StoryEditor
Twarz
31.10.2016 00:00

Pogotowie dla zmęczonej skóry

Pielęgnacja warstwowa uwzględniająca stosowanie wielu uzupełniających się kosmetyków to aktualny trend w pielęgnacji twarzy. Modne stają się też preparaty anti-pollution, których zadaniem jest ochrona skóry m.in. przed zanieczyszczeniami pochodzącymi z miejskich spalin, ale nie tylko. Działanie wszystkich kosmetyków ma prowadzić do jednego – szybkiej regeneracji zmęczonej skóry i utrzymania jej jak najdłużej w dobrej kondycji.

Piękna, jasna, czysta cera – tego przede wszystkim pragną kobiety. Makijaż jest istotnym, ale jednak dodatkiem. Kosmetykami kolorowymi modelujemy owal twarzy i podkreślamy swoje atuty. Przede wszystkim chcemy jednak, żeby nasza skóra jak najdłużej wyglądała świeżo i świetliście, bo taka jest synonimem młodości. Europejkom coraz bliżej do azjatyckiego myślenia o pielęgnacji skóry – tej czynności poświęcamy coraz więcej uwagi i stosujemy coraz więcej kosmetyków.

– Zmieniają się trendy na rynku, modne składniki, formy podania, rytuały, ale cel pozostaje niezmienny: zdrowa, młoda, promienna cera – mówi Izabela Łopińska, dyrektor rozwoju oferty produktowej w Laboratorium Kosmetycznym Farmona. – Jednym z najnowszych trendów jest pielęgnacja rozbudowana, oparta na kilku krokach, oraz tzw. pielęgnacja warstwowa. Dziś coraz więcej kobiet zdaje sobie sprawę, że nawet najlepszy krem solo będzie mniej efektywny, niż gdy wpleciemy go w codzienny rytuał pielęgnacji – dodaje. Sięgamy nie tylko po podstawowe kremy i produkty do demakijażu, ale też po maseczki, mgiełki, ampułki i inne skondensowane kuracje. Coraz popularniejsze stają się także urządzenia do przeprowadzania zabiegów pielęgnacyjnych w domu.

– Kobiety nie byłyby kobietami, gdyby nie szukały nowych propozycji i nie inwestowały w nowe produkty. To właśnie ciągle niezaspokojone potrzeby konsumentek napędzają rozwój przemysłu kosmetycznego. Na pewno każda z nas ma w swojej łazience podstawę, bez której nie umie żyć, czyli te ulubione i sprawdzone, nawet w najtrudniejszych momentach, kosmetyki. Ale jesteśmy też otwarte na takie „wynalazki”, o których nasze babcie czy mamy nawet nie śniły – mówi Monika Orłowska, starszy specjalista ds. marketingu w firmie Floslek.

Anti-pollution, czyli ochrona przed zanieczyszczeniami

Jednym z najnowszych nurtów jest pielęgnacja anti-pollution – ochrona przed tym, co szkodzi skórze. Badania, na które powołuje się marka SVR, prowadzone nad wpływem osadzających się na naskórku cząsteczek pyłu i metali ciężkich udowodniły ich związek z przedwczesnym pojawieniem się zmarszczek i przebarwień oraz stanami zapalnymi i rozwojem nadaktywności skóry. Coraz większe zanieczyszczenie powietrza zaburza naturalne procesy odnowy i regeneracji skóry. Promienie UV dodatkowo przyspieszają jej starzenie się. – Trend anti-pollution przyszedł do nas z Azji. Kosmetyki tego typu są odpowiedzią na potrzeby kobiet, których skóra codziennie jest narażona na szkodliwy wpływ czynników zewnętrznych. Wiedza z dziedziny chronobiologii pokazuje, że funkcje i potrzeby skóry podlegają zmianom w trakcie dobowego rytmu. W ciągu dnia komórki skóry nastawione są na ochronę przed agresywnymi czynnikami zewnętrznymi, takimi jak promieniowanie UV, zanieczyszczone powietrze, klimatyzacja, a kosmetyki anti-pollution, poza funkcją pielęgnacyjną, mają za zadanie wspomagać funkcje obronne – tłumaczy Monika Orłowska.

Innowacja czy zabieg marketingowy?

W przypadku większości kosmetyków pielęgnacyjnych ochrona przed czynnikami zewnętrznymi zawsze jednak była artykułowana na pierwszym miejscu. Czy faktycznie mamy więc do czynienia z kosmetycznymi nowościami, czy tylko dostępne już funkcje produktów zostały lepiej wyartykułowane i inaczej nazwane? – Pod hasłem „anti-pollution” znaleźć możemy znane już nam kremy ochronne wzbogacone filtrami UV, nawilżające – ratujące skórę narażoną na działanie klimatyzacji, czy regenerujące. Wówczas możemy mówić, że jest to nie tyle zabieg marketingowy producentów, co nowe hasło dla dotychczasowych funkcji. Warto jednak zwracać uwagę na te kosmetyki, które są wzbogacone o składniki odbudowujące warstwę ochronną skóry, np. niacynamid,  zabezpieczające powierzchnię skóry przed uszkodzeniem wywołanym przez toksyczne substancje, takie jak metale ciężkie czy gazy, oraz o kompleksy naprawcze ułatwiające jej detoksykację – tłumaczy Izabela Łopińska.

Ochrona i regeneracja

Skóra jest jak papierek lakmusowy, na twarzy widać wszystko, co nas obciąża. – Szara i pozbawiona blasku, zmęczona skóra to częsty problem przepracowanych kobiet, niezależnie od wieku. Odbijają się na niej stres, niewyspanie i przebywanie w zamkniętych, klimatyzowanych lub ogrzewanych pomieszczeniach – tłumaczy Monika Orłowska. Dlatego tak ważna jest pielęgnacja. Dobierając odpowiednie preparaty, można skutecznie i szybko poprawić jej stan. Żeby uzyskać najlepszy rezultat, warto sięgnąć po inne kosmetyki rano, a po inne wieczorem. – Wynika to z odmiennych potrzeb pielęgnacyjnych w ciągu dnia i nocy. W ciągu dnia skóra narażona jest na szkodliwy wpływ czynników zewnętrznych, dlatego kosmetyki stosowane rano muszą wykazywać działanie ochronne. Ponadto powinny optycznie korygować niedoskonałości skóry, rozświetlać cerę i przedłużać trwałość makijażu. Natomiast zadaniem kosmetyków stosowanych wieczorem jest dostarczenie skórze składników aktywnych sprzyjających intensywnej regeneracji i odnowie podczas snu, aby rano skóra była wypoczęta i wygładzona – wyjaśnia Monika Orłowska.

Co na dzień?

Poranny rytuał pielęgnacyjny należy rozpocząć od dokładnego oczyszczenia skóry z sebum i kosmetyków nałożonych wieczorem. Następny krok to tonik lub woda termalna, które ją ukoją i odświeżą. Nawilży cerę i doda jej blasku lekkie serum rozświetlające (bardzo modne jest obecnie serum w formie perełek). Natomiast dla uzyskania efektu optycznego wygładzenia powierzchni skóry i redukcji widocznych niedoskonałości takich jak zmarszczki, linie mimiczne czy rozszerzone pory warto zastosować krem z efektem blur. Następnie należy zastosować bazę, która ułatwi rozprowadzenie podkładu na twarzy i przedłuży jego trwałość. Jeśli zależy nam na bardzo naturalnym efekcie, fluid można zastąpić kremem BB, który ujednolici koloryt i ukryje drobne niedoskonałości cery. – Popularność produktów typu BB stale rośnie, a na rynku wciąż pojawiają się nowe odmiany kremów upiększających: CC, DD, a nawet EE. Sukces produktów typu BB wynika z ich szerokiego spektrum działania – jednocześnie pielęgnują skórę, maskują niedoskonałości i wyrównują koloryt. Większość z nich ma również filtry UV – podkreśla Monika Orłowska.

Co na noc?

Wieczorny rytuał pielęgnacyjny powinien bazować na preparatach zapewniających całonocne, aktywne działanie naprawcze. Właśnie podczas snu w skórze zachodzą intensywne procesy regenerujące, bardzo dobrze chłonie ona zawarte w kosmetykach odżywcze składniki. Pierwszy i najważniejszy krok w nocnej pielęgnacji to demakijaż. – W kolejnym etapie warto sięgnąć po olejek odżywczy, a jego aplikację można wspomóc relaksującym automasażem twarzy, szyi i dekoltu, który pobudzi mikrokrążenie i ujędrni skórę – podpowiada Monika Orłowska. Następny krok to krem o bogatej formule, przeznaczony do stosowania na noc. Dwa lub trzy razy w tygodniu zamiast kremu warto zastosować specjalną całonocną maskę – tego typu preparaty mają mocniejsze działanie niż krem, regenerują skórę, rano jest w zdecydowanie lepszej kondycji, promienna i wypoczęta.

Dopełnianie warstwami

Czy wiele kosmetyków nie obciąży nadmiernie cery? To pytanie, które zadają sobie kobiety, widząc tak wiele możliwości. – Rosnąca popularność warstwowej pielęgnacji potwierdza jej skuteczność i obala mit zbytniego obciążania skóry – mówi Izabela Łopińska. – Oczywiście dobór kosmetyków nie może być przypadkowy. Właściwe składniki w poszczególnych preparatach oraz odpowiednia konsystencja i kolejność stosowania powinny dawać efekt synergii. Jeśli w codziennych rytuałach uwzględnimy dobór preparatów w zależności od pory dnia, efekt mamy gwarantowany – zapewnia. Dermatolodzy przestrzegają jednak, że nadmiar kosmetyków i inwazyjne zabiegi w salonach mogą uwrażliwić skórę. A wtedy trzeba przejść na dietę kosmetyczną i pozostać tylko przy tym, co niezbędne, aż do czasu, kiedy przestanie być nadreaktywna.

EKSPERT RADZI

Maria Czech-Małasiewicz, kosmetolog, ekspert marki AA, Oceanic

Jak szybko zregenerować i rozświetlić zmęczoną skórę?

  1. Podstawą codziennej pielęgnacji cery jest jej dokładne oczyszczanie. Powinno być wykonywane zarówno wieczorem po całym dniu, jak i rano przed nałożeniem makijażu. W zależności od typu cery stosujemy odpowiednio dobrane preparaty do demakijażu i oczyszczania, takie jak płyn micelarny, mleczko, żel lub emulsja do mycia twarzy.
  2. Nic tak dobrze jak tonik nie odświeży cery i nie usunie pozostałości po kosmetykach do mycia. Toniki przywracają ponadto skórze napięcie i jędrność oraz pobudzają krążenie krwi.
  3. Jeżeli jednak naskórek jest zbyt pogrubiały, a cera zszarzała i zmęczona, warto wykonać peeling. To najszybsza metoda na wygładzenie i rozświetlenie cery. Należy dostosować peeling do stanu skóry: enzymatyczny (najłagodniejszy), z drobinkami ściernymi lub kwasami (głębsze działanie). Na każdym etapie pielęgnacji stosowane kosmetyki powinny zawierać składniki nawilżające – to podstawa.
  4. Tylko poprzez codzienne nawilżanie cery możemy zachować właściwy poziom wilgotności skóry, zapewniający jej zdrowy wygląd. Należy zatem systematycznie stosować kremy nawilżające, odpowiednie do typu cery, które nadadzą skórze miękkość i gładkość oraz zapobiegną jej przedwczesnemu starzeniu.
  5. Do delikatnej skóry wokół oczu najlepiej wybrać krem niwelujący opuchnięcia i sińce, który zawiera np. kwas hialuronowy, masło shea, składniki roślinne oraz pigmenty odbijające światło.
  6. Rozświetlone kąciki oczu to bardzo szybki sposób na dodanie świeżości nie tylko spojrzeniu, ale też całej twarzy. Niezależnie od tego, jaki make-up wykonujemy, wystarczy musnąć wewnętrzne kąciki oczu odrobiną jasnego opalizującego cienia lub korektora rozświetlającego. Biała kredka to kolejny kosmetyk z gatunku „mała rzecz, duży efekt”. Białą (cielistą lub srebrzystą) kredką prowadzimy linię po wewnętrznej stronie dolnej powieki. W ten sposób oko stanie się „bardziej otwarte”, a spojrzenie nabierze świeżości.
  7. Teraz kolej na skuteczne składniki działające odmładzająco, np. serum zawierające witaminę C, która ma działanie wielokierunkowe. Nie tylko stymuluje produkcję kolagenu, działa antyoksydacyjnie, ale i rozjaśniająco. Ważne, aby miała odpowiednio wysokie stężenie (min. 5%) oraz stabilną postać (ponieważ szybko ulega utlenieniu). Takie formy witaminy C znajdziemy w kosmetykach dostępnych w aptekach i gabinetach kosmetycznych.
  8. Kolejny etap to baza pod makijaż, która nie tylko wygładzi cerę, ale przedłuży też  jego trwałość. W przypadku zmęczonej skóry najbardziej właściwe będą bazy rozświetlające (zawierają cząsteczki odbijające światło). Takie bazy dają satynowe (półmatowe, promienne) wykończenie cery. Do cery tłustej odpowiednia będzie baza matująca.
  9. Dobrym wykończeniem makijażu będzie nałożenie różu o świeżym odcieniu lub odpowiedniej mozaiki różów i pudrów brązujących. Świeże usta to te pomalowane błyszczykiem lub szminką o soczystym, owocowym kolorze i lekkim połysku.
  10. Na stałe do regularnego stosowania należy również wprowadzić maseczki i zabiegi rozświetlające. Szczególnie te okazyjne, czyli maseczki „bankietowe”. Zazwyczaj zawierają składniki wygładzające (peptydy), rozświetlające oraz poprawiające koloryt. Zabiegi kosmetyczne na twarz o działaniu rozświetlającym opierają się zwykle na podobnym schemacie, tj. peeling, masaż, maseczka, serum i krem.
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
26.10.2026 10:00
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku? / Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Gallery

Konsumentka szukająca serum do skóry wrażliwej coraz częściej nie wpisuje już w wyszukiwarkę dwóch słów. Opisuje typ skóry, składniki, budżet i oczekiwany efekt, a następnie prosi AI o zawężenie wyboru. Dla marek beauty oznacza to zmianę nie tylko w mediach, ale w całej ścieżce decyzji zakupowej.

Od frazy do rozmowy

Przez lata wyszukiwanie można było opisywać dość prostą ścieżką: potrzeba, fraza, wynik, karta produktu. Ten model nie znika, ale obok niego pojawia się rozmowa, np. w ChatGTP. Użytkownik może zadać dłuższe pytanie, doprecyzować oczekiwania i oczekiwać odpowiedzi uwzględniającej konkretny kontekst. Widać to również w rozwoju samego Google. Firma testuje formaty reklamowe oparte na Gemini, które mają odpowiadać na konkretne pytania i pojawiać się jako pomocny element konwersacyjnego wyszukiwania. 

Dla beauty ma to szczególne znaczenie. Wybór kosmetyku rzadko sprowadza się przecież do samej kategorii produktowej. Znaczenie mają rodzaj skóry lub włosów, skład, rutyna, budżet, wcześniejsze doświadczenia i oczekiwany efekt.

Różnica polega więc nie tylko na długości zapytania. Zmienia się również sposób podejmowania decyzji. Użytkownik może najpierw zapytać o problem, później o składnik, następnie porównać kilka rozwiązań, a dopiero na końcu zainteresować się konkretną marką. Dla marketera oznacza to, że komunikacja produktowa powinna odpowiadać nie tylko na pytanie „co sprzedajemy?”, ale również „na jaki problem użytkownika odpowiadamy?” i „dlaczego właśnie ten produkt ma sens w danym kontekście?”.

Widoczność, wiarygodność i konwersja

Pierwszym wyzwaniem jest widoczność. Marka powinna myśleć nie tylko o zapytaniach takich jak „serum z witaminą C”, ale również o pytaniach opisujących potrzebę: „co stosować przy skórze reaktywnej?”, „jak pielęgnować włosy wysokoporowate?” czy „jaki kosmetyk wybrać przy pierwszych przebarwieniach?”. To wymaga szerszego spojrzenia na content. Opisy produktów nadal są ważne, ale coraz większą rolę odgrywają także poradniki, treści edukacyjne, FAQ, materiały eksperckie i odpowiedzi na bardziej szczegółowe pytania pojawiające się przed zakupem.

Drugim wyzwaniem jest wiarygodność. W środowisku, w którym użytkownik oczekuje konkretnej odpowiedzi, coraz większe znaczenie mają jasne informacje o produkcie, składnikach, zastosowaniu i efektach. Ogólny claim marketingowy może budować zainteresowanie, ale nie zawsze odpowiada na pytanie, które poprzedza zakup. Szczególnie w branży kosmetycznej istotna staje się spójność informacji. Jeśli reklama obiecuje jeden efekt, karta produktu opisuje go inaczej, a treść edukacyjna pozostaje bardzo ogólna, marka utrudnia użytkownikowi podjęcie decyzji. Im więcej punktów styku pojawia się po drodze, tym większe znaczenie ma konsekwencja w komunikowaniu właściwości i zastosowania produktu.

Trzecim wyzwaniem pozostaje konwersja. Nawet dobrze dopasowana rekomendacja niewiele daje, jeśli użytkownik trafia na stronę, która nie rozwija obietnicy, utrudnia znalezienie produktu albo nie prowadzi czytelnie do zakupu.

Reklama powinna pomagać, a nie przerywać

Reklamy w środowiskach konwersacyjnych nie warto traktować jak kolejnego miejsca do wyświetlenia tego samego komunikatu. Ich potencjał pojawia się wtedy, gdy reklama rzeczywiście odpowiada na intencję użytkownika i prowadzi do treści lub produktu związanego z jego potrzebą.

Można to sprowadzić do prostego modelu:

pytanie konsumenta → pomocna odpowiedź → wiarygodny dowód → właściwy kanał → mierzalne działanie.

AI nie zastępuje przy tym wyszukiwarki, social mediów, video czy remarketingu. Dokłada kolejny punkt styku do ścieżki, która już wcześniej była wielokanałowa. Google rozwija rozwiązania pozwalające lepiej dopasowywać reklamy i strony docelowe do bardziej konwersacyjnych zapytań, co pokazuje, że granica między wyszukiwaniem informacji a wyborem produktu będzie coraz mniej wyraźna. 

Dla marki kosmetycznej oznacza to konieczność większego uporządkowania całego ekosystemu komunikacji. Social media mogą inspirować i budować zainteresowanie, Search przechwytywać konkretną intencję, video demonstrować produkt lub sposób użycia, a remarketing przypominać o ofercie na późniejszym etapie decyzji. Środowiska AI dochodzą do tego układu jako kolejne miejsce, w którym użytkownik może zetknąć się z rekomendacją, porównaniem albo wyjaśnieniem.

Nie chodzi więc o zastępowanie jednego kanału drugim. Chodzi o to, aby odpowiedź na tę samą potrzebę pozostawała spójna niezależnie od miejsca, w którym konsument rozpoczyna swoją ścieżkę. Dlatego ważna jest obecność w miejscach, gdzie użytkownicy zadają pytania. Dobrym pomysłem jest korzystanie np. z ChatGPT Ads.

Co powinien sprawdzić marketer beauty?

Przed dokładaniem kolejnego narzędzia do media planu warto odpowiedzieć na kilka prostych pytań:

  • Czy znamy pytania, które konsumenci zadają przed zakupem?
  • Czy opisujemy efekt produktu językiem klienta, a nie wyłącznie językiem marki?
  • Czy treści odpowiadają na różne potrzeby skóry, włosów i rutyn pielęgnacyjnych?
  • Czy materiały produktowe zawierają konkretne i możliwe do zweryfikowania informacje?
  • Czy landing page rozwija obietnicę reklamy?
  • Czy kreacje odpowiadają etapowi decyzji?
  • Czy mierzymy nie tylko kliknięcia, ale także wartościowe działania po wejściu na stronę?
  • Czy Search, social media, video, remarketing i nowe środowiska AI tworzą jedną ścieżkę, czy funkcjonują osobno?

Strategia przed technologią

 – Największym błędem byłoby potraktowanie AI jak kolejnej powierzchni reklamowej. Marka kosmetyczna musi najpierw zrozumieć pytanie konsumenta, a dopiero potem dobrać komunikat, format i kanał. Widzimy to także w działaniach dla Sessio z portfolio Chantal, gdzie łączymy Search, Meta, TikTok, Performance Max i remarketing. Każdy z tych punktów styku pełni inną rolę, ale razem powinny prowadzić użytkownika drogą od zainteresowania produktem do zakupu – mówi Mateusz Bojanowski, Head of Digital w agencji Cityboard Digital.

Cityboard Digital odpowiada w przypadku Sessio za zintegrowane działania obejmujące m.in. kampanie Meta Ads, kampanie na TikToku, Google Search, Performance Max i remarketing, łącząc budowanie świadomości z generowaniem ruchu i sprzedaży online. 

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
06.10.2026 13:38
PDRN w serum zamiast w gabinecie. Czy kosmetyki mogą wykorzystać jego potencjał?
PDRN robi karierę w kosmetykach. Czy naprawdę działa?mat. prasowe

PDRN, do niedawna kojarzony przede wszystkim z zabiegami regeneracyjnymi i koreańską medycyną estetyczną, coraz mocniej wchodzi do codziennej pielęgnacji. Po składnik sięgają kolejne marki kosmetyczne, a jedną z najnowszych propozycji jest serum Revitalift Filler L’Oréal Paris z wegańską cząsteczką PDRN+. Pojawia się jednak pytanie: na ile składnik znany z zastosowań iniekcyjnych może działać również wtedy, gdy nakładamy go na skórę?

W tym artykule przeczytasz:

  • PDRN wychodzi z gabinetów
  • Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?
  • Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?
  • PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową
  • L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji
  • Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

PDRN wychodzi z gabinetów

PDRN to skrót od polydeoxyribonucleotide – polideoksyrybonukleotydów, czyli fragmentów DNA. Składnik zyskał popularność w medycynie regeneracyjnej i estetycznej dzięki właściwościom związanym m.in. z procesami naprawczymi, regeneracją tkanek i działaniem przeciwzapalnym. Mechanizm działania PDRN wiązany jest m.in. z aktywacją receptorów adenozynowych A2A oraz tzw. szlaku odzyskiwania nukleotydów.

W klasycznej postaci PDRN wykorzystywany w zastosowaniach medycznych jest zazwyczaj pozyskiwany z oczyszczonego DNA łososia lub pstrąga. To właśnie pochodzenie zwierzęce stało się jednym z powodów poszukiwania alternatywnych źródeł składnika.

Dziś PDRN jest jednym z aktywnych składników, które najlepiej wpisują się w popularny w beauty trend przenoszenia języka i technologii medycyny estetycznej do kosmetyków. Na opakowaniach pojawiają się określenia sugerujące regenerację, biostymulację czy poprawę jakości skóry, a PDRN zaczyna funkcjonować obok takich składników jak kwas hialuronowy, peptydy czy retinoidy.

Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?

Rosnąca popularność PDRN wymusiła rozwój technologii pozwalających pozyskiwać podobne cząsteczki bez wykorzystania materiału pochodzenia zwierzęcego. W badaniach pojawiają się m.in. PDRN pozyskiwane z materiału roślinnego – z kultur komórkowych, korzeni czy kalusa roślinnego.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że każdy "wegański PDRN” jest dokładnie tym samym materiałem co PDRN stosowany w medycynie. Pochodzenie, długość fragmentów DNA, masa cząsteczkowa, sposób oczyszczania i formulacja mogą się między produktami znacząco różnić.

To istotne, ponieważ w przypadku PDRN określenie "wegański” mówi przede wszystkim o źródle materiału, a nie samo w sobie o jego skuteczności.

L’Oréal Paris deklaruje, że jego PDRN+ jest opatentowaną cząsteczką pozyskiwaną w procesie biofermentacji. Według producenta została ona opracowana z myślą o zastosowaniu w kosmetyku i ma być odpowiednio mała, aby przenikać do naskórka.

image

Koniec pustych obietnic. Nowe kosmetyki z DNA łososia i mikroigłami, czyli medycyna estetyczna w domu

Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?

To właśnie tutaj pojawia się najciekawsza część historii. PDRN ma już pewne zaplecze naukowe w zastosowaniach medycznych i estetycznych, ale nie można automatycznie przenosić wyników dotyczących preparatów podawanych w formie iniekcji na serum czy krem.

Przegląd badań dotyczących polinukleotydów stosowanych w medycynie estetycznej wskazuje na obiecujące rezultaty w zakresie poprawy zmarszczek, tekstury i elastyczności skóry. Jednocześnie podkreśla niewielką liczbę badań wysokiej jakości i brak pełnego konsensusu dotyczącego optymalnego zastosowania.

W przypadku kosmetyków stosowanych miejscowo barierą jest przede wszystkim dostarczenie odpowiedniej ilości składnika w odpowiednie miejsce. PDRN jest cząsteczką DNA, a więc nie wystarczy samo umieszczenie jej w formule. Liczy się m.in. jej wielkość, stabilność i sposób dostarczania.

Co ciekawe, pojawiają się już badania próbujące odpowiedzieć właśnie na to pytanie. Opublikowane w 2026 roku badanie dotyczące miejscowo stosowanego PDRN wykazało jego obecność w żywych warstwach naskórka oraz wskazało na poprawę parametrów skóry poddanej fotouszkodzeniom. W badaniu klinicznym oceniano krem pod oczy z 0,1 proc. PDRN przez 28 dni i porównywano go z retinolem. Wyniki były obiecujące, ale dotyczą konkretnej długości fragmentów PDRN i konkretnej formulacji – nie każdego kosmetyku określanego jako produkt z PDRN.

To ważne rozróżnienie. Nie ma jednej, uniwersalnej "mocy PDRN”. Składnik może występować w różnych formach i o różnych parametrach, a wyniki jednego preparatu nie mogą być automatycznie przypisywane całej kategorii.

PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku roślinnych i wegańskich odpowiedników. Badania laboratoryjne nad PDRN pozyskiwanym z roślin, m.in. żeń-szenia czy Gynostemma pentaphyllum, wskazują na potencjalne działanie wspierające barierę skóry, proliferację komórek czy procesy naprawcze.

Jednocześnie najnowszy przegląd dotyczący roślinnych polinukleotydów i PDRN wyraźnie zaznacza, że większość dostępnych danych ma charakter przedkliniczny. Na tym etapie nie można więc uznać, że roślinny PDRN jest klinicznie równoważny tradycyjnemu PDRN pochodzenia zwierzęcego.

image

TikTok Shop napędza sprzedaż beauty. Te marki zarobiły miliony na livestreamach

L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji

Na tym tle interesująca jest premiera nowego Revitalift Filler L’Oréal Paris. Marka połączyła w nim opatentowaną, wegańską cząsteczkę PDRN+ z trzema rodzajami kwasu hialuronowego. Producent przedstawia produkt jako przykład trendu "zabiegu w buteleczce”, czyli przenoszenia składników kojarzonych dotychczas z gabinetami do codziennej pielęgnacji.

Według danych przedstawionych przez L’Oréal Paris sześciotygodniowa ocena kliniczna z udziałem 53 kobiet wykazała redukcję drobnych zmarszczek do 60 proc.

Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

Popularność PDRN dobrze wpisuje się w szerszą zmianę na rynku beauty. Konsumentki coraz częściej interesują się składnikami wcześniej zarezerwowanymi dla gabinetów, a marki odpowiadają na to kosmetykami inspirowanymi procedurami medycyny estetycznej.

PDRN ma w tym trendzie szczególne miejsce, bo łączy kilka obecnie mocnych kierunków: zainteresowanie koreańską pielęgnacją, regeneracją skóry, „skin quality”, biotechnologią i składnikami pochodzenia alternatywnego. Sam termin przestał być już wyłącznie specjalistycznym określeniem stosowanym przez lekarzy i kosmetologów.

Do mainstreamu wprowadza go także marketing największych koncernów. W kampanii nowego serum L’Oréal Paris występuje Kendall Jenner, która od 2026 roku jest globalną ambasadorką marki.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
27. październik 2026 02:03