp, dyrektor firmy, która odpowiada za dostarczanie perfum do ekskluzywnych sklepów, takich jak londyński dom towarowy Harrods, znalazł się pod lupą śledczych. Jak wykazało londyńskie orzeczenie sądu cywilnego z zeszłego tygodnia, Crisp świadomie naruszał zakazy eksportowe, kontynuując sprzedaż swoich produktów do Rosji jeszcze w 2023 roku.

W dowodach przedstawionych sądowi, prywatny detektyw podszył się pod klienta, aby zdobyć informacje. Crisp miał powiedzieć, że rynek rosyjski “ma się naprawdę dobrze” i że ignoruje “zarządzenia rządowe”. W rezultacie, sądowy nakaz usunął Cripsa ze stanowiska szefa firmy po zarzutach, że wbrew międzynarodowym sankcjom eksportował swoje perfumy do Rosji. Najdroższy z jego zapachów, Boadicea the Victorious, kosztujący 1400 funtów za butelkę, miał trafić na półki w Moskwie.

David Crisp, niegdyś finansista, przekształcił markę Boadicea the Victorious w globalny sukces, z produktami dostępnymi w luksusowych domach towarowych, takich jak Harrods, Selfridges i Harvey Nichols. Pod jego kierownictwem firma zdobyła także miejsce w luksusowym domu towarowym Tsum w Moskwie oraz otworzyła sklepy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jednakże, obecnie, na mocy decyzji Sądu Najwyższego, został usunięty z funkcji dyrektora pięciu spółek związanych z produkcją i dystrybucją perfum.

David Garofalo, przewodniczący rady nadzorczej i główny inwestor, który zainwestował w firmę w 2010 roku, oskarża Crispa o narażenie reputacji firmy i łamanie prawa poprzez ignorowanie międzynarodowych sankcji. W wyniku tych działań, Crisp został aresztowany przez HMRC (brytyjski Urząd Podatków i Ceł) 10 października 2023 roku, a jego urządzenia elektroniczne zostały skonfiskowane. Śledztwo dotyczy podejrzeń, że zarządzane przez niego firmy świadomie eksportowały luksusowe perfumy do Rosji, łamiąc zakaz nałożony po inwazji Putina na Ukrainę w 2022 roku.

Czytaj także: Polski poseł i ukraiński deputowany na tropach nieetycznych działań Oriflame w kontekście wojny w Ukrainie

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
08.07.2024 10:28
UOKiK rozpoczyna postępowanie wyjaśniające w sprawie potencjalnej zmowy firm obsługujących Biedronkę i Dino
Zmowa miała dotyczyć usług logistycznych świadczonych dla Biedronki i Dino.Shutterstock
W odpowiedzi na sygnały o potencjalnych naruszeniach, Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające dotyczące praktyk rynkowych sieci handlowych Biedronka i Dino oraz firm przewozowych je obsługujących. Postępowanie ma na celu zbadanie potencjalnych porozumień ograniczających konkurencję na rynku pracy.

W lutym i kwietniu bieżącego roku, za zgodą sądu i w asyście Policji, pracownicy UOKiK przeprowadzili przeszukania w siedzibach spółek Jeronimo Martins Polska, Dino Polska oraz firm transportowych. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny poinformował, że analiza zebranych materiałów jest w toku. Istnieją podejrzenia, że przedsiębiorcy świadczący usługi dla sieci Biedronka i Dino mogli zawrzeć porozumienie, w myśl którego nie konkurowali o pracowników. Jeśli potwierdzą się te podejrzenia, konsekwencje mogą być poważne.

Podejrzewamy, że przedsiębiorcy, którzy świadczyli usługi dla sieci Biedronka i Dino, mogli zawrzeć porozumienie, w myśl którego nie konkurowali pomiędzy sobą o pracowników. Sprawdzamy również, czy tego typu ustalenia mogły być koordynowane przez sieci handlowe. Skutkiem analizowanych praktyk byłby brak elastyczności zmiany pracy przez kierowców oraz ograniczenie tempa wzrostu ich płac

powiedział prezes UOKiK, Tomasz Chróstny.

Postępowanie wyjaśniające jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom. Jeśli zebrany materiał potwierdzi podejrzenia, Prezes UOKiK rozpocznie postępowanie antymonopolowe i postawi zarzuty konkretnym podmiotom. Za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara finansowa do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Menedżerom odpowiedzialnym za zawarcie zmowy grozi kara pieniężna do 2 mln zł. Prawo konkurencji zabrania wszelkich porozumień, których celem lub skutkiem jest ograniczenie konkurencji, a zmowy cenowe, przetargowe i podział rynku to tylko niektóre z przykładów niedozwolonych działań.

UOKiK edukuje działy HR i pracodawców

Prezes UOKiK podkreśla, że zmowy ograniczające konkurencję na rynku pracy mają negatywny wpływ na sytuację pracowników oraz dynamikę rozwoju gospodarczego. Aby zwiększyć świadomość na ten temat, przygotowano specjalny poradnik wyjaśniający, kiedy takie działania mogą być niedozwolone i jakie kary mogą za nie grozić. Poradnik jest skierowany do pracowników, działów HR, przedsiębiorców oraz związków zawodowych. Zawiera on informacje na temat różnych form niedozwolonych porozumień, takich jak wage-fixing i no-poaching, oraz ich potencjalne skutki.

Prezes UOKiK zwraca uwagę, że klauzule zakazujące pracownikom podejmowania zatrudnienia u konkurentów po ustaniu stosunku pracy lub wykonywania zadań dla innych podmiotów w trakcie trwania pracy mogą stanowić naruszenie prawa konkurencji, jeśli są wprowadzone w wyniku porozumienia z innymi podmiotami. Poradnik wyjaśnia również, że prawo ochrony konkurencji odnosi się nie tylko do osób zatrudnionych na umowę o pracę, ale także do tych świadczących pracę na umowę zlecenie i prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Wydane w 2022 i 2023 roku decyzje UOKiK dotyczące ustalania płac zawodników w ligowych rozgrywkach koszykarskich i żużlowych stanowią przykład na to, jak daleko mogą sięgać konsekwencje naruszeń prawa konkurencji na rynku pracy.

Czytaj także: UOKiK nałożył karę na Amazon za wprowadzanie konsumentów w błąd

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. lipiec 2024 21:09